All language subtitles for Night Manager.S02E04

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

POPRZEDNIO…

Nie będzie autopsji ani aktu zgonu.

Nikt się nie dowie. Nawet Danny.

Twój ojciec został zamordowany przez porywaczy.

Szef chce list przewozowy.

Twój szef jest pewny siebie.

Tworzę armię złożoną z najemników.

Teddy jest synem Richarda Onslowa Ropera.

Przejął po nim rodzinny biznes.

Masz ładunek w porcie i wiem, w co tu gramy.

Skonfiskowany ładunek zawiera nielegalnie importowaną brytyjską broń.

Mam związane ręce.

Jeśli dostarczę ci dowody,

będziesz mógł działać?

Pomożesz mi zdobyć list przewozowy.

- Tego chciałeś? - Tak.

- Zapomnij, że istnieję. - W porządku.

Panie Hanson, czy ufa pan w pełni panu Santosowi?

Oczywiście, José, stary druhu.

Nigdy mnie nie zawiódł i nigdy tego nie zrobi. Działamy?

PAU. FRANCJA

Mamusiu, mogę się pobawić?

Tak, tylko nie oddalaj się od domu.

Gdy tata wróci, zjemy obiad.

TU CAIRO ASSET MANAGEMENT. MASZ NOWĄ ZAKODOWANĄ WIADOMOŚĆ.

Kurwa.

NOWA WIADOMOŚĆ

DLACZEGO MNIE OKŁAMAŁAŚ? PINE

NOCNY RECEPCJONISTA

NA PODSTAWIE POWIEŚCI JOHNA LE CARRÉ

GIRARDOT. KOLUMBIA

- Na co się gapisz? - Już nie przeszkadzam.

Włącz z powrotem światło.

MI6 – RIVER HOUSE. LONDYN, ANGLIA

AKTA POUFNE OPERACJA CZARECZKA – REX MAYHEW

ANDREW BIRCH IEA (ZWERBOWANY AGENT)

Mayra, czy kolumbijska przygoda przebiega bez problemu?

- Całkowicie. - Świetnie. Tak trzymać.

WYKRYTO NIETYPOWĄ AKTYWNOŚĆ SPRAWDŹ

Dzień dobry.

Coś ciekawego?

Filmiki z kotami.

Kiepsko wyglądasz.

Źle spałam. Uroki rodzicielstwa.

Mnie takie problemy ominą.

Pamiętasz gościa, o którym wspomniałeś w związku z kontem?

Andrew Birch, tak?

To ty o nim wspomniałaś.

Faktycznie.

Cholera.

MEDELLÍN. KOLUMBIA

Sprawdziłem w jego biurze.

Pracuje dziś cały dzień zdalnie.

Przyjaciele wydali zgodę i wyznaczono już następcę.

Przyjadę po południu. Pilnuj go.

Zablokowałem mu drogi ucieczki.

Nie ma opierdalania się.

Wiadomo, szefie.

Super.

Moje łobuzy.

Od tego jest Fatima.

Odesłałem ją.

Chcesz kawy?

Tak. Z chęcią.

- Proszę. - Dziękuję.

Już prawie.

Imponujące.

- Gdzie się tego nauczyłeś? - W Oaxace gotowałem

dla chłopców.

Farciarze.

Dobra.

Smaczne.

Prawda?

Chcę omówić, co będzie po zakończeniu…

operacji.

Nie tutaj.

W porządku.

Może mała przejażdżka?

- Serio? - Nie wyszedłeś z wprawy?

Chyba nie.

Ścigamy się?

Chciałbym, żebyś rzucił.

Paskudny nałóg.

Wyobraź sobie…

pierwszego Hiszpana,

który objął to wzrokiem.

Jaki zew wolności odczuwał.

Bezkres możliwości.

A teraz to moje więzienie.

Wychodzę raz dziennie.

Spędzam godzinę w knajpie nad rozgotowanym mięsem

i wracam pod osłoną nocy.

To się zmieni.

Nie chwal dnia przed zachodem słońca.

Rozwiązaliśmy problem z kasą.

Inwestor z Hongkongu.

Musiał wyprać pieniądze.

Zrobił swoje i odsyłam go dziś porannym lotem do Paryża.

Co mu zdradziłeś?

