All language subtitles for Korona królów odc. 278

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Wszystko, bo niedługo przybędzie mój Wilhelm.

Mów, kto cię nazwał.

Mogę skrócić twoje cierpienie.

Tylko powiedz, kto ci kazał zabić królewnę Jadwigę?

Nie wykrwawi się za bardzo?

Jestem egzekutor Jadwiga.

Mistrz. Niejaki jestem katowczyk.

Siemowit cię na czoło.

Powiedz, odkrócić co męki.

Zawiśniesz na własnych jelitach, czarci po miocie. Nie no, pokaż się w

Wielkopolsce. Ona pewno się spotka ze śmiercią.

No i go zabiłeś. Będzie żył tak długo, jak zechce.

słyszę tych wawelskich przeciągów i wilgoci.

W noce słyszałam jęki.

Jęki? Tak, to chyba była królowa Anna, żona Kazimierza.

Wiedeczka umierała w cierpieniach.

Słyszałaś to?

To nie są krzyki niewiasty.

Królowo, mam nadzieję, że się wyspałaś. Dzisiaj będzie piękny dzień.

Nie ma jej.

O Boże, porwali ją.

Porwali Jadwiga.

Pani!

Co się stało, Margit?

Myślałam, że cię porwano.

Pani, nie możesz rozmawiać z Belyskogą. To moje poddanie.

A teraz będziesz chodzić po każdej pralni i kuchni?

Albo w poddanych wzbudzę miłość, albo strach.

Widziałaś, jak witaliście w Sączu.

Wszyscy cię miłują. Ale Kraków to nie Sącz.

Tutaj są mordercy i bezbożnicy. Musisz być ostrożna. Nie mogę się ich bać,

Margit.

Będę tutaj ich królową.

Powinna być lepiej chroniona.

Królowa powinna mieć przy sobie kogoś, kto zna króla swoich ludzi.

Wróć na Babelu.

Muszę wracać do Sierakowa.

Chcesz wracać do Wielkopolski?

Zabiją cię tam.

Nie boję się panów Wielkopolski.

Powinieneś wrócić.

Ty i ta twoja węgierska dziewka.

Jak śmiesz.

Po mnie przyjdą następni.

Za którymś razem się uda.

Jej godziny są policzone.

Naucz się nad sobą panować. Jak chcesz pomóc królowej, zapewnij jej

bezpieczeństwo. Ale pamiętaj, to nie ty wymierzasz sprawiedliwość.

Jak się wystroili, jak się nadymają, klejnotami brzęczą.

Głupcy myślą, że pycha zdobi.

Może trzeba było choć jaki pierścień założyć.

A, zrobił go na pewno.

Lepiej takie rzeczy w szkatule trzymać.

Przedborowi chyba w pasie przybyło.

Jemu też się ostatnio lepiej powodzi.

a z podatkami zwleka.

Podskarbi znowu gada do siebie.

Kto już takiego się zajmować królewskim skarbcem?

Może powinniśmy ukradzić królową, że podskarbi rozum traci. Niech powierzy

urząd komu innemu. A ty co?

Znowu szukasz urzędu dla męża twojej córki?

Tego nisponia?

Przynajmniej nie gada do siebie.

Pomylony!

Przedbór tak w górę nos zadziera, że zdaje się być wyższy.

Królowa oproci.

Podskarbie go, Dymitra, zgorają.

Chce mówić z nim jako pierwszym? Z Rusinem?

Z Pomylańcem.

Podejdź, proszę.

Słyszałam o tobie wiele dobrego.

Robię, co do mnie należy, pani.

Król Kazimierz darzył cię zaufaniem. Mój ojciec także.

Stąd w twoim herbie nasze cztery bierwiono? Król Ludwik dodał mi je do

wierną służbę.

Proszę, zjedz z nami śniadanie.

Jakże to?

Ja z wami, pani?

Tak jak ja przybyłeś do Krakowa z daleka. Z Rusi. Masz rodzinę?

Brata, Iwana, ale na Rusi został.

Jacek co, sam?

Żona, dzieci?

Nie mam na to czasu, pani. Od samego świtania w rachunkach, podatkach.

Marny mąż i ojciec taki.

A skoro o rachunkach, kazano zamówić nową koronę.

Marszałek zapewniał, że złotnik dąży.

Czemu nie oddano ci tej, którą wywiózł król Ludwik?

W Krakowie są wspaniali złotnicy.

Rozumiem, nie chcesz mówić.

Czemu? Chcę, ale nie o klejnotach.

