Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Cześć.
Ile osób tam zakopaliście?
Około 30.
Zakopaliśmy tam ból, strach...
Ten sam, który widzę w twoich oczach.
Znaleźliśmy kości.
I dorosłych, i dzieci.
Dalej będziesz się mądrzył?
To jest czaszka pięcio... może sześcioletniego dziecka.
Dlaczego je zabiliście?
- Zabiliście, a ciała rozpuściliście. - Wcześniej mówiłeś, że je jedliśmy.
Nie zabijaj - powiedział Pan.
Pan. A ty potrafisz mówić własnymi słowami?
A ty potrafisz mówić własnymi słowami?
Ktoś ci zabronił szczerze ze mną rozmawiać?
Ktoś ci zabronił szczerze ze mną rozmawiać?
A ktoś ci powiedział, ile za to posiedzisz?
Może jak pani z nim porozmawia, to coś wskóra.
A w jakim celu?
Jak syn zacznie współpracować, to może dostać mniejszy wyrok.
Ale ja...
Ja wcale nie chcę, żeby on dostał mniejszy wyrok.
Wie pani, co to jest więzienie?
- On nie musi tam iść. - Musi.
I niech upadnie, jeżeli tak Bóg chce.
Upadnie i nie będzie nikogo, kto go podniesie.
Wtedy wyciągnie do mnie rękę.
Grzesznicy wracają tylko w ten jeden sposób.
A on musi zrozumieć...
ile mi zawdzięcza.
Sam.
Dlaczego zabiliście te dzieci?
Nie wiesz, tak?
Mirończuka zabiliście dla ziemi?
- Krzysiek! - Klucz Francuski.
Nazywam się Klucz Francuski.
Sąsiadka Mirończuka widziała twój samochód pod jego domem.
Przepraszam, możesz powtórzyć?
Ty wiesz, dlaczego tu siedzisz?
Myślę, że nie ma przypadków.
I myślę, że Pan Bóg bardzo chciał, żebyśmy się spotkali.
A ja myślę, że wkładasz do rozmowy Boga,
żeby podeprzeć się Jego autorytetem, a On nie byłby z tego zadowolony.
To powiedz mi, dlaczego Pan Bóg właśnie teraz tak szeroko się uśmiecha?
Oświeć mnie.
Bo zaplanował, żebyśmy się spotkali.
I oto siedzisz teraz tu, przede mną,
żebym mógł ci przypomnieć o czymś ważnym.
Tak? A o czym?
A kim byłeś?
Dobrym człowiekiem byłeś. I co się stało?
Jesteś kompletnie sam. Nikt nie może z tobą wytrzymać.
A czemu tu tkwisz, co? Czemu sobie na to pozwalasz?
Wjebałeś się w niezły kanał i nie wiesz, jak z tego wyjść.
Spodliłeś się. Umrzesz tu albo...
Przede mną żaden człowiek nie ma tajemnic. Żaden.
Ja ich leczę setkami.
Widzę cię.
Widzę cię. Ty myślisz, że ten ból zęba to jest przypadkiem?
Przestań kłamać, przestanie boleć. Kłam dalej, to ci ten ząb wypadnie.
A potem drugi.
A jak ci wypadnie trzeci ząb,
to do ciebie dojdzie.
- Co? - Że to był znak.
Przyjdziesz do mnie i zapytasz, czy będziesz mógł z nami zostać.
A ja ci wtedy, kurwa, pomogę z całego serca.
Wszystkie kości pochodzą z lat 40.
Ludzie mówią, że tam Niemcy rozstrzeliwali, więc nic dziwnego.
To muszą być kości Mirończuka, rozumiesz?
Kurwa, muszą.
Pojebało cię?
Masz tę elektronikę, co ukradli?
Ty weź spierdalaj, Kiwior.
Wsadzisz ich na parę miesięcy, rozumiesz?
Czapkę byś zrobiła, a nie dziergasz.
Robię szósty szalik, widzisz?
Dla Czarka chciałam.
I co?
Wszyscy dostali po sześć miesięcy.
Boże...
Idę, korki sprawdzę.
Czyli urodzę bez Sebastiana.
Ja się wszystkim zajmę. Kupiłam ci witaminki.
