All language subtitles for Korona królów odc. 224

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. A ona tak płakała, że tego się słuchać nie dało. Pewnie

dlatego, że mama jej niedawno zmarła.

Ja naprawdę nic nie wiem.

Twoja córka chrzesta mówiła, że dwie niedziele temu przyniósł ją tutaj.

Giermek Jakuba z Biskupic.

Dam po.

To on.

Musiał wam coś powiedzieć.

Że jej matka nie żyje.

Ale potem...

Potem jak poszedł, a Helenka się uspokoiła, bo przez cały czas strasznie

płakała, to powiedziała mi, że wuj ją zabrał od matki i przywiódł tutaj.

Helenka? Tak się zwie.

Powiedziała, że jej mama też nazywa się Helenka.

Co jeszcze wiesz?

Musiała z matką mieszkać niedaleko, bo rzekła, że jej lalka nie zmęczyła się w

czasie podróży.

W następnym artykule statutu dla Wielkopolski proponujemy nakazać, aby na

własnych ziemiach rycerstwo ciągnące na wyprawy wojenne pobierało tylko taką

ilość jedzenia i paszy dla koni, jaka jest niezbędna dla pokonania drogi.

to? Królu, nie godzi się. Nie godzi się zakazać grabieży? Bo temu chcemy tu

zapobiec. Nie o grabieży tu mówię.

Jednak czym w trakcie wypraw rycerze mają karmić konie? Co mają jeść? Może

co kupią. A może w takim razie obozować też mają w cerym polu miast w gospodach

i w klasztorach? To jeszcze trzeba przemyśleć.

Ale chyba nie jest rzecz tego, panie, dla ziemi krakowskiej.

Prawo musi być jednakie dla całego królestwa. Do tego musimy dążyć.

Wielkopolska zbyt się od nas różni, aby to się mogło udać.

Masz rację, Dobiesławie. Różnice są duże.

Ale warto podejmować trudy ich znoszenia.

Jak inaczej się osiągnąć sprawiedliwość?

Królestwo jest jedno.

Panie, obróci się to przeciwko tobie.

Jak mam nakłonić możnych, żeby walczyli dla królestwa, jeśli nie będą mogli

liczyć na te udogodnienia, do których nawykli? Nie wyplenimy złych nawyków,

jeżeli prawo nie nakaże inaczej.

Ale obyczaj jest inny. Ludzie będą myśleć, że odbieramy im dotychczasowe

przywileje. Ale jeśli te przywileje wiązałyby się z ludzką krzywdą, to

ukrócić. I to wszystkie.

Lepiej bym tego nie ujął.

Nie było cię, panie, tyle czasu.

Taki żywot kupca.

Żona krawca Regina codziennie przychodziła pytać, czy cię nie

Mówiła, że jej córka całymi dniami siedzi w oknie.

Nic w domu nie robi, tylko czeka na ciebie.

To co będzie, ten ślub czy nie będzie?

Nie twoja sprawa.

Szukam kupca z tekstu. Tam siedzi.

To wyście, panie, rozpytywali o podkuchennych?

Jest pieniądz do zarobienia.

Znamy się, panie?

Nie.

Dostarczaliście wino do kuchni parę niedziel temu.

A teraz dla pani Ropiczany są smakołyki.

Zaniesiesz jej?

Jej ulubiony, dostawa prosto z Pragi. A od kogo?

Od katarza. Tak jak wino.

Lepiej nie mówić.

To ma być niespodzianka. Sama się zorientuję, jak spróbuję. Dlatego ja nie

danieść. No tak, bo wtedy od razu by się domyśliła.

Tylko dopilnuj, żeby do niej trafiły.

I nie podjadaj.

Będzie, że bym śmiał.

Jarosławie, doceniam twój trud.

Wykonałaś imponującą pracę.

Coś chciałeś rzec, Dobiesławie?

Ja lepiej zmilczę.

Nie, dlaczego? Mów. Chcę wiedzieć, czego mogę się spodziewać po możnych.

Panie.

Chcesz narzucić sądom tok potępowania. Chcesz niewiastom pozwolić dziedziczyć w

razie braku męskiego wstępnego. Chcesz kmieciom na piśmie zagwarantować prawo

wychodu. Nakładasz na możnych coraz więcej obowiązków i nic nie dajesz im w

zamian. Nic jasne, jednolite i...

Uczciwe zasady wywodzące się z prawa Bożego to nic?

Statuty dla Wielkopolski to dawne zwyczaje ujęte w ramy prawne. Nie

proponujemy w zasadzie niczego nowego.

A co będzie z naszymi ziemiami?

Z krakowską, z sandomierską?

Potrzebne będą pewne ulepszenia.

Ulepszenia? Musimy dawać przykład.

