Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku.
Osobiście wybrałem dla ciebie komnatę, żebyś mógł w pracy rozpocząć. Czeka na
ciebie kwiat dzielnictwa z najlepszych rodów. Chcę mieć najlepszych kucharzy,
najlepsze wina i najlepszą dziczyznę w całym królestwie. Zrobię zarnowca z
godny prawdziwej królowej.
Chcę widzieć twoją twarz uśmiechniętą.
Zasługujesz na radość i szczęście.
Ciągle mam przed oczami, jak stoję w korytarzu.
A, piękna niewiasta z Budy.
Dość już postul, wyrzeczę.
Teraz ty poczuj, że żyję.
Król liczy na ciebie, pani. Nie poskąpi zapłaty.
Jednak jeszcze dzisiaj zadbaj, by król Kazimierz nie myślał o innych.
Spiskujesz z Karolem przeciw Kazimierzowi?
Tylko bez kłamstw. Poznam się na nich. Matko, pozwól mi powiedzieć.
Słucham.
To nie ja kazałem napisać ten list.
Dostałem go.
To bez znaczenia.
Do mnie tak nie napisał. Bo to nie ty odziedziczysz koronę po królu
Miarkuj się, Ludwiku. Przestało ci już zależeć na tym, żeby korona trafiła na
moją głowę?
Zależy ci już tylko na bracie. Ja już się nie liczę. Dobrze wiesz, że to
nieprawda. To dlaczego stajesz po stronie Kazimierza?
Ludwiku, zawsze stoję po twojej stronie.
Ale nie przeciw Kazimierzowi.
Odpisz mu i niczego nie zdradzaj.
Resztę załatwimy z Karolem w Rzymie.
A tymczasem, kiedy Kazimierz przybędzie do Budy, proszę cię, byś był dla niego
nadzwyczaj miły. Dobrze, jak sobie życzysz.
Pani, król polski Kazimierz przybył już do Budy.
Pójdę się ubrać.
Hola, królu.
List dostaję u mnie.
Nikt nie może wiedzieć, że tu jesteś.
Coś mi grozi?
Raczej mnie.
Gorzkie nauki mojej pobożnej siostry.
Siostra cię uczy?
Jakby była matką.
Może coś wiedziała, przypomina ją.
Zaczekaj to i nie wpuszczaj nikogo.
Słyszałeś? Przyjechał z kochanką. Chyba dobrze.
Nie drwi.
Dobrze, że przyjechał z kochanką, niż gdyby miał nastawać na nasze niewiasty.
Mało to nie szczęście było przez to w Wyszehradzie.
Twoja dłoń, matko winna, przypominasz o tym.
Już ja mu przypomnę. Lepiej by miał pokątne kochanki, niż by szukał nowej
Zaraz.
To wyście wymyślili?
Z Karolem?
Mówiłam ci, Ludwiku, nie chcę spiskować przeciwko bratu. Matko, nie ma żadnego
spisku.
Co zamierzasz?
Przekonam Kazimierza, by potwierdził, że w razie gdyby urodził mu się syn, a
władza w Polsce pozostanie w rękach Piastów, Róż pozostanie w nas.
A gdy nie będzie miał syna, wtedy ja przejmę królewstwo i władanie na Rusi.
Dlaczego Kazimierz miałby się na to godzić? Nie lubi, kiedy ktoś dyktuje mu
warunki. Nie chciałbym, żeby Kazimierz nagle zmienił zdanie co do sukcesji.
Dlatego przypieczętuję układ.
Ze wszystkimi szczegółami.
Może nie ci przysięgali.
Kazimierz ci ufa. A jeśli przestanie?
Najpierw...
Ja z nim porozmawiam.
Babka jest błogosławioną kościoła. A ty wytyniasz.
Nie jest to sprawą ani babki, ani kościoła, ani twoją, kto mi towarzyszy w
podróży.
Przybyłeś do mojego miasta.
Mojego królestwa.
Nie mam zamiaru się przed tobą tłumaczyć. Nie pozwolę na skandale.
Mój syn ma przejąć po tobie koronę. Nie chcę, by ciągnęła się za nim zła sława.
Co za emocje, matko.
Wujów. Ludwiku, nie drwi.
Ludźbie to nie masz ważniejszych spraw?
Owszem.
Jedziemy do Rzymu. A ty?
Wszyscy jedziemy.
Petrarka.
Wiem dobrze, ile żniwa okrutne.
Nie leż za mną gorzkich dni klęski.
Już się nie łudzę.
Wiek mi nad to ciąży.
Skąd mam sił tyle chyba czarnoksięskich?
Mądrość walczyła u mnie z namiętnością.
