Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
w roli głównej
ŁOWCA JELENI
w pozostałych rolach
reżyseria
Uważaj, Axel. Po dzisiejszej nocy będziemy go nazywali ogierem.
Stevie, skoro idziesz do wojska, to może oddasz mi moje 20 dolców?
- Trzymaj się, Mike. - Do zobaczenia, chłopaki.
- Freddy. - Cześć, Mike. Bądź grzeczny.
Słyszeliście o szczęśliwym Romanie?
- Cieszył się, że jej wylizał. - Dalej, idziemy. Idziemy.
- Stan. Idziemy. - Pisz do nas.
- Trzymaj się, Mike. Nie daj sobie odstrzelić dupska. - Nie dam.
Mike, dbaj o siebie. Powodzenia.
- Zabij kilku dla mnie. - Zabiję. Trzymaj się z dala od kłopotów.
- Axel, tam jest Stan. - Stanley, ty dupku.
- Stan, to ci i tak nie pomoże. - Chodź, Stosh. Już jesteś piękny.
- Nadal brzydki z ciebie drań, Stan. - Powodzenia w wojsku.
Wynośmy się stąd.
Bardzo dojrzale. Bardzo dojrzale, Stosh.
Spokojnie.
Spójrzcie na to. Co to takiego, do cholery?
Gdzie?
Jasna cholera. Wiecie, co to jest? To poboczne słońce.
- Co to oznacza?
- Błogosławieństwo dla myśliwych, które wilczyca zsyła swym dzieciom.
- O czym ty, kurwa, gadasz? - To stara indiańska legenda.
- Pierdolisz głupoty. - Stanley, pierdolił bym ci głupoty w takiej sprawie?
Wiesz, Mike, czasami nikt, prócz lekarza, nie potrafi cię zrozumieć.
To znak, wiesz?
Możemy dziś mieć kurewsko udane polowanie.
- Mike, nie wiem skąd ty bierzesz takie pierdoły. - Chwileczkę.
Co, myślicie o tym, by dziś iść na polowanie?
Nie dziś. Dziś się żenię. A wy, kurwa, chcecie iść polować na jelenie.
Najpierw załatwimy z tobą formalności. Potem wepchamy do łóżka z Angelą.
Jesteście popierdoleni. Wiecie o tym? Jesteście szaleni.
- Koniec życia. - Ty się żenisz, a my jesteśmy szaleni.
Będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze. Będziemy z tobą.
- Wszyscy, prawda? Prawda? Mówię prawdę? - Prawda.
- Chodźcie, chłopaki. Ja dziś pierwszy stawiam. - Steven.
Gdybyś dziś w nocy potrzebował pomocy, to śmiało do mnie dzwoń.
Stanley, czasem twoje poczucie humoru nie jest śmieszne.
- Paluszki w gotowości. - Dodatkowa para ust.
- Jesteś czystym poetą, Axel. - Nie mogę się z tobą nie zgodzić.
Właź do samochodu.
Tak.
Tak.
Tak.
Mój Boże.
Nadal nie mogę w to uwierzyć. Mój chłopiec z obcą dziewczyną.
I nie z taką chudą, jeśli ksiądz rozumie. Nie z taką chudą dziewczyną.
A potem jedzie do Wietnamu.
Nie rozumiem, ojcze.
Nic już nie rozumiem. Nic.
Dlaczego?
Wyjaśni mi to ksiądz? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
- Weź go po wewnętrznej. - Ty nie zrobiłbyś tak.
- Zamknąć się. Próbuję się skoncentrować. - Twój Cadillac przeciwko mojej terenówce.
- Masz dziś szczęśliwy dzień? - Nie dasz rady.
Axel, jesteś mu winien szybę.
Mike. Mocarny Mike.
- Zwracam ci terenówkę. - Cholera, mam nadzieję, że ośka nie poszła.
- To jak milion do jednego, stawiać na pewniaka. - Nie ma czegoś takiego, jak pewniak.
Widzieliście to?
- Nie bierz od nikogo forsy. - Nie bierz forsy ode mnie, bierz od niego.
Kessler i Rolling Rock.
I przekaż gorące pozdrowienia moim przyjaciołom.
Stawiam stówę na to, że Eagles nie przekroczą 50 jardów w następnej połowie.
- I że Steelersi wygrają iloma? Dwudziestoma. - Stawiam dwie dychy na to, że rozgrywający Eagles nosi kieckę.
Zabieraj forsę z lady. Drinki na koszt firmy.
John, chyba przyda się więcej flag.
- Tak jest dobrze? - Ja bym dał wyżej. Jak sądzisz?
- Wyżej. - Nie, nie, nie, niżej.
Jaki wspaniały tort.
To jest przepiękny tort.
Nie zapomniałem o tobie.
Spierdalajcie w diabły.
Wszystkim w mieście poprzebijam opony.
- Każdemu. - Tatusiu.
Poprzebijam.
- Zrobię to, co powiedziałem, dziewczyno. - Dobrze. Chodźmy.
Wszystkim w koło, jak na morzu.
Ocean przebitych opon.
Pierdolona dziwka.
Wszystkie są dziwkami.
- Nienawidzę ich. - Tatusiu. Nie, to ja.
Wszystkim poprzebijam opony.
Moje uderzenie?
Dawaj, John.
- Rozwal stół. - To jest to.
To naprawdę jest to. Znaczy się...
Oto jestem.
Nie ma sensu, by się rozpijać, stary.
Ty pedale.
Lenie.
Tak bardzo przytulić ciebie chcę.
- Jezu Chryste. - By robić takie rzeczy własnej matce,
która modli się za ciebie całe życie.
Czy twoje serce jest tak okrutne, bezduszne?
Ożenisz się z tą dziewczyną. Zostawisz ją mnie na głowie.
I pojedziesz z tymi leniami do Wietnamu.
