Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku... Kto jest ojcem?
Mów!
Królewna Jadwigo, czym cię karmiono w zadorze, że wyrosłaś na taką pannę?
Mędrcy mówią, że najlepiej się rośnie przy właściwych lekturach.
Raczej więc zapytaj, co czytałam.
Patrząc na ciebie, na pewno były to właściwe lektury.
Ale zadar to też czyste morskie powietrze i dotna wytpy.
Wszędzie cyprycy.
Marcinie, czy w Krakowie też rosną cyprycy? Nie.
I nie widać morza.
Ale płynie Wisła.
I porusza ciekawo, co tam jest dalej za zakolem, co w głębi.
Uczyłam się całymi dniami.
Jestem gotowa, by zostać królem.
Marcinie, choć mam do ciebie wiele pytań, które już przeczytałam, a nadal
wiem, co jednego króla czyni władcą lepszym od innych.
Gdyby na to była jakaś recepta.
Dobroć, miłość.
Wiara?
Ale tylko wraz ze sprytem i bezwzględnością.
Ważniejsze jednak, by miłość, nie strach czynić.
Sercem wojny nie wygrasz.
A mieczem do miłości nie zmusisz.
A modlitwą?
Królewno, korona ma dwie strony, jasną i ciemną.
Jeżeli czynić będziesz okrucieństwo, dzielić, wskazywać, szpiegować.
Wtedy lepiej odwrócić się od Boga.
Marcinie, i to mówi kanonik.
Musisz być twarda.
Łagodny król to zły król.
Ludzie nie będą słuchać, jeżeli nie będą się ciebie bać.
Nie będę siać lęku.
Będę dobra i miłosierna. Wystarczy kierować się rozumem.
Nie trzeba być tyranem.
Właśnie taką odpowiedź miałem nadzieję usłyszeć.
Przed chwilą radziłeś mi, abym... Jako król usłyszysz wiele złych rad.
Ja chciałem mieć pewność, że umiesz je rozpoznać.
Bądź pewny, kanoniku, że nie zapomnę tej lekcji.
Pani teraz albo nigdy.
Po prostu później.
Przemyśl to, pani, zanim odmówisz. Im dłużej tron stoi pusty, tym więcej
chętnych. Bóg strzeże tronu. Bóg i prawo. Prawo nakazuje przysłać królową.
A panowie są niecierpliwi, gotowi zerwać układy.
Pani zwlekając, narażasz sojusz.
Jadwiga dopiero co wróciła z Zadaru. Dość!
Podróży na jakiś czas.
O koronacji mówimy, nie o podróżach.
Wy z Krakowa o niczym innym nie myślicie, tylko o tym.
Dziwiż się pani tron stoi pusty w kraju chaos.
Sami możecie go opanować, a nie ciągle słać posłów do budy. To przyszli króla.
Ile razy jechaliśmy już ją witać?
Wiedzieliście, że jest za młoda, by zasiąść na tronie?
Ty pani też o tym wiedziałaś, a jednak dałaś słowo.
A słowo królowe jest święte.
Za dwie zimy Jadwiga dorośnie i wtedy ją przywiozę.
Kraków nie może dłużej być bez króla. Jeżeli Jadwiga nie ruszy ze mną na
koniec układu! Nie będzie Andegewenów na polskim tronie!
Nie podnoś głosu na władcę.
Teraz ja rządzę, nie Ludwik i zrobię co zechcę.
To akurat nie wątpię.
Widzę, że się rozumiemy.
Witold i krzyżacy oblegają zamek.
Ruszamy z odsieczą?
Corriegeo, i ty przeciwko mnie.
Nie ruszę z odsieczą, póki nie będę znał sytuacji.
Bracie, pamiętaj o tym, że ja nigdy nie będę przeciwko tobie.
Jak mnie tu znalazłeś?
Wracam z Krakowa.
Wszędzie brud, bałagan, babel w rozsypce, ale będziesz zachwycony.
Bałagany. Przeciwnie, miasto tętni życiem. Żadnego blichtu, wszędzie kupcy
stragany, a i lasy piękne blisko.
A zwierzyna? Nie.
Dużo i pokaźna.
Nie wszystko, co u głowy, język musi z niej wydostać.
Mów, chcesz się żenić, czy podbić kraj? Jedno i drugie zrozumiem.
Żenić się chcę z Jadwigą.
Przyszłym polskim królem.
To na razie tajemnica.
Nie wielu o tym wie.
Rozumiałeś?
