All language subtitles for Korona królów odc. 215

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Musisz zadbać o to, by król zapomniał o swoich

obowiązkach. Im dłużej jest z tą mieszczką, tym mniejsze szanse na

następcę.

Matko, to dar losu.

Wracaj.

A ty?

Nie masz ważnych królewskich obowiązków?

Z Tobie zapominam o wszystkim.

W takim razie muszę Ci przypomnieć, że w Rzymie właśnie koronują Karola na

cesarza. Naprawdę?

I mnie tam nie ma?

Żałujesz? Bardzo.

Mszę też opuściłeś.

No będę potępiony.

Po raz pierwszy sprawy osobiste stały się ważniejsze od królewskich.

I dobrze mi z tym.

Świat się nie zawalił.

No, koniec tego raju.

Wracam do Krakowa.

A ty do swoich spraw sprawdzę.

I u ciebie, panie, inne sprawy na rynku.

Wszyscy są w Rzymie. Kto chce mnie widzieć? Nie wiem, panie, ale wojewoda

Sandomierski, Jan Jura, prosi pilnie o obecność najjaśniejszego pana.

Zaczekasz jeszcze.

Co ona robiła?

Litewskie. To jak lubisz?

Dziękuję, Gabio, ale nie mam apetytu.

Mąż Cię nie pozna, jak zawita na Wawel.

Mało, że nie pozna, nie będzie chciał takiej wymizerowanej.

Jeśli znam, to Ci bardzo podoba, jak mają do to chwycić.

Tak mnie nie chce.

Od lat mnie nie widział, co za różnica, jak wygląda.

Wybacz, Pani, nie chcę dla Cię urazić.

Jedno raz weseli.

Jestem pośmiewiskiem na wszystkich dworach Europy.

Nie ty Niemiec jesteś.

Tylko on.

Ty w niczym nie zawiniła.

Wytrzymujesz przysięgi.

On jest kłamca przy przydły. Za złotą z tego chciał uchodzić. Oto by mu

wszystkie włosy na głowie wypadły. I język skłonować miał.

Gabio, mówisz o moim mężu, którego miłuję całym sercem.

Wstydu nie masz.

Koś pieknie.

Król zaraz wróci.

Tego się boisz, czy tego, że zapomniałem sakietki?

Tylko tyle?

Mało? Kazimierz nie pojechał do Rzymu, jak obiecałam.

Wiesz, jakie to ma znaczenie?

To tylko jedna koronacja, o której wkrótce wszyscy zapomną.

Musisz działać dalej, a wtedy dostaniesz więcej.

Chcę w Pradze nowy dom.

Może od razu zamek?

Najpierw dostań się na Wawel.

Tak będzie.

Jakoś nie widzę, żebyś się pakowała.

Nie było kiedy, ale już wszystko ustalone.

Jak król odeszle cię z powrotem do Pragi, cały nasz plan się posypie.

Posypie się, jak cię tu zastanie.

Idź już i niech przyniosą najlepsze dania z gospody. I owoce, i bakalie.

Jeżeli chcesz, żeby wszystko się powiodło, rób.

Co mówię?

Oprócz jadła każ przynieś dużo miodu.

Nigdy nie widziałem królowej Elżbiety tak wzburzonej po tym, jak dowiedziała

się, że nie jedziesz.

Cały orszak specjalnie dla ciebie powstrzymała.

To jeszcze niewiele widziałeś.

Nie byłeś też na mszy świętej w intencji Anny i Karola.

Pośle jej jakąś drogą relikwię, to by siostra uciekła.

Zaczynam żałować, że przyprowadziłem cię do miest... Ani słowa!

Wybacz, królu.

Czasem język szybszy od rozumu.

Wyciągasz mnie z gościńca tylko po to, by opowiadać o oburzeniu siostry? Ktoś

chce z tobą rozmawiać. To sprawa najwyższej wagi.

To się z nim zobaczę.

Ty szykuj, Orszak. Jeszcze dziś wracamy do Krakowa.