Nic.

Dziś zginie prokurator.

Nowy odmrozi nasze konta i zwolni ładunek.

Dostarczymy go Cabrerze.

Oddasz kasę syryjskim wierzycielom

i za trzy dni będziesz już wolny.

Pytanie…

co dalej.

W jakim sensie?

Całe życie nie będziesz Gilbertem Hansonem.

Fakt.

No więc?

A czego ty byś chciał?

Pamiętasz,

jak sześć lat temu wróciłeś do Kolumbii?

Oczywiście. Miałem tylko to, co na sobie.

Zjawiłem się.

Tak jak ty przyjeżdżałeś co roku do klasztoru

tym pięknym czarnym autem,

gdy inni mnie opuścili.

Jesteś moim synem.

Naprawdę?

Po wszystkim chcę,

by świat dowiedział się, kim jestem.

W porządku. Po wszystkim usiądziemy i wspólnie obmyślimy plan.

Możemy trząść kontynentem.

Nowi konkwistadorzy.

Królowie Ameryki.

Ale najpierw, Teddy, musisz bezpiecznie dostarczyć ładunek José Cabrerze.

Bez zwłoki i bez pomyłek.

Panie Whistler. Jak tam lot?

Przed lotniskiem czeka na pana samochód.

Mamy sporo do omówienia.

Będę leciał. Nie spuszczaj go z oka.

Muszę ustalić, co ten gość knuje.

W porządku.

Dziękuję.

THE MAYFAIR CLUB. LONDYN

Dzięki. Tu może być.

Witam, panie Holywell.

Pański gość już czeka w sali obok.

Jaki gość?

Adam, co słychać?

Basil Karapetian, szef działu technicznego. Poznaliśmy się

- na przyjęciu u Mayry. - Tak, pamiętam.

Chodzi o wczorajsze spotkanie w Holland Park.

Jakie spotkanie?

Z Sandym Langbourne'em.

Zapomniałeś wyłączyć telefon,

więc mogą wyśledzić, że tam byłeś.

- A tego chcemy unikać. - Nie. Przysiągłbym…

że go wyłączyłem.

Mayra jest wyczulona na takie rzeczy.

Kolumbijski szef nie toleruje fuszerki,

jak przekonał się Jaco Brouwer.

Mayra wie?

Nie powiedziałem jej.

- Napijemy się czegoś? - Jasne.

Dobra, Alejandro.

Chwila prawdy.

Chyba się trochę zgubiłam. Gdzie mogę znaleźć kolejkę linową?

Wiesz, co to takiego?

To jakby…

pociąg, tylko w powietrzu.

Przykro mi, nie wiem.

- Możesz… - Nie. Idź już.

Spadaj.

W przewodniku piszą, że Kolumbijczycy są uprzejmi.

Będę się domagać, żeby go przeredagowali.

- Słucham. - Hola, señor Ellis.

Taksówka czeka. Gdzie jesteś?

W hotelu. Spakowany i gotowy.

Zostań tam.

Już jadę.

Mogę prosić trochę szybciej?

Sekundkę.

Cześć.

Miałeś być gotów.

Jestem, tylko wziąłem prysznic.

- Gorąco tu. - Wszystko gra, amigo?

Wszystko gra.

Nie wychodziłeś?

Jasne, że nie. Zamówiłem sobie cheeseburgera.

Był letni, ale jakoś przeżyłem.

Teddy.

Co robisz?

Spakuj się i jedziemy.

Dobra.

Lord Langbourne.

A niech mnie!

Cześć, Dicky.

Długa podróż.

Taka praca.

Zapewnili ci lot biznesem?

Była zniżka dla byłych skazańców.

Myślą, że kupuję od ciebie wino.

Chilijskie cabernet ze starych winorośli. Uściski odpadają.

Wejdź.

Kto wie, że tu jestem?

Kilku wybrańców.

I niech tak pozostanie.

Opowiadaj. Jak się w to wplątałeś?

Dobra.

- Uniwersytet. - Tak?

Zwerbował mnie przystojny opiekun naukowy.

O Boże.

Wahałeś się z decyzją?

Ani chwili.

Gdyby moja terapeutka nie myślała, że jestem dentystą, stwierdziłaby,

że jestem produktem rodziny imigrantów

ze skłonnością do maniakalnego imponowania tubylcom.

