Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku.
Wejdź.
Nie było żadnych śladów, panie.
Jesteś pewien?
Uczynił to ktoś biegły w tute zabijania.
Królowa... Znaczy pani Krystyna.
Nie miała szans przed kimś takim uciec.
Wiem, kto to zlecił.
To co mam robić, panie?
Sam się tym zajmę.
Wiesz coś o śmierci Jana Stoncza?
Jeszcze nie wiemy.
To jest rozszerzenie.
Przekaż Ludwikowi i Elżbiecie, by mieli się na baczności.
Tak, panie.
Wiesz już, kto to zrobił?
Wójt rozmawiał ze wszystkimi łotrami.
Nikt nic nie wie.
Albo nie chcą wiedzieć.
Kto chciał zgładzić tak zacnego, łagodnego człowieka jak Jan Książę?
rozumiem.
Tajemnicza śmierć.
Jan jest o to nawet obrabowany.
To niesprawiedliwe.
Mogło dać światu tyle piękna.
A na Wawelu pytaliście?
Została mi tylko kuchnia do sprawdzenia.
Westerko. Trzeba być dobrej myśli. Dobrej myśli.
Kiedy człowiek niezwykły nie żyje.
Nareszcie sam na sam.
Wybacz królu, ale obowiązki gospodarza wbywają.
Goście radzą sobie bez siebie.
Guillaume już rozpoczął występ.
Rozmowa z tobą jest ważniejsza niż występ twojego artysty. Sprawa jest
najwyższej wagi, a dzieła Guillaume 'a i tak będą nieśmiertelne. Mam nadzieję,
że zostaną w tych murach, gdy my odjedziemy i mieć w nich będą
Chodzi ci zapewne o krucjacę w przeciwnie wiernym.
Więc ty też tak ją postrzegasz.
Jako sprawę najważniejszą, jak wielcy tego świata.
Jak już mówiłem, król Anglii dał galerę.
Genuaż III.
Na wyprawę do Aleksandrii zależy ogromnie naszemu papieżowi, a jego
Jest przecież naszym obowiązkiem.
Książę Rudolf też podziela te myśl.
Trudno będzie narzucić taki obowiązek. Dlatego świat i władcy, tacy jak my,
winni dawać przykład innym.
Cesarz Karol dałby odpowiedni przykład, gdyby papież popierał jego działania.
Rozmawiałem już z cesarzem. Odetło mnie do ciebie. Bo wiesz, że dobro wspólne
leży mi na sercu.
Wiesz, panie, co chcesz zrobić, książe Rudolf?
Orzęć brata z księżną Wildis i skąd nie, jakby na przekór papieżowi.
Dlatego tak bardzo liczymy na twój arbitraż.
Na pojednanie króla Ludwika i Cekaza Karola, bo Habsburgowie... Król Ludwik
otoczy ich odpowiednią opieką. Przekonaj się.
Król, a co z wyprawą?
Nie cieszysz się, że odwiedzasz swoje miasto?
Zmartwiła mnie dzisiejsza rozmowa.
Czy Karol znów ci ubliżył? Nie.
Mówiłam z Kazimierzem.
Mówił o śmierci.
Miera?
Nie lubię tej nadziei w twoim głosie.
Jeśli będziesz życzył mu śmierci, Bóg ciebie nią pokaże.
A wtedy to on odjedziczy koronę po tobie.
Matko, nie życzę mu śmierci, bo wiem, że to sprawiłoby, że byłabyś
nieszczęśliwa.
Kazimierz był smutny.
Mówił o poczuciu winy nawet o Andrzeju.
Kazimierz zawsze będzie dla mnie zagadką.
Dopiero co puszył się jak paw, stół, plany.
Zbuduje wszechnicę i Bóg jeden wie co jeszcze.
A teraz wypłakuje się na Twym ramieniu.
I to mnie martwi.
Widziałam takie zachowanie.
U człowieka, który rychło potem stracił rozum.
Chodźmy teraz.
Turniej sławy.
Królu nareszcie sam nazwał.
Chodziło o krucjatę.
Król Anglii dał galerę.
A genuła aż trzy!
Ja, wierny sługa miłościwie nam panującego króla Kazimierza, rad jestem,
wam dzisiaj służyć.
