All language subtitles for Korona królów odc. 232

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Pamiętaj, wuju, że Karol musi ustąpić w sprawie

Habsburgów. Rudolf musi ustąpić i oddać patriarcha tak, ile i mnie. Niech się

Karol z Ludwikiem nawet pozarzynają, a ty razem z nimi.

Ja wracam do świdnicy.

Spokojnie, panowie, powiedziałem!

Oj, kochana Judo, najpiękniejsze, co mi się przytrafiło, to ty.

Uważam, że wszyscy powinniśmy się spotkać.

Jak rodzina, tu jedna cztola.

Zapraszam do Krakowa.

Witaj, arcybiskupie.

Nie musiałeś się fatygować.

Nareszcie konsekrujemy naszą katedrę.

Szczęśliwy jestem, że udało mi się doczekać tej chwili.

Boskie dzieło z boską pomocą. Amen.

Chciałem, abyś pierwszy usłyszał, co udało się uzyskać w Awinianie.

Uniwersytet?

Papież Urban powiedział Fiat. Zgoda na wszechnicę w Krakowie.

Doskonale. Powiedz, jak udało ci się go przekonać?

Poskarżyłem się papieżowi, że do najbliższej uczelni 40 dni drogi.

Wysokie góry, rozboje, droga niełatwa.

Do Pragi?

Papież nie pamiętał, że z Krakowa do Pragi o wiele bliżej niż do Bolonii czy

Padwy.

Ale ja okłamałem papieża.

Okłamać w słusznej sprawie to nie grzech.

Nie cieszmy się przedwcześnie.

Muszą być jeszcze spełnione warunki.

Pięknie.

Trakt pod Brnem całkiem rozmógł od deszczu. Konie grzęzły w błocie po

ale nieważne.

Mamy zapowiedź przymierza.

Wszyscy się stawili?

Wszyscy.

Karol i jego brat Jan, Habsburgowie.

Rudolf i Leopold.

Świetnie.

Boją się wojny ze mną.

Wojna dla nikogo nie jest dobra. W słusznej sprawie jest.

Karol wymigał się przeprosinami, ale powinien zapłacić dużo więcej za to, że

obraził.

Dobrze, że chociaż musiał oddać Rudolfowi akwileę.

Umiejętnie to wykorzystałeś.

Jesteś mądrym władcą, Ludwiku.

Cieszę się, że Kazimierz nam pomógł.

Wcale nie był potrzebny.

I okazał nam lekceważenie.

W jaki sposób?

Wysłał do brna swojego wnuka, Kaśka.

A sam winien był się zjawić jako arbiter, on i Bolko.

Przesłał tego szczeniaka.

Może... Nie potrzebuję tłumaczeń!

Nie pojadę do Krakowa na dyat.

Musisz zrozumieć, że królowi Węgier należy okazywać szacunek.

Wszechnica, ale za co? To jest właśnie twoje zadanie.

Masz zapewnić środki. Uniwersytet ma powstać i nie może upaść.

Bez takiej gwarancji papież cofnie decyzję. Ale panie... Nadam

przywileje i swobody.

Studenci będą mieli specjalne prawa, a sądzić będzie ich tylko rektor. A co na

to władze miejskie? Muszą to uszanować. Nie twoja tam głowa.

O, grosz to moje zmartwienie.

Skąd na to wziąć? No, skarb jest prawie pusty. Nie chcę tego więcej słyszeć.

Masz wydobyć pieniądze spod ziemi. Myśl. Nic innego nie robię.

Nie śpię od świtu do nocy, tylko liczę puste skrzynie.

Zamki, nowy tącz, ogrodzienie tmirów nieskończone.

Długi, zaciągnięte ulewka na wojnę, niespłacone. Możni ociągają się z

No królestwo się chwieje, a tu uniwersytet. No przecież to zbytek. To

konieczność. Pomyśl.

Komu zabrać? Gdzie przyoszczędzić? Tyle lat ci się udawało, to i teraz dasz

radę. Ja usiewiałem od tego. No skąd ten pośpiech?

Muszę mieć akt fundacyjny, zanim arcybiskup opuści Kraków. Trzeba go

posłać do Awinionu.

To może napiszmy, że pieniądze na uniwersytet są, a potem będziemy się

Uniwersytet ma ruszyć przed zjazdem monarchów. Niech zobaczą, że Kraków nie

dorszy od Pragi czy Parysza. A ludzie nie głupsi.

Pięknie grają te dzwony.

Biją, dzwony biją.