Ludzie się zbuntują albo będą czynić jak dawniej. Wspomnijcie moje słowa.

Narzucanie praw źle się skończy.

Po to jestem królem, by rządzić.

Muszę mieć do tego narzędzia.

Szkoda, że Specymira i Zbigniewa nie ma z nami.

Panie świeci nad ich duszami.

Kasztelan wspomógłby nas swoim doświadczeniem.

Kantlerz znajomością praw i obyczajów. Dużo jeszcze pracy przed nami.

Ale już widzę, że potrzeba nam odważnych i uczonych ludzi, którzy nie boją się

zmian. Trzeba zachęcić.

Do powrotu młodych, którzy wyjechali na nauki do Włoch.

Albo załóżmy wszechnicę w Krakowie.

Praga już swoją ma.

Nie możemy być gorsi.

Idź za mur, przyprowadź tamtych dwóch, kaszymić na górę.

Ej, ej, ej, ej, hej!

Dokąd tak się spieszysz, co?

Ja? Na damek. Co tam chowasz?

Nic takiego.

Pokaż.

Stąd Tomasz?

Ukradłeś? Ja w rzeczy niczego nie ukradłem, panie. Dostałem. Od jednego

parę monet za przespółkę. To podarek dla pani Krystyny.

Od Czecha?

To opowiedz mi trochę o tym Czechu.

Kim jest dziewczynka, którą ukryłeś u Tomu Kowala?

O czym mówisz, panie? To się stało z jej matką.

Zabiłeś ją.

I skrzywdziłeś jakąkolwiek niewiastę.

Twoje dni są policzone. Witaj!

Guncelu, dobrze mi się wydawało, że cię słyszę.

Panie, miałeś nie wychodzić. Przecież muszę rozprostować kości i powietrza

świeżego zarzyć. No i mamy gościa.

Czekałem na ciebie, Guncelu. Muszę ci coś powiedzieć.

To ja...

Przygotuję zioła. Tak, możesz iść.

Nie mam dobrych wieści.

Wielki Mistrz zaniemógł. Nie może Cię przyjąć, lecz jak tylko odzyska siły,

przekażę mu sprawę, którą do nas przybyłeś. Jak najlepszym cyple.

Dziękuję, przekażę królowi. Nie będzie jednak łatwo przekonać Wielkiego

Otrzymał niedawno pismo z Awinionu, w którym papież upomina go, że nie wspiera

polskiego króla w walce z Litwinami. Wielki mistrz ma żal do króla o to, że

skargi na zakon do papieża.

Gdyby zakon wywiązywał się z postanowień układu, skargi byłyby zbyteczne.

Cóż, czas na mnie.

Bywa i wkrótce.

Panie, kolejny zamach.

Zamach? To są łakocie nasączone trucizną. Dla twojej żony, panie.

Dawać go tutaj!

Złapaliśmy go na podgrodziu. Jak wszedł na zamek?

Nie wszedł.

Zapłacił Kuchcikowi. Ale ten wpadł na mnie i mi wszystko powiedział.

Kiedy któremu daliśmy łakocie, od razu zdechł.

Kolejny udaremniony zamach.

Kto ci to zlecił?

Karol? Bo nie chciała dla niego spiegować.

Mów! Nic wam nie powiem.

Możecie mnie ubić od razu.

Szkoda czasu.

Bardzo chętnie.

Basimieszu, wedle tego, cośmy napisali, to tak należy mu się uczciwy sąd.

Jeszcze nie są ogłoszone, ale będą.

Męki, sąd i śmierć.

Zabrać go.

Wyciśniemy to z niego, panie.

Moja żona wie?

Nie sądzę.

Stałej, musisz jechać.

Nie wiem, daleko gdzieś na północ.

Nigdy nie jadę bez mojej córki. Jeżeli chcesz ją jeszcze zobaczyć, to rób to,

mówię.

Przywiozę ci ją, obiecuję.

W końcu jesteśmy rodziną.

Ale teraz musisz jechać.

Stałej!

Nie, nie, dosyć, dosyć! Nie masz prawa mnie wiedzieć!

Nie masz prawa rozdzielać mnie z córką! Możesz mnie zabić, ale żywa stąd nie

wyjdę bez niej! Posłuchaj się mnie!

Pani. Wybacz, że ty nachodzisz. Cała jedynie sprawdził ci nowa służka. Dobrze

umówła pomłogi.

Gabio, nie teraz.

Jest mi wyraźnie poddenerwowana, pani. Coś się stało?

Nie, to nic.

Minie. Pogoni kustyka i każe przygotować kasię do krasa na wzmocnienie.

Skoro myśli, że pomógł złapać strudziciela i będzie mógł się obijać

boży dzień, to się myli.

Strudziciela?

Tego ciecha.

Który chciał się nakłonić do szpiegowania.

