All language subtitles for Peace.Hotel.1995.720p.BluRay.AAC.H264-KMX

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

OAZA SPOKOJU

Nie!

Nie!

Mój hotel! Nie zabijaj mnie!

Zostaw mnie!

Legenda głosi, że dziesięć lat temu

duża i sławetna grupa rozbójników

została wybita przez kogoś równego samemu Bogowi Śmierci.

Nikt nie mógł przed nim uciec.

Nikt nie wie, kim był,

skąd pochodził, ani jak się nazywał.

Więc zaczęto nazywać go Zabójcą.

Co się wydarzyło tamtego wieczora?

Dlaczego zabił tylu ludzi?

Nikt nie zna prawdy,

ale wszyscy uważają,

że musiało chodzić o kobietę.

Po tym zajściu,

wbiwszy miecz w ziemię, wyznaczył granicę

i otworzył hotel — Oazę Spokoju.

Przez kolejną dekadę

w hotelu zatrzymywali się bezbronni, biedni ludzie.

Pośród ludzi krążyła fama,

że nieważne, co przeskrobałeś albo komu stanąłeś na odcisk,

wystarczyło dotrzeć do Oazy żywym,

prześladowcy nie mogli przekroczyć wyznaczonej granicy

ani dalej grozić ci śmiercią,

a hotel

nie mieszał się w waszą zwadę.

Nikogo nie wspierał, a opuszczając go — radziłeś sobie sam.

Przez tych dziesięć lat nikt nie podważał Oazy Spokoju,

a hotel nigdy nie złamał swych zasad i nikogo nie wydał...

do momentu przybycia tej kobiety.

Wasz najlepszy pokój.

I gorącą kąpiel. Będę czekała w restauracji.

Lampkę wina poproszę.

I przynieście mi do jedzenia co tam macie dobrego.

Nie masz pieniędzy!

Jak śmiesz wciskać nam podróbkę?

Sporo tu szumowin.

Próbujesz nas kantować? Jeszcze zarobisz guza!

A może najpierw pokażecie szefowi tę obrączkę?

Przynieście mi coś do jedzenia.

Lepiej dla was, żebym nie chodziła głodna.

Ruszajcie się!

Powiedzcie szefowi,

że nie planowałam tego spotkania.

I że chcę pokój tylko na dwa dni.

Więcej mnie już nie zobaczy.

Nie będę go mieszać w swoje sprawy.

Wiesz, że nasz szef to słynny Zabójca?

Dokładnie!

Dla mnie nie jest żadnym zabójcą...

tylko cholernym mężem.

Gdybym mogła cofnąć czas,

nigdy bym za niego nie wyszła!

Wiecie, że szef kogoś miał.

Otworzył ten hotel, czekając na jej powrót.

Szefie!

Kobieta, na którą czekałeś dziesięć lat, wróciła!

Mężczyzna, który kupił moje dziewictwo...

legł na mnie niczym głaz.

Płakałam.

Słyszałam płacz sutenerów i stręczycielek.

Płakali na zmianę.

Wiedziałam, że to on.

Zabił sutenerów i stręczycielki,

a potem tego mężczyznę, ratując cię?

Dzień dobry.

Dzień dobry.

- Gołodupiec! - Oddawaj spodnie!

Kiedy dotarł na piętro...

ten mężczyzna już mnie posiadł.

To okropne!

Do końca życia będę go obwiniać!

Dlaczego nie przyszedł wcześniej?

Zakładaj spodnie, bo przeziębisz siusiaka.

- No już. - Nie!

- Proszę cię. - Nie!

Jeździłam z nim od prowincji do prowincji,

a za nami jego wrogowie.

Zabijał każdego, kto się napatoczył.

Kiedy dobywał miecza, nikt nie uchodził z życiem.

A gdy zasmakował we krwi, nie znał umiaru.

Będziesz dalej tak robił?

- Stary, a durny! - Jestem durny.

Jak śmiałeś?

Przepraszam! Nie bij tak mocno!

Jesteś niedobry!

Nie rób tego więcej!

Słyszysz?

To boli.

- Jak śmiałeś? - To były wygłupy.

- Nie rób tego więcej! - Przestań albo się zezłoszczę.

Nie rób tego więcej!