Miły Wilhelmie, nie mogę się doczekać dnia, kiedy siądziesz u mego boku na
krakowskim tronie.
Myślę o dniach, które nadejdą, o wspólnych przechadzkach, rozmowach,
codzienności, której tak bardzo mi brakuje.
Proszę Boga w każdej modlitwie, by jak najprędzej złączył nas razem i nigdy nie
rozdzielał, ponieważ nasze miłowanie winno się spełniać na wieki.
Na zawsze razem w Wilhelmie.
Piękne.
Zawołać umyślnego?
Nie, poproś Marcina.
Choć nie wiem, czy znajdzie sposób, by list jak najprędzej znalazł się u
Wilhelma, szczególnie po tym, jak mnie dzisiaj potraktował.
O Marcie? Dał mi lekcję pokory, choć o nią nie prosiłam.
Został wezwany do królowej.
To pewnie w sprawie mojego wyjazdu. To o tym poseł rozmawiał z moją matką.
A co z listem?
Powiedziałam nie.
Wysłuchaj posła jeszcze raz, pani.
Wysłuchałam, wiem wszystko.
Nie wiesz, że jestem tu wbrew polskim panom.
Nie chcę już dłużej żadnych obietnic i umów. Sami wybiorą króla, jeśli nie
przywiozę Jadwigi.
Dużo ryzykuję, stając tu przed tobą, pani.
Nie wierzę ci.
Przyjechałeś tu znowu, tym razem wbrew swoim?
Może to podstęp.
Może sam chcesz zostać królem, zabić mnie i moje córki.
To nie podstęp, królowo.
Tylko to.
Ostatnia szansa dla Jadwigi.
Jestem człowiekiem prawa, pani.
Wiem, że polscy możni wybierając kogoś innego zerwą układ.
Ale wiem też, że i ty go zrywasz, nie dając nam obiecanego króla.
Dlatego tu jestem.
Żeby ratować nasz kraj, który umową złączony jest z twoim.
Powiedziałam, że dam Jadwigę za dwie zimy.
Czy wy w ogóle słuchacie, co ja mówię? Ja słucham.
I się nie zgadzam.
Ciebie nikt o zdanie nie pyta. A powinien.
Wyłatwcie nas.
Idźcie już.
Ale zdanie nie zmienię.
Dosyć mam ulegania.
Najważniejsze, że przerwaliśmy rozmowę z Buśniaczką. Byle nikt się nie wyłamał.
Wszyscy wiedzą, że oszalała po śmierci Ludwika.
Pamiętasz, jak uwięziła sędziwoja z synami, kiedy w sprawie Jadwigi
do Zadaru?
Dobrze, że sędziwy miał tyle sprytu i uciekł.
Nasi lada chwila przyłączą się do doma Rata lub Siemowita.
I to będzie koniec Andegawenów.
I nasz koniec.
Buśniaczka łamie umowy.
Za nic ma u niej przysięgi.
Tylko nasze milczenie może ją teraz przestraszyć.
A jeśli uznaje rozgodę?
Każe nam czekać? Bóg wie ile.
Znacie historię bogatego, co żadnej panny nie chciał.
Pytnił się, wybrzydzał, przebierał.
I jak tylko ostatnia posła za mą, od razu u jej drzwi stanął i płakać zaczął.
I tak samo będzie z Bośniaczką.
Obyś miał rację w zbytku.
Pamiętaj, Dobiesławie, że i ona ma wiele do stracenia.
Cierpliwości.
Jeszcze będzie nadbłagać.
Ja decyduję.
Ty nie masz nic do powiedzenia.
Jestem gotowa.
Widziałaś, jak studiowałam, czytałam i wiesz, jak bardzo miłuję Wilhelma.
Proszę, matko, nie każ mi dłużej czekać.
Co Habsburg ma do tego? My im niczego nie musimy dawać, zwłaszcza tron.
Dłużej nie wytrzymam.
Co ja mam powiedzieć?
Tylko do Krakowa i do Krakowa.
Habsburgowie gotowi są przenieść się tam, zbiednie oszaleć można.
Pewnego dnia jednak zasiądę na tronie.
Muszę jechać do Krakowa, nie jesienią, nie zimą, teraz.
Bo śniaczka nie zmieni zdania. A tych takich dobietnów nie darują mi, że w
tu przyjechałem.
Niedoceniasz Jadwigi.
Postawiłem wszystko na jedną kartę.
Zdrodziłem swoich, a oni mieli rację.
Trzeba było milczeć.
Za czterka jest ty, Biodolenie. A co w ogóle może Jadwiga?
