All language subtitles for Korona królów odc. 209

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku... Zbliża się orszak króla czeskiego Karola.

Przyprowadźcie Annę. Trzeba ją przygotować. Karol wystąpiło rękę Annę.

czy mały pałka i nie mierza to moi synowie, ale chciałbym, żeby tak było.

chociaż z kochanką doczekałem się potomków.

Ty nawet nie zaprzeczasz, że tu założyłeś. Czego ode mnie chcecie?

Nie pieniędzy tu szukamy. Rudę wiedzę.

Wlitwę. Czego tu?

Książę, przyjmij moje wyrazy szacunku.

Królu, bądź... Dobrym mężem dla mojej bratanicy.

Jan Jura, witaj.

Dokąd tak pędzisz?

Idę do swojej wybranki.

Żenisz się?

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ślubie.

A ty skąd przybywasz?

Rozpros Budy.

Mam zaproszenie na ślub Anny z Karolem Nuksemburskim. Gdzie znajdę króla?

Wybiera się na polowanie.

Jest jeszcze na Wawelu? Wątpię.

Król nie lubi, jak mu się przerywa.

A to zaproszenie go nie ucieszy.

Świdnica wpadnie w ręce Czech.

A powiedz mi, jak tam brat twojej żony, Borkowic?

Co z nim?

Długo go szukałem na Śląsku.

Nie wiesz, gdzie się ukrywa?

Miałeś go przywieźć do Krakowa.

Jego głowę.

Musiałbyś o nią zawalczyć.

I swojej nie stracić.

Jest wyjęty spod prawa.

Naprawdę uważasz, że pojmałbyś jak chłopa wielkiego rycerza, z którym

stawałeś w bitwach?

A może bałbyś się go wezwać na pojedynek?

Słyszałem, żeś prędki w słowach i do bitki.

Ty masz swoje poselstwo, ja wesele.

Obaj pożyjmy jeszcze do następnej okazji.

Nie wiem, gdzie ukrył się Maciej.

Nawet jakbyś wiedział, milczałbyś.

Rozumiem to.

Krol wypuścił swojego Sokoła, ja swojego. Oba dopadły tego samego

Ludwik się wkurzył, wyrwał Giermkowi kuszę i chciał dziabnąć mojego. A zabił

swojego Sokoła. Był tak wściekły, że myślałem, że będzie wojna z Węgrami.

Czasami wojny zaczynają się z jeszcze głupszych powodów. Ale jeśli, panie...

Tak? Twój toków się nie sklepili. Bardzo dobrze, jest głodny. Przed polowaniem

nie dostaję jeść. Słusznie.

Szykuj.

Królu, jedna chwila. Skazano czekać, aż wrócisz z polowania, ale mam ważne

wieści z Budy. Mów.

Jesteś, panie, proszony na ślub księżniczki Anny z Karolem

Wiedziałem. W imieniu króla Karola i księcia Bolka uroczyście proszę, byś

przybył do Budy. Czyli świdnica stracona.

To lepsza niż niepewna wojna z królestwem czeskim.

Jaka będzie twa decyzja?

Ciszymy się. Przebędziemy na chlub Karola i Anny, żeby go upewnić w naszym

pragnieniu pokoju.

Z radością przekażę.

Wybierzesz się z nami? Słyszałem nowiny o sokolniku z Węgier. Przesłali go z

węgierskiego zworu.

Przesłała cię królowa Elżbieta? Tak, panie.

Najjaśniejszy panie rączy zgubił podkowy.

To podkujcie go, zaczekamy.

Dajcie bucznie, poćwiczymy.

Wybacz, panie. Zójdę później.

Zaczekaj.

Zanieś to do mojej komnaty.

Ty idziesz?

Na mój klub?

Winsuję, panie wojewodo.

O czym chciałeś rozmawiać?

Ciekawe rzeczy wyszły, kiedy szukaliśmy zabójców Błażeja.