Rzut beretem. Będę mieszkał rzut beretem. Gdy wrócę...
Rzut beretem.
Kocham Angelę.
A ona kocha mnie.
Założysz dziś przepaskę.
Nie nosi się przepaski do smokingu.
Nie będę nosił przepaski do smokingu.
- Chcesz wyglądać jak książę? - Jak to "chcę"?
- Powinieneś to był zrobić dawno temu. - Wiem.
- Więc czemu tego nie zrobiłeś? - Bo zapomniałem.
Na litość boską, Mike, Steven się żeni za kilka godzin. A co my robimy, gadamy o ostatnim polowaniu przed wojskiem?
To jest szalone.
Powiem ci jedno.
Gdybym się dowiedział, że moje życie zakończy się w górach, to w porządku.
Ale to musi siedzieć w twoim umyśle.
Co?
Jeden strzał?
- Dwa to partactwo. - Ja już tak nie myślę o jednym strzale, Mike.
Powinieneś myśleć o jednym strzale. Jeden strzał jest wszystkim. Jelenia trzeba powalić jednym strzałem.
Staram się to ludziom uświadomić, ale oni nie słuchają.
- Myślisz o Wietnamie? - Tak.
Nie wiem. Chyba. Myślę o jeleniach.
O wyjeździe do Wietnamu. Lubię drzewa, wiesz?
Lubię drzewa w górach, wszystkie te...
Lubię je.
Gadam jak jakiś kretyn, co?
Powiem ci coś, Nick, jesteś jedynym, z którym mogę iść polować, wiesz?
Lubię ludzi z dobrą reakcją i szybkich. Z żadnym kretynem nie pójdę polować.
- A kto jest kretynem? - Kto? A jak myślisz?
Oni wszyscy są kretynami.
Znaczy, kocham ich. To świetne chłopaki, ale gdyby nie ty, polowałbym sam.
- Poważnie, polowałbym sam. - Więc jesteś popierdolony.
Wiesz, Mike, jesteś maniakiem. Lubisz rządzić innymi.
Po prostu nie lubię niespodzianek.
- Cholerstwo nie chce się otworzyć. - No to z kopniaka.
Nie tak. Patrz.
- Widziałeś? - Zajebiście.
Nieprawdopodobne.
Axel, teraz wiem, dlaczego już nie kopiesz dla Steelersów.
Wiecie, uwielbiam samochód Mike'a.
Niektóre wozy to tylko siedzenia.
Z takim samochodem, jak ten, za cholerę nie wiesz, gdzie pojedziesz.
Czuję się w nim bezpiecznie.
Axel dyma Mike'a Coupe de Ville.
Axel, wyłaź stamtąd.
Wyłaź. Co ty wyprawiasz?
Siadaj. Boże, jesteś niemożliwy.
- Przypnij mu to. Musi to mieć. - Nędzny smoking.
- Wygląda koszmarnie. Skąd go masz? - Jest zajebisty.
- To nie jest śmieszne. - Jestem piękny, prawda?
- Jestem piękny. - Gotowe.
Dzięki, Amy.
Nie potrafisz nawet usiedzieć.
- Usiądź. Nie potrafisz usiedzieć. - Wyglądasz pięknie.
Linda, co się stało? Właśnie po ciebie szedłem.
- Co się stało? - Uderzył mnie.
Chodź tu. Chodź. Chcę cię o coś zapytać.
Poczekaj chwilę, do cholery. Nie uciekaj. Co to, do diabła, jest na twojej twarzy?
Nicky, ty i Michael wyjeżdżacie za kilka dni.
Zastanawiałam się, czy mogłabym się tutaj zatrzymać.
- Jasne. - Zapłacę wam.
- Myślałam sobie... - O czym ty mówisz?
Zapłacę ci, Nick.
Kochatka, ze mną tu rozmawiasz. Wiesz, ile się już znamy?
- Co? - Nie wiem.
Czy ty, Stevenie, z własnej i nieprzymuszonej woli, bierzesz sobie za żonę tę kobietę, Angelę,
- którą postrzegasz nade wszystko? - Tak.
- Nie oświadczałeś się innej kobiecie? - Nie.
Czy ty, Angelo, z własnej i nieprzymuszonej woli, bierzesz sobie za męża tego mężczyznę, Stevena,
- którego postrzegasz nade wszystko? - Tak.
- Nie oświadczałaś się innemu mężczyźnie? - Nie.
Błogosławione jest królestwo Ojca i Syna i Ducha Świętego,
teraz i na zawsze i na wieki wieków.
Za dolara dostajesz kolejkę, cygaro i taniec z piękną panną młodą.
Zajebiście.
Czy mogę prosić państwa o uwagę? Cisza, proszę.
Wspaniale. Dziękuję. Mogę prosić o uwagę? To bardzo, bardzo ważne ogłoszenie.
Czy właściciel białego Chevy'ego Impali mógłby go przesunąć? Blokuje podjazd.
Panie i panowie,
Angela i Steven chcieliby zaprosić i wprowadzić na ich wesele,
a szczególnie Michaela i Nicka, którzy ze Stevenem również jadą do Wietnamu,
aby z dumą służyć ojczyźnie.
Zatańczysz ze mną?
Poniedziałek, poniedziałek to ten dzień. Tak, poniedziałek.
Wyglądasz uroczo. Dziękuję, że zostałaś moją druhną.
Zatańczcie.
Ty czubku, chcesz, bym tańczył? Chcesz, bym tańczył?
Nicky, wiesz, pojechałbym z wami,
gdyby nie moje kolana. Wiesz o tym?
Nie jestem najlepszym tancerzem na świecie.
- Jesteś dobry. - Nie.
Jesteś bardzo fantazyjny.
Chcesz piwa, czy czegoś innego?
- Chcesz piwa? - Jasne.
- Jakie chcesz piwo? - Co? Nie wiem.
- Jakie chcesz piwo? - Obojętnie.
