All language subtitles for Korona królów odc. 264

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Mówi się ojcze o zmiłowanie dla mnie.

Wystarczy czasem rzucić psom kawał mięsa, one już zawsze będą wiernie na to

czekać. Nominowałem właśnie kartelana krakowskiego.

Mówiłem, że oddam wszystko.

Za to stanowi tylko wszystko.

Ale dzisiaj Bóg zabrał mi to co najchętniejsze.

Dokąd ty Jogailę wysłał? Do kogo? Nie chcesz mówić? To będziesz był jak pies.

Mamy miecze, siekiery.

Odbijemy Wilno.

Jednego możemy być pewni.

Korybut już za nas czeka.

To Jogajła zdążył uprzedzić księcia Siewierskiego? Nie musiał. Obaj nie są

głupi. Na pewno od dawna są z Jogajłą zmówieni. W końcu rodzeni bracia. A to

Korybut miał czas przygotować nowogród.

Nie będzie łatwo. Przechodźmy ich.

Jak?

Zaatakujemy mniej niż połową zbrojnych i cofniemy się. Jak będzie myślał, że

rezygnujemy, wrócimy po zwycięstwo.

Trzeba będzie uważać na zgadowców Korybuta, żeby nie zdęszyli ilu na

Mówisz jak wojownik.

Jak kogoś złapiecie, zabijacie na miejscu.

Książę zlowieści.

Jogaila opuścił zamek. Już zabroniłem mu polować. Nie poluje, nie na zwierzę.

Wraz z wojskiem ruszył na Wilno.

Myślałem, że trochę odczeka.

Ale widać, szczury mu dokuczyły.

Książątko nienawykłe do niewygód.

No i dobrze. Niech Ruszek mu spieszo.

Szybciej znajdzie wiadomość ode mnie.

Niedługo winno.

Dawno cię, panie, nie widziałem w tak dobrym nastroju.

A jeśli książę Witold już wie, że

idziemy i umocnił strażę?

Nie ma zbyt wielu Niemców w Wilnie, panie.

Skoro tak rzekł, to musiał być pewien.

Andrzeju?

Co cię sprowadza? Wpierw chciałbym złożyć wyrady współczucia, kapcelanie.

Miasto opłakuje twojego biskupa na twojego syna.

Taka strata dla nas wszystkich.

Nie jedyna, niestety.

O czym mowa? Do Krakowa nie docierają towary z Litwy.

Pewnie wiecie, że na Litwie wybuchła wojna domowa. Stary książę Kiejstut

z Wilna wielkiego księcia.

Swojego bratanka.

No, jak mu tam... Jogajła. O, o nim mówię. Łokot.

Nic dziwnego, że stary książę strącił go stroną.

W Odwecie krzyżacy blokują kupcom drogę.

Na traktach niebezpiecznie.

Moje towary utknęły w Wilnie. I nie tylko moje.

To klęska.

Jesteście dobrze poinformowani, Andrzeju.

Od kogo te wieści?

Od kupca Wileńskiego.

Chanula.

Zaradźcie jakoś, panowie.

Kto tu jest?

A kto by inny?

Teraz Bajdyla czeka jeszcze jedna ziemska podróż. W żony.

Żegnaj, dru.

Jedź do kraju.

Zawiodą Marię i moją matkę.

Witold sobie poradzi.

Obroni Wilno.

Na pewno, książę.

Gadaj szczerze.

Jeszczanie w mieście to mu nie przychyli.

Upierają Jugajów. Nic nie zrobią.

Najwyżej garstka straceńców. Reszta to tchórze.

Jak przyjdzie co do czego, prędzej pochowają się w mysich dziurach niż

walki. A pamiętasz się tego, co się studni skołało, jak wchodziliśmy do

Nie czułem się.

Najpierw rozprawię się z Korybutem.

Potem zajmę się Jugajów.

Żaden syn Olgierda nie zadrze więcej ze mną.

