Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
DŻAKARTA, INDONEZJA 24 WRZEŚNIA 2003
Przerwałem pani posiłek.
Nie szkodzi.
Właśnie kończyłam.
Przepraszam,
czy ja popełniłam przestępstwo?
Oczywiście, że nie.
Znalazł pan właściwą osobę?
Pani Ratna,
profesor mykologii,
Uniwersytet Indonezji.
Znaleźliśmy właściwą osobę.
Zechce pani zbadać spreparowany okaz?
Proszę zauważyć...
Sama wyciągnie wnioski.
To Ophiocordyceps.
Dlaczego do spreparowania próbki użyto chlorazolu?
Bo ten barwnik stosuje się w próbkach pobranych od ludzi.
Kordyceps nie może przetrwać w człowieku.
Jeśli poczuje pani mdłości,
proszę szybko wyjść.
Dolna część lewej nogi.
To ślady zębów człowieka?
Kiedy to się stało?
Mniej więcej 30 godzin temu.
Gdzie?
W młynie zbożowym w zachodniej części miasta.
Doskonałe podłoże.
Co było dalej?
Kobieta nagle stała się agresywna.
Zaatakowała 4 pracowników, 3 ugryzła.
Zamknęli ją w łazience, potem przyjechali policjanci.
Zaatakowała ich, a oni ją zastrzelili.
Co z ludźmi, których pogryzła?
Zabrano ich na obserwację.
Kilka godzin później,
zgodnie z ustaloną procedurą
trzeba ich było uśmiercić.
Kto ją ugryzł?
Nie wiemy.
Czyli ten ktoś wciąż tam jest.
Brakuje innych pracowników?
Czternaściorga.
Pani Ratna,
chcemy, aby pomogła nam pani to opanować.
Potrzebujemy szczepionki
albo lekarstwa.
Poświęciłam całe życie na badanie tych organizmów.
Dlatego proszę uważnie wysłuchać moich słów.
Nie ma lekarstwa.
Nie ma szczepionki.
To co robimy?
Bomby.
Zrzućcie bomby.
Na całe miasto
i wszystkich jego mieszkańców.
Przepraszam.
Czy ktoś może mnie odwieźć do domu?
Chciałabym być z rodziną.
Dzień dobry.
Wyglądam na zarażoną?
Pokaż rękę.
Nie pogarsza się, prawda?
Jesteśmy w otwartym mieście i nie atakują?
- Nie przejmuj się. - Muszę.
Po co Marlene zarażony dzieciak?
Nie jestem zarażona.
Znalazła mnie po ugryzieniu.
- I nie zastrzeliła? - Jak widać.
Zamknęła i testowała,
czy nie choruję.
Jak?
Muszę siusiu.
Jak cię testowała?
Liczyłam do dziesięciu i trzymałam
dłoń nieruchomo.
Byli pod wrażeniem,
że nie zmieniam się w jebanego potwora.
Mogę?
Dobra.
Z tyłu jest miejsce.
Masz.
Wyrwij kilka stron.
Nie ma tu nic złego?
- Tylko ty. - Zabawne.
Złamana?
Może pęknięta.
Szybko się zagoi.
- Przeżyła, kurwa, noc! - Nieważne.
Prędzej czy później to nastąpi.
Jesteśmy blisko muru. Odstawiamy ją do strefy
i szukamy innego akumulatora.
To nasza szansa.
Jeśli z nią wrócimy, zauważą zmiany na ręce
i ją przeskanują.
- A potem zabiją. - Lepiej oni niż my.
Nie mów o niej,
jakby czekało ją długie życie.
Głodna?
Podzielimy się.
Dzięki, ale Marlene dała mi zapasy.
To kurczak?
Tak.
Mówiła, że od przemytników.
Widać nie od was.
Czekaj. Czekaj!
Dlaczego jesteś dla niej tak ważna?
Nie kłam,
bo cię odstawimy.
To nie dostaniecie akumulatora.
Słyszałaś?
A to, że chce cię zastrzelić?
Pogadajmy jak dorosła z dorosłą.
Dobra?
Nie jesteśmy dobrymi ludźmi.
Robimy to dla siebie,
bo ewidentnie jesteś coś warta.
Ale nie wiemy ile, bo nie wiemy, co mamy.
Dlatego odpowiedz.
Kazała mi milczeć,
a ja od razu wszystko wygadam.
Gdzieś na zachodzie jest baza Świetlików.
Z lekarzami. Szukają lekarstwa.
Słyszałem to już.
I to, co się mi stało,
- jest... - Kluczem do niego.
