All language subtitles for Song.Sung.Blue.2025.1080p.BluRay.x264-KNiVES

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

PRAWDZIWA HISTORIA PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI

Jestem

Płaczę

Jestem...

artystą estradowym.

Kiedy nie naprawiam silników i nie wymieniam oleju,

gram na gitarze w Dog Night Specials w Red Dragon Lounge.

Zespół nie jest najlepszy, ale w środy dają tam hot dogi za darmo.

Jestem jedynym białasem w czarnej kapeli The Esquires.

Tak, daję radę.

Do tej pory mnie nie wygwizdali, jak to robią w Apollo.

Mam sprzęt do karaoke, którego używam na solowych występach.

Śpiewam wszystko. Mellencampa, Elvisa, Bon Joviego i...

Na potrzeby sceny stworzyłem postać.

Kogoś w rodzaju... superbohatera rock’n’rolla.

Nie mam peleryny ani maski.

Ale mam...

błyskawicę.

Wiecie, dlaczego błyskawicę?

Bo zwą mnie Lightning - Piorun.

O tak.

Piorun to gwiazda.

Piorun to bóg rocka.

Chuck Berry, Barry Manilow i The Beatles w jednym.

O tak.

Śpiewa piosenki, które ludzie kochają.

Potrzebują ich. Ja też ich potrzebuję.

Tak.

Te piosenki pomagają mi żyć.

Kiedy...

Kiedy piosenka się kończy i cichną oklaski,

nie jestem już Piorunem. Jestem zwykłym pijakiem.

Cześć, mam na imię Mike i jestem alkoholikiem.

Cześć, Mike.

I cieszę się, że tu jestem, bo dziś jest wyjątkowy dzień,

kolejna rocznica mojej trzeźwości.

Już dwadzieścia lat bez butelki.

Dziękuję.

Zawsze w rocznicę trzeźwości

śpiewam piosenkę pewnego wielkiego człowieka.

Jego utwory pomogły mi przetrwać smutne i trudne chwile...

Dziś tę piosenkę zaśpiewam dla was.

To nie jest smutna piosenka,

którą śpiewasz w samotności.

To raczej radosna piosenka.

Radosna,

prosta melodia,

która podnosi mnie na duchu,

gdy ją nucisz razem ze mną.

Prosta smutna piosenka, każdy taką zna.

Znacie słowa. Jedziemy!

Prosta smutna piosenka u każdego zagości.

Ty i ja, może raz czy dwa... dopada smutek nas.

Ale gdy z tego smutku utkasz piosenkę,

będziesz wciąż ją śpiewać.

Będziesz wciąż ją śpiewać.

TARGI STANOWE WISCONSIN

Prosta smutna melodia, nawet śpiewana przez łzy.

Prosta smutna melodia, którą nucisz do poduszki.

Zabawne, że możesz ją śpiewać nawet drżącym głosem.

I nawet się nie obejrzysz, gdy poczujesz się lepiej.

Tak już musi być.

Moja miłość...

WYSTĘPY LEGEND

Nawet nie wiesz, co traciłaś. Ale kiedy jesteś ze mną,

cały świat widzi, że jesteśmy dla siebie stworzeni.

Gdy noc zapada i gwiazdy na niebie, moje serce rwie się do ciebie.

Odrobina miłości i już dobrze jest.

Już dziś zobaczę moją ukochaną.

Moja miłość i całusy...

Nawet nie wiesz, co traciłaś. Ale kiedy jesteś ze mną,

Za kogo się niby przebrałeś?

Earl, nie miałeś być na Florydzie na jakimś rejsie?

A ty nie miałeś być Donem Ho i śpiewać „Tiny Bubbles”?

Tak, ale zmieniłem zdanie. Wystąpię jako Piorun.

Nie możesz tak wyjść. Za bardzo przypominasz Elvisa.

Jesteś cały ubrany w dżins, jak on w Comeback Special z ’68.

Był w czarnej skórze, nie dżinsie.

W części „Guitar Man” wystąpił w dżinsach.

- Masz nawet błyskawicę. - Bo muszę. Mam ksywkę Piorun.

To logo Elvisa. „Załatwianie spraw błyskawicznie”.

- To ja, to mój znak firmowy. - I masz go na własność? Świetnie.

Jestem jedynym Elvisem w całym Milwaukee.

Dziękuję bardzo!

Zaraz wracamy.

Jedno jest pewne – mamy za dużo Elvisów, ale ani jednego Little Richarda.

Niech to wybrzmi!

Co to za strój? Masz śpiewać „Tiny Bubbles”.

Nie. Zaśpiewam „Eye of the Tiger”, i na koniec „Suspicious Minds”.

- „Suspicious Minds”? Po moim trupie. - Earl, spokojnie.

- Mike. - Co?

Wcielamy się w role. Targi Stanowe nas wynajęły dla starszej publiczności.

Nie wyglądam jak Don Ho. Nie jestem Hawajczykiem. To głupie.

Dlatego robił to Carl Kahananui.

Ale pękł mu pęcherzyk żółciowy, więc zgodziłeś się go zastąpić.

Zatem nie będzie Pioruna? Albo Don Ho, albo nic?

Tak, Mike. To właśnie mówię.

No to nic nie będzie.

Claire, twoja kolej.

Babs, zamiast „Don’t Rain on My Parade” zaśpiewaj „People Who Need People”.

Staruszki stracą wolny taniec, bo „Tiny Bubbles” wypadło.

Dam radę, chyba.

Dzięki, Mike.

Sex Machine, zamykasz występ. Idę powiedzieć zespołowi.

Jesteś Lorettą Lynn?

Patsy Cline. Wciąż śpiewam jej piosenki.

Zwykle się tak nie ubieram, ale czego się nie robi dla śpiewu?

A ja nie mogę być Donem Ho w swoje urodziny.

Wszystkiego najlepszego.

To nie są prawdziwe urodziny.

Jasne.

Mógłbyś być Frankiem Sinatrą.

- I zaśpiewać „Luck Be a Lady”. - Lubię Franka.

Ale nie sentymentalne klimaty. Lubię się ruszać. Lubię rocka.

Jasne.

„Elvis opuścił budynek”.

Wiesz, na kogo byś idealnie pasował? Na Neila Diamonda.

O nie. Nigdy. Mam dla niego zbyt duży szacunek.

Nie, nie, nie.

Droga Karolino

Tak.

Wiem, wiem. To nie. On ma też inne piosenki.

Gdyby się dowiedział, że robię sobie jaja z jego muzyki,

jak tan tam Earl, to bym się zabił. Tylko nie Neil.

Wiesz, ile Earl dostał za ten rejs?

Dwadzieścia tysięcy.

Ten błazen zgarnął dwadzieścia kafli?

Sentymenty się sprzedają.

Boże, gotuję się w tej peruce.

Gdybym miała większy biust, mogłabym być Dolly.

Jesteś blondynką?

O tak, na całego!

Dobra.

Przywitajcie gorąco Patsy z jej największymi przebojami!

Obyś śpiewała równie dobrze, jak wyglądasz.

Idę na spacer po północy,

w blasku księżyca, jak kiedyś z tobą.

Zawsze tak chodzę po północy i szukam ciebie.

Claire Stengl.

Śpiewa country, rocka, a nawet klasykę, jak „Ave Maria”.

Odjazdowa babka, co?

Jasne! Piorun, brachu!

Zawsze po północy szukam ciebie.

Staję przy wierzbach płaczących, które cichutko łkają.

Może to dla mnie ten płacz.

I gdy noc ciemnieje, wiatr do ucha mi szepcze:

Jakże samotnie czuję się dziś.

Idę na spacer po północy,

przy blasku gwiazd.

I liczę na to, że gdzieś cię spotkam,

że po północy szukasz gdzieś mnie.

Dobra, Mike.

Szeroko.

Rany. Dziura taka, że można by zaparkować auto.

Poproszę cadillaca.

Mam coś lepszego.

Spójrz na to.

Błyskawica?

Piorun dla Pioruna.

Uśmiech będzie moją reklamą. Sprytnie, doktorze Dave.

Dlatego jesteś moim menedżerem. Wciąż główkujesz.

Dzwonił Walter z First National.

Wciąż chce, żebyś wystąpił na gwiazdkowej imprezie.

Świetnie.

Po drugie, od miesięcy zalegasz ze spłatą kredytu hipotecznego.

- Nie może potrącić z mojego honorarium? - Śpiewaniem tego nie spłacisz.

- Może pomyśl o czymś mniejszym. - Nie, muszę zatrzymać ten dom.

Odwiedza mnie córka i to jedyna stała rzecz w jej życiu.

Raczej trzeba pomyśleć o lepiej płatnych występach, o rezydenturze.

- O czymś stałym. - Może pogadaj z Buddym Holly?

- Ma angaż w kasynie Shawano. - Mark się na mnie wkurzył.

Odrzuciłem fuchę w Legendach.

- Czemu? - Nie mogłem być Piorunem.

- Miałeś być Donem Ho. - Muszę być kimś innym niż jestem?

Ja im nie wystarczę?

Cholera.

I tak straciłem 10 dolarów prowizji.

Wymienić ci olej?

Dawaj kluczyki.

Cracklin' Rosie, dawaj tu do mnie.

Dawaj tu do mnie.

Razem wskoczymy w tę noc.

Bez pośpiechu...

Bez pośpiechu.

Czy nie wiesz, Panie?

Nie wiesz, Panie?

Że spędzę tę noc z kochanką biedaka,

w upojeniu aż po świt.

I niczego więcej mi nie potrzeba.

Może piosenki,

by ją sobie zanucić.