A całe miasto na uroczystości w katedrze.

Jak to nazywają?

A, konsekracja.

A my czekamy.

Na co czekamy?

Jak to na co?

Ludzie przybiegną świętować.

Szykuj piwo i wszystko co mamy.

Regina?

Nie dostałam się do katedry.

A to dlaczego?

Przecież jesteś chrześcijanką.

Nie mówię, że mnie nie wpuścili, tylko że się nie dostałam.

Konsekracja, a dla mnie miejsca nie ma.

Jak chcą szyć suknię, to wiedzą, po kogo na wawel wysłać, nie? Po ciebie.

No właśnie, dobrze, że nie widziałeś, jak się pchali dworzanie, całą nawę

zajęli. Dla dostojników miejsca nie było, przecież ja nie będę stać w tłumie

przy drzwiach.

Bukiet pewnie w całej świątyni.

No chyba w twojej.

Co mi tutaj będziesz... Ścisk był taki, że mało co się nie udusiłam.

No to sobie poszłam.

Jeszcze będą mnie zapraszali na wadę. Zobaczysz, jeszcze będą mnie zapraszali.

I co?

Nie pójdziesz?

Nie pójdę. Niech sobie sami żyją.

Oj, żyją niedobrze.

Co się stało?

Sól się skończyła. Jak szybko nie zasolimy śledzi w beczkach, to się

Mieli przywieźć sól z Wieliczki. A jeszcze nie przywieźli.

A, pójdę jej na targ. Nie, nie, nie.

Na targu sól dorsza od śledzi.

Jako karczma królewska mamy dobrą cenę za sól z Wieliczki.

Tyle śledzi.

Tyle dobra. Co robić?

Co robić?

Nie pójdę.

Nie pójdę!

Sam papież nie powstydziłby się takiej mszy.

Kraków ma wreszcie katedrę, na jaką zasługuje. A będzie miał i uniwersytet.

Ludwik umrze z zazdrości.

Katedra dużo kosztowała, a utrzymanie uniwersytetu to następne wielkie

obciążenie dla skarbu. Kąd wziąć pieniądze?

Sól z Wieliczki.

Ty rozumiesz naszą sytuację?

Bardzo dobrze.

Wątpię.

Król nigdy się nie myli, matko. Nigdy. Tak?

Zatem z rozmysłem chcesz rozzłościć Karola i Kazimierza. Ten z nimi wojnę.

Mogą pożałować tego, że mnie rozzłościli.

A co jeśli przegrasz wojnę?

Stracisz korony, królestwo, wszystko.

Broniłem twojej czci.

Kocham cię za to i szanuję.

Ale ostrzegam. Pohamuj swoją dumę.

Wiesz, co to jest?

Widziałam.

Uniwersytet Karola. Most Karola. Buduje zamki. Kazał poprowadzić drogę do samej

Norymbergi. Potęga Karola rośnie.

I co z tego?

Patrz i ucz się, w jaki sposób władca buduje swoją potęgę.

Nie siłą armii, lecz rozumu.

Nie jestem dzieckiem.

Rządzę wielkim królestwem.

A dajesz się ponosić swojej dumy jak młodzieniec, nie jak król.

Nie muszę tego słuchać.

Nie będziecie w Krakowie. Dobrze.

A co zrobisz, jeśli Karol dogada się za twoimi plecami z Habsburgami?

Węgry staną się prowincją bez znaczenia.

Co radzisz?

Wasz sojusz największych władców w tej części świata gwarantuje pokój i

stabilność. Trzymajcie się w szachu jak rozsądni gracze. Twój jeden nieroztropny

ruch spowoduje, że wszystko się rozsypie.

Kazimierz i Bolko zaczną walczyć o Śląsk.

Rudolf sięgnie po Tyrol.

Co dalej?

A Karol będzie czekał, aż się wykrwawicie. I przyjdzie po swoją

Zwycięstwo nad wami wszystkimi. Nie pomnij wtedy, że jesteśmy rodziną.

Matko, pytałem o radę.

Bądź tam, gdzie zapadną decyzje.

Jedź do Krakowa.

Zapłacimy solą.

No a jak mi się panie, ja już zaliczyłem do skarbu dochody z żub. To podniesiemy

ceny soli. I podatki od kupców, którzy nią handlują.

Postaramy się też sprzedać ją dalej do innych krajów. Ile mamy pieniędzy z żub

solnych? Jedną trzecią królewskich przychodów. A ty mówisz, że nie mamy z

brać? Świętosławie.

