All language subtitles for Korona królów odc. 282

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Pragnę ułaskawić Cztana z Borowin. Chcę za tobą Heleną.

Tamtej Heleny już nie ma. Jeśli propozycja dla Jogaila jest aktualna, to

tajemnica? Królowa nie do końca jest w nasze plany wtajemniczona.

Policzymy się na zewnątrz. Nie wierzę, nie!

Wyślij gońca z listem do Malborka. Wtedy brzeżacy dowiedzą się czegoś o panach

krakowskich i Litwinach. Nigdy ten twój Wilhelm nie zostanie królem. Wszystko

jest już od dawna ustalone.

Uwolniłeś Cyryla, a mnie prawie wysłałeś do Parkuna.

Trzeba zamówić mszę za tego nieszczęśnika Lisicę.

Dobrze spałaś?

Śnił mi Felicę.

Szukał zemsty.

To tylko czem, pani.

Lisica to nie twoja wina.

Jestem królem.

Odpowiadam za wszystko.

Wszystko to zbyt wiele.

Zawiodłam jako król.

Goście przybyli tu z dobrymi zamiarami.

Ręka, która zraniła litewskiego posła, nie należała do ciebie.

To dlaczego ten sens był tak wyraźny?

Wiedz, że twoi poddani to nie tylko dworzanie, panny na wydaniu, ale i

złodzieje, rzeźbieszki.

Musisz nauczyć się karać. To znów o czytanie.

O władzę.

W takim razie przekaż dalej mój rozkaz.

Niech Radlica użyje wszelkich środków, by Lisica przeżył.

Poseł ma żyć.

Nie ruszaj się!

Musisz się uciekać.

Zabiliście Lidemskiego posła. Moja uczetka byłaby przyzwaniem się do winy.

On musi zniknąć. I to nie tylko ze względu na Litwina. Nie mierzę!

Musisz go wywieźć z Krakowa.

Jedźcie do Gołczy i nie wracajcie. A co ze mną? Ty i ja wracamy na dwór, jak

gdyby nic się nie stało. I ani słowa o Litwinie. Nie wiem, czy dam radę. A

się wydam?

Nikt ci nie będzie o nic pytał. Nikt nas nie widział.

Masz pewność, że Litwin nie żyje?

Jest Piedycha.

Mówił coś?

Nieprzytomny. Powiedz, kto na ciebie napadł? Nie denerwuj chorego.

Jego mam nie denerwować?

Co powiem księciu Jogailę?

Królowa kazała się nim zająć najlepszym medyką.

Wyliżę się.

Lizica!

Słyszysz mnie?

Kto ci to zrobił? Mów!

Pomstymy cię!

Daj mu odpocząć.

Jeszcze ma czas na odpoczynek.

Jeśli to sprawka Habsburgów.

Co, jeżeli wiedzą o naszych odkładach?

Niemożliwe. Nikt nic nie wie, a nawet jeżeli, to przecież się nie odważą.

Znajdziemy zabójcę.

Szukać nie umiecie.

Nie wyjdę stąd, póki nie zacznę mówić.

Zabójcę Lizicy musisz znaleźć już dziś. Pani, nasi ludzie od świtu przeszukują

Kraków. Nie myślę, że im pomoże.

Nie mierza?

Twój mąż na pewno da sobie radę.

Na pewno.

Widzę, że ciebie też poruszyła ta okropna zbrodnia.

Tak, dlatego chciałam powiedzieć, jak bardzo jest mi przykro.

Pani, do Krakowa zbliża się książe Włodych Pafopoltyk.

Na pewno z Wilhelmem.

Dobry Bóg wysłuchał moich modlitw.

Wilhelm na pewno będzie wiedział, jak załagodzić gniew litewskiego księdza.

Suknia piękniejsza niż królowej.

Chyba króla. Jeszcze nie nawykłam. Tylko w Krakowie król chadza w sukniach i

jeszcze pięknie wygląda.

Niebawem cały dwór będzie nosił moje suknia. Tak jak kiedyś mojej matki. Bo

po prostu najpiękniejsze.

