Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
CENTRAL PARTNERSHIP
ROSJA 1
PROFIT
FUNDUSZ KINA
przy wsparciu FUNDUSZU KINA
film ANTONA MEGIERDICZEWA
według powieści ALEKSIEJA IWANOWA
Wujku Kalina, czemu Permiacy nie budują świątyń?
Bo u nich cały świat jest świątynią. Masz, Miszka, wypróbuj...
Orzesz ty! Ma głos jastrzębia! Jastrząb oznacza odwagę...
Kalina, złaź, wzywa ciebie Jermołaj!
Jestem Waśka, Kalina - budowniczy świątyń.
Po raz pierwszy umarłem na kapiszczu w połowie wieku XV-stego od narodzin Chrystusa...
Ruską Parmą wtedy rządził kniaź Jermołaj - Miszki ojciec...
On właśnie posłał mnie jako przewodnika ze złymi ludźmi za Kamień....
Tak nazywaliśmy grzbiety gór Uralu.
Gdybym tylko wiedział, że idziemy wprost do Wagułów - tych, co Chrystusa do siebie nie wpuszczają!
Lecz składają hołd wielu bogom...
A najbardziej hołdują Słonecznej Pannie, którą nazywają Surni-Naj.
Gdybym wtedy wiedział, że szliśmy właśnie po nią...
-To chyba ojciec, syn i synowa... -Waguły ich zaraz zabiją! Przygotowali ludzi na ofiarę...
-Może wtrącimy się?! -Nie... Żal dusz chrześcijańskich - ale niczego nie da się zrobić...
Nie pobijemy ich wszystkich... Ale bez bałwana ja nie odejdę.
-Jak wrócimy, to w czerdyńskiej cerkwi dam na panichidę... -Judasz!
Ci idioci też przypełzli...
Macie chęć zobaczyć swoje łby na wagulskich palach?!
Bo to ciekawe... Co oni tam robią, Uchwat?
Zamknij gębę, głupcze! Idźcie stąd wszyscy precz!
Leontij... Co oni im zrobią?!
Co?!
Surni-Naj...
SERCE PARMY
Starczy, Uchwat! Mało krwi przelałeś? Nie bierz grzechu na duszę! Starczy...
To Pam, ichni kapłan, on musi tu jeszcze cały dzień stać!
Zabijesz go, to sam przepadniesz i wszystkich nas zgubisz!
Niechrysty!
Ej, woju - przesiej tam ziemię!
Słuchaj, mówiłeś że ichni bóg-jeleń kopytami nie może dotykać ziemi i dlatego podkładają mu pod nie srebrne talerze...
-Gdzie one są? -Sprawdź tam w rogu. Powinny być.
Siomka, sprawdź!
Nie tykaj jej, Uchwat! Zostaw! Źle będzie... Zabije ona ciebie i nas też! Waguły potem...
Jak robiłeś swoją robotę, ja ciebie nie pouczałem...
I ty mnie nie ucz co mam robić.
Co?! Ledwo z pud waży....
A powiadali, że jest ciężka!
Wszędzie oszukują na wadze!
Wasia...
Starczy tego, kamraci! Bierzcie w zęby co macie i uciekamy!
UST'-WYM'
Mówiłem ci młody kniaziu... Dopóki mnie nie posłuchasz, nie wyjdzie ci uderzenie!
Gdzie unik?! Zrób tak jak mówiłem!
Bij mocniej!
W krzyku jest cała siła! Mocno krzyknij, gdy bić będziesz...
Nie będę krzyczeć! To haniebne...
Ja ci przecież mówię: z krzykiem dwa razy szybciej będzie!
-Głupia twoja głowa! Dawaj! -Nie będę!
Broń się!
To ci uparciuch! Co?!
Chyba nie wypada traktować jak smarkacza przyszłego kniazia wielkopermskiego...
Wstań! Chodź ze mną...
Palut...
Kniaź! Kniaź Jermołaj idzie!
-Witaj, Artiemicz. Jak połów? -Popatrz, kniaziu jaki bogaty!
Czemu Łukaszka, sukinsynu, znowu beczkę toczysz, zamiast kuć żelazo?
-Tak zrobię... -Zrób!
Gawriła!
Jak skończycie na głównej wieży, zabierzcie się za wały!
Wszystko w porządku kniaziu! Jak nam kazali, tak i robimy!
-Drewna potrzebujecie? - Nie, wszystko jest! -Uważaj, ja potem sprawdzę!
Kto ich tam dopilnuje...
-Kim jesteś? -Ja Ticzert.
Kanata Tenega córka - cały miesiąc nie ma go w domu...
-On jest kan - w domu jest potrzebny. -On jest pijanicą, a nie kanem!
On wszystko co swoje dawno już przepił! Teraz o, kniaź Jermołaj jest waszym kanem...
Ty, dziewczynko, jedź do domu, bo i ciebie on przepije...
-Słyszałaś? -Puść mnie, kniaziu, do ojca - ja za niego wykup płacić będę.
Nie wiedziałem, że Teneg ma taką córkę.
Miszkę ożenię z nią!
Żeby był prawdziwym kniaziem permskim.
Po rusku i po ichniemu... Idź na książęcy dwór. Miszka, pokaż drogę!
Gdzie picie?!
Wujku Teneg!
Nie pij!
Widzisz jakiego macie kniazia?
Pijanica. Nie to, że swoją ziemię - rodzoną córkę sprzeda... Choćby zaraz...
To dzikusy!
Chrystusa nie boją się... Przecież w nich demony ichnie siedzą!
Święty Stefan 70 lat temu Perm ochrzcił, ale co z tego...
Oni do tej pory w cerkwi usta krwią mażą jak u swoich bałwanów...
Mówię o ich idolu - Złotej Babie...
-Słyszałem, że w pobliżu urządziłeś stanicę... -Założyli...
Ludzie źli, handlarze z Nowgorodu...
Jeśli zdobędziesz tę Złotą Babę, całą Perm pod swoją władzę weźmiesz?
Chyba ci o to chodzi, tak?
Od Moskwy odgrodzić się, w swoim księstwie Wielkiej Permie władać...
Co, kniaziu... Zadumałeś władcą zostać?
Równym moskiewskiemu?
A ty nie ze mną?
Ja jestem z Bogiem...
Jutro przejadę się po pastwach...
Do Ussuri Kamskiej...
Jeśli tam masz prawdziwą stanicę, jeśli tę Złota Babę, Surmi-Naj...
Odbierzesz i w ziemi zakopiesz, to kto wie...
Jak tak zdecydowałem!
Ticze, córka kniazia Tenega tutaj zostanie.
Miszkina niańka nią zaopiekuje się.
Dimitr! Bragi! (np. może być bormotucha 'Portwajn 777' czyli znów popularne tzw. 'Trzy siekierki' ;)
Wszelki człowiek rodzi się z pięcioma duszami...
I każda dusza jest ptakiem.
Dusza kruk żyje z przodkami...
Dusza słowik z duchami, dusza sokół z bogami...
