Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku.
Do panów krakowskich. Propozyty i spotkania.
Królowo, niech adwentus, to radosne oczekiwanie narodzin Pana, ześle na
łaskę. Nie mogłam, pani, zostawić się samej, z dala od siostry, matki, od
rodziny. Tym bardziej, że pełen pokory pewien rycerz przesyła ci
tę ilustrowaną włoską Biblię.
Człowiek, który ją wysyła, musi naprawdę kochać Boga. Jak również dobro, pani.
Mój Wilhelm?
Mój miły?
Nie tylko Wilhelm szczyci się cnotami.
Nie tylko on zna Twoje upodobania, pani.
Także mój brat, Siemowit.
Przywiozłam go tutaj, byś nie czuła się samotnie, pani.
Mam przyjąć Biblię od człowieka, który chciał mnie porwać? Brat dawno zrozumiał
swój błąd do pobożnych chrześcijanin. Chciał mnie porwać, by zdobyć koronę.
Pragnie prosić Cię o wybaczenie.
Wysłuchaj go, pani.
Twoja pobożność się nie zmienia.
Advent to czas Najświętszej Panny Dziewicy. Mam jej za co dziękować.
Godzisz się więc z losem, z decyzją panów? Dzięki modlitwie.
Nadal wierzę, że Wilhelm mnie miłuje.
Nie opuści mnie, biskupie.
Wiem to. Będzie o mnie walczył.
Jadwigo. Nie chcę słyszeć o nim niczego złego.
Zawsze oczekiwałaś ode mnie prawdy. Wsparcia.
Prawda. Jest taka.
Dla Wilhelma znaczenie miał tylko krakowski tron. Nie ty.
Dlaczego chcesz mnie zranić? Chcę ci uszczędzić cierpienia.
Habsburgowie niewiele znaczą.
Książątkę on przy tobie. Sama wiesz.
Nie można mnie miłować jak niewiasty?
Można. Ale Bóg wyznaczył ci inny cel niż miłowanie.
Jesteś królem. Tylko Wilhelm się dla mnie liczy.
Poselstwo jest w drodze do Wałkowiska po Jogajłę.
Niczego już zmienić nie można. Nie wierzę.
Odpowiedzialna? Milcz!
Gdybym była odpowiedzialna, wybrałabym zamiast tego poganina choćby księcia
Siemowita. Pani, co mówisz?
Zostaw mnie samą, biskupie.
Z Bogiem.
Ile trzeba mieć buty w sobie, pytałem.
W przeddzień Bożego Narodzenia? W ten święty czas królowa nie może mu odmówić
gościny. On na to właśnie liczy. Ma ambicje i nie przestanie ich mieć.
Za króla Kazimierza nie zostałby tutaj.
Siemowit urabia królową z pomocą swojej siostry.
Słyszałem, że księżna Eufemia już u niej była.
Nic nie działa. Nie wolno jej lekceważyć.
Toż żona Opolczyka. Powinniśmy wpuścić Siemowita na dawę. No ale ją należy
oddalić. Zamknięcie bram byłoby wielkim afrontem. Siemowit przebywa w pokoju.
Jak książę, to i księżna też.
No to trzeba wzmocnić strażę przy królowej.
Nie przeszadzajmy. Powinniśmy sobie ufać choć trochę.
Kto raz planował porwać królową, ten może zawieść znów.
Gościć ich trzeba, ale ufać nie wolno.
Pamiętaj, w odpowiedniej chwili padasz, I oświadczasz się. Siostro, wiem, co
czynisz. Musisz być jej nowym wilemem.
Najjaśniejsza pani.
Oto mój brat, księże Mazowiecki, Siemowit.
Pani, o twojej urodzie, złotym sercu i mądrości mówią nie tylko na Mazowszu.
Ale w całej Polsce.
O tobie książę za to nigdzie nie mówią dobrze.
