All language subtitles for Klangor.S02E08

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian Download
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Hej, zostaw go!

Spierdalaj!

Ale... zrobił coś Wiki czy to dlatego, że się spotykali?

Nie mam czasu.

Ja pierdolę.

Przykryłem go.

Chciał, żebyś mu...

Nie chciałem mu nic zrobić.

Muszę to zgłosić.

O, Jezu...

Panie Zapominalski! Kabel!

Tomek?

Jak tu szedłeś, omijałeś kamery?

Obudź się!

Tak, tak.

Przeprowadzisz mnie.

Czego dotykałeś albo co dotykało ciebie. Po kolei.

Spokojnie, nic ci się nie stanie.

Chodź, gnoju!

No, już!

Patrz, chuju, co żeś zrobił Zawiszy.

Spróbujemy... zacząć jeszcze raz.

Jak tam leci?

Żona szczęśliwa? Dzieciaki zdrowe?

Skup się, Tomek. Zaraz dam ci gadać.

Tylko najpierw coś ustalimy,

żebyś wiedział, w jakiej jesteś sytuacji.

Nie drzyj ryja!

Tu cię nikt nie usłyszy.

A jesteśmy tu tylko w jednym celu:

żebyś mi powiedział, co zrobiłeś z moją żoną.

Jak ściągnę ci taśmę i będziesz chciał powiedzieć,

że nic cię z nią nie łączy, nie mów tego.

Mów prawdę.

Ty jesteś, kurwa...

chory na głowę, pojebie pierdolony.

Byłem na komisariacie, złożyłem wyjaśnienia, wszystko powiedziałem.

Nie tutaj!

- Dobra, ogarniesz to? - Spoko.

Co mamy?

Pożegnał się z żoną, wyszedł do pracy, ale zapomniał ładowarki.

Chodź. Żona uznała, że jeszcze go złapie.

Zobaczyła, jak obcy facet odjeżdża autem Kłobuckiego.

Może pani sprawdzić, czy paszport męża jest w domu?

Tomek nie ma paszportu. To znaczy nie wyrobił nowego, ale...

Że co? Że miałby wyjechać?

Wróćmy do tego mężczyzny. Mogłaby pani go opisać?

Miał kaptur na głowie. Był wyższy od Tomka.

Jakiś pomysł, kto to mógł być?

Pomyślałam, że może to był Karol. Starzyk. Przyjaciel męża.

Oni pracowali razem w zakładzie karnym.

Spał u nas na kanapie od stycznia, aż go Tomek wyrzucił.

Wie pani, gdzie może teraz przebywać?

Mówił, że do siostry do Danii ma jechać.

Może ma pani numer do pana Starzyka?

Mam zapisany w telefonie.

Może będziemy mieć farta. Prokurator pomyśli:

"Jednego śmiecia mniej" i nie będzie drążył.

Patolog zauważy.

Patolog zauważy różne rzeczy.

Na przykład, że Szarek nie pierwszy raz się dusił.

Wiesz, że on to robił przy waleniu konia?

Kiedyś Zawisza go znalazł, zrobił mu fotę,

a potem mi przy wódzie pokazał.

Na drugi dzień się zorientował i zaczął mnie dystansować.

Czujesz?

- Kto zastąpi Szarka? - Nie wiem.

Myślisz, że ja nie wiem, że kombinowałeś na boku?

Wiedziałeś, do kogo iść. Dlatego miałeś plecy.

No?

Jak Surma zastąpi Szarka,

pewnie będzie chciał wybrać kogoś zaufanego na zakładzie.

To ustawisz spotkanie.

Nie wiem, czy będzie chciał ze mną gadać.

Dla mnie. Nie dla ciebie.

Trzeba zniszczyć i utopić elektronikę z celi Szarka. Chodź.

Kumpel cię wyrzuca z domu, a ty go za to porywasz.

Co to w ogóle za motyw?

Z opowieści żony wyłania się portret zrytej bani, wszystko jest możliwe.

Dlaczego dzieje się to, kiedy ginie Zawisza i znika Wiktoria?

Prawda jest też taka, że sam się zgłosił na komendę

i przyznał do relacji z Wiktorią.

Sami byśmy nie zwrócili na niego uwagi.