Podobno chciał się odwrócić.

Ale teraz już nic nie grozi.

A na mękach zdradzi, czy miał jakiś wspólnik, oficja i tak jest w tycie

wytropi.

A co jeśli skłami? I mnie oskarży?

Jędrzej. Na szkad. Ma niebywały talent.

Potrafi z największego kłamcy wyciągnąć prawdę.

Ale ty nic złego nie zrobiłaś, pani, prawda?

Tak długo na ciebie czekałam.

W lesie znalazłem kawałki swojej sukni krew. Jakby cię wilgi napadły. Jakbyś

nie żyła.

Ale serce temu przyczuło.

Nie chciało się poddać.

Teraz wiem, że tylko ja mu trzeba wierzyć.

Śniłaś mi się co noc.

Wołałaś mnie w tych snach.

Naprawdę nie wołałam.

Każde imno tuląc naszą córkę do snu.

Gdzie my ją teraz widzimy?

Zabrał, ukrył gdzieś, tylko on wie gdzie.

Ja też wiem, gdzie ona jest.

Wiem.

Kocham.

To najpiękniejsze koszule, jakie wyszły z naszego warsztatu.

Mój mąż to może i nic... Ale na swoim fachu to zna się jak nikt inny.

Odbijemy się od dna, moja w tym głowa. Patrz, panie, jakie cudeńka, patrz.

Płaczesz?

Może się zdarzyć, że nie będę już kupować u ciebie.

Jak to?

Teraz kiedy mogłabym stracić warsztat?

Litości, pani!

Może ktoś dał lepszą cenę?

Nie. Nie o to chodzi.

Złapali Benesza.

Tego Czecha, który chciał mnie zmusić do szpiegowania.

A ja miałam wydać swoją jedyną córkę za te kreatury.

Boję się, że z zemsty może mnie oczernić.

Może zeznać, że donosiłam. Król mnie wygna, albo... ...każe stracić.

Zaraz, zaraz, spokojnie.

Co robić?

Co robić? Co robić, panie?

Co robić? Co robić?

Gdzie ona jest?

Gdzie ona jest?

A kto tu przyszedł?

miał wziąć na męki.

Może o mnie zapomnieli.

Albo król mi darował.

Czego chcesz?

Moja Urszula to ma jednak złote serce.

Rzekła mi, oszukał mnie, ale go miłuję.

Wypuść mnie, żebym mógł z nią wziąć ślub i wyjedziemy.

Mam coś dla ciebie.

Urszuka chleb upiekła. Na pożegnanie.

Dam.

Jak rzekniesz, że na mękach ani słowa o pani Krystynie nie powiesz.

A co ci do niej?

Kupuje u mnie. Bez niej to musiałabym warsztat zamknąć.

Przyrzekam.

Masz, masz, masz.

Kasienie.

Udław. Masz, popij.

Głupia baba.

Wszystko im powiem.

Wszystko.

Teraz nic już nie powiesz.

Należało ci za moją uszulę.

Dziękuję za opiekę nad Halenką.

Za dobre serce.

Dziękuję, łaskawy panie.

To dobrze, że maleńka jej matkę i ojca odnalazła.

Żebyś ty widział, panie, jak ona za matką płakała, to aż żal serce śpiskał.

Ale czy on naprawdę małą Halenkę porwał?

Najpierw więził matkę z córką, potem zabrał małą.

Jezus, ginie w piekne ta ta podłość.

Amen.

Zawiadomisz Jakuba z biskupit.

Nie będę do niego jechał po nocy.

Chcę, żeby moja żona i córka były jak najszybciej w domu, żeby były

Tak zrobię.

Jeźdźcie z Bogiem.

Gdzie ty byłeś?

Popadł w trójniu.

Wstawaj!

Chcesz wina?

Zawołam sługę.

Nie, poczekaj.

Poleżmy tak jeszcze.

Jak najdłużej.

A co będzie z tym pojmanym Czechem?

A skąd o nim wiesz?

Słuszki gadały.

Słuszki?

One wszystko wiedzą.

A dla Czecha sąd i śmierć.

Co może czekać kogoś, kto podnosi rękę na moją żonę?

Oby tylko wyjawił, kto go nasławił i dlaczego.

Chciałabyś go uwłaskawić?

Skądże?

Mógłbym pomyśleć, że jesteś z nim w zmowie.

A co?

Chciałbyś mnie?

Nie wiem, co bym zrobił.

Miłuję cię, odkąd cię poznałam.

Panie, przynoszę wieści.

Wejdź.

Justycjariusz prosił, bym przekazał, że czeski więzień skonał.

Wyjawił coś?

Nie, panie.

Przynieś wina.

Tak.

To pewnie sprawka Karola.

Nie frasuj się tym.

Mój królu.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.