Dusza łabędź tam... Wyżej bogów...
Gdzie krąży Los.
Tak, a ostatnia dusza, która żyje z ludźmi...
U każdego jest inna...
A jak poznać, jaki ptak jest twoją ostatnią duszą?
Ty to wiesz, po prostu nie pamiętasz...
A ty, Ticze, jaka jest twoja dusza-ptak?
Nie wiem, Michan... Być może je nie jestem człowiekiem...
-A kim jesteś? -Może jestem Lamią...
Co to znowu za Lamia?
Czarnoksięska postać - Surni-Naj w ludzkiej postaci...
Surni-Naj? Kto to jest Surni-Naj?
Surni-Naj sama wybiera w kogo wcielić się.
Gdy Lamia umiera, Surni-Naj wzywa nową kobietę...
I czeka na jej dotknięcie.
Dlatego nikt i nigdy nie może dotykać Surni-Naj.
A ty jesteś córką kana!
Ty nie jesteś Lamia!
Ty jesteś głupią dziewczynką...
To dla ciebie, Michan...
Ojcze, ten wogulski kniaź zaraz nas dogoni! Ojcze, zeskakuj tutaj!
Waguły pojadą za Ticzejem, a ty ukryjesz się!
Ticzej jest sprytny! Ticzej ucieknie Wagułom...
Ty... Ukradłeś Złotą Babę?
-Kogo przyprowadziłeś, Palut? -No, to co zostało z Uchwata...
Uchwat... Uchwat! Uchwat!
On jest obłąkany...
Cały się odmroził... Cichcem chciał im uciec.
Strażnicy odnaleźli go na granicy Parmy...
Pytają go gdzie jest Kalina, gdzie dowódca stanicy... Nic nie mówi, tylko wyję...
-On tylko coś o Petrynie powiedział... -I co powiedział?
Widział Petrynę nad urwiskiem... Jak wisiał na krzyżu!
Carstwo mu Niebieskie... Wyślij ludzi, niech go zdejmą.
I pochowają po chrześcijańsku. Popatrzmy na babę...
Kniaziu, może...
Boże, wybacz...
Surni-Naj...
Nakryj ją!
Uchwat... Uchwat!
Umarł.
Lamia... (A mogła być z ciebie taka fajna dziewczyna... ;)
Babciu Oczej!
Ticze!
To że do niej się dotknęłaś... Nic strasznego. To tylko bajki!
Po prostu bajki...
Ja nie po prostu odbiorę im Surni-Naj...
Ja zabiję ich wszystkich!
Zabiję ich żony i dzieci...
Zetrę ich miasta. Zabiję nawet pamięć o nich!
Permski kniaź ani razu nie obnażył przeciw nam miecza...
Oni niosą nam nie miecze...
Lecz swojego boga!
Miecze moglibyśmy odbić - ale z bogiem nie poradzimy sobie...
Czemu świat miałby rozpaść się...
Jeśli tu osiedliłby się jeszcze jeden bóg?
Bóg Rusów nie jest naszym bogiem. Dla niego niczego nie ma...
Ani ziemi, ani narodu, ani przodków!
Ja słyszałem ruskich szamanów. Ich bóg jest wyrzutkiem, włóczęgą...
-On porzucił swoją matkę! -My żyjemy w wieczności i nasza ziemia...
Ty nie słyszysz mnie, Pam!
Oni zniszczą naszych bogów, a potem nasz kraj!
Ja zabiję ich zanim zapuszczą tu korzenie!
Krew...
Pam, jesteś zbyt stary...
Twoje serce struchlało.
Ty boisz się krwi?
Puść to! Mówiłem ci, odejdź głupia!
Miszka! Do domu!
Miszka! Do domu!
Tato! Tu jestem!
Ojcze, nie!!
-Ojcze, nie! -Ticze!
Ticze!
Ticze... Ticze!
Ticze...
Ja był...
Ty uratował Ticze... Weź za żonę...
Kniaziem będziesz!
Po krwi ojca...
Surni-Naj!!!
Miszka, za mną!
...a ci, którzy Go nienawidzą, niech uciekają przed Nim! Jak znika dym, tak znikną...
Jak taje wosk od ognia, tak zginą grzesznicy przed Obliczem Bożym!
A sprawiedliwi niech się radują, niech się radują przed Bogiem...
Módl się... Zaraz nas zaczną piec.
...i radujcie się przed Nim. Boże, niech się zatrwożą przed Twoim Obliczem...
Panie, dopomóż nam...
...Boże Izraela: daj siłę ludowi swojemu i podnieś go...
Ogień!
Tutaj! Chodź tutaj!
Dawaj na górę! Żywo!
Dawaj, dawaj!
Surni-Naj!
Ja odchodzę...
Nie! Stój! Dokąd?!
Ticze!
-Ticze! -Stój!
-Ticze! -Stój! -Ticze!! -Stój!
Posłuchaj, Miszka... Teraz ty jesteś kniaziem.
CZERDYŃ
Sotnik Palut wywiózł Miszkę do Czerdyni, gdzie objął panowanie w Wielkiej Parmie...
Gdy doroślał, skarb jego państwa prawie nie napełniał się...
Miejscowi książątka nie bali się młodego kniazia, a on nie pragnął wojny...
Jednakże Moskwa słała pismo za pismem, żądając doprowadzenia do porządku zaniedbane gospodarstwo...
Kniaź Michaił rozesłał posłańców by ogłosili Permiakom wolę Moskwy i z żądaniem wypłaty jasaku...
Lecz jasaku młodemu kniaziowi nikt nie przysyłał...
-Co tam? -Miejscowy kniaź Kocze przysłał ci jasak - z dziesiątkę mysz...
Pochowajcie go po ludzku.
Nie.
Długo to będziesz znosić, kniaziu? Oni wypowiedzieli nam już otwartą wojnę...
Oni sami nie opamiętają się - ich trzeba ukrócić!
Z kim będziesz ich ukrócać, Palut? Cała nasza drużyna to niedobitki...
A z miejscowych nikogo nie zbierzesz - oni przeciw swoim nie pójdą.
Czyli trzeba wezwać po pomoc handlarzy nowgorodzkich...
-A potem oni ciebie ukrócą i jasak sami zabiorą. -Jasaka i tak już nie da się zebrać!
A strachu tutejszym wodzom nagonię!
Ja nie chcę wojny!
Może to i prawda... Lepiej chyba gdybym poszedł do hakana Osyki...
Nająłbym się do jego wojska...
A co? On jest silnym wojownikiem... Ojca twojego, Jermołaja zabił!
O, on powinien Parmą rządzić - a nie ty, kaleko...
Zbieraj drużynę, wszystkich kto jest...
Pójdziemy do Iskory zbierać jasak!
Jak rozkażesz, kniaziu. Kiedy wyruszamy?
Osieka ożeni się z tobą... Nie możesz uciekać od hakana!
Ty ciągle biegasz, pływasz, odzieży nie szyjesz, niczego nie robisz...
Kobieta powinna umieć szyć odzież - siedzieć, czekać, milczeć i szyć!