Ludzie robią różne dziwne rzeczy z wyrzutów sumienia.

No to trzeba się zdecydować, czy wyrzuty sumienia, czy to zaplanował.

Może jedno i drugie, co?

Kłobucki miał GPS-a w aucie. Zlokalizowaliśmy.

Dzięki!

Poznajesz?

Gdzie jest Wiki?

- Sprzedawałeś jej ćpanie! - Nic jej nie sprzedawałem!

Sprzedawałeś jej to gówno. Bo inaczej by cię nie chciała!

Dobra, dzięki. Dajcie znać, jak się któreś z nich zaloguje.

Chwilę przed telefonem Kłobuckiej na alarmowy,

Helena logowała się dokładnie w tym samym miejscu.

Potem łapie ją kolejny BTS na wylocie z osiedla.

Chwilę potem znika.

Wszystko układa się w czasie ze zjazdem auta spod garażu.

Mają coś?

Świeże ślady opon. Tutaj zrobił przesiadkę.

Poza tym dwa różne ślady biologiczne

i jeden wygląda jak włosy Heleny.

Po mojemu ktoś zawinął i ją, i Kłobuckiego.

Tobie co?

Zjebałam.

Powiedziałam jej o Kłobuckim.

Dobra, to... nie ma teraz znaczenia.

Problem jest w tym, kto zawinął Kłobuckiego i Helenę.

Starzyk?

Chorym człowiekiem jesteś!

Gdzie jest Wiki?

Gdzie?

Ty mi powiedz, psychopato jebany.

Co się dziwisz, że uciekła przed tobą?

- Co powiedziałeś? - Że uciekła, bo cię nienawidzi!

Przestań! Co ty robisz?

Popierdoliło cię?

- Zostaw mnie! - Chcesz mieć współudział?

A ty jaki masz plan? Chcesz go skatować,

aż zacznie mówić, a potem zadzwonisz po karetkę czy po karawan?

- A masz lepszy pomysł? - Pozwól mi z nim porozmawiać.

Kto się logował? Gdzie?

Potrzebuję kominiarzy na miejscu!

Proszę cię, wypuść mnie.

Dlaczego przede mną uciekałeś? Chciałam tylko porozmawiać o Wiki.

Już wiedzą, że nie dotarłem do roboty. Szukają mnie.

Proszę cię, wypuść mnie.

Odwoziłeś ją i co dalej?

Coś jej odbiło. Wyskoczyła z auta. Wkurwiłem się i odjechałem.

Jak zobaczyłem plakat na mieście, od razu pojechałem na komendę.

- Wszystko powiedziałem! - A twój kumpel Starzyk? Co z nim?

- Pojechał do siorki do Danii... - Prawdę mi mów!

Wyjdź! Wyjdź, Kuba!

Zostawcie mnie, nic nie wiem.

Spokojnie, spokojnie. Spójrz na mnie, patrz na mnie.

- Może skoczyła do wody, nie wiem. - Powiedz mi prawdę.

To jest prawda. Po prostu mi jest...

Jest mi wstyd.

Jest mi wstyd, bo ją kochałem i zostawiłem ją samą!

Gdybyś ją kochał, to byś się nią zaopiekował.

Nie wiesz tego. Nie było cię tu.

Co to znaczy "tu"?

Co się tu stało?

Byliście tutaj razem?

Tomek...

To nie ja, to nie ja...

To nie ja.

Przepraszam.

Przepraszam.

Zrobiłeś jej krzywdę?

Mów do mnie! Powiedz mi to, co wiesz!

Patrz na mnie! Powiedz mi, co jej zrobiłeś!

Na ziemię, kurwa! Na ziemię!

Ręce na głowę!

Przyznał się, słyszysz?

Każ mu powiedzieć, co zrobił mojej córce!

Przyznał się! Każ mu powiedzieć!

Każ mu powiedzieć!

On się przyznał!

To on!

Halo?

Jakie zdarzenie?

A prokurator już jest?

Dobra, no to...

Jakieś pół godzinki i będę. Tylko się ubiorę i...

Okej.

Wezwali mnie na zakład, muszę jechać.

Mamo, proszę cię, połóż się.

Pamiętasz, jak nasz Kubuś był mały?

