All language subtitles for Korona królów odc. 323

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku Nie żadną Litwę.

Co

teraz będzie?

Pojedziemy na Ruś. A co z naszą koroną?

A jeżeli królowa będzie chciała pojechać do Budy?

Zygmunt Luksemborski da nam popalić.

Przyjmij mój głęboki żal, pani. I mój, pań.

Jesteśmy gotowi jechać na Ruś.

Dziś msza żałobna w intencji królowej, twojej matki.

Cały Kraków będzie modlił się za spokój jej duszy.

Zechcesz, pani, obejrzeć dary dla kościoła w Wilnie?

Zamówcie mi zbroję.

Czekać dłużej nie mogę, choć serce by chciało. Litwa gotowa, bo Jerzy gotuje

chrzest. Czekam na ciebie każdego dnia, żoną moją miłą, która pokazujesz mi

drogę.

Zmienię Litwę dla ciebie w królestwo nasze wspólne.

Tak mi dopomóż Bóg.

Nie słyszałem, aby Orszak z Krakowa wyruszył na Litwę.

Może opóźnił ją przyjazd matki.

Przecież księdz był dla niej najważniejszy. To może krzyżacy

fałszywe wieści.

Jedwigo odporny. Nikt nie jest odporny, kiedy staje przeciw niemu papież. Papież

poprze nasze małżeństwo. Oka nie zmrużę, dopóki trąba nie wróci z dżemu.

Twoja korona na włosach wisi.

To prawda.

Dlatego muszę zdać ten chrzest bez jedwigi.

A może poszło do niej ragana?

Niemożliwe. W nasz ragany jest jak strumień. Płynie choćby kawał jej na

układam. Strumień pod górę nie poleci. Krzywio, nie mów, że ragana jest winna.

Tak mówiłeś.

Strumień ominie kamienie, a co dopiero?

Słowo. Znajdź ją.

Ma być bezpieczna.

Uspokój się, babo, płak i cię pozarewam.

Perkunas cię piorunem do ziemi przybije.

Weniat w ciemnościach zakopie. A bubilat ze szczątków twoich wieczerzy

przyrządzi. Pianzor cię wyrwę z gęby.

Mów, kto cię kazał mnie porwać.

No i co mi to robisz, jędzo jedna?

Żadna dziewka cię nie zechce, jak ci zła moc czarmieni dopadną.

Pójdź, bo będziesz miała do czynienia z wielkim księciem.

To groźba?

Czy wróżba?

Przesyłam ci siostro.

Wyrazy głębokiego smutku.

Wiem, jak blisko byłaś z królową matką.

Nawet w chwili śmierci.

Lecz od dziś jesteśmy tylko my dwie.

Ja na polskim, ty na węgierskim tronie.

Dwie siostry.

Nasz ojciec, król Ludwik, łączył dwie korony.

Nie tylko prawem, ale i sercem.

W moim dziś gości żałoba.

Nie mogę dłużej patrzeć, jak Węgry łamią ustalone prawa.

Nie chcę widzieć twoich chorągwi na moich ziemiach.

Dłużej na to nie pozwolę.

Nie ma już ojca.

Nie ma już matki.

Tylko my dwie możemy zapobiec najgorszemu.

Przemyśl to, najmilsza siostra.

Póki jeszcze czas.

Możesz pieczętować.

Kto ma zawieść do Dalmatii? Nie mierzę.

Może zakonicą zostaniesz, kto?

Róże Jogaila.

Niebogom.

Zrobisz coś dla mnie.

Prędzej w dzile.

Chcesz żyć?

Grozisz mi, książe?

Chcę pomówić z ojcem.

Nie jestem czarownicą.

A ty?

Ochrzczona. I to kilka razy.

Duchów wiele, a Bóg jeden.

Biblii nie znasz?

Duch tam, gdzie chce, a nie gdzie ty mu każesz.

Masz czas do zmierzchu.

Pamiętaj, nie o mnie chodzi, tylko o Litwę.

Były czasy w Wilnie.

Szukam Ragany.

Knieja wielka.

Zapytaj Patrympasa.

Czego od niej chcecie?

Gruzję niebezpieczeństwo.

Równo przez twoich, jak i przez moich bogów.

Przecież Jogaila was nie tknie.

Gajła wróci do Krakowa.

A my tu zostaniemy.

Tym bardziej.