Wypijmy za to.

A ty?

To sprawka Mayry. Znamy się z Singapuru.

Potrzebowała moich kontaktów. „Gotuję coś w Kolumbii”.

Z kosztownego przepisu.

Żartujesz?

Moi inwestorzy rzucają parę setek milionów.

W zamian dostają cały kraj.

Miedź. Ropę. Lit.

Pieprzoną kurę znoszącą złote jaja.

Dla mnie to inna liga.

Przekupiłem oficjeli.

Zdarzało mi się aranżować sabotaże.

Ale…

opłacanie zmiany reżimu?

Witaj po ciemnej stronie mocy.

Przestań.

- Jeszcze jeden? - Niestety muszę lecieć.

- Dzięki za drinka. - Serio?

Był świetny.

Sprawdzę, czy twój telefon jest czysty.

Odłożę go w recepcji, a Mayra o niczym się nie dowie.

Dobrze.

- Serio? - Miło było.

Dobrze cię widzieć.

- Przestań. - Ty też.

Dzięki, Teddy.

Możesz już jechać.

Co robisz?

Teddy?

Wczoraj trochę za dużo…

ci zdradziłem.

To już twój problem, nie mój.

Nie jestem wrogiem.

A przyjacielem.

Odprowadzę cię.

Bramka 4. Przyjemnego lotu.

Dziękuję.

Leć do Francji, Matthew.

Zajmij się córką.

Zapomnij, że mnie poznałeś.

Łatwo nie będzie.

Pomodlę się za ciebie, Eduardo.

Dziękuję.

Beni? Działaj w sprawie prokuratora. Już tam jadę. Na razie.

Nagła sytuacja.

Przepraszam.

Jasny gwint, popływałbym tutaj.

Krokodyle by się ucieszyły.

Że co, proszę?

Plaża jest mniej więcej taka.

Poprawiłbyś swój czas na 50 metrów.

Napijesz się czegoś?

Mają tu znośne brandy i rum.

A tubylcy gustują w jakiejś ohydnej anyżówce.

Wybieram brandy.

Fats, złotko, przynieś brandy z wodą dla Señor Whistlera.

A dla mnie herbatę.

No więc…

wyrwali cię z paki?

Użyto terminu „zwolnienie warunkowe”.

Nie było ucieczki po prześcieradle pod osłoną nocy?

Zawiodłem się.

Co tam u Caro?

Nie mam zielonego pojęcia.

Nie odwiedzała mnie w pudle.

Ale zawłaszczyła dom na Eaton Square.

Brawa dla niej.

Zawsze była charakterna.

Jak zwał, tak zwał.

Wynająłem mieszkanie w Battersea.

Gdybym miał serce, krwawiłoby teraz.

Jak to zrobiłeś, Dicky?

Przyznaję, że myślałem…

Co takiego?

Wiesz co.

Rozpaczałeś?

Owszem.

Pokaż mi tę broszurę.

Zidentyfikowałaś ciało.

Spojrzałaś mi w oczy.

- Wiem, co zrobiłam. - Dlaczego?

Czemu mnie okłamałaś?

To było w noc przed identyfikacją.

Pamiętasz ten motel?

Rozmawialiśmy przed nim.

Gdy już kładłam się spać,

wszedł do mojego pokoju.

Witaj, Angela.

Masz chwilę?

Dogadał się z porywaczami.

Przekonał ich, że spłaci swój dług.

Trzysta milionów.

Musiałam potwierdzić zgon i odejść z MI6.

W przeciwnym razie

zabiłby nas na miejscu,

a jego ludzie w Londynie dopadliby moją córkę.

Więc to zrobiłam.

Zagrałam w jego pantomimie.

Pierdol się.

Wróciłam do Londynu i wtajemniczyłam Mayhew.

Czyli Rex… wiedział.

Mieliśmy szansę dopaść Ropera i jego cholernych koleżków.

Londyńskich inwestorów, umoczone MI6,

polityków i całą tę jebaną, zgniłą gromadkę.

Ale wtedy Roper rozpłynął się w powietrzu.

Nie wiedzieliśmy, gdzie jest,

dopóki Mayra nie objęła kontroli w MI6.