Z tą odwagą będą sławić pieśni, księże. Moja odwaga już jest

legendą. Teraz mają was opiewać i Witolda.

Rodzina Wierzynków jest w Krakowie niczym najprzedniejszy miód w pańskiej

spiżarni. Zrobimy wszystko, żeby wam pomóc, Andrzeju. Wszystko. A co

Dobie słowie.

Trzeba się naradzić.

I dać odpowiedź.

A kiedy mogę się je spodziewać? Nie mam teraz do tego głowy.

No, marszałku.

Pomóżcie. Nie pojadę z krzyżakami pertraktować, żeby twoje wody

idzie tylko o mnie.

Ktoś musi coś zrobić.

Bo wkrótce zabraknie nam miodu, futer. Moc towarów z Litwy ciągniemy.

Wszystko opłatone. Potrzeba nam swogodnej drogi.

Kasztelan próbuje powiedzieć. Ale ja wiem, co chcę powiedzieć.

Że jest w żałobie. Że cierpi. Szanuję to i rozumiem. Ale królestwo potrzebuje,

by ktoś nim rządził. By ktoś wziął odpowiedzialność.

Uspokoił.

Pokierował.

Jeśli nie do was, to gdzie mamy pójść?

Kto nam pomoże?

Nieważne, że Wojdyło działał na jego szkodę.

Nieważne nawet, że był bojarem, a wszedł do rodziny.

Ważne, że był mi jak brat.

I dlatego zginął. Dobry był z jego kompan.

Stryj chce mnie zniszczyć.

Zabić go powinienem.

Gołymi rękami.

Stało się, nie możesz się winić, książę.

Cyrylu, nie pozwól, by coś kiedykolwiek poróżniło ciebie z twoimi najbliższymi.

Niezgoda w rodzinie jest gorsza od zarazy.

Będę pamiętał.

Mów. Jakie wieści?

Witold opuścił Wilno. Chyba się nas nie spodziewa.

Zostawił tylko gardkę Wojtka i ruszył w stronę trok. A Skrygieł? Stoi z Wojtkiem

na północ od Wilna, nad Wilią.

Czeka tylko na twój znak, książę.

No to teraz pokażę Strejowie.

Gdzie jego miejsce?

No jedz.

Nie jestem głodny.

Kogo chcesz nabrać?

Kiedy nie mam czym zapłacić.

Bo wszystko rozdałeś potrzebującym.

Wiara każe mi dzielić się z bliźnią.

Mnie też.

Dziękuję.

Wszędzie cię słucham.

Herbowy, a jej jak prosię.

Ja? No przecież nie ja.

Dawaj, pokażę ci, jak jadają na wawelu.

Nabierasz mało i delektujesz się.

Powoli, o tak.

Powoli, łyżka za łyżką.

A nie tak.

Dobrze, może teraz ja spróbuję.

Nie, nie, nie. Nie, nie, nie, nie tak wapczywie.

Wszyscy od razu poznają, żeś połowie prosta. A idzie o to, by wszyscy

żeś królewicz.

Nie gardź się, jedz powoli i rozmawiaj.

Ale nigdy z pełnymi ustami.

To co przyszedł?

Mam plan.

Pojedziemy do tej twojej wsi.

Do... Do kościelca? Do kościelca.

Pojedziemy po prosiaki i kury.

Wsydamy je, a do zarobione pieniądze kupimy mąkę i napieczemy chleba. Na

biedoty. Tak jak chciałeś.

Już mi uszyla nie powie, że jestem gamoń i że nic nie robię.

Jak to nie robię? Jak robię?

To na to czekamy.

Ale zaraz, zaraz, zaraz.

W tym stroju chcesz jechać?

Szata jest już uszyta, ale zapłacić nie mam czym.

Nie mam ani groszy. To co panu?

Szukam Jana Skleparza.

Jest tu taki?

Mówiłem, że chętnie cię przyjmę na naukę.

Dlaczego się do mnie nie zgłosiłeś?

Bez dachu nad głową, w takim odzieniu, mistrz.