Wybacz, król.

Pani?

Piotrze.

Dobrze Cię widzieć.

Wiozłem kilka rzeczy, które zostawiłaś pani na Wawelu.

To zupełnie zbytetne, ale dziękuję.

Juta powiedziała, że zostawiłaś Twoje ulubione buty. Buty do tańca.

Na Wawelu były mi zupełnie nieprzydatne, ale tutaj to co innego.

Napijesz się wino?

Wpierw muszę rzec, że przywożę złomowinę.

Wracaj, skąd przyszedłeś.

Ale myknie rok za rokiem, jak jedna godzina. Więc chwytaj dzień każdy i nie

wierz mi trochę.

W złudnej przyszłości obietnice płoche.

Nigdy nie zarecytuję z pamięci Ody Horacego.

Ody?

Ech, Ody.

Nasza Oda, jak zobaczyła cię na dziedziniec, poszła szybko zmienić

Ale coś złego chciałeś mi powiedzieć.

Mistrz Kunat nie może zjechać do Żarnowca. Ale nie jest nam potrzebny.

wspaniałego artystę.

Jak tego dokonałeś, Mikołaju?

Powiedzmy, że jest to zasługa Horacego. Siła stoickiego spokoju. A tutaj w

Żarnowcu mamy go pod dostatek.

Będziemy mieć tu prawdziwy rajski ogród.

Ten artysta, żeby tworzyć, potrzebuje tylko wino i muzyka.

Mikołaju, może masz ochotę na spacer?

Przyjrzę się, pani.

Wina?

Myśleliśmy, że zdążymy, nim książę wyjedzie z budy, ale most był zerwany,

wylała, koń mi się spłoszył, gdy przekraczaliśmy brud. To nieważne,

króla to nie interesuje. Spadłem z konia, no i... Mamy problem w świdnicy,

królu. A jeśli nie ma księcia, nie wiemy, co czynić.

Mieliśmy ruszać za księciem do Rzymu. Na co to da, zanim tam dotrzemy i wrócimy?

Dlatego, kiedy usłyszeliśmy, że zostałeś w budzie, panie, pomyśleliśmy, że

pomówimy z tobą. Ale o czym?

Co się dzieje w świdnicy?

Bunt możnych, pani.

Co robić, królu?

Nie tylko królową Żernowiec odmienił.

Tu jest wspaniale, Piotrze.

Bałam się tu jechać, ale teraz nie wyobrażam sobie lepszego miejsca.

Mógłbyś tu zostać.

Chciałbym.

Skoro króla nie ma na Wawelu, musi ktoś doglądać spraw.

A nie dzieje się tam dobrze.

Ten smutny Wawel.

Nie mówmy o tym.

Jedź tam.

Żeby się zwolnić z urzędu.

Tylko król może mnie zwolnić.

Przyrzekałem. A król przyrzekał królowej.

Uważasz, że komuś, kto sam łamie przysięgi, zależy na twojej?

Martwię się o księżną Kunegundę.

Źle z nią odo.

Ona niczym nie zawiniła.

Dopóki król nie wróci, nie mogę opuścić dworu.

Skoro tak... Oby doczekała wreszcie chwili, gdy księży Ludwik po nią

Choć Bóg mi świadkiem, że ten łajdak nie zasługuje na taką żonę.

Gdybyś ją widziała, chodząca rozpacz.

Domyślam się, że smutek księżnej niejedno serce potrafi zmiękczyć.

Nie to, które powinien.

Rozumiem.

Wolisz pocieszać księżną, więc jedź do niej.

Odo!

Szarujcie dokładnie, żeby nawet król zauważył różnicy.

Jak żyję, nie słyszałam, żeby król pochwalił czyste podłogi na Wawelu. Bo

wszystko robicie po łebkach. To niby jak ma zauważyć.

Jak skończycie tutaj, zajmijcie się korytarzami.