O sukniach? Na koronację tylko skromny strój.

Poddanym trzeba pokazać majestat.

Wschodnim obyczajem lud potrzebuje podziwiać, nie tylko

kochać królową.

Na to mam piękną suknię z Budy.

Prezent od siostry.

Szyją francuzki krawiec?

Poddanych chyba nie zawiodę.

I więcej mi nie trzeba.

Wolę dać ją mużne potrzebującym. Zajmij się tym, proszę.

Potrzebujących zbyt wielu, pani.

Dajmy im dobry przykład.

Przyprowadź do mnie człowieka, który najbardziej pomaga biedakom.

odwisi grosz, wraca do siebie.

Nigdy nie mogłem pojąć, czym on tak zaimponował Kazimierzowi, że ten go

pod skarbiem. Mały taki, obcy.

Niby katolik, ale jakiś taki... No?

Niepewny. Ponoć niewiastunika.

O czymś to świadczy.

Nikogo z nas chciałaby teraz widzieć królowa?

Nikogo.

Chcę widzieć człowieka, który najbardziej pomógł upotrzebującym.

Znajdźcie go i niech przyjdzie na Wawel.

Dymitr to prawy człowiek.

Po czym tak sądzisz?

Po oczach.

Ma takie nieśmiałe spojrzenie.

I dobre.

Trzeba mu wprawić jakąś żonę.

Bylibyście piękną parą.

Co?

Ja z nim?

Dlaczego nie?

Myśl o zamorzu płyściu jest ci taka niemiła?

Nie.

Po prostu chciałabym wyjść samorz z miłości.

Nie każda ma tyle szczęścia, żeby wyjść za tego, którego miłuje.

Ale każda o tym marzy.

Nie mogę się odczekać, aż ja i Wilhelm będziemy razem.

Na zawsze.

Wszystko jest już ustalone.

Czym się tak denerwujesz, książe?

Ustalone, ustalone, ale wcale nie takie pewne.

Ale o czym ty mówisz?

Matka Jadwigi zdaje się już całkiem straciła rozum.

Zwłaszcza odkąd Mikołaj z gary stączy jej trusiznę do uszu.

Niczego nie można być pewnym, a już najmniej tego, że Wilhelm zasiądzie na

tronie. Ale to możliwe, żeby Elżbieta zerwała układy? Jak nie ona, to polscy

panowie. Knują, namawiają się.

Każdy chce ugrać coś dla siebie.

Jeśli w porę nie zadziałamy, nie pośpieszymy, Wilhelm nie zasiądzie obok

na tronie.

Na tronie zasiądzie choćby Siemowit.

Książę Mazowiecki. Ale to niemożliwe.

Jadwiga i Wilhelm są po ślubie.

Sponsalia de futuro.

Musimy ruszać do Krakowa.

Choćby jutro.

Wołajcie Wilhelma.

Nie ma go.

Wyjechał do portelni ćwiczyć się w cnocie.

Jadwiga przysłała kolejny list.

I co pisze?

Że cały dnie modli się, żebyśmy wreszcie byli razem, już na zawsze.

Że tęsknota za mną jest jak wielka, bolesna drzazga w jej sercu.

Mniej więcej.

Więcej odpisz.

Wiesz jak.

Że jest słońcem dla mego księżyca, że całe noce śnię o spotkaniu z nią.

Jadwiga lubi ładne słówka.

Nikt ich lepiej nie układa od ciebie.

A ja od słodkich słówek wolę słodkie usteczka.

Idź już.

Pani.

Nie było sposobności, a to ważne.

Obiecałem, że znajdę grób twojego brata.

Nie liczyłam na zbyt wiele.

Udało się.

Naprawdę wiesz, gdzie jest pochowany Matthias?

Piwo skwaśniało?

Było dobre.

To wam tak gęby wykrzywiło? Odejdź, gniewoszu.

Dopuśćcie, panowie, do konfidencji. Przecież jestem po waszej stronie.

Młoda królowa, zamiast rozmawiać z nami... Z najważniejszymi panami w

Chcę mówić z człowiekiem, który najbardziej pomógł potrzebującym.

Czyli niestety z Janem Skleparza. Najpierw kradą się włoski królowej

teraz Jadwiga, żeby winieć wokół palca z Anem Młoko.

Czego królowa od niego chce?

Doszły uwieści o jego trznotach i dobrym sercu. Na upocie chyba wszystko, co

miał rozdał ubogi.

Jan Skleparza.