Powinnam w końcu zrobić USG. Zawieziesz mnie jutro?
Au!
Nie bij jej!
Zuzia!
Kupiłam te pomarańcze dla ciebie.
Musisz teraz się dobrze odżywiać. Dla dziecka.
To jest moje dziecko.
Potrafię o nie zadbać.
Cholera jasna.
Wszystko padło, bo wyłączyli nam prąd.
Mamy piec, nie potrzebujemy prądu.
- Pięknie. - Tak.
Co jest takiego pięknego?
Nie ma prądu.
Pieniędzy.
Jedzenia. Dzisiaj ostatnia kura do rosołu poszła.
To są chwilowe kłopoty. Co jest?
Miruś.
Miruś.
Chodź.
Wsiądziemy do auta i po prostu stąd pojedziemy.
Oddaliśmy im mieszkanie.
- Pal licho mieszkanie. - Nie.
Ja bez mieszkania się stąd nie ruszam.
To je odbierzemy.
Idź do Doroty. Powiedz, że chcemy jechać do notariusza,
żeby przepisała nam mieszkanie z powrotem,
bo nie na to się umawialiśmy.
A ona przepisze ot tak.
Powiedz, że w zamian zostawimy jej auto.
Mirek...
Mam na imię Kukuryku.
Nie śpisz.
Głośna Noc będzie teraz z tobą mieszkać.
Jak to mieszkać?
Potrzebujesz opiekuna. Będzie teraz twoim panem.
Chcecie mieć trupa w Niebie?
Chcesz być sama, będziesz sama.
Stój. Na lewo.
Właź.
- Pani Teresa Keller? - Tak.
To pani zamówiła mszę w intencji uwolnienia syna?
Proboszcz mówił mi o pani sprawie.
Przynieś ręczniki.
Wszystko będzie dobrze.
Tu mam rodzić?
Sancte Michael Archangele.
Defende nos in praelio.
Contra nequitiam et insidias
diaboli esto praesidium.
- W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. - Amen.
- Pan z wami. - I z duchem twoim.
Uznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni,
i prośmy Go o miłosierdzie, abyśmy mogli godnie...
złożyć najświętszą ofiarę.
Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu
i wam, bracia i siostry,
że bardzo zgrzeszyłem
myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem.
Moja wina. Moja wina.
Moja bardzo wielka wina.
Odpowiedział ci?
Kto?
Bóg.
Tak.
Kurwa, a mi przestał odpowiadać.
Nie ma przypadków.
Są tylko znaki.
- Zajeb mu! - W mordę!
Dawaj!
O Jezu Zbawicielu, Panie mój i Boże mój,
który poprzez ofiarę Krzyża odkupiłeś nas
i zwyciężyłeś władzę Szatana.
Proszę Cię o uwolnienie Sebastiana od wszelkiej obecności diabelskiej.
Proszę Cię o to w Twoje imię.
Proszę Cię o to przez Twoje rany.
Proszę Cię o to przez Twój Krzyż.
Proszę Cię o to przez wstawiennictwo Maryi,
Niepokalanej i Bolesnej.
Co tu, kurwa, się dzieje? Siedzieć!
Krew i woda, które wypływają z Twojego boku,
niech spłyną na Sebastiana,
aby go oczyścić, wyzwolić, uzdrowić.
Amen.
Daj mi go.
Daj mi go!
To, że posadzili cię z Maradoną, to skurwysyństwo.
No ale już przenieśli, więc będzie spokój.
- Ktoś jeszcze cię zaczepia? - A może to ty tego Maradonę nasłałeś?
Posłuchaj.
- Ten wasz Piotr... - Król.
Król.
Król... coś mi przepowiedział.
I to się sprawdziło.
Przy mnie kiedyś przepowiedział wypadek pociągów.
Przepowiedział też, że w Ameryce Południowej runie góra.
Tysiące ludzi umarło.
Skąd on to wie?
A ty... widziałeś jakieś jego...
Cuda?
No.
Na jeden właśnie patrzysz.
Jeździłem od lekarza do lekarza, ze szpitala do szpitala.
Myślałem, że umrę z bólu.
I nagle Piotr...
Jak?
Uwierzył we mnie.
Ciebie coś boli, nie?
