Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku. Gabi, udało ci się mówić z królem? Powiedziałaś o zdrodzie
Krystyny? Mówiła z Krystyną, wszystko mi powiedziała. Czy ty chcieli ją namówić
do śpiegowania? I powiedziała wszystko królowi. Kazimierz i Krystyna pewnie już
po ślubie. Winszuje. A pewnie.
Tak powinieneś.
Jak wszyscy.
Wszyscy fałszywi ludzie.
Kochasz króla czy nie?
To na twoją cześć królu. I twojej małżonki.
Ona może się gzić z nim ile chce.
ale i tak nie zajmie moje miejsce, to ja jestem królową!
Dobrze widzę, gdy ty zdrowią.
Co ciebie tutaj sprowadza?
Król przysyła mnie na rozmowę z wielkim mistrzem.
Zakon nie wywiązuje się z ustaleń pokoju w Kaliszu.
Zakon miał wesprzeć Królestwo Polskie w walkach z Litwą, a teraz, kiedy wojna
narusi, wojsk zakonnych nie widać.
Poklęskę nasz mudzi.
Zakon jest osłabiony.
Ale nie na tyle, by nie najeżdżać na księstwo mazowieckie.
A Królestwo Polskie ma sojusz z Mazowszem.
Po co wielki mistrz ryzykuje zerwania ustaleń kaliskich? Czyżby pokój mu się
sprzyprzył?
Chcesz, bym przekonał wielkiego mistrza do wsparcia Polski na Rusi.
Będziesz mogła upiec słodkich bułeczek.
Nikt takich bułeczek nie piecze dobrych jak Matula.
Znowu gdzieś błądzisz myślami.
Co bez zaopiekować się rodziną?
To wszystko, czego ci potrzebam.
Zawiechnie pani za mało?
Wybacz.
Wiedza nie ma wstydni.
Jeszcze nie uzajmę.
Nie mogę uwierzyć, że jestem twoją żoną.
Bałam się, że będziemy musieli ukrywać się przed światem ze swoją miłością, a
komu nie możemy przejmować.
Nie brak ci śmiałości, Kazimierzu.
Niebawem ci przychylił. Wybacz, królu, bo Centa odmówił odprawienia mszy.
Gdzie on jest?
Ta kanalia nie przyszła nawet na Wawel.
Bardzo dobrze, nie chcę go tu więcej widzieć.
Pojedziesz do Tyńca, do opata Jana.
Odwikaj on, będzie przy królewskim ołtarzu.
Jesteś mi zaślubiona przed Bogiem.
Nigdy nic z tego nie zmieni.
Kazimierz potrzebuje wyparcia.
Na Rusi Halickiej spokój, ale o Ruś Włodzimierską ciągle taką się boję.
Litwini nie odpuszczą.
Na własnej skórze odczułem, jak potrafią być zawzięci.
Prędzej pomrą, niż złożą broń.
Jakubie, powiedz mi szczerze.
Wielki Mistrz wspomoże Królestwo Polskie w wojnę z Litwą?
Obawiam się, że zakon nie zdecyduje się na wojnę.
Nie teraz.
Witaj, panie.
Jak się czujesz?
Niczego ci nie trzeba?
Nie.
Ludzie mówili, że nic nie jadłeś.
Jadłem, jadłem.
Powinieneś odpocząć.
Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego syna.
Gdyby nie on, byłbym całkiem sam na starość.
Królowa Elżbieta przetrwała list.
Niech zgadnę. Przesyła serdeczne życzenia z okazji mojego ślubu.
Pisze, że ośmieszyłeś siebie i królestwo tym swoim orzenkiem. Że wkrótce wieści
o tym skandalu dotrą do papieża, który na pewno się od ciebie odwróci. Zatem
trzeba temu zaradzić.
No właśnie.
Musisz jak najszybciej unieważnić ślub i odesłać Krystynę.
Jeszcze dziś pośle pismo do papieża z prośbą o unieważnienie mojego ślubu.
Za Adelaidą.
Adelaido, ale panie... Zamówiłeś, że trzeba unieważnić ślub.
I tak właśnie zrobimy.
