Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
1
Jestem agent komandor Tyranozaur Rathbone,
chcę porozmawiać o AEGIS i o was.
Oddział AEGIS w waszej pięknej metropolii został zamknięty
ze względu na koszty.
Zawiedliśmy was swoją nieobecnością.
AEGIS i społeczność superbohaterów zostawiła was w szponach Terrora
bez żadnej pomocy na ponad dekadę.
Jest nam z tego powodu cholernie przykro.
Jeśli przykład Homarkulesa na coś wskazuje,
to na to, że to nie koniec waszych problemów.
Pojawią się nowi złoczyńcy,
do walki staną nowi bohaterowie,
a odwieczny konflikt zaogni się na nowo.
Dlatego to dostaliśmy pozwolenie, by ponownie otworzyć tutejszą placówkę.
I dlatego też przywracam Flag Five.
Nie sądziłem, że znów go zobaczę.
Potrzebujecie superbohaterów...
- Ma ładną szczękę. - ...którzy okryją was dumą.
Zamknij się.
Co do AEGIS,
będziemy tu z wami,
dbając o bezpieczeństwo miasta.
Od dziś możecie czuć się bezpieczni.
Chronimy was.
Chroni was AEGIS.
Ciekawe, czy gdzieś w tej metropolii,
pewien straszny skorupiak trzęsie się ze strachu w swojej skorupie,
wiedząc, że Kleszcz i Artur są blisko.
Artur?
Mój mały żołnierz jest wyczerpany.
Nie chcę homara. Chcę makaron.
Dobranoc, kochany żołnierzu.
Kleszcz
Halo!
Dobrze, że wstałeś.
Superianie, gdzie ja jestem?
Jesteśmy w gwatemalskiej dżungli.
Chciałem porozmawiać na osobności.
W Gwatemali?
Zabrałeś mnie aż do Gwatemali?
Byłem w kosmosie i chciałem zrozumieć...
to wszystko.
Wtedy mnie oświeciło.
Ciekawe, co o tym sądzi Artur.
- Ja? - Dziwne, co?
Przyznam ci się,
naprawdę do mnie przemówiłeś, gdy rozmawialiśmy ostatnim razem.
Naprawdę?
Tak. Co prawda byłem zatruty bizmutem,
ale i tak do mnie to dotarło.
To było szczere.
I mocne.
Przypomniałeś mi, że czasami nie jesteśmy idealni.
Nawet Superian.
To właśnie tego przyziemnego myślenia potrzebujemy,
by rozwiązać ten światowy kryzys.
Wybacz. Mamy światowy kryzys?
Kciuk w dół, Arturze.
To nie wszystko. Jest tam mnóstwo tumblrów, tweetów i hashtagów,
ludzi, którzy mówią o mnie nieprzyjemne rzeczy.
MIAŁAM GO ZA CIACHO
Może nie zwracaj na nich uwagi.
Czemu nie rozumieją, jak bardzo mi na nich zależy?
Jestem tutaj ponad sto lat,
robię, co mogę, by chronić ludzkość i świat.
Uwielbiam to miejsce.
Jestem wdzięczny, że poznałem ludzi,
naprawdę chcę wam pomóc, byście nie wyginęli.
Co zrobić, by wszyscy to zrozumieli?
Rozumiemy to, o ile mogę mówić w imieniu wszystkich.
Może trzeba im o tym przypomnieć.
Tak.
Jak?
Nie wiem.
Może poprzez jakiś gest?
Na przykład...
pokaż im, co naprawdę czujesz.
Chyba rozumiem. Jakiś wielki gest.
Właśnie.
Może jakiś prezent.
Pewnie.
Cudowny pomysł.
Dobrze było z tobą porozmawiać.
- Superianie? - Tak?
- Zabierzesz mnie do domu? - Jasne.
- Lecimy. - Dobrze.
- Tylko... - Wezmę...
- Tak. Weź kocyk. - Dzięki.
Spróbujcie nowego brown tingle zip. Ten sam smak, zero konserwantów.
Brown tingle zip.
- Kleszczu. - Zero Terrora.
Polecamy też brown tingle old school.
Artur! Jesteś!