Kiepsko było z jego majątkiem.

Domagał się wsparcia Marcina.

Oferował służbę każdemu, byle się ktoś zgodził.

I chętnych nie brakowało.

Co znaleźliśmy w jego kwaterze?

Węgierki.

Kilka takich znaleźliśmy przy jego trupie. A skąd je wziął?

Może Marcin mu płacił?

Albo ten Bogdan?

Sokolnik? Kto wie?

Może to człowiek Marcina?

A może ma zupełnie inne rotkawy z budy?

Marcin nie lubił Błażeja. Choć to jego krewny, nie jest jego człowiekiem.

A królowa Elżbieta nie przysłucha do kogoś takiego.

Ja nie.

Musisz mi pomóc.

Są sprawy i sprawy. Wrócimy do tej rozmowy.

Pani wojewodo.

Dowiem się, kto i za co płacił Błażejowi.

Zabójca zapłaci za to głową.

Poczekaj. Co się stało, najmilsza?

Okłamałam cię, najdroższa.

Okłamałam.

Ale jak?

Ojciec... Rzesłał gońca.

No to dobrze.

Kiedy przyjeżdża?

Nie przyjedzie.

A jak to?

Chory?

No mówże. Nie mam posagu.

Mów głośniej, bo nie rozumiem. Nie mamy pieniędzy, nie mamy ani kosza. Moja

chodzina jest biedna, nie wyślą posagu.

Zostanę stawą panną. Kurwa, wygadujesz. Nie mam nawet, żeby za suknię zapłacić.

Mów, co się stało. Ojciec pisze, że przekał trzeci pchocę z Dytlichem w

Odwiew się. Do tego Pomor zawiół połowę świn i burza zniszczyła stodołę i

ziarno. A może go Tatarzy napadli?

Mama Lucy jacyś.

A może chce na tobie zaoszczędzić?

Stokół dogoni każdy cel w powietrzu i na ziemi. Chciałbym mieć taką umiejętność.

Nie ma takiego celu, którego byś nie osiągnął, panie. Kilka by się znalazło

wtedy.

W każdym zdarzeniu jest boski plan.

Niektórych z tych zdarzeń nie rozumiem. Chyba, że Bóg się mną bawi. Bóg albo

Karol Luksemburski.

Bóg sprawdza stałość Twojej wiary, panie.

Byłoby większa, gdyby mi dał żonę miłą i płodną.

wtedy nie miałbyś głowy do królewskich spraw.

Nie każdy dar sprzyja obdarowanemu.

Przestań już.

Wystarczy!

Droższa mi jesteś od tych wszystkich waszych świn.

Od tych świn, co ten cały pomór je zabrał.

Droższe mi jesteś.

Od pieniędzy, których nie masz.

Od tych wsi, twoich, cudzych.

Kocham cię.

Taką, jaka jesteś.

Biedna, bogata.

Wydawczy.

Wierzę ci.

O ty świn.

Trubadurem to ty nie jesteś.

Nie, nie chcę być.

A czego chcesz?

Ciebie. Chcę ślubu.

Wesela. Chcę żyć, chcę się bawić. Ale jak ja za to zapłacę? Pożyczyć można,

czego oddać? Przecież ja mam majątek. Ale obyczaj każe.

Piękne. Dla kogo to? Jak to dla kogo? Do sukni ślubnej. Dla Jutty. Oczywiście.

A jak myślisz, ile mogłabym wziąć za całą suknię? Grosz się należy.

Grosz? Dwa!

No nie widzisz, ile tu tego jest? Kacper to ledwo żyje, tak się nasył.

No to masz rację, dwa grosze. Albo i lepiej. Człowiek raz w życiu się żeni,

prawda?

Niewiasta tak.

Oni mogą mieć tyle żony, ile zechcą.

Żona najpierw musi umrzeć.