Kiedyś poszedłem do jednego księdza.
- No i on przyłożył mi ręce do głowy. - I co?
I dupa.
"Strzeżcie się uczonych w Piśmie,
którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach
i lubią zaszczytne miejsca na ucztach".
- Ewangelia według świętego Łukasza. - Brawo.
Idź do Króla. On ci pomoże.
Wpadnę za tydzień. Fajki znowu przyniosę.
- Syn. - Syn.
Jak się będzie nazywał?
Dałem mu na imię Pesjach.
- Pesjach? - Pesjach.
Pesjach...
Do wieczora musisz przynieść 40 jajek.
Jak?
Możesz zapracować, możesz ukraść.
Jak się dobrze sprawisz, to wieczorem pomyślimy o nowej żonie.
- I co ludzie gadają? - Nie wiem.
Jak gadają, to za zamkniętymi drzwiami.
To wyrzuć wszystkie drzwi.
Wiem, że ci tutaj jest ciężko samej.
Jest.
Ale najważniejsze, że Pesjach jest zdrowy.
Król przekazał, że w Niebie nie może być drzwi w pokojach.
- Ale dlaczego? - Bo Duch Święty ich nie toleruje.
Musisz robić zawsze to, co ona ci każe?
Robię to, co jest potrzebne.
Jak ci się nie podoba, to po co tu jesteś?
Bo ktoś musi przed tobą obronić Anetę i Pesjacha.
Ty jednak jesteś małą, zazdrosną, bezpłodną suką.
Nigdy wcześniej tak do mnie nie mówiłeś.
Ale może kiedyś przypomnisz sobie, że ja cię kocham.
- Błagam cię, zejdź ze mnie. - Może zrozumiesz,
że Dorota jest złą kobietą.
Poczułam ulgę...
i spokój.
Dlatego wiem, że naprawdę warto.
Od pół roku nie sypiam.
Jej syn, proszę księdza, tak mnie urządził.
Anetkę porwał,
- dziecko jej zrobił, kazał... - Słucham?
Babcią jesteś. Jesteśmy.
Taka msza, w intencji uwolnienia duszy waszej córki,
mogłaby pomóc temu domowi, waszemu wnukowi też.
Proszę księdza, egzorcyzmy?
Was już wszystkich kompletnie pojebało?
Egzorcyzmów udziela się komuś, z kogo chce się wypędzić Szatana.
- Zgadza się, ojczulku? - Zgadza się.
Nasza córka opuściła ten dom i zamieszkała z narkomanami,
bo jest kompletną debilką.
- A ty nie chciałbyś... - A po co debilka Szatanowi?
Nie chciałbyś spróbować egzorcyzmów na sobie?
A co?
- Chce mnie ojciec związać, pomacać? - Nie.
Po prostu widzę, że zły duch sparaliżował twoją duszę i ciało.
Może porozmawiamy o Bogu?
- Porozmawiajmy. - No.
Dlaczego pozwala umierać małym dzieciom?
Albo dlaczego jest rak na świecie?
Wypierdalaj z mojego domu.
Chcesz spróbować?
Ćśśś...
Błagam cię. Mirek, proszę, wypuść nas.
Wypuść nas, proszę.
Powiedziałem ci, powiedziałem ci,
do powrotu Króla wszystko ma być tak, jak było.
- Błagam cię. - Daj.
- Daj. - Zostaw.
To nasze wspólne dziecko.
Zajmę się nim najlepiej, jak można.
Ćśśś... Już, już, już, już...
Ćśśś...
Już, już, już, już, już... Już, już, już, już, już...
Ćśśś... Już dobrze.
Już, już, już...
Ćśśś...
I dopiero w Niebie poczułem spokój.
I oddech.
Taki pełny, przyjemny.
Pierwszy raz w życiu nikogo nie udaję, nikt mnie nie okłamuje.
Życie w szczerości, ale w zupełnie innym wymiarze.
Brzmi fajnie.
- Nasze drzwi zawsze są otwarte. - Nie.
- Król nie będzie chciał ze mną gadać. - A dziwisz się?
Przecież te oskarżenia
o kościach, o Mirończuku...
Przecież to jest wszystko kłamstwo.
Karolina nie mogła na nas donieść.
