Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku... Zbliża się orszak króla czeskiego Karola.
Przyprowadźcie Annę. Trzeba ją przygotować. Karol wystąpiło rękę Annę.
czy mały pałka i nie mierza to moi synowie, ale chciałbym, żeby tak było.
chociaż z kochanką doczekałem się potomków.
Ty nawet nie zaprzeczasz, że tu założyłeś. Czego ode mnie chcecie?
Nie pieniędzy tu szukamy. Rudę wiedzę.
Wlitwę. Czego tu?
Książę, przyjmij moje wyrazy szacunku.
Królu, bądź... Dobrym mężem dla mojej bratanicy.
Jan Jura, witaj.
Dokąd tak pędzisz?
Idę do swojej wybranki.
Żenisz się?
Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ślubie.
A ty skąd przybywasz?
Rozpros Budy.
Mam zaproszenie na ślub Anny z Karolem Nuksemburskim. Gdzie znajdę króla?
Wybiera się na polowanie.
Jest jeszcze na Wawelu? Wątpię.
Król nie lubi, jak mu się przerywa.
A to zaproszenie go nie ucieszy.
Świdnica wpadnie w ręce Czech.
A powiedz mi, jak tam brat twojej żony, Borkowic?
Co z nim?
Długo go szukałem na Śląsku.
Nie wiesz, gdzie się ukrywa?
Miałeś go przywieźć do Krakowa.
Jego głowę.
Musiałbyś o nią zawalczyć.
I swojej nie stracić.
Jest wyjęty spod prawa.
Naprawdę uważasz, że pojmałbyś jak chłopa wielkiego rycerza, z którym
stawałeś w bitwach?
A może bałbyś się go wezwać na pojedynek?
Słyszałem, żeś prędki w słowach i do bitki.
Ty masz swoje poselstwo, ja wesele.
Obaj pożyjmy jeszcze do następnej okazji.
Nie wiem, gdzie ukrył się Maciej.
Nawet jakbyś wiedział, milczałbyś.
Rozumiem to.
Krol wypuścił swojego Sokoła, ja swojego. Oba dopadły tego samego
Ludwik się wkurzył, wyrwał Giermkowi kuszę i chciał dziabnąć mojego. A zabił
swojego Sokoła. Był tak wściekły, że myślałem, że będzie wojna z Węgrami.
Czasami wojny zaczynają się z jeszcze głupszych powodów. Ale jeśli, panie...
Tak? Twój toków się nie sklepili. Bardzo dobrze, jest głodny. Przed polowaniem
nie dostaję jeść. Słusznie.
Szykuj.
Królu, jedna chwila. Skazano czekać, aż wrócisz z polowania, ale mam ważne
wieści z Budy. Mów.
Jesteś, panie, proszony na ślub księżniczki Anny z Karolem
Wiedziałem. W imieniu króla Karola i księcia Bolka uroczyście proszę, byś
przybył do Budy. Czyli świdnica stracona.
To lepsza niż niepewna wojna z królestwem czeskim.
Jaka będzie twa decyzja?
Ciszymy się. Przebędziemy na chlub Karola i Anny, żeby go upewnić w naszym
pragnieniu pokoju.
Z radością przekażę.
Wybierzesz się z nami? Słyszałem nowiny o sokolniku z Węgier. Przesłali go z
węgierskiego zworu.
Przesłała cię królowa Elżbieta? Tak, panie.
Najjaśniejszy panie rączy zgubił podkowy.
To podkujcie go, zaczekamy.
Dajcie bucznie, poćwiczymy.
Wybacz, panie. Zójdę później.
Zaczekaj.
Zanieś to do mojej komnaty.
Ty idziesz?
Na mój klub?
Winsuję, panie wojewodo.
O czym chciałeś rozmawiać?
Ciekawe rzeczy wyszły, kiedy szukaliśmy zabójców Błażeja.
Kiepsko było z jego majątkiem.
Domagał się wsparcia Marcina.
Oferował służbę każdemu, byle się ktoś zgodził.
I chętnych nie brakowało.
Co znaleźliśmy w jego kwaterze?
Węgierki.
Kilka takich znaleźliśmy przy jego trupie. A skąd je wziął?
Może Marcin mu płacił?
Albo ten Bogdan?
Sokolnik? Kto wie?
Może to człowiek Marcina?
A może ma zupełnie inne rotkawy z budy?
Marcin nie lubił Błażeja. Choć to jego krewny, nie jest jego człowiekiem.
A królowa Elżbieta nie przysłucha do kogoś takiego.
Ja nie.
Musisz mi pomóc.
Są sprawy i sprawy. Wrócimy do tej rozmowy.
Pani wojewodo.
Dowiem się, kto i za co płacił Błażejowi.
Zabójca zapłaci za to głową.
Poczekaj. Co się stało, najmilsza?
Okłamałam cię, najdroższa.
Okłamałam.
Ale jak?
Ojciec... Rzesłał gońca.
No to dobrze.
Kiedy przyjeżdża?
Nie przyjedzie.
A jak to?
Chory?
No mówże. Nie mam posagu.
