All language subtitles for Korona królów odc. 293

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku...

Jego nazwę Tristan. I to ja będę królem.

Powoli, książe, jeszcze wiele przed nami. Polscy panowie.

To król jest najważniejszy, nie polscy panowie. Wilhelm przysłał konia i obraz,

co było prawdziwe.

Jaki obraz? List od Wilhelma. Co z nimi? Wszystkie to kłamstwo. Skąd wiesz?

Lukawit skąd je pisze?

Boże, Śmichna z siostrą poszły zanieść list Jadwigi do Wilhelma. Królu, od dziś

mów do mnie król.

Przywykli.

Witamy księcia Wilhelma, naszego przyszłego króla.

Jak

tak

dalej pójdzie, Joga i Łania będzie miał po co przyjeżdżać. Co się może zdarzyć?

Lud nie wpuści go do miasta.

Niemożliwe. Lud o niczym nie decyduje.

A ten, pewny siebie,

Bo stoi za nim książe Opolczyk.

Przebiegły nic ze Śląska.

Trzeba nam na Wawel.

Wstrze z Jadwigę.

Za króla Kazimierza nie było takiej samowoli.

A co ze Spytkiem? Dawno miał wrócić.

O, z Wilna do Krakowa.

Za króla Kazimierza drogi były lepsze.

Do królowej.

Zapowiem. Z drogi, nie wiesz, z czym idę. Ale panie...

Nie było ważniejszego aktu w naszych dziejach.

Objaśnij dlaczego.

Dzięki niemu koronę czeka wielka przyszłość.

Pokój na Rusi? I dostatek.

Czyli?

Pani, rozmawialiśmy o tym.

Otworzą się szlaki handlowe przez Ruś i Litwę na wschód, północ i południe.

Na tych szlakach będą się budować osady, miasta i grody.

A Polska i Litwa rozwiną się jak nigdy dotąd. Silne. Zjednoczone.

Nie pojmuję.

Pismo mojej matki.

Oddaję polską koronę Habsburgowi.

Pani, to tylko pismo.

A moja responsalia?

Jestem prawie zaślubiona.

Miłość Boga, pani!

Spójrz.

Jogajła aktem w krewie spłaca Habsburgów.

Zaślubia ciebie, zakłada polską koronę i przyjmuje chrzest. Wrac z całą Litwą.

Nie zgadzam się. Polscy panowie przyznali mi rację.

Kto?

Opolczyk, który nawet nie jest polskim panem. Za to prawnukiem króla

Pani, mąci.

Myśli tylko o dysku.

O dobru polskiej korony.

Możesz mnie teraz wygnać, Sławelu, nie dbam o to.

Uważaj na to, mówisz do króla. Pani, mamy sojusz z Litwą, chcesz wojny?

Nie jechałeś przez Kraków?

Nie słyszałeś, jak radośnie witano Wilhelma?

Co się dzieje, Matko?

Muszę wyjechać.

Dlaczego? Zły lot na was sprowadzam.

Szef! Nie dotykaj, bo jeszcze ciebie dopadnie.

Żadnego złego losu nie sprowadasz. A mały Gunzel?

Uderzył się w głowę przy mnie, z mojej winy.

Mikołaj go badał.

Jest zdrowy. Moja wina.

Przeciągam zło.

Pochowałam ojca, męża, syna, króla za moje grzechy.

Matko, klątwa się roznosi jak morowe powietrze na was i na wasze dzieci.

Zobacz.

Krew pełki woła.

Połóż się.

Odpocznij.

Zabili. Kto?

Witwini.

Najechali dom, zabili matkę, braci, siostry.

Mnie ukryli w klasztorze.

A to już było dawno. Teraz jesteś bezpieczna. Aż mnie ojciec uwolnił.

Rycerz Pełka.

A ja tylko płakałam i złorzeczyłam. Wtedy Bóg mnie opuścił. Za karę. On

nie opuszcza.

Opadły mnie złe duchy.

Musisz iść na Wawel.