Mojemu królowi winien jestem więcej niż miłość, więcej niż
posłuszeństwo, bo jest dla nas wszystkich jak dobry ojciec.
Umiłowany królu, przyjmij od krakowskich mieszczan ten skromny
upominek.
Znać, że to bogaty władca. Jest tak zamożny, że może wspomóc twoją
Dzień dobry!
Niech rozpocznie się turniej sławy ku czci mojej siostry, królowej Węgier
Elżbiety, męża mojej wnuczki, cesarza Karola, mojego wybitnego siostrzeńca
Ludwika, siostrzeńca Bolka.
Czy to nie wspaniałe?
Jesteśmy rodziną na tylu tronach i wszyscy pozostajemy dziećmi bożymi.
król Kazimierz! Wiwat!
Jeśli wiesz cokolwiek... Widziałam Demasio.
Ten muzyk.
Widziała go.
Przyzmarałem.
Właściwie tylko jego plecy. Więc mogłaś się pomylić. Tutaj z tym ochmiczcie nic,
żeby się nie mylić.
To był na pewno on. To dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz? Rozumiem, że jak
ty widzisz trupa, to od razu siukasz sprawców.
Ja najpierw silituję nad człowiekiem. Wiesz na kogo rzucasz podejrzenie?
I ty o każdym się fałszywej... Mówię, co widziała!
Rozumiem, że rozmowa zapytaje między nami.
Wspominałaś komuś o tym?
Nie. To niech tak zostanie.
Wodę opiewam i mądrość króla.
Tam, gdzie wawelski zamek rzeka pamięci otula.
Śpiewać nie mogę, wybaczcie, serce się nie zgoi.
Pamiętajcie śmierć Jana.
Memento mori.
Miłość silniejsza nad tę niemożliwą.
Dlaczego odesłałeś Piotra do mnie w sprawie krucjaty?
Wiesz, że żadnej wielkiej wyprawy nie będzie.
On tego nie wie.
Czy to nie zabawne?
Zabawne. Po co go w ogóle namówiłeś na przyjazd do Krakowa?
Nie wiedziałem, czy zorganizujesz odpowiednie rozrywki.
A ja nie znoszę nudy.
Jedź do niego na wyspę.
Chciałbyś mnie tam odesłać.
Ludli też by się ucieszył. Mielibyście święty spokój. Nie to czekanie.
Muszę zadbać o syna.
To rozumiesz, prawda?
Dopilnuj, by go godnie pochowali.
Kim byłeś, że ledwie cię człowiek ujrzał? Znikasz w niebie.
Wszyscy ci ludzie wyjadą, miną.
A ja cię nigdy nie zapom...
Piosenka na
pianinie
Dzień dobry.
Zdjęcia i montaż Dzień dobry.
Król Andrii dał galery, a Genuł aż trzy.
Królu, nie wyruszymy z tobą na krucjatę do Aleksandrii. Nie licz na to.
Królu?
Tak wielki sukces.
I tak wielki pracownik?
Nie pytam o powód, ale wyrażam troskę.
Myślałem, że się dobrze bawisz, księże.
Całe życie.
Choćby się miało już dziś zakończyć.
Poświęciłeś nas dla układ Ludwika z Habsburgami, prawda?
Kończymy. Dzisiaj spory, a nie zaczynamy nowe. Nie musisz mnie zwodzić.
Karol nie zgodziłby się ustąpić w Italii za Damo, a na Bandelburgi mu zależy.
Nie wyprzedzaj wydarzeń, książę, bo każdy dzień przybliża cię do porażki.
Witam ją, bo na nią zasłużyłem.
Fałszywa pokora to grzech.
Zraniłem twoją córkę, Kunegunę.
To ja od każdego dnia tego żałuję.
Była aniołem, który cierpiał przeze mnie.
Nie zatrudziła.
Wybacz mnie.
Wybacz mnie, Keremier.
Sam też tego żałuję.
To najbardziej cierpień zadanych tym, którzy na nie nie zasłużyli.
Dla zwycięzcy, dla autora najpiękniejszej pieśni w Rakowie. Jestem
mogłem tu przyjechać i że moimi rywalami w konkursie, a także kompalami przy
stole byli najznamienitsi władcy. Dziękuję królu.
