Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku... Kraków ma wreszcie katedrę, na jaką zasługuje. A
miał i uniwersytet. Katedra dużo kosztowała, a utrzymanie uniwersytetu to
następne wielkie obciążenie dla skarbu. Skąd wziąć pieniądze?
Podniesiemy ceny soli i podatki od kupców, którzy nią handlują.
Postaramy się też sprzedać ją dalej do innych krajów.
Uniwersytet Karola, moc Karola kazał poprowadzić drogę do samej Norymbergi.
Patrz i ucz się, w jaki sposób władca buduje swoją potęgę.
Nie siłą armii, lecz rozumu.
Potrzebujemy jeszcze 300 dzików.
Od tego jest rodzina.
Wezmę Kaśka, nas na polowanie namawiać nie trzeba.
Ochmistrz prosił też łowczego o dodatkowe 200 cietrzewi.
Zostało jeszcze kilka tygodni, możesz na nas liczyć.
Zapowiada się biesiada stulecia.
Stulecia? Myślę, że i za 200 lat będą o niej mówić.
Cesarz podspierdził swoje przybycie?
Tak, ma być też król Cypru Piotr. Cypru? Tak, nawet tak daleka. Będzie też
książe austriacki Rudolf i margrabiowie w Landenburszce. A kiedy dojedzie
Ludwik?
Przecież cały ten zjazd jest po to, żeby Ludwik pogodził się z cesarzem.
Ostatecznie.
Zaproszenie wysłano już dawno.
Ale po co te króle przyjeżdżają?
Zjazd w Krakowie ma być.
Zjazd? Żeby wszyscy władcy się spotkali.
Jak się króle spotykają, na pewno wojna będzie.
Przeciwnie. Coraz więcej kupców, mnóstwo gości, zabawa, orszaki, rycerze,
interesy. Do tej pory takie rzeczy działy się tylko w Pradze albo w
Wyszehradzie. Gdzie?
Za granicą.
Dzięki mądrości waszego króla i Kraków będzie miał swój zjazd.
Wcześniej też przyjadą?
Mam nadzieję.
Nie lękasz się, pani?
Swoi? Moja droga.
Nie wszyscy swoi.
Jak najdalej od siebie?
Sądziłem, że chcemy, by się bratali.
Karol i Ludwik nie powinni ani blisko siebie mieszkać, ani siedzieć obok
w trakcie biesiady.
Tak samo Luksemburgowie czy Habsburgowie.
A Wittelsbachów trzymamy z dala od Rudolfa.
To trzeba rozegrać jak partię szachów.
Chyba wolę szachy.
Mamy pogodzić właśnie one strony.
Nikt nie powiedział, że to będzie łatwe zadanie. Na mnie możesz królu liczyć.
Jasne. Ty będziesz odpowiedzialny za kontakt z panem Wierzynkiem i Radą
Rozrysujecie sobie z marszałkiem dokładnie, kto gdzie ma siedzieć.
Ale tak, żeby nikt nie poczuł się poniżony.
I żeby też nie skakali sobie do oczu.
Może lepiej pani, abym ja się tym zajął, skoro marszałek ma tak wiele obowiązków
na swojej rudej głowie. Zawiść do Wiesławie.
Dozwolona jest tylko wobec mnie, a zarezerwowana jest tylko dla gości.
Oczywiście, miłościwy panie.
Postaramy się wszyscy, aby cię zazdroszczono.
Sławy, bogactwa, szacunku.
Nie wszyscy zobaczą, co znaczy Kraków. Powiedz tylko, miłościwy panie, który
turniej jest dla ciebie najważniejszy?
Dla mnie?
Żaden. A dla gości pewnie wyjści Gosława.
List, panie, od samego papieża.
Nareszcie. Już myślałem, że nie przyjdzie.
Możecie odejść.
Jaśku, ty zostań.
A ty czytaj, a nie czytaj.
Regino!