Długo jeszcze?
On będzie gotowy.
Długo jeszcze?
Już nigdy nic nie będzie takie jak dawniej.
Kura tak myśli, zanim jej łeb urwą. A ta niby żona króla to jak myśli?
Co ona w ogóle myśli?
Teraz taki będziesz, tak?
Będziesz się dąsał jak baba?
Nie zaczynaj. Może na mieczech też się sprawdzi? O, odejdź stąd.
Jesteś moim przyjacielem.
Sporo razem psetliśmy.
Wzruszyłaś mnie do łew.
Sprawę mam. To do Krystyny idź.
Przecież rozumiecie się bez słów. Sprawę mam do ciebie. Ale ja nie chcę mieć z
tobą żadnych spraw.
To przez ciebie każdy mnie sprowadził, tą prostacką babę.
Masz swoje rycerskie paluchy w cudzołówstwie. Jesteś zadowolony?
Do piekła pójdziecie wy troje.
Jeszcze ten opad.
Wiesz co, wstydziłbyś się, Janie.
Przyłożyłeś rękę do dzieła szatana.
Wstydzi się ten, kto widzi.
Dobrze.
Czego chcesz?
Chciałem cię prosić, żebyś był ojcem chrzestnym mojego syna.
Ale teraz już nieważne.
Dobrze, że przyjechałaś.
Dziękuję, Samuela.
O, serce mi się kraje, jak ja na ciebie patrzę, Audre.
Spójrz, jak ją zabidzili, w tym opocznie. No sama skóra.
Żaden mężczyzna nie będzie się chciał przytulić do samych kości. Ja to moją
Urszulkę nakarmiłam śmietanką, dlatego tylu chętnych do żonieczki. A ilu
dokładnie?
Długo zostaniesz?
Do niedzieli.
A to lepiej zostań w Krakowie. Wezmę cię do naszego warsztatu. Mamy tyle
zamówień, że nie nadążamy trzeciem.
No dania sobie to na zaplecze.
Dobrze, idź.
Zatrudniliśmy trzy nowe szwaczki.
Tyle mamy roboty.
Jak tak dobrze wam się wiedzie, to może będziecie wreszcie mogli spłacić długi.
Jakie długi? My nie mamy długów. No jak to?
Przecież Lewek chce za długi kacpra przejąć wasz warsztat.
Nie wiedziałaś?
Ile? Ile jest mu winien?
Zabiję go.
Zabiję tego drania.
Sporządzicie suplikę do papieża o unieważnienie mojego małżeństwa z
Panie, nie godzi się.
Twoją prawowitą małżonką jest Adelaida. Nie ma podstaw.
Papież... Księżniczką, hetką, Adelaidą. Notuj kanclerzu. To Krystynę winno się
oddalić. Trzeba jak najszybciej napisać pismo i wysłać do Budy i do Awinionu, że
ślub z nią był nieważny, a prawowitą małżonką króla pozostaje Adelaida.
Zapominasz chyba, z kim mówisz. Królu, do Boga.
Przejrzyj na oczy. To pismo w niczym ci nie pomoże. Przeciwnie. Rozwiązanie
mojego małżeństwa to jest jedyne wyjście. Tylko papież może to zrobić.
Czy przekazałeś podskarbiemu, że Adelaida nie otrzyma już ani grosza z
królewskiego skarbca?
Prosiłem o to.
Nie? To pójdziesz do Świętosława i powiesz mu, jaka jest moja wola.
A do papieża wyślemy kogoś zaufanego.
Kto wykona to, co rozkaże?
Może Jan z Czartkowa mógłby pojechać. Sprowadź go.
Nogi z zaczka mu powyrywam! Rozumiesz?
Powyrywam mu!
Powyrywam mu!
Rozumiesz przecież?
Ślub Urszuli za chwilę.
Wiano powinien szykować, to to on długi zaciąga. No powiedz mi na co? No? No na
co? A bo ja ci wiem.
Mów.
Bóg im dobra.
Chodzą słuchy strzegacmych, że do szulerni chodzi, w kości graci.
Żeby go pokręciło!
Urszak tajemnego!
