All language subtitles for Korona królów odc. 260

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nie jestem tu po to, żeby się z dziewkami zabawiać.

A po co jesteś?

Jako miejsce pochówku wybrałam kaplicę Bożego Ciała w klasztorze Najświętszej

Dziewicy w Starej Budzie, w której pobożne mniski ustawicznie służą Bogu, a

która została wzniesiona przez Pana Króla i przeze mnie.

Następnie poleciłam samemu Panu Królowi.

Naszemu synowi i królowej, jego współmałżonce.

Całą troskę o naszą duszę.

Samemu zaś panu królowi zapisuję szkatułkę z czystego złota, zaopatrzoną

jednej strony w orły, a z drugiej w godła królestwa węgierskiego.

Dwa złote kielichy i jeden język smoka z czystego złota, ozdobione drogocennymi

kamieniami i perłami, a także relikwie świętych.

które posiadam.

Tak samo wspomnianej córce naszej zapisuję zamek w starej budzie z

przyległościami, jeden złoty kielich i jedną księgę mającą wizerunek

Najświętszej Marii Panny w górnej części pokrytej złotem, a w dolnej srebrem i

jeden brewiarz, z którego czytałam.

Tak samo szlachetnym dziewicom Moim wnuczkom, mianowicie Marii,

jeden złoty diadem mający dwa złote orły, jeden naszyjnik i jeden wieniec

noszony pod nakryciem głowy.

Pani Jadwidze zaś, jeden diadem zdobiony liliami,

jeden naszyjnik podobnie przyozdobiony drogocennymi perłami i kamieniami.

Zapisuję także pani...

klarze pukar, moją wieś, derce i wóz wspaniały z

sześcioma końmi, z podkowami, czterdzieści grzywien srebra i jeden

Mojemu spowiednikowi, a paniom i dziewczętom w moim domu, wspólnie

Polkom, tysiąc lorenów oraz wszystkie ozdoby mojego domu, mianowicie

kobierce, pierzyny, stroje.

i inne cenne przedmioty.

Gdzie te łapy?

Nie możesz się tak ubierać. To znaczy jak?

Spójrz tylko na siebie.

Buty dziurawe, kapota licha. To moja najlepsza kapota.

Jedyna. A buty załatałem.

Tam.

Sługa tego medyka, u którego chcesz powierać nauki.

Przegonił cię, bo myślał, że przychodzisz żebrać. Nie zdążyłem mu

przysyła mnie ojciec Wojciech, jak szatnął drzwiami. Jesteś szlachcicem.

Masz własny herb.

I wioskę.

Samemu trudno w to uwierzyć.

Po pierwsze, porządnie się uwierz. Ale ja się nie znam na strojach.

No to idź do uszuli.

To nie wiaty?

Bogu obiecałem służyć i tylko jemu. Ja nie chcę się żenić.

Ja nie mam czasu iść z tobą, ale pójdę po Nikodema. Ale po co po Nikodema?

Nie chcę do Urszuli.

Ile razy jeszcze zostaniemy przegonieni spod królewskich drzew? Nie przegonieni,

tylko poproszeni o cierpienie.

I to jest tyle ważnych spraw.

Wielkopolanie przyzwykli Marii, ale i tak się burzą.

Po śmierci królowej nie ma nikogo, kto mógłby rozstrzygać swój. Królo płakuje o

odejście matki. Kiedyś to pojmiesz. Polecę to, ale powinien działać.

Niepotrzebnie przyjechaliśmy.

Niepotrzebnie?

Przyjechaliśmy pożegnać królową Elżbietę, siostrę naszego króla, która

sprzyjała Polsce.

Nawet jeśli to było wbrew interesom Węgier.

Wybacz, ojcze.

Wiem, że królowa była dla ciebie ważna. Dla mnie też.

Język szybszy niż głowa.

Synku, przyjdzie czas na działanie.

Więc mam czekać?

Rozejrzyj się. Może jakaś nauka na ciebie spłynie.

Rozglądam się. I? I nie podoba mi się to, co widzę.

Króletwo umiera, a nikt nie ma nawet czasu, by nas wysłuchać.

Ja mam czas.

Brawiasz.

Zawsze uważała, że zbyt mało się modlę, nie dość żarliwie.

Że nie zasługuję na koronę, że brak mi powagi, że nie mam dość dobrej ręki do

dzieci.

Mam się modlić do Boga, by mnie naprawił.

Niech też to oddaj dla ubogich.

Jeszcze nie postradałam rozumu, to cenna rzecz.

Choć darowana w złej wierze, byle dopiec.