Zamówienie mam z Wawelu. Na pewno na zjazd. Zgadłam? A jesteś z tobą w
zgadywankę, Wawie?
Dwa tuziny obrósów ci się bałusić?
Taż tylu królów na zjazd przyjeżdża? Nie tylko królów.
Wielsi panowie też będą, wiadomo jak to z nimi jest.
Koryny takiej nie ma, to wyżej głowa od króla nosi. A to dlaczego marszałek
Szafraniec sam do mnie nie przyjdzie?
Skoro zawsze sam zamawia w moim warsztacie. A nie Kacpra?
Kacpra, Kacpra.
Kiedy właściwie ten wiar?
Niedługo.
Biskup będzie zatwierdzał egzaminy? On ma nadzorować moją uczelnię! Wykluczone!
Tak stoi w piśmie. To miało być gadanie kantlerza, a nie biskupa.
Papież pisze, że podjął taką decyzję po interwencji biskupa krakowskiego.
Przeklęty podzęta. Panie, nie godzi się złorzeczyć.
Chciałem zrobić coś nowego. Inaczej, po swojemu. Kazimierzu. Grot przynajmniej
otwarcie się ze mną kłócił, a ten klecha knuje za moimi plecami.
Biskup to nie klecha.
Uniwersytet to jest dzieło mojego życia, a nie bozęty.
Przyprowadź mi go.
Teraz? Natychmiast.
Od razu widać, żeście przyjezdni, panie. A skąd konkretnie, jeśli można
pytać?
Skoro trzeba, można.
A jak cię zwoł?
Jan Sącza. A, Sącza.
Sącza, o.
Widziałeś biedaka?
Czeka tutaj na kogoś z Babelu, a tymczasem...
Dopadła go Regina i spokoju nie daje.
Zamęczy go i zagada na śmierć.
Szukacie kwatery, bo wszechnicę będziecie zakładać, tak? A, bo będziecie
uczyć, tak? Zgadłam?
Bo jeżeli tak, to ja jestem bardzo blisko związana z Wawelem i mam
stancje. Nie przybyłem, żeby się uczyć.
Nie? Wyjechaliście na zjazd.
Nie wiem, czy powinnam, ale...
Przed chwilą widziałam twojego kacpra, kiedy Dobruszkę zagadywał.
Odejdź.
Osaliłaś mnie.
I ten twój głos, pani, jest jak szmer wody o świcie.
Mam wystąpić przed gośćmi króla, ale to ty występujesz przede mną.
W twoim głosie słychać szum wiatru.
Podróże do dalekich krain.
Przed Kazimierzem przerykałeś, że pomożesz we wszystkim.
Znasz moje trzy dewizy, tak?
Służyć, służyć, służyć, ale nie teraz myślę, ja mam zadań. Właśnie teraz, bo
centa ci ufa.
Pójdziesz i przekonasz go, by padł przed królem na kolan. Poszedłbym, ale nie
dzisiaj, dzisiaj nie mogę. To jest bardzo ważne. Wybacz, muszę iść.
Nie mam teraz czasu dla jakiegoś sekretarza. To nie jest zwykły człowiek.
Sami święci i prorocy mnie otaczają.
Znajdź jakiegoś normalnego. Zaraz się odsykonam.
Guillaume de Masso, sekretarz króla Typru, Piotra de Luzignan.
Najjaśniejszy pan.
Królu, pan Guillaume jest wybitym kompozytorem. Słyszałem jego utwory,
Italii. Mówiono o tobie wszędzie, gdzie bywałem. W Bolonii na przykład. Tak, to
prawda.
Bywałem na wielu ważnych dworach.
Witaj więc w Krakowie. To zaszczyt tworzyć na twoją cześć, panie.
Słuchaczy nie zabraknie, będą jednak później.
Właśnie dlatego tu jestem.
Pilnuję, by wszystko było odpowiednio przygotowane na przyjazd mego króla.
Wątpisz w naszą gościnność?
Nie śmiałbym.