Po co?

Musisz ostrzec królową przed moim podłym synem Niemierzą.

Niemierza jest dobrym człowiekiem.

Niemierza jest zabójcą.

Pełka jest dobry.

Pełka, mój Pełka.

Będzie dobrze.

Zostań z nią.

Względ matką. Wciąż mówi o klątwie. Chce odprzeć królową. Przed kim?

Wywie się do gączy.

Wspomnienia jej nie opuścił.

Będzie jeszcze gorzej.

To co robimy?

Wcześniej wzbraniała się przed wyjściem z domu. Teraz chce na Wawel.

To dobrze.

Będę miał na nią boczenie. Ale jeśli klątwa to prawda?

I dosięgnie królową? Nie ma żadnej klątwy.

Tylko złe języki.

Głupota.

Pobliżej uszu mam tej błazenady!

To ci przecież wychodzi najlepiej, książę. Nie kpij ze mnie!

Każdy ma jakąś rolę do odegrania. Mnie przypisujesz rolę błazna?

Doskonałego gracza.

Jestem wyśmienitym władcą, ale potrafię też być szczery.

Sprytek wrócił z Litwy. Chyba przywiózł ten swój pakt z Diabłem.

Z Diogajłą?

Tyle pieniędzy wydałem.

Na Twój przyjazd, książę, przebudowałem cały dom.

Te budę?

Naleziłem się tylu możnym.

Zadłużyłem się u likwiarzy.

Teraz pocznę. W łokosławieniu ubozy, albowiem do nich należy królestwo

niewielkie. Zamierzcie!

Ważą się tu, w Krakowie, losy chrześcijaństwa. Chyba Twojego

tylko o rękę Jadwigi tu chodzi.

Jeśli nie, to na co wydałem tyle pieniędzy?

Co zatem zrobisz?

Jeszcze nie wiem.

Ale tylko ja mogę dać temu królestwu to, na co zasługuję.

Czystą krew?

Najlepszą. Nie oddam mojej Jadwigi na żerdzik ich poganów. Może to ich

ale księstwo mają dwa razy większe od Polski. Wojska też niczego sobie.

Władce ceni się nie po wielkioski oręża, ale w ducha.

Dzikwini to duchowe karmy.

Pokonamy ich wiatłą myślą?

Nie mamy wyjścia.

Inaczej przywloką tutaj swoje obymierdłe rytuały z północy.

Światło Chrystusa tam nie dociera.

Ale kiedy dotrze, może okaże się, że to zupełnie inny świat, niż go sobie

wyobrażaliśmy.

Co dzień modlę się o Wilhelma, aby Bóg dał mu dar jasnej myśli i dobrego

postępu.

Pięknie to ujęłaś.

Aby on też z tamtej strony muru walczył o naszą cudowną przyszłość.

Twoje modlitwy go natchną.

A co ze spytkiem?

Nie przypominaje mi.

Pani powinnaś go wysłuchać. Dość!

Chaos w mojej głowie nie oznacza, że dwórki decydować będą o losie państwa.

Wracaj na zamek.

Przygotuj Tristana.

Najjaśniejsza pani, Ogier jest niespokojny.

Kopnął chłopaka w tajnego, mało mu kolana nie zmiażdżył. Przy tym mnie dziś

pouczacie?

Król każe, nie rozumiesz?

O siodła i Tristana.

Tristan wie, kto jest jego panią.

Dziękuję, niemierzą. To nie było konieczne.

Nie powinnaś ryzykować, najjaśniejsza pani. Jakaś królem. Króla chronią

aniołowie. Król Kazimierz umarł po upadku z konia. Chcesz mnie

Jest wiele złych mocy i klątw. Polski rycerz obawia się klątw.

Możesz mnie w końcu puścić? Pani, proszę.

Od tobą, od przejażdżki. I daj posłuchanie.

Teraz możesz mówić. Mówię, która z moich wórek?

Mam już zonę.

