Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zwykle medytujemy na siedząco.
Znajdź stabilną pozycję, pozwalającą się skupić.
Siedząc, pozwól, by w twoim umyśle ukształtował się obraz
wspaniałej i dostojnej góry.
Podziwiaj jej majestat, solidność,
trwanie i piękno.
Gdy poczujesz się gotowy,
sprawdź, czy potrafisz przenieść tę górę do swojego ciała...
tak, by w twoim umyśle ciało i góra stały się jednością.
Cześć, tato.
Gdzie jesteś?
Jasne.
Do zobaczenia.
- Rein! - Anja.
Jeździłeś na snowboardzie?
Ja też chcę.
Pewnego dnia pojedziesz.
Dlaczego wyglądasz jak złodziej?
Cześć, Anja, jak się masz?
Nie za dobrze. Nie możemy robić skoków.
Naprawdę? Christian nie pozwala ci skakać?
Szkoda. Może następnym razem.
Cześć, Rein.
Tęskniła za tobą. Pytała o ciebie, cały czas.
Naprawdę?
Jest wojowniczką.
Dzięki, że jesteś tak dobrym nauczycielem.
- Jedziemy jeszcze raz? - Tak.
Wszystko w porządku?
Jesteś zestresowany, czy co?
Słyszysz mnie?
Prawie ją potrąciłeś.
Masz jakiś problem?
Twój syn prawie ją potrącił. Uważajcie.
Coś taki agresywny?
Ja?
Tak.
Nie jestem, to raczej ty.
Jesteś agresywnym skurczybykiem.
Odpuść.
- Wybacz, trochę to trwało. - W porządku.
- Wszystko gra? - Tak.
Cześć, Rein.
Schudłeś.
Chyba tak.
Nowe auto?
Nowe, używane.
Jedzie jak bestia.
To tutaj?
A więc to tu się ukrywałeś.
Tak.
Jest tylko jedno łóżko.
Możesz spać na kanapie, w śpiworze...
Prześcieradło wystarczy.
Dam ci swoje.
Albo śpij na moim łóżku, a ja tutaj...
Nie, w porządku.
- Weź moje łóżko, tato. - Nie, naprawdę.
Jesteś pewien?
Czy trzeba pociągnąć, żeby ją rozłożyć?
- Nie wiem. - Nieważne.
W porządku.
Świetnie.
Ładne widoki.
Stoki narciarskie są z tyłu.
Co to za czerwone światło?
Nie wiem.
Jadłeś kolację?
Możemy coś przekąsić.
- Gdzie? - Tam.
To restauracja?
Za chwilę podejdę.
Ładny lokal.
Niezły.
Przytulny.
Poproszę duże zimne piwo.
Duże zimne piwo...
Czy mogę prosić wodę gazowaną?
Woda gazowana.
Naprawdę pijesz wodę?
Priska?
Czy mogę prosić piwo?
- Priska? - Tak.
Ładna dziewczyna.
Znasz ją?
Pracuje tutaj.
No popatrz...
Miło tu być. Nie sądzisz?
Tak.
Cieszę się, że cię widzę.
Ja też.
Dawno nie miałem od ciebie wiadomości.
Jak się miewasz?
Dobrze.
Wszystko w porządku.
Lubię uczyć, w górach jest dobrze.
- Masz przesłuchania albo nagrania? - Nie.
Przypuszczam, że dobrze jest się trochę zdystansować.
Chyba tak.
Przywiozłeś keyboard?
Często grasz?
Nie za bardzo.
Nie.
Jasne.
Każdy radzi sobie na swój sposób.
Każdemu po swojemu.
Właśnie tak.
Dwa duże piwa.
A ty jak się masz? Jak sobie radzisz?
Całkiem dobrze.
Gram na puzonie, w tenisa, widuję starych przyjaciół.
Staram się za bardzo nie myśleć.
Smutek jest naturalny.
Tak jak i brak smutku. Prawda?
- Co? - Nic.
Masz kogoś, Reinout?
Możesz mi powiedzieć.
Ładna?
A ty? Spotykasz się z kimś?
Przestań. Oczywiście, że nie.
Jesteś zły?
- Ja? - Czemu nie?
Bo nie. To dopiero trzy miesiące.
Głupek.
Rozmawiam z pewną osobą...
Straciła męża.
Nie umarł ani nic takiego... rozwiedli się.
Ogromny ból. Odszedł od niej w najgorszy sposób.
Potrzebuje się wygadać, a ja jej słucham.
Oboje straciliśmy ukochaną osobę.
Za młoda dla mnie.
- Kto to? - Co?
- Znam ją? - Nie. Ale, może tak. Lisa.
Lisa? Która?
- Córka Jaapa? - Tak, ona.
- Żartujesz. - Co?
