Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku...
Dlaczego chcieliście uciec? Wolimy razem umrzeć niż żyć osobno.
Miałeś zły sen?
Dzień już go spłoszył.
Wilhelm już wstał? Nie może się ciebie doczekać. Ciągle o ciebie pyta.
A ty dokąd?
Do Wilhelma.
Królewno miałyśmy przecież jechać do twojej babki, do klasztoru. Zostały
dwa dni na jej odwiedzinę.
Później, jeszcze zdążymy.
A w takim stroju do księcia?
Cóż nie, ale muszę mu opowiedzieć o piramidze z B.
A może to smutne?
Lepiej opowiem mu o zdobyciu zamku miłości.
Twój książę najpierw musi zdobyć śniadanie.
I tobie dobrze radzę, też zjedz spokojnie swoje.
Dokąd? Chcę posłuchać, jak grają.
Muzykantów posłuchasz na wieczornej uczcie. Są ważniejsze sprawy.
Wilhelmie.
Spadł śnieg. Pójdziemy do ogrodu?
Zbuduję zamek dla Edwigi. Do wieczora się roztopi.
Posłuchaj.
Chcesz być królem?
Od ciebie też zależy, czy włożysz koronę.
Wykorzystaj to, że tu jesteś, żeby zdobyć względy Jadwigi i jej rodziców.
Róż głową, bierz z niej przykład.
Jadwiga zna już kilka języków.
Wilhelmi, chodźmy na dwór. Widziałeś śnieg? Tak rzadko u nas pada.
Świetny pomysł, Jadwigo.
Idź, Wilhelmię.
Idź.
Dopilnuj, żeby był ciepło ubrany i żeby nie odstępował Jadwigi na krok.
I żeby nic głupiego znowu nie sprzeliło im do głowy.
Idź, idź.
Kto przyniosł tu jabłka?
Ty się wściekasz?
Ten podalic Kejson chciał cię zabić.
Gryzie nas jak wąż, a z tego samego gniazda jesteśmy.
Rano dobrze się goi. Nie ma o czym mówić. Ja mu tego nie daruję.
za to zapłacię.
Zdaję się, że teraz masz więcej problemów.
Dzięki naszym braciom moskiewski dymitr rosnie w ciele.
Myślałem, że wojna go osłabia. Jest przeciwnie.
A było pomóc Mama Jowi.
Po szkozie każdy mądry.
Mama Jowi nie pomogłem, bo wiedziałem, że nie ma szans.
Miał posłać swoich ludzi na pewną śmierć?
Źle się dzieje.
Myślisz, że bogowie odwrócili się od nas?
Chodźcie już.
Biskup Zawisza tak pięknie prawił o pocieszeniu, jakie daje czynienie dobra.
Co z tego, że dam ją muźle żebrakowi?
Nie zwróci mi to męża.
Bym chociaż wiedziała, czy żyje.
Żyje.
Nie mówiłem, bo dałem mu słowo.
Ale nie mogę dłużej patrzeć na wasze cierpienie.
Niemierza żyje?
Czemu nie wraca? Nie może.
Ranny?
Zdrów. Ale z misją. W budzie. Czemu nic nie mówiłeś?
Niemierza kazał mi przysiąść.
Błagam, nie mówcie nikomu gdzie jest. To ważne.
A co ta misja?
Nic więcej nie mogę powiedzieć.
Sprawy królestwa.
Wasz ojciec również dźwigał ciężar tajemnicy, jak jeździł z królewskim
posłowaniem.
Nie mógł nam zdradzić, dokąd jedzie, ani kiedy wróci.
Nie mierza mu się wykazać się czymś znacznym, skoro powierzono mu tajną
Zawsze był bardzo zważny.
Cały ojciec.
Wypada nam pić piwo z mieszczanami? Przecież jestem kasztelanem krakowskim.
Gdzie szybciej niż w Szkarczmie dowiem się, jakie ludzie mają problemy.
Jak przeszkadzają, każdy im chce. Niech się bawią.
Widzę, że też cię ciągnie do tańców.