Nie trzeba mnie prosić o radosną melodię.

Kocham cię, moja słodka Rosie.

Ty to mnie potrafisz uszczęśliwić.

Razem bawimy się w dobrym stylu.

Cracklin' Rose, kochanko ze sklepu.

Dzięki tobie śpiewam słodko tak.

Więc trzymaj się mnie, nasza piosenka trwa.

Zagrajmy teraz, zagrajmy teraz, kochana.

Cracklin'...

Rany.

I wszyscy razem.

Dziś damy radę.

Damy radę.

Dziś damy radę.

Damy radę.

Jak możesz siedzieć i odpoczywać,

kiedy widzisz, że daję z siebie wszystko.

Chcę tańczyć z tobą, mała.

Chcę tańczyć z tobą, mała.

Ty wiesz, kochanie.

Hej, ty...

Dziękuję.

A więc...

przedstawiasz się jako Claire Stengl?

Kiedyś byłam Claire Cartwright, ale po rozwodzie

wróciłam do panieńskiego nazwiska, Stengl.

Claire Stengl nie brzmi super scenicznie.

Wiem. Ale przecież nie jestem Cher ani Madonną.

Jesteś lepsza od tych bab.

- Jesteś słodki. - Serio.

Pracuję na pół etatu jako fryzjerka. Myję, podcinam. Nie farbuję.

- Trochę zmieniłem fryzurę. - Zauważyłam.

- Naprawdę? - I masz nowy ząb.

Tak. Zobacz.

- To błyskawica? - Tak. - O Boże.

- Tak. Dlaczego? - Bo jesteś Piorun.

- Zgadza się. - Wiem o tobie wszystko.

- Z koleżankami chodziłyśmy w piątki do Hegarty’s. - No co ty?

Pamiętam, jak śpiewałeś „Sharp Dressed Man” ZZ Top,

i w refrenie ruszałeś biodrami jak Elvis, a my piszczałyśmy jak nastolatki.

Jesteś naprawdę dobry.

Pamiętasz, jak wspomniałem o urodzinach?

Tak. Urodziny, ale nie naprawdę. O co chodziło?

Jestem alkoholikiem.

- OK. - Już nie piję.

Zawsze będę alkoholikiem, ale jestem trzeźwy od 20 lat.

A wtedy to było coś, co się nazywa „urodzinami trzeźwości”.

Spóźnione sto lat.

Rzecz w tym, że w trzeźwości trzeba stanąć twarzą w twarz z prawdą.

Brawo. Dwadzieścia lat.

Nie piszę piosenek. Nie jestem symbolem seksu.

Chcę dostarczać ludziom radość.

- I się z tego utrzymać. - Ja też.

Nie chcę być fryzjerką. Chcę śpiewać i tańczyć. Mieć dom, ogród i kota.

Więc myślę tak...

Potrzebuję haczyka. Czegoś dużego. Czegoś nowego.

A jak to ujęłaś, sentymenty się sprzedają.

My - ty i ja - nie ma szans.

- Pani mogłaby być moją... - Uważaj. - ...siostrą.

- Cześć! - Cześć, mamo.

I co, jest stuknięty?

Dana, to jest Mike. Mike Sardina.

Nie przejmuj się.

Cześć.

Możesz sobie zrobić jakiś

drink bezalkoholowy.

Dobra.

Zrobię kawę. Czarną czy na słodko?

Nie piję kawy.

Chcesz zacząć?

Hej, babcia już śpi?

- Od dawna. - Świetnie.

- Przyprowadziłaś go? - Ale się świecę.

- On tu jest? - Pocę się jak dziwka w kościele.

Był zarządca budynku. Dał nam dwa tygodnie, ale to kolejne 50 dolarów.

Nie martw się, zajmę się tym.

- Chwila. - Założę je.

- To moje buty. - Jest taki przystojny.

Co ty...

Świetnie wyglądał na scenie z The Esquires. I uśmiechał się do mnie.

Potem poszliśmy na spacer. Było magicznie.

Dla ciebie to codzienność, bo jesteś młoda, ale nie dla mnie.

- Po prostu było cudownie. - Ja też nie mam magii na co dzień.

Rachel, chcę, żebyś tam poszła i mu się przedstawiła.

Dobrze?

- Proszę, zrób to. - Nie...

Rachel, nie bądź wredna.

Pójdziesz tam i się przywitasz.

- Nic z tego. - Mamo!

Nie w tej chwili. Ja wciąż muszę znosić twoich facetów.

Przychodzą tu... Ten ostatni śmierdział marihuaną.

- Pewnie był dealerem. - Nie był!

- Idziemy. - Był zen.

- Na moment. Chodź. Jedna chwila. - Mamo.

- Mike! Mike! - Hej.

Tak.

To moja córka, Rachel.

Hej. Co tam?

Rachel, powiedz coś.

Nie zabrudź kanapy.

- Rachel! - Co?

Co o tym myślisz?

- Jest dobrze. - Prawda?

Musimy tylko inaczej cię uczesać.

- Ale znam kogoś. - Dobra.

Popatrz na te stroje.

Patrz.

Cały błyszczy.

- Gość od włosów robi też kostiumy. - Super. Neil to ktoś wyjątkowy.

Chcę, by słuchając „America”, wszyscy czuli to samo, co ja.

- „Forever in Blue Jeans”... - I „Sweet Caroline”.

I „Sweet Caroline”, tak, ale nigdy nie będę nim.

Nie wyglądam jak Neil. Nawet głos mam inny.

Muszę być Neilem, ale muszę też być sobą.

Tak, nie chcesz go...

naśladować. Chcesz go interpretować.

Szukałem właściwego słowa, a ty po prostu to powiedziałaś.

Interpretator Neila Diamonda.

- Tak. - A ty możesz zaśpiewać

coś z Patsy Cline, jedną czy dwie piosenki.

Może jak będziesz się przebierał. Ale nie chcę dezorientować ludzi.

Będę ci akompaniować na klawiszach i w chórkach,

ale tu chodzi o Neila.

I jego fanów, rozumiesz?

Tak. Tak.

Mogę zaśpiewać partię Barbry Streisand „You Don’t Bring Me Flowers”.

Dobra. Ale trzeba ich też rozruszać. Znajdź „Cherry, Cherry”.

Gotowa? Trzy, cztery i...

Ona mnie kocha, oj tak.

Widzisz to podkreślenie?

- Myślałem, żeby... - Jasne, zaśpiewam z tobą.

Ona mnie kocha, oj tak.

Ale nie może moją być.

Mówi, że mnie kocha, oj tak.

Dobrze.

I dziś mi to pokaże.

Ale mnie kręci ta dziewczyna.

Jak świetnie czuję z nią rytm.

Tak bardzo mnie kręci ta Cherry.

Tak świetnie czuję z nią rytm.

Tak. Tak, tak, tak, tak.

Powiedz mamie, że musimy iść.

Są rzeczy, które musimy nadrobić.

Wszystko, co trzeba…

Przepraszam!

Jest zdecydowanie za późno na takie głośne śpiewy.

Mamo, poznaj Mike'a Sardinę. Mówiłam ci o nim.

- To Piorun. - Jak się pani miewa?

Niedobrze.

Śpiewajcie ciszej.

Idzie do domu spokojnej starości.

Chciałabym powiedzieć, że w dzień jest milsza, ale to nieprawda.

Co to? Bardzo ładne.

Kazała nam śpiewać ciszej.

To będzie ciszej.

Ona była porankiem.

Ja byłem nocą.

Gdy raz się obudziłem,

leżała obok mnie.

Wyszeptałem: „Przygarnij mnie”.

Bo byłem samotny, potrzebowałem kogoś.

Jakbym po drodze zbłądził gdzieś.

Ale nie wiem gdzie.

Nie wiem gdzie.

Tak się czuję ostatnio.

Ty jesteś słońcem, ja - księżycem.

Ty - słowami, ja - muzyką.

Zagraj mnie.

Ładnie.

Piosenka, którą mi zaśpiewała,

piosenka, którą mi przyniosła.

Słowa, które we mnie zabrzmiały,

rymy, które ze mnie wyrosły,

ogrzały noc.

I to, co było właściwe,

stało się mną.

Ty jesteś słońcem, ja - księżycem.

Ty - słowami, ja - muzyką.

Zagraj mnie.

Mój były mąż jest w porządku facetem.

Podobało mu się, jak śpiewam.

Ale kiedy zaczęłam występować na poważnie,

zaczął się ze mnie nabijać, jakby czuł się zagrożony.

Nie wiem, dlaczego chciał sprawić, żebym czuła się nikim,

ale mu się to udało.

Z moją byłą było odwrotnie.

To przeze mnie czuła się nikim.

Byłem wiecznie zły i nie miałem racji.

Ale robię wszystko, żeby być lepszym.

Jak my wszyscy.

I tak się stało, że ruszyłem w drogę

ścieżką ciernistą i wąską.

Inne miejsce,

inna łaska - miały mnie ocalić.

Ty jesteś słońcem, ja - księżycem.

Ty - słowami, ja - muzyką.

Zagraj mnie.

Ty jesteś słońcem, ja - księżycem.

Ty - słowami, ja - muzyką.

Zagraj mnie.

Świetnie.

- Wiesz co pomyślałem... - Co?

Powinniśmy jakoś się nazwać.

- Jako zespół śpiewający? - Tak.

Może „Lightning and Thunder: W hołdzie Neilowi Diamondowi”.

- Piorun i Grom? - Tak.

Ty jesteś Piorun...

a ja będę Grom.

Tak.

Jesteś...

To było nieprofesjonalne,

ale chciałam to zrobić od... bardzo dawna.

