All language subtitles for Korona królów odc. 298

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

Wystarczy, żeby młodzi byli chwilę sami.

A jak na królową spadnie, chodzi cień podejrzenia.

Litwini zerwą układ.

Nie uciszycie mnie! Nie możecie tego zrobić!

Wynoś się do Dalewit, gniewoszu. I niech twoja noga więcej w Krakowie nie

postanie. Za co? Za zdradę. Spytek chcę dobrze.

Oby nigdy nie zaznał miłości.

Wszędzie pojadę.

Do Budy, do Rzymu.

Będę walczył o twoje prawo do Jadwigi i do tronu.

Ponieważ wiem, że stan twój powołuje cię do panowania nad sobą i nad poddanymi,

że to powiedziałam ci, że pragnę cię widzieć pełną łaski Ducha Świętego.

Potrzeba ci wielkiego światła.

List Katarzyny ze Sieny do mojej babki Elżbiety.

Słowa tej światłej kobiety nie są potrzebne.

Pani?

Przybył biskup Jana Radlica. Proszę natychmiast.

Pani?

Czemu tak długo cię nie było?

Zostawiłeś nas tu jak na pożarcie.

Co dzień posyłałem anioła stróża. Nie jest on przy mnie stale? Twój tak, ale

mojego goniłem do ciebie.

Niech mi który czasem użyczy skrzydeł.

Ty pani masz serce wielkie jakby skrzydła.

Ono w kawałkach.

Coś się stało?

Ludzie nas tu nienawidzą.

Za nic mają majestat korony.

Do czego to doszło, żeby królowa musiała trzymać w swoich dłoniach topór?

Król, nie królowa.

Topór, nie berło.

Wiem rzadko.

Jadł mi go, wybacz, że nie było mnie przy tobie.

Ale biskup to posługa, nie wybór serca.

Ważne, że jesteś.

Ty przekonasz panów do Wilhelma.

Nie ma chwili do stracenia.

Potraktowali go tak okrutnie.

Wilhelm nie może wyjechać, nie może.

Czuję, że wtedy już nigdy go nie zobaczę. Liczymy tylko na ciebie.

Jadwigo, pani orsza księcia Wilhelma właśnie

opuścił mury miasta.

Straże dostały rozkaz, żeby cię nie wpuszczać do miasta. I wszystkich kaci

porwą. Wojewodę i całą tę bandę.

Teraz jest ważny kto innego.

Andrzeju, jak najszybciej powiadomił Krzyżaków, że Habsburga wygnano z

że powodzenie naszej sprawy jest zagrożone.

Ale to nie jest żadna nasza sprawa, panie Gnieboszu. Rób, co ci każę. Niech

krzyżacy zrobią wszystko, żeby Litwin nie zasiadł na tronie. Niech ślą listy,

niech rozgłaszają wszędzie, na co krakowscy panowie sobie pozwalają. Prawo

po naszej stronie.

Prawo? Niech nie myślą, że jako prasona non grata mnie się pozbyli.

Jeszcze im pokażę.

Będą zaskoczeni. Będą mnie przepraszać i po rękach całować.

Przemądrzalcy, sługusy, barbarzyńców popamiętają Gniewosza z dalelizm.

Uwaga, ostrożnie!

Ostrożnie z tą skrzynią!

Żądasz ode mnie niemożliwego.

Panowie nie ustąpią.

W krewie zawarli sojusz.

Bez mojej zgody.

Za twoją wiedzą wszystko zostało uzgodnione. Beze mnie.

To nie w porządku. Całym sercem jestem z tobą.

Mimo to uważam, że powinnaś ustąpić, pani.

Czyli nie jesteś po mojej stronie.

Przecież przygotowywano cię na to.

Do szącenia.

Do świadomego wyboru męża.

Wilhelma wybrał dla mnie ojciec.

Bóg już nam błogosławił. Byłam w Wiedniu, poznałam cały ród Habsburgów.

przygotowano. Pani polityk... Właśnie polityka.

Ojciec widział co dobre dla mnie i dla korony.

Czasy się zmieniły.

Ale moje serce stałe.

To możesz zabrać je do budy i liczyć na to, że Habsburg cię zechce.

Bez tronu w Krakowie.

Matka jest za Wilhelmem.

Niezręcznie mi to mówisz.

Ale twoja matka pani sama, wiesz, dosyć często zmienia zdanie. Jej opinia jest

opinią doradców, pochlebców, wichrzycieli. Dość!