Naprawię to, królowo. Bo dałaś mi nadzieję, przyjmując ode mnie ten
Błogosławiła go Katarzyna ze Sieny, a dotykiem swych rąk zaszczycił papież Jan
XXII.
Świętą księgę przejęłabym nawet od największego wroga. Ale...
Mój brat nie jest ci wrogiem, królowo. Królu, chcę porozmawiać z
księciem Siemowitem na osobności.
Tylko w towarzystwie pana wojewody.
Jak każesz, królu.
Ten tron był moim marzeniem.
Ale marzenia się zmieniają. Korona należy do ciebie, pani, i nie zamierzam
podważać. Przybyłem w innym celu.
Mea culpa.
Mea maxima culpa.
Wybacz, że chciałem cię porwać i potajemnie poślubić. A zamach? To nie
sprawka? Nie. To panowie Wielkopolski i arcybiskup Bodzanta za moimi plecami
knuli. Nie jestem naiwna, książe.
Wysłali Cztana do Krakowa, a ja potępiłem ich za to. Ale nie
Dowiedziałem się, kiedy Cztan siedział już w losu. Dlaczego królowa ma ci
wierzyć?
Przybyłem tu jak do paszczy lwa.
Bez brązy moglibyście zrobić ze mną co chcecie.
Zależy mi na zgodzie.
Skoro nie zależy ci już na polskim tronie, kogo widziałbyś u mojego boku?
Jogajła powinien zająć to miejsce.
To najlepsza szansa dla Ciebie, Pani i dla Korony.
Przy takim sojuszu nikt Polski nie pokona.
Gdybyś dostał szansę starania się o moją rękę, byłbyś za nim również?
Powiedz.
Czemu przybyłaś z bratem, księżno? O mój Boże, jaki ton.
A adwent to czas pojedynania.
Kiedy dwoje ludzi ma się ku sobie, trzeba pomóc, czyż nie?
A więc jednak swaty.
Czy ty przed Boże poślubiłeś swoją żonę z miłości?
No to dobra kobieta była.
A Biblia mówi przecież, że miłość jest najważniejsza.
Dlatego warto tym dwojga dać szansę.
Przekaż tę Biblię duchakom. Wszystko oddają chorym i ubogim, a Biblia jak
sprawi im radość.
Zanim odejdziesz, połóż dłoń na tej świętej księdze
i powiedz, jaki jest jogajła.
Jako władca prawy i mądry. Co czyta w kolonie Biblię?
Książę niebiśmienny. Ale to wielki władca. I z krzyżakami... To słyszałam
wiele razy. A jaki to człowiek?
Wysoki?
Niski?
Skoczniały?
Mów. Pani, trudno mi rycerzowi o przymiotach męża mówić.
Chcesz, bym powierzyła Jogailę siebie i królestwo, a nie potrafisz powiedzieć,
jaki jest?
Odejdź.
Mnie, rycerzowi, nie godzi się prawić o przymiotach innego męża.
Jak nie biał tam.
Oczarowałeś królową. Jadwiga mi wybaczyła. Czyli będzie tron? Nie.
Na dworze jesteśmy, ale nie dworu, idę mnie.
Żadnego ślubu nie będzie.
Przyjechałem się pojednać, a nie prosić o rękę.
Boże, gdyby nasz ojciec to usłyszał. Nie mogłem inaczej. Panowie już są dogadani
z Litwą.
Pusz, ciebie. Brak ci ambicji.
Ambicje to wrzody głupców, niedoświadczonych młodzików i twojego
Ja przyjechałem zdobyć zaufanie królowej, bo w tym leży teraz interes.
mojego księstwa. A co cię tak zmieniło?
Kiedy ziemię łańczyzką zajmowałem, miesiąc leżałem na marach. Nie chcę
gnać po śmierć, zaciągać długów, kiedy można pokojowo coś zyskać.
Ale ze mną?
Co będzie ze mną, jak wrócę na Śląsk?
Władysław będzie niezadowolony. Na pewno coś wymyślisz, siostro.