Trzeba mury umyć. To sobie król nie zauważy tych czystych podłog. Nie

ze mną do diabła!

A co tu się dzieje? Słychać was na końcu korytarza.

Wybacz, kanclerze.

Jestem dzisiaj trochę roztargniona.

Będziemy coś się...

Gabio, ty rozdargniona.

Wawel nie miał lepszej ochmistrzyni.

Tak to jest, jak się nie myśli o robocie, tylko... martwię się księżną

Kunagundą.

Nie martw się.

Być może niedługo jej los się odmieni.

Koronują na cesarzową bratanice waszego księcia.

Króle, twoje świdnice nie są już tak związane.

Mało tego, moje zaangażowanie w tę sprawę mogłoby być źle odebrane.

Nie pomożesz nam, panie? Mam związane ręce.

Co poczniemy, Peterze?

Miłościwy panie, ten bunt dotyczy cię bardziej niż się wydaje.

Z całą sympatią dla księstwa i Bolka.

Nie o to idzie, panie. Na Śląsku kryje się Maciej Borkowic.

Sądzimy, że to on.

Przewodź buntownikom.

Odesłała się Gabio, tak jak prosiłem?

Tak.

Siadaj.

Są takie dni, że robota idzie i takie, że nie idzie. I chyba ten drugi.

Widzę, że ty utropiony, panie.

Może trochę.

Zadałem wszystko.

Dzisiaj dostałem resztę pieniędzy.

To fortuna.

Nie tak dużo, ale mam nadzieję, że to wystarczy, żeby przekonać bawarskiego

księcia, żeby przyjechał po swoją żonę.

To jest lechetny gest.

Przepraszam. Odebrało mi łowy.

Król Cytkowił.

Wysłałem do niego list w tej sprawie.

Teraz czekam na Gońca, który ma pojechać czym prędzej do Berlina.

Skąd ten płatnik?

Szkoda każdego dnia, Gabio.

Kiedy Kundzia brała ślub, była wojna z Czechami, skarbiec był pusty.

Mam nadzieję, że król dołał brakującą sumę.

Raczej wyjdź ją pod skarbiemu.

Świętosław.

Daje z królewskiego skarbca, jakby brał z własnego trzęsa. Przeciwnie niż ty,

panie.

Moja mała końca.

Wreszcie odzyska radość życia.

Będzie ci wdzięczna.

Niech to będzie naszym sekretem, Gaglio.

Dlaczego? Nie dla rozgłosu.

Ale dla dobra tych, których miłujemy.

Tak naucza nasz Pan.

Nie będziesz czuł ludzi całym światem, który tak doskwierał księżnych.

Wciąż pamięć nie mogę.

Kant leżył.

To jest swój cały majątek.

Umieram, Gabio.

A przed Bogiem pełna sakiewka.

No jesteś wreszcie. Czas nagli.

Pojedziesz z Kiczoldem do Świdnicy i pomożesz wytropić Macieja Borkowica.

Jeśli on rzeczywiście stoi za tym buntem, muszę się z nim policzyć.

A ty, Peterze, pojedziesz do Rzymu i powiadomisz o wszystkim księcia Bolka.

A ty, królu?

Wracam do Krakowa.

Bardzo się cieszę, marszałku, że mnie odwiedziłeś.

W końcu nie zawsze była między nami Skoda.

Żałuję pani, że na Wawelu z początku nie potrafiłem docenić twych zalet. Nie

opratuj się. Niektórzy do tej pory ich nie widzą.

Odo!

Masz ostatnią szansę, by pożegnać marszałek Szafraniec przed jego wyjazd

Wawel.

Żegnam marszałku.

Witam szanownego Justycy Agniusza. Witajcie, Samuelu.

Dziś jestem prywatnie.

Nalejcie miodu.

Tylko tego mocniejszego.

Zaraz naleję.

A co tam macie?

Podarek dla Audry. Audry.

Kazałem wprowadzić z Litwy.

