Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku... Gdybym był marszałkiem... Jutro ogłoszę nominację.
Jagiełło połamie sobie zęby na swoich snach o potęgę.
Wciągniesz jogajów w wojnę z nami. Polską koronę dostanie Wilhelm. Ty,
Litwa. Przeklęty poganin Jagiełło i ta puszczalska jałówka Jadwiga poczują co
gniew chrześcijańskich władców.
Polska elita zostawi człowieka każdemu.
Już Cię nie zostawię, piękna moja.
Nie obiecuj.
Bo ci uwierzę.
Obiecuję.
Przynajmniej do następnej podróży.
Czyli?
Nie dziś.
Nie jutro.
Dziś czyste zimowe niebo.
Odeszły chmury.
Jak w naszym życiu.
Znowu przesąd.
To szczodre gody.
Litewskie święto przesilenia. Nie chcę tego.
To diduch. Nie ma się czego lękać.
Matka stawiała takie na stole.
Żeby odganiały złe moce.
Nie tego chcemy?
By Bóg by dla nas szczodre obdarzył w końcu syna?
Wybaczysz?
Tylko jeśli pójdziesz ze mną na mszę.
A potem do duchaków rozdać ją można.
I koniec słońca.
Wiało cię w końcu.
W taką pogodę trudno dotrzeć. Rano słońce, teraz chmury i lodowaty wiatr.
Czy mogę pomóc, księże?
Mam wielkie plany, gniewoszu.
I propozycje.
Opowiadaj. Brakowało mi twoich pomysłów. O kogo chodzi?
O królowo?
Mówiłem z Wilhelmem.
Nie przyjął wadium, co mu Jagiełło posłał.
Uważa twoje małżeństwo z Jadwigą za prawomocne.
Uparty z niego gracz. Jadwiga od roku włoży Jagiełły, a on nadal walczy.
O polską koronę walczy.
A nie o telanacznicę.
Nie przebierasz w słowach, panie.
Wolę przebierać w złocie.
Pomogę Habsburgowi.
Nie chcę już oglądać tych literkich kundli na Wawelu.
A ty?
Nienawidzę psa, a i złotem nie pogardzę.
Wilhelm nim sypnie.
Jest wściekły.
Jagiełło ukradł mu narzeczoną i pozbawił władzy królewskiej, jeżeli to prawda.
że papież w tym sporze, to i po stronie Wiednia, wygraną mamy w kieszeni.
Tylko jak wygrać, panie?
Słowem.
Złym słowem.
Chcesz, książe, plotką zabić króla?
Widzę, że nie doceniasz jej siły.
Poniosę parszywe wieści na koniec świata, jeśli tylko pozbawię Litwino
Zapłaci Agieło, że Mirusia zabrał. I że mnie wygnał z Krakowa.
Panie, lepiej się nie zbliżaj do latacznicy.
Wszystko to cud.
Błogosławienie.
Pamiętaj, że to dar Boży.
Na stare lata zajmie się.
Pomoże.
Najgorsze choroby, panie, takie rozmnożą.
Bóg. Była choroby, ale i o zdrowie.
Twój syn na pewno wydobrzeje.
Pamiętaj, aby przysłać dary dla niemowlęcia.
Błagam pani, to chorzy mogą zarażać. Przestań, że... Przyszłam tu pomóc, a
patrzeć.
Widzę, że z wielkiego serca.
Czym mogę pomóc?
Janie? Pani, nie wolno ci tu być.
Królu, wśród biedoty mur. Wracajcie na zamek.
Kto tutaj wpuścił parę królewską?
Zrób to dla mnie.
Wracaj na zamek. Nie lękaj, tylko rąd.
Boję się naszej obojętności, że lud poczuje się opuszczony.
Z pewnością tak się poczują.
jeżeli stracą królową. Nic mi nie będzie.
Władca powinien dawać przykład.
Pokazać, że niczego się nie lęka. W takim razie ty wracaj.
Ja zostanę.
Pani!
Mur zabrał już kilka osób.
Strach pomyśleć, co będzie dalej.
Ci ludzie potrzebują pomocy. Ja staram się im pomóc w twoim imieniu. Wracaj na
Wawel, pani.
Tam ciebie bardziej potrzebuję.
Przyszli tu więcej jadła.
Więcej ludzi do pomocy.
Dobrze.
Wracajmy.
Erzabet.
