Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku...
Władysławie. W każdym cierpieniu i w każdej śmierci jest
jego ból i jego śmierć.
Również to.
Wciąż myślę, jak Chrystus, nasz Pan, cierpiał na krzyżu.
I stąd twój smutek?
I tyle smutek.
Bardziej nadzieja.
Naprawdę?
Straszna śmierć. A ty nie czujesz nadziei na zmartwychwstanie?
Dokonało się raz i dokonuję co roku.
To wielka tajemnica wiary.
A że i ty?
Bez tajemnic?
Chodźmy.
Dziś będę się modlić do wieczora.
A potem czuwać przy grobie pańskim.
Całą noc?
Nie pamiętasz?
To święte niewiasty odkryły puste grób Chrystusa.
Zazdrości ci tego żaru w sercu, Jedwigo.
Dołącz do mnie.
I poczuj go w swoim.
W mojej głowie Litwa.
W sercu ją.
Czekam na wieści stamtąd.
Nie chcę zniszczyć twojego skupienia.
Wybacz.
Ciąże, oszczędzaj siły przed bitwą. Doczekać się nie mogę, aż pogonimy tego
Światosława. Jak kazał Jogaila.
Litwini z połakami.
Ubijemy gada, wyprujemy mu flak i łeb rzucimy psom, a potem zajmiemy się
garbatem i obaj pożałują, że się zadawali z krzyżakami. Dobrze, wpierw
musi wrócić ze swoim oddziałem.
Ci oni są i dawno powinni tu być.
A to jeśli gdyby tak łamał i to była zasadka? W razie tego znasz zasadę.
Ciąże, pogoniliśmy księcia Smoleńskiego.
Witold? Wciąż Witold ranny. Nie mierza. Tylko konia znaleźliśmy, po nim ani
śladu, pewnie został pojmany.
Co z nim zrobimy?
Może warto zawieść go krzyżakom.
Gada, że zna marszałka Valenroda.
Że tamten da za niego górę złota.
Bajki opowiada, żeby zyskać na czasie i uciec. To co chcesz zrobić?
To, co książę Witold radził.
Powiesić go na jakimkolwiek drzewie i zwiewać to.
Dziwne to wszystko.
Książę pozwolił nam uciec, wieszczeńca zostawił.
A wcześniej walczył z nim ramię w ramię.
Podejrzana sprawa.
Spójrzcie, jakie to cudne.
Wuj Kacper całą noc żył. Wszystko po to, żeby widowisko pasyjne na rynku było
jeszcze piękniejsze niż rok temu.
A przecież nie widziałaś, nie było cię jeszcze w Krakowie.
Czy ta Regina mi opowiadała?
Widzicie, jak umiem zadbać o duszę krewniaczki i o jej wykształcenie.
No, kto zagra Matkę Zbawiciela?
Najświętszą panienkę, czystą i bez grzechów.
Jak na ciebie skrojona, Hanko.
Niebiasta nie może grać, nawet Maryi.
No, Regino, coś chyba słabo z tym waszym nauczaniem.
Głupia jesteś, wstydu mi tylko przynosisz. Do domu.
Widzę, że Pan Rajca chętny.
Do domu, powiedziałam.
Proszę, proszę.
Proszę.
Poskąpiliście materiałów.
A widział Pan Rajca Matkę Chrystusa na obrazie tęgą, albo która sobie dogadza
przy stole?
A może aptekarz Lajos? On ma takie gładkie lito.
Może, może.
A może. Może to...
A
nie, nie, raczej... Nie, nie
zasługuję. Może... O!
Nie, Jezus był Żydem, ale religia mi zabrała. Nie mogę.
Kto się odważy?
Kto? Tylko rosły musi być?
i krzepę w rękach mieć.
Kto? Bo krzyż ciężki będzie.
To grabarza weźcie.
Grabarz? Dobre żarty.
Bluźni szkacie.
Grabarza.
Aleś wymyślił.
Myślałem, że by czułem nieco na drogach. Trochę lęk.
Ale nie tylko oni umartwiają swoje ciała, dręczą dusze.
Moja żona pości, modli się bez ustanku i nawet nocą chce szuwać pod krzyżem.
Królowa jest bardzo pobożna. I delikatna.
Martwij się o nią.
Spróbuj zrozumieć. Więc mi pomóż. Poganie na Litwie też składają ofiary
Ze zwierząt i żeby oddalić od siebie nieszczęście. A jaki jest sens szukania
cierpienia?
Czy Bóg tego potrzebuje?
Człowiek tego potrzebuje, żeby znaleźć Boga, który przelał swoją krew za
człowieka. Żeby odnaleźć go w sobie.
Ja także szukam ścieżki wiary, która daje radość, spokój.
Ale czas Wielkiej Nocy jest szczególny, pełen smutku i powagi.
Jadwiga nosi koronę.
Chociażby w piernie.
Też trudno ją unieść.
Czy ten trud to za mało, żeby znaleźć w sobie Boga?