- Dobra, idę. - Jasne.

Każdego dnia jest coraz bliżej.

I pędzi szybciej niż rollercoaster.

Taka miłość jak twoja z pewnością znajdzie mnie.

Każdy dzień coraz bardziej się dłuży.

Z każdą chwilą ta miłość jest silniejsza.

Cokolwiek się zdarzy, czy chcesz miłości mej?

Każdego dnia jest coraz bliżej.

I pędzi szybciej niż rollercoaster.

Taka miłość jak twoja z pewnością znajdzie mnie.

Wiem, że cię zawiodłem.

Ale musisz wiedzieć, że jestem bardzo...

Jakie to było słowo?„Rozkruszony”?

Skruszony.

Jest bardzo skruszony.

Każdy ma takiego przyjaciela, któremu nie potrafi odmówić,

choć ten wciąż sra mu na głowę.

Mam nadzieję, że jestem takim przyjacielem.

- Hej, Tom. - Tom to porządny gość.

Ma kontakty w kasynach i salach koncertowych od Chicago po Branson.

Mike, poznaj Toma D’Amato.

Jak się pan ma, panie Sardina?

Wspaniale.

Pewnie pan nie pamięta, ale siedziałem przy barze w Chubby Bear.

- A, tak. - W każdy czwartek. I oglądałem

- …pana występ z pierwszym zespołem. - Positive Traction.

Tak. Trochę hałasowaliśmy, ale czysto.

- Byliście naprawdę dobrzy. - Dzięki.

Rozmawiałem z pana menedżerem.

Mówi, że planuje pan występ oparty na repertuarze Neila Diamonda?

W hołdzie Neilowi Diamondowi.

Razem z moją partnerką, Claire,

w przyszłym tygodniu zaczynamy próby kostiumowe.

Kostiumowe? Naprawdę? No, no.

Tak. Ale w przyszłości widzę nas z dużą orkiestrą, może nawet chórem.

Mówię wam, to będzie...

Musimy zacząć skromnie, jeżeli chcemy

grać w takim miejscu. Ale pewnego dnia...

Tylko koniecznie zagrajcie „Sweet Caroline”.

„Sweet Caroline” damy na koniec. A zaczniemy...

od „Soolaimon”.

Soolaimon,

Soolaimon.

Potem głośniej.

Soolaimon.

Soolaimon.

Trochę dymu.

Soolaimon.

I jedziemy.

Soolaimon…

„Suu-lemon”.

Soolaimon. Soolaimon.

To coś z Afryki?

W suahili?

To może być po hebrajsku. Jak „Salomon”?

Nie, to po arabsku. Wezwanie do świętowania.

Publiczność to nasza trzoda, a my jesteśmy pasterzami.

- Ciarki mnie przechodzą. - Czujesz to?

Załatwimy ci ten występ w kasynie,

ale najpierw musimy zrobić wokół tego trochę szumu.

- Jasne. - Mike, masz w sobie pasję.

A ja proszę, żebyś pozwolił mi działać w służbie tej pasji.

- Super cię będzie mieć w zespole. - Bardzo miło to słyszeć.

Dziękuję.

- Witamy na pokładzie. - Dzięki wielkie.

Muszę już lecieć, wybaczcie. Ale będziemy w kontakcie.

Mam nadzieję, że dobrze bawiliście się w kasynie Shawano.

Za dziesięć minut nasz autobus rusza do hotelu i kasyna Potawatomi.

Na razie, Mike.

Zapraszamy!

Nie wiem, ile potrwa ta próba. I mnie o to nie pytajcie.

Musimy go nazywać „Piorun”? To trochę dziwne.

Wciąż próbuje się z tobą dogadać, a ty mu tego nie ułatwiasz.

- Stresuje się twoją obecnością. - OK.

Więc specjalnie dla ciebie zaprosił swoją córkę.

- Mamy się bawić jak przedszkolaki? - Jest rok starsza od ciebie.

- Jezu. - Czemu wszystko musi być takie trudne?

- Czy ja mam 6 lat? - Chcę tylko śpiewać, być szczęśliwa i kochana!

I nie chcę napotykać wszędzie trudności!

Chodź.

Hej!

Pomachaj do niego.

Cześć!

Uśmiechnij się i pomachaj.

Niech to diabli.

Bądź miła.

Kiedy tata kupił ten dom, pasa startowego jeszcze nie było.

Teraz mamy jakieś dziesięć samolotów dziennie.

Poza niedzielami.

Więc… mieszkasz trochę z mamą, trochę z tatą?

Niezupełnie. Znaczy, tata jest spoko, ale...

Rozumiem.

Mnie byłoby lepiej być na stałe z mamą na Florydzie, tylko...

Nie zrozum mnie źle. Tata jest świetny, ale...

Jest… artystą.

Artystą.

Tak...

Coś o tym wiem.

Mike, możesz otworzyć garaż? Zrobiło się gorąco.

Otworzyłbym, ale sąsiadka spiorunowała mnie wzrokiem,

kiedy rozładowywaliśmy perkusję.

Bomar, aktualny jest ten barter, o którym mówiliśmy,

że zagram z The Esquires?

Dałbyś cztery darmowe koncerty za jeden wspólny występ.

Jasne. Po prostu nie mogę wam teraz zapłacić. To tyle.

Przyjechaliśmy tu dla ciebie, bracie. Ale twoja kobieta ma rację.

Gorąco tu jak w piekle. Otwórz drzwi.

Dobra.

Na chwilę.

Mark? Co ty tu robisz?

Buddy Holly zmarł w wieku 22 lat.

Ja mam 52 lata i od 30 lat podtrzymuję gościa przy życiu.

A okularów nie muszę nosić.

Chcę tylko powiedzieć...

że jestem, jeśli mnie potrzebujesz.

Dzięki.

- Nie przywiozłem wzmacniacza. - Spoko, mamy sprzęt.

Dobra, ludzie.

Tata był szczurem tunelowym w Wietnamie.

Wysyłali go do podziemnych tuneli, gdzie ukrywał się wróg, i...

wszystko było zaminowane.

Więc czasem musiał...

czołgać się wśród trupów.

I tak...

zaczął pić.

Moja mama potrafi być...

depresyjna.

Bierze leki.

Staram się pilnować, żeby brała je regularnie, bo bywa...

rozkojarzona. Rozumiesz?

Większość alkoholików na odwyku zamienia jedno uzależnienie na inne.

Dla taty tym czymś jest muzyka.

Bez muzyki potrafi być...

Jak to powiedziałaś?

- Rozkojarzony? - Właśnie.

Tak.

Chyba omówiłyśmy nasze szurnięte rodzinne historie.

Mniej więcej. Może coś zostało.

- Jest coś więcej? - Może odrobinkę.

Wiem, że dopiero się poznałyśmy, ale...

mam skręta.

Tak myślałam, że czuję od ciebie ten zapach.

Po głowie wciąż chodzi mi piosenka.

Melodię da się zaśpiewać, a słowa się rymują.

Choć nie mówi zbyt wiele i nikogo nie urazi,

jeśli zaśpiewasz ją w szkole, pewnie odeślą cię do domu.

Nie wiesz do końca, kim jesteś.

Myślisz, że własną herbatkę hodujesz.

O, Panie.

Daj mi to poczuć i zrozumieć tę Crunchy Granola Suite.

Odstaw psychoterapeutę i rzuć picie, Crunchy Granola świetna jest.

Śpiewaj.

Właśnie tak.

Nie ścinaj krócej.

Nie. Chcę, żeby falowały na wietrze wraz z koszulą.

- Wiatr w barze? Skąd? - Dmuchawa do liści.

- Masz dmuchawę? - Jasne.

Znam człowieka, który odsunął się od świata.

Wciąż siedział w domu i w sobie zamknął się.

Dobra.

- Robiłam tak jako dziecko. - Mam... wejść?

- Tak. - Tutaj.

Połóż się na plecach.

Tak, tak, tak.

Daj mi to poczuć i zrozumieć tę Crunchy Granola Suite.

Odstaw psychoterapeutę i rzuć picie, Crunchy Granola świetna jest.

Śpiewaj.

Właśnie tak.

Hej! Tak jest. Hej!

Tak! Tak! Tak!

Tak!

Bałam się, że uderzysz się w głowę.

Jeśli żyjesz dość długo,

widzisz, jak powoli umierają twoje marzenia.

Młodzi ludzie nie doceniają tego, co mają.

Nie chodzi o to, że potrafią dotknąć palców u stóp i bzykać się całą noc.

Jeszcze nie wiedzą, że większość rzeczy się nie udaje.

Zwykle sami wszystko chrzanimy. Więc łatwiej nawet nie próbować.

Wszyscy chcemy mieć nadzieję.

Ale w moim wieku o nadzieję nie jest łatwo.

I sama nie wystarcza.

Boże, daj mi pogodę ducha, by zaakceptować rzeczy, których nie mogę zmienić,

odwagę, by zmienić to, co mogę,

i mądrość, by odróżnić jedno od drugiego.

Chyba zaszło drobne nieporozumienie.

Kiedy miesiąc temu umawiałem ten występ,

w moim rozumieniu w mieście miał odbywać się zlot kamperów,

- ...bo tak mi powiedziano. - Nie powiedziałem nic takiego.

Powiedziałeś: „Zjazd Klubu Szmaragdowych Kamperów!”

Nie: „Zjazd Klubu Motocyklowego Szmaragdowy Lew!”

A ty powiedziałeś, że masz zespół grający klasykę rocka, jak ZZ Top czy CCR!

- Neil Diamond to nie klasyka? - Tom,

nie widzę problemu.