Pomóż mi znaleźć Saganę. Proszę.

Szukaj tam, gdzie chrztu wiele.

Nie mierzę go zostawią, kiedy odjeżdżą.

Mówił, że jeśli nie wróci do święta zmartwychwstania pańskiego, to znaczy,

nie żyje.

Mówili mi, że nie mierza chory.

Żyje ledwo.

A teraz wyjechał?

Myślałam, że pojechał do Gołczych pod karty z synem.

Tak długo się nie widzieli.

Przecież to jeszcze pachola, potrzebuje ojca.

A ja męża.

A czekam tu tylko na niego i czekam.

Heleno.

Dokąd niemierza pojechał?

Mówił coś o porochach, ale nie wiem, gdzie to jest.

O porochach?

To daleko?

Bardzo.

Dlaczego tam pojechał? Coś mu grozi?

Widać uznał, że naraża was na niebezpieczeństwo. Ciebie i syna.

Helena.

Obiecuję ci, dowiem się, co z niemierzą.

Wkrótce ruszamy na Róż.

To... Ten sam kierunek, tylko trochę dalej.

Zabierzcie mnie ze sobą. To wyprawa wojenna.

Królowa jedzie, tak słyszałam. Zbrojni jadą, nie niewiasty. Nie muszę być

niewiastą. Miecza nie udźwigniesz.

Więcej umiem dźwignąć.

Wstyd, hańbę, porzucenie, żal. I nie lękam się niczego.

Kogoś takiego potrzebujecie u boku królowej, a nie tych gęsi z brzezia.

Na pewno zmarzłaś.

To lód, nie woda. Musisz pani wyjść z kąpieli.

Co to?

Chcesz dochorować?

A to będzie zwykławą.

Biegnę po wodę, skoro tak się upieram.

Chcę utopić naszego krzyża.

Stąd!

To święty krzyż! Panie marszałku!

Krzyż, kto ma przejść na moich oczach?

To ruski nazi. Obyczaj taki.

Wodę ma udawać rzekę Jordan na pamiątkę krztu świętego.

Krzyż jest ruski. Nie patrz.

I co?

I ten nimi?

Uważajcie na trzewiki, żeby do wody nie wpaść.

Wiarę zmienicie.

Ma ruską.

Wracajmy. Dzisiaj świętego Błażeja muszę się przygotować.

Myślałem, że wierzą w węże, w ogień. A to jeszcze ruska wiara.

Tych też da się przekonać?

Przekonamy w imię Boga.

A jeżeli opór będzie stanowczy?

Ja jestem gotowy, ojcu Wojciechu.

Jogaila mnie znajdzie, choćbyś wywiózł mnie na koniec świata.

Chcesz dla nią ginąć? A ty?

Stój!

Nie chcę, żebyś stała do Jogaila i poszła. Pójdź go wolno.

Każdy z nas ma swoją rolę, tak?

On także.

Ale by mnie pani wystraszyło.

Widzę, że wybierasz się w drogę.

Dokąd, jeśli wolno? Do gołby.

Do męża.

Ale chyba nie sama.

Przecież nie puszczę tak pięknej danej.

Samej w niebezpieczną drogę.

Pozwól, że będę ci mi towarzyszył. Nie ma takiej potrzeby.

Nawet nie wiem, kiedy jadę.

Nie wiesz.

To ja ci powiem.

Nigdy.

Ty myślisz, że tak łatwo mnie oszukać?

Przecież jestem sędzią. Wyczuwam kłamstwo na odległość.

Nie kłamię.

Lepiej powiedz, kiedy i z kim się wybierasz.

Rozmyśliłam się.

Zostaję w Krakowie.

Powiedz.

Wesprę. Pomogę.

Zawsze. Nie mogę.

Tajemnica królestwa.

Na Litwę.

Zobaczysz, miła.

Ślubu nie było, teraz droga przed nami znów wolna.

Przecież nie mogę myśleć o ślubie, gdy królowam w takim stanie.

Czyli jednak nie chcesz.

Chcę.

Przecież słyszę.

Każdy powód dobry, żeby się wykręcić.

Najdroższy mój.

Pani nasza.

Źle z nią nawet nie wiesz. I dlatego nie chcesz ślubu?

Sędziwój miał więc radę. Co ci powiedział?

Żebym dla ciebie za biedny.