Mów głośniej, bo nie rozumiem. Nie mamy pieniędzy, nie mamy ani kosza. Moja
chodzina jest biedna, nie wyślą posagu.
Zostanę stawą panną. Kurwa, wygadujesz. Nie mam nawet, żeby za suknię zapłacić.
Mów, co się stało. Ojciec pisze, że przekał trzeci pchocę z Dytlichem w
Odwiew się. Do tego Pomor zawiół połowę świn i burza zniszczyła stodołę i
ziarno. A może go Tatarzy napadli?
Mama Lucy jacyś.
A może chce na tobie zaoszczędzić?
Stokół dogoni każdy cel w powietrzu i na ziemi. Chciałbym mieć taką umiejętność.
Nie ma takiego celu, którego byś nie osiągnął, panie. Kilka by się znalazło
wtedy.
W każdym zdarzeniu jest boski plan.
Niektórych z tych zdarzeń nie rozumiem. Chyba, że Bóg się mną bawi. Bóg albo
Karol Luksemburski.
Bóg sprawdza stałość Twojej wiary, panie.
Byłoby większa, gdyby mi dał żonę miłą i płodną.
wtedy nie miałbyś głowy do królewskich spraw.
Nie każdy dar sprzyja obdarowanemu.
Przestań już.
Wystarczy!
Droższa mi jesteś od tych wszystkich waszych świn.
Od tych świn, co ten cały pomór je zabrał.
Droższe mi jesteś.
Od pieniędzy, których nie masz.
Od tych wsi, twoich, cudzych.
Kocham cię.
Taką, jaka jesteś.
Biedna, bogata.
Wydawczy.
Wierzę ci.
O ty świn.
Trubadurem to ty nie jesteś.
Nie, nie chcę być.
A czego chcesz?
Ciebie. Chcę ślubu.
Wesela. Chcę żyć, chcę się bawić. Ale jak ja za to zapłacę? Pożyczyć można,
czego oddać? Przecież ja mam majątek. Ale obyczaj każe.
Piękne. Dla kogo to? Jak to dla kogo? Do sukni ślubnej. Dla Jutty. Oczywiście.
A jak myślisz, ile mogłabym wziąć za całą suknię? Grosz się należy.
Grosz? Dwa!
No nie widzisz, ile tu tego jest? Kacper to ledwo żyje, tak się nasył.
No to masz rację, dwa grosze. Albo i lepiej. Człowiek raz w życiu się żeni,
prawda?
Niewiasta tak.
Oni mogą mieć tyle żony, ile zechcą.
Żona najpierw musi umrzeć.
A jak mąż zginie na wojnie, to też możesz wiąć następnego.
Albo złego męża możesz otruć. Co ty gadasz?
Zgadasz. Córka wiedźmi niby nie wie, o co chodzi. Lepiej złego męża otruć, niż
się z nim męczyć.
A co ty taka jesteś jakaś?
A ty może straciłaś serce dla któregoś?
Ale na winę!
Ale chyba mu się nie oddałaś przed ślubem.
Oddałaś się?
Nie.
Za mąż wychodzisz?
Tylko sprawdź, czy to niejaki Nisbon Hultaj, bo to wiesz.
Wspaniały, wyjątkowy.
Ciekawe, bo ja takiego w Krakowie jeszcze nie spotkałam.
A może to Litwin? Nie. Tatar, Żyd, bo wiesz, oni wierniejsi dla swoich żon od
naszych. Tak słyszałam. No mów, że wreszcie kto to jest.
Teraz nie mogę, ale pierwsza po mojej matce się dowiesz, obiecuję.
Dobrze, dobrze, dobrze.
Ładna wina.
Panie!
Panie!
Ronce nie pojedzie. To nie była tylko podkowa.
Co się stało? Ten hufnal był wbity w kopyto. Kowal zostawił hufnala? Który?
Żaden kowal by tego nie zrobił. Ktoś specjalnie okulawił wierzchowca króla?
albo... albo ten.
Chcę pięknie wyglądać dzisiaj.
Dasz mi jeszcze szkatułę?
Tak.
Nie zamartwiaj się tak.
Łatwo ci mówić, pani.
Zaniesiesz to do niemieckiego złotnika przy bramie.
Hankiego? Tak.
I sprzedasz. Dobrze.
Czemu, pani?
Nie wiesz?
Na twój ślub. Nie.
Pani, ja nie mogę. Możesz, Juta.
Ale ja nie będę miała z czego oddać. Ale to jest postanowione.
Żadnego ale.
Jak ja się mam cieszyć z brylanty i klejnoty, kiedy nie mogę się dzielić
innymi?
A ty jesteśmy najbliższe.
Nie chcę patrzeć na twój smutek.
Pani dziękuję.
Jakżeście króla pilnowali! A ty gdzie byłeś? W sali? Dosyć. Trzeba go znaleźć.
Muszę wiedzieć, kto go przesłał. Ja go znajdę.
Wycisnę z niego całą prawdę razem z jego flagami. Jacek go ściga z ludźmi.
Ciekawe, czy Ludwik go nasłał.
Marcinie powie ktoś?
Mówi, że jest z Budy.