Jak nie mogła?
Miesiąc wcześniej widziałem, jak płonie w piekle.
Przecież sam z nią rozmawiałem, siedziała naprzeciwko mnie.
Nie mogłeś z nią rozmawiać, bo widziałem,
- jak płonie w piekle. - W jakim, kurwa, piekle?
- Co ty pierdolisz? Ogarnij się! - Nie gadałeś z nią!
Widziałem ją w piekle. Widziałem, jak jej mięso odchodzi od kości.
- Ja pierdolę. - Obudź się, kurwa!
Obudź się!
Dobra, muszę kończyć. Dobra.
Podpisz.
Zaraz przychodzą ci twoi.
Nie poczekasz na nich?
Masz książkę telefoniczną?
Leć do żony.
Moje kochanie.
Jaki maleńki.
- Gdzie jest Seba? - To nie wrócił?
Moje królestwo.
Dlaczego z nim nie wróciłeś? Zacząłeś wątpić, tak?
- Musiałem sprawdzić. - Co?
- Czy Dąbrowski ma rację. - No i?
Naprawdę uwierzyłeś, że Karolina spłonęła w piekle?
Sebastian, popatrz na mnie.
Ja już nie wiem, w co mam wierzyć.
Pan znał Karolinę?
Był pan może jej kolegą?
Może pan wie, dlaczego ona...
Bo córka nie rozmawiała ze mną.
Co się stało?
Skoczyła przecież.
Kiedy?
- Od dwóch lat ze mną nie rozmawiała. - Kiedy skoczyła?
Jak zaczęła się ta sprawa z sektą.
- Wróciła z policji i skoczyła. - Niemożliwe.
Nie wracaj tam!
Spierdalajmy stąd.
Gdzie?
Tam jest piekło.
Tu jest piekło.
Jak ciebie nie było, to chcieli mnie oddać Robertowi.
Zaopiekuję się tobą.
Ty zaopiekujesz się nami.
Weźmy Zośkę i ucieknijmy.
Gdzie, kurwa?!
Odchodzicie?! Spójrz mi w oczy!
Ty mężczyzno, ty! Pierdolę!
O, proszę, o! Ty też?!
Ty z nimi też odchodzisz?!
Co?! Tak ci do piekła śpieszno?
To spierdalaj! Spierdalaj! Won!
- Won! Zostaw! - Zosia...
- Zostaw! - Piotr!
Zosia...
Co ty robisz? Oni mają naszego Pesjacha! Odejdź!
Wrócą z podkulonymi ogonami razem z Pesjachem.
Rozumiesz, co do ciebie mówię? Wrócą tutaj! Zaufaj mi.
To jest tylko linia. Jedź.
Udało nam się.
Udało... Udało nam się.
Udało nam się. Udało nam się.
- Udało nam się. - Udało nam się.
Agregat przyniosłem.
W prezencie dla was.
Ja...
- Ja... - "Ja, ja".
"Ja, ja"... U nas nie ma "ja".
U nas jest "my".
Już? Lepiej?
Lepiej.
Może przyniosę ci coś z samochodu, żebyś się wytarła.
Lepiej?
Synu...
Synu...
Czemuś Mnie opuścił?
Czemuś Mnie opuścił?
- Słyszy mnie pan? - Nieprzytomny jest.
Wracamy. Wracamy.
Wybaczy nam. Wybaczy nam, słyszysz?
Słyszysz? Popatrz na mnie!
Pan nam wybaczy. On wybacza nawet największym grzesznikom.
- Do domu. - Nie wracamy.
Do domu.
- Nie. - Poczekaj.
Proszę cię.
Kocham cię, proszę cię.
To jest twój dom. Ja jestem twoim domem. On jest twoim domem.
Nie wracajmy.
Chodź... Chodź... Chodź, już, już...
Chcesz skończyć jak ona?
I jak Karolina?
- Jak Maciek? - Oddaj mi go.
Oddaj mi go!
Proszę cię, oddaj!
Oddaj!
Nie!
Błagam!
Oddaj!
Panie, zlituj się nad nią.
- Panie, zlituj się nad nią. - Błagam!
Pomocy!
Błagam...
Opracowanie: Karolina Woicka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.