Bo co ja ci mogę dać?

Skromną izbę, konia?

To wszystko ci na nic podszedł.

I z tym uwierzyłeś.

Sama widzisz. Dwodzisz, szukasz wymówek.

A więc to tak.

Niewiasto, oburzająca jak mogłaś.

Każda ranią.

Błagam wybacz mi, ale nie mogę patrzeć jak się torturujesz. Jak wstrzymujesz

łzy. Mylisz się.

Moje oczy są suche jak moje serce.

Jedyne czego żałuję to miłości Wilhelma.

Kiedy przeczytałam list.

Tylko on naprawdę miłuje i tylko on rozumie.

Gdyby nie ten list.

Bogu dziękuję, że Tromba zgodził się go przywieźć.

Właśnie czeka pod drzwiami.

Niech wejdzie.

Możesz nas zostawić, tu będzie spowiedź.

Nie prosiłam o spowiedź.

Bo to ja będę się spowiadał.

Ale to jeszcze nie koniec z Kyrgią.

Ja myślę.

Nigdy nie był bacie Jogajły, że odebrał mi troki i oddał takiemu jak ty.

Cieszę, że Ragano uratowała ci życie, bo... Bo coś by zrobił.

Powiodło ci się. Walczyć nie umie. Spokojnie, książę. Spokojnie.

Bo mnie stracisz.

Dobrze mówię, słuchaj jej.

Teraz już wam nic nie zrobię. Ale kiedy stąd wyjdę, miej się na baczności.

Ja nie odpuszczę.

Będziesz się własnego cienia bać.

Każdego człowieka, co ci do komnaty wejdzie.

Każdego drzewa na polowaniu.

Nie będziesz wiedział, co ci do kielicha podano. Rozumiesz? Ja będę wszędzie.

Przejdź.

Jest bezpieczna.

Wojownik ją pilnuje.

Dobrze, żeś tego nie zrobił, bo to naprawdę zdrajca jest.

Dumny? A myśli tylko, jak nam gardła poderfnąć.

Aragana.

Chciałem uprowadzić i wywieźć. Ale nie wywizł, przegrał po raz kolejny.

Jeszcze trochę i go zlamie, a wtedy... Wtedy co, oddasz mu całą Litwę?

Bracie... Po co nam to wszystko, bracie?

Polska, Kraków, Jadwiga, zdradziliśmy swoich!

Byłaś ostatnio w mieście?

Nasi krztu siłą nie chcą przyjąć.

Polska daleko, obcy król, obcy kraj.

Trochę wiary, bracie.

Myślisz, że ludziom głowę wodą polejesz, od razu polecą do kościoła.

Litwa twarda.

Niełatwo ją zmienić, ale warto.

Im dłużej kamień szlifować, tym piękniejszy klej nad płotem.

Tak będzie z Litwą.

Zejdź mi z oczu.

Precz! Pani Bogam, zrozum. Skłamałem z Litwą, ale chciałem dobrze.

Myślisz, że jestem głupia?

Że łatwo mnie oszukać?

Nie. To wielki grzech, co zrobiłem.

Największy.

Jaki piękny kielich.

I jeszcze jeden.

I koszula.

Proszę, najjaśniejsza pani, wybacz. Nigdy. A teraz bierz te dary i jedź na

Litwę. Dokąd? Do Wilna. Do twojego króla, dla którego byłeś gotów złamać

serce. Sam rozdasz te dary, nikt nie zauważy różnicy.

Pani, zostawcie mnie samą.

Nigdy. Wybacz, panie, nie wiedziałem.

Zresztą nie chcę do jedzenia.

A po co?

Obyczaj. Na świętego błodaja, święci chyje w kostiele, a potem miksturę na

gardło robi.

Tak było za rządów Kazimierza. Chciałbym, aby i za twoich rządów tak

Ja chrzest niosę, a ty chcesz zabobony pogańskie odprawić.

To obyczaj, nie zabobony.

Jabłko to symbol grzechu.

A my zrobimy z niego lek na gardło.

Aby na zawsze utknęły w nim oszczerstwa i złe słowa.

Jeżeli nie dasz zgody na święcenie jabłek, zabij od razu.

Bo jeśli żyw będę, jabłka i tak poświęcę.

Życie za jabłka.

Teraz już wiem.

Tylko ty możesz ochrzcić Litwę.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.