Mówiłem tylko... Ustalimy też na uniwersytecie żydowskiego kamsora.

Bankiera? Tak.

Będzie dawał pożyczki studentom. Oddadzą po studiach, kiedy zaczną zarabiać.

Dzięki wiedzy.

To bardzo uczony pomysł.

Żydzi cenią sobie mądrość. Niech pomagają młodym.

Ustal to z Lewkiem.

Katedra jest moja. Moją powinnością było ją konsekrować.

Kto naddorował pracę?

Kto spędzał dni i noce na budowie?

Pokoja? Słusznie mówisz, biskupie. I jeszcze te listy do papieża za moimi

plecami.

Jeśli uniwersytet ma być w mojej decyzji, to ja będę o nim decydować. I

powinienem zostać kanclerzem uczelni. Koniecznie.

To mnie pisać do papieża, nie jemu. Trudno odnieść taką niewagę.

A w ogóle, do czego nam jest potrzebny uniwersytet?

Wzywałeś mnie, biskupie.

Delikatna sprawa.

Czy w Krakowie nie ma nic pilniejszego niż wszechnica?

Może szkoła katedralna powinna dostać więcej funduszy?

Uniwersytet to teraz ukochane dziecko króla.

Tak. I powstanie kosztem kościoła.

Król nas obłoży podatkami? Do tego zapanuje chaos i rozprzężenie?

Studiowałem w Bolonii.

Wiedziałem, co wyprawiają studenci. W Praze jest tak samo. W Krakowie wiemy,

przestrzegać prawa. Biskup się nie martwi.

Nie słyszałeś do Biesławie?

Żacy wyłączeni z praw miasta i króla.

Rektorem ma być student.

I to on będzie sprawował sądy nad tą bandą. Chociaż to jest nie do

Jeżeli już uczelnia, to chociaż jak w Paryżu. Niech mądrzy rządzą, a nie

żółtodziomy. Coś podobnego.

Właśnie.

Tego noc króla.

Żeby starczył uprawy i włoskie uniwersytety.

My na nich zrobiliśmy wiedzę.

I nie tak, że to nie.

Jak mu zrobi? Dobre wszystko.

Tylko, że dwa prawe.

O, gość wchodzi.

Karczmarzu, piwa.

Jak tak człowiek stoi w głównej nawie i patrzy do góry, to jakby się widziało

niebo. A o czym prawicie, panie?

O nowej katedrze.

Prawdziwy z niej dom Boży.

Aż dech w piersi zapiera. Taka była i nasza świątynia Salomona.

Ten bierzynek. No przecież znamienicę z niego człowiek.

Bogaty kupiec i rajca. No i co?

Pobył po słowie z Urszulą. Tak? I co?

Majętniejszą sobie znalazł.

Teraz nikt Urszul nie chce, bo rozeszło się, że może coś w nią nie tak.

Biorą łomca jeden.

No nie on jeden tak o niej myśli.

Dzień dobry, Regina.

Dobrze, że cię widzę.

Witajcie, wierzynku!

Jest interes do zrobienia. Czy mogę służyć?

Można dobrze zarobić.

Co tylko pan rajca zechce.

Nie chcę nas narazić na gniew biskupa, ale mnie łaska króla jest jeszcze

Znajdziemy sposób, ojcze. Musimy być naprawdę ostrożni.

Naszym celem jest kasztelania krakowska.

Król jeszcze nikogo nim wyznaczył, ale od śmierci Jana i Ury upłynęło już

czasu. Z tym z Pytka czatuję na kasztelanie.

Jaśko!

Ulubienie z Kazimierza. Pokaż, że ty bardziej na nią zasługujesz. Jak?

U króla wspieraj króla. U biskupa biskupa.

I pilnuj, aby niepowołane uszy niczego nie usłyszały.

Nie marnowałeś czasu na boleń w tej uczelni.

Wszystko tobie zawdzięczam, ojcze.

Podobno dużo szyjecie dla dworów. W Krakowie nie ma od nas lepszych krawców.

To kupicie ode mnie moje sukna.

Te z Flandry i Brabancy.

Kolorowe jedwabie.

Szyżone wełny.

Nie wiem.

Nie wiem.

Wszystko zależy od ceny. Dogadamy się. Dogadamy.

I możecie zapłacić dopiero wtedy, jak kupią od was suknię.

Zgoda?

To jest prawdziwe, kupieckie podejście. Zgoda, zgoda.

Król wzywa rajców.