Gdyby to byli kamperowcy,

trafilibyśmy w ich gust.

- Ale motocykliści... - Kochają Neila Diamonda.

Nie wiem, popatrz na nich. Skóra i łańcuchy.

- Neil Diamond nie ma łańcucha. - Dużo skóry.

Nie mamy niczego, co spodoba się harleyowcom.

Mike, może niech Claire zacznie?

Ładna, miła dziewczyna.

Niech zaśpiewa „Crazy” albo coś Lynyrd Skynyrd. Uwielbiają ich.

Dam radę ze „Sweet Home Alabama”.

- Nie. Nie zmieniamy programu. - To zacznijmy od „Sweet Caroline”.

Nikt tutaj nie doceni arabskich inkantacji „Solaimon”.

„Soolaimon”.

- Możemy zacząć od „Kentucky Woman”. - Albo od „America”.

Świetnie!

Ja tu dowodzę i mówię, że zaczynamy od „Soolaimon!”

Masz wiatraczki?

Tak, mam wiatraczki.

Soolaimon.

Podróżnicy Szmaragdowej Autostrady, witamy w Tawernie Tierney’s.

Jestem Lightning, a przecudnej urody dama to Thunder.

Daj spokój.

Pozdrowiamy wspaniałe miasto Chicago.

Mamy dla was piosenki niezrównanego artysty w skórze, Neila Diamonda!

Jesteśmy Lightning & Thunder!

Boże moich pragnień,

Panie moich potrzeb,

prowadź mnie dalej,

Co to za lipa?

do kobiety, która tańczy dla słońca.

Panie moich dni.

- Oślepia mnie ta koszula! - Zagrajcie „Free Bird!”

Panie moich nocy.

- Masakra! - Do bani taki wieczór!

Wskaż mi drogę

Chrzańcie się!

do domu.

- Ściągnijcie go ze sceny! - Co on sobie wyobraża?

A ona woła…

- Zamknij się! - Zejdź ze sceny!

Soolaimon...

Zagrajcie rock’n’rolla!

Soolaimon...

Hej, spokojnie.

- Wystarczy. Zabierzcie go. - Próbujemy was tylko zabawić.

Neil Diamond jest do kitu!

Co powiedziałeś?

Słyszałeś, lalka.

Mike! Boże!

- Jimmy, idź tam! - Boże! Mike!

- Mike! Boże! - Powtórz!

- Powtórz! - Chodź, lalka.

Jesteś beznadziejnym menadżerem! To jakieś gówno, nie klasyka!

Co powiedziałeś? Powtórz!

Mike! Co ty...

Draniu... mam cię.

Tom. Trzymaj.

To nic. Mam skłonność do krwawień.

- Źle to wygląda. - To tylko krew z nosa.

Nic wielkiego.

Tom, dasz radę prowadzić?

- Bo jak nie, to ktoś z nas może. - Nie, ja muszę.

Chodzi o moje ubezpieczenie OC.

Wiesz, taki wymóg.

Tom, włóż to do nosa.

- To? - Tak.

Przytrzymaj, żeby zatamować krew.

- Powiedz Mike’owi, że mi przykro. - Uważaj na siebie.

Dobra.

Miałem cały plan na ten wieczór i wszystko się posypało.

Bardzo jasno dałeś do zrozumienia,

że to ty dowodzisz i podejmujesz decyzje.

Gdyby to był zespół śpiewający Donnę Summer,

to ja bym rządziła, ale...

teraz rozumiem.

To twój show.

Coś by ci się stało, gdybyś zaczął od „Sweet Caroline”?

Neil Diamond to nie tylko „Sweet Caroline”!

Gość ma setki piosenek.

A wszyscy chcą tylko „Sweet Caroline”!

Właśnie tak! Tego chcą!

Po koncercie miałem cię zabrać do luksusowego hotelu

z wielkim apartamentem i szwedzkim stołem.

I miałem ci się oświadczyć i...

- Co? - Tak, mam pierścionek i wszystko.

Ale może chociaż chodźmy na ten szwedzki stół.

Mają tam gościa, który smaży omlety i naleśniki...

Tak!

Tak!

- Co? - Zgadzam się na wszystko.

Dobra.

- Chwileczkę, jedna rzecz. - Co zechcesz.

- Zaczynamy od „Sweet Caroline”, zgoda? - Zgoda.

Nie jestem pewny,

gdzie był nasz początek.

Witam wszystkich na uroczystości zaślubin.

Ślub to obietnica składana przez ludzi, którzy się kochają,

którzy ufają tej miłości,

którzy w tej jedności szanują indywidualność drugiej osoby

i którzy pragną spędzić resztę życia razem.

Czy przyrzekasz być jej wierny? dopóki śmierć was nie rozłączy?

Tak.

Dłonie…

Tak.

Na mocy powierzonej mi władzy ogłaszam was mężem i żoną.

Krok w tył i pocałujcie sami siebie.

Dotyk mój i twój

Słodka Caroline,

jeszcze nigdy nie było tak pięknie.

Nigdy nie sądziłem,

że coś takiego spotka mnie.

A teraz…

Musimy zaliczyć dwa występy w mniej niż cztery godziny.

Mamy koncert o 19:00 w Good Time Charlie’s,

- …i o 22:00 w Club House. - Ruszamy.

Wsiadajcie!

Spójrz głębiej w noc,

już nie wydaje się taka samotna.

Bo idziemy przez nią we dwoje.

Kiedy ktoś mnie zrani,

ten ból mnie nie dotyka.

Bo jak mogę cierpieć, gdy ty jesteś blisko.

Gotowi na Neila Diamonda?

Ciepło...

Ciepły dotyk,

wyciągam ręce.

Dotyk mój.

I twój.

Słodka Caroline,

jeszcze nigdy nie było tak pięknie.

Tak pięknie! Tak pięknie! Tak pięknie!

Nigdy nie sądziłem,

że coś takiego spotka mnie.

O nie…

Serce mi szybciej zabiło. Taki przystojny mężczyzna.

Claire Sardina zaśpiewała piosenki Patsy Cline, a Mike składankę rockową.

Razem tworzą zespół Lightning & Thunder.

Śpiewają piosenki Neila Diamonda.

Mieszkańcy Milwaukee nie mogą się ich nachwalić.

Uwielbiam Lightning & Thunder. To moi ulubieńcy.

Wkrótce zobaczycie ich w Las Vegas.

„Sweet Caroline” to teraz moja ulubiona piosenka.

Słodka Caroline.

Słodka Caroline,

jeszcze nigdy nie było tak pięknie.

Tak pięknie! Tak pięknie! Tak pięknie!

Słodka Caroline,

Nie sądziłem, że to spotka mnie.

Och nie…

Oto pytanie. Co może człowieka porazić?

- Piorun. - Piorun!

- Tak? - Piorun.

- Piorun! - Tak!

Rachel, zrobisz mi spaghetti?

Mama znowu chce paluszki rybne. Umieram.

- Mike. - Tak!

- Eddie do ciebie. - Kocham ten program!

- Eddie z warsztatu? Czy jakiś inny? - Nie mam pojęcia.

- Numer 1, Piorun. - Naprawdę?

Słucham?

Hej. Hej.

Chodzi o reklamę? Występowaliśmy na wystawie samochodów, ale...

Reklama dżemu?

Chwileczkę.

Co to jest Pearl Jam?

- W jakim sensie? - Gość mówi, że jest z Pearl Jam.

Daj telefon.

- Kto mówi, do jasnej cholery? - Co to jest Pearl Jam?

- To zespół, Mike. - Nie znasz Pearl Jam?

- To osoba? - Może pan zaczekać?

Tak.

Chyba zaraz zwymiotuję.

To Eddie Vedder.

Eddie Vedder jest na linii.

Powiedz coś, tylko mądrze.

Tu Lightning.

Dobrze, sprawdzę.

- Mamy coś w piątek? - Nie!

Piątek pasuje.

Dobra, widzimy się.

Będziemy supportem Pearl Jam.

- Boże! - Poznam Eddie’ego Veddera!

- Poznam Eddie’ego Veddera! - Ja też! O Boże!

Przepraszam.

Przepraszam.

Jesteśmy Lightning & Thunder.

Gramy przed Pearl Jam.

Tak, potrzebujesz tylko kabla AUX.

Zawsze chciałem mieć Gibsona Everly Brothers.

Z tą osłoną wokół mostka. Piękny sprzęt.

Neil gra na takim, prawda?

Zazwyczaj używa akustycznych Ovation, ale...

A ty... jeździsz z zespołem?

Ja i żona mamy tu...

- Jesteś gościem z Pearl Jam. - Rozmawialiśmy. Jestem Eddie.

Eddie, właśnie. Dzięki.

Trochę się martwię, że twoja publiczność może nie kupić mojego stylu.

U nas raczej nie tańczą pogo.

Nie ma reguły.

Tony Bennett grał przed Red Hot Chili Peppers.

Tony Bennett?

Poza tym, kto nie lubi Neila Diamonda?

Gracie dziś „Holly Holy”?

Nie, nie dla tej publiczności. Ale...

Mogę cię o coś poprosić? Taka prośba muzyka do muzyka.

Ale jazda.

- Zaczyna się. - Dobra, spokojnie. Wszystko gotowe.

Jasny gwint.

Macie szansę na coś wielkiego.

Przywitajcie zespół z Milwaukee, Lightning & Thunder.

Cześć, Milwaukee!

- Świetnie. Kostiumy są super. - Tak.

Dawajcie, dzieciaki!

To ich wielka szansa.

Znacie słowa!

Pieniądze potrafią przemówić,

lecz nie umieją zaśpiewać i zatańczyć.