Obudziłem się, a ciebie nie było.
Wyszedłem z siebie.
Nie znikaj tak więcej.
Nie zniknąłem, to było bardziej jak porwanie.
Porwanie? Co za łotr cię porwał?
Superian. To było miłe zaskoczenie.
Zabrał mnie na śniadanie.
Co tu się stało?
Nie mam pojęcia.
Ale pamiętaj, by nie zostawiać mi mieszkania pod opieką.
Jasne. Posprzątajmy.
Nie mamy czasu. Homarkules dobrał się do kolejnego banku,
kontynuując swoją krucjatę zła.
Kruzłatę!
Dobra. Tylko wezmę prysznic
albo chociaż umyję zęby...
Nasz arcywróg czeka.
Dobra. Ubieram się.
Homarkules i jego ludzie-homary znowu zaatakowali.
Jak powiedział wczoraj komandor AEGIS i legendarny patriota, Ty Rathbone,
te dziwadła to dopiero początek!
Mówię wam,
przygotujcie się na paradę dziwolągów, bo już nadchodzi!
Tak.
Mamy to.
To pierwszy dzień reszty twojego życie, ale teraz...
jest sztosowy.
Zobaczmy, co to potrafi.
Najpierw zapoznaj się z oprogramowaniem.
Dasz radę na dzisiaj?
Tak. O ile zapoznasz się z oprogramowaniem.
Co dziś się dzieje?
Przetestujemy sprzęt na polu bitwy.
Jakiej bitwy?
Wciąż nie wiem, co chcesz z tym zrobić.
Frank, skorupiak-złoczyńca okrada moje banki,
każdy bandzior w tym mieście uważa,
że będzie nowym królem,
a ja nie mogę zrobić niczego, bo inaczej dobiorą się do mnie federalni.
Tymczasem wszyscy gadają o nowej fali superbohaterów.
Cóż...
pokażę im tę falę.
Pokażę im cholerne tsunami.
Salon AEGIS naprawdę jest świetnie wyposażony.
Mamy pełen dostęp do policyjnych raportów z dzisiejszego włamania.
- Rogalika? - Pewnie.
Homarkules dalej trzyma się swojego planu.
Wychodzi z kanału, siłą otwiera drzwi do skarbca,
a na koniec jego ludzie zabierają pieniądze.
Potem wraca do kanału i poluje na marne mięczaki.
Próbowaliśmy już tego.
Bez prawdziwych poszlak znowu się zgubimy.
Uwaga!
Można?
Gumowa ręka na dwunastej.
Kleszczu, nie wiesz, kto to jest?
Nie mam pojęcia.
Flexon. Elastyczny człowiek.
Walczył ze złem u boku Flag Five.
- Co ty robisz? Zaczekaj. - Witaj, sojuszniku.
Wracasz w nieustający bój?
Nie, przeszedłem na emeryturę. Ocaliłem świat już dwa razy.
Dzięki i dzięki.
Drobnostka i wystarczy.
Włożyłem stare rajtuzy, żeby mieć dostęp do salonu.
Brakuje mi rogalików.
Nanomasło robi robotę.
Kleszcz i Artur, prawda?
Tak. Słyszałeś o nas?
Widziałem was w reportażu o BDC. Wykazaliście się.
Z twoich ust to wiele znaczy.
Teraz zajmujemy się Homarkulesem.
Jak wam idzie?
Ostatnio trop nam się urwał.
Poradzić wam coś?
- Jasne. - Poprosimy.
Śledziłem przestępców w całym kraju,
nieważne, w jakim mieście jesteście, waszym pierwszym krokiem
powinny być doki.
Doki?
Doki.
W dokach zawsze jest jakiś facet, który coś wie.
- Wygodne. - Tak.
Znajdźcie go i przyciśnijcie.
Ale skąd będziemy wiedzieć, kogo przycisnąć?
Będzie miał...
pewną minę.
A kiedy was zobaczy, mina mu się zmieni.
Wtedy spróbuje uciekać.
Złapcie go,
będzie coś wiedział.
Dzięki, Flex. Tak zrobimy.
- Zabawne. - No nie?
Statek wpływa do doku siódmego.
Flexon kazał nam szukać miny.
