All language subtitles for Korona królów odc. 312

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Nie pojadę do Częstochowy. No gdzie tam stawać? Pustka

dziadostwo. To skrytobójca! Musi zginąć! Część cud zamordował mi ojca!

A ty zabiłeś mojego!

Ten oto Jan!

Łże! Pozostaniesz w Krakowie.

Panie, nie ufasz mi?

Ufam. A gdyby kupie Tchanon czegoś potrzebował, pomożesz.

W rok musisz teraz w Krakowie mieszkać. Jakże się cieszę. A gdzie się

zatrzymasz, druhu? Chciałbym u ciebie.

Ja się mowit.

Wkładam ci dziś panie.

Hołd lenny.

Piękny strzał, panie. Dziękuję.

Przesłyszałem się do łatwego łuku, ale letewskie lepsze.

Ta strzała przebija rycerską kolczugę.

Znamy. Takie na liście.

Co wieści od moich braci?

Prędko są, ale nie aż tak.

Myślę, że nie dotarli jeszcze do granicy.

A żona moja?

Porzuciła twój niedorzeczny plan.

Najjaśniejszy panie.

Księżna Eufemia prosi o widzenie.

Tylko nie ona.

Kiedy ta kobieta otwiera usta, wiadomo.

Chcę coś załatwić. Ale czyni to dziękiem, panie.

Bo chcę wydać córki za moich braci. I ona jedna marzy, aby wejść do rodziny

króla. Chcę króla powitać przy wjeździe na ziemię wieluńską. Wiedziałem, że to

wapska intryga.

Dziękuję Boże, że obdarzyłeś mnie w tym sramie.

Wiem, co odpowiedzieć księżni.

Najjaśniejsze panie, najjaśniejsza pani.

Mój mąż, księża Polski Władysław, pragnie zaprosić jej królewskie mości na

ziemię.

Szkoda twojej fatygi, księżno.

Wystarczy goniec.

Ależ nie ośmieliłabym się, panie. Ja i król doceniamy twój trud.

Moim pragnieniem jest pomodlić się razem z wami przed świętym obrazem w

kościele, który ufundował mój mąż.

Nie możemy doczekać się tego widoku.

Pragnęłabym, panie, potowarzyszyć ci w tej drodze. Ja uwielbiam jazdę konną.

Wygodniej ci będzie, księżno, na wozie, obok królowej.

W tak podeszłym wieku niebezpiecznie jest jeździć konną.

Król Kazimierz się o tym przekonał.

Oczywiście, panie.

Nie mogę tak żyć.

Bez mojego młodszki, bez Jana.

Pójdę rozmówić z ciepłym, nie wysłuchać.

Traci dwie córki.

Tak, panie marszałku. Dokument, który sobie pan zażyczył.

Doskonale.

Akt nadania szlachet twajanowi skleparza.

Wieś Kościelet, herb Golian.

Poczciwiec nie zgłosił się po kopie. Pergamin leży.

Pilnie należy go strzec.

Tak, panie marszałku, jak każdego dokumentu.

Królowa Elżbieta go zleciła?

Tak.

Wielka królowa i zacna niewiarda.

Tak słyszałem.

Panie marszałku, proszę o wybaczenie, ale przybył goniec z Litwy z listami do

króla. Powinniśmy już iść.

Dobrze, chodź, major.

Szczęść Boże!

Panna Śmichna?

Miło pana widzieć.

Ojciec kazał coś przekazać?

Nie kazał.

Na pewno?

Raczej tak.

Raczej?

Ciekawe.

Czekam tu na niego, a zjawia się pan.

Tak, bo mnie właściwie miało tutaj nie być, bo przybył goniec z Litwy, ale

inkaustu tam nie ma.

Rozumiem.

To do zobaczenia. Do zobaczenia, panno Śmichno.

Miętoli i opatr.

Jak licz gąskę.

Pożre ją dziś wieczorem i idę o zakład.

Nie zakładam się.

A to czemu? A jak to sprawdzisz?

Zaproszą cię?

Kata do łożnicy?

A my tu siedzimy jak te dwa kołki.

Co prawda, to prawda.

Wydaje się całkiem sama.

Zdałaby się taka na zimne wieczory, co?