Zabijał i postradał rozum.

Zabijał tych, co zasłużyli i niewinnych.

Ludzi i zwierzęta.

Zabijał wszystko, co stanęło mu na drodze!

Nie zniósł widoku gwałcącego mnie mężczyzny.

Zabijaniem uwolnił swój gniew.

Dla mnie stał się szaleńcem.

Nie płacz, kurczę.

Pokaleczyłeś tyłek?

Dziesięć lat temu zaszłam w ciążę.

Przyszłam do niego, miałam rodzić.

W trakcie porodu złapałam go za rękę i powiedziałam:

„Chciałbym, aby istniała oaza spokoju,

gdzie nie musielibyśmy w obawie spać z bronią pod poduszką”.

Nie płacz, to moja wina.

Nie płacz, kocham cię.

Pokazał mi dziecko.

Wtedy po raz pierwszy widziałam naszego syna.

Oczka miał zamknięte.

Ssał swoje piąstki.

I wtedy...

Bum!

Nie mów mamie, że zdjąłem ci gacie, dobrze?

Obiecasz?

Daj buziaka na zgodę.

Przecież przeprosiłem.

No daj buzi.

Zabił wszystkich...

i otworzył Oazę Spokoju, wszystko przez moje słowa.

Przez dekadę ocalił tak wiele żyć, i co z tego?

Nasz syn dalej był martwy!

Niech pani da szefowi szansę.

Teraz to zupełnie inny człowiek.

Jest bardzo życzliwy.

My się stąd nie ruszamy,

więc on sam chodzi kupować jedzenie.

Przez te dziesięć lat był bardzo samotny.

Nie miał żadnej kobiety.

Przyjaźni się jedynie z moim synem.

On bardzo tego żałuje! Daj mu drugą szansę.

Niech pani da szefowi szansę!

Stop!

Zapomniałem kupić twojej mamie leków na hemoroidy.

Znowu będzie marudzić.

Zapomnieliśmy też o bieliźnie dla Chudej.

Szefie!

Tylko mnie nie obwiniajcie! Miałem taką listę zakupów,

że musiałem o paru rzeczach zapomnieć.

To nic!

Ktoś szefa dzisiaj ogrzeje w nocy!

Twoja kobieta wróciła.

A gdzie pantofle dla mnie?

Poczta!

Dziękuję.

Wybacz, że się tu rozgościłam.

To na ciebie nasz szef czekał dziesięć lat?

Coś ty! Wcisnęłam im kit.

Mieszkają tu same męty.

Nie boisz się, że ktoś cię wyda?

Nie, niedługo zjedzie tutaj moja rodzina.

Wiesz, jak się nazywam? Soong.

Tze-wen Soong to mój starszy brat.

A Ching-ling i Mei-ling to moje siostry.

Nie znam świata poza tym miejscem.

A słyszałeś o Kai-shek Chiangu i Yat-sen Sunie?

To moi szwagrowie.

Sam prezydent i generał wspierają ich finansowo.

Z Soongów to znam tylko cesarza Pinga

i dostawcę jedzenia.

Cesarz Ping to mój ojciec, a ten dostawca — dziadek.

Jesteś córką cesarza? Czyli jesteś księżniczką?

Dasz wiarę?

Pożyczyłbyś mi pieniądze na pokój?

Kiedy przyjedzie moja rodzina, oddam ci dziesięć razy więcej.

- Ile potrzebujesz? - Daj, ile możesz.

Jeśli nie poskąpisz, może zrobię cię urzędnikiem.

Nie, dzięki.

Prześpię się z tobą, jak mi zapłacisz.

Dwadzieścia juanów za noc.

Potem mogę płacić ci procent od zdobytych klientów.

Nie, właściciel hotelu jest zbyt uparty.

Nie pozwala na prostytucję i hazard.

Tutaj jest jak w więzieniu. Nikomu nie pozwala wychodzić.

Lepiej wyjedź po kąpieli. Masz tu drobne.

Wynajmiesz dzięki temu jakąś szopę.

Potargujmy się!

Kretyn.

Wasze zdrowie!

Nie zabijaj mnie, szefie!

Panienko!

Muzyka!

Panienko!

Ależ panienka jest piękna!

Nie jestem głodna.