Leśny duch nie może być mężem, leśny duch nie robi dzieci...
Osyka jest przystojnym wojownikiem, Osyka jest nieśmiertelny...
-Osyka jest potomkiem wielkich... -Osyka zabił mojego ojca!
Ojciec twój zamienił ciebie na dzban piwa u ruskiego kana!
Lamii potrzebny jest mąż!
Ticze...
Ticze!
Ty jesteś moja!
Głupia dziewczynka...
Jestem Lamią... I nigdy nie będę twoją, hakan....
Nie bójcie się, wojsko czerdyńskie! Za kniaziem stoimy!
Już chyba ze trzy godziny za kniaziem stoimy, wojewodo...
Czyżbyśmy nie zaczęli przed zmrokiem?
-Co? -Popatrz, kniaziu Kocze...
Zaraz zaczniemy walkę i zginie stu ludzi...
Dzięki temu stracisz, albo przeciwnie - zachowasz 30 skór pieśca...
To nieprawidłowa cena za sto żywotów.
Zostaw pieśce sobie.
Ja zabieram swoją sotnię!
Idziemy do domu!
-Kniaziu! -Cyt, tam!
Do domu!
No, kniaź... To dopiero kniaź...
Przestań bełkotać!
Sobole!
Sto soboli przywiozłem tobie, kniaziu Michaile.
Ojciec kazał powiedzieć, że póki żyje będzie płacić ci jasak.
A mi kazał służyć ci i bronić, jeśli napadnie twój wróg!
Widzieliście naszego kniazia? Co?!
Ani kropli krwi nie przelał, a jasak wziął!
-Teraz i pozostali zapłacą... -Och, tak!
UROS ZEBRANIE PERMSKICH KSIĄŻĄT
Ja zapłaciłem jasak...
Dlatego, że przyznaję, że rozumem ten chłopiec jest prawdziwym kniaziem!
A wy po prostu jesteście głupcami, jeśli nie widzicie, że za nim stoi Moskwa!
Czemuż mielibyśmy płacić Moskwie?
Dlatego, że Moskwa jest od wszystkich silniejsza.
Ty duszą jesteś ruskim kniaziem...
Ale my nie możemy ci dać nawet małej daniny - kasa jest pusta...
A my musimy jeszcze zapłacić wykup Nowgorodcom i haracz Tatarom...
Obroń nas!
Władcy Asz-Kul Kazań przyjdzie na pomoc!
-Jesteś pewien, że chcesz sporu? -Ja sporów nie chcę.
Asz-Kul!
Mój ociec, Szaban Mansur nie przyjmie ciebie dziś, kniaziu - on ma wesele...
Permiacy przysłali wielki haracz, lecz zamiast skór przysłali swoje dziewczyny!
Jeśli chcesz, możesz zawrócić - nasi ruscy niewolnicy odprowadzą was!
Przekaż ojcu, że poczekam...
Kniaź, kniaź, obudź się... Jestem waszym ruskim bratem!
Barma, zapal łuczywo...
Woda jest lodowata...
Kim jesteś?
Ty mnie znasz, kniaziu... Nie pamiętasz głosu jastrzębia?
Kalina?
-Wasia, to ty? -Poznałeś... To dobrze!
Toż to Waśka Kalina, budowniczy świątyń!
-Przecież ty dawno umarłeś! -Dlaczego miałem umrzeć?
Zmarzł...
-Mam sprawę... -Pij, pij!
Wiem jak Mansura możesz zbić z pantałyku!
Szaban śmiertelnie boi się żeby kazański chan nie dowiedział się jakie grosze mu posyła i jak on pasie się na kradzionym!
I co mi z tego?
Powiedz Mansurowi, że poślesz na niego skargę...
Jeśli nie ustąpi ci części haraczu! Czaban jest mądry i zrozumie...
Że lepiej jest stracić mały kąsek, niż cały placek!
Jeśli nie chcesz bym posyłał skargi do Moskwy...
To, Szabanie, jest mój warunek...
Tatarzy i Ruscy zbierają daninę po kolei: rok haracz, rok jasak!
A oprócz haraczu obiecujesz przepuszczać po Kamie do Kazania wszystkie ruskie statki bez opłaty...
I zwrócić wszystkich ruskich niewolników!
Co powiesz?
Posłuchaj, kniaziu... Mój ojciec jest handlarzem, a ja jestem wojownikiem...
Weź mnie ze sobą!
-A ja, Isurze, z nikim wojować nie mam zamiaru. -Weź!
Jeśli twój ojciec pozwoli.
Mój ojciec posłał do ciebie z daniną, ale ja chcę jechać z tobą otwarcie...
Jako wojownik.
Cóż, zbieraj się...
Mi potrzebna jest tylko moja szabla - a ona zawsze jest ze mną!
Surni-Naj...
Surni-Naj.
Co powiesz?
Surni-Naj rozkazuje ci nie tykać kniazia Michana...
Tak każe Surni-Naj?
Czy ty, Lamio?
Ja zwyciężyłem ojca, lecz pomyliłem się oszczędziwszy syna...
Nowy kniaź wyrósł, zebrał wojsko i zmusił płacić jasak...
On jest niebezpieczniejszy niż poprzedni kniaź - on jest inny!
-Ja powinienem go zabić... -Nie!
-Surni-Naj rozkazuje ci... -Nie! Surni-Naj nie rozumie!
Że jeśli ja nie przyjdę po niego...
To on przyjdzie po mnie!
On spali nasze miasta, zabije nasze kobiety i dzieci...
Oto co ja ujrzałem!
Hakanie Osyka, ja nie dopuszczę do tego! Obiecuję!
A jeśli mylisz się?
Jeśli nie uda ci się...
I przeleje się krew mojego narodu?
Jeśli nie uda mi się...
Otrzymasz wszelką władze nade mną...
I ja zrobię wszystko co każesz.
Nim minie zima...
Prawo Zimy!
Och, ja pięknie!
Biskup Epiterim chciał zrąbać tę brzozę!
Mówił, że jest zła!
Permiacy nie dali! Oni od wieków tak żenią się!
Mówisz, że ona jest zła?
Żenią się?
Może i ty kniaziu ożenisz się? Popatrz jakie tam piękności - wybieraj!
Co?!
Może przystaniemy? Od razu święto obejrzymy...
Ach, ty stary spryciarzu...
Przystajemy, chłopaki!
Niepokoisz się, kniaziu? Myślisz, że tutaj jest ta tobie przeznaczona?
To dla ciebie, Michan.
Ticze...
Waśka, odejdź. On jest kniaziem, on sam sobie jest panem i sam zdecyduje.
A ja i tak powiem! Puść mnie!
Zgiń, mówię!
Nie chodź na obrzęd, kniaziu! Jedźmy do Czerdyni!
Ona nie jest człowiekiem! To diablica! Lamia!
Utracisz duszę chrześcijańską...
A jej dusza nie jest przez Boga włożona! Nie z tego świata przyszła!
Zaczaruje!