Zgadza się?
Słyszeliśmy to już.
Szczepionki, lekarstwa... Nic nie działa.
Nie prosiłam się o to!
To tak jak ja.
To się nie skończy dobrze.
Musimy wrócić.
Dokończmy zlecenie.
Nieważne, czy jest tym, za co biorą ją Świetliki.
Jeśli w to wierzą,
dadzą nam to, czego chcemy.
Jeśli choćby drgnie...
Przestań.
Dobra.
Zgoda?
Zgoda.
Mogę mieć broń?
- Wykluczone. - Nie.
Dobra!
Będę w nich rzucać kanapką.
Czysto.
Tak,
za dnia wygląda inaczej.
Ruszajmy.
Jak na rozpieprzonym Księżycu.
Tu bombardowali?
Tak.
Walnęli w większość dużych miast.
Musieli spowolnić zarażanie.
Tu się udało, gdzie indziej nie.
Ratusz jest po drugiej stronie.
W linii prostej to 10 minut marszu.
- Czyli... - Długa czy krótka droga?
Chyba długa albo „już po nas droga”.
Jestem za długą.
Bazując na tym, co słyszałam.
Najpierw zerkniemy z hotelu.
Dobra.
Gdzie oni, kurwa, są?
Zauważysz.
Ostatnio nie zauważyłam.
Jak cię ugryzł?
Kojarzycie stare centrum handlowe?
Zabite deskami, żeby nikt do niego nie wchodził?
O tym mówisz?
Zakradłam się.
Chciałam się rozejrzeć.
Nie spodziewałam się ich,
a jeden się na mnie rzucił.
Myślałam, że uciekłam, ale...
Byłaś tam tylko ty? Sama?
Tak.
Ile masz lat?
Czternaście.
Masz jaja, siostro.
Dzięki.
Chyba nikt nie będzie cię szukał?
Mama, tata, chłopak?
Jestem sierotą,
i nie.
Mówili, że otwarte miasto to szaleństwo.
Wszędzie roje zarażonych.
Nie do końca.
Ludzie lubią mówić.
Czyli nie ma superzarażonych, którzy wybuchają zarodnikami?
Oby nie było.
A tych z rozerwanymi głowami, którzy widzą jak nietoperze?
Co to było?
Chodźmy.
Nie wierzę!
Mieszkaliście w takim?
Nie nasza liga.
Skąd wiesz, co to jest?
Słyszałeś o książkach?
Wejdziemy w to?
Po drugiej stronie jest klatka schodowa.
Nie umiem pływać.
Serio?
Myślisz, że w strefie są baseny?
Nie, mądralo.
A niby skąd miałam wiedzieć?
Ale ohyda!
Patrzcie!
Poproszę najlepszy apartament.
Oczywiście. Zająć się bagażem?
Natychmiast, proszę pani.
Dziwny dzieciak.
Zupełnie jak ty.
Kurwa!
Przepraszam.
W porządku?
Tak.
Wszystko cacy.
Kurwa mać.
Nie było tak źle.
Spróbuj wleźć na 10. Piętro z naszymi kolanami.
Kiedy to się, kurwa, stało?
Może te?
Nie.
W takim razie spróbuję się wspiąć.
Obejdę i otworzę od wewnątrz.
Jestem najmniejsza.
Będzie mi łatwiej.
Jeśli umrzesz, nic nie dostaniemy. Zostajesz.
Pomóż.
Wszystko gra?
Tak.
Straszny tu bajzel. Daj mi chwilę.
Niezły nóż.
Gdzie się nauczyłaś?
W cyrku.
Skąd jesteś?
Z Teksasu.
A Tess?
Z Detroit. To w Michigan.
Chodzę do szkoły, wiem.
A wy dwoje to...
Pas.
- Jak wylądowałeś w Bostonie? - Pas.
Dość pytań o mnie.
Jak długo żyją zarażeni?
Chodzisz do szkoły.
Kiepskiej.
Część około miesiąca, dwóch.
Inni wałęsają się już 20 lat.
Zabiłeś jakiegoś?
Tak. Wielu.
To trudne,
gdy wiesz, że byli ludźmi?
Czasami.
A ten z zeszłej nocy?
Opuść broń.
Co teraz?
Jest ich mnóstwo.
Ostatnio siedzieli jeszcze w budynkach.
Widać wystarczająco dużo ludzi szukało strefy.
Wchodzili, żeby się schronić.
Tak zajmują coraz większy teren. Po trochu, stale.
Są połączeni.
I to jak.
Grzyb rośnie też pod ziemią.