Jednak zależy mi na zwyczaj, niby król Piotr gościony był na zamku, nie poza
jego murami. Na zamku będzie tylko najbliższa rodzina.
To wielki władca?
Powinien mieszkać w godnym miejscu. To żądanie czy prośba?
Wybacz królu.
Ani pouczać, ani żądać nie śmiem. Rezydencja, jaką wybraliśmy dla twojego
to jest najlepsze miejsce w Krakowie.
Koniec posłuchania.
Mikołaju.
On nie... może wygrać.
Masz kogoś, kto go pokona?
Bądź spokojny, panie.
Ligenza mówi, że nie masz sobie równych.
Śpiewam dla wszystkich.
I dobrze.
Ale musisz pokonać Francuzę.
Pokonać?
Nie mówiono ci o turnieju?
Ja grami śpiewam. Dla ludzi, dla Boga. Nie dla nagrody.
Tego zależy prestiż królestwa.
Króla Kazimierza, Krakowa. Ode mnie?
Mój Boże, Panie!
Nigdym za Cię nie mówił.
Macie wystąpić na wielkie uczcie dla królów, książąt.
Ale ja nie dam rady.
Nie masz wyjścia.
Myślałem, że i tobie, biskupie, zależy na wszechnicy.
Bóg mi świadkiem, że... Boga to nie mieszaj.
To sprawa między nami.
Królu najłatwiej.
Przez ciebie papież stawia warunki.
Chciałem tylko pomóc.
Opatrznie mnie zrozumiano.
Zostaniesz ukarany.
Będziesz.
A... Co to jest?
W trakcie uczty usiądziesz na szarym końcu.
Panie, ale tak się nie gadzi.
Uważaj, bo się rozmyśla.
Za dużo fałszywych kroków.
Królu, ja tylko prostuję ścieżki.
Możesz nimi odejść.
Zdjęcia i
montaż
Pieśń płynie, wiatr ją smaga, na wiosenny kwiat
usiada.
Co to za pieśń?
Ty jesteś autorem?
Ja ją sobie wymyśliłem. Sam.
Czy ktoś słyszał Ciebie już w Krakowie?
Ledwie przybyłem.
Strach tu, panie. Przyjedzie tu wielki młody.
Ja nie jestem mogodzien wiązać sandałów. A znasz jego imię?
Guillaume.
Kazano mi z nim śpiewać w turnieju.
Masz zapis swojej pieśni?
Ja, panie, nie umiem ani pisać, ani czytać.
Proszę, zaśpiewaj mi jeszcze raz.
Pięknie.
Wszystko już przygotowane?
Prawie wszyscy potwierdzili swój przyjazd. Tylko król Ludwik nie może się
zdecydować.
Ustalmy jeszcze, kto będzie koło kogo osiedział.
Pamiętajcie, że biskup Bodzęta za karę siedzi na samym końcu stołu.
Królu, to jednak nie uchodzi biskup krakowski.
Nie uchodzi? A donoszenie na mnie do papieża uchodzi? A chęć nadzorowania
uniwersytetu uchodzi?
Piotrze, będziesz odpowiedzialny za turnieje rycerskie. A ty Mikołaju
nadzorował. Turniej Poetytko Muzyczne.
Właśnie przyjechał Jan Stoncza, który stanie w szranki z Guillaumem de
Dziś przyprowadziłem go na wawę. Jan Stoncza? Kto to jest?
To muzyk.
Twoja świętej pamięci matka trzymała go na rękach do chrztu.
Poradził sobie?
Słyszałem go.
Nie zawiedzie cię, panie.
Może utrze nosa temu naburmuszonemu Francuzowi.
Jestem tego pewien.
Ale uważam, że konkurs będzie trudny.
Bardzo dobrze. Nikt nie lubi łatwych.
Pójdę do niego, każę zagrać kilka melodii i wybiorę najlepszą.
Widzę, że coś cię trafi, marszałku.
Jest jeden kłopot, królu.
Duży kłopot.
Mów.
Chodzi o twoją żonę.
