All language subtitles for Korona królów odc. 259

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku...

Dlaczego chcieliście uciec? Wolimy razem umrzeć niż żyć osobno.

Miałeś zły sen?

Dzień już go spłoszył.

Wilhelm już wstał? Nie może się ciebie doczekać. Ciągle o ciebie pyta.

A ty dokąd?

Do Wilhelma.

Królewno miałyśmy przecież jechać do twojej babki, do klasztoru. Zostały

dwa dni na jej odwiedzinę.

Później, jeszcze zdążymy.

A w takim stroju do księcia?

Cóż nie, ale muszę mu opowiedzieć o piramidze z B.

A może to smutne?

Lepiej opowiem mu o zdobyciu zamku miłości.

Twój książę najpierw musi zdobyć śniadanie.

I tobie dobrze radzę, też zjedz spokojnie swoje.

Dokąd? Chcę posłuchać, jak grają.

Muzykantów posłuchasz na wieczornej uczcie. Są ważniejsze sprawy.

Wilhelmie.

Spadł śnieg. Pójdziemy do ogrodu?

Zbuduję zamek dla Edwigi. Do wieczora się roztopi.

Posłuchaj.

Chcesz być królem?

Od ciebie też zależy, czy włożysz koronę.

Wykorzystaj to, że tu jesteś, żeby zdobyć względy Jadwigi i jej rodziców.

Róż głową, bierz z niej przykład.

Jadwiga zna już kilka języków.

Wilhelmi, chodźmy na dwór. Widziałeś śnieg? Tak rzadko u nas pada.

Świetny pomysł, Jadwigo.

Idź, Wilhelmię.

Idź.

Dopilnuj, żeby był ciepło ubrany i żeby nie odstępował Jadwigi na krok.

I żeby nic głupiego znowu nie sprzeliło im do głowy.

Idź, idź.

Kto przyniosł tu jabłka?

Ty się wściekasz?

Ten podalic Kejson chciał cię zabić.

Gryzie nas jak wąż, a z tego samego gniazda jesteśmy.

Rano dobrze się goi. Nie ma o czym mówić. Ja mu tego nie daruję.

za to zapłacię.

Zdaję się, że teraz masz więcej problemów.

Dzięki naszym braciom moskiewski dymitr rosnie w ciele.

Myślałem, że wojna go osłabia. Jest przeciwnie.

A było pomóc Mama Jowi.

Po szkozie każdy mądry.

Mama Jowi nie pomogłem, bo wiedziałem, że nie ma szans.

Miał posłać swoich ludzi na pewną śmierć?

Źle się dzieje.

Myślisz, że bogowie odwrócili się od nas?

Chodźcie już.

Biskup Zawisza tak pięknie prawił o pocieszeniu, jakie daje czynienie dobra.

Co z tego, że dam ją muźle żebrakowi?

Nie zwróci mi to męża.

Bym chociaż wiedziała, czy żyje.

Żyje.

Nie mówiłem, bo dałem mu słowo.

Ale nie mogę dłużej patrzeć na wasze cierpienie.

Niemierza żyje?

Czemu nie wraca? Nie może.

Ranny?

Zdrów. Ale z misją. W budzie. Czemu nic nie mówiłeś?

Niemierza kazał mi przysiąść.

Błagam, nie mówcie nikomu gdzie jest. To ważne.

A co ta misja?

Nic więcej nie mogę powiedzieć.

Sprawy królestwa.

Wasz ojciec również dźwigał ciężar tajemnicy, jak jeździł z królewskim

posłowaniem.

Nie mógł nam zdradzić, dokąd jedzie, ani kiedy wróci.

Nie mierza mu się wykazać się czymś znacznym, skoro powierzono mu tajną

Zawsze był bardzo zważny.

Cały ojciec.

Wypada nam pić piwo z mieszczanami? Przecież jestem kasztelanem krakowskim.

Gdzie szybciej niż w Szkarczmie dowiem się, jakie ludzie mają problemy.

Jak przeszkadzają, każdy im chce. Niech się bawią.