Dwa razy po lat siedem.
Co zwycięży?
Mądrość.
Bo dusze zbawia się mądrości.
Pięknie to przeczytałeś, Paszku.
I moja to zasługa.
Poeci włoscy wspaniale władają słowem. Ale ty wiesz, gdzie ich szukać.
Z pewnością Anna też lubiła, kiedy jej czytałeś.
Ale ty... Nawet sama próbowała pisać. Naprawdę?
Znajomość poezji nie na wiele się jej przyda, jak będzie cesarzowa.
Martwisz się o nią?
Karol na pewno będzie dla niej dobry mąż.
Poznałeś go?
Jest starszy od Anny, ale to pobożny, doświadczony człowiek.
Jestem pewna, że Anna zazna szczęście u jego Bogu.
Jaka Delajda zniosła wyjazd z Wawelu?
Możesz sobie wyobrazić.
Tym bardziej cieszę się, że jedziesz z nami do Rzymu.
Ja też się cieszę, ale co to ma wspólnego z Delajdą?
Będzie tam wiele wspaniałych dam.
Nie zwataj mnie.
Mówię tylko, że towarzystwo będzie świetne.
Na pewno uda ci się znaleźć kogoś odpowiedniego. Mam już żonę.
Pamiętam o tym całe życie.
Pomówmy o rzeczach naprawdę ważnych. Ludwiku, to są ważne... Królu
Czy jesteś gotów zapewnić mnie, że przejmę twoją koronę w zamian za
które złożę na rzecz twoich poddanych i królestwa?
Miałbyś tu kilka dni temu.
Chcę, żeby zdobienia w kościele święty Wojciech były gotowe jak najszybciej. A
tylko ten aktysta potrafi zrobić to pięknie i szybko. Pani, ty najlepiej
co jest piękne.
Artyki mogą być jedynie narzędziami twojej wyobraźni.
A ty wiesz, co to jest po chlebsu, Mikołaj. Jak go używać?
Chcę, żeby nasz kościół był wyjątkowy.
W końcu to tutaj zatrzymał się święty Wojciech.
Kiedy się zjawił, wybiło święte źródło.
Słusznie czynisz królowo, obdarzając kościół taką uwagą.
A każda twoja myśl jest nowym źródłem cudów.
Pani?
Wieści z Wawelu?
Dla ciebie tak.
Marszałek Szefranic przyjeżdża z Wawelu.
A dla ciebie, pani?
Kazimierz Wytwałku nada do Będzina.
Jestem pewna, że chobie mi to na dłoń.
Pani. Dla pani.
Wprowadź człowieka, który to przyniósł.
Przenoszę wieści od króla Karola.
Czego król chce tym razem?
Wciąż jednego.
Wiedzę.
Informacji. Tylko tyle?
Musisz zadbać o to, by król zapomniał o swoich obowiązkach.
Szczególnie by zapomniał o swoim wyjeździe do Rzymu.
Nasz pan i władca obawia się, że Kazimierz mógłby tam znaleźć młodą żonę
zacnego rodu, a na to nie możemy sobie pozwolić.
A niby jak miałabym to uczynić?
Żądacz rzeczy niemożliwy.
Król wierzy, że znajdzie chłopaków.
Witajcie.
Nie ma ci kto w domu gotować.
Bieda czyska.
Taki głodny.
Żona by ci się przydała. Nie musiałbyś do karczmy przychodzić. Może tak, może
nie. A ja ci mówię, że tak ugotowała by ubrała na przykład turszula.
Moja córka gospodarna jest i nie brzydka.
Kaszę jaką miał gotować niebo w gębie.
W życiu takiej nie jadłeś.
No to jak? Powiedz, no. Nie chciałbyś takiej?
Taką bym chciał. A widzisz, jak się szybko dogadaliśmy.
Dobra, lecę. Co robisz?
Pozbieraj to.
Sama sobie poradzę. Pomogę ci, będziesz szybszy.
Nie spieszę mi się.
Zawsze będziesz dla mnie zła.
Żebyś wiedział. Nie potrzebuję ani ciebie, ani żadnego innego.
Co się stało, mój królu?
Tylko przy tobie przestaje myśleć o troskach.
Dobrze, że w Rzymie nikt tam nie będzie przeszkadzał.
W Rzymie?
Mój królu, ja nie mogę.
Powiedziałaś, że chcesz jechać.
Marzenia Mieszczki nie mogą być planami króla.
Jest jakiś inny mężczyzna?
Prawda jest taka, że to ja jestem zazdrosna.
Nie chcę cię widzieć z innymi kobietami.
Dlatego nie mogę pojechać z tobą do Rzymu.