Ty dziadzie... Ty dziadek! To ja to dworzam! Się łaszę, rozumiesz? Żeby
zamówienia zbierać, a on moje pieniądze cholernie wydaje!
Zabiję go.
Rozumiesz? Zabiję go i na pochówek nie dam.
Niech gnije wręcz toku razem z tym psim truchłem!
Tak życie obrzydzę, że mu się odechce kraść moje pieniądze.
Ja byłbym... Spakuj rzeczy Helenki.
Dlaczego?
Wyjeżdżamy? Dokąd?
Muszę ją ukryć.
Dlaczego? Przed kim?
Nic dla się nie znajdzie, ani ciebie, ani dziecka.
Ja jestem waszą rodziną i tak już zostanie.
Zabieram ją.
Dlaczego? Przecież nikt nie wie, że tu jesteśmy.
I się nie dowie.
A ty, jeżeli będziesz chciała ją jeszcze kiedykolwiek zobaczyć, to siedź cicho.
Bądź moja!
A bez sensu nowo nie uchodzi.
Bez sensu nowo nawet papież nie dotknie mego żona!
Dosyć! Dosyć!
Idźcie sobie pobawać gdzie indziej. Jeszcze mi tu jakie nieszczęście
sprowadzicie.
O, Regino, ostrzegam cię. Tylko nie chcę słyszeć, jaką Urszulka będzie wspaniałą
żoną. Będzie, będzie, ale nie twoją.
Kupiec z trzech sionią, stara, wpatrzony w Urszulę, zamożny, przystojny, na
handlu się zna. Ja nie po to. W sprawie urzędowej przyszłam.
Słucham.
Musisz mojego męża w lochu zamknąć.
Kacpra?
Królu, powiem wprost.
Nadałeś Ormianom prawa i postąpiłem według twojej woli.
Ale te prawa przyniosły jeno chaos.
I naprawdę nie wiem, co z nim zrobić.
Przyjechałem, by prosić cię o radę.
Tak, o radę. Bo ufam mądrości króla i jego osądowi. W czym rzecz?
Ormianie wymagają się własnego wójta.
Wyraziłem się jadno.
Oskarżony ma prawo decydować, czy chce być sądzony według prawa niemieckiego
ormiańskiego. Pod nadzorem wójta lwowskiego. A wójt ma uszanować wyrok
tyle.
Mamy ważniejsze sprawy na głowie niż to, że starosta nie radzi sobie z prawem.
Nie powiedziałem, że sobie nie radzę. Przecież już trzecia karawana wioząca
z Wieliczki do Lwowa została ograbiona. Winniśmy chyba troszkę bardziej zadbać o
bezpieczeństwo na szlakach. Racja.
Za chwilę kupcy zaczną się bać podróżować na wschód.
Co proponujesz, Jaśku?
Dlaczego miałbym wtrącić do lochu twojego męża? Mamy tam takie swoje
To nie moja rzecz.
Nie, postraszyć go tylko chcę.
Nie będę się w to mieszał.
Musisz. Zabierz go ode mnie, bo nie ręczę za siebie.
Niech pi.
Chcę tylko, żeby Kacper dostał to, na co zasłużył.
Za to, co mi zrobił, to powinien być żelazem przepalany, ale ja jestem jej
tościwa. I chcę tylko, żebyś go w lochu zamknął na jakiś czas.
Przyłapałaś go na cudzołóstwie.
Jakbym go z inną złapała, to już by nie żył. I ta la firynda też.
Ale to Regino.
To do wójta najpierw.
Gdzie do wójta?
Lochty zamykasz.
Za cudzołóstwo.
Można by.
Albo pod pręgierz.
Nie, nie, nie.
Boże broń, przecież musi pracować.
No to czego chcesz?
Chodzi o to, żeby tak zrobić, żeby... No mów, że jak nie chodzi o zdradę, to co?
Biję cię.
Jasne. Nie odważyłbyś, że... Biję.
Nie.
No to może hazard.
O, za hazard to mógłbym.
Z siedem, z dziesięć lat mogę dać. Nie, nie, nie, nie, nie. Jaki tam hazard?