Coś mi się obiło o uszy. To ten Benkart króla Kazimierza?

Skąd o tym wiesz?

Książę Władysław mi powiedział.

Jeszcze nam lotek tu trzeba.

Królowa się dowie, że uczy jej języki.

Że gotowa go uczynić marszałkiem albo kasztelami.

Królowa młoda.

Łatwo może ulec złym potrzebom. Dlatego powinna się otaczać ludźmi rozsądnymi,

doświadczonymi. Dimitri i Jan nie mogą jej doradzać. Co robić?

Ja go dla was znajdę.

Ale tak, że nie będzie was więcej troskał.

Prowadź. Możemy iść. Chcę się pomodlić przy grobie mojego brata.

Zginęło tu wielu Węgrów. Jak znalazły się go w gru?

Zobacz, matko, jaki materiał kupiłam na rąbki dla małego.

Rości jak na drobne.

Zdaje się większy za każdym razem, gdy się budzi.

Nie odbieraj mi go.

Błagam.

Pozwól nam odejść.

Przebacz mi.

Obiecuję, że nie zrobię krzywdy ani tobie, ani chłopcu.

Miłuję cię nad życie, Helena.

Nigdy go nie skrzywdzę. On nie jest niczemu winien.

Zostaniemy wszyscy tutaj, w Krakowie.

Zobaczysz, że się zmieniłem.

A mój syn?

Nauczę się go miłować, żeby był mój własny.

Tylko... Bądź mi znowu żoną.

Wrócisz do mnie?

Tu pochowany jest wasz brat i inni Węgrzy.

To lepsze murze. Tak.

Pan wojewoda kazał podstawić.

Skromny, bo u nadzwyczaju nie ma, żeby tak w ziemi, przy murze, w kościele

bardziej. A ile to gadania było.

Zbiegli się rajcy, kanonicy.

Oto wojewoda się uparł.

Opa wojewoda, to dobry. A hojny?

Wystarczy.

Jedno tyle mogłem zrobić dla waszego brata.

Ale to nie jest herb Matiata!

Nie, niemożliwe.

Ty wiesz co, bez naszego cierpienia?

Nie.

Mężczyzny wszyscy tacy.

Bez serca.

Wiedziałam, że na odsłonie nic dobrego nie jest.

Ale... Przecież dałem ci dobry herb.

Tak, ale... Ja zmarłem prawdziwy głód i myślałem, że może lepiej.

On mnie tego nie zobaczy.

Nie. Zobacz.

Okazałeś potrzebującym dobroć, hojność.

To dla mnie wielka radość, że mogę cię poznać, panie.

Przyjmij ode mnie podarek.

Pani, nie potrzebuję pieniędzy. Mam co jeść, co włożyć na grzbiet. Inni są w

większej potrzebie.

Chciałabym coś dla ciebie zrobić.

Służyć tobie i królestwu to dla mnie największa nagroda.

Jeśli mógłbym być przy tobie...

Zatem niech będzie.

Znajdziemy ci urząd albo jakieś zajęcie na Wawelu.

W głowach tego, ile dałeś Gniewoszowi.

Nie musiałeś mu aż tyle proponować. Dla dobra, królew.

Ale czemu dałeś mu też moje pieniądze? Musimy chronić Jadwigę nawet przed nią

samą. Oby tylko Gniewosz dobrze się nie chciał.

Musimy ją chronić przed takimi jak Jan Sklepowy.

Młoda, co łatwo ulega wpływom.

Władca zły.

Kto ją tak ochroni, jak nie my?

I kto lepiej od nas jej doradzi.

Ponoć u ciebie to można kupić wszystko, nawet duszę.

To prawda, że sprowadziłeś z Chin rondel do prasowania jedłaby?

A, rondel z duszą. Tak.

Rozgrzewa się węgiel, a przesuwa się dnem rondla po jedwabiu. To dlatego twój

jedwab najdroższy.

Najlepszy, co najdroższy.

Chcę sobie uszyć jedwabną koszulę.

Jedwabna szata warta jest tyle, co kilka bołów.

Kiedy dostanę jakiś urząd, stać mnie.

Ty, panie?

Na Babelu? Jak to? Mogę wszystko.

Mogę kazać spalić twoje magazyny z jedwabiem i oskarżyć o to, kogo mi się

spodoba. Za co?

Boże, jedyny.

Wyślij gońca do Wallenroda. Niech mu przekaże, że dostałem się na Wawel i

blisko Jadwigi.

Bardzo blisko.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.