Przyjdź do mnie na zamek.
Chcę z tobą mówić na osobności.
Plotka to moja specjalność. Służę każdą. Prawdziwą, prawdopodobną, oszczerbcem
plugawym lub intrygującym. Moja plotka może nawet być śmiertelna. Wystarczy
zdecydować, którą kupujesz.
Najdroższą?
Proszę bardzo.
Dotyka do żywego, dociera do najważniejszych, nawet do papieża.
Może być słowem lub na pismie, erotyczna lub duchowa. Ważny jest zasięg.
Tańca, choć niewiele gorsza, dosięgnie całą Polskę, może i Litwę.
To masknę do całych Kraków, niech ludzie wiedzą, kto nimi rządzi.
I tak, za darmo.
Ale takiej chyba nie chcemy, prawda?
To przyszłość z kraju idzie, a ty mi jak jaki handlarz opowiadasz.
Cały świat ma się dowiedzieć, że Jadwiga to ladacznica. Oddała się Wilhelmowi,
zanim ją Jagiełło tknął. To dziwka.
Tak masz mówić.
A złoto?
Honoru nie masz.
Koronę nie miłujesz? Miłuję, ale najchętniej z pełną sakwą monet za
Zarobisz. Jak zobaczę, że jest skuteczny.
A księżna wie o twoich planach?
Bo chyba z Jadwigą bliskie łączą ją relacje. Cześć.
Myślisz, że jest taki sprytny?
Chciałem tylko powiedzieć, że bezpłatna plotka może łatwo zmienić kierunek i
obrócić się przeciwko tobie ciągle.
Powiedz. księciu, że człowiek, który stąd wyszedł, ma natychmiast opuścić mój
zamek. Natychmiast!
Ale najmilsza!
Naprawdę tak chcesz ze mną rozmawiać? Serce moje!
Zapytaj księcia, czy pamięta, jak biegał po rynku z manifestem przeciwko
królowej. Bo ja tego nie zapomniałam. Pani... Ale tyle miesięcy już się
Może dotyć tego.
Musisz mi wreszcie wybaczyć.
Powiedz mojemu wężowi, Że nie mam zamiaru wybaczać, dopóki nie zmieni
do Jadwigi.
W takim razie nie przychodź do mnie z prośbami. W takim razie nie przychodź do
mnie z prośbami.
A jeżeli czegoś ode mnie potrzebujesz, mów do mnie, nie do służki.
Jeżeli księcia nie interesuje lot naszych córek, to mogę w ogóle nie
przychodzić.
Żona miła, księżno moje najdroższa.
O niczym innym nie marzę.
Jak omówić sprawę naszych córek?
Ale tylko osobiście.
Dymitrze, rusz się, bo do ślubu nie skończymy.
Beze mnie się nie odbędzie.
A dlaczego to?
Skoro król się zgodził, żebyś się żenił w katedrę, a królowa by wesele było na
Wawelu, to myślisz, że kto za to wszystko zapłaci, a?
Sam zapłacę. Stać mnie.
Nie trzeba tak od razu złotem się przechwalać.
Zresztą Wawel to nie izba do wynajęcia. A może pod skarbi zazdrosny?
Może sam by się chciało żenić?
Z kim niby?
Z Margit.
Widziałem, jak wchodzisz za nią wzrokiem.
Ona także na ciebie zerka.
Margit, szanowny wojewodara, czy żartować? Widzę, że w sprawach sercowych
równie śmiały, co w szachach.
Margit, ze mną.
Jesteś przystojny.
Bogaty. Masz pozycję na Wawelu.
Gdybyś jeszcze zamiast milczeć poprosił o rękę, moglibyśmy wyprawić wspólne
wesele.
Co on tutaj robi?
Ścichnę przecież w brzeziu. Zbigniew znalazł już dla niej męża. Dlaczego ten
błąka mi się po Wawelu?
Dobrysławie, zazdrość to uczucie niskie. Radzę się wyspowiadać. Ja zazdrośnę
niby o kogo? Czy tylko ja tutaj potrafię mówić otwarcie o uczuciach? I tylko ja
potrafię grać w szachy?
Dymitrze, dopisz Jana do listu moich gości weselnych.
I rusz się, błagam cię, bo stracę cierpliwość.
Teraz na Litwę, panie.
Twoi poddani, chodzy, potrzebują mnie. Co robić?
Zakonie wielu może pomóc, a kto pojedzie z misją jak nie ty?