Miałeś rację, nie godzi się taki urząd justicjariusza do spraw małżeńskich
mieszać. No nie godzi się, no.
Zapomnij, panie, zapomnij. No jaki hazard, zapomnij. Nie, no. Nie godzi
Nie godzi się.
Błagam się, błagam się. Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
nie,
Posłuchaj! Zawiozę ją do porządnych ludzi. Nie
zabieraj
mi dziecka!
Ostatni raz pozwoliłem ci się tak obrazić.
Nie moja wina, że król bardziej mnie ceni, bo jak widać, ty nie zatrużyłeś do
na godny urząd. Gdybyś nie był synem Katarzyny, dziękuję Bogu, że jeszcze
żyjesz. Żeby po tobie nie płakano, wyzywam cię!
Ścierwo! Na ciebie nawet nie trzeba mięsa wyciągać!
O, moje gołąbeczki, na sianko idźcie pogruchać, na sianko.
Ty wszyscy do diabła!
Dokąd? Do diabła. Poczekaj!
Kazałeś mi, iść to idę.
Myślisz, że będzie mu się podobało?
Królowi?
To dla twojego syna.
To po moim ojcu, nie poznajesz?
Po co mi o tym mówisz?
Wybacz.
Wiem, że zachowałem się jak łajza.
Masz już kandydata na chrzestnego, czy... Poważnie myślę o Pileckim.
nie dboruj!
To jak mu damy na chrzcie? Jak mu damy na chrzcie?
My?
Ja to bym chciał Zbigniew.
Po kanclerzu?
Zbigniew to dobry wybór.
Bardzo go tutaj brakuje.
Tak jak twojego ojca.
Zobacz jaki jest Wawel bez nich.
Zgoda.
Ale mam warunek.
Jeśli mnie zabraknie, bądź dla mojego syna jako ojciec.
Pewnie dlatego jesteś taki smutny. Może cię rozwesele nieco, no?
Za talerz jedzenia, albo nawet za trochę.
Odejdź.
Czekaj.
Siadaj, jeśli chcesz.
Pewnie tak samo ci wrzecie, że jakim nie.
A jedzenia starczy też dla ciebie.
Takim, jak ja jestem, zawsze jest zapalnie.
A ty czemu jesteś taki smutny?
Żadne tylko.
Wyginęła, była pionuj.
I co, i dawno to było?
Będzie... Prawie pięć lat.
Jeżdżę po świecie i... Nawet nie wiem, czy mam syna czy córkę.
Bo przecież Helena żyje.
I dziecko też.
Prawda?
Prawda, na pewno żyją.
I znajdziesz ich, na pewno ich znajdziesz. Dobra z ciebie, dziewczyno.
Dziękuję, łaskawy panie.
Jak to jest na tym świecie? Ty, panie, szukasz żony i dziecka, a do mojej matki
chrzestnej przywieźli małą sierotkę, Halarkę.
No byłam wieczorem w kuźni, bo moja matka chrzestna jest żoną kowala. No i
przyjechał giermyk, jakiegoś ważnego pana Jakuba, czy coś takiego.
No i przywiózł małą dziewuszkę.
Widziałam ją śliczna, jak anioły ze świętego obrazka, no ale cały czas
A on do niej wołał, Helenko, nie płacz, mamy już nie ma, teraz zostaniesz tutaj.
Tak mówiła moja matka chrzestna.
I zapłacił, zapłacił, żeby się dzieckiem zajęli, a ona ponoć tak płakała, że
tego się słuchać nie dało, tylko mamo i mamo i mamo, pewnie dlatego, że mama jej
niedawno zmarła.
Matka chrzestna i Kowal się zlitowali i wzięli to dziecko.
Tylko ten Giermek od tego wielkiego pana im powiedział, że nikomu nie mogą
powiedzieć, skąd ta sierota.
Mogą nie mówić, ponieważ dostali taką sakiewkę, że mogą sobie konia kupić.
Zaprowadź mnie do matki chrzestnej.
Zapłacę tyle, że na dwa konie starczy, albo i na trzy.
A i tobie, proszę, nie podkąpię.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.