Przyniosę ci Rolling Rock.
- Dobre piwo. Najlepsze w okolicy. - Dobrze.
- Rolling Rock? - Tak.
Zaraz wracam.
Idziesz? Wypijemy tam.
Jerry. Przepraszam.
- Nic się nie stało. - Jerry, daj nam dwa Rolling Rock i mi Kesslera.
Nic się nie stało. To ślub. Powinieneś się bawić i w ogóle.
Bardzo lubisz Nicka, prawda?
Tak.
Postaw mnie. Co ty wyprawiasz? Axel.
Axel, nie. Postaw mnie.
Będę cię całował.
Przestań. Bo cię zadźgam.
- Chcesz się pieprzyć, czy bić? - Axel.
Chciałbym zatańczyć z tą panią, jeśli nie masz nic przeciwko.
Długo go znasz?
Widzisz, co robi ten sukinsyn?
Trzyma łapę na jej dupie.
- To tylko wesele, Stanley. - Jak to, tylko wesele?
Patrz, znów to robi. Znowu.
- Idę po spluwę z mojego płaszcza. - Idź po spluwę. Idź.
Uderzyłeś mnie tutaj. To boli.
Lepiej?
Nakopię mu do tej jebanej dupy.
- Stan oszalał. - Co się stało?
To Zielony Beret.
Jerry, nalej człowiekowi drinka.
Polej mu.
- Tylko nie stwarzaj jakiś kłopotów, dobra? - Nie, tylko z nim pogadam. Tylko pogadam.
Mike Vronsky.
- Nick. To pan młody, Steve. - Ja jestem drużbą.
- Dołączymy do powietrznodesantowej. - Mam nadzieje, że pójdziemy tam, gdzie latają pociski.
- Walki są ciężkie, prawda? - Tak jest.
Jebać to.
- Jebać to? Co on powiedział? - Jebać to.
Tak też myślałem.
Jak tam jest? Możesz nam coś opowiedzieć?
Jebać to.
Dobra, jebać to.
Jebać jego.
Jebać to.
Kogo jebać?
Kogo jebać?
- Kto to jest? - Kto to, kurwa, wie?
- Wygląda jak jakiś wieśniak. - Nalej mu jeszcze jednego, Jerry.
Jebać to.
Wyjdziesz za mnie?
Tak.
Tak?
Jeśli wrócimy z...
Znaczy, gdy wrócimy.
- Sam nie wiem, o co mi chodzi. - Chyba mówisz to, co myślisz.
Angelo i Stevenie,
jeśli nie rozlejecie kropli, to do końca życia będziecie szczęśliwi.
Nie przejmuj się tym, co mówił Stan. Zapomnij o tym.
Ona ma niewyparzoną gębę.
Nigdy tego nie robiłem z Angelą, Nicky.
Wspaniale. To wspaniałe.
- To mój ostatni sekret. - To nic. To nic. Zapomnij o tym.
- A jeśli ona będzie miała dziecko? - To sprawa Angeli, prawda?
- Tak jest. - Wyluzuj.
- Wyluzować? - Tak, nie martw się tym. Ciesz się.
Uciekaj stąd. Nie chcemy cię już tu widzieć.
W poniedziałek widzimy się w pociągu.
- Jedź ostrożnie. - Nie wiedziałeś tego o Angeli, co?
- To gówno prawda. - Gówno prawda?
- Gówno prawda. - Wiem, że to prawda.
- Wiem o tym. - Gówno wiesz.
Chcesz się założyć? Zamiast gadać, wyłóż kasę.
- Pierdol się, Stan. - Dorośnij.
Michael, co ty robisz?
Michael, co ty wyprawiasz, do cholery?
- Jebać to. - Michael, wracaj.
Co on wyprawia? Michael, co ty wyprawiasz, do diabła?
Mike, wiesz, że cię kochamy. Wracaj.
Muszę z tobą pogadać.
Cholera.
Chyba tracę rozum. Tracę rozum.
Nie wiem. Wszystko dzieje się tak szybko.
- Myślisz, że wrócimy? - Z Wietnamu?
Wiesz co?
Całe moje życie jest tutaj.
Kocham to pojebane miejsce. Wiem, że to brzmi szalenie.
Jeśli się coś stanie, Mike, nie zostawiaj mnie tam.
Po prostu mnie nie zostawiaj. Musisz mi to obiecać, Mike.
Musisz mi to zdecydowanie obiecać.
- Jasne, stary. - Obiecujesz?
To piosenka Krzyczących Orłów z powietrznodesantowej.
- Krzyczących idiotów. - Zajebiście.
Zapomniałem słów.
Kurewsko zimno.
Trzydzieści sześć piw. Co?
Dobra. Zaraz wracam. Chwila.
Szczaliście kiedyś i w tym samym czasie piliście piwo?
Dopiero co strząsnąłem. Czekaj. Przestań.
Sukinsyny.
Jedziecie może w moją stronę?
Kurwa.
To nie jest śmieszne.
Bez odpierdalania.
Spokojnie. Patrz tutaj. Bez wygłupów.
Bez wygłupów.
- Wypuść mnie. - Wysiadaj.
- To nie to. Coś tu zmienili. - Nie żartuj.
- Coś tutaj zmienili. - Tak się dzieje co roku.
- Jesteś popierdolony, Stanley. - Kto jest popierdolony?
Ty. Zawsze byłeś popierdolony.
- Umieram z głodu. - Zjedz to.
Nick, pozwól, że o coś cię spytam, czemu nigdy nie widzę cię, jak jesz?
- Lubię się zagładzać. To podtrzymuje strach. - To nienaturalne.
- Dawaj, John. - To moje.
- Tak bardzo tego chcesz? - Żebyś wiedział.
- Daj mi Twinkie, Mike. - Co wy jesteście, banda kalek?
- To musztarda. - Co?
- On wsadził Twinkie do musztardy. - Gadasz jak gliniarz z drogówki.