Nie pozwolę tak mówić o mojej matce.

Mówiłem jak przyjaciel.

Nie wiem, czy jeszcze nim jesteś.

Margit, wezwij księżną Eufemię.

Eufemię?

Jej plan niedawno naraził cię na ogromne nieprzyjemności.

Ona przynajmniej próbowała coś dla mnie zrobić.

Piękna kamienica.

W takim dobrym miejscu.

Żal opuszczać.

A to wy mi tu znamy się?

A mojego męża wszyscy w Krakowie znają.

To prawda, co mi powiedział strażnik na bramie, że wyrzucają was z miasta.

Musieliście coś grubszego przeskrować.

Głupoty powtarzasz. Poszła mi stąd.

Nie wiem, co zrobiliście, ale zasłużyliście na to.

Zagrzymka kucharza.

Prawie rękę stracił, boście go niesłusznie oskarżyli. Zaraz ciebie

najwyższych flachcicach. Znikaj, bo baty dostaniesz. Nie oskarżysz, nie

oskarżysz. Mam dla ciebie propozycję dobrą, korzystną.

Nauczyłem się nie czuć zimna, jeść po okrutku, żeby na dłużej starczyło, a

to nawet polubiłem.

Ale do jednego sobie chnąć nie mogłem.

Do czego?

Do jęków zmarłych skazańców.

Dusze tych potępieńców krążą po lochach, brzęczą łańcuchami, płaczą, a najgorzej

to w nocy.

To nie była twoja wyobraźnia, Czo? Nie, naprawdę.

Towarzysz mojej niedoli może zaświadczyć.

Albo nie zaświadczyć.

Gdyby nie dobycz naszej królowej, umiłowanej... Upór twojej żony.

A co uszła ma wspólnego z łaskawieniem? Nie było dnia, żeby za twoją sprawą nie

chodziła. Wójt to ucieka, jak ją widzi na uli. Bo palce mnie kiwną.

Urszula wysłała matkę do samej królowej. Pana niemierze co dzień wypytywała o

wyniki śledztwa.

Dwórki królowej wybłagała o wstawiennictwo. Twoja żona to dzielna

Moja Urszula?

Moja ptaszyna?

Myślałam, że ona na mnie ręką machnęła. Że jej wszystko jedno.

Jak dom stoi pusty, to się zaraz włamią, okradną, poniszczą. Szczury się z

całego Krakowa zlecą.

Ja widziałam jedną taką kamienicę, to nawet nogi od stołu ogryzły. Jakieś

brednie mi tu prawicie.

Ja grosza za opiekę nie wezmę, ale porządek będzie wywietrzony i obcy się

będzie plątał po chałupie.

Ty jesteś obca. Jakbym chciał, to bym komuś uczciwemu wynajął i kazał jeszcze

to sobie słono płacić. Jestem uczciwa i układ uczciwy.

Grosza nie weźmiesz, ale ja za to domu przypilnuję. Będę dbała jako swój.

Musiałbym chyba rozum tracić, żeby się na to zgodzić. Raczej odzyskać.

Niby czemu?

Bo mam świadka. Jest człowiek, który widział, jak w karczmie opróżnialiście

sakwę księcia Habsburga na grę w kości.

I oskarżyliście Grzymka niesłusznie.

Wysyciar już zaraz tu będzie, żeby dopilnować, jak wyjeżdżasz z miasta.

Zamiast do bramy, to cię do loku odprowadzi.

Nic dziwnego, że nie czujesz się dobrze, pani.

Zamek to kłębowisko żmi.

Wilhelm opuścił Kraków.

Wzmusili go.

Dotarły do mnie te niepomyślne wieści.

I co teraz?

Mam rozwiązanie.

Jak zawsze.

Przecież nie możesz, pani, wyjść za tego Litwina.

Powiadają, że owłosiony, jak zwierzę. Ty też o tym słyszałeś?

Ach, trach pomyśleć, jakie ma obyczaje.

Jak mógłby odnosić się do tak delikatnej i bogobojnej niewiasty jak ty?

Królowej bez tego ma głowę pełną czarnych myśli.

Dokładam, że miałaś sposobność doradzać królowej, jak widzę nieskuteczną.

Więc jaka rada, ufem ją.

Wejdź za męża mego brata.

Wyjdź za księcia, Siemowitra.