Jest niezwykła.
Choć my nie wiemy, jak była niezwykła, to i tak rządzi jej matka.
Jadwiga nawet z diabłem sobie poradzi.
Tu jesteś.
Spójrz.
Nie umiem czytać, ale coś mnie niepokoi.
Co to?
List Jadwigi de Wilhelma.
No to mamy kłopot.
Zędziwuj. Nie wierzę.
Nie bój się nim za darze. Ja byłem.
Kiedy rządzi nim ambicja, nigdy nie stanąłby przeciw praw. Brawo to jedno.
Nasze stronnictwo to zupełnie co innego.
Odkarżasz go o zdradę, Janie.
Radził zdradił.
Wielkopolan. Jeżeli rzeczywiście jest w budzie, to czeka go surowa kara. Kara?
Może być u Elżbiety i opowiadać, że chcemy Jadwiga dać Jagielę.
Co tu robisz, Gniewoszu?
Podobno Jadwiga zjeżdża na Wawel. To prawda?
Poszkodziłem w czymś.
Nie jestem wam potrzebny?
Lecz oczywiście, że jesteś potrzebny, Gniewoszu.
Biegnij szybko do swojego protektora, bo jak widzisz, Wawel tutaj pusty.
telewizor Sopolczyka tutaj robi.
Dam sobie rękę uciąć, że donosi księdzu. Chyba nie słyszał, o czym
rozmawialiśmy.
Raj, co?
Czy to jest... Aż słów mi brak, cały Kraków tylko o tym mówi.
Tam naprawdę jest koszt świętego?
Chcę taki skromny dar złożyć w katedrze z okazji przyjazdu królowej.
Dajcie, chodź dotknąć.
Taka świętość by nam nie spłynęła, to może i nogi w kostkach puchnąć by
przestały. Zabieraj łapy.
To relikwia.
A nie masz z końskiego łoju.
Nogi w kostkach. Może jeszcze kurzajki, co?
To popatrzeć chodź dajcie.
Bo Bóg was pokaże.
Taki skarb.
Wielki z was kupiec, że takim darem chce się kościół wzbogacić.
A te interesy, co z kim robicie, że tak dobrze idą?
Może i ja bym spróbowała?
Ja widzę daleko, Urszula.
Dalej niż ktokolwiek w Krakowie.
To się dobrze składa, wierzynku, bo ja też mam dla ciebie interes.
Chodzi o duże pieniądze.
I kartki.
Od kiedy gładkie lico sojuszom szkodzi?
A Jadwiga podobno i w myśleniu tęga. Kiedy gładkie lico skrywa piękny umysł.
Groźniejszy to niż stylet.
Powinienem się bać?
Raczej uczyć się łaciny.
Co ty grasz?
Matka układa się z mostwą, ty z Węgrami?
Matka będzie zła.
Matce się to nie spodoba.
Nie spodoba się.
Nie chcesz zarobić?
Sukno sprzedam.
Ale po co ci wiedzieć komu? Nie o sukno mi chodzi.
A o co?
Robisz interesy z Hanulem z Wilna, czyż nie?
Rozmawiacie, pijecie. Czasem jakaś ciekawa myśl mu się wymknie, którą
się ze mną podzielić.
Z tobą myślą?
Albo raczej plotką? Nieważne.
Byle ulic.
Ty masz mnie za durnia.
Mam szpiegować?
Dla kogo? Nie dla kogo, tylko dla pieniędzy.
Kto płaci?
Nie dam się kupić. Jeszcze nie podałem ceny.
Powiedz Opolczykowi, że go na mnie nie stać.
To się okaże.
Gniewosz w Krakowie, sędziwój w Budzie.
Wszędzie czai się zdrawa.
Skąd taki osąd? Gdzie indziej może być sędziwój, jeżeli nie na Węgrzech?
Wszędzie. U siebie, u Siemowita, u Bodzanty. Jest w Wielkopolsce. Na pewno
w Budzie.
Tylko zastanawia mnie, dlaczego tam znowu pojechał. Przecież zawsze był z
A nade wszystko najważniejsze dla niego było prawo. A wedle prawa tron jest
Andegavenu. Knuje coś za naszymi plecami, czuję to. Ale co on tam może
Może liczy, że królowa wariatka obdarzy go specjalnymi łaskami. Bez nas on dla
niej nic nie znaczy.
Ale istniał Polczyk, to jest w budzie.
A gniewosz tutaj.
Jeżeli tak jest, to mamy kłopoty.
Nie dam się zastraszyć.
Nie wpuszczą cię do Krakowa.