Otwórzcie wino

i przynieście jakieś przekąski.

Więcej niż butelkę! Resztę zabiorę do pokoju.

I jeszcze papierosy!

Już idę.

Kiedy zobaczyłam panienkę w ciuchach szefa,

od razu wiedziałam, że wróciliście do siebie.

Kobieta puści wszystko w niepamięć, jak się ją dobrze wychędoży.

Cholerny zboczeniec!

Szefie!

Widać, że wielki z ciebie pan, skoro wszyscy ci tak nadskakują.

Czy my się już nie spotkaliśmy?

Przyjechałem tu po zmierzchu.

- Dlaczego tutaj jesteś? - Bo zabiłem.

A panienka?

Ja?

Ukradłam skarb narodowy. Jak chcesz, to ci go sprzedam.

Gdybyś znalazł kupca na to pióro, byłbyś bardzo bogaty.

Zobacz.

Źle otwierasz.

Na górze mam identyczne.

Porównujesz je z moim?

Tym piórem cesarz Hsin-feng

podpisał traktat.

Mam jeszcze taką zapalniczkę.

Ją też źle otwierasz.

Mam podobną.

Na pewno nie taką, jak ta.

Tsi-hsui Lin podpalał nią fajkę z opium.

Ten zegarek też jest wyjątkowy.

- Też ma jakąś historię? - Słyszałeś o cesarzu Pingu?

Pewnie.

To był jego ulubiony zegarek.

Chciał, aby go z nim pochowano.

- Pokażę ci. - Nie tak mocno!

Tak się go otwiera.

Widzisz? Zdjęcie cesarza Pinga!

Jesteś zwykłą złodziejką.

Weź go sobie.

- Chcesz nas obrobić? - Waż słowa.

Nie obrażaj mnie.

Wiesz, kim jestem?

Córką cesarza Pinga.

Psie, Suko,

Chuda, Fook, Sau!

- Kim jestem? - Kochanicą szefa!

Coś nie tak, szefie?

Już wycieramy.

Idę się przebrać.

Potem wszystko zwrócisz do mojego pokoju.

- Co tak stoicie? - Dusi się!

Szefie, twoja kobieta się krztusi!

Nie ruszaj moich rzeczy!

Zwrócisz wszystko, co stąd ukradłaś.

Pierścionek.

Co robisz?

Za parawan.

A może zapłacę za czynsz w naturze?

W którym klubie pracowałaś, Siódme Niebo czy Wysoka Góra?

W Wysokiej Górze.

Pudrujesz się drogim różem,

nosisz cheongsam od Lo Kai Fooka...

a na stopy wkładasz takie paskudztwo.

Chyba krótko pracowałaś w tym klubie. Sześć miesięcy?

Nie.

Pięć.

Po co tutaj jesteś? Hazard?

Ścigają cię lichwiarze?

Chcieli, abym spłaciła dług ciałem,

chociaż dałam im pieniądze.

W nerwach złapałam za nożyce

i wbiłam je chciwcowi w dupę!

Dlatego wysłał kogoś, aby mnie zabił.

Ale ja też znam paru zakapiorów.

Może mi pomogą.

Mało ci kłopotów? Chcesz kogoś takiego prosić o pomoc?

Im też zapłacisz w naturze?

Siadaj.

Jesteś kantonką?

Widziałem w twojej torbie kantońskie specjały.

Masz rodzinę?

Jeśli masz, to wracaj do nich.

Zostań, jeśli nie ma dla ciebie już żadnej nadziei.

Jutro o szóstej

zatrzyma się tutaj pociąg jadący na południe.

Wyjdziesz frontem.

Mam nadzieję, że wsiądziesz do niego żywa.

Zajmij pokój na dole.

Dziękuję.

Opłać sobie tym swój pogrzeb!

Zimna ta woda! Dolej gorącej!

Dawać tu herbatę z żeń-szenia.

Ślepy, nie śpij!

Panienko, my już nie damy rady.

- Zagramy wieczorem. - Właśnie.

Za dużo straciłam!

Czyli zapominamy o moim długu?

W życiu.

No to grajcie!

Nie waż się płakać!

Gadaj, co nabroiłaś, zanim tutaj przyjechałaś!

Wbiłam nożyczki w tyłek jednej płotce.