Przyjechałem tu, żeby szukać sojuszników dla mojej walki z pogonami o ziemię
świętą. Jako król Cypru i Jerozolimy. I od mych planów nie odstąpi.
Dziś wierzę, że dzięki wam możemy ruszać do Aleksandrii.
Zanieście to do mojej komnaty.
No i po kłopocie.
Sądzę, że twoje kłopoty dopiero się zaczynają.
Jeszcze raz.
To przejściowe, prawda?
Takie omdlenia już się zdarzały?
Karat. Ponienie w uszach?
Zdarza się.
To mi jest.
Możesz to wyleczyć?
Niestety na twoją przypadłość, panie, nie ma lekarstwa.
Jak to?
Chcesz mi... Chcesz mi rzec, że ja umrę?
Jak my wszyscy.
Wradzisz.
Poradzę się kogoś, kto się zna na medycynie.
Mój geniusz będą sławić pokolenia.
Bóg musiałby być głupcem, gdyby chciał zniszczyć swoje własne doskonałe
dzieło.
Czyżby ktoś umarł?
Zapłacisz za to.
Umiem się bronić. Przygotuj się na porażkę.
Uczty może robisz wystawniejsze, ale jako władca nigdy mi nie dorównasz.
Nie widzisz zagrożenia.
Tak.
Sam mnie prowokuje.
Starżujesz. Szkoda rycerzy. Nie żal rycerzy, gdy grasz o zwycięstwo.
Szachmat, cesarzu.
Ja przynajmniej mam jeszcze syna.
A ty już tylko siłą brodę.
O mojej brodzie porozmawiamy wieczorem.
Wracajmy do Wierzynka.
Goście czekają.
Ten zjazd będą opiewać we dworach, na
gościńcach, by przekazać potomnym przepych komna
smakowitość jadła, szczodrość podarków i piękno
sztuki, którą król Kazimierz nas otoczył. Spotkaliśmy się tu, by
zgoda. Cesarzu, królu.
Czy jesteście gotowi ogłosić to wspólnie? Urbi et orbi.
Miastu Kraków i całemu światu ogłaszam. Królu.
Wuju.
Cesarzu.
Przygodni goście.
Dziękuję wszystkim za przybycie do rodzinnego miasta mojej pobożnej matki
Elżbiety.
Gdzie czeka mnie... Tylko nie tron.
Gdzie czeka mnie...
Gdzie
czeka mnie wielkie zadanie.
Uściśnięcie dłoni na zgodę cesarzowi i księciu Rudolfowi.
Wiesz, mistrzu, że kiedy tu trafiłem, nie wiedziałem, ile mam wiosen.
Bo w mojej chałupie potrafili zliczyć tylko do pięciu.
Bo było nas pięcioro.
Czyli siostry, matka i ja.
Odpychali mnie tutaj.
Ja wracałem, próbowałem dalej.
Biskup chciał mnie do lochu wrzucić.
Ale król Kazimierz zlitował się nade mną.
Pamiętam pierwszą noc.
Tu, na zamku.
Trafiłem do piarni.
Wybacz, dobry człowieku, ale muszę iść do mojego pana.
Wiesz, że psy czują trupa?
Czują strach.
Zło.
I choć biskupów nie słuchają i ponoć nie mają rozumu.
Nie wiem, czy zabiłeś.
Nie znam przyczyny śmierci Jana, dlatego nie mogę oskarżyć cię o te zbrodnie.
Ale wiem na pewno, że byłeś nieopodal, kiedy jego serce przestawało bić.
Nie masz dowodów.
Nie możesz mnie oskarżyć. Ale cię oskarżam.
O pychę, o zawiść i gniew.
Nie mój król, ale dobry Bóg będzie cię sądził.
Gijom jest biegła.
Niedługo niebo zapłonie od ognia.
Ale nie spłonie żaden dom, zamek ani las.
Tylko niebo zalśni przed wami na znak, że Kraków to wielkie miasto.
Miasto korony królów!
Musimy pomóc.
Wszyscy zachowują się tak, jakby już byli na mojej stepie. A ja jeszcze nie
umarłem.
Pojedziesz do Żagania.
W spotkaniu w Pyzdra, książę nie pała do mnie miłością.
Przywieziesz mi żonę.
Brawo!
Magia!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.