Jebana wiedźma zdobyła stołek dzięki politykom.

A potem Kolumbia? Laska z Miami?

Czułam, że Roper wznawia działalność.

Czemu mi nie powiedziałaś? Mógłbym pomóc.

Byłeś jego obsesją i musiałeś

- uwierzyć, że zmarł. - A zaufanie?

Gdybym ci powiedziała, zginąłbyś.

- Nie wiesz tego. - Ruszyłbyś

w pogoń, jak teraz.

- Spaliłbyś operację. - Zabiłem dla ciebie dwie osoby.

- Naraziłem moją ukochaną. - Nie prosiłam o to.

Roper torturował Jed.

- Mam córkę. - Nie śpię od lat.

- Łapiesz? - Wyrwałaś mnie z hotelu,

zniszczyłaś mi życie, a teraz okłamałaś.

Nie miałam wyboru.

Oboje byśmy zginęli.

Zdajesz sobie sprawę,

jak ciężko mi szło bez ciebie?

Roper planuje zamach stanu w Kolumbii.

Jeśli to wypali,

spłaci syryjskich porywaczy i odzyska wolność.

A wtedy nasza egipska operacja pójdzie na marne.

- Muszę lecieć. - Tu nie chodzi tylko o Ropera,

a o wojnę domową w naszym wywiadzie.

Daj mi więcej czasu.

Nie mogę.

40 km od Oksfordu.

Szesnaście sypialni, 80 hektarów, kort tenisowy,

baseny wewnątrz i na zewnątrz.

Ma też zezwolenie na budowę kortu do padla.

Cokolwiek to, kurwa, jest.

I Mayra za to zapłaci?

Nazwała to „małym podziękowaniem”.

Wczoraj klepnęło to Whitehall.

Kontrakt posiada spółka holdingowa. Bahamy przez Zurych.

Nie namierzą historii własności.

Lubię Mayrę.

Pamiętasz imprezę w ambasadzie w Birmie?

Nie dotrzymaliśmy jej tempa.

Jeb się. Ty poległeś pierwszy.

Twarda z niej sztuka.

Nie kieruje się złudnym idealizmem. Potrafi rozpoznać dobrą ofertę.

Kazała sprawdzić, co ze mną?

Czy staruszek się do czegoś nadaje?

Mayra o nic mnie nie prosiła. Przyjechałem, bo mnie wezwałeś.

Nie po to, żeby zdać relację matce?

Bredzisz. Nie jestem kapusiem.

To daj ten mój bonusowy prezent.

I voilà.

OBYWATEL BRYTYJSKI

„Nie nosi Ziemia niczego równie pięknego”.

Dumnie głosił wszem i wobec

Patriotyzmu dając wzorzec

Że Anglikiem był i będzie

Że Anglikiem…

Był i będzie

Nie ma go.

Przetrząsnąłem budynek. Rozpłynął się.

Jak mogłeś to tak spierdolić? Tępy jesteś?

Masz go w tej chwili znaleźć!

Kurwa!

Tu Max.

Wszystko gra?

Tak. U ciebie też?

Powiedzmy.

Alejandro.

- Znasz José Cabrerę? - Oczywiście.

Drań chce zniszczyć wszystko, co osiągnęliśmy w tym kraju.

Brytyjczycy mu w tym pomagają.

Nasz rząd finansuje przewrót w twoim kraju.

Musimy ich powstrzymać.

- Potrzebowałeś tego listu? - Tak.

Dzwonię do prezes Sądu Najwyższego.

Ma upoważnienie do otworzenia tego ładunku.

- Ufasz jej? - Całkowicie.

Biuro Consueli Arbenz. Tu Arturo.

Arturo, tu Alejandro Gualteros. Muszę pomówić z Consuelo.

Nie może teraz rozmawiać.

Powiedz jej, że to pilne.

Wybacz, ale to niemożliwe.

Słuchaj uważnie.

W porcie w Cartagenie znajduje się tajna dostawa brytyjskiego uzbrojenia.

Ma zostać dostarczona rodzinie Cabrera.

- O Boże. - Mam na to dowód.

Ale jeszcze dziś muszę się spotkać osobiście z Consuelo.

Oddzwonię.

W porządku.

Dziękuję.