Widzę, że też cię ciągnie do tańców.

Do jakich tańców?

Na mszy już było widać, że nie możesz spokojnie usiedzieć.

Bo mi się krew gotowała. Dalej nie mogę pojąć, że ktoś taki jak Zawisza został

biskupem. Przecież to pijak.

Utracjusz.

Bezbożnik jakich mało. Nie ja go wychowałem.

Mam tylko nadzieję, że o tobie nigdy nikt tak nie powie. Ale czy to się godzi

kogoś takiego przed ołtarz wpuszczać?

Daj spokój, nie masz na to wpływu, synu.

A tobie nie przeszkadza, że ten grzesznik zawisza mszy odprawia?

Nie, ja jestem od sądzenia, kto grzesznikiem, a kto nie.

Sam biję się w piersi i pytam siebie, czym zgrzeszyłem.

Że moja dusza niedoskonała, a życie takie pokręcone.

Zabicie się w pierw i macie jeszcze czas.

Macie się żenić i płodzić dzieci psiakrem.

To jest przyszłość waszych rodów.

Ojciec by ci powiedział to samo.

Znajdź sobie żonę, Paweł. W ramionach dobrej niewiasty znajdziesz okoję.

To jak kiedyś miał złamane serce.

Nie mam złamanego serca.

Wiedźmy takiej nie spotkałem, żebym chciał z nią klękać przed ołtarzem.

Myślisz, że nasi bogowie tobie na złość pozwolili wygrać Dymitrowi?

Przestań pić na pary tej wiedźmy.

Pomyśl, Dymitr wygrywa. Nasi bracia z trei wszyscy się od nas odwrócili.

Dymitr przyjął chrzest. Już dawno od nas odwrócony. Może dlatego rośnie w siłę,

że jego bóg jest większy od nas.

Czy jednak przyjmiesz chrzest?

Nie wiem, co robić.

To Valesa przebłagaj, żeby ci się dobrze działo.

Słońce wraca, dni stają się dłuższe. To czas szodroduszki. Muszę pomóc z

Raganem. Ty zapomnij lepiej o tej wiedźmie.

Babę byś tę jakąś pulchną znalazł, słodką jak ciasto, żeby było za co

Nie chcesz żenić się z Rusinką, weź babę z budy. Tam jedna ładniejsza od

drugiej.

A gdybyś wybrał jedną z córek Ludwika?

Przecież to jeszcze dzieci.

Ale rosną szybko.

Szczególnie jedna.

Charakterna, bystra jak sroczka.

Habsburgę, co się przy niej kręci, łatwo byśmy stracili.

Ja z Andygawanką.

Znowu piłeś? Mordy nawet nie zamoczyłem.

Chcesz? Pojadę do Budy po żonę dla ciebie. Nie chcę teraz żony. A już na

nie dwęgę.

Przyjdzie z nią cały tabun mnichu.

Och, co w nas.

Nawet się nie zorientujemy.

O!

Zobaczcie,

co jest chyba.

Co wy robicie, a?

Miałaś do tej skrzyneczki chować skarby. To jest skarb.

Wilhelm wdrapał się po to gniazdo na drzewo.

Czy twoja matka wie, że zimą wdrapujesz się po oblodzonych konarach?

Chyba nie powiesz księżnej.

Prawda, Margit?

Nie powiem, pod warunkiem, że to się więcej nie powtórzy.

Przysięgam.

Teraz wybacz, książe, ale Jadwiga musi jechać do królowej Elżbiety do

Klaryski już na nas czekają.

Wilhelm pojedzie z nami.

Wieczorem grają Ordo Stella.

O trzech męsach i gwieździe.

Powinny się zobaczyć.

Nie możemy pojechać jutro do klasztoru?

Babka już czeka na ciebie. Ale Misterium grają tylko dzisiaj.

Prawda?

Margit, proszę, wymyśl coś.

Dobrze, niech wam będzie.

To dla ciebie.

Dziękuję.

Moja jedyna.

Kaczą przez ogień? I to bez butów. Chodźmy tam.