Zresztą nie udałeś przede mną klechy.
Janie, twój plaść mnie nie zmyli.
Święceń jeszcze nie miałem, ale moje życie jest teraz w klasztorze.
Widziałam, jak miłowałeś.
Jak walczyłeś o ukochaną. I przegrałem.
Straciłem ścignę na zawsze. Szerce pokona największe przeszkody. Moje
siły. Przedbora przekonałem, ale jego syna Zbigniewa... Nie dam rady.
Zamiast walczyć o ukochaną, chowasz się między klechy? Zapomnij o duchakach.
Dobro można czynić na wiele sposobów.
Zdecydowałem już, panie.
Jako król mówicie, że to zła decyzja.
Wybacz królu, ale Erzabeth za nie mogła.
Panie, idź.
Janie, ratuj ją.
Jej czoło płonie.
I co?
Wygląda jak gorączka, którą leczę w szpitalu. Matko morska.
Co ja mam teraz zrobić?
Trzeba zbić gorączkę.
Radlicy nie ma na wewelu, zanim go wezwą, zanim się pojawi. Znieście balie
zimną wodą i wiadra ze śniegiem albo z lodem. Lód?
Na chorobę?
Zaufaj, mi szybciej spadnie gorączka.
Weźcie też prześcieradła, potrzeba jak najwięcej.
Janie, czy ona...
Przeżyję? Nie wiem.
Jeżeli dobro naszych córek leży ci na sercu, to dlaczego psujesz nam
Psuję? Przebuduję siłę księstwa.
Czy ty wiesz, że ja chcę naszą Jadwigę wydać za królewskiego brata Wigunta?
Czy to jeszcze możliwe? Ja myślałem, że ta sprawa przypadła.
Czy ty wiesz, ile rozmów musiałam przeprowadzić z królową?
Czy ja ci w tym przeszkadzam?
Knujesz przeciwko niej.
Co ty myślisz, że ja nie wiem, co tu robił ten Gniewusz?
Jego wizyta nie miała nic wspólnego. Podaruj sobie do kłamstwa.
Gniewusz przyjechał tu z propozycją handlową.
Jeżeli jego plan się powiedzie, odsypie cię z młotem najmilsza.
Kupię ci nową szubę z Soboli.
Diadem ze szmaragdów.
Pięknego konia.
I rękawiczki z cieniutkiej skórki, żeby te moje kochane rączki nigdy nie zmarzły
na mrozie.
A pantofelki też kupisz?
Bo nóżki marzną troszkę.
Nawet kilka par.
Byle byś się już na mnie nie dąsała.
Więcej śniegu, prędko! Nie podwaram!
Zabić ją chcesz? W śniegu kąpiesz? Trzeba zbić gorączkę. Tylko zimna kąpiel
pomóc. Medyk pomoże, a nie śnieg. Znam się na leczeniu wojewodo, zaufaj mi.
Zostaw. Jan wie, co robi.
Gdzie jest Redlita? Gdzie są cyrulity?
Zapłacisz. Żaden medyk nie pomoże, póki czoło gorące. Trzeba zlecić zaparzenie
ziół. Tylko tak możesz pomóc. Chodźmy.
Dobrze.
Więcej śniegu na to czekacie!
Modlę się za twoją siostrę, pani, od chwili, kiedy się dowiedziałem.
Dziękuję.
Tylko to nam pozostało.
Jest Jan.
Pomaga.
Wiem.
Masz też mnie.
Zawsze możesz mam nieliczyć, pani.
Jeżeli powiesz tylko słowo, spełnię każdą prośbę.
To piękne, co mówisz.
Zawsze chciałbym cię wspierać, pani.
Nie tylko jako przyjaciel, ale i... mąż.
O czym ty mówisz, temitrze?
Zostań moją żoną, pani.
Obiecuję miłować cię aż po grób.
Dbać o ciebie, jak żaden inny mąż nie dba o swą lubą. Wysięgam zawsze być przy
tobie i nigdy cię nie zawieść.
Całować twoje dłonie z miłością, jak i dziś tutaj.
Już na Boga pogadamy potem w jakimś ustronnym miejscu. Skąd ta zmiana,
Obiecywałeś wspólną świąteczną wieczerzę. Kiedy indziej?
Przerzekałeś swe zatne towarzystwo w zamian za złoto, którym nie chcesz
za moje usługi.