No i jak?

Oddzwoni.

Kiedy?

Nie wiem. Oby szybko.

Wróciły.

Chodźcie, mordki. No już!

O tak!

To Chloe. A ci dwaj to Ronnie i Reggie.

Co spotkało te w Majorce?

Hiszpańska policja je zagazowała. Chcieli coś udowodnić.

Te zamieszkają ze mną w nowym domu.

O tak.

Psu można zaufać.

Kiedy wpadłeś na pomysł odbudowania swojego imperium?

Gdy leżałem w syryjskiej dziurze na pustyni.

Moja kwatera była dwa metry pod ziemią. Zwykła jama wykopana w piasku.

Drewniane schodki. Drzwi gdzieś na wysokości twojego pasa.

Goręcej niż w piekle.

Z początku zacząłem obmyślać zemstę.

Jak dopaść Burr, Pine'a i resztę.

Potem zrozumiałem, że to strata czasu.

Spoufaliłem się z porywaczami.

Urzekłem ich stoicyzmem i poczuciem humoru.

Jak się wyrwałeś?

Obiecałem im drobną łapówkę.

Przekazali ją górze.

Miałem zwrócić Barghatiemu i jego koleżkom

wszystko, co stracili.

Trzysta milionów.

Każdy cent, który odebrał im ten niebieskooki czaruś.

Wtedy wpadłem na pewien plan.

Dawno, dawno temu,

gdy Brytania władała wodami,

jakiś gość przybijał do odległego brzegu.

Ustalał, gdzie są bogactwa. Złoto, srebro, diamenty.

Ewentualnie szmaragdy.

A potem sprowadzał armię,

wybijał paru tubylców i zabezpieczał szlaki handlowe.

Bułka z masłem.

Teraz każą szanować niezależność i kulturę krajów.

Niewolnik wymyka się panu.

A gdyby tak dałoby się zagarnąć kraj

w inny sposób?

Wykupujesz lokalne bojówki, zbroisz po zęby

i wzniecasz rewolucję.

Finansować będą ją ci, którzy na niej zyskają.

Zarobią na surowcach i muszą odpalić ci działkę.

Zgarniasz też sumkę od handlarzy bronią.

Spijasz śmietankę z obu stron

i zbierasz obfite plony.

Komercjalizacja chaosu.

Wybrałem Kolumbię, bo mam tu wielu starych kumpli.

Same grube ryby.

Działania obecnego rządu zagrażają

wieloletniej działalności José Cabrery.

Grozi mu wylądowanie w sądzie,

gdzie sprawiedliwość wymierzą mu jego ofiary.

A tego nikt nie chce.

Tak właśnie rysuje się obecna sytuacja.

Dostarczam uzbrojenie na rewolucję José Cabrery,

którą opłaca Mayra Cavendish i jej inwestorzy.

A po Kolumbii wezmę się

za kolejne kraje.

Jeden ładunek, Sandy.

Ostatni.

A wtedy…

wracam do domu.

I możemy rozkręcać biznes na całego.

- Co jest? - Prokurator spierdolił.

- To jest. - Jak to?

Nawet na takim czymś się wykładacie.

Teddy. Carrascal czeka na górze.

Szlag.

Cześć, mamo.

Jeszcze nie wyleciałaś?

Lecę po południu i dotrę do Miami w nocy.

Zasiedziałaś się tam.

Niestety przedłużył mi się pobyt.

Max, przyszła wiadomość z Londynu.

Basil przejął maile Holywella i mamy opis

ostatniego ładunku.

GDZIE MOJA PRZESYŁKA? EMP 742 SYSTEM

ZACHOWAĆ MAKSYMALNĄ OSTROŻNOŚĆ!

Sparaliżuje miasto i wywoła wojnę.

NISZCZY OBWODY ZASILANIA W PROMIENIU 40 KM.

Dobrze, ale daj od razu znać.

Dobrze, mamo.

Muszę lecieć. Buziaki.

Szef na ciebie czeka. Daj telefon.

Czemu?

Dawaj telefon.

- Co ty odwalasz? - Idziemy. Ruchy!

Nie zatrzymuj się. No dalej.

Co jest, do cholery?

Gualteros wciąż żyje.

Gilberto powinien o tym wiedzieć.