Do jakich tańców?
Na mszy już było widać, że nie możesz spokojnie usiedzieć.
Bo mi się krew gotowała. Dalej nie mogę pojąć, że ktoś taki jak Zawisza został
biskupem. Przecież to pijak.
Utracjusz.
Bezbożnik jakich mało. Nie ja go wychowałem.
Mam tylko nadzieję, że o tobie nigdy nikt tak nie powie. Ale czy to się godzi
kogoś takiego przed ołtarz wpuszczać?
Daj spokój, nie masz na to wpływu, synu.
A tobie nie przeszkadza, że ten grzesznik zawisza mszy odprawia?
Nie, ja jestem od sądzenia, kto grzesznikiem, a kto nie.
Sam biję się w piersi i pytam siebie, czym zgrzeszyłem.
Że moja dusza niedoskonała, a życie takie pokręcone.
Zabicie się w pierw i macie jeszcze czas.
Macie się żenić i płodzić dzieci psiakrem.
To jest przyszłość waszych rodów.
Ojciec by ci powiedział to samo.
Znajdź sobie żonę, Paweł. W ramionach dobrej niewiasty znajdziesz okoję.
To jak kiedyś miał złamane serce.
Nie mam złamanego serca.
Wiedźmy takiej nie spotkałem, żebym chciał z nią klękać przed ołtarzem.
Myślisz, że nasi bogowie tobie na złość pozwolili wygrać Dymitrowi?
Przestań pić na pary tej wiedźmy.
Pomyśl, Dymitr wygrywa. Nasi bracia z trei wszyscy się od nas odwrócili.
Dymitr przyjął chrzest. Już dawno od nas odwrócony. Może dlatego rośnie w siłę,
że jego bóg jest większy od nas.
Czy jednak przyjmiesz chrzest?
Nie wiem, co robić.
To Valesa przebłagaj, żeby ci się dobrze działo.
Słońce wraca, dni stają się dłuższe. To czas szodroduszki. Muszę pomóc z
Raganem. Ty zapomnij lepiej o tej wiedźmie.
Babę byś tę jakąś pulchną znalazł, słodką jak ciasto, żeby było za co
Nie chcesz żenić się z Rusinką, weź babę z budy. Tam jedna ładniejsza od
drugiej.
A gdybyś wybrał jedną z córek Ludwika?
Przecież to jeszcze dzieci.
Ale rosną szybko.
Szczególnie jedna.
Charakterna, bystra jak sroczka.
Habsburgę, co się przy niej kręci, łatwo byśmy stracili.
Ja z Andygawanką.
Znowu piłeś? Mordy nawet nie zamoczyłem.
Chcesz? Pojadę do Budy po żonę dla ciebie. Nie chcę teraz żony. A już na
nie dwęgę.
Przyjdzie z nią cały tabun mnichu.
Och, co w nas.
Nawet się nie zorientujemy.
O!
Zobaczcie,
co jest chyba.
Co wy robicie, a?
Miałaś do tej skrzyneczki chować skarby. To jest skarb.
Wilhelm wdrapał się po to gniazdo na drzewo.
Czy twoja matka wie, że zimą wdrapujesz się po oblodzonych konarach?
Chyba nie powiesz księżnej.
Prawda, Margit?
Nie powiem, pod warunkiem, że to się więcej nie powtórzy.
Przysięgam.
Teraz wybacz, książe, ale Jadwiga musi jechać do królowej Elżbiety do
Klaryski już na nas czekają.
Wilhelm pojedzie z nami.
Wieczorem grają Ordo Stella.
O trzech męsach i gwieździe.
Powinny się zobaczyć.
Nie możemy pojechać jutro do klasztoru?
Babka już czeka na ciebie. Ale Misterium grają tylko dzisiaj.
Prawda?
Margit, proszę, wymyśl coś.
Dobrze, niech wam będzie.
To dla ciebie.
Dziękuję.
Moja jedyna.
Kaczą przez ogień? I to bez butów. Chodźmy tam.