- Jest w moim wieku, młodsza. - Nieprawda. Chodźmy.
Spędziliśmy miły wieczór.
Uśmiechnął się, gdy wymieniłem twoje imię.
Nie, oczywiście, że nie.
Powiedziałem mu, że czasami rozmawiamy
i się widujemy.
Świetnie.
Miło to słyszeć. Idę.
Dobra, pa.
Wcześnie wstałeś.
Jesteś rannym ptaszkiem.
Skończyłeś?
Tato...
Co?
Boże, skręciłeś mi szyję.
Nie potrafisz pokonać starego ojca, co?
Ładna pogoda...
- Jak się masz? - Dobrze...
Mój ojciec.
Cześć, Laura.
Cześć, Gijs.
- Sławny aktor. - W Holandii.
- Jestem Anna. - Miło cię poznać.
To mnie jest miło.
- Cześć, Rein. - Cześć, kochanie.
Cześć wszystkim.
Gdzie byłeś? Dzwoniłam.
Na górze Sulegg.
O której wstałeś?
Wyszedłem o czwartej.
- Żeby wejść na Sulegg. - To moja poranna rutyna.
Cześć, Rein.
Mój ojciec.
Julian.
Gijs, jesteś dobrym narciarzem?
Nie wiem.
Nie tak jak ty, ale potrafię zjechać.
Jest dobry, to dobry narciarz.
Tak myślałam. Wyglądasz jak góral.
Tak?
A jak wygląda góral?
Jak ty.
Spójrz, Lauro. Fantastycznie.
Pięknie.
- Tam idziemy? - Tak.
Wygląda na groźniejszy, niż jest.
Chyba tam nie wejdę.
Nic ci nie grozi, jest ścieżka.
Daj spokój.
Jeśli chcecie iść, w porządku.
Ja zjadę powoli, żeby rozruszać kości.
Możemy się rozgrzać, a potem zobaczysz, jak się czujesz.
Wygląda groźnie,
pochodzisz z Holandii i nie masz w tym wprawy,
ale tam nie jest niebezpiecznie.
- Myślę, że dasz radę. - Serio?
Nie ma niebezpieczeństwa.
Rein, dziś nie pójdę wysoko.
Rein, wszystko w porządku?
Rein, słyszysz mnie?
Chyba się zranił.
Reintje, słyszysz mnie?
Rein, słyszysz nas?
Zadzwonię po ratowników.
Co?
Musimy zadzwonić...
Lauro, zaczekaj.
On żartuje.
To nie jest zabawne.
- Głupi. - Co?
To był żart.
Dupek.
Lauro, skąd pochodzisz?
Z Monachium.
Jasne.
A rodzice?
Też z Monachium.
A dziadkowie?
Tato, co robisz?
Mogę zapytać, nie?
- Przepraszam. - Nie ma sprawy.
Dziadkowie ze strony ojca pochodzą z Ghany.
Ghana. Jesteś Ghanką...
Niemką.
Tak, oczywiście.
A ty? Skąd pochodzą twoi dziadkowie?
Dziadkowie ze strony ojca są z Brabancji,
z południa Niderlandów.
A ze strony matki z północy, z Groningen.
Jestem uwięziony w środku.
Świetnie.
Jest taka piosenka "Stuck in the Middle".
Nie wiedziałam.
Nie widuje się wielu czarnoskórych narciarzy.
Co ty chrzanisz, tato?
Moja rodzina co roku jeździ na narty.
- Cała rodzina? - Tak.
To świetnie.
Cała rodzina...
Boisz się wysokości?
Nie przepadam za tym.
Zamknę oczy.
Zamknij, trzymam cię, jesteś bezpieczny.
Jesteś moim aniołem stróżem.
Tak, trzymam cię.
Co robisz?
Nie, Rein. Jesteś szalony?
Dupek.
Do zobaczenia u Addiego.
Rein, to niebezpieczne, chłopcze.
Hej, co się stało?
Jesteś szalony.
Widziałem piękny śnieg, świetny.
Pod wyciągiem jest cudownie.
Co rysujesz?
Trasę na Sulegg z dzisiaj rano.
Widok z Eigerem, Monchem i Jungfrau... i Lobhornerem.
Lobhorner wygląda jak łapa.
Tak. Wyróżnia się w krajobrazie.
- Można tam wejść również latem. - Naprawdę?
Usiądź z nami.
Czy nie uważasz, że mój syn to przystojniak?
Obaj jesteście.
Musisz zamówić. My już zamówiliśmy.
Masz ładne dłonie. Wiedziałaś?
Myślisz?
Dziękuję.
Są silne, ale eleganckie.
Nie nosisz pierścionków i to mi się podoba. Szykowne.
Dziękuję.
Przypominają mi dłonie żony.
Przykro mi.