Daj mi piwo, Mike.
- Nie wierzę. Co ja tu, do cholery, robię? - To nie jest to.
Coś tu zmienili. W jakiś sposób coś tu zmienili.
- Ty byś swojej dupy nie znalazł dwoma rękoma. - Zajebiście.
Zapomnieliśmy wznieść toast za Stevena i Angelę.
Za Stevena i Angelę.
Co?
- Nie śmiej się, gdy mam coś w ustach. - Nie można was nigdzie zabrać.
- Co ty robisz? - Zabieraj łapy od tego chleba.
Możesz je sobie robić, ale nie zabierać wszędzie.
Co wy, kurwa, robicie? To było moje, dupki.
Pierdolone dupki.
- Zajebiście. - Wiesz, Axel, masz bogate słownictwo.
- Zajebiste. - Uważajcie na sprzęt. Uwaga na strzelbę.
Daj mi moją torbę.
Robi się zimno, nie?
Masz jakieś dodatkowe skarpety?
Masz dodatkowe skarpety?
Nieważne, już je mam.
Gdzie, do cholery, są moje buty?
Widział ktoś moje buty?
Ktoś wziął moje buty. Specjalnie je kupiłem.
Dobra. Dobra, chłopaki. Ktokolwiek zabrał buty, chcę je z powrotem.
Mam dla ciebie buta, Stan, prosto w twoją dupę.
Mike, pożyczysz mi swoje zapasowe?
Nie, Stan.
Nie?
- O co ci chodzi, "nie"? - To, co powiedziałem. Nie. Nie i koniec.
- Niezły, kurwa, kumpel. Niezły z ciebie kumpel, wiesz? - Gdy tylko tu jesteś, zachowujesz się jak z głową w dupie.
Może podoba mu się widok stamtąd.
Za każdym razem, gdy tu jest, nie ma noża, nie ma kurtki, spodni, butów.
Ma tylko ten głupi rewolwer, z którym łazi jak John Wayne.
- To ci nie pomoże. - Do diabła z tym, Mike, daj mu buty.
Nie, nie dam mu butów. Koniec z tym.
Pierdolony drań z ciebie, wiesz?
Stanley, widzisz to? Tu o to chodzi. O nic innego. Tylko o to.
Od tej chwili jesteś zdany na siebie.
Pomagałem ci milion razy. Pomagałem mu milion razy.
Nie wiem, ile razy pomagałem mu z dziewczynami. I do niczego nie dochodziło. Zero.
Wiesz jaki masz problem, Mike? Nikt nie wie, o czym ty, kurwa, gadasz.
"O to chodzi." Co to ma znaczyć? "O to chodzi."
- To jest pedalskie pieprzenie, czy pedalskie... - Zamknij się, Stan.
- Przekraczasz granicę. - Uważaj z tą bronią, Stan.
- Wiesz, co myślę? Że jesteś pieprzonym pedałem. - Przestańcie.
Tydzień temu mógł mieć tę rudą kelnerkę z Bowladrome.
Mógł ją mieć, ale co on zrobił. Nic. Kompletnie nic.
Zamknij się, Stan. Po prostu się zamknij.
Zamknij się. Weź buty Michaela i się zamknij.
Albo wracam do domu. Wracam do domu.
Odwal się od moich rzeczy. Co ty odwalasz?
Stosh.
Powiedziałem, że nie.
A co? Zastrzelisz mnie?
Proszę.
O co ci chodzi?
Stan.
Ostrożnie, Mike.
Lenie. Wracajcie do domu. Do domu.
Niesamowite, kurwa.
Chryste, nie wierzę w to.
- Mike? - Mike.
Jezu Chryste.
Steven, uspokój się. Stevie.
Stevie, spokojnie.
Myśl o czymś innym. Postaraj się myśleć o czymś innym.
Nie należymy do tego miejsca.
Stevie, uspokój się. Wszystko będzie dobrze.
- Wszystko będzie dobrze. - Nic mi nie jest.
- Już jest dobrze. - W porządku, spokojnie.
Już dobrze. Już dobrze.
Spokojnie, Stevie, spokojnie.
Mike?
Nic mi nie jest.
Spokojnie. Już dobrze.
Wytrzymaj. Wytrzymaj. Jestem przy tobie. Jestem przy tobie.
Tak jest. Tak jest.
Mike.
Strząśnij to. Pozbądź się tego.
Pomyśl o czymś innym. Myśl o domu. Myśl o domu.
Każą mi się zastrzelić, Mike.
Stevie, musisz to zrobić. Jeśli tego nie zrobisz, wrzucą cię do dołu.
A jak cię wrzucą do dołu, zginiesz. Śmiało. Musisz to zrobić.
Dasz radę. Dasz radę, Stevie.
Spójrz mi w oczy. Stevie?
Stevie, spójrz na mnie.
Śmiało. Pokaż im, że masz jaja. Pokaż, że masz jaja.
Pierdolcie się.
Dawaj. Zastrzelcie mnie. Śmiało.
Śmiało. Dalej, Stevie. Dalej.
Pokaż im, że masz jaja. Śmiało.
Młody.
Popatrz na mnie, Stevie. Zrobiłeś to.
Stevie. Pokazałeś draniom. Pokazałeś im.
Nie martw się, młody.
Zrobiłeś to.
- Michael. - Stevie.
- Stevie, nie martw się. - Mike.
Boże. Mike, tu są szczury.
Skurwysynu.
Nicky, słuchaj.
Zostaliśmy tylko my dwaj. Ty i ja.
- Co ze Stevenem? - Zapomnij o nim.
- Zapomnieć? - Tak, on nie da rady.
Kim ty niby jesteś? Bogiem?
Spójrz na niego. Jest oszołomiony.
- Nie da rady. On jest jak we śnie. - Mike, o czym ty mówisz?