Jak matka się dowie to... Nie dowie się.
Tylko na chwilę.
Chyba nie wybierałyście się, żeby tańcować z tymi poganami?
Chciałybyśmy pójść do koplicy, by się za nich pomodlić.
Za brata się pomódlcie.
Jogajła barwi uparty niż ojciec. Mówiłam, żeby wziął Zofię za żonę. To
Nie musiałby obawiać się starszych braci, jakiej suta księcia Dymitra
sobą.
A tak wszystko zaprzepaści przez ten swój upór.
Może jeszcze nic straconego.
Poślejmy świąteczne podarki do Moskwy.
Gdyby Jogailo chociaż poznał Zofię, zamieniał z nią kilka słów.
Przed ślubem.
Mówią, że piękna.
Może wtedy serce by mu mocniej zabiło.
Nawet nie trzeba by było namawiać go do ślubu.
Muszę działać.
Przecież nie będę czekać na to, co los przyniesie.
Do kogo się zwrócić?
Co lepsze dla Litwy?
Moskwa czy Buda?
A może jeszcze gdzie indziej szukać wsparcia?
Milczysz?
Nie plosz tu.
Co mam robić?
Czekać.
Ciągle to robię.
Pani, może się położysz?
Nie chcę, żeby Jadwiga zlatała mnie.
Nie przyjdzie.
Królewna jest bardzo zziębnięta po dzisiejszym kuliku.
Jest tego podobna do mojej matki.
Żałuję, że nie zobaczy jak Dorota.
Wszystko w rękach Boga.
Dzwonią na nie szpory. Idź.
Nie dziękuję.
Panie Złowieści, królowa Elżbieta nie żyje.
Elżbieta jest już uboga naszego pana.
Ona już niczego się nie lęka, nic ją nie boli, za niczym nie tęskni,
nie cierpi.
Nie jest na mnie zła?
Złość.
Smutek, żal, to wszystko zostaje tutaj.
Nie zabieramy tego do Boga.
Prosiła, abym, abym Ci to przekazał.
Kiedy miała go przy sobie, czuła, jakby wszyscy, których kochała, byli obok
niej.
Dzięki niemu poczuła się samotna.
Dzień Paradis.
Zostawcie mnie przy tym.
To przyniesie ci spokój, pośle Jadwiga do Krakowa.
Sam już nie wiem.
Ale jak wyrzeknę się naszych bogów, a oni będą się na mnie mścić?
Ochrzcić się w Moskwie, czy w Budzie?
Będziesz wiedział to robić.
Przyjdzie na to czas.
Nie chcę razem z krzyżem nałożyć na szeję homonty.
Zostaw tą wiedźmę i chodź z nami świętować.
Pomyśleć muszę.
Lepiej Cię będzie myśleć, jak Ty w nami wina napijesz.
Wynośnij się.
Nie każesz mnie wychłostać jak cię pokonam?
A mówili, że wszyscy Olgierdowicze silni jak niedźwiedzie. Trzeba było tu i
niedźwiedzia bym pokonał.
Może i niedźwiedzia byś pokonał, ale nie mnie.
Rany mnie otłobiły.
Ramiona mam silne jak ojciec.
Ponoć król Kazimierz był od niego silniejszy.
Kazimierz?
Bajdy! Mówią, że byli dla siebie jak bracia.
Więcej nawet.
Ojciec prawie Christuta zabił, jak się dowiedział, jak zamęczył polskich
Jakich posłów?
Jeden miał na imienie Mierza, a na drugiego wołali... Chyba Pełka.
Ojciec był wierny w przyjaźni.
Jak to Litwin.
Więcej nawet.
Kobitę miłował.
Inną niż nasza matka.
A może poszukamy jakiejś baba?
Nie jestem tu po to, żeby się z dziewkami zabawiać.
A po co jesteś?
Żeby cię bronić. Nie musisz szukać mi niewiast w nagrodę, czy złotem obrzucać.
To może chociaż napijesz się ze mną?
A ta kobieta, którą twój ojciec miłował, kim była?
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.