Kto by tam chciał na dwór iść? Ja chcę. Na dwórkę.

Na dwórkę?

Jakbyś ojciec chodził? W życiu.

Nawet bym nie miała się w co ubrać.

Wszystko u mnie możesz zamówić. W najlepszym gatunku, najmodniejsze.

A jakbyście słówko tatusiowie o mnie szepnęły, to może pieniędzy jej bym nie

wzięła? Ja mogę szepnąć.

Za taką suknię?

Gdy idziemy do ojca, wiem co mu szepnę. Nic mu dzisiaj nie szepniesz, bo on nie

ma czasu.

Szuka ochmistrzyni.

Szuka ochmistrzyni?

Mój Boże.

To co?

Suknie moje?

Pięknie będziesz w niej wyglądać.

Będę ochmistrzynią na Wawelu.

Tak? Słyszałam, że dopiero szukają.

Właśnie znaleźli.

A nie jesteś jedyną na to stanowisko.

Tak to w ogóle jest? Nie znam jej.

Moją osobę popierają córki samego marszałka dworu.

Jeszcze za czasów panowania króla Władysława do nas do Biecza

teraz ich wnuk na zamku bywa. Kazał mi się pojawić.

Mówi, że o chmistrzyni.

Na Wawelu jest potrzebna. A ja zawsze w naszym zamku służyłam.

Posada już zajęta.

Ja będę ochmistrzynią.

Niepodobna. Dziś widzę się z marszałkiem.

Dzisiaj nikogo z wiecza nie przyjmuję.

Królowa zarządziła, że w czwartki wstęp na Wawel mają tylko ludzie z Krakowa.

Król na Wawelu rządzi, nie królowa.

Warto wam to wiedzieć.

A, i radzę te suknie

przed wizytą na dworze zmienić, bo coś zastroi na ta kokarda,

że tak się wyrażę.

Jeszcze zobaczymy, z kokardą czy bez, to ja będę ochmistynią.

Oj, nie, pani.

Ale nie biegnie i nie wypada.

Jest?

Witaj, królu.

O kim mówisz, pani?

O Wilhelmie.

Gdzie on jest?

Książę Leopold zachorował i Wilhelm musiał przy nim zostać.

Czy zechcesz, książę, zaśnić z nami do wieczerzy? Z wielką radością, pani.

Podróż była męcząca.

Pozwól pani, że zapytam, czy na wieczerzy będą Litwini?

Wojewodo, czy będą Litwini?

Nie przyjechał.

Nie mógł, pani.

Jestem tu zupełnie sama.

Nikt mnie nie rozumie.

Dłużej nie wytrzymam.

Nie jesteś sama, pani.

Dlaczego Wilhelm zwleka z przyjazdem?

Woli są piękne, ale to nie wystarczy.

Bóg wystawia Cię na próby cierpliwości, Pani.

Nie pierwszą i nie ostatnią.

Musisz być twarda, a wszystkie Twoje modlitwy wkrótce się spełnią.

Masz rację.

Królowi nie wypada chlipać na piersi dwórki.

Złapała ją tłustymi łapskami i ciach!

Urwała! To ją ulubioną kokardę? I co z nią zrobiła?

To jest.

Co ty tu robisz?

Kazano mi czekać na marszałka dworu.

To tak jak mnie.

Wybacz mi tę historię z kokardą w karczmie.

No nie chciałam.

Niech posady otrzyma ta, która jest lepsza.

Że tak się wyrażę.

Nie ma tu się kłócić.

Zgoda?

Może by.

Zaraz wracam.

Zanieś te kokardy na zaplecze.

A niech byś się zgubiła po drodze, to cię uduszę własnymi rękoma. Za to!

Prawdzone przez kilku, że opuszczają miasto. Ten, którego szukamy, musi być

ranny. Lepiej wyślijcie ludzi do gaściców i wyszynków. To na pewno ktoś

Zaraz wyślę, ale bramy nie odpuścimy.