A jak mąż zginie na wojnie, to też możesz wiąć następnego.

Albo złego męża możesz otruć. Co ty gadasz?

Zgadasz. Córka wiedźmi niby nie wie, o co chodzi. Lepiej złego męża otruć, niż

się z nim męczyć.

A co ty taka jesteś jakaś?

A ty może straciłaś serce dla któregoś?

Ale na winę!

Ale chyba mu się nie oddałaś przed ślubem.

Oddałaś się?

Nie.

Za mąż wychodzisz?

Tylko sprawdź, czy to niejaki Nisbon Hultaj, bo to wiesz.

Wspaniały, wyjątkowy.

Ciekawe, bo ja takiego w Krakowie jeszcze nie spotkałam.

A może to Litwin? Nie. Tatar, Żyd, bo wiesz, oni wierniejsi dla swoich żon od

naszych. Tak słyszałam. No mów, że wreszcie kto to jest.

Teraz nie mogę, ale pierwsza po mojej matce się dowiesz, obiecuję.

Dobrze, dobrze, dobrze.

Ładna wina.

Panie!

Panie!

Ronce nie pojedzie. To nie była tylko podkowa.

Co się stało? Ten hufnal był wbity w kopyto. Kowal zostawił hufnala? Który?

Żaden kowal by tego nie zrobił. Ktoś specjalnie okulawił wierzchowca króla?

albo... albo ten.

Chcę pięknie wyglądać dzisiaj.

Dasz mi jeszcze szkatułę?

Tak.

Nie zamartwiaj się tak.

Łatwo ci mówić, pani.

Zaniesiesz to do niemieckiego złotnika przy bramie.

Hankiego? Tak.

I sprzedasz. Dobrze.

Czemu, pani?

Nie wiesz?

Na twój ślub. Nie.

Pani, ja nie mogę. Możesz, Juta.

Ale ja nie będę miała z czego oddać. Ale to jest postanowione.

Żadnego ale.

Jak ja się mam cieszyć z brylanty i klejnoty, kiedy nie mogę się dzielić

innymi?

A ty jesteśmy najbliższe.

Nie chcę patrzeć na twój smutek.

Pani dziękuję.

Jakżeście króla pilnowali! A ty gdzie byłeś? W sali? Dosyć. Trzeba go znaleźć.

Muszę wiedzieć, kto go przesłał. Ja go znajdę.

Wycisnę z niego całą prawdę razem z jego flagami. Jacek go ściga z ludźmi.

Ciekawe, czy Ludwik go nasłał.

Marcinie powie ktoś?

Mówi, że jest z Budy.

Przekonał wszystkich.

Opowiadał o tym, jak królowa dobierała ptaki.

Wszyscy mu uwierzyli.

Też, panie. A teraz mam uwierzyć, że własna siostra chce mnie zabić, tak?

No, Lohen.

Dlaczego? Po co?

Jak to po co? Żeby Ludwik szybciej zasiadł na moim tronie.

Ciebie też tu przysłali. Musisz coś wiedzieć.

Oświeć nas.

Panie, rzeczywiście przyznaję za niedbałe.

Nie podobał mi się ten Sokolnik i to, że znów nie wiem czegoś, co dotyczy dworu

węgierskiego, więc posłałem list do Budy z zapytaniem, kto to.

I co?

Nie dostałem odpowiedzi. Dawno?

I milczysz?

Wiedziałeś, że jedziesz z królem na polowanie.

A może wiedziałeś, co knuje? A ty, wojewodo, też mogłeś sprawdzić

Dość. Przyjmuję zaproszenie. Wyruszamy do Budy.

Królu, teraz jest to niebezpieczne.

Mówisz do kogoś, kto właśnie uniknął śmierci.

Znajdźcie go. Może na torturach ktoś wyśpiewa. Zanim wyruszymy.

Co ty robisz?

Daj piwo.

Pójdę po kufel.

Z tobą.