Wszystko w porządku.
Rein powiedział mi, że niedawno odeszła.
Tak. Była...
Była chora.
Zdecydowała...
- Przepraszam. - Nie trzeba.
To dziwne, bo przez chwilę czuję się szczęśliwy,
a potem nagle przychodzi ta fala...
Myślę, że to normalne.
Nawet nie był przy niej, kiedy umarła.
Wylewa krokodyle łzy.
Jest aktorem.
- Jest wobec ciebie agresywny. - Wcale nie.
Stara się zrobić dobre wrażenie.
Uwodzi cię.
Wracajmy...
Przyjdę za chwilę.
Pociągnij mocno.
Nie teraz, bo poduszka powietrzna wyskoczy.
Super.
Wszyscy macie poduszki powietrzne?
Nie.
Ja nie, za ciężkie.
Ja też nie.
- Masz to, Rein? - Nie.
Ale masz jedno z tych.
Mogę zobaczyć?
Myślę, że powinniśmy to wypróbować na zewnątrz.
Na dworze?
Skąd masz poduszkę powietrzną?
Skąd ją masz?
Addi mi pożyczył.
Dobrze.
Chcesz się wspinać?
Mówili, że mogę, że to bezpieczne. Więc...
To twoje drugie piwo?
Nie, dziesiąte. No co?
- Wszystko w porządku? - Oczywiście, świetnie.
Powinien coś zjeść, zawsze ma z tym problem.
Nie jestem głodny.
Nie zjesz nic?
Nie, jest dobrze.
- Na pewno? - Tak.
Powinnaś spróbować, masz piękny głos.
Śpiewać?
Myślę, że zostanę przy snowboardzie.
Muzyka jest magiczna.
Gdziekolwiek jesteś, możesz "robić" muzykę.
Dlatego zawsze zabieram ze sobą puzon.
Naprawdę? Fajne.
Wolę słuchać, jak ktoś gra.
- Lubisz patrzeć. - ...i słuchać.
Lauro, co jest między tobą a Reinem?
Nie wiem.
Zostaniesz moją synową?
Ignoruj go, jest pijany.
Co?
Jesteś pijany.
Dlaczego ciągle to mówisz?
- Bo to prawda. - Zamknij się.
Nie zdejmujesz kurtki?
Nie.
- Będzie ci gorąco. - Tak mi dobrze.
Idziemy.
Lauro, chodź ze mną.
Dobra, zabierzmy starca na cholerną górę.
Nie jesteś taki stary.
Będzie fajna wycieczka.
Rein, to przepaść.
Wysoko.
Tato...
Co się dzieje?
Gijs, wszystko w porządku?
Dalej, góralu, dasz radę.
Zostań tam, gdzie jesteś, już idę.
Skup się na mnie. Zrobimy to razem.
Trzymaj się mnie, chwycę cię.
Spróbuj wstać. Trzymam cię.
Robimy to razem.
Skup się na mnie, krok po kroku.
Świetnie!
Dajesz radę.
Dziękuję bardzo.
Anioł stróż...
O czym myślisz? Ojciec dobrze się czuje?
Ojciec? Oczywiście.
Miło, że moja dziewczyna martwi się o mojego ojca.
Dziewczyna?
Dziewczyna jako "dziewczyna"?
Nie wiem.
Jeszcze nią nie jestem.
Nie?
Jutro wracam do Monachium.
Tak, ale... zobaczymy się, nie?
Nie wiem.
Cholera...
Stromo....
niesamowicie.
Jak tam?
- Myślę, że odpoczniemy. - Jasne.
Idź, my za tobą.
- Co? - Zróbmy sobie przerwę.
- To dobry pomysł? - Pewnie.
To twój ostatni dzień z nimi.
Spotkamy się tam, a jeśli nie, wieczorem na kolacji.
Tak, kolacja... zabawimy się.
Dobrze.
Idź, wszystko w porządku.
Uważajcie.
Dobrze. Na razie...
Do zobaczenia.
Pójdę waszymi śladami.
Na razie.
Nie myślałem, że masz dziewczynę.
Po co przyjechałeś?
Co?
Reinout... Wyjechałeś zaraz po pogrzebie.
Nie odezwałeś się więcej.
Chciałem cię zobaczyć. Martwiłem się.
Czy nie powinniśmy ruszać?
Stracimy ich z oczu. Popatrz, musimy iść.
Dalej, chodźmy.
Ruszmy się.
Twoje ręce przypominają mi dłonie żony?
Rein, zaczekaj.
Nie czuję się komfortowo.
Mamy tylko sto metrów.
Chcesz stąd zjechać?
Mógłbyś poczekać?
Jak chcesz zjechać?
Rein?
Tutaj.
Nie sądzę.
Nie jest tak groźne, jak wygląda..