Posłuchaj mnie, Juan.

Sam zdecyduję, co Gilberto powinien wiedzieć. Jasne?

- O co tu chodzi? - Jeszcze pytasz?

Co się dzieje?

Tego chcę się dowiedzieć. Co tu się odpierdala?

Nie wiem, co ty wygadujesz.

Nie? Na pewno?

Na pewno.

Prokurator ma list przewozowy.

Że co?

Jakim cudem?

- To niemożliwe. - „Niemożliwe”?

- Niemożliwe! - To czemu domaga się

spotkania z prezes Sądu Najwyższego?

- Dalej jest to niemożliwe? - Skąd to wiesz?

Roxana, mam wielu przyjaciół.

To co teraz zrobimy?

Ty? Nic.

Juan twierdzi…

że zostawił cię samą w biurze w Cartagenie. Racja, Juan?

Okej, no i co?

Bądź ze mną szczera. Proszę.

Ukradłaś list przewozowy?

Oszalałeś?

To ja! To ja wystawiłam ci Rexa Mayhew!

I ludzi, którzy byli o krok od ujawnienia twojej londyńskiej operacji!

A teraz śmiesz mnie przesłuchiwać?

Odpowiedz mi, kurwa, na pytanie!

Siadaj i ani drgnij!

- Jak możesz mi nie ufać? - Stul ryj!

Nie ruszaj się.

Cześć.

Uśpiłeś już nasze zwierzątko, zgodnie z obietnicą?

Nie żyje. Zgodnie z planem.

Świetnie. Dziś po południu będę nieosiągalny.

Interesy.

Żaden problem.

Ogarnę wszystko.

- Na pewno? - Na pewno.

Jestem trochę zajęty. Mogę oddzwonić później?

- Jasne. - Dzięki.

Dzwoń do Chico.

Mam plan.

Tak, Arturo?

Świetnie. Przyjadę.

Consuelo spotka się ze mną o trzeciej w parlamencie.

Alejandro, posłuchaj.

Przebywa tu handlarz bronią.

Brytyjczyk. Richard Onslow Roper.

Powiedz Consueli, że to on za wszystkim stoi.

Niech dorwie jego, a reszta się posypie.

W porządku.

Hej, młody!

- Co jest? - Umiesz prowadzić?

- Tak. - Pan Dos Santos ma dla ciebie robotę.

Wskakuj.

Mam tu dwa miliony peso. Wsiadaj.

Ty prowadzisz.

Co jest grane, Beni? Co on planuje?

Nie odzywaj się. Stul pysk.

Tu Gilberto.

Coś nie gra.

Teddy mnie okłamał. Chcę wiedzieć dlaczego.

Dobra.

Prokurator żyje.

I ma list przewozowy. Ale wszystko gra.

Jakim cudem wszystko, kurwa, gra?

Jak do tego doszło?

Może to sprawka Roxy.

Ktoś mógł do niej dotrzeć.

Kto o tym wiedział?

Wszystko gra.

Eduardo ma plan.

Zlikwidujemy problem, okej?

Juan, nie mydl mi oczu zapewnieniami bez pokrycia.

Zrób tak jeszcze raz, a moje psy rozszarpią cię kawałek po kawałeczku.

Idziemy.

Na wszelki wypadek.

Coś nie tak?

Tylko…

drobny falstart mojej operacji.

Ciężko dziś o fachowców.

Problemy z lokalnymi wykonawcami. Komu to zleciłeś?

Nazywa się Eduardo Dos Santos.

Skąd go znasz?

Jakoś tak wyszło.

Sporo przeszedł,

ale jest wierny.

Tak jak one.

Zna zasady?

Wie tylko to, co konieczne.

A po wszystkim co z nim zrobimy? Zabierzesz go ze sobą?

Teddy na salonach.

Strach pomyśleć.

Nie, Teddy jest kowbojem.

Nie widziałeś go na koniu.

Zachwyciłbyś się.

Ale nie odnalazłby się pośród elit.

Można go sprzątnąć.

Pewnie bez trudu.

Skupmy się na tym, co tu i teraz.

W porządku.

Powodzenia.

Gdzie mój telefon?

Muszę przekazać mamie,

- że dziś nie przylecę. - Nie.