Nie mogę żyć bez ciebie.

Jesteś gotowa?

Wyjeżdżamy? Tak, dziś w nocy.

Dlaczego w nocy? Bo tak chcę.

A ślub?

Myślałam, że... Ślub będzie w Moguncji.

Nienawidzę Krakowa.

Ślub bez matki? Co ona pomyśli? Chcesz mnie czy nie?

Tak. Tak, jestem gotowa. Wszystko spakowałam.

Jedziemy wozem?

Nie, konno. Nie zmieszczę moich rzeczy. To je zostaw!

Przecież mówiłem, że jedziemy konno.

Co się stało?

Dobre.

Przecież wróciłem po ciebie.

Przecież? Wszystko ci kupię, jestem bogaty. Ty będziesz szczęśliwa.

Wsidek po północy.

Mało brakowało, a już byś... Co ślub przy tym?

Masz wierzenie w tych rozkazach. A jeżeli zabójców jest więcej?

Zginę. Nie mów tak.

Nie jesteś zwykłym śmiertelnikiem. Nie? To co, nigdy nie umrę? Jesteś królem.

Odejdziesz, jak cię Bóg wezwie.

Albo z ręki zabójcy.

Ale wszyscy cię miłują, panie.

Jak tylko uda im się mnie zgładzić i Ludwik zasiądzie na tronie, to są się

bunty, wojny. On nie zna tych ziem.

Muszę mieć potomka. Jak nie z tą królową, to z inną.

Co teraz będzie?

No.

Twoja kolej.

Juto i Janie.

Najpierw Janie. Czy masz dobrą, nieprzymuszoną wolę tę Jutę, którą

tu widzisz przed sobą, pojąć sobie za małżonkę?

Tak.

Juto, czy masz dobrą, nieprzymuszoną wolę tego Jana, którego przed sobą

widzisz, pojąć sobie za małżonkę?

Co z tym zabójcą?

Przechodził kamieniem w wodę, ale nie opuści mnie. To starzyńcy sprawdzają

bramę.

Ja, Juta, biorę sobie ciebie, Janie, za męża i

ślubuję ci miłość, wiarę i uczciwość małżeńską oraz, że cię

nie opuszczę aż do śmierci.

Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, Wtrójcy, Jedyny i Wszyscy Święci.

Ja, Jan, biorę sobie ciebie jutro za małżonkę.

Spróbuję cię miłość, wiarę i uczciwość małżeńską.

Życie nie opuszczę, aż to śmierdzi.

Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny. Wszyscy święci.

Słabo za nim goniłeś. Na moście wpadłem na wozy wiodące na wawel.

Zabójca przeciął z imienia ostatniego konia. Wskoczył na Elbiet i zniknął w

ulicach pod zębem. Ale nie opuścił miasta. Mówiłeś.

I to Elbieta nazwała tego Sokolnika.

Wyduszę to z niej, choć bym miał pytać dwa tygodnie.

Prosić Ligiędzy, żeby przygotował królową do podróży?

Ja też sam.

Wejdź.

Najjaśniejszy pan.

Nie wracasz na wesele?

Jestem zmęczona. Muszę się położyć.

Słyszałem, że podarowałaś klejnoty. Jódźcie. Miły Gerd.

Odejdźcie.

Zobaczysz, jaki mam prezent dla Anny.

Będziesz zachwycony.

Zapomniałeś mi powiedzieć o jej wesele.

Chciałem cię oszczędzić do szczarowania.

Jadę sam.

Jak to będzie teraz wyglądało?

Tak jak jest.

Co to oznacza?

Król Polski jedzie sam, bo jest sam.

Ty nie wiesz.

Co ty mówisz?

Taka jest prawda.

Nie ma cię przy moim boku.

Próbowałem, Bóg mi świadkiem.

Nie wiem, dlaczego tak się dzieje.

I nie jest mi z tym dobrze.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.