Gaścice najważniejsze!

Wystarczy ludzi.

Chcesz zarobić?

Proszę. Masz panią cudkę z gołczy?

Muszę jej rzeczy do opraczki.

Biegnij do niej najszybszej i powiedz, żeby nie wychodziła z domu.

Niech czeka.

Pod jednym warunkiem.

Nikomu ani słowa.

Prowadzę najlepszy warsztat w mieście.

Umiem rządzić ludźmi, tupnąć nogą, a jak trzeba, to i nawet krzyknąć. Nikt mnie

nie oszuka.

A jak jeden z drugim podskoczą, to od razu sprawę załatwiam.

Nawet własny mąż się mnie boi.

Ja zaczynam się lękać.

A ty?

Babka służyła na zamku w Bieczu.

Jeszcze za czasów króla Władysława.

Potem moja matka, teraz ja.

Wyssałam ten fach z matczynym mlekiem.

Że tak się wyrażę. No ale nie w Krakowie go wyssałaś.

A ja owszem, krakowianka z krwi i kości.

Urszulo, to nie jest turniej.

Zaprosiliśmy tutaj Krystynę. Bo nie wiedział marszałek co robi. Jaki skarb

siebie.

Wymiczyło mleko.

A z kuchni zginęły sztućce.

Złote.

Królewskie. Chyba nie podejrzę was. Tylko wy byłyście w kuchni.

Na pewno nie ja.

Pokażcie swoje tobołki.

Nie ma.

Niech ona pokaże.

Może wbieczą takie zwyczaje, że się pamiątki wtedy w zamku zbiera.

Tak, nie ma.

To nie one.

Idźcie stąd.

No i już.

Kogoś to ja widzę, pan Pełka.

Właśnie się do ciebie wybierałem.

Do mnie? W jakiej sprawie?

Z nami panami. Chciałem o ważnych sprawach pogadać. Ty dużo wiesz.

Ja też nie chcę mi bity.

A o czym mielibyśmy mówić?

O pocok nie brakuje.

Witkini na dworze, teraz jeszcze poselstwo Habsburskie, księże Władysław.

że prawy korony są dla ciebie ważny.

Bo ważne, ważne.

Czas nagli.

Widzę, że wybrałem twój moment. Coś nie tak?

Śpieszymy do wnuczki. Od rana nie domaga.

Chodźmy już.

Zaczekaj.

Czego chcesz?

Oddaj nasowi.

Niech pociechło dwór na miejsce.

Nie szukam wrogów. Nie marzę o tej posadzie.

Marszałek wezwał.

Każdy o niej marzy.

To gniazdo żmi.

Sama wiesz o tym najlepiej.

Skoro ci nie zależy, to po co tu jesteś?

Bo mnie owszem zależy bardzo.

Jestem stworzona do tej posady, tylko nikt się jeszcze na mnie nie poznał.

Mam syna.

Jest bardzo chory.

Tylko Mikołaj z Alverni może mu pomóc.

Dlatego tutaj jestem.

Nie wiedziałam.

Musimy zostać w Krakowie dłużej.

A bez posady nie przeżyjemy.

Całe życie łamąch mistrzynią.

Umiem tylko to.

Oby mistrz Mikołaj pomógł.

Nikt nie wie, na co mój chłopiec choruje.

Całe ciało w strupach.

Broczy krwią.

Cierpi, odkąd na świat przyszedł.

Nie, to nie zaraza. Nie lękaj się.

Zresztą, nie ty pierwsza.

Jesteś pewna?

Nie, nic ci nie grozi.

Nie powinnam cię o tym mówić.

I stąd obecność litewskich posłów. Znacie już mój plan.

Jogajła to najlepszy wybór. A to z Habsburgami.

Jakim prawem chcesz zrywać z nimi układy? I to za naszymi plecami.

Sam chcesz decydować o losach korony? Jadwiga nigdy się na to nie zgodzi. A i

nas nie przekona.

Pomyślcie przez chwilę.