Jakiej płotce?

Płotka z niemałą bandą.

Wynoś się!

Chyba nie myślisz, że przyjechali po mnie?

Na pewno szukają kogoś innego.

Siu-man Shau, zabiłaś naszego przywódcę!

Natychmiast stamtąd wyłaź!

Co to za Siu-man Shau?

I o jakim przywódcy on mówi?

- No już, przyznawać się! - Nosi czerwony cheongsam!

Czerwona pidżama! To ty!

Ja nic nie zrobiłam!

Po ciebie tu są?

Skądże!

Gdybym ci uwierzył, w lutym chodziłbym w sandałach!

Dźgnęłam tego, co leży na wozie,

ale tylko dwa razy!

Przecież od razu by mnie gonił!

Nie wiem, dlaczego nie żyje!

Co wy robicie? Opuśćcie broń.

Mało wam walk?

Ciebie zwą Zabójcą?

Suka, która się u ciebie ukrywa, zabiła naszego szefa.

Wydaj ją nam!

Najpierw dźgnęła go nożyczkami,

potem wpakowała w niego siedem kulek z jego broni

i ukradła nam trzydzieści sztabek złota.

Mam gdzieś, czy go zabiła, czy nie.

Otworzyłem Oazę Spokoju,

żeby nikt nie robił rozrób.

Uszanujcie zmarłego i pochowajcie go jak najszybciej.

Myślisz, że ten pordzewiały miecz nas powstrzyma?

Jesteśmy prawdziwymi zabójcami!

Ilu ludzi w ogóle zabiłeś?

Nasz szef zabił pewnie tyle samo.

Ale jest między nami pewna różnica —

ludzie widzieli, jak ja zabijam.

Jeśli nie wydasz kobiety i złota,

sam po nią pójdę

i przekonamy się, ile jesteś wart!

Nie będę rozmawiał z kimś tak ograniczonym.

Nie będę zabijał na twoje żądanie.

Muszę zapewniać bezpieczeństwo gościom mojego hotelu.

Jeśli chcesz zabrać ją siłą, to chętnie się zabawię.

Jeśli w ciągu trzech tygodni jej nie zabiję,

już więcej nas nie zobaczycie.

- Kiedy mnie stąd odeślesz? - Choćby i zaraz!

Sprawdźcie, czy nie ukryła gdzieś złota tej bandy.

Tak jest!

- Nie mam żadnego złota! - Powinnaś się wstydzić!

Dlaczego się zadałaś z takimi draniami?

Przez ostatnie dziesięć lat byłam taka samotna...

Przestań udawać moją kobietę!

To nie jest kobieta szefa?

- Nie czekałeś na nią dziesięć lat? - Na nikogo nie czekałem!

Jeśli znowu zacznie udawać, wykopcie ją stąd!

Skoro nią nie jesteś, to oddawaj pożyczoną forsę!

Zabijcie ją, jak tylko się pokaże.

Spadaj myć podłogi!

Potem weź się za sracz!

Umyj naczynia!

Przygotuj kolację!

Ugotuj zupę.

Szefie, może im ją wydamy?

Właśnie!

Dobra.

Jeśli jutro przyjedzie ktoś po was, to też stąd wylecicie.

My tylko żartowaliśmy.

Szef nie chce jej wyrzucić.

Pewnie z nią spał.

Jedzmy.

Smacznego!

Mogę tak cały czas.

Lepiej mnie odeślij, żebyś nie miał problemów.

- Trzymać ją! - Ty cholero!

Ma wypić wszystko!

Mój mąż i dzieci...

czekają na mnie w domu.

Mąż ma chore płuca.

Dlatego zaczęłam pracę w nocnym klubie.

Tęsknię za moimi dziećmi.

Oddaj to zdjęcie Chudej.

Zapomniałam zabrać swojego!

Coś ci zdradzę,

ale obiecaj, że nie wygadasz.

Tak naprawdę nie jestem celem tej bandy.

Oni chcą tylko...

tajnej listy nazwisk.

Nie ruszaj zeszytu ćwiczeń Szczeniaka!

Mówiłam, że to tajne!

Nie wolno jej oglądać.

Brawo!

Zasłużyła sobie!

Co z ciebie za człowiek?