Przekonał wszystkich.
Opowiadał o tym, jak królowa dobierała ptaki.
Wszyscy mu uwierzyli.
Też, panie. A teraz mam uwierzyć, że własna siostra chce mnie zabić, tak?
No, Lohen.
Dlaczego? Po co?
Jak to po co? Żeby Ludwik szybciej zasiadł na moim tronie.
Ciebie też tu przysłali. Musisz coś wiedzieć.
Oświeć nas.
Panie, rzeczywiście przyznaję za niedbałe.
Nie podobał mi się ten Sokolnik i to, że znów nie wiem czegoś, co dotyczy dworu
węgierskiego, więc posłałem list do Budy z zapytaniem, kto to.
I co?
Nie dostałem odpowiedzi. Dawno?
I milczysz?
Wiedziałeś, że jedziesz z królem na polowanie.
A może wiedziałeś, co knuje? A ty, wojewodo, też mogłeś sprawdzić
Dość. Przyjmuję zaproszenie. Wyruszamy do Budy.
Królu, teraz jest to niebezpieczne.
Mówisz do kogoś, kto właśnie uniknął śmierci.
Znajdźcie go. Może na torturach ktoś wyśpiewa. Zanim wyruszymy.
Co ty robisz?
Daj piwo.
Pójdę po kufel.
Z tobą.
Nie mogę żyć bez ciebie.
Jesteś gotowa?
Wyjeżdżamy? Tak, dziś w nocy.
Dlaczego w nocy? Bo tak chcę.
A ślub?
Myślałam, że... Ślub będzie w Moguncji.
Nienawidzę Krakowa.
Ślub bez matki? Co ona pomyśli? Chcesz mnie czy nie?
Tak. Tak, jestem gotowa. Wszystko spakowałam.
Jedziemy wozem?
Nie, konno. Nie zmieszczę moich rzeczy. To je zostaw!
Przecież mówiłem, że jedziemy konno.
Co się stało?
Dobre.
Przecież wróciłem po ciebie.
Przecież? Wszystko ci kupię, jestem bogaty. Ty będziesz szczęśliwa.
Wsidek po północy.
Mało brakowało, a już byś... Co ślub przy tym?
Masz wierzenie w tych rozkazach. A jeżeli zabójców jest więcej?
Zginę. Nie mów tak.
Nie jesteś zwykłym śmiertelnikiem. Nie? To co, nigdy nie umrę? Jesteś królem.
Odejdziesz, jak cię Bóg wezwie.
Albo z ręki zabójcy.
Ale wszyscy cię miłują, panie.
Jak tylko uda im się mnie zgładzić i Ludwik zasiądzie na tronie, to są się
bunty, wojny. On nie zna tych ziem.
Muszę mieć potomka. Jak nie z tą królową, to z inną.
Co teraz będzie?
No.
Twoja kolej.
Juto i Janie.
Najpierw Janie. Czy masz dobrą, nieprzymuszoną wolę tę Jutę, którą
tu widzisz przed sobą, pojąć sobie za małżonkę?
Tak.
Juto, czy masz dobrą, nieprzymuszoną wolę tego Jana, którego przed sobą
widzisz, pojąć sobie za małżonkę?
Co z tym zabójcą?
Przechodził kamieniem w wodę, ale nie opuści mnie. To starzyńcy sprawdzają
bramę.
Ja, Juta, biorę sobie ciebie, Janie, za męża i
ślubuję ci miłość, wiarę i uczciwość małżeńską oraz, że cię
nie opuszczę aż do śmierci.
Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, Wtrójcy, Jedyny i Wszyscy Święci.
Ja, Jan, biorę sobie ciebie jutro za małżonkę.
Spróbuję cię miłość, wiarę i uczciwość małżeńską.
Życie nie opuszczę, aż to śmierdzi.
Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny. Wszyscy święci.
Słabo za nim goniłeś. Na moście wpadłem na wozy wiodące na wawel.
Zabójca przeciął z imienia ostatniego konia. Wskoczył na Elbiet i zniknął w
ulicach pod zębem. Ale nie opuścił miasta. Mówiłeś.
I to Elbieta nazwała tego Sokolnika.
Wyduszę to z niej, choć bym miał pytać dwa tygodnie.
Prosić Ligiędzy, żeby przygotował królową do podróży?
Ja też sam.
Wejdź.
Najjaśniejszy pan.
Nie wracasz na wesele?
Jestem zmęczona. Muszę się położyć.
Słyszałem, że podarowałaś klejnoty. Jódźcie. Miły Gerd.
Odejdźcie.
Zobaczysz, jaki mam prezent dla Anny.
Będziesz zachwycony.
Zapomniałeś mi powiedzieć o jej wesele.
Chciałem cię oszczędzić do szczarowania.
Jadę sam.
Jak to będzie teraz wyglądało?
Tak jak jest.
Co to oznacza?
Król Polski jedzie sam, bo jest sam.
Ty nie wiesz.
Co ty mówisz?
Taka jest prawda.
Nie ma cię przy moim boku.
Próbowałem, Bóg mi świadkiem.
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje.
I nie jest mi z tym dobrze.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.