Najpierw poszedłem do naszego złotnika, ale tam nic nie było. Czym to się Audry

zakwyciła? Więc oprzedłem wszystkie krany i to kilka razy. I nic.

Dopiero później mnie olśniło.

Musiałem sprowadzić z Litwy ten kołczan.

A wielu kupców stamtąd nie ma.

Jak myślisz?

Spodoba się Audre?

Piękna robota.

Samuelu, chciałbym Audre prosić o rękę.

Ojca nie ma, matka wyjechała. Sama będzie musiała odpowiedzieć.

Nie odpowie.

Bo wyjechała.

Posłał Guntam Gunsela, bo lepiej zna Śląsk.

Ale na Mazowszu powiadamia książęta o moich umowach z Karolem Luksemburskim.

A może on wie, gdzie kryje się Borkowit? Albo sam go ukrył.

A ty coś wiesz?

Nie, królu, to tylko domysły.

Najlepiej będzie, jak sam pojadę.

Możni. Jak tylko poczują się pewni, zaraz chcą wprowadzać twoje rządy.

Nieważne, czy księstwo, czy królestwo, nie basząc na koszty, muszą postawić na

twoim. Są głupcy.

Kochają rękę, która ich karmi.

Tylko nie ryzykuj tam. Żona na ciebie czeka.

Juta wiedziała, za kogo się wydaje.

Królu, dla twojej damy przygotowałem drugą kolebę. Nie zabieram Krystyny do

Krakowa.

Może obiad do Adela i do czarnogóry?

Nie wiem.

Wybaj.

A moja Urszula?

A moja Urszula to naszyjnikiem od naszego złotnika by nie pogardziła.

I podarunków z Litwy nie musiałbyś przywozić.

Chciałbym Audry od dziecka. Czas dorosnąć. Chcesz onę sobie jakąś taką

znaleźć, żebyś mógł warsztat własny otworzyć. Przecież nie będziesz łamał

ludziom do końca życia.

Chcę Audry.

Żeby ona chociaż ładna była.

Tu jakieś takie oczy dwupiaste.

Audra ma najpiękniejsze oczy na świecie. To jest sprawa dyskusyjna.

Moja Urszula snadliwa, miła.

W chałupie siedzieć będzie, domu pilnować, dzieci rodzić.

O,

pyskować ci nie będzie, jak ta Litwinka, Latawica, córka tej wiedźmy.

Zapomnij o jej... Prędzej umrę, niż zapomnę o Audrę.

Co? Liwa byś przyniósł.

Cakramy?

Oj, nie wyglądasz na niewiastę, która dopiero to pożegnała ukochanego.

Kiedy odjeżdżam, nie było czego widzieć.

Nie wiem, czy pan mi zapytał, czy pan mnie obraził.

Miłość mężczyzny jest jak ogień.

Gorąca. Ale łatwo ją wkasić.

A rola niewiasty?

Podtrzymywać ten żar.

Czasem się to nie udaje.

Wina leży po obie strony.

Ale zawsze się win nie wiada.

Chciałam mu tylko utwórki nosa, żeby...

Ja bardziej powtarzam. Właśnie dlaczego to mówię. Żebyś nie padła ofiara własnej

gry.

Ale nie martw się.

Zawsze dobrze mi idzie ja.

Dziękuję, panie.

O co?

Masz na ty?

Jestem pewna, że ci od przypomni wybaczy.

Kiedy rano stąd wychodziłeś, nie miałeś tak marsowego czoła?

Muszę wracać, Krytyno.

Wszędzie bunty. Uzy do otarcia i nadzieje do spełnienia.

Wiele tego.

Dla ciebie tak.

Dla króla to chleb powszedni.

Może uczta doda ci sił?

Nie mam ochoty na uczta.

Na pewno?

Nie poczułeś głodu?

Weź mnie ze sobą.

Możesz mnie trzymać nawet w gospodzie.

Byle byś co jakiś czas zaglądał i...

Nie pozwolił, żebym usychała z tęsknoty.

Nie pozwolę.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.