Żeby o nim zapomnieć, Nick. Przyzwyczaj się do tej myśli, albo my też przepadniemy.
- Musimy zagrać z większą ilością kul. - Co?
Więcej kul.
Muszę mieć więcej kul w pistolecie.
- Co? - Musimy mieć więcej kul.
Więcej kul w pistolecie? Ile?
Trzy.
- Musimy grać przeciwko sobie. - Więcej kul i przeciwko sobie?
- Oszalałeś? - Nicky, to jedyny sposób.
Ja wybiorę odpowiedni moment. Gra będzie się do tego czasu toczyć.
Gdy zacznę strzelać, podejdź do najbliższego strażnika, zabierz jego broń i załatw chuja.
- Nie jestem na to gotowy. - Musisz mnie posłuchać.
Chcesz tu zostać i zginąć?
Idź. Wszystko w twoich rękach.
- Wszystko jest w twoich rękach. - Nie.
On przeciwko mnie. Ramię w ramię.
Z drogi.
Ja i on. Ja przeciwko niemu.
Michael.
Dalej. Te chuje... Śmiało, Nicky. Śmiało, Nicky.
Wszystko będzie dobrze. Śmiało, Nicky.
Ja chcę trzy kule. Trzy.
Weźmiemy trzy, dobra? Raz, dwa, trzy. Trzy.
Trzy.
Trzy. Trzy.
Nie martw się. Za pięć minut nas już tu nie będzie.
Nie będzie nas tutaj.
Teraz sobie pogramy. Ty i ja. Pogramy sobie.
Chcecie to zobaczyć? W porządku.
Już starczy. Nie, już starczy.
Wydostanę nas stąd. Masz tam pustą komorę.
Przyłóż sobie tą broń, jest pusta.
- Cholera jasna. - Wszystko będzie dobrze, Nicky. Strzelaj.
Strzelaj, Nicky. Niech cię cholera, skurwielu.
Nie, nie, nie, Nicky.
Zginiesz, skurwysynu. Zginiesz.
Śmiało. Śmiało, Nicky. Zrób to.
Śmiało.
Udało ci się.
Już dobrze, Nicky. W porządku, już my im pokażemy.
Dobrze, Nicky.
Chodź, Nicky.
Chodź. Nicky.
Nicky, idziemy. Do cholery. Idziemy.
Wstawaj.
Stevie.
Wstawaj. Wstawaj.
Michael.
Michael.
Chodź, Stevie. Chodź. Idziemy popływać.
Chodź.
Nie należymy do tej dżungli, Michael.
Po prostu chodź.
W tej wodzie są szczury.
Trzymaj się.
Trzymaj się.
Mike.
Ja chcę do domu, Mike.
Co to jest?
Co to za dźwięk, Michael?
Uderzyłem o kamienie, Michael.
- Uderzyłem o kamienie. - Nic ci nie jest?
Moje nogi...
Uderzyłem o kamienie.
Nie czuję nóg.
Podciągnij się.
Ty jesteś Nikanor Chevotarevich?
Rozumiesz mnie, Nikanor?
- Słucham? - Jesteś Chevotarevich? Jesteś pewny?
Chevotarevich. To rosyjskie imię?
Nie. Amerykańskie.
Pokaż swój identyfikator.
- To twój? - Jego.
- Jak się nazywają twoi rodzicie? - Lou...
Moja matka nazywa się...
Eva.
Kiedy urodzili się twoi rodzice?
Musimy go stąd zabrać.
Przepraszam.
Chciałbym zadzwonić do Stanów Zjednoczonych.
Clairton, Pensylwania.
Pensylwania. Tak.
Nieważne.
Nic, nic. Nie. Nieważne.
Odwal się.
Mike?
Przepraszam. Pomyliłem cię z kimś innym.
- Jak się masz? - Dobrze.
Pokażę ci. Chodź.
Nie jestem jak dziewczyny z USA. Sprawię, że oszalejesz.
Sprawię, że oszalejesz.
Nie, nie chcę.
Jak chcesz na mnie mówić?
Jak chcesz mnie nazywać?
- Linda. - Linda. Jak w domu.
Wracaj tu.
Spójrz, słonie.
Kupię sobie słonia.
Nie mogę zostać w pokoju z płaczącym dzieckiem.
Może mi najpierw zapłacisz? Pierdol się.
Śnieg będzie prószył. Wiatr będzie wiał.
Wyglądasz na zaniepokojonego.
- Ludzie w środku robią to dla pieniędzy? - Czasami dla dużych pieniędzy.
Sam w takie gry nie mogę grać. Ale zawsze... Jak wy to mówicie?
Szukam rzeczy trochę innych, nietypowych.
- Szampana? - Nie.
Nie odmawiaj. Gdy odmawiasz szampana, odmawiasz życiu.
Widziałeś to już wcześniej?
- Na północy. - Oczywiście.
- Muszę iść. - Ale musisz tam wejść.
Nalegam.
Czym jeszcze ta wojna może przestraszyć? Wojna to żart.
- Jest głupia. - Wracam do domu.
Oczywiście płacę moim graczom, gotówką, amerykańską.
Jednak, jeśli preferuje pan niemieckie marki lub franki szwajcarskie,
to, oczywiście, da się to załatwić. Ja potrafię załatwić wszystko.
- Źle trafiłeś. - Musisz wejść.
- Nie rób tego. - Ale ja nalegam.
Słuchaj, jeśli jesteś dzielny i masz szczęście, to mogę uczynić cię bogatym.
Spójrz na to.
- Jedź dalej. Jedź dalej. - Chciałeś na Logan Street. To tutaj.
- Jedź dalej. - Czekamy na Michaela, co?
Jest. To Michael.
Zostańcie na miejscach. Pójdę po niego.
Trzy okrzyki za czerwony, biały i niebieski.
- Taksówka się nie zatrzymała. - Co się dzieje?
Stosh, co się dzieje? Myślałem, że to on.
