Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku... Podwoja cena za jego głowę.
Ktoś chce mojej śmierci.
Bo nim można je koniem powozić.
Albo kisztut, albo stary i zaraz zemrze.
Połowa braci chciałoby spać w tym łożu.
Powinien już być w budzie.
Dziś pierdy.
Tylko w tym.
Wiem, że długo na nią czekasz.
Gdy królowa poczuje się lepiej, przyślę po ciebie.
Przesknij za Katarzyną.
Ja też.
Nie chciałam, żeby Katarzyna umarła.
Jej, Kruszynko.
Kto mógłby chcieć czegoś takiego okropnego?
Marcin ci przecież powiedział.
Dobry Bóg tak ukochał Katarzynę, że wezwał ją do siebie.
Nie mogłaś prowadzić śmierci, Jadwiga.
Bo jestem na mało.
Pani powinnaś już wrócić do życia, ile czasu minęło.
Jak mam to zrobić?
Jak mam jeść, ubierać, żyć po tym wszystkim?
To moja wina, Marcinie.
Pani nie mów tak.
Kiedy się urodziła, miała takie długie, piękne włosy. Wszyscy orzekli, że nie
widzieli piękniejszego dziecka.
Jej śmierć to dla nas wszystkich wielki cios.
Czemu zamieniła prze mnie taką karę?
Pani, nie zawsze rozumiemy, jaki jest boski plan.
Bóg dał mi piękne i mądre dziecko i zabrał tak szybko.
Dlaczego? Pani, masz jeszcze dwie córki. Potrzebują cię.
Gdzie Maria i Jadwiga?
Czekają na ciebie.
Królowo, książę z Kirgiełło, brat wielkiego księcia Litwy, chcę z tobą
Za mną?
Dlaczego nie z królem?
Czy w Wiedniu nie sprawiono cię wykrości? Powiedz mi.
Wszystkim nam jej brakuje.
A nas jej nie brakuje?
Na pewno tęskni za tobą.
Poznaję cię.
To ty przyniosłeś mojej matce złe wieści, prawda?
O śmierci księcia Olgierda.
Jesteś jak kruk, który zwiastuje nieszczęście.
Nie moja w tym wina.
Oni nie do sługa.
Tym razem nie przywożę złych wieści, lecz dar.
Wodę ze źródła świętej Kingi.
Sącza.
Ono ci potrafi uleczyć każdą chorobę.
Królowa Elżbieta bardzo cierpi po stracie umiłowanej wnuczki, ale odsuwa
własny ból, by zdobyć poparcie dla królewny Marii.
Zgodnie zresztą z twoją wolą. Co na to polscy panowie? Zgodzą się na Marię?
Co gadają? Mów!
Na pewno Jasiek z mężczyna kazał ci coś pokazać. Znam go.
Matki nie będzie martwił, bo to siostra jego ukochanego króla, ale mnie niczego
nie oszczędzi.
I w sumie dobrze.
Panowie z Krakowa skłaniają się ku Marii, ale co powiedzą wielkopolanie,
przewidzieć. Tam ciągle niespokojnie trwają walki.
Odmówią?
Nie.
Nie ośmielą się.
Czemu nalegałeś, by mówić ze mną?
W drodze do Budy dotarła do mnie wieść o śmierci królowej Katarzyny.
Chciałem się pokłonić i złożyć wyrazy współczucia.
Dziękuję, że rozumiesz rozpacz matki.
Ale przybyłeś mówić z królową o czym?
Chciałbym cię jakoś ulżyć. Na chwilę odciągnąć myśli od straty.
Przyjmij ten dar od wielkiego księcia litewskiego, Jogailę.
Słyszałem też o twojej pobożności.
Proszę, przyjmij ten medalion z fragmentem koszuli wielkiej kniahini
Olgi, którym przyjęła chrzest.
Dostałem go od matki.
Ta matka jest ochrzczona?
Nie do końca.
Matka pochodzi z Tweru.
Modli się inaczej niż wy, ale do tego samego Boga.
