All language subtitles for Korona królów odc. 270

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Pani, poślij Marię do Polski.

Niech Zygmunt użera się z Polakami.

Wybierzmy króla, któremu zależy na Królestwie Polskim.

Wybierzmy Siemowita.

Na naszej drodze los postawił Zofię.

Nawet konia oglądam, nim go kupię. Kto to widział, żeby kniaź uciekał z zamku w

babskich łachach? Weź oddział i opłac drogi.

Nim Witold tam dotrze.

Maria na węgierskim tronie to zdrada.

Co odzwolą Ludwika? Co odumową Głoszycką? Dla króla Kazimierza. Ważne

będzie teraz, przed Bożem. Ledwo się w Radomsku dogadaliśmy, a teraz...

Bośniaczka nie wie, co robi.

Skłóci nas w końcu. Dlatego przyjechałem. Trzeba się porozumieć.

Z Andegewanami? Ze sobą.

Wielkopolsce źle się dzieje.

Wystąpisz przeciw swoim?

Choć serce boli rozum, każę szukać zgody w Krakowie.

Co proponujesz? Pozbyć się Zygmunta.

Domrad w jego imieniu jeździ po miastach i nawołuje do Unii z Andegałenami. Chce

jak najszybszej koronacji.

Jeżeli przysiągniemy Zygmuntowi, na tronie w końcu i tak usiądzie Maria, czy

tego chcemy? Maria ma być królem, a nie królową.

Jeszcze coś nie mówić.

Ten przekonuje miecze.

Wjechał z wojskiem i głosi, że tylko on od Kazimierza pochodzi, tylko jemu

korona się należy. Za słaby.

Zygmunt to co innego. Za nim cała potęga Luksemburgów.

Nie wolno go dopuścić do tronu. W tej kwestii akurat wszyscy się w Radomsku

zgodziliśmy. Pozostaje jedynie pytanie, jak się go pozbyć.

Zamek w trokach zabezpieczony. Tam sprawdziłem. Witold się nie

On tam nie pojedzie.

Nie do trok, to na Mazowsze.

Nie na Mazowsze. Do Malborka. Witold do krzyżaków. Nie wierzę.

Szuka najsilniejszego sojusznika, żebym nie znikł.

Jest wściekły, to fakt.

Ale zawsze był po naszej stronie.

Do czasu, gdy zabiliśmy mu ojca.

Nie my.

To wzrusza ją.

Wierzysz w Witolda, bronisz tego Cyryla, ale to polityk, a nie dziecięcy z wady.

Witold szuka zemsty, śmiertelnej i krwawej.

I tylko w zakonie ją znajdzie.

Potrzebna jest lisica.

Przecież wiesz, że niewinny.

Pojedzie do Malborka.

Powiedz mu o tym.

Co to za zapach?

Dziwne, wszystko mnie drażni.

Co? Jeszcze nie wiesz?

Nie.

Nie przejmuj się. Dziecko to dar od Boga. Nie Bóg mnie popchnął do grzechu.

Ludzie popełniają błędy, ale dziecko jest niewinne. No właśnie.

Nie zasługuję na taką matkę.

I kto będzie ojcem, nie mierza czy pełka? Nie to jest teraz najważniejsze.

A co ja powiem, nie mierzy, kiedy wróci.

To pytanie na przyszłość.

Teraz musimy zająć się tobą.

Dokąd idziesz?

Kupić zioła dla brzemiennych. Nie możesz się tak męczyć.

Wyślij z łóżkę!

Zostaj ze mną.

Żeby wszystko wypaplała?

Twoja ciąża musi pozostać w tajemnicy. Przynajmniej do czasu, kiedy wróci nie

mierza.

Głupiec ze mnie pozwoliłem zabić Kejstruta. Każdy błąd można naprawić.

Nie mój.

Najpierw Kejstrut, potem Cyryl.

Książę mi tego nie wybaczy.

Zrobię wszystko.

Co? Już cię nie boli?

W tym, że jest moja rana.

Jak ugryzienie pchły.