Daj mi święty spokój!

Ludzie przybywają tutaj, bo boją się śmierci.

Ale ty bez problemu ją odstraszysz!

Skoro tutaj jesteś, okaż skruchę!

Jeśli uda ci się przeżyć, naucz się człowieczeństwa!

Nie marnuj mojego czasu!

Nie wiem, o co tutaj chodzi, ale nie wydam im cię.

Wracaj do pokoju!

Głupia jestem.

Może chcą zniszczyć hotel, bo ja nie zrobiłam tego, o co mnie winią!

- Sądzisz, że nie zasłużyłaś? - Znasz prawdę, ale nie przeprosisz!

Jesteś niczym Budda, pozwalając mi tu zostać,

a potem wyładowujesz na mnie gniew!

Mówisz, że kłamię, a sam nie mówisz prawdy!

Gdybyś była niewinna, nie przyjeżdżałabyś tutaj!

Oni nie wierzą, że jesteś Zabójcą. Dasz radę ich pokonać?

Gdybyś potrafił, miałbyś to wszystko gdzieś!

Nie pozwoliłbyś mi czekać na śmierć!

Zabójca otwierający Oazę Spokoju — największe kłamstwo na świecie!

Mam rozpętać rzeź,

aby ci udowodnić, że jestem Zabójcą?

Jeśli mi nie ufasz, idź tam i daj się zabić!

Ruszajcie się!

Wina.

Stój!

Precz!

Kto odważa się zabijać w moim hotelu i w pobliżu stacji,

nie zazna litości!

Zabiję każdego,

bez wyjątku!

Wytłukę waszą bandę!

Będzie tu tak krwawo, jak dziesięć lat temu!

- Przejście! - Złączcie stoliki.

Pomóżcie!

Połóż ją na stole.

Wyjdźcie stąd!

Wyjdźcie! Nie przeszkadzajcie!

Szefie, ona nie żyje.

Ona nie żyje!

Odsuńcie się!

Obudź się!

Ocknęła się.

Świetnie! Nie ma już bandytów!

Świętujmy!

Nie powinniście pracować?

- Tylko nie przesadzajcie. - Tak jest!

Wejść.

Ugotowałam kleik rybny dla panny Siu-man.

- Nie powinnaś wracać do Szczeniaka? - Powinnam!

- Postaw to i idź. - Dobrze, szefie.

Krzyczeli „mały” już pięć razy z rzędu.

Stawiam dychę na „dużego”.

- Dycha na dużego. - Dobra!

Trzy szóstki — wszyscy przegrali!

Przegraliśmy.

Dlaczego mnie nie zbeształeś?

Proszę tych, którzy tu przybywają, aby zmienili swoją naturę.

Ale ja sam się nie zmieniłem.

Sam muszę się nauczyć człowieczeństwa.

Wiesz, jak wychowywał mnie ojciec?

Był watażką, miał cztery żony.

Kiedy byłem mały, pomagałem mu rozstrzeliwać dezerterów.

Nie wiedziałem nawet, co robię. Myślałem, że to zabawa.

Potem mi mówił, że gdybym zabił tylko kilka osób,

byłbym mordercą, złym człowiekiem,

ale gdybym zabił tysiące ludzi,

byłbym bohaterem.

Kiedy miałem dwanaście lat, ojca obalono.

Inny bohater skrócił go o głowę.

Musiałem uciekać.

Głodny i schorowany,

trafiłem do pewnej wioski.

Ukradłem z pola batata.

Nagle poczułem na szyi pętlę.

Padłem na ziemię, a mężczyzna zaczął mnie ciągnąć.

Ostatkiem sił chwyciłem bambusa i zatłukłem go na śmierć.

Później otoczyło mnie sześciu rolników. Okładali mnie narzędziami.

Udało mi się zabić ich wszystkich.

Wiesz...

jak wieśniacy traktują chłopca, który zabija siedmiu dorosłych?

Zostałem tam przez dziesięć dni.

Nikt mnie nie nękał.

Jadłem, co chciałem.

Nikt słowem się do mnie nie odezwał.

Kiedy stamtąd odchodziłem...

kilku starszych chłopaków chciało pójść ze mną.

Wtedy...

zacząłem wierzyć w słowa ojca.