A dopóki jesteś tu ze mną,

całkowicie mi wystarczą

niebieskie dżinsy.

Słodki jest miód,

lecz jest niczym przy mojej ukochanej.

Jeśli pozwolisz, to powiem jedno:

całkowicie nam wystarczą

niebieskie dżinsy.

Brawa dla Eddie’ego Veddera!

Może dzisiaj,

O mój Boże!

może dziś przy kominku

sami we dwoje.

Nie słychać nic poza biciem naszych serc.

I twoim oddechem.

Milwaukee, do dzieła!

Pieniądze potrafią przemówić,

lecz nie umieją zaśpiewać i zatańczyć.

A dopóki jesteś tu ze mną,

całkowicie mi wystarczą

niebieskie dżinsy.

Słodki jest miód,

lecz jest niczym przy mojej ukochanej.

Jeśli pozwolisz, powiem jedno:

całkowicie nam wystarczą

niebieskie dżinsy.

- Kocham cię, Eddie! - Eddie Vedder!

Lightning & Thunder, kochani!

- Wyglądało, jakby chciał grać dalej. - O Boże.

Do tego jest taki przystojny.

Ale ta publiczność była po prostu...

Po prostu...

- Pięknie wyglądasz. - Och, jesteś...

Pieniądze potrafią przemówić,

lecz nie umieją zaśpiewać i zatańczyć.

A dopóki jesteś tu ze mną,

całkowicie mi wystarczą

niebieskie dżinsy.

Najazd kamery.

Oddalenie.

MUZYKA, KTÓRA PORUSZA DUSZĘ

Na razie żaden nie spadł.

Rachel naprawia chłopakowi samochód.

- Wymieniamy olej. - Sam potrafię. Tylko chciała mi pokazać.

Wszyscy na naszej ulicy mają rośliny przed domem, a u nas nie ma nic.

Chcę posadzić kwiaty, żeby było kolorowo i pięknie.

Popatrzcie.

SUPPORT PEARL JAM

Cztery koncerty tygodniowo w kasynie Shawano.

Dwa koncerty w sobotę.

Dwa koncerty w sobotę.

Support Pearl Jam.

Ekstraklasa.

Cześć, tato. Jak się masz?

Jak się mam? Świetnie.

Na jakim tle chcesz nagrywać? Tutaj mam stanąć?

W rogu? Tutaj?

Tak będzie dobrze.

Dobra.

Włożysz spodnie?

Nie, filmuj od pasa w górę.

Powiedz, kiedy będziesz gotowy.

Jestem gotowy.

Nagrywamy wiadomość, która ma być odtworzona 28 lipca.

Cześć, nazywam się Mike i jestem alkoholikiem.

Teraz mówicie „Cześć, Mike”.

Cześć, Mike.

Cześć. Świetnie.

Dziś obchodzę 21. rocznicę trzeźwości.

Nie mogę być dziś z wami, bo gram koncert w kasynie Shawano,

ale… nawet jeśli mnie z wami nie ma, mogę wam zaśpiewać piosenkę.

Żebyście wiedzieli, jak bardzo jesteście dla mnie ważni.

To nie jest smutna piosenka,

którą śpiewasz w samotności.

To raczej radosna piosenka. Radosna,

prosta melodia, która podnosi mnie na duchu, gdy ją nucisz razem ze mną.

Prosta smutna piosenka, każdy taką zna.

CENTRUM URAZOWE

Mamo!

Dana!

- Gdzie jest Claire Sardina? To jej córka. - Rachel!

Co z nią? Co się stało?

- Samochód wjechał… - Co?

Pracowała w ogrodzie i samochód w nią wjechał.

- Za niskie ciśnienie. - Mamo!

- Co jej jest? - Spokojnie.

Chodź tu, chodź.

Johnny, zabierz Danę do poczekalni.

- Weź go. - Będzie dobrze.

- Ona umrze? Mów! - Będzie żyć, ale musimy pogadać.

- Co się stało? - Chodź.

Jak się nazywa ten aktor z twojego serialu? Ten z brwiami.

- George? - O czym ty mówisz?

- Ten z „Ostrego dyżuru”. Clooney. - Co to ma...

Posłuchaj mnie.

Zaraz coś się stanie i musimy zareagować...

- Nie... - Oni zajmą się mamą.

Mam schrzanione serce.

Już od dawna i chyba właśnie

- …przechodzę zawał. - Co?

- Trzeba wezwać lekarza. - Nie. Zrobimy to po mojemu.

Będzie dobrze. Słuchaj mnie, Rachel.

Zaraz stracę przytomność, a ty mnie reanimujesz,

- …tak jak George. - Nie.

Pamiętasz, jak odpalić auto z kabli? To prawie to samo. Robiłem to. Dasz radę.

Widzisz to?

Trzymaj. Jedno przyłożysz tutaj.

A drugie prawą ręką przyłożysz niżej.

- Nie umiem. - Dasz radę.

- Nie umiem, Mike. - Kiedy usłyszysz...

- Usłyszysz... - Nie.

Kiedy usłyszę co?

Mike!

Piorun…

Tato!

Claire!

- Kochanie. - Nic mi nie jest.

Boże, co się stało?

Po prostu... po prostu zapomniałam.

Boże.

Chodź, skarbie.

Trzymaj się.

- Dobra. - Mikey.

Od wypadku minęły dopiero trzy tygodnie.

Trzeba czasu, żeby przywyknąć.

- Dawne wzorce ruchowe wciąż działają... - Wiem.

...zwłaszcza w środku nocy, gdy na wpół śpimy.

Nie chcę nad tym rozmyślać. Muszę się przystosować, żeby dalej żyć.

Tak, ale musi pani dać sobie trochę czasu.

Proszę zrozumieć, panie Sardina, nie musi pan spłacić całości już dziś.

Starszy człowiek stracił panowanie nad autem i potrącił moją żonę.

Jego rodzina będzie mogła wypłacić odszkodowanie dopiero za pół roku.

Co mam robić do tego czasu?

Jest ubezpieczenie od utraty kończyn. Pokryłoby znaczną część kosztów.

To inny dział, ale skontaktuję pana z nimi.

Ale musimy obciążyć państwa ubezpieczenie.

Ubezpieczenie?

Zna pani jakiegoś muzyka?

Jesteśmy bez grosza.

Zaczęliśmy razem śpiewać.

Szło nam świetnie. Zaczęłam mieć nadzieję.

Moglibyśmy opłacić rachunki i powiedzieć: „Udało się nam”.

Jedna tabletka co trzy-cztery godziny na bóle fantomowe.

Tak niewiele brakowało.

Dziękuję, pani doktor.

Mamo?

Jest środa.

Za pół godziny masz rehabilitację.

OK?

Tak, skarbie. Ale... Nie dam rady.

Jasne. Jeśli znowu chcesz odwołać, dzwoń sama.

- Bo mnie już nie wierzą i mam tego dość. - Dasz mi chwilę?

Musimy tam dojechać, musisz wsiąść do auta.

- To chwilę potrwa. - Rachel.

Proszę, daj mi chwilę.

Dobrze, ale pośpiesz się.

Daj mi chwilę!

Prosiłam, żebyś dała mi chwilę!

Rachel, do jasnej cholery...

Kolacja jest gotowa.

Chodzi o geometrię.

- Moja rzecz. - Nienawidzę jej.

Bez sensu. Nigdy w życiu mi się na nic nie przyda.

- Powiedziałam mu to. - Nie chodzi o to, czy się przyda.

Po co się uczyć, skoro się nie przyda?

- Uczy myślenia. - Hej.

Co z tą rehabilitacją?

Żartujesz?

To było cztery godziny temu, a ty...

Nie... mam dość.

Kochanie, usiądź. Chodź.

Usiądź.

Oszukali nas z ziemniakami. Mamy sos, ale bez ziemniaków.

Tak czy inaczej...

Może wybierzemy się do parku rozrywki Six Flags?

Złapiemy trochę słońca?

Taka mała przygoda.

Wpadnie nam trochę kasy, bo chyba będę miał pracę.

Tak.

Pamiętacie Cliffa? Sex Machine?

Śpiewa Jamesa Browna.

Ma dla mnie robotę w tej tajskiej knajpie.

Potrzebują kogoś, kto go zastąpi w karaoke, i pomyślał o mnie.

Będziesz śpiewał piosenki Neila Diamonda?

Może czasem. Ale raczej będę prowadził zabawę,

zachęcał innych do śpiewania.

- Tak. - Karaoke.

Tymczasowo, dopóki mama nie stanie...

Nie stanie na nogi?

Jak się układa w domu?

Wcale.

Wiem, że zespół jest zajęty,

ale może możecie z Claire skorzystać ze sprzętu do karaoke.

Tu nie chodzi o instrumenty. Ona nie chce wstać z łóżka.

Przez leki... jej umysł jest...

Co ma zrobić duet, jeśli pół duetu nie chce grać w duecie.

Wierzę w ciebie, Mike.

Zawsze wierzyłem.

No dobrze, otwórz usta.

Śpiewa pan coś współczesnego?

Jakiś pop, czy tylko rock dla dinozaurów?

- „Rock dla dinozaurów”? - Skynyrd, Creedence, Steely Dan.

- Takie rzeczy. - Tak, uwielbiam gości.

Czyli nie chcecie takich piosenek?

Nie, ale chcę czasem usłyszeć Aaliyah czy Alanis.

Właśnie Monicę, Mariah...

Rzecz w tym, że mam swój repertuar, tak jak tu obecny Sex Machine.

Przez rok wykonywałem piosenki Neila Diamonda.

Ale potrafi zaśpiewać wszystko.