A Klara?

Dlaczego dostała wieś i wóz z sześcioma końmi, a do tego góry pieniędzy?

Klara trwała przy matce przez całe życie.

I zasłużyła na nagrodę.

Nie.

Żeby mi pokazać, że innych ceni bardziej.

Dostałeś zamek w starej budzie, który matka tak bardzo lubiła.

A kosztowności dla służby nie przeszkadza ci to, że w testamencie obok

wymieniła kochce i parobków.

Mogła tam wpisać zamek świniopata. To jest jej testament. Musimy go uszanować.

Nie chciałam cię zdenerwować, Ludwiku. Wybacz mi.

Masz słuszność.

Będzie tak, jak sobie życzy.

Zastawa stołowa dla pomywaczek, a z najlepszymi końmi dla jakiejś dwórki.

Najważniejsze, że ten testament kończy dzieło twojej matki. Niezupełnie.

Powitałem matce, że wypełnię jeszcze jedną jej wolę.

Cóż takiego?

Wyślę Jadwigę do Polski.

Jesteś bardzo podobna do królowej Elżbiety, królewno.

Znałeś moją babkę?

Znałem.

Całe życie służyłem jej bratu, królowi Kazimierzowi.

A jako dzieci razem wychowywaliśmy się na Wawelu.

Dlatego kiedy król Kazimierz zmarł, twoja babka musiała go zastąpić na

krakowskim tronie.

Po śmierci króla Kazimierza nie było lepszej osoby.

Twoja babka kochała i rozumiała Polskę jak nikt.

Szkoda, że nie z wzajemnością.

Ciaski byłam za nią, gdy była regentką.

Teraz też tęsknię.

Ona za tobą też.

Ale taki jest lot władcy.

Wiem, że chciała cię jeszcze wiele nauczyć.

Bogu, sztuce.

Mówiła o mnie?

Była z ciebie bardzo dumna.

A czy w Polsce czy ci się węże?

Węże? W Polsce nie, tylko na Litwie.

To jest pogański obyczaj.

Kto ci to dał?

Babka. I nikomu tego nie oddam.

Kogoś ty mi przyprowadził.

Mam go ociać.

Przecież on nawet na rękaw od koszuli nie ma. Na mankiet, na guzik. Przecież

syn... Do duchaków go prowadź, nie do mnie.

Pójdzie do duchaków, ale nie jako nędzasz. To syn króla Kazimierza.

Syn króla?

A te łachmany to tak dla niepoznaki.

Dajcie pokój.

A ty tu czego?

Do roboty byś się jakiś wziął.

Króla nie ma, to i roboty na zamku nie ma, darmozjat.

O, znam cię.

Syn króla, czy nie tak?

Znasz go?

Prawdziwie wygląda jak królewski potomek? Bo nim jest.

Zapłacę.

Niech stracę.

Daj mi to.

Do czarta, wygląda jak... Syn króla.

Nie to co ty.

Syn króla i?

Moja matka zwała się Krasna.

Krasna? Ta podgródka?

Przetecznica? A ty skąd ją znasz?

Wszyscy o niej słyszeli.

No to będzie kłopot.

Mój ojciec nie osyja.

Znam go, to człowiek z zasadami nie przyłoży ręki. Ale to syn króla. I

latacznicy! Ale zapłacę!

Podwójna odstawka.

No co?

Połowę dam na miejsce w intencji dusz potępionych.

To żal tych.

Na Litwie ludzie wierzą, że jest bóstwem, które strzeże domowego ogniska

przynosi dobrobyt, zdrowie i płodność.

Nie wierzę, że królowa Elżbieta Cię go dała.

Nie znam bardziej pobożnej osoby.

Jedno drugiemu nie przeczy.

Królowa Elżbieta była święta.

Litwini to barbarzyńcy.

Mieszkają w lasach, jaskiniach.

Składają ofiary z ludzi.

Może jeszcze są wściekli i włochaci jak niedźwiedzie.

Dzikość serca nie wyrasta na grzbiecie.

A baranki kryją rogi pod ślicznym futerkiem.

Wystarczy! Jeszcze nie skończyłem! Skończyłeś, gadaj!

Co się stało?

Zabrakło piwa w Polocku?

Zabrakło skiergielu w Polocku. Przegonili mnie.

Niech Perkuna spali cały ten gród, bo inaczej sam ogień podłożę.

Mieszczanie. I bojarze. Mówią, że nie chcą pogani na zaksięcia.