- To taka mina? - Nie.
To mina faceta, który nie wie, czemu się na niego gapimy.
Nie wiem, czy powinniśmy to robić. Nie kupuję tego.
Szukaj dalej, druhu.
- Halo? - Artur, z tej strony DB,
tak tylko dzwonię.
Masz ochotę w weekend wpaść na film?
Dangerboat, jesteśmy w trakcie śledztwa,
nie mam teraz czasu na...
Może być sobota.
Nie mam czasu gadać o filmach!
Przepraszam. Cześć.
Cicha woda brzegi rwie.
Spójrz, oni wyglądają podejrzanie.
Za mną.
Przepraszam panów.
Musimy sprawdzić wasze miny.
To zajmie tylko chwilkę.
Jesteśmy superbohaterami w trakcie walki ze złem,
nie ma się czego bać.
Mamy ważną sprawę na głowie.
Kleszczu.
Mina.
Lecę, druhu.
Nic nie zrobiłem!
Zawiesiłem się. Co mam zrobić?
Przyciśnij go, jak kazał Flexon.
Może opowiem mu straszną historię z niespodziewanym zwrotem akcji?
Raczej chodzi o zadawanie pytań.
Znam swoje prawa!
Nie pytaliśmy o to!
Powiedz, co wiesz o napadającym na banki bandycie,
Homarkulesie.
Nie znam się na skorupiakach. Jestem bukmacherem.
A co wiesz o jego ludziach?
Czwórka ludzi-homarów z Maine
zjawiła się w mieście i zdobyła sporo kasy.
Wczoraj u Romea był jeden facet.
Chyba miał na imię Donny.
Dużo gadał i rozrzucał forsę na prawo i lewo.
Miał akcent z Nowej Anglii.
U Romea to jakiś klub?
Nie, podziemne kasyno. Prowadzą je Romeo i jego gang.
Otwarte co wieczór.
Ale potrzebujecie tysiąca dolarów, by dopuścili was do gry.
Tysiąc dolarów? Amerykańskich?
Mnóstwo papieru.
Wystarczy?
Tak sądzę. Pewnie.
Do przyciśnięcia.
Dziękuję.
Zapiekanka pasterska? Powiedz więcej.
Co? Mięso, ziemniaki i warzywa
zapieczone w pysznym cieście? Żartujesz!
Od kiedy Kleszcz kumpluje się z mamą?
Nie wiem. Gadają ze sobą codziennie,
dzięki temu ja nie muszę z nią tyle rozmawiać.
A co z tym wspólnego ma pasterz?
Może i mnie przydałby się niebieski kolega.
Kto wie, kochanie?
Nie ma żadnego pasterza.
Co ci się stało z dłońmi?
Wróciłam do krav magi. Nie mogłam znaleźć rękawiczek.
Joan, ty wariatko.
Dobrze, kolacja w czwartek.
- Powiem dzieciakom. - Świetnie.
Pa, pa.
Dobra wiadomość. Joan wybaczyła nam nasze faux pas z rodzinną kolacją.
To świetnie.
Czemu wszystko ma kolor ścian w budżetówce?
Raczej ścian w publicznej toalecie.
Podoba mi się jasny beż.
Ten?
Czy w tym kasynie jest niebezpiecznie?
Muszę udawać doświadczonego gracza,
więc będzie co najwyżej żenująco.
Pastelowy błękit. Wyszukany, ale niewinny.
Ty będziesz czekać na zewnątrz, kiedy ty pójdziesz grać w karty
- i próbować znaleźć złodzieja? - Tak.
Zrobiliście rekonesans?
Macie jakieś strategie ucieczki?
Ja jestem strategią ucieczki.
A co z komunikacją? Macie coś?
Tak, Dot, mamy plan. Pracowałem nad nim całe popołudnie.
Tylko chciałam pomóc.
Dziękuję.
Ktoś tu chciałby własną misję.
Co powiedziałeś?
Misję.
Ważny cel w służbie czemuś istotnemu
i być może powołanie?
Tak!
Idealnie.
Idealna przykrywka. Jesteś doskonale nijaki.
Serio? Wyglądam jak księgowy.