Luthera Vandrossa, Ushera, Jodeci.

„Soolaimon”?

Zna pan „Soolaimona”?

Nikt tego nie zna. Znają tylko „Sweet Caroline”.

„America”, „Cracklin’ Rosie”. Śpiewa pan „Play Me”?

W każdej chwili.

Ale wiesz, kto to Jodeci, prawda?

Może pan śpiewać Neila Diamonda w środy

i prowadzić karaoke w piątki, soboty i niedziele.

Tak jest!

Oto nasze rodziny.

Dobrze.

Czym potrząsamy przed użyciem? Proszę?

Claire?

Claire? Claire?

W czym mężczyźni są lepsi od kobiet?

- W sporcie. - A konkretnie?

Słucham?

Tak, siostro Anne.

Nie, tu Piorun, jej mąż.

To znaczy Mike.

Tak, jasne. Jutro? Nie ma sprawy, będziemy.

Dziękuję. Miłego dnia.

Dlaczego nie odebrałaś?

To była siostra Anne.

Mamy przyjść jutro porozmawiać o Danie.

Muszę szykować się do wyjścia.

Dokąd idziesz?

Mam dziś występ w tajskiej knajpie.

Robię to od tygodni, śpiąca królewno.

Tak.

Widzę, jak patrzysz na dziewczyny na widowni.

I jak one patrzą na ciebie. Nie jestem głupia.

Myślisz, że mam jakąś na boku? Bo taki jestem piękny i bogaty?

Kiedyś myślałam, że to urocze, kiedy brałeś szal,

zakładałeś go tym laskom i je całowałeś.

To był element występu.

Dla Elvisa, nie dla Neila Diamonda. Po prostu chciałeś je całować.

Czy te twoje leki mogłyby się wreszcie zdecydować?

Będziesz mieć wszystko gdzieś, czy się wściekać i mieć paranoję?

Moja mama miała rację. Jesteś cholernym egoistą!

Może znajdź sobie nową dziewczynę i wymyśl dla niej pseudonim!

Myślisz, że tylko ty cierpisz?

Codziennie myślę o śmierci. Codziennie!

Ale jestem tu i się staram.

Chcesz rzucać we mnie rzeczami? To lepiej rzuć czymś innym!

Szlag by to!

Czytałeś kiedyś o żabie, która pragnęła zostać królem,

a potem się nim stała.

Z wyjątkiem kilku nazwisk i paru szczegółów,

moja historia

jest taka sama.

Lecz wypełnia mnie pustka, choć próbowałem...

Dziś mamy zamknięte.

To mój tata.

Lightning?

Są urodziny mojej mamy. Zmarła na raka płuc.

Dziś tylko smutne piosenki.

Jasne.

„Jestem” - powiedziałem.

Ale nikogo nie było.

I nikt mnie nie słuchał, nawet krzesło.

„Jestem” - krzyknąłem.

„Jestem” - powiedziałem.

Wiesz, rozmawiamy z Rachel. Często.

Mówi, że ty i Claire coraz częściej się kłócicie.

Więc...

- Pijesz czy... - Nie.

Zastanawiam się tylko, czy wszystko nie byłoby łatwiejsze,

gdybym sięgnął po butelkę.

- Kiedy byłeś na mityngu? - Co ty robisz?

Jesteś moją córką, nie opiekunem.

Wszyscy mi mówią, żebym sam występował.

To ja wyglądam jak Neil. Po co mi Claire?

Ale oni po prostu tego nie rozumieją.

Ja...

...kocham ją. I ją tracę.

Posłuchaj...

tato...

czy mógłbyś pójść na mityng?

Proszę.

Mike?

Słodkie sny o tobie.

Co noc

widzę ciebie.

Czemu nie mogę cię zapomnieć

i zacząć żyć od nowa?

Zamiast wciąż śnić słodkie sny

o tobie.

Słodkie sny o tobie

Claire, kochanie.

Claire.

Claire. Proszę. Zejdź.

- Mike. - Chodź, idziemy.

spełniają się.

- Claire. Claire. - Mike, przestań.

Zawstydzasz mnie.

- To nie jest twój show. - Nie zejdę.

- Jesteś zdezorientowana. - To żenujące.

- Skarbie. - Nie zrobiłabym ci czegoś takiego.

Wszyscy są przerażeni, zrobisz sobie krzywdę.

- Chodźmy. - Mike, nie. Nigdzie nie idę...

- Mike! - Chodź!

Nie.

- Nie. - Mamo?

Co się dzieje? Co tu robicie?

- Jest po prostu zmęczona. - A mój show?

My tylko chcemy ci pomóc.

- Nie! To mój show! - My tylko...

- Nie ruszam się stąd! Nie! - Idziemy.

- Nie przerwę występu! - Chodźmy.

Nie dotykaj mnie. Nie powinnno cię tu w ogóle być.

- Kochanie, chodź. - Przestań, Mike!

- Kochanie, chodź. - To mój show.

- Już dobrze. - To mój show.

Mike tu jest.

Pomóżcie mi.

Pacjentów, którzy zgłaszają się sami, poddajemy 72-godzinnej obserwacji.

Psychiatra oceni jej stan

i zdecyduje o przebiegu leczenia oraz długości pobytu.

Proszę zaznaczyć leki, które będą potrzebne

na kolejne trzy tygodnie.

Wiem, że jestem dla pani obcą osobą,

ale w tej chwili bardzo chciałbym...

usłyszeć od kogoś...

że podejmuję właściwą decyzję.

Będzie tu pod naprawdę dobrą opieką.

Dostanie to, czego potrzebuje.

W porządku?

Tak. Tak.

Daję radę.

Hej.

Mike,

od ślubu chyba nigdy nie byliśmy osobno dłużej niż jeden dzień.

Będzie dobrze.

- Dobra. - Będzie dobrze.

OK.

Dziękuję.

Proszę tędy.

NEIL DIAMOND ALBUM ŚWIĄTECZNY

Mógłbym porozmawiać z kierownikiem, kimś, kto zajmuje się rekrutacją?

- Chłodnica mi syczy. - Próbuję znaleźć pracę.

A ja próbuję dojechać do pracy. Jako jedyna z nas mam pracę.

Przepraszam.

Boże.

Dobra.

Proszę.

Trzymaj.

Wlej to do środka.

Jest wyciek.

To go uszczelni. Zrób to.

Drobne cząsteczki metalu, rozgrzeją się, kiedy silnik pracuje.

Uszczelnią przeciek, zespawując go od środka.

Powoli.

Dobra.

Rozumiem.

Jedni dostają nowe rzeczy, a inni, jak my,

muszą łatać, kiedy się zepsuje.

Wiem, że to trudne.

Nagle przejęłam odpowiedzialność za problemy nas wszystkich.

Martwię się o mamę. Martwię się o Danę.

I o ciebie, kiedy dotykasz klatki piersiowej.

Nie martw się. Mama w końcu z tego wyjdzie.

Jestem w ciąży.

Jasne.

- Od kiedy? - To jakiś...

Czwarty miesiąc.

- Jak mogliśmy nie zauważyć? - Bo jesteście stuknięci.

Mam brzuch. Przecież widać.

Wszyscy trochę przytyliśmy. Myślałem, że to taka faza.

Daj mi to.

To ten gość, który...

To skończone.

Nie można na niego liczyć. A...

na mnie chyba też nie.

Skarbie, skarbie.

Dobra.

W Marines mamy coś takiego, jak SMEAK.

To skrót od: „sytuacja”, „misja”, „etapy działania”,

„administracja” i „kontrola”.

To sposób na rozwiązanie każdego problemu.

A więc jaka jest sytuacja?

- Jestem w ciąży. - Dobra.

Jaka jest misja? Co chcesz z tym zrobić?

Chcę oddać je ludziom, którzy chcą mieć dziecko.

Dobra, to jest misja.

Teraz musisz to wykonać - czyli urodzić dziecko.

Dzwoniłam już do Centrum Informacji o Adopcji.

Mają parę, która może zapłacić za szpital i wszystko inne.

Więc załatwiłaś już „A”, „administrację”. Została tylko kontrola.

Kto ma być odpowiedzialny za to wszystko? Kto ma pomóc?

Mama.

Kiedy Mike chodził na swoje spotkania AA, ja...

byłam dla niego niemiła.

Dlaczego nie potrafi poradzić sobie z problemem

bez tego całego gadania?

A on potrafi gadać - zresztą, ja też. I gadam dużo.

Gadam tyle, że czasami sama nawet nie wiem, co mówię.

Myśli tłuką mi się po głowie,

jedna goni drugą.

Śpiewanie mi pomagało.

Coś się działo, kiedy śpiewałam piosenki Patsy Cline...

Tak jakbym...

po prostu zatapiała się.

W muzykę.

Tak. Tak.

Po prostu znikałam.

Tak.

Wypadek zabrał mi nogę, ale pozwoliłam, żeby odebrał mi też śpiewanie.

To moja wina.

Tylko moja.

- Dobranoc, mamo. - Dobranoc, skarbie.

- Kocham cię. - Też cię kocham.

Dobranoc, mały.

- Kocham cię. - Kocham cię.

- Dobranoc. - Dobranoc.

Zrobiłem kawę. Chcesz?

Nie, dziękuję.

Chcesz obejrzeć serial?

Nie wiem.

Chyba że ty chcesz.

Kiedy wracasz do pracy?

Jutro zaczynam w warsztacie.

A co z karaoke?

Claire, dopiero wróciliśmy do domu.

- Padam z nóg. - Tylko pytam.

Nie, szykujesz się do kłótni.