Bzdura. Słowo Andrzeja Garbatego było układać na Dmitry Moskiewskim. A Moskwa

silniejsza. Miałeś czas, żeby tych ludzi do siebie przekonać. Nie chcieli,

uparli się.

A ty nie mogłeś też się...

Upszedź! Powiedziałem co myślę, a ręka mogła mnie spierdlić do bitki! Bo byli

spijani! Dość tego!

Słyszałeś? Dość!

Zrezygnujesz ze śmiechu tych ludzi!

Burdami i pijarstwem! A byłyś tam po to, żeby lepiej im się żyło! A ty!

A ty, żeby go pilnować! Panie!

O co chodzi?

Przybył przedstawiciel kupców wileński, Hanul. Chce z tobą mówić, książę.

Pogonić tylko takiego i kopnąć w żyć na dokładkę.

Przeciwnie, proś.

A ty słuchaj uważnie.

Mieszczanie to siła, której nie wolno lekceważyć. Bo kopnął zadek. Jak ciebie

połocku. Chcesz rządzić?

Słuchaj poddanych.

Bywają nieobliczalni, to prawda, ale są bystrzy, waleczni i bardzo odważni.

Znasz dobrego Litwina?

Znam wielu.

Pierwsza żona króla Kazimierza, Anna, była Litwinką.

Mądrą królową.

Jej brata, księcia Olgierda, sama królowa Elżbieta, twoja babka,

tutaj w budzie.

Ojciec zabrał mnie kiedyś na polowanie z księciem Olgierdem i jego synami.

Tym olgiertem co bywał w budzie? Tym samym.

Był z nimi młody chłopak, niewiele starszy ode mnie, ale już świetnie

łuku, na konia wsiadał w mgnieniu oka i gnał nim prędzej niż wicher, jakby się

urodził w siodle. Podczas polowania zniknął nam z oczu, kiedy zasadzaliśmy

na niedźwiedzia. Bestia gdzieś się ukryła i nie mogliśmy jej znaleźć. Była

sprytniejsza od nas i on ją wytropił.

Ten młodzieniec?

Tak.

Kiedy go znaleźliśmy, stał na skale, oko w oko z niedźwiedziem. No i co?

Przygotowaliśmy włócznie, ale on nas powstrzymał. Pozwolił niedźwiedziowi

w spokoju.

Dlaczego to zrobił?

Powiedział, że w sercu tego niedźwiedzia mieszkał duch lasu i że zabicie go

sprowadziłoby na nas wszystkich nieszczęście.

Uwieszyłeś mu, czy zabiłeś bestię? Szanuję duchy swoich przyjaciół.

I wrogów.

Jak miał na imię?

Wołali na niego Jogaila.

Przywiozłem to z Rygi.

Miecz bym od ciebie kupił, ale to... Cyrilu, może ty się skusisz.

Za takie cuda każda dziewka twoja.

Ryga należy do Związku Miast.

które wspierają się, by kwitł handel. Co wszelako widać.

I nie życzą w sobie kłopotów. Właśnie.

A na twoich ziemiach, panie, nie lekko.

Moją ostatnią karawanę zbójcy do cna splądrowali.

To dlatego broni nie przywiozły.

Mogłeś nająć sobie ludzi z bronią.

Mało takich pokarczmach, ciasno, na trawie. Stać was!

Słyszałem, że jesteście najbogatsi w Wilnie.

Bogaty, ale sknera, jak każdy Niemiec.

Nie, panie.

Jak każdy chrześcijanin miłuje porządek i cenie opiekę dobrego władcy, który dba

o bezpieczeństwo kupców i poddanych.

Chcesz powiedzieć, że wielki książę nie dba należycie o poddanych?

Że poganin nie umie rządzić. To chcesz powiedzieć?

Nie, panie.

To ja?

Za obrazy wielkiego księdza skrócę cię o ten nadęty łeb.

Przerzutki z dzisiejszego wypieku.

Dziękuję.

Jesteś głodna.

Weź.

No i ten jeden.

Proszę.

Podejdźcie, dostaliście kołacze, wystarczy.

Janie, co ty wyprawiasz? Chcesz wszystko rozdać ubogim. Są głodni. I jutro też

będą, a ty dostaniesz z niczym.

Bardziej im pomożesz jako medyk, ale żeby się nim stać, potrzebujesz

na mieszkanie, ubranie, jadło. Nie pojmujesz.

Powiedz, że to nie wszystko, co ci zostało.

Wszystko.

Ledwie na ubranie od krawca kacpra wystarczy.

Lepiej niech zostaną u ciebie, inaczej nie przetrwają.

I czym potem zapłacę?

Za pracę zacnego ministra.