Chociaż będzie mnie to drogo kosztowało.
Zdrowończ królu anielski.
Matko boska! Co to za obudowanie?
Spokój mi tam.
Ktoś tu będzie w czepku urodzony.
Diabeł ogonem na chęt.
Psuł brat.
Wsiamać! Na kół zamku cię słychać. Co ty się tak piekisz?
Zginiesz w lochu. Gdzie jest sól? Nie wziąłem.
Kto raz skosztował cudzych groszy, ten i drugi raz się wkusi.
Nie ukradłem sakietki księciu Wilhelmowi. I soli też nie. Wedle traży.
jest sól? No tam, gdzie zawsze.
Nie ma!
Dla mnie.
No i kto ją tam położył? Masz szczęście.
Pewnie, że ma, bo ma taką żonę jak ja.
No co ty tutaj? Miałaś być z mamą, miała ci pomagać. Mamusia na warsztacie. Mów,
jakbyś chciał święta uczcić. Ja no tutaj będę, pracę mam. A w domu jak?
Powiedz, żebym się w raz zatroszczyła o ciebie. Kochana moja. Proszę, o co
chcesz? No to ja bym zjadł coś, czego nie musiałbym gotować.
A więc to dobry pomysł.
Trzeba się cieszyć życiem.
Co jej się stało, że ona nagle taka miła?
Miłuje mnie.
Najlepsze w Krakowie karpie, sielawy, białuki i śledzie z samego Gdańska.
świeże ryby. Najlepsze w Krakowie karpie, sielawy... No już!
Przestań się grzeć, kobieto. Tego karpie mi pokaż. O, ryba świeża.
Czwartka grosza się należy.
Sprzedałaś mojemu synkowi starego karpia. Jeszcze bym go otruła. Oddaj
oszutko. Albo daj świeżą rybę. Ja nie mam troszeczkę świeży. Ja mam za bogaty.
No już, już, przestańcie.
Pokażcie tę rybę.
Pokażcie.
O.
Oko czerwone, a powinno być skliste.
Kselacinę, a powinny być czerwone. Ta ryba ma chyba tydzień.
No już.
Oddawaj pieniądze kobiecinie płotko.
Choć takiego rabanu narobię, że cię do loku strącą. A kim ty jesteś, żeby mnie
straszyć? Mój mąż jest bardzo ważny na Wawelu, a ojciec je dla samej królowej.
więc zobaczymy, komu tam uwierzą.
Chodźmy.
Czekajcie!
Niech będę stratna.
Dziękuję,
łaskawa pani.
Dziękuję. Już, już, z Bogiem.
I niech ci sen zdrowy rośnie w te święta.
No. A teraz, kochanieńka, pakuj mi białugi, karpie i beczkę śledzi. I
po wielkiej zniżce.
A potem każda nieść wszystko do domu gniewosza, zdalewic.
Bo tam mieszkam.
Z torbami pójdę.
Zobaczysz. Znajdę ci w Krakowie najlepszego męża, jakiego tylko mają w
Ale ja idę do klasztoru.
Tam, gdzie matka. Nie pozwolę cię zamknąć.
Chrystus się rodzi.
Złapcie go.
Matko, nie wierzyłem w życie do bacia. Tylko nie kluczcie się w przedin
pana. Proszę.
Przyjechałam świętować.
Szykujcie uroczystą wieczerzę. Tylko powiedzcie służbie, że ja poszczę. Ale
jako poganie możecie jeść. Dowoli.
Przekażę im wszystko, matko.
Być może widzimy się ostatni raz.
Chcę zapamiętać ten wieczór.
Nie cieszę się, że ja.
Cieszę. Ale wiele niezalotwionych spraw tu zostałem.
Pamiętacie, jak siadaliśmy na koni i nie bacząc na nie, spędziliśmy przez lasy.
Na jelenie, sarny, zający.
A jezioro pamiętasz?
Jezioro. Ale tego świtu nad Wilejką.