Sam już nie wiem, co wolno mówić, a czego nie po twoim powrocie.

Jeśli masz pytania, mogę na nie odpowiedzieć.

Nie zrobili mi lobotomii. Jeszcze nie.

No cóż...

Nie robię już karaoke, bo...

nie występuję jako Lightning. Skończyłem z tym.

Lightning jest...

Nie ma go bez ciebie.

Jeśli nie ma cię tam ze mną,

brak mi piosenek, które mógłbym zaśpiewać.

Nie mam nic.

Mikey. Mike.

To nic.

Kochanie... oddychaj.

Dużo ostatnio rozmawiałam, tak jak ty na mityngach.

Tak.

I zaczęło mi się wszystko układać.

Myślę, że ta walka z protezą

dotyczyła mojej głowy, a nie nogi.

Czułam się zraniona i...

brzydka.

Było we mnie tyle gniewu i strachu, że po prostu pękłam.

Ludzie w szpitalu mówili

o czymś takim jak emocjonalne katharsis.

To taki moment, kiedy wszystko puszczasz i idziesz dalej.

Nie sądzę, żebym już tego doznała,

bo wszystko nadal mnie przeraża.

Rozumiesz - chodzenie, stanie...

śpiewanie.

Ale może jeśli będziesz przy mnie...

to może dam radę tego dokonać.

Dobrze.

„HOLLY HOLY” NEILA DIAMONDA

TONACJA E, CZAS 4:54 KRÓTKIE INTRO

Święte i czyste…

Dzięki, że przyszliście dziś do Charm Thai.

To będzie świetny wieczór.

Pamiętajcie, karaoke jest w piątki, soboty i niedziele.

Poznaję was. Będzie świetna zabawa.

Od poniedziałku do piątku mamy bufet „jesz, ile chcesz”.

Ale dziś przygotowaliśmy coś...

coś wyjątkowego.

Ja jestem Lightning, a to moja cudowna żona, Thunder.

I dziś dla was zaśpiewamy.

Święte i czyste…

Święte i czyste sny,

w których pragnę tylko ciebie.

Ma świetny głos.

Kiedy się pojawia,

ja uciekam niczym wiatr.

Święte i czyste...

Śpiewaj...

Śpiewaj pieśń.

- Śpiewaj. - Śpiewaj pieśń nad pieśniami.

- Śpiewaj. - Śpiewaj głośno.

- Śpiewaj z mocą. - Śpiewaj.

Śpiewaj, śpiewaj, śpiewaj.

Tak.

Świetnie, kochanie. Świetnie ci idzie.

Świetnie ci idzie.

Przywołaj słońce w środku nocy,

- A słońce wzejdzie na niebie. - Przywołaj słońce.

To boli?

- Tak. - Jasne.

Dotknij człowieka, który nie może chodzić,

- ...a ten chromy człowiek uleci. - Dotknij człowieka…

- Czekaj. Może przystańmy? - Dobra.

- Wystarczy? - Nie, idziemy dalej.

- Na pewno? - Do następnej przecznicy.

Dobrze.

Uleci.

Święta, czysta miłości,

obejmij samotne dziecko

i niech to ziarno

wypełni się jutrem.

Święte, czyste...

Słowa Neila Diamonda zasługują na gromkie owacje, Charm Thai!

Śpiewaj.

Jesteście gotowi?

- Jesteście gotowi? - Tak!

- Jesteście gotowi? - Tak!

To już!

- Śpiewaj pieśń. - Śpiewaj.

Śpiewaj, śpiewaj.

Klaszczcie razem ze mną!

Tak.

Tak.

Somechai, weź mikrofon.

Przywołaj słońce w środku nocy,

- …a słońce wzejdzie na niebie. - Przywołaj słońce.

Dotknij człowieka, który nie może chodzić,

- ...a ten chromy człowiek uleci. - Dotknij człowieka.

- Ja też latam. - Tak.

Latam.

- Ja też latam. - Latam.

Latam.

Święty, czysty sen.

Sen o tobie świętej i czystej.

Święte, czyste słońce.

Święty, czysty deszcz.

Święta, czysta miłość.

Nic ci nie jest?

Nie wiem, co się stało. Straciłem panowanie.

Mam nadzieję, że nic się panu nie stało.

Nie widzicie?

Piorun może trafić dwa razy w to samo miejsce.

Nic mi nie jest. Tylko po prostu...

Zobacz. Tyle muzyki.

Tyle życia. A tu mój wypadek.

I potem - nic.

Widzę. Do czego zmierzasz?

Chcę, żeby te pola znów się zapełniły.

Złe rzeczy wciąż się dzieją.

Chcę śpiewać i lśnić na scenie, zanim wjedzie we mnie kolejne auto.

- To się nie powtórzy. - Nie wiem, może jestem celem?

- Proszę cię. - Już się nie boję.

Chcę znów być Thunder.

Wiem, wiem.

Trochę mnie nie było i muszę się rozruszać.

Ale wracam - chcę znów być mamą, żoną i partnerką.

Co mnie ominęło przez te miesiące?

Co powinnam wiedzieć?

Ty jej powiesz, czy ja?

- Wszystko dobrze? - I lekko rozciągamy.

- Cześć. - Witaj, Claire.

- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć. - Dasz radę.

O Boże, idzie.

Cześć.

Hej!

To pewne.

Zdrowie! Hej! Zdrowie!

Towarzyszymy dziś

lokalnym sławom powracającym na estradę.

Próbowały mnie zabić dwa auta, ale wciąż stoję - na jednej nodze.

LIGHTNING & THUNDER WRACAJĄ

Tak! Uwierzyłem!

Mike, Claire, poznajcie Buddy’ego Holmesa.

- Koordynuje imprezy tu, w Ritz. - Hej.

- Cześć. - Dzięki, że przyszliście.

- Wasz powrót wywołał spory szum. - Chyba nigdy nie odeszliśmy.

Właśnie dlatego chciałem porozmawiać z wami o występie tutaj.

Mamy grać przed Pearl Jam?

Nie, to wy będziecie gwiazdą. Za trzy tygodnie, w środę.

Wystarczy nam czasu na promocję i sprzedaż biletów.

Mamy zapełnić salę w środku tygodnia?

- Damy radę, Mike. Uda się. - Milwaukee was kocha.

Marzenia są piękne, ale nie jesteśmy naiwni.

Mike, nie wiesz, co będzie w środę za trzy tygodnie?

Co będzie?

Neil Diamond.

Neil Diamond.

Wyprzedał koncert w hali Wisconsin Center Arena.

Będziemy alternatywą dla tego koncertu.

Dla tych, którzy nie zobaczą Neila Diamonda.

Możemy na chwilę przeprosić?

Nie wiem, czy jesteśmy gotowi.

- Znaczy... - Myślę, że jesteś.

Bo ja jestem.

Potrzebujemy chóru.

Sex Machine prowadzi chór w kościele.

I kotły - te wielkie bębny.

Po co ci kotły?

Załatwię ci kotły, Mike. Załatwię.

Bo zaczynamy od „Soolaimon”.

„Soolaimon”?

„Soolaimon”.

Pamiętaj, Rachel nas odbierze, ale pojadę tam wcześniej z Johnnym.

- Denerwujesz się? - Nie.

Może zacznę tuż przed występem. A ty?

Oby przyszli jacyś ludzie.

- Hej, Mike. - Hej.

- Powiedz mu. - Dobra, dobra.

Znam koordynatora imprez w Wisconsin Center.

Był na waszym ślubie.

Taki wielki facet, z rudą brodą...

Boże drogi.

Mike, poznacie dziś Neila Diamonda.

- Miałem do tego dojść! - Boże.

- Jak to? - Co?

Spotka się z wami po koncercie w Lake Front Frozen Custard.

Zatrzyma się tam swoim busem. Uwielbia ich mrożony krem.

- Co mu powiesz, tato? - Mam nadzieję, że nic głupiego.

Nie wygłupiaj się, to tylko rozmowa dwóch muzyków po koncercie.

- Muzyków z wyprzedanymi koncertami. - Nasz też?

Wyprzedany?

- Wyprzedany. - Tak!

- Teraz się denerwuję. - To wielka sprawa.

Zasłużyłeś na to, Mike.

- To prawda. Jestem po prostu szczęśliwy. - To łzy?

- Kocham cię. - Tak się cieszę.

Ja też.

- Dobra, idź. - Do zobaczenia na miejscu.

- Widzimy się. - Gratuluję.

- OK. - Będzie super.

- Mamy tyle do zrobienia. - Jeja…

Panie Diamond... Albo Neil, możemy przejść na ty?

To, jak śpiewasz „Touching”...

Wiesz, o co mi chodzi. Oczywiście, przecież to ty.

Dotyk mój... Dotyk twój...

To jest naprawdę świetne. Drobiazg, ale…

Dotyk...

Pomocy.

O Boże.

Tato?

Szykuję się.

Angelina chciała przyjść z koleżankami, ale już nie ma biletów.

Tak, nie, nie…

Udało się nam.

A wiesz, że...

spotkam się z Neilem Diamondem?

Serio?

Tak.

Najpierw Eddie Vedder, a teraz Neil Diamond.

A zapoznasz mnie z Christianem Slaterem?

Tato?

Wszystko w porządku?

Wspaniale, skarbie.

LIGHTNING & THUNDER ULUBIONA PARA AMERYKI

- Cześć, tato. - Cześć, skarbie.

Tak się cieszę, że jesteś.

Nie mogłam tego przegapić.

Babciu, tylko uprzedzam,

wasze miejsca są z przodu. Może być głośno.

Jestem na wpół głucha. Dam radę.

- Udanego występu, Mike. - Dzięki.