Zechcesz mi poświęcić chwilę, pani?

Nie mam za wiele czasu. Królewna odpoczywa.

Mówiła coś?

Bardzo jej się spodobała bajka o Litwie. Bajka?

Odwróciła jej uwagę od żałoby, dlatego... Dziękuję.

Królewna zrozumiała, że obcy nie znaczy zły.

Życzę mi tego.

A ty, pani?

To ja.

Wiem, że nie lubisz Polaków.

Chciałbym wiedzieć dlaczego.

Ja was nienawidzę.

Wszystkich.

Co ja się złego zrobiłem?

Mój brat Matias był mi najbliższy z całego rodzeństwa.

Był dobry.

Szczery.

Pojechał w orszaku królowej Elżbiety do Krakowa i... I zginął w trakcie rzezi. A

twój ojciec był kasztelanem krakowskim i nie zrobił nic, żeby im pomóc. Nasz dom

w Krakowie dał schronienie kilku Węgrom. Inni też pomagali. Ale kiedy któryś z

węgierskich osadników zabił starostę Jana Kmitę, rozpiętało się piekło. Tłum

oszalał i... Nigdy nie odnaleziono ciała.

Matka nawet nie może się pomodlić przy grobie.

Nie ma dnia, żeby nie płakała.

Dowiem się, gdzie pochowano twojego brata, pani obiecuje.

Daj zakirkę.

Jeśli ci życie miłe. Miłe.

Nie wiedziałem nawet, że aż tak, ale... Nie gadaj tyle.

Gdzie schowałeś pieniądze?

A może oddałeś je w terytę? To?

Znasz ją? Nie.

Książę chcecie znowu widzieć, panie.

Nie bój się.

Nie ma tu skierwiala.

Chcę usłyszeć, jakie problemy cię do mnie przywiodły.

Bojarzy zamawiają, ja sprowadzam, a oni nie płacą. Jak tak można?

Sprzedaż inna. O ile nie przejmą towaru składy w Lublinie albo w Rydze. Ale to i

tak nic wobec napadów zbójeckich na gościńcach.

Czasy niespokojne.

Ludzi niespokojni.

Potrzebujemy pokoju, wielki książę.

Wiem.

Dlatego zawarłem go z krzyżakami.

To może i najgdzie mnie wypuścimy się z karawaną kupiecką.

Handlem ich podbijemy.

Krzyżacy napadli na troki.

Wszystko co zrobiłem w królewskiej kuchni poszło na odbudowę spalonego

Wtedy byłem kochanym mężusiem. Jak tylko praca się skończyła, od najgorszych

wyzwać potrafi, ani szmatą przyłożyć.

A że się odwinąć nie umiem, mam nieznanie udacznika.

I słusznie, wszak nawet ukraść nie potrafię.

Dziękuję Bogu, żeby takiego zbira na drodze postawił, co ukraść nie umie. Tam

byłem głodny nieraz, ale nie wziąłbym, co nie moje.

Wszyscy ten króla, a ja?

Gamoń, tak mnie nazywa.

Gotować umiem, tylko tyle, a nie mogę.

W kuchni tylko sucha kasza i chuda polewka.

I nie jednego dnia, na przemian. Bo żart po to grze? Gdzie tam grze? Kor.

Pazerna jest.

Ty.

Ja bym ci oddał co do grosza.

Przysięgam. Chciałem robić pożywnej polewki na jarmark, żeby sprzedawać.

jakoś ruszyć. Oddałbym.

Gotować zabroniła.

Dumę podeptała, radość życia zabrała.

A ja?

Ja ją kocham.

No co poszle?

Wredna jest, ale moja.

Odzyskasz, bo traciłeś.

I by jak?

Ja nie mam nic, ty nie masz nic.

Założymy razem stragę.

Gotową strawą. Tak jak chciałeś, w półnie.

Zarobimy. Głodnych nakarmimy.

Musiałbym nadłożyć drogi, żeby nie wpaść w łapy krzyżeckie. A jogaju, a kiedy tu

będzie ze swoim wojskiem?

Nie przejedzie.

Twierdzi, że nie ma wyjścia.

Że nie może zerwać opłaty pokojowego z krzyżakami.

To oni go zerwali, atakując drogi!

Że musi zapewnić poddanym spokój.

Zobowiązał się.

Znalazł się orędownik pokoju.

Niech mu pergon z tej kości przesmaży. Niech go pak do pochłonie na rozumiały

pędak. Poza tym wie, że kazałeś napyć na skiergieł.

Powiedział, że zdrajcy pomagał niebędzie.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.