Straciłem wszystkie pieniądze od królowej.

Zatem jesteś jednym z tych utratiuszy. Ale zmieni się.

Chciałbym cię uczyć, ale...

Moje nauki kosztują. Sam muszę z czegoś żyć.

Mam dochód.

To znaczy będę mieć dzięki królowej.

Niech dobry Bóg świeci nad jej duszą. Za dobroć jaką mi okazała.

Jeśli chcesz lecieć, sam musisz mieć czysty umysł i zdrowe ciało.

Koniec z kulankami, koniec uciech z dziewkami, koniec z piciem. Od dziś masz

pilnować. Ale ja nie... Ja znam was, młody Żaków.

Musicie się wyszumieć, myślicie, że świat jest wasz, ale nie tędy droga.

Będę się pilnował.

A jak straciłeś pieniądze od królowej?

Rodałem ubogich.

Oni bardziej ich potrzebują.

Teraz nie mam czym zapłacić za nowe szaty.

Ale jakoś sobie poradzę.

Chodźmy. Dokup mi.

Chodźmy, chodźmy.

Król powinien tu być i da radę. Inaczej nie załatwimy sprawy kupców. Ale go nie

ma.

Poślijmy posła do budy. No właśnie to miałem rzec.

Niech król tu przyjedzie. I rozstrzygnie, co mamy czynić.

Panowie?

Chciałbym przedstawić.

Jan Skleparza.

Jan Skleparza.

Protegowany świętej pamięci królowej.

Ten sam.

Chciałbym prosić. Wspaniale.

Czekaliśmy na ciebie.

Co tam my?

Wieś cała czeka na darządkę.

Gdzie się podziewałeś?

Byłem w mieście.

Królowa kazała natychmiast przysposobić cię do obowiązku. A jej wola jest

święta. Pojedziesz do swojej wsi, objąć zarząd. Zaraz, wpierw trzeba go obdziać.

Szatę uszytą już mam.

Tylko zapłacić nie mam czym.

Dostaniesz na udzienie.

A konia masz?

Konia? Nie mam.

Dostaniesz i konia.

Możesz iść.

Dzięki.

Jednak coś nam się udało dzisiaj załatwić.

Od ręki.

Powiedziałam, stój prosto, ale nie jak kij odmiotły.

Możesz oddychać.

Mówiłem ci, Janie, możni mają w sobie taką lekkość. Jak będziesz taki wtywny,

wszyscy od razu poznają, żeś przebieranie.

Kiedy ja się czuję jak przebieranie.

Spójrz na mnie.

Tak, Grzymku!

Do roboty widzisz, jak jej wziął, mia zgłasnować.

Jest takim mężem.

Grzymku! A pojechałbyś ze mną do kościelca?

A po co ma się tam czuć?

Kiedy w domu jest mi potrzebny? No pewnie, koniecznie muszę zostać. Ktoś

muchy połapać. A żebyś wiedział!

Jak ja mam jechać na swoje włości bez słów?

Może i racja.

Ale to nie jest nasz problem.

Bogaty jesteś, to sługa najmi.

Sługa go nie przypilnuje, żeby włościanom wszystkiego nie rozdołał.

Niech od nich wziąć, co mu się należy.

A ja może jaką kurkę ci przywiozę?

I rotołu na gotunie.

Takiego, jak lubisz.

Tłuściutkiego.

Całą dzisiejszą sumę modliłam się, by Bóg dał nam siłę, byśmy się opanowali.

A ja mu dziękowałem, że stworzył taki cud jak ty.

Musimy to przerwać, nie będzie za późno. Już jest za późno, Helenu, nie potrafię

bez ciebie żyć.

Będziemy potępieni na wieki.

Ale szczęśliwi tutaj, na ziemi.

To odpowiedź na moje modlitwy. Na pewno nigdzie nie pojadę. W żadnej sprawie.

Czy ty nie widzisz, że Bóg daje nam możliwość, byśmy się opanowali?