Mike, pięć minut do wejścia.

- Dobra. - Wszyscy na miejsca!

- Dobra. - Czekaj, daj buziaka.

Jakieś rady albo słowa zachęty od moich córek?

Tak, zagraj „Sweet Caroline”.

Wy zawsze wiecie, co robić.

- Nie boisz się tej windy? - Nie, mam tylko tam stać.

OK.

Hej, Claire.

Nie mogę dziękować Neilowi, bo wszystko, co mam zawdzięczam tobie.

Jesteś moją „August Night”, i „September Morning”,

moim „Heart Light” i moją „Cracklin’ Rosie”, wiesz?

Do zobaczenia na scenie.

- Obudziłem się dziś rano… - Tak!

A słońce świeciło jasno.

- Mówię wam, obudziłem się dziś rano… - Tak!

A słońce świeciło jasno.

Pytam meteorologa: „Jak to możliwe, że nie pada,

skoro wszędzie widzę Lightning & Thunder?”

Światło od tyłu. Daj światło z tyłu. Tak, właśnie. Wyżej.

Dobry wieczór, Milwaukee!

Dawaj, mamo!

Witamy tych, którzy chcą tańczyć

w blasku chwały

- przyjaciół, fanów, rodzinę,

tych, którzy nie dostali biletów na Neila Diamonda.

- Dobra. - Gotowi.

Bo dziś pięknie dla was zagramy.

Winda w górę.

Super, tato!

Wentylatory.

Przybądź tu i powiedz,

jedź przez noc.

- Słońce przynosi dzień. - Słońce przynosi dzień.

- A dzień przyniesie, co trzeba. - Co trzeba.

Soolaimon.

Soolaimon…

Soolaimon.

Soolaimon…

Soolaimon.

Soolaimon…

Boże moich pragnień.

Panie moich potrzeb,

prowadź mnie dalej,

do kobiety, która tańczy dla słońca.

Panie moich dni.

Panie moich nocy.

Wskaż mi drogę,

drogę do domu.

A ona woła…

Kocham was, Milwaukee!

Zanieś me imię do domu

Na

skrzydłach pchły,

z wiatrem na równinach.

Zatańcz...

Choć raz dla mnie.

Soolaimon.

Soolaimon.

Znacie słowa, śpiewajcie ze mną!

Boże moich pragnień,

Panie moich potrzeb,

prowadź mnie dalej,

do kobiety, która tańczy dla słońca.

Panie moich dni.

Panie moich nocy.

Wskaż mi drogę,

drogę do domu.

Pomóżcie.

Pomóżcie.

Pomóżcie, bracia i siostry,

i wy, malutkie dzieci,

czarni i biali, bogaci i biedni, wielcy i mali.

Wszyscy zaśpiewajcie: „Alleluja!”

Alleluja.

Alleluja…

Dobry Pan dał nam dwie ręce.

Jedną do dawania, drugą do brania.

I gdy twój brat jest głodny i nie ma co jeść,

gdy jest zmęczony i nie ma gdzie spać,

gdy boli go serce i pełne jest cierpienia,

kto z nim zapłacze, bracia? Kto z nim zapłacze?

Wyciągnij do niego rękę

i powiedz: „Właśnie po to ją mam”.

Weź mnie za rękę, Panie.

I mnie dziś poprowadź.

Czuję to całym sercem,

- ...że z Tobą nie zbłądzę. - Nie zbłądzę.

„Kochajcie” - mówi Brat Miłość w objazdowych kazaniach o zbawieniu.

Przynieście dzieci, przyprowadźcie staruszki.

I powtarzajmy razem.

Wszyscy znają kazania Brata Miłość.

Boże moich pragnień.

Boże moich pragnień.

Panie moich potrzeb.

Panie moich potrzeb.

Zaprowadź mnie do domu.

Zaprowadź mnie do domu.

Tak.

Wrócili.

- Wrócili! - Tak!

A w East Troy byliśmy na Springsteenie.

Widzieliście Bruce’a? Uwielbiam go! Gdzie to było?

W teatrze muzycznym Alpine Valley. Byłaś w podstawówce.

Grał ze dwie godziny dłużej. Ludzie szaleli, tańczyli na trawie.

Pamiętam!

Ja i Bruce.

Muszę to powiedzieć - bez urazy, panie Eddie Vedder...

Oho, uważaj, mamo.

Myślę, że dorównaliśmy dziś wielkością Pearl Jam.

To zupełnie inna publiczność.

Nasi fani są tak samo liczni i tak samo głośni!

- Wieść musiała się roznieść, tato. - O mój Boże!

Super!

Wszystko dobrze? Gotowy?

Wspaniale, skarbie.

Cześć.

Claire!

Neil jest po koncercie.

- Jest w busie. - Świetnie!

- Już tu jedzie! - Mike, idziemy.

Mike, chodź. Idziemy.

Mike.

Mike.

Mike. Mike. Mike.

Mike. Mike. Mike!

To trudne.

Nie umiem pisać przemówień.

Właściwie nigdy żadnego nie pisałam.

Będzie idealne.

„Wy zawsze wiecie, co robić”.

Dlaczego to powiedział?

Niczego nie potrafię zrobić.

Poza uszczelnieniem cieknącej chłodnicy.

Daj.

Może jednak się nie mylił.

Nie mylił się.

Ładnie wyglądasz.

Dziękuję.

Czasem zapominam o twojej nodze.

Ja też - dopóki nie zrobię kroku.

Nie musisz dziś śpiewać. Ktoś inny może to zrobić.

Wiem.

Ale i tak to zrobię.

Nie tylko dla Mike’a.

To będzie trudne.

Za każdym razem, kiedy graliśmy koncert,

wszyscy prosili o „Sweet Caroline”,

a Mike się wtedy strasznie denerwował.

Uważał, że w twórczości Neila Diamonda jest o wiele więcej.

O wiele więcej piosenek.

A Mike był kimś więcej niż Lightning.

Był żołnierzem…

ojcem…

przyjacielem…

Był miłością mojego życia.

I tak naprawdę stoję tu dzięki niemu.

Dlatego...

na jego cześć,

jak tylko się ogarnę,

zaśpiewam piosenkę.

Piosenkę Neila Diamonda, która nie jest tak znana jak „Sweet Caroline”,

ale Mike…

Jest piękna.

Widziałam światło.

Widziałam płomień.

Widziałam już kiedyś twoje oczy.

I na pewno zobaczę je znów.

Jeszcze raz.

Bo stałam się wolna.

Odzyskałam siebie.

I śpiewałam już moją pieśń.

I na pewno jeszcze kiedyś ją zaśpiewam.

Jeszcze raz.

Niektórzy muszą się śmiać.

Niektórzy muszą płakać.

A inni chcą tylko przetrwać,

nie zastanawiając się dlaczego.

I są tacy, którzy muszą śpiewać.

A inni muszą się smucić.

Niektórzy nigdy nie zobaczą światła

aż do końca swoich dni.

Ale ja znów jestem wolna.

Odzyskałam siebie.

I taka już byłam wcześniej.

I na pewno jeszcze taka będę.

Jeszcze raz.

Jeszcze kiedyś, jeszcze raz.

Jeszcze jeden raz.

Dobra.

Dana, dajesz radę?

- Tak. - Na pewno?

- Na pewno? - Tak.

- Na pewno? - Na pewno.

Filmujesz mnie? Filmujesz, Dana?

- Kręcimy. - Widzę cię.

- Ja też cię widzę. - Mam cię na oku.

Nagrywa się.

Dobrze. Cześć wszystkim. Nazywam się Mike i jestem alkoholikiem.

Cześć, Mike.

Dziś obchodzę 22. rocznicę trzeźwości. Nie mogę być z wami,

bo, cóż, przygotowujemy się do naszego wielkiego powrotu,

Thunder i ja. Jest naprawdę świetnie i…

Wiecie co? Zanim zaśpiewam, chcę coś powiedzieć.

Wszyscy próbujemy żyć jak najlepiej. Najlepiej, jak potrafimy.

I jeśli będziemy się nawzajem wspierać, silni i, nade wszystko, wdzięczni,

to może, uda nam się coś zmienić.

Może świat będzie lepszy. Co wy na to?

Prawda?

Tak czy inaczej…

To nie jest smutna piosenka,

którą śpiewasz w samotności.

Nie, nie.

To raczej radosna piosenka. Radosna,

Prosta melodia,

która podnosi mnie na duchu, gdy ją nucisz razem ze mną.

Razem. Wiem, że jest wcześnie.

Prosta smutna piosenka, każdy taką zna.

Do każdego zawita.

Prosta smutna piosenka do każdego zawita.

Dobra. Jestem gotowa.

Ty i ja, może raz czy dwa... dopada smutek nas.

Bezpiecznie.

Ale gdy z tego smutku utkasz piosenkę, będziesz wciąż śpiewać ją.

Będziesz wciąż śpiewać ją.

Słyszę was. Jest świetnie. I dalej.

Prosta smutna melodia, nawet śpiewana przez łzy.

Którą nucisz do poduszki.

Prosta smutna melodia, którą nucisz do poduszki.

Zabawne, że...

Zabawne, że możesz ją śpiewać...

nawet drżącym głosem.

I jak?

I ani się obejrzysz, gdy poczujesz się lepiej.

Pięknie i kolorowo.

Tak już musi być.

Prosta smutna piosenka.

Prosta smutna piosenka.

Dziękuję i dobranoc.

NA PODSTAWIE FILMU DOKUMENTALNEGO W REŻYSERII GREGA KOHSA

DLA LIGHTNING & THUNDER

Tekst: Agata Deka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.