Powiem im.
Puszczą. I nie radzę nikomu nic mówić.
Bo co?
Poderżniesz mi gardło? Po co?
Mamy przecież wspólnego znajomego. Kogo?
Grabarza Filipa.
Kupiłeś od niego niedawno za parę groszy stary kości.
Wytrotały Kraków dowie się, że słynny dar, jaki zamierzasz złożyć w kościele
mariackim, to kości jakiegoś nieboraka spod muru.
Co mam robić?
Chcę wiedzieć, co tu robi Hanul.
Z czym przyjeżdża.
Hanul? Przecież to zwykły kupiec.
Nawet nie Litwin.
Marcinie, jestem pewna, że się zgodzi.
Brawo, kolejna lekcja odrobiona.
Nie jesteś ze mnie dumny?
Nie mów, że czytałeś.
Marcinie, sam mówiłeś, że tak nie można robić.
Nigdy nie czytam cudzych listów, ale położyłeś go tak, że każdy mógł go
zobaczyć. To już dziś trzecia lekcja skrólowania. Mam dość lekcji. A ja
pouczania.
Tutaj jednak w szatni z biechenem i to w Krakowie? Co to za pomysł?
Jestem już dorosła, nie muszę słuchać tej reprymendy.
Prawie dorosła.
Miłuję go.
Wilhelm w każdym liście pisze, jak bardzo mnie kocha i że nie o koronie
o mnie.
Potajemne schacki nie przystoją przyszłej królowej.
Kiedy zasiądę na tronie, będę królem.
A król wyznacza to słuszne. Czyż nie tego mnie uczyłaś?
Jadwigo. Mam dość.
Pani.
Królowa matka prosi.
Krzyżacy z Witoldem zdobyli kownę. Ot, wiesz, że nie ma sensu.
Walka zawsze ma sens. Nie mamy dojść wojska. Krew rozlewać warto, ale
sobie. Dziś wróg nas pokona.
Tchujesz, bracie?
Nie tchuję, chcę ocalić wojsku.
Ładu jeszcze.
Trzeba rozmówić się z Witoldem.
Rozmówić? Nie wnesł słowa na wojnę. Witold, patronik Krzyżacki, to dla Litwy
klęskę. On te rany zadaje ojcowiznie.
Rany zadane z głupoty mądrość leży.
Powinieneś to wiedzieć, styrujniku. Proste ze mnie, rejsesz. Rany zaszywam w
rogu i zabijam. Tym razem trzeba rozpróć. Co?
Swoją świtoldę z krzyżakami. To nasz cel.
Pięknie. Ale jak?
Trzeba przesiągnąć świtoldę na naszą stronę.
Na świtoldę nie ma sposobu. Musi być sposób.
I jest.
Po namykle i długiej modlitwie.
Wyrażam zgodę.
Jadwiga może jechać do Krakowa, niech ją koronują.
Sędzi Woju, zostań i dopilnuj wszystkiego.
Skąd ta nagła zmiana?
Mówiłaś pani, że królewna jeszcze za młoda. Młoda, ale już dojrzała.
To kiedy możemy jechać?
Przygotowanie należy poczynić teraz, ale ruszać trzeba latem. Żeby dotrzeć do
Krakowa póki drogi przez góry, dobre?
Jestem gotowa. Nie pospieszaj, bo zmienię zdanie.
Mamy czat, królowo.
Ruszymy, kiedy zdecydujesz.
Dziękuję, matko, że zgodziłaś się mi zaufać.
Nigdy nie zawiodę twojego zaufania. Wiem, że było ci trudno, ale Bóg
Będę się modlić, byś nigdy nie pożałowała swojej decyzji.
Obiecuję, że będę dobrą królową.
Zapamiętałam wszystkie lekcje, Marcinie.
Zwłaszcza te trudne.
Nie wierzę, nie zrobisz tego.
Sprawę Witolda muszę załatwić, zanim wyjadę do Krakowa. I tak zdobędzie wino.
Krzyżacy mu w tym pomogą.
Wolę dać władzę z łaski, niż stracić ją przez zaniechanie.
Mnie posadzili w trokach, a teraz jemu dajesz wino! Sam wiesz, że najchętniej
go zamknąć.
Ale nie mam jak tego zrobić.
Witold jest groźny.
Jedyne więc, co mogę zrobić, zmienić go w przyjaciela. Gadanie! Witold, poczułeś
jak główny tobie!
Wciąż o to walczę.
On będzie tylko moją sługą.
Ja zostanę królem.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.