Wspomnienie męki Chrystusa wielu ludziom daje siłę, żeby odnaleźć sens we
własnym cierpieniu.
Najjaśniejszy pak.
Znielce? Z budy.
Błaganie o pomoc, panie. Czyli królową matkę jest w niebezpieczeństwie.
Co pisze?
Zamordowano Karola z Durad, co króla Neapolu.
Dopiero co koronował się na króla Węgę.
Dlatego możni oskarżają królową Elżbietę o nasłanie skrytobójcy.
Ona lęka się o życie swojej Marii.
Błaga cię, panie, i królową Jadwigę o pilną pomoc. Mówisz, że bośniaczka sama
zaprosiła tego Karola do budy.
To prawda.
Chciała, żeby król Neapolu dał jej wsparcie przeciwko możnym.
Nie przewidziała, że sam sięgnie po węgierską koronę, powołując się na
pochodzenie andegawańskie. Ludzie rządnie władzy, gorz się od zwierząt.
Trzeba powiedzieć królowi, pań. Nic jej nie mów.
Sam to zrobię za chwilę.
Dajcie nieść krzyż Grabarzowi.
Wyrzuć się z Marzygnata, no!
Najlepiej do beczki zesmałam. Dam jego miejsce.
Was zaraz wyrzucę. Dajcie mu powiedzieć.
Dziękuję, Esterok.
Dajcie nieść krzyż grabarzowi.
Tak wypełnicie naukę kryptuza. On za wszystkich umarł. Za ciebie rajco, za
i za tego żebraka, co siedzi pod kaczmą. Grabarz zbawicielem?
Ten, co zwłoki grzebie, ma o zmartwychwstaniu przypominać.
Powiedział pan.
że ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
Każdy winien znać swoje miejsce.
Tak Bóg świat stworzył, że jedni coś znaczą, a inni nic.
Chcesz powiedzieć, że Bóg się pomylił?
Daj pokój.
Nie trzeba.
Szkoda, że mój grzymek do Korczyna pojechał.
On by się najlepiej nadawał na Chrystusa.
Rudę.
Nadworny kucharz. Królowej króla. To kto bardziej godzien?
Ech, gdyby nie ta korona.
Boję się igiem.
Cześć, Boże.
Teodorze!
Ponieciesz krzyż. Z radością.
Tyle zachodu, całą noc życia.
Do jakiegoś piekarzyny.
Piekarz to mistrz pechu. Urszula dobrze zrobiła, że zagrzymka poszła. Ty to się
do niczego nie nadajesz.
Wczoraj jesteś aż do bólu.
Kurach pierdzi, rozgromiliście oddział Kwiatosława.
Jakim cudem udało im się pojmać niemierzy?
I dlaczego go nie odbiłeś?
Czy ja powiedziałem, że go pojmali?
Może on sam do nich przyjechał.
Nie byłby to pierwszy raz.
Gdy podstępnie przeszedł na stronę drogę.
Uważaj! Nie wierzę, że nie mierzę do nich przystąp.
Przecież z nim nigdy nic nie wiadomo.
Co myśli, co planuje, komu służy.
Najgorsze jest to, że zna nasze plany.
Światosław dowie się, że jedziemy odebrać mu msistwo i przygotuj się.
Tyrynat mnie zdradzi.
Głowę dam, że już to zrobił.
A wasz głowy, że nie zrobił?
Dobrzymi łopami do Chrystusa. Trzeba ty pobrudzić, odejdź.
Już się uparłaś na tego biedaka. Może nie jest mistrzem cechowym, ale jego
jest przytypna. Każdy w Krakowie z niej korzysta. Ty także.
Swoje lata mam, ale jeszcze pożyję. Pożyję.
Ekce homo.
Oto człowiek.
Ukrzyżuj go!
Ukrzyżaj!
Długa droga przed nami.
A jak szlek głodny, to jeszcze dłuższa.
Trzeba odjeżdżać, kiedy druh w niewoli. Nie mierza w Rusji.
Trzeba mieć nadzieję.
Prawda. I konie się odłać, przyjacielu.
Powiedziałeś tu czegoś? Nie chcą puścić pary z gęby.
Trzeba im w te mordy wlać gorzale.
Wtedy powiedzą, jak wyglądała potyszka ze Światosławem i porwanie nie mierzy.
Na wieczorny postój dostaniesz kilka flaszek.
Jak rozkażesz, księże.
Nie spuszczasz mi tą daszłot.
Masz być jak cień. Nikt nie może o tym wiedzieć.
Będę uważał.
Krzyżakiem już byłeś.
Spiszesz się.
Chojnie cię wynagrodzę.
Nie pozwalam ci, Tyrylu, gnić w niewoli w Ustraitu.
I ty, panie, tutaj?
Pobożne serce szuka każdej sposobności.
Radię chcę cię widzieć. Może będziesz mógł mi pomóc. Nie sądzę.
Jak ja pomóc mogę?
Szukam domu w mieście.