Tkwiły w mojej głowie...

przez następne lata.

Stworzyłem własny gang.

Zabiłem wielu ludzi.

Stałem się znany z okropnych czynów.

Do tamtej nocy...

Wtedy zginęła...

twoja kobieta?

Jesteś do niej bardzo podobna.

Pijesz, palisz, uwielbiasz hazard.

I też jesteś zuchwała.

Ale kiedy wychodziła na scenę...

była niesamowita, czarująca!

Zjedz trochę.

Jedz.

Smakuje?

Tak?

Odchodzisz, staruszku?

Nie powinien był jej ratować.

Na miejscu tych bandytów wróciłbym się zemścić.

- Gadasz głupoty! - Spieprzaj!

Mówiłem, że odejdzie! Dawaj mi dychę!

Nieznajomy, ty też odchodzisz?

Nie zaznam tutaj spokoju.

Nie powiadomicie szefa?

A co mamy powiedzieć? Opłaciliśmy pobyt.

Jedziemy!

Jedźcie w diabły!

Każcie im wracać!

Opłacili cały pobyt.

- Bandyci wrócili! - Kryć się!

Byłam zagubiona i zawiedziona

Czuję się zakłopotana Przeraża mnie tłum

Gdzie zacumuje ktoś taki jak ja?

Kiedy znajdzie miłość ktoś taki jak ja?

Nie mogę się jej doczekać

Rozświetlasz mnie

Jak świeca drogę w ciemności

Wzbudzasz we mnie namiętność

Uwalniasz mnie

Odmieniłeś mój los

Deszcz towarzyszy moim łzom

A moje serce

Jest jak rozbujana huśtawka

Odmień moje przeznaczenie Ochroń przed zimnem

Nie jestem już zagubiona

Dawniej błądziłam

Lecz ukoiłeś moje cierpienie

Swoją pomocną dłonią

Wszystko stało się możliwe

Znowu mogę śpiewać

Dziękuję, że mnie ożywiłeś

Szefie, zatańcz z panną Shau!

Zatańczcie!

Mogę odmówić?

Zatańczcie!

Cholera, to znowu ci bandyci!

Boję się, szefie!

Czego ona się, do cholery, boi?

Najpodlejsi z podłych mieszkają tutaj!

Muzyka!

W hotelu jesteśmy bezpieczni!

- Tańczmy! - Bawmy się i pijmy!

Atakują moje schronienie? Zabiję, ilu będzie trzeba!

Przepraszam.

Przez ten hotel stałaś się kozłem ofiarnym,

ale mam nadzieję, że teraz cię ocali.

Masz jakieś życzenie?

Będziesz za mną tęsknił jak za swoją ukochaną?

Wywieź ją stąd!

O nas się nie martw! Nie boimy się!

Wróci do hotelu.

Jedź!

Odjedź stąd pierwszym pociągiem, jaki zobaczysz!

A co z tobą i hotelem?

- Nigdzie nie jadę. - Nie chcę, żeby cię zabili.

Jeśli zginiesz, to wszystko pójdzie na marne.

Ucieknij ze mną!

Trzymaj.

Wyszalałeś się?

Wychodzi na to, że Siu-man Shau naprawdę zabiła ci kumpla.

Nie dotrzymałem słowa i ją odesłałem.

Moja wina.

Mój hotel w niczym wam nie zawinił.

Chciałeś uratować twarz, prawda?

Osiągnąłeś, co chciałeś.

A teraz zapomnijmy o sprawie.

W jednym się mylisz. Zabiła mojego przyjaciela

i ukradła nasze złoto,

ale nie nazywa się Siu-man Shau,

tylko Ling Lam.

To aktorka.

I suka!

To moja kobieta, Moon Tinga!

Spała z każdym w naszej bandzie.

I tak ją dopadnę.

Celowo jej nie zabiłem.

Dlatego ją tutaj wysłałem.

Aby cię urobiła.

Abyś złamał swój kodeks i ją odesłał.

Jeśli zapłaciła ci w złocie, zatrzymaj je sobie.

Zasłużyła na nie.

Dziesięć lat temu twoi ludzie ryzykowali dla ciebie życiem.

Kilku cię zdradziło, a zabiłeś wszystkich.