Kniaź Teneg przed śmiercią ode mnie słowo wziął...
Od tej pory nie było dnia bym jej nie wspominał.
Ożenię się!
O! Dawaj, stawaj, Kalina! Nie wymyślaj!
Nie bój się mnie, Michan...
Boże, jak ja kocham ciebie, Ticze...
CZERDYŃ
A jeszcze kniaź Wieczugorski osobiście zrobił dopisek...
Ojczulku Kniaziu, weź ode mnie naszego biskupa...
Nie mogę przeczytać...
On jest biskupem permskim i niech więc pomieszka w Wielkiej Parmii...
Mam dość jego gorzkich przemów i boję się, że ubiję...
-I co powiecie, doradcy? -Niech przyjeżdża...
-Staruszek jest znośny... -Ale o mało nie doszło do zabójstwa!
Będzie i u nas biskup, będzie nas Moskwa bronić... Pomoc w razie czego przyśle!
On poświęci naszego syna w ruskiej wierze...
Przecież ruski kan nie uczyni kniaziem innowiercę.
A ja chcę żeby nasz syn został permskim kniaziem.
Z drogi! Biskup jedzie!
Władyko...
Chroń, Boże! Chroń, Boże!!
A czemuż to milczy dzwon?
Dzwonnik zachorzał, wybacz Władyko.
Bóg, niech błogosławi was wszystkich!
-Władyko, może najpierw, z drogi, do domu? -Najpierw do świątyni!
Ta świątynia jest niegodna... Potrzebna jest nowa.
Kiedy ostatni raz stawiałeś świątynię?
-Lat 10 temu? W Ussuri Kamskiej? -W Ussuri...
Widziałem tę cerkiew.
Wiem, że ty, Waśka Kalina, jesteś wielkim majstrem...
-Jaką chciałbyś widzieć świątynię, Władyko? -Z dzwonnicą. Żeby wyglądała nie gorzej niż ta w Ussuri!
Ot, co... Ty mi najpierw świątynię jako zabawkę przedstaw...
Z odpowiedniego drzewa. Rozumiesz?
No, jak tu żyjecie?
Książęcy dom porządny, czysty... Nieboszczyk kniaź radowałby się.
I babę masz na chwałę.
A gdzież jest książątko?
Nie, miła - nam mięsa nie trzeba. Jesteśmy ludźmi bożymi, dla nas to jeść jest grzechem...
Kniaziu, każ podać coś prostszego: wody i chlebka...
Wybacz Władyko, chleba nie ma. Wszystko zjedliśmy, do ostatniego suchara...
Chleb u nas dopiero będzie na jesieni.
Jak to tak? Nie ma chleba?
Nie ma...
Zjedz może haryzę...
Siekaną. Z moczoną rzepą, szamanie.
Księżna.
Jutro już będę chrzcić!
Wszystkich!
Czemu nie śpisz, Michan?
Boję się, że we śnie porwą mnie złe duchy...
A złym duchom wszystko jedno...
Śpisz ty... Czy nie.
Co z tobą, Michan?
Boję się nie złych duchów, ale o chrzest...
U nas tylko przyjmują tych bogów, którzy wywodzą się z ziemi.
Nas syn będzie władcą Parmy, Michan...
Michan...
A ty będziesz chrzcić się?
Martwych do trupów - idoli do bałwanów!
Niechaj odstąpi, zginie biesowska moc!
I niechaj uzdrowi się ta ziemia!
Zbawi się i pozostanie w prawdziwej wierze!
A teraz do wody!
Do wody!!
Do wody!!!
Do wody!
Niech oczyści was rzeka i przyjmijcie święty chrzest!
Niech odtąd Słowo Boże oświeca małych i nierozumnych!
Za kniazia Michaiła!
W imię Ojca i Syna...
-Jak cię wołają? -Tabarga... -Będziesz nazywać się Heleną!
W imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha...
Amen!
No, chodź tutaj...
Oto on! Oto taki on jest!
Chrzczony jest sługa boży Matwiej...
W imię Ojca... Amen!
I Syna... Amen!
I Świętego Ducha...
Amen!
-A ty, córko moja, czemu zwlekasz z przyjęciem świętego błogosławieństwa? -Dziękujemy, Ojcze...
Ja już imionko wybrałem dla ciebie prawosławne... Cudowne imię...
Anastasija!
Michaił i Anastasija!
Książę i Księżna Wielkopermscy!
Dziękuję, stary szamanie - ale mi nie jest potrzebna wasza wiara...
Moi bogowie dobrze troszczą się o mnie.
Nie przyjmiesz chrztu? Jakże tak?
Nie będziesz w jednej wierze z mężem i synem?!
Mężu! No, powiedz jej!
Ticze...
Biesy! Biesy!
-Zaprawdę powiadam ci, zbłąkana, pokajaj się! -Milcz, Dionizy!
Czyżbyś chciała Chrystusa na swoje leśne zjawy zamienić?
Ja niczego nie zamieniam, stary szamanie...
Skoro jesteś nie ochrzczona, to i nie żona zatem...
A skoro nie żona, to i twój pomiot nie jest kniaziem!
Sama nie chcesz - to siłą zmuszę!
Na oczach wszystkich, nagą do wody zagonię!
Siłą...
Nagą...
Do wody!
Zgiń ty!
Puść! Puść mnie!
-Kniaziu! -Puść!
Kniaziu! Kniaziu!
Kniaziu! Kniaziu...
Kniaziu!!
Palut... Palut!
Kniaziu!
-Puść! -Nie, nie trzeba! -No, odejdź!!
Gdzie on jest?! Pomóżcie, na Chrystusa!
Puść... Puść...
Odejdź...
Łódkę! Łódkę!
Szybko!
-Szybciej!! -Na wodę!
Władyko, nie...
My jej nie złapiemy...
Ona nie jest człowiekiem... To Lamia.
Winny jestem przed Tobą, Panie...
Że siłą, a nie kazaniem chciałem dzieci Twe do Ciebie sprowadzić...
Wybacz im, Panie...
Dieciom nierozumnym...
Wyswobódź księżnę od oków biesowskich!
Odejdź. Mleka ona ma do woli...
Ale nie bierze książątko cudzej piersi!
Może by spróbować jeleniego mleka?
Palut!
-Krzyczy... -Ja sucharów i kwasu zdobyłem - może to zje?
Co ty nie powiesz?! Takiemu malcowi kwasu chlebowego?
Poślij znów myśliwych...
Ona już nie wróci...
Daj sobie spokój, kniaziu...
Do tego Waśka Kalina nie wrócił z poszukiwań.
O-jojojojoj!
Nie wołaj, synku...
To nie pomaga...
Ty jesteś niewinny.
Pomóż, Boże!
Lamia...
Zabłądziłeś, Kalina?
Zamarzasz?
Zamarzasz, zaklęty wrogu!
Chcesz, to uratuję...
Wilki odgonię, pokażę drogę...
Uratuj kniazia, on umiera z tęsknoty...
Przypomnij sobie o dziecku...