Zbierał te swoje skarby, pudełka po papierosach.

Rozklejał je i mówił, że to są takie...

Małe koszulki piłkarskie.

Ojciec się wściekał. Przeszukiwał go.

Myślał, że Kuba popala.

A on przychodził do mnie i mi mówił: "Mama, schowaj..."

Miałam chyba pół szuflady tych jego skarbów.

Wszystko tylko: "Mama, schowaj, mama, schowaj..."

To był taki dobry chłopiec.

Gdzie ja popełniłam błąd?

Muszę jechać, mama. Wszystko będzie dobrze.

Przepraszam, która godzina?

Ósma siedem.

To ty!

Artur!

Chodź bliżej. Stęskniłam się.

Mamo, moment. Szukam czegoś.

Zostawiłem coś u ciebie. Pamiętasz?

Czekaj. Pomogę ci!

Nie, nie, nie!

Tylko powiedz mi gdzie.

Może tu?

Zaraz...

A która godzina?

Ósma dziewięć.

Zakręciło mi się w głowie...

O dziewiątej przychodzi mój syn.

Czy pan zna mojego syna?

Artur prosił, żebym do pani zajrzał. Podobno coś tutaj zostawił.

Ale co zostawił?

Paczkę zostawił.

Swoje rzeczy z pracy.

Czy mógłbyś,

synek, coś zrobić z tym zegarem,

który zawiesiłeś?

Ja próbowałam go nakręcić,

ale trzeba go zanieść do zegarmistrza.

Weź sobie pieniądze z portmonetki.

Pieniądze...

- Masz. - Muszę już iść, mamo. Pa!

Halo?

Przepraszam, miałem problem z samochodem, nie mogłem odpalić.

Sąsiad mi pomógł z kablami. Będę za jakieś piętnaście minut.

Dzięki!

Dziękuję bardzo.

Dzień dobry.

Dzień dobry! Jeszcze raz pani dziękuję.

Mogę zająć chwilę?

Możemy z tym poczekać?

Dosłownie kilka pytań.

Kochanie, przyniesiesz mi z kiosku coś do picia?

Oczywiście.

- Kto pana zaatakował? - Jakub Bojko. Zaszedł mnie od tyłu.

A Helena Zdun?

Nie wiem.

A tam na miejscu już...

To ona pana przepytywała?

Biła pana?

Kuba wbił sobie do głowy, że zrobiłem coś Wiki.

Nic do niego nie docierało. Potem zjawiła się mama Wiki.

Przekonała go, żeby mnie puścił.

"Przyznał się. Każ mu powiedzieć."

Słucham?

Helena wykrzyczała to przy zatrzymaniu.

Twierdzi, że ma pan coś wspólnego ze zniknięciem Wiktorii.

Wie pan, gdzie ona jest?

Trzy lata temu prawie straciliśmy naszego synka.

Walczyliśmy o niego do samego końca.

Ja wiem, jak to jest, jak bardzo boli.

Że potrzebujesz kogoś obwinić.

Dlatego nie mam za złe mamie Wiktorii, że tak powiedziała.

I powiem przed sądem, że...

Że mnie uratowała.

Ale Kuba Bojko... To jest zupełnie inna historia.

Po tym, co mi zrobił, po tym, jak potraktował Wiki...

Ktoś taki powinien być odseparowany od społeczeństwa.

- Nie odpowiedział pan na pytanie. - Nie wiem, co się stało z Wiki.

- Przepraszam, jestem zmęczony. - Jeszcze tylko jedna sprawa.

Gdzie mogę znaleźć pańskiego kolegę Karola Starzyka?

Pojechał do swojej siostry do Danii.

Kiedy widział go pan ostatni raz?

W zeszły czwartek. Pojechał BlaBlaCarem.

Kontaktował się z nim pan od tego czasu?

Obraził się na mnie, bo kazałem mu się wynieść z domu.

To wszystko?

Przepraszam, jestem bardzo zmęczony.

Dziękuję.

Panowie! Razem z panem kapitanem przygotowaliśmy listę,

według której będziecie wzywani na rozmowy.

Najpierw ci z dostępem do bloku niebezpiecznych.

Nocna zmiana i tak samo dzienna.

Nie ma wychodzenia poza teren, chyba że ktoś dostanie zgodę.