Beni, znasz moją mamę.

Jak nie dam jej znać, zawiadomi policję,

gubernatora Florydy i Biały Dom.

Mam rację?

Eduardo będzie niezadowolony.

Byle szybko. I przy mnie. Okej?

Dziękuję.

- Słucham. - Hej, mamo. To ja.

Zostawiam ci wiadomość.

Chcę ci dać znać, że nie zdążę na dzisiejszy lot.

Wszystko się tu pochrzaniło. Nawet bardziej niż ci się wydaje.

Powinnaś odwołać wszystkie swoje plany.

Pan Alejandro Gualteros?

Tak. Mam spotkanie z Consuelo Arbenz.

Pokój numer siedem. Proszę za mną.

Już na pana czeka.

Muszę pomówić z jednym prokuratorem.

Nazywa się Alejandro Gualteros.

- Ma pan przepustkę? - Nie, ale mam dla niego wiadomość.

- To pilne. - Niestety nie może pan wejść.

Musi natychmiast opuścić budynek. Możecie mu to przekazać?

- Wie pan, gdzie dokładnie jest? - Nie…

Proszę stąd odejść.

- Proszę… - Ani kroku dalej!

Już na pana czekają.

Co to ma znaczyć?

Gdzie jest Consuelo?

Proszę się uspokoić.

I zająć miejsce.

Jesteśmy w Sądzie Najwyższym. Nie pomyliły się wam czasami lata?

Proszę usiąść i okazać zawartość teczki.

Coś tu nie gra. Prokurator jest w środku. Obserwują mnie.

Muszę go ostrzec.

- Ale… - Śledź telefon Roxany.

- Lecę. - Czekaj!

Kurwa!

PODSUMOWANIE ŁADUNKU

Muszę wiedzieć, kto jest pańskim źródłem.

Nie mogę… przypomnieć sobie nazwiska.

Gdzie jest oryginał tego dokumentu?

W twojej dupie.

Zabrać go.

Właź do auta!

- Co jest? - Właź, kurwa!

Już!

Spotkamy się już na angielskiej ziemi.

Przy świetle ogniska i bez śladu komarów ani Kolumbijczyków.

- Single malt będzie czekał. - Speyside, jeśli łaska.

Oczywiście.

Sandy, chciałbym, żebyś coś dla mnie zrobił po powrocie.

Jasne. Zrobię, co mogę.

Danny.

Chcę, by zamieszkał ze mną w Oksfordzie.

A jego matka?

Złóż jej ofertę.

Zrób wszystko, by zrozumiała sytuację.

Straciłem dziesięć lat jego życia.

Wyjechał do internatu.

To go z niego wyciągnij!

Danny to moja krew.

Jedyny syn i dziedzic.

Jest mój.

Oczywiście.

Zwiodłeś ich, Dicky.

Co do jednego.

Jonathan Pine

był godnym przeciwnikiem, ale popełnił jeden błąd.

Po zabiciu smoka upewnij się, czy nie dycha.

Do nogi. Idziemy.

- Skręć w prawo. - Gdzie jedziemy?

W prawo! Rób, kurwa, co mówię!

Wyłaź. Już!

- Przywiozłem go, jak szef kazał. - Co to ma znaczyć?

Hej! Cisza.

Czemu nie przyjąłeś oferty?

Ułatwiłoby to sprawę.

W co wierzysz?

Bo ja w sprawiedliwość.

Jesteś jeszcze dzieckiem.

Sporo ci brakuje do zostania mężczyzną.

I wiesz co?

Spłoniesz w piekle, dupku.

Zabij też smarkacza. Zrobił swoje, ale za dużo widział.

Sukinsynu, przywiozłeś mnie tu na śmierć.

No już! Zabij go, szefie!

Ukryj się!

Biegnij do mnie!

Dawaj! Szybko!

Zawieź ją do szefa.

Dobra.

Zgłodniałeś, Dicky?

Nie. Dzięki, Fats.

- Słucham. - To ja.

Wszystko się posypało.

Ten inwestor.

To był on. Zabił Chico.

Uciekł.

Natychmiast prześlij mi jego zdjęcie.

Jesteś cała?

Biegiem!

Napisy: Piotr Stefanowski

Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Zofia Jaworowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.