Co z nią?
Królowa Adelaida wybiera się na zjazd jako twoja małżonka.
Dziś goniec przywiózł list.
Czego, bo teraz pani?
Do Awinionu.
Jesteś tego pewna?
Sam wiesz, że bez stawiennictwa papież Kazimierz mnie nigdy nie przyjmie z
powrotem na Wawel.
Nie mam inne wyjścia.
Masz, pani.
Możesz zrezygnować z wyjazdu.
Nigdy. Jestem królową na Wawelu.
Jesteś więc po co ją trzyć rany?
Tak Kazimierz rozstał się z Krystyną, tak jak prosiłaś.
To prawda.
Więc może... Myślisz to samo, co ja?
Że jest szansa, żebym je znowu pokochał?
Nie to miałem na myśli. Ale zgodzisz się ze mną?
Kazimierz będzie szczęśliwy, w dobry humor na ten zjazd.
Będzie potrzebował u swego boku prawowica ziona. A nie ma innej niż ja.
Na twoim miejscu nie robiłbym sobie wielkich nadziei.
Ty nic nie wiesz o prawdziwa miłość.
Jeżeli mnie kochał, to dlaczego nie miałby mnie pokochać znowu?
Nie i koniec.
Jej noga nigdy nie postanie na Wawelu.
Chciałem myśleć o jeszcze Kazimierzu.
Adelaida może ci się przydać podczas wjazdu. Ludzie przestaną mówić o
W końcu to jednak królowa powinna być przy twoim boku.
Może małżeństwo z Krystyną było nierozsądne, ale Adelaida nigdy.
A jeśli przyjedzie nie patrząc na twój zakaz?
Nie odważy się. Nie byłbym taki pewien.
Obaj doskonale wiemy, do czego oddolne są rozjuszone niewiasty.
Znacznie gorszy jest rozjuszony król.
Niepewa.
To co mam zrobić?
Jeśli nie wpuścimy Adelaidy do Krakowa, to nie wjedzie.
Gostę?
Miodu zaraz braknie. Dobrze, że kupcy ze Świdnicy piwo przywieźli. Nie narzekaj.
Gości wód, to ich rewo dźwięczy.
Co za dzień.
Już nie ma w Krakowie wolnych meryt od pana.
A w Gościńcu przy Floriańskiej sprawdzaliście?
Kopcy ze Szczecina, ci co jantar podają, to wszechno zajęli.
A widzieliście zaklinacza węży na rynku? Jeszcze czego? Boże, broń! To tutaj
jego gadzina podobno rękę może odgryźć. Nie, nie, nie.
Poznałem dziś człowieka.
Geniusza.
Głos jak... jak z nieba.
Lepszy ode mnie.
Zdolniejszy.
Odpocznij chwilę.
Przez ten wjazd całe miasto stanęło na głowie, a nawet się jeszcze nie zaczęło.
W tym całym szaleństwie wydarzyła się dzisiaj jedna wspaniała rzecz.
Spotkałam niezwykłego człowieka.
Anioła prawie.
Obcy, prosty, ale takiego mogłabym pokochać całym sercem. Przyjechał mu
No to wygląda.
Ale nie wiem, czy się jeszcze kiedyś spotkamy.
Nie, nie, nie.
Nie.
Czy ty rozumiesz, że ten człowiek...
Może mi odebrać słaby i pozycję?
Nic nie rozumiesz.
Nie mogę do tego dopuścić.
Nie pozwolę na to nigdy!
I co, mówiłeś z królem? Mówiłem, nic nie wskurałem.
To co zrobimy?
Tyle wysiłku, tyle pracy.
Nic, będzie skandal. Nie można do tego dopuścić. Król się uparł, królowa się
uparła.
Mają przecież rozum.
Trzeba jeszcze popróbować. To idź próbuj, droga wolna.
Ty wiesz, co ja mam na głowie?
Poza tym nie umiem tak gładko mówić, tak mądrze przekonywać. A ja widocznie
straciłem tę moc.