Wilchem nic nie znaczy. To byłby król kukła. A i to już z Habsburgami do

koronie nie jest potrzebny.

Litwa to innego.

Zyskamy żyzne ziemię i ochrzcimy ostatniego pogańskiego sąsada.

Ułożyliśmy się ze Elżbietą. Jak to wytłumaczysz oddanej Bogu Jadwidze? Co?

ten dziki jogajła?

Że to misja.

Misja.

Nie wierzę, że nie widzisz korzyści.

Stare układy są jak łańcuch u nóg. Gdzie nie pójdziesz tam ciążą?

A z Litwą u boku bylibyśmy potęgą.

Zapomniałeś o jednym. W komnacie obok umiera litewski poseł, dźgnięty przez

poddanego Jadwigi.

Twój jogajła nigdy jej tego nie daruje.

Skory Giełło wie, że bez posła nie ma co wracać na Litwę. Ja Giełło jest

porywcy. Nie odpuści.

Odpuści.

Trzeba go tylko odpowiednio podejść.

Wystarczy przestać nalegać.

Litwin jest dumny, ale i próżny.

Chcesz go?

Ucieka.

Ale gdy to ty znikasz za zakrętem, będzie cię gonił, póki nie złapie.

Wybacz, zamieszanie. Dziś rano.

Sztućce się znalazły.

Długo się wahałem.

Obie z Krystyną świetnie nadajecie się na posadoch mistrzyni. Trudny wybór.

Jednak ty zwyciężyłaś.

Ostatecznie przekonały mnie córki. Zwłaszcza Śmichna bardzo cię zachwalała.

Dziękuję.

Ale... Nie jesteś zadowolona?

Jestem.

Tylko muszę odmówić.

Nie rozumiem. Ty odmówić?

Poznałam bliżej Krystynę i teraz widzę, że ma większe doświadczenie.

Była już ochmistrzynią, a ja przecież tylko szyję suknię.

To jakiś podstęp.

Przeciwnie. Marszałku, weź Krystynę.

Nie wierzę.

Wiele się od niej wszyscy nauczymy.

Drugiej takiej ochmistrzyni nie znajdziesz ze świecą szukając.

Co Litwini robili u królowej?

Bez obaw. Z powodu zabitego posła.

Podobność żyje.

Ledwo dycha.

Litwini wściekli, bo widać Polacy nie przepadają za nimi.

Skoro niewinnego posła na ulicy potraktowali nożem.

Jesteś pewien, że to ich jedyny powód wizyty u królowej?

Najzupełniej. I tu się mylisz. To oczywiste.

Polacy i Litwini chcą się dogadać o najważniejszej dla wszystkich sprawie

I ty to wiesz, a ja nie.

Mówię o tym, że nasz sojusz jest w niebezpieczeństwie.

A co proponujesz?

Sprowadzić Wilhelma.

I to jak najszybciej, póki nie jest za późno.

Tylko jego piękna buźka może jeszcze otrzeźwić Jadwinę.

Podejmiesz się?

Dla Habsburgów zawsze.

Tylko niech ten prosty człowiek nie mówi mi więcej, co mam robić.

Wysiadać! Chyba nie wiesz, do kogo mówisz.

Mamy rozkaz sprawdzić każdego. Puść ich!

To moja matka.

Mój brat jest chory, muszą jechać do domu.

Mamy rozkazy. To moje rozkazy, głupcze!

Nie wiesz, komu służyć?

Gdyby babka to była, wiedziałaby, jak udobruchać Litwinów.

Ani!

Ani! Mam dobre wieści. Obudził się litewski poseł.

Mówił coś?

Mówił, kto go zranił? Nie, ale to kwestia czasu.

Mów, bruchu.

Kto to zrobił?

Co? O kim mówisz, nieszczęśniku?

Daj mu mówić. Widzisz, że mu ciężko. Widzę, chcę mu ocenić dół.

Powiedz mi.

Po cichu, na ucho.

Słyszę.

To ty powiedział, że go ktoś zdradził. Nic więcej.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.