Czy może nie jesteś babą?
Kniaziu!
Kniaziu! Kalina wrócił!
Kniaziu!
Kniaziu!
Czemu stoisz! Nieś do izby!
Tabarga!
Jestem babą... Żal mi was.
Teraz i zawsze, i na wieki wieków...
Amen.
Ode mnie na błogosławieństwo nie czekaj, kniaziu...
I na twoim dworze nie zostanę! Dopóki będziesz żył z nieochrzczoną wiedźmą w grzechu i herezji.
W pustelni, z mnichami pomieszkam!
I jeszcze coś... Chciałbym żebyś wiedział...
O twoich występkach napisałem do Moskwy, do Wielkiego Kniazia Iwana.
Mam nadzieję, że On przemówi ci do rozumu.
Władyko!
Waśka Kalina... Żywy!
Popatrz, Władyko!
Wyjmij to!
Waśka, Waśka sukin ty synu...
Co ty takiego zrobiłeś?
Baba!
O, biesowską babę wydłubałeś, a nie świątynię!
Ech, ty... Budowniczy!
Kniaziowi wychodki buduj!
My swoją świątynię bez ciebie zbudujemy.
W odpowiedzi na list do Joana, Wielki Kniaź Iwan wysłał do Czerdyni...
Dla doglądania Michaiła będącego w niełasce moskiewskiego diaka...
Daniłę Wieńca - zgniłą duszę...
Iwan rozkazał przekazać wagulskiemu kniaziowi Osyce swoją wolę...
Do zimy ma czas by złożyć przysięgę wobec Moskiewskiego Władcy.
Czas się kończy.
Moskiewski kan każe mi...
Hakanowi Osyce, władcy Parmy...
Zostać jego sługą i zaprowadzić was wszystkich...
Wielkich wojowników Wagułów, pod jego władzę!
Kto odwiezie mój podarek do Czerdyni?
Było to tak: łowca nim ujrzał Surni-Naj piękną jak zima i wspaniałą jak wiosna...
-No, on pędził za wiewiórką, ale jej nie dogonił... -Dogoniłby gdyby nie Surni-Naj!
Jedz!
No i powiedział: kocham ciebie, Surni-Naj! Chcę być z tobą...
Nie dopuszcza cię biskup do nowej cerkwi?
A... On to nie dopuszcza, ale mnisi i tak do mnie przychodzą...
Była Ognistą Panią, ale też tylko człowiekiem!
Ale ja mówiłem, że trzeba było pobiec za wiewiórką...
Spożywacie...
Oto co zostało z waszego posłańca, diaka Iljuchy...
Gościniec od Osyki!
Co tam?!
Dlatego Wielki Kniaź Iwan Wasiljewicz każe ci iść za Kamień na Pełym!
Żeby złapać Osykę i dostarczyć go do Moskwy!
Aj!
I co teraz?
Wola Władcy.
Ile potrzebujesz czasu? Bo Wielki Kniaź nie lubi czekać...
Michan, nie chodź za Kamień! Michan, nie chodź za Kamień, nie drażnij Wagułów! Proszę ciebie, kochany...
Na wszystko co jest, proszę ciebie... Na twoich ludzi, twoje dzieci...
Michan, przyjdzie na ciebie bieda! Nie chodź za Kamień!
Nie pójdę...
W imię Jedynego Pana, Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego...
Zrodzonego z Ojca Przedwiecznego...
Idź do domu, głupia... Nie ośmieszaj mnie przed ludźmi!
Baby ze swoimi mężami już dawno pożegnały się!
-A ja dla ciebie nawet nie jestem mężem! -Mój mąż zaginął...
Syn odszedł i nie wrócił...
Wróć choć ty, Palut!
Jazda!
Co chcesz?
Czyżbyś nie chciała żebym przyszedł?
Czemu tak patrzysz? Czego chcesz ode mnie?
Wodzisz wokół mnie swoimi oczyskami... Wzywasz...
Odejdź, Moskowito... Nie jesteś mi potrzebny.
Ty jesteś mi potrzebna. Całą duszę mi zatrułaś...
Ja przez ciebie, wiedźmo, spać nie mogę... Zupełnie.
Ty naprawdę myślisz, że podobasz mi się? Śmieszny Moskowito...
Żałosny i słaby...
Ty gardzisz tutejszymi ludźmi...
Ale nasi mężczyźni poszli bić się, a ty zostałeś z kobietami...
Ty nie śpisz nocami nie przeze mnie...
Ty co wieczór obżerasz się jak pies i obrastasz w tłuszcz jak niedźwiedź...
Odejdź sam!
Przygotowały się diabły... Widzisz, nawet drogę dla nas wymościły!
Jak będziemy brać Pełym, kniaziu? Spróbować od rzeki?
Od wody brać nie da się...
-Jasne jest, że zdobyć ją można tylko od wrót... -Jakże ją brać będziesz przez wrota, Tatarze?!
Oblężnicze sanie.
Ale tylko podczas zamieci. Tylko w zamieć...
Wybaw od podchmiela...
-Zdurniałaś? -Sam prosiłeś.
Suka!
Wybacz, kniaziu... Zamieć zaczęła się!
Pamiętasz jak zrobiłeś mały krzyż, a ja ci kazałem uczynić większy?!
Gdzie jest ten krzyż?!
-Gdzie krzyż?! -Tam! Tam za świątynią, przy murze!
-Przywiążcie mnie! -Nie zrobię tego!
Wiąż!
Po przeklnę!
Naprzód!
Wybaw, Boże!
Panie, zmiłuj się...
Tato, tu jestem!
Michan!
To nic... Bóg pomoże... Okrzepnie!
Władyko! Władyko! W nią bies wcielił się!
-Ja to widziałem! Ona jest wiedźmą! -Jaka wiedźma?! Nie widzisz? Władyka umiera...
Zabieraj się stąd!
Biesowski pomiot! Ratuj mnie! Ratuj...
Do powrotu męża będziesz zamknięta!
Przed drzwiami bracia dniem i nocą będą modlić się...
Gdy on wróci, zdecydujemy co z tobą za czary zrobić!
-Dzieci póki co zabiorę do naszej siedziby... -Zostaw dzieci!
Otwórz drzwi, wiedźmo! Bo pożałujesz!
Dzieci zostawcie!
Władyka?!
Michaił wiedział, że droga powrotna będzie znacznie trudniejsza niż droga naprzód...
Poprzez mróz i zamieć szliśmy głodni nie odpoczywając przez noc...
Umieramy z głodu!
Nigdzie nie było ukryć się przed wiatrem i mrozem...
Umierali ranni i odmrożeni...
Od Pełymia za wojskiem ciągnęły wilcze stada obżerające się trupami...
Zapanowało Prawo Zimy.
I teraz pokaleczeni książęcy wojownicy sami schodzili pod lód...
Wiedzieli, że nie dotrą do domu i nie chcieli być ciężarem dla współtowarzyszy.
No, witaj kniaziu! Doczekaliśmy się...