Chciałbym prosić najjaśniejsza pani, aby cudka, matka moja, mogła wrócić na

dwór.

Ubolewa bardzo po stracie syna, brata mego pełki.

Przecież prosiła o zwolnienie z obowiązków.

Tak, ale gdyby mogła ci się przydać.

I zaznać ten sposób spokoju.

Taką mam nadzieję.

I nie widywać ciebie zbyt często.

Jakżeś to odkryła.

Ten ból widzę w Twoich oczach.

Nie wypada, żebyśmy same weszły do domu mężczyzny. Jesteśmy przecież w misji. A

co, kiedy ktoś zobaczy?

Z tą naszą reputacją. To jak inaczej chcesz dostarczyć list Wilhelmowi?

Witam piękne damy.

Zamierzacie odwiedzić pana Gniewosza?

Cóż to za dziwny pomysł?

Proszę o wybaczenie.

Wkładam mój miecz i honor rycerza waszej wdzięcznej potrzebie.

Luca Visconti.

Przyjaciel króla.

Króla Jadwigi?

Jej męża.

Niebawem. Wilhelma Habsburga.

O! To cudownie się składa.

Zaprowadź nas. To niego.

Niesiemy dla niego liścik od królowej Jadwigi.

Królowa musi być pewna o uczuć księcia, skoro posyła do niego tak urodziwe

nimfy.

Przeznaczenie przywiodło mnie do tej chwili.

Nie zaznam snu ani pokoju ducha, dopóki was znów nie zobaczę.

Będę. Jak Merkury...

Na skrzydłach miłości.

Boże, jaki dworny.

Spotkamy go jeszcze kiedyś? Co? Nie jestem w Krakowie.

Nimfa, skrzydła miłości.

Nikt nie mówi, prawda?

Dusza i przeznaczenie to słowa z listów Wilhelma.

Wilhelmuje czy to?

Raczej to Visconti je pisze.

Że chlnąłeś mój orle ponad górami i murami.

Jesteś tak blisko.

Nasze serca biją jednym rytmem.

Jak śmieszne, że dasz list do mnie. Te listy nigdy cię nie obchodziły.

Przeciwnie. Jako pożyteczne narzędzie do zdobycia korony. Nie używałem pióra jak

ty, bo miałem ważniejsze sprawy na głowie. Nie znaczy to, że nie żywię

polskiego tronu, wiem.

Do Jadwigi.

Uczucia?

Byliśmy tylko dziećmi.

Cudowna, natchniona przez Aniołów Jadwiga i ja.

Dwoje nas przeciw całemu światu.

Zazdrościsz nam miłości.

Jadwiga rozbudził ją moje listy. Ale to moja wola skłoniła cię do ich napisania.

Chociaż nie zajmowały w twojej głowie zbyt wiele miejsca. Zbyt późno

swój błąd. Więc zdaj się na mój kunszt, jak dotychczas. I bez twoich zabiegów

Jadwiga będzie moja. Nie zapominaj, książę, o Jogailę. O polskich panach.

nic nie stanie na drodze prawdziwej miłości.

A gdyby Jadwiga nie była królową? O czym ty bredzisz?

Wielbię ją jak mąż, który wielbi niewiastę. Reszta nie ma znaczenia.

Nie przestoj tak biegać. Jeszcze coś ci się stara.

Żona jest pod moją opieką.

Pani?

Cudka z Gołczy.

Moja droga Cudko.

Nie jestem godna, aby być przy tobie.

Będziesz mi bliska jak żoną Kazimierza.

Tylko mów szczerze.

Nie umiem kłamać.

Jak wiesz, czeka mnie najważniejsza decyzja w życiu niewiasty i króla.

Chcę wiedzieć więcej o Litwinach.

Wybacz mi, pani, ale moja historia... Wiem.

Znam ją.

Ale to ona była z Litwy.

Baldona była mi bliska.

Taka zagubiona na początku, a jednak dzielna i ostra.

Jej brat, książe Olgiert, wydawał się być jednym z najmilszych ludzi.