Dawno nie widziałem cię tak razem, bracie.

Widno jestem oceniony jak należy.

Gotowy odeprzeć każdy atak.

No to napijmy się miodu.

Nie aż tak raz, bracie.

Próbować zawsze warto.

Pogoda zła, drogi błotne, nie uderzą.

To dobrze się raz

wyruszyć do Krakowa.

Przyznaję, ciekawość mnie bierze.

Wkrótce królowa dojdzie lat sprawnych.

Sam mówił, że piękna.

Po prostu... inny miód ci w głowie.

Widziano twojego brata, Andrzeja Garbatego.

Kto widział? Gdzie? Szpieg mój.

Zarzeka się na głowę własnych dzieci.

Widział i posłuchał, co książę Andrzej miał do powiedzenia mistrzowi

Inflenskiemu, Robinowi von Els.

Ułożyli się.

Skoro książę Wilhelm wyjechał...

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.

Poniechał planu poślubienia cię.

A skoro tak, lepiej mieć za męża Siemowita, miast dzikiego

Litwina. Musisz przyznać pani.

Panowie się na to nie zgodzą. Chcą Jogajłę.

A kim są, by decydować za króla?

Wybierając Siemowita, pokażesz im gdzieś miejsce.

Będą wściekli, że wygrała propozycja Wielkopolan.

Książę Siemowit próbował porwać Jadwigę. Ale działał w dobrej wierze.

Ja i Siemowit pochodzimy z rodu królów.

Nic dziwnego, że próbował sięgnąć po koronę. Takim sposobem?

Pomyśl.

Mazowsze powróci do korony. Płock, braciąż, siedlny.

Nawet ta wioska Warszawa.

I jak już mówiłam, nie poddasz się tyranii panów.

Za to przyjdę w Wielkopolanie.

Nie widzę różnicy.

Zważ jednak.

Jestem królem.

Zważam na wszystko.

Jak pozyskać południe, gdy nadchodzi coraz goręcej? Mieczem, Jogailo.

Moim mieczem.

Chcesz jechać do Krakowa?

Jeść miód?

Jedz.

Przekazałeś mi Połock.

Teraz ja wygonię stamtąd.

Garbatę pa nisko.

Sam jeden.

Otrzezwij, bracie. Krzyżacy tylko czekają, aż uderzymy na Połock.

Mają teraz układ z Andrzejem, więc ani chyby skorzystają z okazji, żeby w

uśnika. A ja muszę zostać w Wilnie.

Zostać. Skoro jechałeś do Krakowa...

To walka na długie miesiące. Z dwoma przeciwnikami naraz. Zapomniałeś o

Światosławie, który chce na moim ścisław sposób.

Trzyma! Jogaila musi jechać do Krakowa. Krzyżacy zrobią wszystko, żeby nie

dopuścić do układu z Polakami. Dlatego musimy go zawrzeć.

Nie zwlekaj, słyszysz?

Błagam! To powiedz, co zrobić z Karpatem?

Może my snemy na niego skrytobójcę.

Brato, przecież krew ojca zgłupiałeś!

Zdajcie mi wszyscy z oczu!

Wszyscy!

Potem zostaw. Nieborak taki pewnie chce sobie zarobić na miskę kaszy.

Ej, Esterko, chcesz, żebym padł z przejedzenia?

Trzymali was tam o chłodzie i głodzie, czas sobie dogodzić.

Cierpienie ciała to nic w porównaniu z odręką ducha.

Bo co ja złego zrobiłem?

Upomniałem się tylko o zapłatę za pracę u Szuli.

Tam, gdzie puszcza wielka i dzika, i gdzie tura wołanie.

Nie znasz większego wojownika nad jogajłę,

panie.

Nie masz takiego sposobu. Jego słowo ważniejsze niż moje. Mogę poświadczyć,

kłamał. Mówiłem Urszuli.

Widziałem, jak tą sakiewkę od Habsburga w sytym stole opróżnił do dna. W sytym

stole.

Słowo ryda przeciwko słowu szlachcica. Jak myślisz? Komu dadzą wiarę?

No i Urszula mówiła to samo.

No i jeszcze by was zaczął nękać. Karczmy by wam zabrał.

Najważniejsze, że jesteś znowu z nami.

I twoje dwie ręce też. Dziękować Bogu. I królowej.