Mnie to żadna nie zechce.

Patrz na moją ręce.

Jakbyś dzierżył w nich złotego dukata, to... Jak mi który pomoże, to ja pomogę

sprawach sercowych.

Potrzebny silny mężczyzna, trzeba worki przenieść.

Ja pójdę.

Znacie może panią Reginę? A kto, pyta?

Hanka, jej siostrzenica.

Wyście chyba nie z Krakowa. Z Korczyna.

Mam wieści o Turszuli, dodatkowej córki. I wuja Kacpra, córki także.

Pójdziecie tą uliczką, za rogiem jest dom Reginy.

To już lepiej? Tak, dziękuję.

Dziękuję. Tu jeszcze.

Dziękuję.

Ojciec też miał takie silne dłonie.

Od zagniatania ciasta.

Jakaś był od niego marny, ale człowiek dobry.

To ten dla Świętej Trójcy?

Skorczyna.

A ja jestem Hanka.

I mnie piękne.

A was jak było, jo? Dobre.

Córka piekarza.

A wy to jaką pracę macie?

Pracę? Ja pracę mam bardzo taką ważną.

Wszyscy mnie potrzebują.

Prędzej czy później.

To tak jak piekarza. Tak.

Tak się bałam, że będzie już za późno.

Tchórzem, niegodnym miłości.

Co się stało?

Zawiodłam Jana.

Nie uciekłam z nim, tylko skryłam się w kościele.

I dobrze zrobiłaś. I ty to mówisz?

Tak jak to stoję.

Mówiłaś, że wiesz, co to miłość. Wiem.

I twoja miłość z nią cierpi.

Nie musisz już uciekać.

Ojciec wyda mnie za mąż i stracę Jana.

Idziemy do niego.

Nie.

To ponad moje siły.

Mam coś, co was uratuje.

Zaprowadzę cię pod kościół wniebowzięcia. To nie ma drugiego na

U nas w Korczynie też jest kościół.

I całkiem spory.

A ładnie macie.

Bo u nas to i ze setka się naraz skąpać może.

Mamy łaźnię i wiele setek może się tam kopać.

A słupienicę też macie?

A jakże, mamy.

To można powiedzieć, że z Italii albo z Francji do nas Panna przyjechała.

Z całego Korczyna przyjechałam.

A Ty, Panie, nie chcesz iść umyć do tej łaźni?

Pewnie potem to zrobię.

Ludzie pomyślą, że uciekły z piekarni.

A panę co wprowadza do Krakowa?

Do ciotki Reginy przyjechałam. Reginy?

Żony Kacpra?

Do samej ciotki Reginy. Żony królewskiego krawca.

Bo ja muszę do pracy, bo tam w piecu się pali i tam się chleb

spali.

No, muszę, bo tam pali się, pali się, pali się.

Gdzie król?

Dlaczego pragniesz widzieć króla?

Po modlitwie. Chcę zaprosić króla na ucztę. Fortunę wydałam.

Król na pewno to doceni.

Oby tylko udało się go zatrzymać.

Odkonie złe myśli, księżno.

Odgrażał się, że zaraz będzie jechał dalej.

Wielkopolska to pilna sprawa.

Piękna ziemia.

Moje córki tak piękne. A na śluby muszę czekać.

Chętnie bym pomógł lecz. Ach, dziękuję, sędziwoju.

Tak się cieszę, że chcesz wesprzeć bezradną kobietę. Ale... Ale z całego

ci dziękuję.

Święta panienka ci natchnęła.

Księżno... A teraz idź i natychmiast znajdź króla.

Janie, mam coś, co cię ucieszy.

Po czym ona mówisz? O twoim szlachetstwie, Janie.

Gardłem za nie mogę zapłacić. A to?

I ty już ze mną rozetłali?

Potwierdzenie twojego szlachetkiego prawa o tle.

Tytułu i herbu.

Bardzo jestem uradowany. Nie wiedziałam tak cieszącego się człowieka.

Dobraliście się jak w kortymaku.

Czyli wolno mi cię już miłować?

Spróbuj się tylko zawahać. Nie waham się.

Dobrze. Czytaj, bo nas nie wyuczono.