Jak ktoś potrzebuje zjeść albo się kimnąć,

czekając na swoją kolej, to śmiało.

Oficjalnie nie jesteście w godzinach pracy.

Czeka nas ciężki dzień.

- Pytania? - Nie ma...

Co tam?

Szarek walił gruchę w celi i się udusił.

Jest z nami prawnik ze związków zawodowych.

Naszym obowiązkiem jest pomóc wyjaśnić tą sprawę.

Ale jeżeli ktokolwiek poczuje się o coś oskarżony,

niech mówi za was prawnik.

Tyle.

Można się rozejść!

Każdy spec od monitoringu ci powie, że to jest albo totalna fuszerka,

albo umyślne działanie, żeby dojść do jego celi niezauważonym.

Co tam?

Nic, no, gadamy. Zawisza, Trzciński, teraz Szarek...

Wygląda, jakby ktoś wyczyścił temat dopalaczy w zakładzie karnym.

Moim zdaniem to strażnicy odjebali Szarka.

Dobra, bo nigdy tego nie napełnię.

Co u ciebie?

Myślę, że Hela i Kuba mieli rację.

Kłobucki wie, co się stało z dziewczyną i Zawiszą.

Czyli co? Szukamy dziewczyny

i Starzyka?

Helena miała to przy sobie w momencie zatrzymania.

To on?

Wojtek Więcław, nowy dowódca.

Pan Surma. Poznajcie się.

Telefon.

Przecież nie nagrywam.

Jesteśmy tu, żeby interesy robić, nie?

Odblokuj.

Otwórz japę.

- Co? - Japę otwórz. Szeroko.

- Po co? - Szeroko otwórz japę.

Szerzej.

Pisz do żony, że zabił Szarka, bo go szantażował.

I nie mógł z tym żyć.

- Co? - Pospiesz się.

Jedziesz z nami.

Szybciej!

Dzięki. Ogarnę.

Jest pani wolna. Odmówił zeznawania przeciwko pani.

- Przyznał się? - Zaprzeczył.

I co? Wypuściliście go?

Wróci do domu? Będzie normalnie żył? A Wiki? Co z Wiki?

Szukamy jej. I prędzej czy później znajdziemy.

Obiecuję.

Jestem pewna, że to on.

Halo?

Tak, jestem.

Oczywiście, zaraz będę.

Dzień dobry.

Dzień dobry, nazywam się Daniel Bojko, jestem bratem Kuby.

Prosił, żebym się z panią skontaktował.

- W sprawie? - Mam informacje o Karolu Starzyku,

które mogą się pani przydać. Może napijemy się kawy?

Zapraszam.

Chyba wiem, dokąd zabrali Wiki.

Widziałam się z Danielem Bojko i rozmawiałam z nim o Starzyku.

Podobno Starzyk pracował na czarno na budowach pod niemiecką granicą.

Problem w tym, że Daniel nie wiedział gdzie konkretnie.

Przez ostatnie kilka dni jeździłam po budowach, ale nikt go nie znał.

Aż w końcu się udało.

Dzień dobry!

Dzień dobry.

Jeżdżę tutaj po budowach i szukam Karola Starzyka.

Pracuje tu może?

Jak najbardziej. Pierdolony Karolek.

A macie może jakiś kontakt do niego?

Mogę dać numer, ale kierownik już dzwonił i nic, jak kamień w wodę.

- A kiedy ostatnio był? - Tak mniej więcej ze dwa tygodnie?

Rozmawiałam z ekipą.

Starzyk ostatni raz w pracy był siódmego marca.

Chuj nie przyszedł, jak żeśmy płytę fundamentową wylewali.

Musieliśmy sami we dwóch zapierdalać.

Trafiłam na taką sprawę w Internecie.

Po dziesięciu latach wyjaśniono zaginięcie mężczyzny,

bo ktoś pomyślał: "Hej, miał konflikt z bratem,

który akurat budował dom."

I przyjechali z georadarem, i go znaleźli.

Wystarczy wypożyczyć georadar.

Ja to nawet mogę wziąć na siebie, żaden problem.

Tylko proszę cię, sprawdź to.

Złożymy oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu

ukrycia zwłok na działce.

Dobra, dzwonię do prokuratora.