Jego samolot mógł się spóźnić. Uspokoisz się, Axel? Wszystkich denerwujesz.
Wszystko w porządku?
Wiem, że Nick niedługo też wróci.
Znam Nicka. On też wróci.
- Prawda, Axel? - Zajebista.
- Jedź prosto do autostrady. - Twoja decyzja, stary.
Otwarte.
Pięknie wyglądasz.
Wezmę twój płaszcz.
Wszyscy tu byli. Przegapiłeś ich.
Wkurzą się, jeśli się dowiedzą, że się z tobą minęli.
Witaj w domu.
Wiesz, miałam nadzieję...
Miałam nadzieję, Michael, że wrócisz razem z Nickiem.
Nie.
Słyszałaś coś o Nicku?
Nie.
Nic. Jest nieobecny bez oficjalnego zezwolenia. Tylko tyle wiemy.
Wróci.
Nigdy do mnie nie napisał. Nigdy nie zadzwonił.
Może akurat ciebie nie było.
Może.
- Tak poza tym, co u ciebie? - W porządku. A u ciebie?
U mnie? Jest dobrze. Radzę sobie.
Nadal pracuję w sklepie.
Jest mnóstwo rzeczy do zrobienia.
- Na pewno wszystko w porządku? - Tak.
- A twoje rany? - To nic takiego.
- Zwykłe powikłania. To wszystko. - Słyszeliśmy.
Nie, to nieprawda. Wielu przez to przechodziło.
Zrobiłam dla Nicka ten sweter.
Nie pamiętam dokładnego rozmiaru, ale...
Myślę, że jest takiego samego wzrostu, co ty.
Nie. Za duży.
Ale mogłabym to poprawić.
Jeśli chodzi o wełnę, to łatwo ją
przerobić.
Chryste.
Już dobrze.
Już dobrze.
- Jak w pracy? - Świetnie. W porządku.
Raz czy dwa prawie musieliśmy zamykać interes. Muszę iść teraz do pracy.
- Już idziesz? - Tak.
Mógłbym odprowadzić cię do pracy?
Mikie, jesteś dziwny.
Zawsze byłeś dżentelmenem.
Na zewnątrz jest zimno. Jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłem.
Bardzo się cieszę, że żyjesz.
Tak się cieszę.
Nie wiem już, co czuję.
Linda, chcę ci powiedzieć, że mi przykro z powodu Nicka.
Wiem, że bardzo go kochałaś i...
Wiem, że nic już nie będzie takie samo.
Chciałem ci to powiedzieć.
Może... Może nie chcesz o tym rozmawiać.
Jak leci, laleczko?
Nowy. Prawdziwy twardziel.
Nic się nie stało.
Może wejdziesz ze mną? Tylko się przywitasz.
Mike, proszę. Przywitaj się. Chcieli cię zobaczyć.
Tylko na chwilę, dobrze? Patrzcie, kto tu jest.
To Michael.
Michael. Czytałam o tobie w gazecie.
- Czyż nie wygląda świetnie, Janie? - Cześć, Michael.
Dobrze wyglądasz, Mike. Witaj w domu.
- Czekajcie. Spójrzcie na jego medale. - Gratulacje.
- Helen, przestań. - Janie, zostaw mnie.
Wygraliśmy tam, co, Mike? Wygraliśmy.
- Muszę iść do pracy. - Miło było cię zobaczyć.
- Do zobaczenia, Michael. - Spotkajmy się jeszcze.
- Zobaczymy się później? Po pracy? - Dobrze. Gdzie?
- W domu? - W domu? Dobrze.
- Jedno piwo u Johna. - Jedno?
- Postawię ci piwo. - W porządku. Ale tylko jedno.
Patrzcie. Mikie. Jak się masz?
- Gdzie byłeś? Gdzie byłeś? - Gdzie wy byliście?
Gdzie ty byłeś? Mieliśmy wszystko przygotowane. Piwo, jedzenie.
Miałem opóźnienie.
- Zapuściłeś wąsy. - Tak.
Wyglądają nieźle.
- Wygląda uroczo. - Chodź. Idziemy do Johna.
Co u was słychać?
- Trzymamy się. - Jakie to uczucie być postrzelonym?
Nie byłem.
Nie boli. Jeśli to chciałeś wiedzieć.
- Co u ciebie? Wszystko gra? - Tak.
Wszystko po staremu. Nic się nie zmieniło.
Zaliczam więcej dup niż deska sedesowa, a Axel jest grubszy niż zwykle.
- Stan, może mu pokażesz swoją broń? - Ciszej.
To małe gówno, które nosisz z tyłu. Spójrz na to.
- Po co ci to? - Po to, co poprzedni.
- Czyli po co? - Bo to nerwus.
- Chodźmy się napić. - Tak, napijmy się.
Patrz, kogo znalazłem.
Chodźcie na zaplecze.
- Stosh, dawaj szklanki ze zlewu. - Te brudne?
Tak, te brudne.
Cholera. Coś ty zrobił? Sam wygrałeś tę wojnę?
- Patrzcie na to. - Bez twojej pomocy.
- Za ciebie, Mike. - Zdrowie wszystkich.
Czekajcie. Czekajcie. Za Nicka i Steve'a.
Za Nicka i Steve'a.
Świetnie wyglądasz.
Co u Angeli?
Nie za dobrze, Mike. Zwłaszcza odkąd z nim rozmawiała.
- Z kim? - Ze Stevenem.
Rozmawiała ze Stevem? Nie wiedziałem, że wrócił.
- Nie wiedziałeś, że wrócił? - Nie wiedziałem. Wrócił?
Gdzie on jest?
- Gdzie on jest? Odpowiedz. - Nie wiem.
- Powiedz mi, gdzie on jest. - Nie wiem, Mike. Angela nam nie powiedziała.
- Angela nam nie powiedziała. - Jak to?