Mam dla ciebie misję. Mogę działać jeszcze dziś.

W takim razie jedź na Mazowsze. Na Mazowsze po co?

U Witolda.

Tylko pamiętaj, misja jest tajna.

Z nikim nie wolno ci o niej rozmawiać.

Nawet z Jugailą.

Nikt nie może się dowiedzieć, że to jego pomysł.

Ma nudności.

Potrzebuje czegoś na trawienie i też, żeby na sprawie kobiece pomogła. Dla

służki? Czy jednak dla was?

Dla służki, przecież powiedziałam.

A dla mnie?

A po co mi twoje zioła?

Każda się starzeje, tylko nie każda się przydaje.

Ja nie mam nic do ukryć. Wszystkie w własnym wieku tak mówią.

Rozum tracą, jak już dzieci nie mogą na ten świat wydawać. A ja mam coś, co

pomoże. I na poty, i na napady szaleju. Mówię przecież, że nie o mnie chodzi.

Nie mam żadnych napadów. No właśnie widzę.

Nie dogadamy się.

Dajcie coś na trawienie oraz się zapomnijcie.

Tu ma na trawienie.

A tu na próbę, żeby się tak nie denerwowała. A jak pomoże, to przyjdzie

więcej.

Podobno to Zygmunt jedzie.

Co się na króla Polski koronować będzie.

Zapłaci później.

Nie wolno. Nie?

Wolno. Nie znam czy panie. Nie musi.

Widzę, że nie rozumiesz, pachołku. To tygum truk hemburski, twój przyszły

Musi wjechać na zamek, żeby rządzić krajem. Dowódca nic nie mówił o królu,

ma przyjechać. Jeśli nas nie wpuścisz, król każe cię ściąć, jak tylko zasiądzie

na tronie.

Tronu nie widzę.

Przypilnuj. Ja pójdę do marszałka. Przyprowadź go natychmiast.

Już mu to przekonamy.

Takie powitanie?

Wielkopolska prawie cała za tobą, panie, ale uprzedzałem, że w Krakowie będzie

trudniej, chociaż wszyscy opłacani przez landegawenów. Widać niewystarczająco.

Słyszałem, że wy w Wielkopolsce macie węża w kieszeni. Nawet przepłaciliśmy.

Ale jak z takimi się dogadać?

Wezmą złoto, a resztę wydadzą w groszach.

Widzisz, jak się nosi?

Jak król.

Jeśli że jak wdzieje królewskie szaty, to brama Wawelu sama się przed nim

otworzy.

Nikogo nie oszuka, choćby udawał świętszego od papieża.

To kto będzie królem? To jest pytanie, skoro nie on i nie Maria.

Matka.

Nic się nie zmieniło przez tyle lat.

Odwlekaliśmy to już zbyt długo, mój bracie.

Chyba czas już jej się pokazać.

Zaczekaj.

Mam pomysł.

Mów. Przed zamkiem stoi orszak.

Człowiek na jego czele twierdzi, że jest królem i chce wjechać na zamek.

Ja on pierwszy.

U mnie pierwszy. Dotąd żadnego nie było.

Groził ci cięciem, jeśli nie wpuszczę.

Nie wpuszczaj.

A my już zadbamy o to, żebyś zachował głowę. Spokojnie. Czy ten król podał

imię? Zygmunt. Chociaż przemawiał jego sługa.

Jesteś pewien?

Wielka niewiasto, poczuł, że powróżę? Śpieszy się. Ale o dzieciach powróżę.

Widzę tu chłopców.

Za stara jestem już na dzieci. A, niewiasta nigdy nie jest za stara.

Ale co to?

To nie małe dzieci, a dorośli mężczyźni.

I te dwóch, zgadza się?

Skoro tak wszystko wiesz, to może powiesz mi, gdzie oni są?

Tutaj.

Tak bardzo tęskniłem za tobą, za Heleną.

Nie było dnia, żebym o was nie myślał.

Nie płacz, już jestem.

Teraz wszystko będzie jak dawniej.

O ile mi wiadomo, a jestem marszałkiem, król jeszcze nie wybrany.