Teraz mieszkam kontem u rajcy Wierzynka, ale za żoną mi tęskno.
Za dziećmi.
Niech by przyjechali.
Dom kupić możecie dopiero, jak zyskacie prawa miejskie. To wiem, ale nie chcę
czekać roku.
Może na wynajem jakiś dom się znajdzie. Skąd ja mogę takie rzeczy wiedzieć,
dobry człowieku?
Król mówił, że do was, panie.
W każdej potrzebie przyjść mogę.
Tak mu mówił. Więc jak będzie?
Duchów się nie boicie?
Po tylu latach na Litwie, Bardziej ludzi się obawiam. To widzę rozwiązanie.
Widzicie ten dom?
Należy do szlachcica wygnanego z miasta.
I w nim duchy. Oraz jedna uciążliwa mieszka, która twierdzi, że wygnany
szlachcic polecił jej domu pilnować.
Ale szybko ją wykurzymy.
Nie liczycie chyba na mnie?
Na duchy liczę.
Jak cicho.
Apostolowie w ciszy opakują śmierć Jezusa.
Nie wiedzą jeszcze, że powstanie z martwych.
Zabieram cię stąd.
Skąd ten fresunek, Helena?
Stało się coś?
Nie, nic.
Myślę o męce Jezusa. Zawsze mi od tego smutno.
Czy mogę już stanąć?
Zostawcie nas.
Czekałeś na wieki z Litwy.
Niepokojący.
Ale zbudę. Twoja matka załapała dla Joprobie.
Mów jasniej.
Zaprosiła na dwór króla Neapolio.
Karolę zdoraca.
To wiem.
Ma przeciwko sobie wielu możnych.
Nawet mąż Marii, Zygmunt Luksemburczyk, ostrzy sobie zęby na koronę.
Tymczasem Karl ją nawlażył.
To wszystko wiem.
Ale co się stało?
Ktoś go zabija.
Niektórzy podejrzewają w twoją matkę.
Matka by tego nie zrobiła.
Teraz obie królowe są w niebezpieczeństwie.
Chrysta!
Karol miał wielu zwolenników. Zniecili bunt, przekonali innych.
Matce twojej siostrze niewielu zostało przyjaciół.
Ale w nas ich ma, prawda?
Ty mi powiedz.
Słyszałem, że źle cię traktowała.
Ale to moja matka.
Chcę im pomóc.
Błagam, Władysławie, musimy coś zrobić.
Słyszycie to zawodzenie?
Jakby dusze potępione błagały o liczość.
To pewnie wiatr w kominie. Nie pierwszy raz.
Ludzie gadają, że to nawiedzony dom.
Ludzie gadają, co im ślina na język przyniesie.
Dom jak dom.
Bądź cicho, bo Reginka śpi. Mówią, że duchy dopominają się o jakieś złoto,
było tu schowane i górszula z nim uciekła.
Mówią też, że w Krakowie smok mieszka.
Daj spać.
Idź.
Jak drogę do Gniezna?
Wiadomo co? Przyjezdna miłodektu. W karczmach i na traktach spokój.
Ludzie czekają na królewską parę.
Oto jest siła królewskiego majestatu.
Albo przywilejów, na jakie ludziska liczą.
Wojtku.
Poszli kogoś...
szybkiego i zmęczonego do obudy z listem.
Może nie organizujesz się tam przeciwko króliowej.
Trzeba pilnie rozwiązać sytuację.
Mamy świeżutkie kołakle. Ile weźmie? Jednego. A piekarza widzieliście?
A tu nieopodal w karczmie ciasto pomaga zagniatać karczmożowi. Z rozkazu
królowej na święta chleba będę ubogim rozdawać.
Kołacze weźmie!
To u was wyrabia się te chleby dla ubogich?
U nas?
Na zapleczu.
Chciałabym pomóc. Ty też?
I co teraz?
Teraz.
Musi poleżeć.
Witaj.
Witaj.
Może się przydam?
Święto. Człowiek chciałby coś dobrego dla innych zrobić.
To co mam robić?
Bo ja tak naprawdę to... Ja jestem... Amko, wuj cię szuka. Jesteś potrzebna w
domu.
Wybacz.
Królowo, wiem, że proszę o wiele, ale muszę spotkać się z ojcem.
Pojedziesz na Śląsk?
Jeśli pozwolisz.
W Wielkopolsce wróciły wspomnienia i doszło mnie wieść o jego chorobie.
Oczywiście.
Wiem, co to znaczy tęsknota.
Troska o matkę i ojca.
Jedź.
Dziękuję.
Królu, królowo, ten młotry jeszcze ośmiela się tu pokazywać.
Musiałem przyjść pokłonić się przed waszym wyjazdem i jeszcze raz
za darowanie moich win. Bóg cię osądzi inaczej.
Arcybiskupie, Mikołaj wynagrodzi ci krzywdy grzywnami, jak zostało
Planów Boga nie znam, lecz ufam Jego miłosierdziu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.