-A czemu was jest tak mało? -Droga była ciężka...
A... Za to wróciliście ze zwycięstwem, no i...
Wagulskiego hakana przywlekliście! Jest z czym do Moskwy wracać!
Jak on patrzy!
Gdzie księżna?
A twoja księżna już od pół roku z pokoju nie wychodzi...
-Jak? -A tak!
Ty...
Ty nie wiesz, co tu się działo bez ciebie...
Ty nie wiesz!
Michan...
Michan!
Trzymaj mnie mocno, Michan...
Trzymaj mnie mocno!
Pozdrawiamy ze zwycięstwem, kniaziu... I witamy po powrocie.
Wysocy goście na ciebie oczekują. Od samego moskiewskiego Wielkiego Kniazia Iwana Wasiljewicza.
Jego ulubieniec, kniaź-wojewoda Fiodor Piostra z bojarami.
Mi nie chcesz, to im pokłoń się...
Potem!
Oni wszyscy boją się... Unikają mnie.
Gdy ciebie nie było, nikt ze mną nie rozmawiał...
Gdybym umarła, nikt nawet by mnie nie dotknął!
Tylko ty mnie kochasz, tylko ty mnie nie boisz się...
Ja więcej ciebie nie zostawię.... Wszystko będzie dobrze.
Nie, nie będzie...
Po co poszedłeś za Kamień? Po co przyprowadziłeś Osykę?
Po co przyniosłeś biedę?
No, witaj kniaziu... Michaile Jermołajewiczu.
-Witamy ciebie, wojewodo. -A ja do ciebie bez świty, po przyjacielsku...
Zbaw i zachowaj!
Pobłogosław, Władyko...
To ty, Daniła?!
-A ty co Daniła, bracie? Jesteś taki, jakbyś obuchem po głowie dostał! -On nie poszedł na Osykę...
-Oszalałeś?! -Tak, twój niedźwiedzi zakątek każdego do obłędu może doprowadzić!
Idź, Daniła, do siebie, prześpij się! Jutro pomówimy.
No, co kniaziu... Zapraszaj do stołu!
Ja, książę...
Odejdź, odejdź!
Ojca twojego, kniazia Jermołaja - Carstwo mu Niebieskie - pamiętam...
Mądrym był kniaziem!
Mądrym - od Moskwy trzymał się daleko...
Każ, bracie, Tatarzyniowi odejść...
Z orężem innowierców do siebie dopuszczasz...
-Ja nie jestem Wielkim Kniaziem, a on nie kazańskim chanem... -Nie chan to jego poddany!
Gdy, bracie, chrzcić Kazańców ruszymy, chyba nie dopuścisz do takich rzeczy...
-Żeby ich tu nietkniętymi zostawiać? -Nie...
Moskowici z Kazańcami wojują - to ich sprawa...
A Czerdyńcy dla nich nie są wrogami - ty nas do sporów nie zmuszaj!
A jaka jest różnica między permskimi a kazańskimi Tatarami?
Z Moskwy nie widać? Trudno to dojrzeć z wysokiej dzwonnicy?
Szaban jet moim oddanym przyjacielem, na Pełym ze mną chodził wbrew woli swojego chana...
Odwagą wsławił się, od kopii mnie uratował, wziął do niewoli Osykę!
Ja na Isula nie pójdę...
A jeśli przeciw niemu powstanie, z tym samym razem bić się będę.
Tak że nie obiecuję.
Twoja sprawa Kazań, więc idź...
Przestań!
Isus!
To nie ja, kniaziu... Nie ja!
To ona mnie zamroczyła, zaczarowała!
Ona jest wiedźmą! Wiedźma!
Czemu nie krzyczałaś?
A ja nie bałam go się, Michan.
Może naprawdę go zaczarowałaś...
Jak mam z tobą dalej żyć, Ticze?
Ze wszystkich stron mnie teraz naciskają, mi jak nigdy dotąd siła jest potrzebna... A ja nie wiem kim jest moja żona.
To kobieta... Czy Lamia!
Czemuż to wojewodo nagle zebrałeś się w drogę?
Wystraszyłem się.
W twoim własnym domu Tatarzyn bez rodu, moskiewskiego diaka wybatożył!
Obawiam się, że i mnie ni z tego, ni z siego widłami w bok rozbudzisz!
Ostatni raz pytam: idziesz ze mną na Kazań, czy nie?
Nie. Ja dopiero co swoje wojsko za Kamieniem zostawiłem.
Cóż, to teraz jak już sam uważasz...
Woli Wielkiego Kniazia nie chcesz wypełnić, diaka jego posiekłeś, z Tatarami niuchasz się...
Jeśli mało tego na zdradę, to mogę dodać to co mi twój biskup naszeptał...
Pomyśl.
Nie igraj z Lichem!
Wielki Kniaź jest prędki na rozprawę! Zaleje twoją Parmę krwią...
A ciebie z twoją wiedźmą i pomiotem na pal posadzi!
Więc przyjdź na Kazań... Pięć dni będę czekał!
Nie czekaj.
Cóż... Więc ty czekaj na gości!
Przyjdźcie - powitamy...
Po roku wojska Fiodora Piostra weszły na ziemie Wielkiej Parmy...
Na wezwanie kniazia by zjednoczyć się i stanąć w obronie, odpowiedział tylko Koczej...
On sprowadził swoje małe, ale odważne wojsko pod chorągiew permskiego kniazia.
Więcej nikt z miejscowych książątek nawet nie odpowiedział!
Płaciliśmy jasak Michaiłowi, bo przekonał nas, że Moskwa jest najsilniejsza...
My nie pójdziemy przeciwko Moskwie!
Ze wszystkich możliwych sił Michaiłowi została tylko ćwierć...
Otwieraj!
Jesteś moim zaklętym wrogiem, Osyka... Zabiłeś mojego ojca.
Ojca mojej żony...
I jeszcze tysiące ojców, matek, braci i sióstr!
Ty jesteś sam diabeł!
Parmie wszystko jedno kto jest prawy, a kto winny... Parmie potrzebny jest ten, kto ją obroni!
Zapamiętaj... Ja ciebie wypuściłem.
Ticze?
Kim ja jestem teraz? Kim?!
Co mi jeszcze odbierzesz?
Syna... Córkę...
Opamiętaj się, kniaziu!
To wszystko przez nią! Przez Lamię! Ja uprzedzałem... Chciałem pomówić...
Powiedz mi więc, Kalina, wyjaśnij... Za co sprzedałem duszę bałwanom?
Za miłość?
Czy ona...
Odeszła za Kamień?
Ileż teraz krwi zostanie przelane, Boże mój...
A Jemu wszystko jedno? Krew czy rosa...
Mnie synowie nie wspomną...
To ja, Kalina... Ja to wszystko sprawiłem!
Wszystko jedno - i tak nas Moskowici pokonają...
Pokonają. Ale wszystko zrobiłeś prawidłowo, tak jak trzeba...
Ech, ty dobry proroku...
Wszystko jedno - i tak mnie pokonają. I to będzie prawidłowo.