Zapłacę później, ale znikaj stąd, bo...
Ktoś idzie.
Książę nie chce mnie tu widzieć. Domyśliłem się od razu. Nikt nie wie o
układzie?
Jeżeli zaraz stąd nie pójdziesz, zerwę ten układ.
Wątpię, żona byłaby zła, gdyby się dowiedziała.
Już znajdzie.
Myślałam o tej subie z Tobą.
Woźni, no na dworze.
Będzie Ci w niej pięknie.
Jak pięknie, powiedz.
Przepięknie.
Bardzo, bardzo pięknie.
Gdybym mogła, chciałabym tu leżeć na twoim miejscu.
Może wtedy byś mi wybaczyła.
Arzybet, ja miałam złe myśli, kiedy dowiedziałam się o twoich zaręczynach.
mogłam użalać się nad sobą, kiedy wiedziałam, że ty jesteś szczęśliwa.
To moja wina. To mój grzech. To przeze mnie. Ty za nie mogłaś.
Ale przyrzekam.
Przyrzekam, że odpokutuję swoje winy.
Pan podskarbie kazał przynieść miodu na pokrzepienie duszy.
To od Dmitra.
Chcę ci powiedzieć, że już nie musisz się więcej martwić o mnie.
Przyjęłam oświadczenie pana podskarbiego. To dobry człowiek. A teraz
bez wyrzutów sumienia wejść za spytka.
Może nawet razem urządzimy wesele.
Wszystko, bylebyś tylko wyzdrowiała.
Młody narzeczony, a?
Niełatwo cię znaleźć, dusi groszy. Po całym zamku cię szukaliśmy.
Aż tam w końcu skryba z kancelarii rzekł, że w karczmie świętuje.
Język mu obetnę, jak wrócę.
A cóż to za humor?
Chyba się panna nie rozmyśliła, a? Nie, chciałem chwilę pomyśleć w samotności. W
samotności? To ty już całe życie spędziłeś.
Wątpliwości człowiek mieć nie może?
A nie może.
Bo jak oni w końcu?
Oni już sami nie wiedzą, w co wierzą.
Polendy śpiewają, a diduchy na stole.
Co to jest?
Boże Narodzenie czy szczodre gody? Im człowiek więcej myśli, tym mniej wie.
Tyle ci powiem.
Skoro panna młoda zgodzona, ciesz się rychłym ślubem. Zdrowie młodej pary!
Zdrowie młodej pary!
Panowie, a słyszeliście, że książe Visconti zawitał do Krakowa?
Ciekaw jestem, czego ten Habsburgski sługusz tutaj szuka.
Księżna wypuściła z objęć?
Uważaj, co mówisz.
Nie chciałbym, panie, żeby przytrafiło ci się co złego, księżna. To drapieżna
niewiasnia. Wiesz, co masz robić w Krakowie?
Oczerniać królową, nie trudno zapamiętać. Ale czy ty, panie, wiesz, co
O mnie się nie martw. Może lepiej na razie się wstrzymać. Słyszałem, że
córkę wydać dla Jagiellońskiego brata.
Posłuchiwałeś? Jak zaczniesz w królową rzucać kamieniami, możesz córkę na
zamknąć drogę na wale.
Nie chcę słuchać twoich rad.
Jak to mówi Stary Testament, kto sieje wiatr, zbiera burzę.
Nie mogę już dłużej patrzeć, jak ta ladacznica i pogański firtyk panoszą się
Krakowie.
Weź srebro i jedź, bo ci to nad ktoś zobaczy.
Za kilka tygodni chcę usłyszeć, że na Wawelur odpętało się piekło.
Na pewno, książę?
Władysławie, to nie na uczcie.
To nie szczęśliwy dzień.
Nie ma dla mnie szczęścia, kiedy jest smutno.
Chcę pomodlić się za Erzbiet razem z tobą.
Wiem, że jest bliska twojemu sercu.
Jak umiłowana siostra.
Sądziłam, że zawsze będzie ze mną.
Na ślubie.
Przy narodzinach dziecka.
Módlmy się, by tak było.
Prosimy Boga o zdrowie dla Erzbety i
dla naszego syna.
A jeśli wisi nad nami wawelska klątwa?
Król Kazimierz tyle lat starał się o narodziny syna nadaremnie.
Bóg nas ochroni.
Proszę bardzo.
Obudziłaś się.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.