Później otworzyłeś ten hotel,

ukrywając w nim szumowiny.

Stawisz czoła dawnym towarzyszom?

Czerwony cheongsam.

Lampka wina z odciśniętą szminką.

Kochasz ją, miałeś prawo ją odesłać.

Gdyby cię nie omamiła, zabiłbym ją.

Byłeś jednym z moich ludzi.

Tym młodzieńcem.

Wyrządziłeś wtedy wiele zła.

Zabiłeś własną żonę i towarzyszy,

nie powinieneś był darować życia dzieciakowi.

Twoja żona zmówiła się z twoimi ludźmi,

aby cię zabić!

Nie powinieneś był tego przeżyć!

Słuchajcie mnie!

Jeśli chcecie ujść z życiem, opuśćcie hotel przed zmierzchem.

Inaczej padniecie ofiarami mojej rzezi!

Szefie!

Dajcie lekarstwa!

Nic mi nie jest.

Jest ranny, bo nie oddawał ciosów.

Dlaczego nie walczyłeś?

Dlaczego nas naraziłeś?

Dlaczego ją odesłałeś? Teraz zabiją nas wszystkich!

Chuda!

Ocaliłeś ją naszym kosztem.

Zdradziłeś nas!

Przez lata staliśmy za tobą murem.

Nigdy nikogo z nas nie odesłałeś.

Odbiło wam?

Gdyby nie szef i jego hotel,

- już dawno gnilibyście w ziemi! - Bierzecie od nas pieniądze!

Za wikt i opierunek,

- nie za ochronę! - Przeklęty ślepiec!

Przestańcie!

Zamknąć się!

Wiem, że się boicie.

Jeśli go posłuchacie i opuścicie hotel,

nie zagwarantuję wam bezpieczeństwa.

Zaufajcie mi jeszcze raz.

Jeśli zostaniecie...

nic nam nie zagrozi.

Fook, Sau...

chodźcie ze mną po broń.

Zamknijcie drzwi!

Nie zabijajcie mnie!

Nie wychodź, Chuda!

Mamy umierać z tobą przez twój błąd?

- Zostańcie! - Tkwiliśmy tutaj jak w więzieniu!

Moja rodzina nie zginie razem z tobą!

Psie, zabiją tam twojego syna!

Za kogo ty się masz? Idziemy!

Szefie!

Puść go!

Pobłogosławcie mnie, towarzysze.

Nie wiń ich, szefie.

Ludzie skrywali się tutaj przed śmiercią.

Gdyby większość została,

my też byśmy się na to odważyli.

Wybacz nam, szefie.

Ufaliście mi przez tyle lat, dlaczego teraz nie możecie?

Pozwól nam samym decydować o życiu i śmierci.

Wybacz nam!

Naiwniacy!

Obiecałeś nas nie zabijać!

Uciekajcie! Szybko!

Uciekajcie!

Dzięki za złoto i odesłanie mnie do Oazy Spokoju!

Dzięki za zgotowanie mi piekła!

Już wiem, kto jest sukinsynem bez serca,

a kto prawdziwym mężczyzną!

Wracam do hotelu!

Jak chcesz, znowu możesz mnie pobić!

Uciekaj!

Nie zabijaj mnie, szefie!

Obudź się! Proszę!

Oaza Spokoju nie była już taka sama po odejściu Zabójcy.

Zdradziwszy hotel,

zostaliśmy zdani na samych siebie.

Szefie!

Wtedy widziałem go po raz ostatni.

Ukryłem się z rodzicami w wiosce rybackiej na południu.

Po dwóch latach znaleźli nas nasi wrogowie.

Zabili moich rodziców.

Z tego, co wiem,

ślepców, Fooka, Sau i Chudą spotkał taki sam los.

W późniejszych latach słyszałem różne plotki o szefie.

Ktoś go widział w północno-wschodnich Chinach.

Ktoś inny na stacji na północy,

gdzie pomagał młodej wdowie i jej synowi prowadzić hotel.

Mam nadzieję, że któraś z tych historii to prawda,

mimo iż widziałem, jak tego dnia mój przyjaciel mnie opuszcza.

Tekst polski - Altair87 Korekta - JM

facebook.pl/AzjaFilm

facebook.pl/GrupaHatak

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.