Powinienem walczyć za swoją rację?
-Krew przelewać. Tak? -Od krwi ziemia żyźniejsza się staje...
Zapomnij o urazach, Władyko... Pomóż!
Roześlij po dalekich siedzibach pisma...
Niech mnisi w imieniu Pana wzywają mężczyzn na pomoc!
Ratuj Parmę! Ludzie uciekają ze swoich domów! To, Władyko, są ochrzczeni ludzie!
Ochrzczeni ludzie?
Chodźmy, kniaziu...
-Oto oni! -Co to?!
Poszliśmy do pobliskiej wioski niemowlęta chrzcić...
Wieczorem ochrzciłem...
A rano, patrzę: w jamie leży siedem zawiniątek z kory brzozowej, w każdym z nich dziecię...
Każde z poderżniętym gardłem...
Jeszcze nie zdążyły skostnieć!
Ja ich pytam chłopów dlaczego je pozabijali...
Oni mówią: ty, ojczulku, je ochrzciłeś, a my zaraz zabiliśmy...
Dusze ratowaliśmy!
I za nich chcesz się bić, kniaziu?!
Nie, kniaziu, ich i tak nie da się wybawić. Ja jestem zmęczony...
-Wpuść tutaj Moskwę! -Nie mogę...
Ty, kniaziu, nie jesteś wrogiem...
Wiedźma twoja nie odeszła!
Ale tu osiedliła się i żre od środka! To ona tobą rozkazuje!
Odejdź! Nie ma dla ciebie miejsca w Świątyni Bożej!
Odejdź!
A to prawda, że nasz przodek, Wielki Ajtami...
Przypływa do wszystkich mężczyzn i przynosi im w ustach drogocenne kamienie?
Oczywiście...
Jerik, już późno!
Gdy ściemnieje ci broda, on przypłynie też do ciebie...
Gdy robie ściemniała broda, do ciebie też przypłynął Ajtami i przyniósł klejnot?
Idź spać!
Przyniósł...
-To twoja mama, Ratte... -Idź!
Ja boję się, Miczkinie...
W Urosie, chcą rozkazać kobietom, starcom i dzieciom odejść, zanim Moskowici nie przepłyną ...
Starszyzna posłała Moskowitom, braci Izok z podarkami i zaproszeniem...
Moskowici nie tkną nas!
Ich jest tak wielu... Od ich ognisk nad rzeką unosi się łuna.
Ja bardzo się boję, Miczkin...
Ratte, rzucaj wszystko! Bierz Jerika, wsiadaj w łódkę i uciekajcie z Urosy!
-A ty?! -Ja z drużyną zatrzymam ich tak długo, jak to możliwe! Uciekaj!
Jestem żoną kniazia! Nie ucieknę z miasta, którego on broni!
Przyprowadziłem swoją drużynę, kniaziu... Każdy z nas będzie bić się za pięciu!
Zaczekaj, Władyko... Ja tu głowę sobie łamię, żeby mnie poganie nie rozbili!
-A ty mówisz, żebym ich nie ruszał! -Ludzi nie tykaj - oni są niewinni!
-Ich krwi nie ma po co przelewać... -To nie ty sam pisałeś zażalenia do Moskwy?!
-O tutejszych nieporządkach!? -Ja pisałem, ja was na te ziemie wzywałem...
By dusze zbłąkane przed złem wybawiać - a nie wyrzynać ludzi jak leci!
Ty mnie, wojewodo, nie słyszysz...
Bondiuk, Wyrod, Majka, Pyskow...
Pintek, Surmok, Urok, Radikorb, Pokcza, Akcza, Kudymka!
Wszędzie byłem z Krzyżem i nigdzie Go na stałe nie utwierdziłem!
I tam przejdziesz jak nóż przez masło... I?...
A co potem? Ty niczego nie zmienisz! Nikogo nie pokonasz!
Bo wiara w człowieku jest ważniejsza od krwi!
Tobie nie miasta są potrzebne, ale ich miejsca bezbożnego kultu!
Przejdź wojskiem wokół po permskich ziemiach! Zniszcz je wszystkie, spal idole!
Ludzi nie ruszaj...
Ja ich potem Świętym Krzyżem na Prawdziwą Wiarę nawrócę.
Ja nie prowadzę Wyprawy Krzyżowej, lecz nam rozkaz od Władcy!
Więc i tak powiedz: bezbożny!
Czyżbyś zdecydował się na wielką krew?
Panie nie pozbawiaj mnie niebiańskich Twoich błogosławieństw...
Boże, zbaw mnie od wiecznych mąk...
Panie, rozumem i myślą, słowem i uczynkiem...
Panie, wybaw mnie od wszelkiej niewiedzy i zapomnienia, i od małoduszności, skamieniałej nieczułości...
Boże, zbaw mnie od wszelkiego pokuszenia...
Panie, oświeć moje serce, które zamroczył Zły...
Ruszaj!
Gdzie my się podziejemy? Co ze mną?
-Mamy iść do Pokczy? -Wszystkie drogi są odcięte...
Trzeba iść do Surmugi, za Kamień! Zabierz tam książęce dzieci...
Ochroń je i sama też się chroń.
Nic więcej nie powiesz?
(rzepa jest podobno bardzo zdrowa... ;) (przy nadużyciu li tylko może puścić zawór za worem - jeśli się ma ;)
Kniaziu!
Żywy! Sława Ci, Boże!
Zaczęło się!
Kalina! Na ściany...
Zawrzyj wrota! Wróg idzie!
Za tylnej ściany zdejmijcie oddziały!
Pod przedni mur z końmi! Czekać!
Na ściany! Na ściany!!
Wszyscy na przednią ścianę...
Siedząc za murami bitwy nie wygrasz!
Ilu ich tam jest?...
(sztab Specjalnej Operacji Wojskowej ;)
Siedzisz? No, siedź, siedź, książę...
Ja mam pocisków wiele!
Nie na darmo je wzięliśmy!
Od armaty!
Ładuj!
Klina!
Ciutkę!
Od armaty!
Ja mam dwa albo trzy razy więcej ludzi!
Ja ich samą konnicą rozdepczę, piesi dobiją pozostałych!
-Tylko zgubisz swoich ludzi, Kucze! -Tchórz!
Byłeś dobrym kniaziem dopóki nie było wojny!
Ja więcej nie będę ci płacić jasaku!
Zamykaj tu się sam! A ja w tym czasie Moskowitów przegonię!
Dałbym wszystko, żeby to zobaczyć...
Otwórzcie mu wrota!
Otwieraj wrota!
Od armaty!
Od armaty!
Ciągnij! Raz!
Dwa!
Tam jest mój ojciec...
Uratujesz Koczeja, to cała Parma stanie za tobą.
Dlaczego, Minczkinie, milczałeś gdy Koczej wyrzekł się mnie?!
Burmot... Dlaczego milczałeś?!
Dawaj linę, nie stój jak słup soli! No, zuch!
Podnoś!
Kalina! Stój!
Pozwól mi go z twoją drużyną dopaść.