Jegera i Wierzenka.

Jesteśmy domówieni.

Zapraszam do warsztatu.

Czego król może chcieć?

Wszystkiego, jak to król.

Pewnie chcą podnieść podatki mieszczanom.

na nową wojnę.

Jaka tam wojna?

Chcemy, aby nasz uniwersytet miał dwie katedry prawa, dwie medycyny i jedną

sztukę wyzwolonych, jak w Padwie i w Bologni.

A teologia?

Nie ma na nią zgody papieża.

Nie potrzeba nam znawców, którzy będą liczyć, ilu diabłów zmieści się na

od szpilki.

Najważniejsze jest prawo. Bez prawa nie ma rządów.

Na co nam ustawy, jeżeli nie będą należycie przestrzegane. No i sztuki

wyzwolone. To jeszcze niepewne. Pewne. Nasza wszechnica nauczy myślenia.

jednak obawia się dodatkowych obciążeń.

Kościół, czyli biskup Budzęta?

Kościół rozumie potrzebę wykształcenia następnych pokoleń. A król już wie,

znaleźć pieniądze na wszechnicę.

Tobie sławię.

Przyjaźnisz się z biskupem Bodzentą.

Zakaż mu, co tutaj usłyszałeś.

Jest zawsze tanie twoich intryg.

Tak, miłościwy panie.

Ostatnie pytanie, jeśli mogę.

Mów.

Kto będzie promował scholarów?

To oczywiste.

Mój kanclerz Suchy Wilk.

Matko, musimy pomówić.

Słyszysz mnie?

Mówiłem z żoną.

Twierdzi, że przyjmując zaproszenie Kazimierza, uginam się przed nim i że

powinienem tego robić.

Miałam nadzieję, że jest mądrzejsa.

Takie przynajmniej sprawiła wrażenie. Szkoda, że się pomyliłam.

Ale to twoja żona.

Rządzę królestwem trzy razy większym od polskiego.

A po śmierci Kazimierza wezmę jego koronę.

I nie pojedziesz do Krakowa dopilnować sukcesji?

A co jeśli tam uradzą coś przeciwnego i stracisz koronę?

Twoja żona o tym pomyślała?

Myślę, że nie.

Bo nie udzieliłaby ci takiej głupiej rady. Nie pojadę do Krakowa.

Podejmujesz dobre decyzje, kiedy kierujesz się rozumem.

Gorzej, kiedy prowadzi cię twoja pycha.

To nie jest cecha wielkich władców. Mam dość twych kazań!

W lecie kiedyś poradziłam Ludwiku.

Tym razem źle mnie radzisz.

Dobrze. W takim razie sama pojadę do Krakowa.

Jeśli ty nie chcesz dopilnować sukcesji, ja się tym zajmę.

Jestem. Co się tak wzięło? Król, uniwersytet.

Co z nimi?

Król kazał rajcom sporządzić dokument, że miasto ma dać przywileje studentom.

A nie powinny się najpierw czegoś nauczyć?

Mróweczko, to jest wielka rzecz.

Cieszę się, że ty się cieszysz. Król poszło po rajców. Po Wierzynka i po

my mamy nad tym razem pracować.

Ja będę miał w tym swój udział.

Wspaniale.

Tylko nie otwórnij.

Za daleko.

Jego kantlerz ma promować skolarów? Suchy wilk, a nie biskup Krakowa?

Próbowałem przekonać króla, ale... Nie.

Wybornie.

Napiszę do papieża.

Otworzę mu oczy na zamach, który się tutaj trakuje.

Wój zawisza.

Zawiszy list do awiniomu. A może warto poczekać wasze eminencjo? Na co?

Zatem przekaż ty na nie komu służysz.

Bogu w niebiesie, ziemskiemu władcy.

Niechże więc tam będzie nauk przemożnych perła, aby wydawała męże

dojrzałością rady znakomite.

Ozdobąc nut świetne i w różnych umiejętnościach biegłe.

Niech otworzy się orzeźwiające źródło. A z jego pełni niech czerpią wszyscy.

Naukami napić się pragnący.

Zawisza wyruszy.

Pomodlę się, aby dobry Bóg natchnął papieża i powstrzymał króla.

Do tego miasta Krakowa niechaj zjeżdżają się swobodnie i bezpiecznie wszyscy

mieszkańcy. Nie tylko królestwa naszego i krajów przyległych, ale i inni z

różnych części świata, którzy pragną nabyć tę przesławną perłę wiedzy.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.