Ja tędy nie zjadę.
To nie jest dobry pomysł.
A co miałbyś zrobić?
Wracać granią?
Nie ma łatwiejszego zjazdu? To przepaść.
Musimy jechać.
Włóż kurtkę, idziemy.
Wracamy, Rein.
Boże...
Co z tobą nie tak?
Nie wracam.
Nie!
Nie zjadę na nartach. Wracamy na piechotę.
Spójrz na mnie.
Panikujesz. Nie ma potrzeby.
Rein... Nie rób tego.
Puść mnie.
Co robisz?
Skurwielu!
Możesz skoczyć, jest miękko.
- Nie chcę zjeżdżać. - Po prostu skocz.
Nie rób tego nigdy więcej.
Nie bij mnie.
Nie możesz.
Niedobrze.
Lawina. Zejdź ze szlaku, zejdź!
Rein!
Cholera!
Tu.
Wszystko w porządku?
W porządku? Jestem przy tobie. Jestem.
Boże, wyciągnę cię, wyciągnę.
Daj ramię... Chodź...
Boli?
W porządku?
Co cię boli?
Usiądź.
Chodź. Prosto.
W porządku.
Dobrze się czujesz?
Kolano.
Czuję je.
Wezwę ratowników.
Zepsute.
Daj telefon.
Zróbmy tak.
Cofniemy się. Wracamy na piechotę.
Tam, gdzie zjechaliśmy, wracamy na szlak i na piechotę.
Dasz radę z kolanem?
Nie wiem.
Możemy zjechać kawałek.
Im niżej, tym lepiej. Możemy wezwać ratowników.
Dasz radę jechać na nartach? Kawałek.
- Mogę spróbować. - A kolano?
W porządku?
Jak mnie znalazłeś?
Miałem ARVA.
Długo to trwało.
Dzięki.
Musimy iść.
Nie widzę ich już. Nie widzę śladów.
Masz zasięg?
Nie.
Ale GPS działa.
Jak kolano?
Boli.
Jeszcze pół godziny.
Tato?!
Co się stało?
Słyszałem, że wołałeś. Zjechałem. Uderzyłem w gałąź.
Myślę... że zwichnąłem, poczułem pęknięcie.
Możesz się ruszać?
- Dasz radę wstać? - Spróbuję.
Poczekaj!
Tak się nie da.
Co robisz?
Szynę.
Trzymaj to.
Możesz zgiąć?
Tato?
Dasz radę... na nartach?
Spróbuję.
Nie sądzę, bym dał radę, ale...
Dasz radę stanąć?
I jak?
Nie mogę.
Nie, nie mogę.
Nie, pójdę pieszo. Odłóż je.
Idę pieszo.
Jesteśmy na jeziorze.
Jezioro?
Tak.
Trzymaj je niżej.
Już prawie, tato.
Kurczę.
Co?
To dalej, niż myślałem.
W porządku?
Chcesz się zatrzymać? Schować się?
Wszystko dobrze?
Mój mały Rein...
Tato...
Hej, tato.
Słyszysz mnie?
Popatrz na mnie.
Jest mi gorąco.
Idę po pomoc.
Nie zasypiaj, nie śpij.
Zaraz wracam.
Tato!
Obudź się.
Tu jest czerwone światło.
Pamiętasz?
Nie zasypiaj, dobrze?
Patrz na to światło.
Wracam za pół godziny.
Przyjdziemy po ciebie.
Kocham cię.
Wiesz, co się stało?
Miałeś wypadek.
Masz wstrząs mózgu.
Hej.
Jak się czujesz?
Pamiętasz mnie?
Jestem pilotem, rano przywiozłam cię do szpitala.
Kiedy wyciągnęliśmy cię z helikoptera, powiedziałeś coś:
"Musimy go znaleźć".
O kim mówiłeś?
O tym, kto cię uderzył?
Dam ci wizytówkę.
Zadzwoń, jeśli sobie przypomnisz albo będziesz czegoś potrzebował.
Masz przyjaciół lub rodzinę?
Gdzie?
Tutaj, w Szwajcarii.
Zadzwoń, jeśli sobie przypomnisz.
Dobrze?
Ciao.
Pomóc?
Jest tu łazienka?
Najpierw polecimy wyżej, a potem wrócimy na dół, dobrze?
Jesteśmy.
To skały, które zaznaczyłeś na mapie.
Po lewej.
To tutaj zjechałeś?
Nie poznaję tego.
Możemy wrócić, okrążyć?
Nie, tam były drzewa.
Nie pamiętam...
Przykro mi.
Mamy 15 minut.
Zatrzymamy się.
Nie śpiesz się.
Pobrano od FOX
Tekst: Krzysztof Brzeziński
Napisy: Robert Buczkowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.