Jak matka się dowie to... Nie dowie się.

Tylko na chwilę.

Chyba nie wybierałyście się, żeby tańcować z tymi poganami?

Chciałybyśmy pójść do koplicy, by się za nich pomodlić.

Za brata się pomódlcie.

Jogajła barwi uparty niż ojciec. Mówiłam, żeby wziął Zofię za żonę. To

Nie musiałby obawiać się starszych braci, jakiej suta księcia Dymitra

sobą.

A tak wszystko zaprzepaści przez ten swój upór.

Może jeszcze nic straconego.

Poślejmy świąteczne podarki do Moskwy.

Gdyby Jogailo chociaż poznał Zofię, zamieniał z nią kilka słów.

Przed ślubem.

Mówią, że piękna.

Może wtedy serce by mu mocniej zabiło.

Nawet nie trzeba by było namawiać go do ślubu.

Muszę działać.

Przecież nie będę czekać na to, co los przyniesie.

Do kogo się zwrócić?

Co lepsze dla Litwy?

Moskwa czy Buda?

A może jeszcze gdzie indziej szukać wsparcia?

Milczysz?

Nie plosz tu.

Co mam robić?

Czekać.

Ciągle to robię.

Pani, może się położysz?

Nie chcę, żeby Jadwiga zlatała mnie.

Nie przyjdzie.

Królewna jest bardzo zziębnięta po dzisiejszym kuliku.

Jest tego podobna do mojej matki.

Żałuję, że nie zobaczy jak Dorota.

Wszystko w rękach Boga.

Dzwonią na nie szpory. Idź.

Nie dziękuję.

Panie Złowieści, królowa Elżbieta nie żyje.

Elżbieta jest już uboga naszego pana.

Ona już niczego się nie lęka, nic ją nie boli, za niczym nie tęskni,

nie cierpi.

Nie jest na mnie zła?

Złość.

Smutek, żal, to wszystko zostaje tutaj.

Nie zabieramy tego do Boga.

Prosiła, abym, abym Ci to przekazał.

Kiedy miała go przy sobie, czuła, jakby wszyscy, których kochała, byli obok

niej.

Dzięki niemu poczuła się samotna.

Dzień Paradis.

Zostawcie mnie przy tym.

To przyniesie ci spokój, pośle Jadwiga do Krakowa.

Sam już nie wiem.

Ale jak wyrzeknę się naszych bogów, a oni będą się na mnie mścić?

Ochrzcić się w Moskwie, czy w Budzie?

Będziesz wiedział to robić.

Przyjdzie na to czas.

Nie chcę razem z krzyżem nałożyć na szeję homonty.

Zostaw tą wiedźmę i chodź z nami świętować.

Pomyśleć muszę.

Lepiej Cię będzie myśleć, jak Ty w nami wina napijesz.

Wynośnij się.

Nie każesz mnie wychłostać jak cię pokonam?

A mówili, że wszyscy Olgierdowicze silni jak niedźwiedzie. Trzeba było tu i

niedźwiedzia bym pokonał.

Może i niedźwiedzia byś pokonał, ale nie mnie.

Rany mnie otłobiły.

Ramiona mam silne jak ojciec.

Ponoć król Kazimierz był od niego silniejszy.

Kazimierz?

Bajdy! Mówią, że byli dla siebie jak bracia.

Więcej nawet.

Ojciec prawie Christuta zabił, jak się dowiedział, jak zamęczył polskich

Jakich posłów?

Jeden miał na imienie Mierza, a na drugiego wołali... Chyba Pełka.

Ojciec był wierny w przyjaźni.

Jak to Litwin.

Więcej nawet.

Kobitę miłował.

Inną niż nasza matka.

A może poszukamy jakiejś baba?

Nie jestem tu po to, żeby się z dziewkami zabawiać.

A po co jesteś?

Żeby cię bronić. Nie musisz szukać mi niewiast w nagrodę, czy złotem obrzucać.

To może chociaż napijesz się ze mną?

A ta kobieta, którą twój ojciec miłował, kim była?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.