- Ona z nikim nie rozmawia. - To prawda?
Angela.
Słyszałem, że Steven żyje. Gdzie on jest?
Gdzie jest Steven?
Gdzie on jest? Powiedz mi, gdzie on jest.
Angela, gdzie jest Steve?
Po prostu mi powiedz, gdzie on jest.
Gdzie on jest?
Gdzie on jest?
Proszę. Musisz mi powiedzieć. Gdzie on jest?
Wiesz, gdzie on jest?
Trzymaj się.
Michael?
- Tutaj. - Co robisz?
Nic. Pakuję się i wychodzę.
Co? Nie. Nie wychodź. Kupiłam jedzenie.
- Zrobię smaczną kolację. - Nie mogę.
Może pójdziemy do łóżka?
Nie możemy się nawzajem wspierać?
Nie, nie mogę. Nie tu. Muszę stąd iść.
Wybacz. Muszę się stąd wyrwać. Będę...
Sam nie wiem. Czuję ogromny dystans, czuję się jakby daleko stąd.
Do zobaczenia.
To trochę dziwne uczucie,
przychodzić do motelu.
Wiesz, o czym mówię, Michael? Mike?
Na ten rzut muszę odłożyć puszkę.
- Michael, to na koszt firmy. - Nie, dzięki.
Jak się czujesz? Wszystko gra?
- Na pewno? - Tak.
- Co o niej myślisz? - Nie wiem.
- Nie, no weź. Powiedz. - Nie wiem, Stosh.
Jest piękna?
Jest piękna? Jest?
Mówić prawdę? Nie.
Nie.
- A myślisz, że jest inteligentna? - Nie.
Ja też nie.
- Ja też myślę, że nie jest inteligentna. - To co ty w niej widzisz?
Nie wiem. Dlatego ciebie pytam.
- Może jest dobra w łóżku? - Czemu jej nie zapytasz?
Gdzie jest moja pieprzona kula? Cholerna maszyna.
- Co się stało? - Przygniotła go maszyna.
Stan, przynieś lewarek z bagażnika.
- Cholera. Nic już tutaj nie działa. - Zaraz cię wyciągniemy.
Uwaga na łokieć. Dobra.
- To co teraz chcecie robić? - Idziemy polować, tak?
- Kto cię pytał, do cholery? - Pytałem Mike'a.
- Mike idzie. - Ale bez kobiet.
Jak za dawnych czasów. Mam rację? Jak za dawnych czasów?
Żartujesz sobie, Axel? Mogliśmy go mieć czterdzieści razy.
Gdybym tylko był na twoim miejscu.
Bierz go, Axel.
Pierdolcie się.
- Jest idealnie. - Zajebiście.
Jezu Chryste. Co to było, do diabła?
John. Axel. Trafiłem jednego.
Chłopaki, trafiłem go.
Dobra?
Co ten głupi pistolecik tutaj robi?
- Na wypadek. - Na wypadek czego?
Na wypadek, gdybyś natknął się na jedną z twoich lasek, która robiłaby loda leśniczemu?
Powtórz to raz jeszcze. Mów.
- Dawaj. Powtórz to. - Stanley, masz tak nasrane, że można by spuścić wodę.
- Wypróbuj mnie. Powtórz to. - Można spuścić wodę.
Spokojnie.
- Spokojnie, Mike. - Co to miało znaczyć? Myślisz, że jest nabity?
Oddaj to.
Chcesz się bawić? To się, kurwa, zabawimy.
Jak się teraz czujesz?
Cwaniaku.
- Cześć, Michael. Linda jest na tyle. - Na tyle?
- Jak było na polowaniu? - Dobrze. Dzięki.
Linda, co się stało?
Nie wiem.
- Co się dzieje? - Nic... Nie wiem.
Musiało się coś stać.
- Na zewnątrz mam samochód. - Jest w porządku.
- Jesteś pewna? - Tak, nic mi nie jest. Zostawisz mnie samą?
Naprawdę.
Jedź ze mną. Zawiozę cię do domu.
- Nie, wrócę z nim. Dobrze? Dzięki. - Dobrze.
Wszystko w porządku?
Sądziłeś kiedyś, że życie potoczy się takim torem?
Nie.
I 27.
- N 40. - Bingo.
Mamy bingo. Nowy gracz. Gdzie jesteś?
- Tu jesteś. - B 15. I 16.
N 33.
- G 60. - Tak. Mamy zwycięzcę.
Zabieraj się stąd, Ivan. Bo nie widzę własnej fajki.
Następny numer to I 16. Mogłaby to być słodka szesnastka.
I 18. Wtedy stajesz się mężczyzną.
Dalej. G 60.
Pomóżcie tym, którzy sami nie mogą sobie poradzić.
Zatańczysz ze mną? G 47.
Jestem zadowolony z tego, co mam,
z cudownego życia, które przeżyłem. Uwaga, koledzy,
oto O 61.
Steven, telefon do ciebie. Może to Angela.
- Stevie, to ja, Mike. - Michael?
- Michael? - Cześć.
- Jak leci? - Dobrze. Mniejsza ze mną. Co u ciebie?
Świetnie.
Świetnie.
Co to za hałas? Co?
- Wózki inwalidzkie. - Co?
Stevie, kiedy wychodzisz?
- Zostanę tu jeszcze trochę, Mike. - Po co?
To miejsce jest świetne.
Tu jest jak w kurorcie.
Wiesz? Mamy tu koszykówkę, kręgle.
Co?
Księżna Grace kiedyś nas odwiedziła.
Michael?
Stevie. Stevie.
Muszę lecieć, Mike. Muszę lecieć.
- Godzina policyjna. - Stevie?
Michael.
Michael. Cześć.
Mike. Jak się masz?
- Udało nam się, udało. - Dobrze.
- Ja nie chcę do domu. - Wiem. Wiem.
Dobrze.
Dobrze wyglądasz.