Tam, gdzie wili nurt, śród pól się wie jak wąż,

rządzi wnuk Giedmina, najmędrszy na Litwie

mąż.

Żona moja jedyna, jaką pieśnią ja ci się odwdzięczę za to, że mi gotowałaś,

kiedy ja siedziałem w celi sam, odarty z godności.

Ty łajdaku!

Ledwie cię z lochu wypuścili, a ty od razu do karczmy?

Masz do żony ważną sprawę mam. Ale gdzie?

Na własne oczy widziałam, jak gniewosz Zdalewic opuścił miasto.

Wygnali go.

Prawiedliwość na tym świecie. Do żony! Chce ci ktoś pokazać.

Najcnotliwszy z ludzi ten nasz Grzymek.

Wszyscy powinniście być tacy jak on.

Graj!

To nie grasz.

Jakbym skałę golił mnie ludzką twarz.

Lito.

No se nie mogę wychodzić poza granicę, bo jak tylko o tym pomyśli, zaraz mnożą

się problemy. Do Krakowa, ty pierdolę, a?

Bez sojuszu z Polską krzyża to nam nie odpuszczą.

Ale zostawić ten bałagan bez dozoru?

Znasz, panie, to tatarskie powiedzenie.

Nie przyszła góra do Mahometa.

Mahomet przyszedł do góry.

Czy nic wino?

Skrygeo! Czego?

Poszli Gonca do panów krakowskich z propozycją spotkania.

Gdzieś między Krakowem a Wilnem.

W Bołkowicku?

Niech będzie, to blisko granicy.

Jeśli się dogadamy, a na Litwie będzie spokojnie, ruszymy razem do Krakowa.

Kolejne spotkanie z panami, zamiast wyznaczyć ono.

Zaraz pomyślisz o tej boi.

Nie mogę od razu ruszyć do samego Krakowa.

A chcę by wiedzieli, że poważnie traktuję ustalenie skrawa.

To szykuj górę pieniędzy dla Habsburga.

Nie ma pośpiechu.

Zajmij się tym, jak mi włożą koronę.

Ty!

Dokąd kolejny?

Gdzie spodni?

Ale po co?

Jak to po co? Bo jak jesteś taką ważną personą w mieście, to trzeba czasem

zaprosić. Dom pokazać, pochwalić się.

Ale no, nie stać na taki dom przy najbogatszej ulicy. Ale nic nie

Jak to?

Matka moja wszystko załatwiła na piśmie.

Co się czytać nie umiem.

Tam stoi, że pan Gnieworz Dalewic.

Daję w użytkowanie ten dom Urszuli, córce krawca, do czasu swojego powrotu.

Czyli?

Na jesieni?

Na zapse.

Ale skąd ty to wiesz? Czy ty pytać nie umiesz? A może to jest napisane, że za

pół roku trzeba będzie oddać z nawiązką? Albo że ziemia jest jak jajo, okrągła?

Nie podoba ci się tu?

W lochu lepiej było?

W lochu było strasznie, ale w tym właśnie rzecz.

Jedząc talerzy tego podłego człowieka i śpiąc w jego łożu, będę ciągle myślał,

jakie krzywdy od niego doznałem.

A nie lepiej pomyśleć, że on popadł w nieławkę, a ty dostałeś co jego?

Wolałbym zapomnieć, Urszula.

Czyli chcesz, żeby nasze dziecko wychowywało się w nędzy, tak?

Ale najgroższa.

Przecież my nie żyjemy w nędzy.

I nie mamy dziecka.

To, które mieliśmy, zmarło w niemowlęctwie.

Urszulo?

Tak, Grzymańku.

Jestem przy nadziei.

Kto to będzie sprzątał?

Taki waszy dom.

Księżna Opolska wydawała się taka życzliwa.

Oddana w sprawie połączenia mnie i Wilhelma węzłem małżeńskim. A kiedy

wyjechał, zaczęła wpychać mnie w ramiona swojego brata.

Jakby zapomniała, że chciał mnie porwać.

Nikomu już nie można ufać.

Mnie możesz.

Ale najważniejsze, żebyś ufała samej sobie i własnym osądom.

Zamiast słuchać ludzi, którzy zawsze będą chcieli zagarnąć coś dla siebie.

Pani, list od Wilhelma.

Przelażał w kancelarii.

Myślę, że wróci. Że zawsze będzie mnie miłował.

Będzie o mnie walczył.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.