Wierzy, że Kniachini ochrania i leczy ludzi.
Mam nadzieję, że Kniachini pomoże ci, pani.
Ona również kogoś straciła.
Dziecko? Męża.
Ugańskie plemię pojmało go, przywiązało do dwóch nagiętych drzew i rozdarło jego
ciało na pół.
Ale wielka kniahili nie poddała się i poprowadziła lud ku chrześcijaństwu.
Piękna to opowieść, ale historia straszna.
Nie wiem, w czym mogłabym.
Węgrzy i Litwini wykrwawiają się na Rusi.
Litwini...
Są już zmęczeni wojnami.
Chcemy pokoju.
Żona najbliżej serca męża, a w takich sprawach myśli się sercem.
Mój brat Jogaila tak mówi.
Twój brat słucha całego nieżona?
Jeszcze nie żonaty, ale to i tak nauczać mu łatwo.
Dobry, chcę być mu chcą. Książę pomówię z panem.
Pani!
Nie tylko o pokój chodzi.
A co jeszcze?
Litwa czeka na Kniachinie, która poprowadzi ją do chrztu.
Pani, nie można!
Książę w kąpieli!
Przepuść mnie! Przecież to mój syn!
Co to jest?
Ty mi powiedz, przybył poseł z Malborka i przeczytali mi, że za moimi plecami
dogadujesz się z krzyżakami.
Posłałeś Skirgiełę do Malborka?
Obiecał im, że dasz się ochrzcić.
A to sprzeciarz jeńców miał wykupić.
Ostrzegają cię też przed kiejstutem.
Nagle odkryli, że wilk ma zęby, a niedźwiedź pozury.
Nie lekcewasz tego.
Nie lekceważę, matko. Wiesz, że krzyżacy chcą w nas chcić.
Dobrze, jak myślą, że się na to zgadzamy.
Zaskoczymy ich.
Pójdziemy sami po tego ich... Boga.
Weź Boga ze wschodu, tak jak ja.
Na razie w ogóle nie chcę się chcić.
Co robisz z Kejstutem?
Chcą nas kłócić. Tobie kłamią.
Z Kejstutem się biją, Skrygeli obiecują.
Módl się do swego Boga.
O co?
Nie posłałem Skirgele do Malborka. Tylko do Budy. Do Węgrów, którzy się z nami
biją? Chcę pokoju z królem Ludwikiem.
Skirgieło i pokój.
Nic lepszego nie mogłeś wymyślić. Zawsze można lepiej.
Jest pilniejsza sprawa, matko.
Myślisz, że już o nas mówią?
Może to zludzień.
Zawsze jest zludzień. Zawsze.
Przed śmiercią na ojce zludzień.
Zawsze był dla mnie dobry.
Jak nie dotrą w godę, porwę cię.
Tylko tracisz.
Ja też.
Ciebie jednej stracić nie mogę.
A nie ja ciebie.
Będę błagała Jogajwa.
Przysięgam.
Dlaczego mnie nie słuchasz?
Słucham, ale nie odpowiadam. Bo jak odpowiem, bardzo się zdenerwuję.
A ja nie chcę się z tobą kłócić.
Jak ojciec.
Wojdyło to najdzielniejszy z Bojaru.
Ojciec też mu ufał.
Ale nie na tyle, aby dać mu córkę.
To nie jest książę, a twoja siostra.
Powinna mieć księcia. Wielki boer, dzielny rycerz i miłująca mężczyzna. To
książę. Ale bez tytułu. Na co jej on?
Do szczęścia, miłująca.
Co jej po miłości?
Mogłaby zostać żoną kogoś z wielkiego rodu księcia Dmitra.
Ożeń się z Zofią Dmitrowną i znajdź siostrze męża godnego jej stanu.
Z każdym innym będzie nieszczęśliwa.
Ja poszłam, gdzie kazano.
I urodziłam was szesnaściorą.
To jest miłość. Kochać księcia i rodzić mu dzieci.
Niech choć jedno z nas pójdzie dam od miłości.