Omówmy plan jeszcze raz.
Plantastycznie!
Jeszcze jeden podpis.
Czasami żałuję, że mam tak długie imię.
Rathbone.
Witaj, komandorze.
Tak?
Z tej strony Overkill.
Powinieneś odpocząć.
Wyglądasz na zmęczonego.
Miło z twojej strony.
Ładna fryzura.
Obserwujesz mnie. Kumam.
Przyszedłeś zamordować swojego dawnego przełożonego?
Co ty masz na klacie?
Jakieś usprawnienie?
Nie nazwałbym tego tak.
Nie zdezerterowałem.
Nie sprzedałem mojego oddziału.
Było inaczej.
Moi śledczy powiedzieli, że zginęli wszyscy poza tobą.
Ty uciekłeś.
Winni uciekają.
Nie zrobiłem tego.
Chcę ci wierzyć, synu.
Chciałbym tego, komandorze.
Ale porzuciłeś mnie, podobnie jak reszta.
Chodziły słuchy.
Jakie słuchy?
O Hrabim.
O tym, że nie zginął.
Że gdzieś się ukrywa.
To niemożliwe.
Sam odciąłem mu głowę.
Ale czy go zabiłeś?
Facet zajmował się szaloną technologią.
Może gdzieś jego głowa w słoju
wciąż wydaje rozkazy.
Czemu mi to mówisz?
Jeśli zdradziłeś AEGIS i swoich ludzi, to znaczy, że już dla niego pracujesz.
Ale jeśli jesteś niewinny,
może będziesz umiał to rozwikłać,
wyciągniesz nas obu z tego bałaganu.
Żegnaj, Shooter,
powodzenia.
Kleszcz do Artura. Jesteś tam? Odbiór.
Jestem, Kleszczu.
Już to sprawdzaliśmy. Słuchawki działają.
Jesteśmy teraz kumplami od ucha do ucha, połączeni bębenkami.
Masz pieniążki?
Tak, tysiąc dolarów.
Ryzykujesz wszystkim!
Jak prawdziwy bohater. Odbiór.
Zaczekam, aż potwierdzę, czy to Donny.
Dam ci znać i razem go złapiemy, dobra?
Zrozumiano. Odbiór.
A teraz cisza radiowa, chyba że będzie działo się coś ważnego.
Zrozumiano.
Cisza radiowa, chyba że stanie się coś ważnego.
Odbiór.
Pokaż martwych prezydentów.
Jasne.
Chociaż tak właściwie
Benjamin Franklin nigdy nie był prezydentem.
Co ja gadam? Nie przyszliśmy rozprawiać o historii,
tylko grać w karty.
Pełen luzik, druhu.
Co się dzieje?
Ze szczegółami.
Namaluj mi obraz.
Jest bufet? Odbiór.
Nie mogę rozmawiać. Cisza radiowa.
Jesteś naszymi oczami i uszami. Odbiór.
Nie chcemy, by nasze oczy i uszy ktoś przyłapał, prawda?
Słucham?
Mówiłem właśnie do siebie,
jak bardzo mi się tu podoba.
Ma pan dobry gust.
Jestem bardzo dumny z mojego przybytku.
- A ja z pana. - Hej, Romeo.
- Tak? - Chodź. Poznasz...
To Donny? Mam przyjść?
- Odbiór. - Nie.
Czekaj na mój sygnał, dobrze? Odbiór.
Czekać.
Dobra. Strasznie tu nudno, ale spróbuję. Odbiór.
Proszę. Dzięki.
Bez odbioru. Flexon?
Cześć, bracie.
Ostrożnie z ksywkami. Jestem w cywilu.
Jasne. Przepraszam. Co tu robisz?
Ja? Mam mały problem z hazardem.
Taki, że za dobrze mi to idzie.
Jesteś w trakcie śledztwa? Masz te nijakie ciuchy.
To widać? Serio?
Nie, wszystko gra.
Wiesz, nie jestem hazardzistą.
Żartujesz? Jesteś superbohaterem. Nie ma większego hazardu.
Chyba masz rację.
Dobra, nie widziałeś mnie.
Full z królami! Grubo!
Jezu.
Cześć, Donny.