Nie zniosłabym tego.
Złościłabym się i... Na co mi Rzym?
Skramam ciebie.
Taka przecież chuda, niezdarna.
Chciałabym, żeby to się domem zajęło. Skarży masz sobie razie. A poza tym
ślicznej. Oczy ma wielkie jak serna.
Oczami podłogi nie umyje. A widziałaś, żeby to kiedy brudna podłoga była?
Może Audrej jest drobniutka, ale ksiepie ma.
Chcesz mi powiedzieć, że moja Urszula sprzątać nie potrafi?
Nie wiem, ja nigdy twojej Urszuli na oczy nie widziała. Nie wiesz, to nie
Czyściutka jest. Gdybyś moją kuchnię zobaczyła, żadnej piątki nie przepuści.
O!
Kawalera mojej córki ci się zachciało?
Widziałam, jak na ciebie patrzył. Kto taki?
Ajustecjariusz. Ojej, jakie niewiniątko teraz robi, no.
A widziałam, jak szlepiami go zwodziła.
Nikogo nie zwodziłam.
Nie potrzebuję ani jego, ani żadnego innego.
Tak to nie mów.
Mam dość.
Nie tylko mężczyzn, ale i całej tej karczmy. I tego miasta.
Nikt cię tu na siłę nie trzyma.
Wiem, dlatego wyjeżdżam.
Dobry.
To, żeś się raz sparzyła.
Nie znaczy, że wszyscy kątli.
Właśnie, że zna.
Chciałbym mieć jeszcze dzieci.
Z tobą.
Króla ci nie dam, a Benkarta nie chcę.
Niczego by im nie zabrakło.
Tylko korony.
I tak Ludwika będzie nasz.
Jak to?
Nie mam syna.
Nie dawaj koronę mojemu królowi.
Karol, nie ma szans. Skąd ci to przyszło do głowy?
Bo to oszust.
Wykorzystywał mojego męża, pożyczał na wojnę, mamił szlachetstwem, a teraz się
tego wypiera.
Niewiasta?
Która?
Nie wiedziałem, że do niej wdychasz.
Teraz to nawet nie może na mnie patrzeć.
Czemu?
A, Bogdan.
Musiałem go odkazać, królobójca przecież.
Ja myślałem, że ona to zrozumie, że mi wybaczy, a...
Mądre, twarde jak gło. Z Litwy jest, dziwisz się?
Zabiorę.
No i dokąd pojedziesz?
Matka Banitka niewiele ci pomoże, a innej rodziny nie masz. Poradzę sobie,
daleko stąd.
Mam pewien pomysł.
Mam kuzyna w Opocznie. Porządnego człowieka. Na pewno chętnie cię
To daleko?
Wystarczająco. Jedź do niego. Może tam znajdziesz szczęście.
Za nie śpiewam.
Miłość.
Stać po mojej stronie, a ty wciąż się wahasz.
Mówiliśmy o tym tyle rady.
Więc dlaczego nalegasz, by Kazimierz jechał do Rzymu?
By poznawał młode królewny, księżniczki? A może życzysz mu syna?
To mój brat.
Bardzo nieszczęśliwy. Dlaczego tak ty tym przejmujesz?
Przecież znasz go i dobrze wiesz, że niewiasty to jego słabość. I szybko się
nimi nudzi.
Tym razem jest inaczej.
Widzę to.
I to mnie martwi.
Musimy działać, im będzie za późno. Im dłużej jest z tą mieszczką, tym mniejsze
szanse na prawowitego następcę.
Matko, to dar losu.
A co jeśli to Karol mu ją podstawił?
Tak.
Tak mi się trzęsła ręka.
Ledwoś tyle tu trzymałem.
Mnie też się czasem trzęsą, niczym łeb utny.
Czasem to się boję, że ucho takiemu utnę zamiast głowy. Przestań język.
Wiesz co?
Ja to bym zmienił zajęcie.
A ty?
No i tak.
Co to byś zrobił, gdybyś nie był katem? Co?
Mogłem być.
Chociażby rzeźnikiem. No co?
Robota podobna, a zdziebełko przyjemniejsze, co?
No weź na ten przykład taką świnię.
Nie błaga, nie prosi, nie mówi, że dzieci ma, że chciała tylko pożyczyć, a
ukraść. Nie, tam krzyczeć to nie krzyczy, ale jak dacznie kwiczyć, to
niż ta, co szuka męża dla tej swojej całej córki.
Regina.
A ty co byś chciał robić?
Nie wiem.
Nie wiem.
Ale coś bym chciał.
Nie.
Wszystko w porządku.
Królu.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.