Oddaję.

Droga Matko!

Nie umiem nazwać cię "mamą".

Nie mam ochoty i nie zasługujesz na to.

Tak samo jak nie zasługujesz, żebym pisała do ciebie ten list.

Ale próbuję, bo ktoś mi to zasugerował i niby ma mi to pomóc.

To niby taka terapia.

Więc po pierwsze, pierdol się.

Byłam na ciebie zła, odkąd pamiętam.

Nie muszę ci tłumaczyć za co,

ale chyba najbardziej za to, że w ogóle mnie miałaś.

Nienawidziłam cię. Po prostu.

Chciałam, żebyś cierpiała,

żeby przytrafiły ci się straszne rzeczy.

Żebyś czuła to, co ja.

Hanka!

Powiedz jej, że ma zostać w aucie.

Dzień dobry!

Komisarz Schulze pozwoliła mi obserwować.

Wiem, ale jest prośba, żeby została pani w aucie.

Dobrze.

Pamiętasz, jak ostatni raz przywiozłaś mi prezent?

Pani komisarz!

Ten jeden raz ojciec pozwolił mi do ciebie wyjść.

Prosiłam cię, błagałam, żebyś zabrała mnie ze sobą,

ale nic nie zrobiłaś, nawet nic nie powiedziałaś.

Ty jebany tchórzu.

Ale kiedyś ktoś na mitingu powiedział mi,

że żywienie urazy do drugiej osoby jest jak zażywanie trucizny

i oczekiwanie, że to tamta druga osoba się otruje.

Za pierwszym razem pomyślałam: "Co za debil to wymyślił?" Ale...

Ale jakoś to ze mną zostało.

A potem miałam Nikosia.

I dotarło do mnie, jak trudno jest dbać o kogoś,

to jest jakaś masakra, jak łatwo to zepsuć.

I w końcu zaczęłam cię rozumieć.

Jest!

Co macie?

Proszę poczekać!

Zwłoki mężczyzny.

Dobra. Kopcie dalej.

To ciało mężczyzny.

To może potrwać.

Może pojedzie pani do hotelu?

Nie, poczekam.

Żeby nie było: nie wybaczam ci.

Ale przepraszam, że tamtego dnia w moje urodziny

nazwałam cię przez płot "suką" i rozjebałam prezent.

Na pewno był fajny.

I przepraszam, że nigdy nie odebrałam od ciebie telefonu,

nie odpowiedziałam na wiadomość na Fejsie

ani nie próbowałam się z tobą skontaktować.

Przepraszam, że nigdy nie próbowałam spojrzeć na sprawy

z twojej perspektywy.

Przepraszam, że cię nienawidziłam, to było słabe.

Być może pewnego dnia będziemy mogły zacząć od nowa.

Może poznasz swojego wnuka.

Jest piękny, mądry i uparty jak osioł.

Podobno tak jak ty.

Na pewno tak jak ja.

Mam nadzieję, że wszystko u ciebie dobrze, gdziekolwiek jesteś.

Z miłością...

Tak, mimo wszystko, z miłością,

twoja córka Wiki.

Nie no, coś tu będzie.

Dobra, dawaj mi DNA na cito. Na resztę mogę poczekać.

Odłóż plecak, termos! I twarzą do ściany!

Ruchy, panowie, ruchy!

Raz, raz!

Cześć!

Ziemniaków mamy 150,

a buraków 200.

Dzięki!

Dzięki.

No, raz, raz!

- Po ile? - Pięćdziesiąt za pół sztuki.

Siema.

Dzięki.

Proszę. Jeden... Rączka...

To sobie przełóż, tak. Nie zabiera ci babunia, nie.

Chodź, wejdź, jest otwarte! Chodź!

Dzień dobry!

Dzień dobry! Babcia przyszła. Zobacz, babcia.

Cześć!

Pomóż to zapiąć, dobra?

Masz? Założyli ci te zimówki?

Tak, dziękuję bardzo.

Proszę, czapka.

Tam ci przygotowałam ciasteczka, jakby potrzebował.

A jeszcze małpka jego ukochana.

Proszę uważać na tych schodach.

Pa, Nikosiu!

Czekaj, otworzę wam, czekaj.

Dzięki.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.