Matko nasza najmniejsza.
Tyle w tobie było i jest miłości.
Zakaz mogę wziąć na siebie.
Wiem, że chcesz jak najlepiej dla swojej siostry i dla Wojdyły. Ale jeżeli
bojarzy zaczną żenić się z księżniczkami, to poczują się mocni i
Mało masz wrogów? To nie jest dobry czas na takie zmiany.
Nigdy nie jest czas na takie zmiany. A świat się i tak zmienia, zdecydowałem.
Daj im zgodę, a ty jak chcesz, pobłogosław albo nie.
Nie.
Bo nie jest jej godny.
Człowiek przed wężem jest taki sam. Czy żebrak, czy książę.
Zdechnie po ukąszeniu.
Życie jest kruche, matko.
W imieniu księdza Jogailę chcemy prosić królu, byś prowadził Litwę ku Jezusowi.
Jesteśmy gotowi przyjąć chrzest.
Kejstut też chciał się ochrzcić.
Dlaczego mam wierzyć jej Jogailę? Czy jej Jogollet? Jak by go nazywać?
Jogaila to nie Kejstut.
Synowie Olgierda nie rzucają słów na wiatr. I proszę.
Nie obrażaj, panie, mego księcia.
Znasz jego imię.
My z węgierskich nie drwimy.
Ty chcesz czegoś ode mnie, nie ja od ciebie.
Więc wybacz.
Powtórz mnie wybacz, ale nie wierzę w wasze nagłe nawrócenie.
Czego chcesz? Chrztu.
Czego jeszcze?
Mów wprost!
Weźcie naszą stronę w wojnie z zakonem.
Jak mam iść za mąż, by twojego błogosławieństwa?
Co złego ci uczyniłam?
Idź za jakiego księcia. Będziesz miała poważanie.
Nie chcę księcia.
Chcę Wojdywy.
Głupiaś. Nie zgodzisz się.
Muszę myśleć za ciebie. Więc myślę.
I mówię.
Będziesz tego żałowała.
Ale masz moje błogosławieństwo.
Mateczko kochane. Pod warunkiem, że przekonasz brata, żeby ożenił się z
trówną i przyjął chrzest w naszym obrządku greckim.
Ale Jogajwa nie chce się chścić.
A nie żenić.
W końcu będzie musiał.
Nie rozumiem tylko, dlaczego wbrew moim radom woli wiązać się z Węgrami, a nie z
Moskwą. Zupełnie jakby mnie nie słuchał.
Skoro ciebie nie słuchę, dlaczego miałby posłuchać mnie?
Bo cofnę błogosławieństwo.
I pamiętaj, jaki jest warunek.
Co miałem zrobić?
Wezwać strażę na księcia?
Ja, prosty Żyd?
Krakowski Żyd to nie byle jaki Żyd.
Jesteśmy pod królewską opieką, a król przecież nad księciem. Czyli co? Czyli
zawlec księcia przed obliczem Ludwika? Albo królowej Elżbiety? Książę cię
okradł, tak czy nie?
No tak, ale przecież... A Żyda w Krakowie krzywdzić nie wolno!
Idź do wójta albo do samej królowej. Chyba postradowałaś rodę. Ja?
Kto dał majątek złodziejowi? Bój się Boga, Esterom. Mam iść do królowej i
naskarżyć na jej krwniaka?
Równie dobrze od razu mogłeś do kata położyć głowę pod topu. Niewielka to
strata, bo putta jak makówka.
Jak mogłeś pożyczyć księciu tyle pieniędzy?
Szukamy Jana Skleparza, który mówi o sobie, że jest podobno synem króla.
Widziano go tutaj.
Po piwie ludzie mówią różne rzeczy.
Jeden, że jest synem króla, inny biskupa, a jeszcze inny świętego Jakuba.
Panie kastelanie, Esteru, to nie jest tak.
To zachczyt dla nas.
Jana zaraz zawołamy.
Królowa chce z nim mówić.
Panie Kasztelanie, czy to konieczne?