Ja jestem królem. Mężem Marii Andyga -Weńskiej. Jeszcze nie mężem. A Maria,

owszem, jest królową.

Ale Węgier!

Powiedz mi.

Książę jest zmęczony. Chciałby położyć się w swojej komnacie.

Królowa matka, żona naszego nieodżałowanej pamięci króla Ludwika,

wiadomość, że zakazuje panom polskim hołdować komukolwiek.

Poza jej córkami.

Chodzi o nocleg, nie hołd.

Jeżeli nie wierzysz w rozkazy królowej Elżbiety, wracaj do Budy, zapytaj. Kto

wie, może zmieni zdanie.

Jak śmiesz odsyłać mnie do Budy? Mnie!

Wybacz ten wybuch, panie.

Długa droga za nami. Pozwól, marszałku, że sam zatrzymam się na Wawelu, a mój

pan uda się do Niepołomit zjeść i wypocząć.

Ty na Wawel?

To co? Musimy pomówić. Im szybciej, tym lepiej.

Nie na zbyt nachalnie wspomniałem w poprzednim liście o wolnej posadzie?

Marszałek Kuno von Hattenstein pochowany.

Ktoś musi zająć jego miejsce.

Wielki mistrz wie, że lepszego kandydata niż ja nie znajdzie.

A kogoż to wiatr przywiał?

Piękną niewiastę czy znanego nam księcia? Musiałem uciekać. Zobacz, do

doszło, komturze. Celowo nie zmieniłem szaty.

Siadaj.

Ciężko to powiedzieć, ale mam prośbę.

Mów, książe.

Jogajła kazał zabić ojca, a mnie żoną i córką zamknął pod strażą.

Uciekłem przy branie. Czego chcesz?

Przyjmij mnie, a ochrzczę siebie i Litwę.

Czemu nie przybyłeś, gdy miałeś Wilno, a przybywasz teraz, gdy nie masz ani

ziemi, ani ludzi?

Pojąłem, że życie bez prawdziwego Boga to błąd.

Śmierć ojca wygnanie.

Mam uwierzyć w twoją przemianę i zerwać pokój z jogajłą?

Na Litwie, w lasach i na polach, w czasie potyczek i podróży,

kiedy broniłem królewskiej korony.

Nie było chwili, żebym o Tobie nie myślał. Oj, Ty bohaty.

Nie raz formalnie zginąłem.

Ale modliłam się o Ciebie.

Bóg czuwał, żebym do Ciebie wrócił.

Zaczekaj.

Oj, chłopa.

Oj, włosy.

Za długo. Za długo straciliśmy czasu.

Czekaj. Muszę Ci coś powiedzieć.

Ale ja... Zbyt wiele wiadomości ostatnimi czasy usłyszałem.

Strada.

Jarłomstwo.

Chcę się w końcu nacieszyć moją piękną, ukochaną żoną.

O czym ty mówisz, matko?

Trzymaj się z dala od brata i jego żony.

Ledwo wróciła, ty chcesz nas rozdzielić? Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię.

Wiem wszystko.

Miłując Helenę, popełniłeś grzech. Odpokutujesz go, odchodząc.

Chcę, żeby małżeństwo twojego brata przetrwało.

Wyrzucasz mnie z domu.

Kocham cię, ale bądź jak najdalej od Heleny i Mimierzy.

Zomarat myśli, że jak namaszczony przez Zygmunta, to rządzić może się na Wawelu

jak u siebie.

A może warto zagłosować?

To dobre wypowiedzenie.

Każdym się może wypowiedzieć.

Dobry, jak nie ma rozkazów od władcy. A my je mamy.

Od którego władcy?

Bo ja tu widzę pusty tron. Nawet Ludwik na nim nigdy nie zasiadał, bo wolał

budę. Nie można rządzić na odległość, jak miłować na odległość się nie da.

Kłócimy się jak przykupy na targu. Każdy ma inne zdanie.

Jedna wielka awantura, a kraj w rozsypce.

Król, nawet niedoskonały, jednotę poddanych.