Byśmy trzymali się od siebie z daleka?

Jeśli tego chcesz.

Jeśli go spotkasz... Nie mierzę.

Powiedz mu, żeby do mnie wrócił.

Trzymaj ją, Aleksandro.

Przyjechała. Na zawsze, na zawsze z nimi.

Z tego męża, gość byla tam, w ten świat.

Mario, uspokój się.

Dlaczego on?

Dlaczego mój ukochany? Dlaczego Jogajmo go wysłał? Taka służba.

Nie mam już po co żyć.

Nie. Znajdziesz powód.

Znajdziesz powód.

Odpłacimy za wszystko Kejstrutowi. Teraz najważniejsze, że odzyskaliśmy wium.

Znam określone z niego ludzie.

Tak, za wyjątkiem lochów. Tam przedzik pełno.

Panie, sytuacja w mieście opanowana.

Mieszczanie przepędzili Witoldowych. My w zasadzie przyszedliśmy na gotowe.

Hanul nie zawiedł.

Wszyscy się za tobą opowiedzieli, książę.

Teraz świętują.

My też powinniśmy.

Wezwijcie chanulia.

Muszę z nim porozmawiać.

Chcę mu podzienkować.

O, jest swój koń, Janie.

Siadaj.

Jeszcze nigdy nie siedziałem na koniu.

Pomożesz panu przejść na konia?

Wyprostuj się.

O, od razu lepiej wyglądasz. Aż mnie korci, żeby się kłaniać.

Siądziesz ze mną?

Gdzie? Nie godzi się, żeby sługa z panem na jednym koniu jechał.

Siedzisz na koniu pierwszy raz?

Lepiej go poprowadzę.

Poczekaj.

Pomogę ci.

Droga przed nami daleka.

Król coś wymyśli. Dla niego to nie pierwszyzna.

Zawisza, by zaradził. To wiemy, Dobiesławie.

Ale pan wezwał go do siebie, by jemu teraz służył radą.

Ełkar szybki jeździ.

Ale i tak kilka niedziel minie, nim wróci z jakąś radą. Moje towary w tym

rozkradną. Oj, od razu rozkradną.

Po co kraczesz?

Pijmy.

A może wojna na Litwie kończy się szybciej niż Pełka dotrze do Budy?

tak, że Kiejstut zyska pełnię władzy i ja byłbym za tym.

No ja nie wiem. Na razie jego rządy sporo nerwów mnie kosztują.

Za króla Kazimierza lepiej było.

Kiedy, przed Boże, jak toczyliśmy wojnę z Litwą?

O, wojewodo, a ty na kogo stawiasz?

W jakiej sprawie? Wojnę domowej na Litwie.

Kto zyska pełnię władzy?

Kiejstut? I jego syn, czy młody syn księcia Olgierda, jak mu tak? Jogajła.

zostanie. Jak uważasz.

A założysz się?

O co?

O konia.

Ja mówię, że Kejstus wycięży.

To on zostanie wielkim księciem na Litwie.

A ja, że Jogajła.

Stoi? Stoi.

W imieniu mieszczan z Wilna proszę cię wielki książę o opiekę i zapewniam cię o

ich oddaniu. Nie musisz mnie o tym zapewnić.

Dowiedli chwilę.

Stań.

Bez was by się nie udało.

Macie moją wdzięczność.

Mieliśmy trochę szczęścia. Książę Witold wyjechał.

Nie wiem, czy odważyłbyś się atakować.

Nie mając pewności, że mnie poprzecie.

A to?

A to?

To nic.

Wynagrodzę twoje poświęcenie.

Nagrodą będzie dla nas mądry władca.

Książę Kiejstut budził po strach, a jego syna nie zdążyliśmy poznać.

Zbyt dobrze.

Widzę, że coś cię trafi, książe.

Straciłeś kogoś bliskiego.

Ale to chyba nie wszystko.

Książę Kiejs tutaj nie odpuści, prawda?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.