Cudko.

Dawno nikt tak dobrze nie mówił o Litwinach.

Wydają się dobrzy.

A wnet wychodzą z nich mordercy, pogani i dzicy.

Nie ja powinnam mówić o Litwie. Zbyt wiele krzywd.

Cudko, właśnie ty.

Mów prawdę, nie szczędź niczego.

Król Kazimierz bardzo cierpiał, kiedy mój ojciec i mąż straszną śmierć

z rąk Litwinów.

Wtedy to... Cudko, co się stało?

Wybacz królowo, to tylko moje lęki.

Chodzi o węża?

Był dla mnie znakiem szatana.

A Litwinów jest symbolem życia.

Bałam się ludzi, którzy go przywieźli.

A potem poznałam Aldonę, Gabiję i Egle.

Dobrzy ludzie też stają na naszej drodze.

Jakie to dziwne.

Od śmierci do przyjaźni. I udowodnili, że z Litwą można żyć w pokoju.

Temu poświęcili życie.

To jest nasze przeznaczenie.

Wyrzuciła mnie!

Jak niechczanego sługę.

Posadzasz. Tak?

To czemu przez cały dzień odmawiam jej audiencji?

Bez potrzeby ją drażniłeś. Niby czym?

Butą i zbytnią śmiałością. To królowa z pytku. I ona decyduje. Nie sama.

Jej samodzielność się denerwuje?

Rozcisz sobie prawo?

Wasz słowa, książe.

A we mnie masz sojusznika.

Chcesz przekazać królowej? Właśnie do niej idę.

Panowie, panowie.

Lud wielkich władców.

Bogami lasów i jezior.

Nic nie wiedzą o prawdziwym Bogu.

Prosiłaś o radę.

Weź Jogajłę.

Daj im wiarę w Chrystusa, aby te cierpienia matek, żon i córek nie były

Oto walczyli Pełka i teraz... A serce cudko.

Wilhelm?

Wybuchną nowe wojny z Litwą.

Błagam cię jak matka, zapomnij o nim.

Książę Władysław Popolczyk czeka na odjęcie.

Poproś, żeby przyszedł jutro.

Czekaj.

Wezwij spytka z Melszczyna.

Co jest twoim znakiem? Czy Wilhelm i jego rumak?

Czy cierpienie cudki?

Proszę.

Nie postawię mnie samej.

To chodzi nie tylko o moje życie.

Dziękuję, że zechciałaś mnie przyjąć, pani, mimo późnej pory.

Znam wasze argumenty za jogajłą. Ale nie było cię w wiosce na granicy z Litwą,

gdzie poiliśmy konie, wracając z Wilna.

Wioska ta została spalona.

Ostał się w niej jeden starzec i o Litwinach nie mówił inaczej jak diabły.

Podczas dzikiej rejzy Litwini wymordowali część mieszkańców, a część

niewoli. I takich wiosek jest wiele.

Ja mam poślubić woza tych barbarzyńców.

Inaczej ich nie zmienisz.

Czy on o tym wie?

Zapewne. I pochwala rzeź na bezbronnych ludziach? Wierzę, że nie.

To dlaczego nic nie zrobi? Pani, książe Jogajła wciąż jest skupiony na walkach z

zakonem. Nie może należycie kontrolować granic, ani zadbać o handel czy dobrobyt

mieszkańców, co powstrzymałoby najazdy.

Litwa jest olbrzymia, skłócona i podzielona między wnuków i synów

Pani, tym sojuszem...

Moglibyśmy pomóc wioskom takim jak ta i uwolnić Polaków wziętych do niewoli.

A to dopiero początek.

Łącząc się z Litwą, zmienimy wroga w przyjaciela.

Obezwładniamy go.

Nie siłą, ale sprytem.

I mamy szansę odzyskać ruch.

Pani, pomyśl. Mogłabyś wcielić w życie marzenie króla Kazimierza?

i znajeźdźcy uczynić sojusznika.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.