Ludzie z Wawelu już chłopaka tak poturbowali, że ledwo mógł ustać. Z
niemożliwe.
Ja chętnie pójdę do regentu i wszystko opowiem. Ani słowa o księciu, to moje
sprawy nie wtrącać.
Gdzie jest Jan Kleparza? Nie kryjcie go, nic mu nie grozi.
Tamci też tak mówili.
Tu już go nie ma.
Miałeś rynsztok czyścić z brudu, a nie dumać nad nim.
Tak się kończy, jak jest człowiek za dobry.
Zdejtowałem się nad tym biedakiem i co?
Stać muszę przy nim i pilnować, jakbym innej roboty nie miał.
Przez to miasto odpowiada za rynsztok.
Wiecie, jak to jest na miejskich ludziach liczyć.
Śmierdzi. A u mnie?
Filipie, woń całego świata.
Cynamon, pizmo, wino.
Woń ma zachęcać do kupny. A tu akurat szeroko krakowym cuchni. A to nie jest
Krasnej?
Maści upierałem, lekarstwa. Zawsze on przychodzi.
Niby syn dziewki, ale on jest jakiś taki inny trochę.
Ty jesteś synem Krasnej?
Czego od niego chcecie? Coś się stało?
Regentka chce z nim mówić.
To zaszczyt. Panie kasztelanie, zaraz, zaraz. Ja nie, nie możesz tak dojaśnie
pani.
Podarujesz, proszę, od wierzynka twojego dobrodzieja. Rzeju, innym razem.
Śpieszno nam, szybciej.
Jadwigo!
Mario!
Dostyć tej zabawy!
Pora już spać!
Ledwo wszedłem na zamek, a już ciebie spotykam?
Dlatego się tak skradasz?
Żeby łapać wystraszone niewiasty i zwodzić je słodkimi słówkami?
Udało mi się ciebie zwieść?
Ta niegomość ci się naprzykrza, pani?
Nic się nie zmieniłeś.
Bracie, co się z tobą działo? Wiesz, jak długo cię szukam? Cicho, żaden bracie.
Nie znamy się, rozumiesz? Albo obaj zginiemy.
Z Litwinami się zbratałeś?
Zdraj to.
Kółka był czekać, a nie powiedział dla ciebie. Taka decyzja wymaga rozwagi, a
rozwaga nie lubi pośpiechu. Gra na błokę.
Czemu? Jestem pewny, że jest bardzo życzliwy litewskiej delegacji.
I... Największą powagą rozważy propozycję księcia Lugajły.
A
miły
Bóg, nie macie gdzie się kryć.
Czyli to prawda, co mówił o Rytminach?
A co mówił?
Jeżeli to może dercy.
Królewnie, tu jesteście.
Wszędzie was szukam.
O mój Boże.
Książę Skiergiełło.
Królewny.
Ta mądra.
Jak ją było?
Jadwiga.
Jak mogłeś zrobić to matce?
Litwini zabili jej ojca, męża, matkę i braci wyrzucali, a ty przyszedłeś na ich
stronę. Co tam idziesz wreszcie?
Brzydzę się tobą.
Powiem ci, ale przysięgnij.
Przysięgnij, że mnie nie wydasz.
Matce, mężczyźni, nikomu.
Zdradziłeś.
Śpiekuję dla krzyżaków.
W Wilnie.
Za krzyżaków?
To dla nich też?
Słyszałeś, co było pod połostami? Jak naszych mordowali?
Ciszej dla Boga.
A pamiętasz, co zrobili Helenie?
Gdzie się urodziła? W krzyżackiej niewoli.
Jak ją i matkę krzyżacki Giermek więził. Ile czasu minęło, nim ojca spotkała?
Pamiętam! Dzień i noc pamiętam.
I walczę, a nie biegam z liścikami jak ty.
Odpłacę za to, co spotkało naszą rodzinę.
Poszalałeś.
Nic nie pojmujesz.
Dni synów Giedymina są policzone.
Wybija go ci na zemsty.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.