Te włókna są jak druty, niektóre mają ponad kilometr.
Wystarczy, że gdzieś na nie nadepniesz,
a obudzisz zarażonych w całej okolicy.
Wiedzą wtedy, gdzie jesteś, i idą.
Nie jesteś odporna na rozszarpanie.
Kapujesz?
To ważne.
Próbuję cię utrzymać przy życiu.
Czyli tam nie idziemy.
Nie.
To co?
Krótka droga?
Muzeum.
Chyba, kurwa, kpisz.
Jest przejście na górnym piętrze.
Czyli wszystko gra.
- Korzystaliśmy z niego. - Jasne.
- Było nieźle. - To super.
Wysuszony na kość.
Może wreszcie są martwi.
Rany!
Marlene spakowała kanapki i latarkę?
Tak.
Dobra. Kolejne zasady.
Idziemy powoli.
W razie kłopotów zostajesz za nami
i czekasz. Jasne?
Tak.
Mam wolną rękę.
Gratulacje.
MUZEUM BOSTOŃSKIE WITA
SKLEP Z UPOMINKAMI OTWARTY
Tak. Pozdychali.
Wreszcie odrobina fartu.
Od razu powinniśmy tędy iść.
W mordę!
Co mu to, kurwa, zrobiło?
Może
został zaatakowany na zewnątrz
i wczołgał się przez drzwi.
Były otwarte. Pewnie przez niego.
Nic nie słyszę.
A kogo masz słyszeć?
Kogo?
Że niby to robota zarażonych?
Zaatakowali mnie i to tak nie wyglądało.
Od tej chwili
milczymy.
Nie szepczemy, tylko milczymy.
Żadnych pytań.
Wykonać.
SALA NIEPODLEGŁOŚCI
Nie zobaczą cię, ale usłyszą.
Biegiem!
Szybko!
Jesteś cała?
Skręciłam kostkę,
ale tak.
A ty?
W gacie się nie zesrałam.
To jakieś jaja?
Skoro już na miało na kogoś paść...
Wynośmy się stąd.
Owiń rękę.
Dzięki.
Tam?
Wiem, że to straszne...
Straszne było tamto.
To jest drewno.
Zaczekaj tam.
Daj nam chwilę.
Kolejni przed nami.
Będziemy improwizować.
Daj.
A mała?
Pierwsze ugryzienie nie zadziałało, ale drugie?
Choć raz bądź optymistą.
Potrafisz?
Dla odmiany pomyśl, że możemy wygrać.
Idź. Pilnuj jej.
Na to liczyłaś?
Jeszcze nie wiem.
Ale na widok narzekać nie zamierzam.
Chodźmy, zanim się ściemni.
Gdzie oni są?
Nie podchodźcie.
Joel?
Co tu się, kurwa, dzieje?
Nie wiem.
Weszli do środka.
Chodź. Chodź!
Tess!
W mordę!
Jezu!
Dobra.
Tu musi być jakieś radio, nie?
Kto ich zabił? Fedra?
Nie.
Jeden został ugryziony,
zdrowi walczyli z chorymi, wszyscy przegrali. Tess!
Co robisz?
Gdzie Marlene miała cię zabrać?
Ellie?
Gdzieś na zachód.
Kurwa.
Któryś musi mieć mapę. Prawda?
Pomożesz mi?
Nie!
To koniec, Tess.
Wracamy do domu.
To nie jest mój dom!
Ja zostaję.
Szczęście
musiało nas kiedyś opuścić.
Kurwa.
Ona jest zarażona.
Pokaż.
Joel...
Kiepsko, co?
Zdejmij bandaż.
Patrz.
To prawda.
Ona jest prawdziwa!
Idźcie do Billa i Franka.
- Nie. - Oni ją przejmą.
Zrobią to.
Nie mogę. Nie wezmą jej.
Zrobią to, bo ich przekonasz. Przekonasz.
Nigdy cię o nic nie prosiłam. O uczucia ani...
Nie.
Zamknij się, bo nie mam czasu.
To twoja szansa.
Dostarcz małą.
Utrzymaj przy życiu.
Tak wszystko naprawisz.
Wszystko, co zrobiliśmy.
Zgódź się, Joel. Proszę.
Kurwa!
- Ilu? - Wszyscy.
Mamy minutę.
Co robisz?
Upewniam się, że tu zostaną.
Joel.
Ratuj tę, którą możesz.
Nie!
Nie zostawimy jej!
Puszczaj, skurwielu!
Nie idę z tobą!
Napisy: Wojtek Stybliński
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.