- Polowałeś? - Czy polowałem? Tak.
- Trafiłeś coś? - Nie.
- Nie trafiłeś jelenia? - Nic nie trafiłem.
Tropiłem pięknego byka, ale uciekł.
- Angela cię tu nie przysłała? Nie przysłała cię? - Nie.
Dobrze. Chcę ci coś pokazać.
- Co takiego? - Mam tu coś.
Chodź tu na chwilę. Chcę ci coś pokazać.
Angela ciągle przysyła mi skarpetki.
Ale nie skarpetki chcę ci pokazać, Mike.
Co miesiąc dostaję to z Sajgonu. Nie rozumiem.
Nie rozumiem. To miasto podda się na dniach.
To od Nicky'ego, Steve.
Nick żyje? Mike.
- Co powiedziałeś? - Skąd wiesz?
To miejsce zostanie rozpieprzone.
Skąd człowiek taki, jak Nick, bierze taką forsę?
Nie wiem. Może z kart. Słuchaj, Steven, zabieram cię do domu.
- Cholera, Mike. Obiecałeś. - Zabieram cię. Nie możesz tu zostać.
- Ja tam nie pasuję. - Chodź.
- Zabieram cię do domu. - Kurwa. Obiecałeś. Ja tam nie pasuję.
Przepraszam. Rób, jak ci podpowiada serce.
- Automat z colą, gdyby ktoś chciał. - Sierżancie, spóźnimy się.
Przejście.
Dokąd idziesz? Pójdziesz ze mną?
To nie czas na spacer. Trzeba stąd uciekać.
- Pamiętasz mnie? - Nie rozumiem po angielsku.
- Pamiętasz mnie? - Nie znam angielskiego. Przykro mi. Wyjeżdżam.
A pamiętasz Nicka?
- Gdzie on jest? - Nie wiem. Naprawdę.
Zniknął dawno temu.
- Poczekaj chwilę. - Czego szukasz? Nic tu już nie ma do oglądania.
- Widzisz? - Czego chcesz?
Zagrać.
To dla ciebie.
Teraz to jest niebezpieczne. Obecne czasy nie są bezpieczne dla takich gier.
Myślisz, że się ciebie boję?
Chcę zagrać z Amerykaninem. Przeciw niemu. Najwyższa stawka.
Chyba oszalałeś.
Dobrze.
- Skąd mam wiedzieć, że wiesz, gdzie on jest? - Bo wiem, to wystarczy.
Ale muszę cię zabrać nad rzekę.
To tylko dlatego, że dobrze się czuję w białej marynarce.
Jesteśmy na miejscu.
Chcesz zmienić zdanie? Jest jeszcze czas.
Płyń szybciej.
Pospieszmy się.
Zaczekaj tu.
- Mówi, że trzeba zapłacić wejściowe. - Ile?
Tysiąc dolarów.
Powiedz mu, że się zgadzam.
Powiedział: Tak, słynny Amerykanin jest w środku. Musisz mu dać 500 dolarów za tę informację.
- Gdzie Nick? - Nie wiem.
- Gdzie on jest? - Muszę zapytać szefa.
Nick. Wszystko w porządku?
Nick, to ja.
Co ty robisz?
Nick, co ty robisz? Nicolas. O co chodzi?
Zjeżdżaj stąd.
Poznajesz mnie? To ja, Mike. Powiedz, że to Mike.
- To Mike. - Jaki Mike?
- Jaki Mike? - Jaki Mike? Nie wiem.
Nicolas, przebyłem 12 tysięcy mil, by cię stąd wydostać.
Nie rób mi tego. To kurewsko... Nie rób.
Nie rób. Co z tobą? Nie poznajesz mnie?
Nie poznajesz mnie?
Nicky, kocham cię. Jesteś moim przyjacielem. Co ty wyprawiasz?
Nie rób mi tego, ty pieprzony...
Słyszałeś, co powiedziałem? Zapisz mnie do gry.
Witam. To mój znajomy Amerykanin. Chciałby się zmierzyć z twoim zawodnikiem.
Jest bardzo odważny. Kiedyś dla mnie pracował. Zgoda?
- Ile? - Ile? Tyle.
- Przelicz. - Wystarczy?
Czemu nie?
- Nie chcę tych pieniędzy. - Nie chcesz? Bierz też to.
Powiedz mu.
Nie mamy czasu. Nie mamy czasu, Nick.
Nie rób tego.
Tego chcesz?
Tego chcesz?
Kocham cię, Nick.
Nie rób tego.
Chodź, Nicky. Wracajmy do domu.
Wracajmy do domu. Do domu.
Mów do mnie.
Nicolas, mów do mnie.
Poczekaj, Nick. Co zrobiłeś ze swoimi rękoma?
Nicky, pamiętasz drzewa? Te wszystkie drzewa? Pamiętasz to?
- Góry? Pamiętasz to wszystko? - Jeden strzał.
Jeden strzał.
Nie. Nick. Nie.
Nicky, nie możesz.
To chyba ostatni rozdział w kartach amerykańskiej interwencji w Wietnamie.
To był też największy przerzut ludzi w historii Ameryki.
Hillary Brown, ABC News, na pokładzie lotniskowca USS Hancock,
na Morzu Południowochińskim.
Zajmę się stolikami.
- Axel, przynieś tutaj te dwa stoliki. - Dobra.
Czujcie się jak u siebie w domu. Kawa jest już zaparzona.
- Filiżanki. Przyniosę filiżanki. - Pomogę ci.
- Za dużo filiżanek. - Jak zrobić wam jajka?
Może zrobić jajecznicę, John?
Toast.
Ostrożnie, Linda. Są gorące.
Axel, może po piwku?
- Zajmę się jajkami. - Pomogę ci.
Nie, Linda. Usiądź. Rozlej kawę.
To był taki szary dzień.
Za Nicka.
Za Nicka.
.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.