Ty, diaku, chyba śmierci szukasz...
Drużynę moją w gotowość bojową! Do znaku siedzieć cicho!
Wylazł niewydarzony... Idź!
Klina!
Trzymać tarcze!!! Trzymać!
Trzymać!
Naprzód!
Wybacz mi, kniaziu!
Naprzód!
Za mną!
Jazda...
Stać!!!
Konnica! Klinem za mną!
Wziąć kopie!!!
Och... I budowniczy tu jest... Boże, zmiłuj się!
Pałąk trzymaj mocniej!
Do boju!
Starczy im na dzisiaj.
Czemu, kniaziu, nie chcesz dobić bezbożników?
Nigdzie nie podzieją się - jutro dobiję.
Czemu zatrzymałeś się, kniaziu?
Wszyscy do Czerdyni... Wszyscy do Czerdyni!!!
Widzisz, wszyscy wojownicy Parmy tu są...
Są razem.
-Ty zwyciężyłeś, kanie. -Nie...
Moskwa wystawi przeciwko naszym murom wszystkie swoje armaty...
-Nie damy rady, jak byśmy nie starali się. -Uciekaj ze mną, za Kamień.
Z tobą?
Lamia... Należy do mnie.
Kobieta...
Do ciebie.
Parma do nas obu.
Parma to już Ruś. A ja jestem ruskim kniaziem.
Zostanę tutaj.
Ale jeśli chcesz pomóc, hakanie...
Niech wszyscy kto może iść, pójdą z tobą, a ty obronisz ich po drodze...
Wybacz... Nie mogłem nic zrobić, Ticze...
Łuki!
Stójcie!
Kniaziu-wojewodo, nie trzeba palić wieży! Nie trzeba go zabijać!
Po co go robić nowym idolem dla Permiaków?!
Pozwól żebym ci go żywego przyprowadził!
Opuścić łuki!
Myślisz, że on ci powie gdzie jest księżna?
Pozwól!
No, przyprowadź jeśli zdołasz...
Ojcze nasz, któryś jest w niebie...
Panie, zmiłuj się... Zmiłuj się, Panie!
Żywcem! Żywcem go brać, sukę!
Ile jeszcze pożyjemy, Miczkin?
-Mi wszystko jedno... -A mi nie.
Jak żywy dobiorę się do permskiego kniazia, to sam go zabiję...
Nie wolno! Żywym go brać, Heroda!
Dawaj! Do góry po jednym wpychaj!
Czekajcie, braty! Niech każdy, każdego naprzód popycha!
Zaraz! Na liczbę: raz!
I, raz!
Napieraj!!!
-Gotów jesteś, kniaziu? -Bóg mój i moja ufność w Nim...
Napieraj!
Stać!!
Do tyłu! Ustawić się!!
Rzucaj miecz, kniaziu! Rzucaj, bo zabijemy!
On nie podda się... Nie podda się...
Kończcie go, bracia!
Nie strzelać! To permski kniaź!
Gdzie ona?
Przydusić go!
MOSKWA
No, co Jermołaicz?
Jak dalej mamy żyć?
Nie lubię długich rozmów. Albo zgadzasz się robić jak każę...
Albo głowa precz. Topory mam gotowe, a wina zawsze się znajdzie...
Topora już dano nie boję się. W czym jest moja wina?
(to oczywiście Matuta Skuratow Bielski - też podobno z naszych - taki ówczesny Feliks Edmuntowicz Dzierżyński ;)
A prawdę powiadają, że masz żonę wiedźmę?
Twoja wina jest jedna: że panujesz ze mną w te same lata...
Czego Ty chcesz?
Czego chcę? Ja ci powiem, a ty zapamiętaj na całe życie...
Bóg wybrał naszą Ziemię i nasz Naród...
Oddając sprzedajny Rzym katolikom, a dumne miasto Konstantyna Turkom...
Na całym świecie jesteśmy teraz główną twierdzą prawdziwej wiary.
I dlatego Ruś powinna być wielkim mocarstwem. I ja tego dobiję się.
Dla takiej wielkości potrzebna jest jedność.
Od książąt wiele wycierpiałem goryczy...
Ja chcę z Rusi uczynić taką skałę, żeby wszyscy...
I Lachy, i Turcy, i Tatarzy - jeśli zechcą ją rozgryźć, żeby zęby połamali!
Ja chcę ze wszystkich kniaziów czapki postrącać, wszystkie narody przemieszać...
Żeby na wszystkich naszych ziemiach od Smoleńska do Czerdyni, nie było Czerdyńców, Tweriaków, Moskowitów, Rusinów, Czudinów...
Ale wszyscy byli Ruskimi!
By jeśli wrogowie zaczęliby Moskwie grozić, Czerdyńcom serce mocniej kołatało!
A jeśli na Czerdyń by napadli, Moskowit przyszedł z pomocą!
Zrozumiałeś, kniaziu?
Myśl Twoja światła, lecz jedna ręka we krwi, a druga w cudzej kieszeni...
Zuchwały jesteś. No i głupi!
Gdy krew i kieszeń będą moimi, to wtedy ręce schowam.
No, co?
Będziesz mi w dobrej wierze Krzyż całować?
POKCZA
To zdrajca, a nie nasz kniaź - Moskowitom na Krzyż przysiągł!
-Jakiż z niego kniaź?! -Jakiś oberwaniec!
Wybacz, że poszedłem inną drogą...
Kalina... Żywy! I jak?
Jak...
Jak wyżyłeś?!
Zaprawdę... Bóg mnie uratował!
I ty też wciąż żyjesz...
-Ty jesteś moim kniaziem! Przy tobie będę! Na krok nie odejdę! -Nie, Kalina...
Od teraz każdy już sam dla siebie...
Niut!
Wystroiłeś się nie według pozycji, kniaziu...
Za to zgodnie z honorem.
O miłości chyba nie pogadamy, kniaziu Michaile...
Dlatego pod razu pomówmy o ważnych sprawach. Twoją stolicę tutaj przeniosłem, do Pakczy.
Czerdyń stolicą nie będzie!
Czerdyń to niepokorność! Więc przenoś się.
Ja z Czerdyni nigdzie nie odejdę...
A to czemuż?!
-Buntujesz się? -Ja swoje już odbuntowałem...
Ty rządzisz tu i beze mnie. Jeśli potrzebny będzie ci kniaź, to...
Zostawiam syna...
-Sam odejdę do Czerdyni. -Zrzekasz się tytułu?
Była tak myśl, lecz tytuł książęcy mi Bóg darował...
Ja nie mogę Bogiem kierować.
CZERDYŃ
Ticze...
A ty kim jesteś?
-Jak się nazywasz? -Palut.
Boże... Boże, pomóż mi...
Boże... Wybacz za wszystko...
Pomóc, ojcze?
Równo zbieraj... O!
Palut!
Mama! Mamusia!
To dla ciebie, Michan...
według powieści Aleksieja Iwanowa SERCE PARMY napisy: tommaz3 ;)
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.