Mgły nad rzeką.
Ciszy w kniej, gwary w mieście tu.
Wilna naszego będzie mi brak.
Mowę na...
Was będzie brak.
Jogaila, wielki z ciebie władca.
Będziesz miał i Polskę i Litwę.
Będziesz mógł być i tu i tam.
Nie zostawiasz tego na zawsze.
Jogaila!
Matka na ciebie czeka.
Będę królem, matko.
Większym włosem niż Gedimin.
Ojciec powierzył mi zadanie.
Moje zdanie znasz.
O Andegabence.
Zdanie twoje znam.
Mojego nie zmieni.
Winielisz posłuszeństwo.
Liczy, matko.
W tobie winienem miłości. Więcej jej masz we mnie.
niż we wszystkich swoich dzieciach.
Zysięgam. Dobry będzie po ciebie, władca chrześcijański.
Skoro tak, matko, to pobłogosław mnie.
Łatwiej mi będzie stąd wyjeżdżyć.
Bez poczucia życia zawiodłem, bo syn bez matki
nikim jest.
Synu, niech cię Bóg prowadzi.
Królowo, uroczyście oświadczam.
Rezygnuję z pretensji do tronu polskiego i obiecuję oddać koronie zagarnięte
ziemię.
Proszę o wybaczenie za krzywdy, które Ci wyrządziłem. I przysięgam tutaj wobec
Ciebie i wszystkich szlachetnie urodzonych, że jako potomek Piastów będę
straży pokoju między Mazowszem a Królestwem Polskim.
Tak mi dopomóż Bóg.
Powstań się, mówicie.
I oby dzieciątko Jezus, które się właśnie narodziło, błogosławiło naszą
Mazowsze zawsze będzie stało przy koronie.
W takim razie zaprowadź mnie na mszę wraz z twoją siostrą i cieszmy się
razem Bożym Narodzeniem.
Jednego wroga mniej.
Co to za uczta?
Bóg się narodził.
Od dzisiaj już zawsze będziemy tak stętować.
Lepiej niż wszyscy wierzynkowie.
Ja wiem, że ciężarne niewiasty mają swoje zachcianki, ale... Czy ty się Boga
boisz? A czy ty zawsze musisz wszystko zepsuć? Ile to kosztowało?
Majątek! O pieniądze to ty się nie bój.
Boję się o pieniądze, ja je zarabiam.
Krzymeńku, zdarzył się cud.
Święty Antoni.
Szatan nam to zesłał. Na pokuszenie i zgubę. To pewnie pana Gniewosza. A tam
jego. Nie wiadomo czyja.
A znalezione.
Niekradzone.
Ale zaraz, zaraz.
Ty już coś zabrałaś.
Pakuj się. Ja nie chcę. Ja... Re... Re... Re... Re...
Co, mowę ci odjęło?
Ja ręki nie oddam na ścięcie, bo tobie się złota zachciało. Pakuj się, głupia
babo. Wyjeżdżamy do twoich rodziców, do starego domu.
Ani mi się śni.
Jak to ładnie, Grzymku, kochany, jak ty cudownie dbasz o moją córkę.
Patrz, jak się postarał.
A mama co tu robi?
Jak to co?
Gospodarzyć samej w twoim stanie?
Urszulka nie ma dzisiaj, matka jest przy tobie.
Wejdź.
Zawiszał do leśnicy.
Pani nie jesteś pewna, że dobrze robisz?
Zawiszo, wiem, że późno.
Noc. Ale sprawa jest pilna.
Rycerz zawsze gotów, pani, nawet kiedy śpi.
Dobiesław mówił, że znasz się na poezji rycerskiej.
Skromność każe zaprzeczyć. Skoro tak dobrze władasz słowem, jeszcze dziś
pojedziesz na Litwę.
Zgodnie z twoją wolą, pani.
Na granicy musisz poczekać na orszak księcia Jogajły i...
Jak każesz, Pani.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.