Zygmunt Luksemburski czeka.

Będzie dobrym królem, skorym do dyskusji. Pięknie mówisz.

Ale nam jest potrzebny król, który rządzi, a nie dyskutuje.

Czy naprawdę, panowie, ten widok nie jest wam przykry?

Bez króla to tylko puste krzesło.

Nie godzi się!

Teraz to my jesteśmy u wady, Domaracie. I to my, polscy panowie, z woli świętej

pamięci króla Ludwika zadecydujemy, komu dać tron. Nie ty, nie Zygmunt, ale my.

Tron to świętość. Za króla Kazimierza. Wiem.

Nikt by nie śmiał. Będzie nieszczęście. Nie większe niż bez królewie.

Pozwól, Domaracie.

Spróbować. Gost! To świętość.

Powiedz, co widzisz.

Wzwaśnionych panów. Popatrz w lewo, w prawo. I co?

Widzę zapuszczony dwór.

Właśnie. Bo patrzysz ze zbyt niskiego poziomu. Dlatego nigdy ty ani Zygmunt

będziecie dobrymi władcami. Z tego miejsca trzeba umieć patrzeć w dal.

Tam jest Buda.

Tam Wilno. Tam Ruś.

Tam państwo krzyżackie. I to jest umiejętność króla.

A że go nie ma, to my się musimy tego nauczyć. Dlatego każdy z was, panowie,

musi usiąść na tronie i spojrzeć w dal. Jeżeli mamy rządzić, musimy się nauczyć

patrzeć z poziomu tronu.

Planuję rejzę na Litwę.

Pójdziesz ze mną na własny kraj? Na Jogajłę?

Zawsze. Szukasz zemsty.

Rozumiem, ale czy nie za daleko się posuwasz? Po śmierci ojca tylko wiara i

mogą mi pomóc. W zakąt ci pomoże.

Komturze, chciałbym poznać tajniki wiary.

Zetrzeć z siebie pogańskie zmory.

Marszałku, przed chwilą goniec przywiezł moją nominację.

Gratuluję nowego urzędu, marszałku.

Chciałbyś zetrzeć z siebie pogańskie zmory.

Kiedy więc chrzest?

W swoim czasie, na pewno.

Dlaczego nie zaraz?

Nie jestem jeszcze gotów.

Wracaj więc na Litwę.

Marszałku, nie igraj ze mną.

Albo chrzest, albo precz.

To jak?

Szukasz Boga, czy tylko schronienia przed jogajem?

Jadwiga ma zaledwie 10 zim i jest zaręczona z Wilhelmem, którego nie

Co powinniśmy zrobić?

Skoro jesteś taki mądry w spytku, to mów, kogo mamy wziąć na króla.

Nie podkadzaj, gdy mówię z duchami.

Nie wolisz pierdzioty?

Sen twój.

Opowiedz mi to.

Skąd wiesz?

To nie jestem w tym śnie, Jogaila.

Nie udawaj, że o tym nie wiesz.

Stań przed tronem.

Odtonie.

Wyżej.

Jeszcze wyżej.

Co tam widzisz?

Pańczyny. Spójrz dalej.

Poza mury. Poza granicę.

Wilno!

Chcesz wojnę z Litwą?

A my tu o wojnie czy o mariażach mówimy?

Tylko się o Gierda jeszcze się ostało.

Ale ty chyba nie chcesz.

Bośniaczka się nie zgodzi. Kazała brać pod uwagę tylko twoje córki.

Maria odpada. Ale Jadwiga?

Wilhelm jest za młody. Małżeństwo non consumatum, czyli królewna wolna.

Jeszcze młodsza niż Wilhelm. Właśnie.

Trzeba jej doświadczonego męża.

Ożenimy.

Węgry z Litwą. My po środku.

Będziemy w dobrych rękach. Ale w rękach pogan. Tego chcesz?

Zaprosimy na tron mądrego króla. Jeszcze mi powiedz, że z Litwy. Powiem.

Kogo ty masz na myśli?

Wielkiego księcia Jogajłę.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.