Chce skandalu, to będzie go miał.
Poddajesz się?
Ja się nigdy nie poddaję, tylko jestem na niego wściekły.
Chce się narażać u papieża, to niech się naraża. Droga wolna.
Nie chce słuchać rad, to będzie słuchał śmiechów.
Słyszysz ten rechot na wszystkich dworach?
Król ma kochankę w mieście, a wyrzucona królowa wali do bram Babelu.
Każdy dziad będzie to śpiewał od Rzymu po Wilno.
Ja naprawdę nie wiem, co mam zrobić.
Zatrzymać królową w Żarnowcu. Jak?
Jak pod strażą?
No i tak tam siedzi jak w więzieniu.
Jeśli papież się dowie... A jak się dowie, że zamknięto przed królową bramy
miasta?
Trzeba posłać kogoś, kto ją przekona, żeby zrezygnowała z przyjazdu.
Kogoś, komu ufa.
Lubi.
Wysłucha. Ligenza.
Nie. Nie ma mowy.
On organizuje turniej.
Jak nie on, to jest tylko jedna osoba.
Na mnie nie patrz. Czemu?
Bo gdyby to ode mnie zależało, to sam bym ją tutaj przywiózł.
Uważam, że powinna tu być. Jest jego żoną.
Poradzimy sobie z tym krową. Nie, nie będziemy sobie z tym radzić. Wolisz
skandal? Niech mówią o mnie źle, byle mówili?
Wolę spokój. List królowej go nie gwarantuje. A raczej zapewnia uroczą
partnę. Nie będzie żadnej partny.
Będzie święto korony i święto Krakowa.
Musimy ją powstrzymać.
Żmija zniszczyła mi życie, ale nie zniszczy tej ceremonii.
Może nie przyjedzie. Może zabraknie jej odwagi.
Nie mogę ryzykować.
Znasz niewiasty.
Poradź coś.
Doradzać tobie w kwestiach niewieści?
To jak uczyć papieża odmawiać pacier. To miało być śmieszne.
Głupie, przypadkowe, chwilowe.
Tak jak ten lit i jak ten wiat.
Przykładasz do niego zbyt wielką wagę.
Nie, nie zbyt wielką. Wielką.
Uczty, turnieje.
A kto tam wspomni?
Wspomną. Za sto lat i za dwieście będą o tym mówić.
Jest tylko jedno wyjście.
Mów.
Ja do niej pojadę.
Wykluczone. Artyści, turnieje, królowie, kto się nimi zajmie? Szafraniec?
Pośle Jaśka.
On ją tu sprowadzi.
Znasz go, to chodząca tnota. Dostanie rozkaz, to pojedzie. Wbrew sobie?
Nie da rady wściekłej niewiście.
Ja pojadę.
Poza tym zjadł dopiero za cztery niedziele.
Żarna jest blisko.
Przekonam ją.
Nie wiem jeszcze jak, ale zrobię to dla ciebie.
A jak nie zdążysz wrócić?
Mój ojciec zginął w służby królestwu.
Mnie tylko ominie uczta ubieżynka.
Nie mogę to czekać, jak zobaczę Odejutę.
Tak się za nimi zetkniła.
Wiesz, że podobno będą tam turnieje i tańce? Ale pani to... Nie psuj mi
nastroju!
Chcę się bawić.
Chcę zobaczyć mój mąż. Ja chcę kochać.
O czym innym może marzyć niewiadca?
Pani, twoje marzenia się nie spełnią.
Król nie pozwoli wrócić ci na Wawel.
Nawet jeżeli król nie wystawi migleitu, to nie oznacza, że nie pojawi się w
Kraków. Ale bez migleitu nie wjedziesz do miasta.
Ja nie wjadę?
Zapominasz, z kim mówisz.
Jest na wojnę z królem.
Jeżeli on nie chce po dobroci, to zacznę z nim wojnę.
I ja ją wygram.
Celikę, Kazimierzu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.