Czekam.
No, no.
Panowie,
mam nadzieję, że lubicie przegrywać,
bo ja...
nie.
Czekam.
Edgelord, jesteś na miejscu? Odbiór.
Ustawiam hotspota.
Mam połączenie.
Co u ciebie?
Jestem na miejscu, gotowa do ataku.
Jak masz na imię, mały?
Tysiąc na żetony.
Nazywają mnie...
- Księgowym. - Księgowym?
Znamy się?
My? Nie wiem. Być może.
Byłeś kiedyś na północnym wschodzie?
W pobliżu Nowej Anglii?
W Maine. Urodzony i wychowany w Boothbay Harbor.
A co? Też jesteś z północy?
Nie, stąd. Poznałem akcent.
Poziom energii wygląda dobrze.
Co to było?
Nie mogę odczytać komunikatu.
Na pewno chcesz to zrobić dziś?
Powinnaś była chociaż przejrzeć instrukcję.
Ty jesteś moją instrukcją, emoboyu, atakujemy dziś.
Czekanie to agonia dla umysłu.
Neurony nieprawidłowo działają na sensory elektroniczne.
Przegrzejesz się. Daj mi chwilę.
Pospiesz się.
Dobrze. Zresetuję...
Młody włóczęga.
Mam.
Zagubiony chłopcze, to miejsce to przysłowiowa „aleja zbrodni".
Nie powinieneś tu pracować przy...
Cofnij się.
Przeszkadzasz w superbohaterskiej operacji.
Chwila moment.
Skąd wiesz o naszej operacji?
Mówię o naszej.
Czyjej?
Mój brat Dougie miał całą lodóweczkę pełną rzymskich ogni.
A mój drugi brat, Danny,
był tak pijany, że strzelił w nią ogniem.
Przysięgam.
Kapitan portu myślał, że jest wojna!
Sto dolarów.
Mówisz, że ty i twój brat macie łódź rybacką?
To moja łódź. Pracowali dla mnie, zanim ją zatopili.
Przykro mi.
Widzę, co robisz,
i podnoszę stawkę.
Próbujesz blefować, mały?
Nie wiem.
Musisz zapłacić dwie stówy, żeby się przekonać, mały.
Cholera. Bierz.
Księgowy wciąż niepokonany.
Mały bonus do emerytury.
Edgelord!
PRZEGRZANIE
Mam zablokowane ujście strumienia.
Oczywiście, że tak.
Nie uważałaś na cewki. Przegrzałaś kondensatory.
Nie widzisz tego?
Kleszczu, atakują nas.
Trzymaj się, Arturze. Już pędzę!
Cholerny hałas.
Nie zabierzesz tego!
Donny, zostaw to pudło, durna małpo!
Złaź ze mnie!
Czego chcesz?
Ciebie, Romeo.
Nie lubię, gdy ludzie popełniają przestępstwa w moim mieście.
Chwila. To ty!
To prawda.
To zawsze będę ja.
Tak.
Zostaw tę promienistą Walkirię.
Dobra robota, iskierko.
Dzięki.
Zgubiłem Donny'ego, ale mam jego but.
Poszlaka z chodaka. Dobra robota.
Miasto ma nową obrończynię.
Nie sądzę, by ona tu czegokolwiek broniła.
Kto to mówi?
Ej!
Stój. Co ty robisz?
Walczę ze złem.
Czy nie to robią superbohaterowie?
Właśnie tak.
Kleszczu. To pani Lint.
Pani Lint?
Niech mnie, masz rację.
Wściekła pani z piorunami.
Obaj się mylicie.
Posłuchaj.
Nie będziesz ukrywać się za tą maską na zawsze, obaj wiemy, kim jesteś.
Zapomniałeś o dwudziestej ósmej poprawce.
Póki mam to na sobie, jestem tym, kim chcę być.
A chcę być bohaterką, więc spadaj, Wilbur.
Niech tak będzie, ale jeśli jesteś zamaskowaną mścicielką,
jaki masz pseudonim?
Jestem Joanna d'Arc.
W górę.
Przyznaję, ma świetny styl.
Chodź.
Tak.
Cholerna czarna dziura.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.