Beczki z winem zakupione w mieście Florencji.

Ilość 35.

Szer z parmu.

Ilość 20.

Przepraszam na jaśniejsze, pani.

O, naraz to.

Gdzie król? Nie mam pojęcia.

Wysyła ci mężczyznę po wodę. Wróci z mokrymi rękami.

Władysław radzi się z Litwinami w sprawach wojny. Wojny?

Nie mam wewnętrznej sprawy na głowie.

Wiejscy ludzie. Co?

Pielgrzymują do obrazu.

Kilka dni idą.

Lepo ugonić ich.

Nikt ich nie ma.

Ale czekaj.

Wiejscy ludzie?

Powiadasz?

Mówiłeś o jakiejś dziewczynie. Co ty, jamińko?

A może coś ci się przewidziało? Trochę wypiliśmy.

Cześć, jestem jak profe w Wielkanoc.

Piwa. A co takiego ma, he?

Uch, chlesoła. No cichna, no tylko taka.

Żywa. Jakby była martwa, miałbyś to robić, nie?

I taka urocza, jak, jak z obrazka.

To może jakaś święta, siadaj, napijmy się.

Uciekać muszę.

Czemu? Hanka powiedziała, że tutaj zaraz przyjdzie. No to święta, wiadomo.

Trasna. Druhu, coś nie poznaje się.

No siadaj i opowiadaj, no.

Okłamałem ją.

Powiedziałeś, że się ożenisz. Nie.

Nie mówiłeś, że ty z nią.

Nie, nawet jej nie czknąłem. To ona mnie.

Znaczy, nie to, że mnie dotykała, tylko na targu z mąki mnie otrzepała, no.

Gadarzem piekasz.

No no, i co ty na to?

No właśnie, nikt, w tym cała bieda. A, biegasz. Właśnie, a przecież jestem

grabaszem. Grabasz to dobra robota, lepsza od mojej. Jakoś nikt o niej nie

marzy. Może nie marzy, ale prędzej czy później każdy do ciebie przyjdzie, a ja,

odkąd nowy król panuje, w ogóle nie mam roboty.

Janek, co robić?

Powiedzieć prawdę.

Miło cię znowu widzieć.

Mnie ciebie też miło.

Też dobrze.

Znalazłam ciotkę Reginę.

A pan to pewnie ten drugi, o którym ciotka mi opowiadała?

To cieszysz się, że znalazłaś ciotkę Reginę?

Jej se chyba z głową zrobiło.

Regina zwariowała?

Gada, że wszyscy na nią czyhają, a dom jest przeklęty.

Jeśli miałabym tu zostać, to potrzebuję pomocy.

Nikogo w Krakowie nie znam, a sama z ciotką nie dam sobie rady.

To napijmy się.

Nie mogę.

Dobrze, że przynajmniej poznałam uczciwego opiekarza.

A pan to podobno mistrz małodobry?

No.

Szczęść Boże.

Szczęść Boże. Dziękuję.

Ciemna Eufemia w swojej dobroci rozdaje jadło z naszej uczty.

To prawda?

Czy to nie wspaniałe? Zajeiste.

Owoce, mięsa, kołacze. Ma takie dobre serce, takie współczujące. Cieszy mnie,

znasz się na ludziach.

Dziękuję, księżno.

Wielką sprawiłaś radość królowej. To mój obowiązek.

Królu, zawsze wspierałam biedę pielgrzymów do świętego obrazu.

Ach, co tak stoisz? Idź po. Więcej jadła. Więcej jadła. Tyle dobrego.

Mówiłam. To święte miejsce.

Amen. I pora na nas.

Pora na nocleg.

Szybko czeka.

Modlitwy tu zapamiętam.

Dostać niechili życie.

Żona moja miała rację.

Ikona cudem w pamięć się wbije.

Na człowieka patrzy.

Choćby oczy zamknął. Rada jestem królu, jak również mój mąż, księże Władysław,

twój imiennik.

A teraz... A teraz w drogę.

Ale jak to w drogę?

A nasze sprawy królewskiej rangi? Matka Boża kazała jechać. Władysławie.

Zostańmy choć na posiłku.

Matki Boże.

Słuchać musi nawet król.

Sędzi w boju.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.