Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku odpiszmy na ojca.
Moja matka zginęła przez krzyżaków i ktoś musi za to odcierpieć. Jeśli
wystąpicie przeciwko królowi, nie ma tu dla was powrotu.
Przybysław nie jest winiem rozwoju swego syna. Podlega jednak prawu, jak
wszyscy. Dla majątku ludzie gotowi są oddać zdrowie, potem duszę, a na końcu
życie. Musimy wiedzieć, kiedy Wielkopolska się ruszy. Nic nie umie
Zostaw. Musi dożyć do okupu. Nie musi.
Ważne, żeby je przywieźli je złoto.
Dużo jesteś wart dla swojego króla.
Nie możesz mi słowa rzec, żeby się ratować.
Nie będę sięgał na okup, ani się układał z Kazimierzem. Ruszamy w głąby
królestwa. I w Rusę? Z górą łupów wojennych. Zamiast czekać na niepewny
Póki Polacy biją się z Litwinami, orda na tym korzysta.
Mam nadzieję.
Że pomodliłeś się do swojego Boga, bo to jest twoja ostatnia chwila.
Jesteś stary.
I król nie kazał ci tu jechać, samo chciałeś. Po co ci to było?
Daruję ci jeszcze jeden dzień.
Jak do jutra nie dostrzegam okupu SGS.
Długo kazałeś na siebie czekać. Byłem w kaplicy.
Prosić Boga, bym cię nie odzadnił, zanim cię posłucham.
Jeżeli uważasz, że ponoszę winy za śmierć pyłki, nie mierzę stań do walki.
A ponosisz? Nie.
Nie wierzysz mi.
Może lepiej było wysłać skrytobójcę zamiast mnie tu ściągać.
Jeszcze się wyda, że król układa się z litewskim mordercą.
Możni ci się zbuntują.
Układać?
Jesteś pewien, że dlatego tu jesteś? Ty mi powiedz, po co tu jestem.
A może wezwałem cię, bo tylko jedno ukoi mój ból. No.
Powiedz to.
Zabić cię.
Zawarłeś pokój z Krzyżakami. Nie przeciwko wam. Wiesz, co się dzieje na
Wiesz, co nas spotkało nad sprawą. Nie pomagałem im. Ale jesteś jakby po ich
stronie. Dogadałeś się z nimi, żeby spokojnie zajmować Ruś. A my otwieramy
krzyżackie. Rzeźnia za rzeźnią. To jest przyjaźń. To jest polityka.
Polityka! Twoja polityka!
Doprowadziłeś do wojny. Nie tak się umawialiśmy. Zajęliście Włodzimierz.
najeżdżacie tereny przygraniczne. Mazowsze.
Potopiliście setki naszych.
Nie wiem, kto to zrobił, ale uchronił nas przed kolejnym waszym najazdem. Ja
wysyłam do was posłów w spokojowych zamiarach, a wy co?
Zabijacie ich!
Księci nie jesteście! Więziliście kijstuta księcia! Mojego brata!
Ale żyje, choć zasłużył na śmierć. Jeszcze się z Ludwikiem chciał układać
naszymi plecami.
Żałuję, że Jasiek go nie zabił za pełkę i nie miał...
lepszy ochmistrz na dworze mojej siostry Aldony.
Przyjaciel.
Peruka.
Rycerz, który wiele lat spędził w litewskiej niewoli, stracił rodzinę, a
pojechał na Litwę mówić o pokoju.
Święty człowiek.
Czyżbyś miał sumienie jak chrześcijanin?
Nie uchybiłem cię, Kazimierzu, nie prowokuj mnie.
Boże, jakie to szczęście, że król budził z tak niedosłysnej wyprawy.
Królowa musi być dumna.
Ludwiku.
Witaj w domu.
Pozwól mi pogratulować tobie zwycięstwa nad wojskami litewskimi. Nie sądziłem,
że nazwiesz to zwycięstwem, matko.
W końcu Litwini dość łatwo ustąpili pod naszymi wojskami.
Nie trzeba dobywać broni, żeby wrócić zwycięzcom.
Darowałem się w nocy, bo szanuję twoje dokonania i
podziwiam twoje nieustraszone serce.
Nawet zacząłem żałować, że się okaleczyłem.
Poruszyłeś moje sumienie, starsze.
A wielka to sztuka.
Nie pozostawiłeś mi wyboru uciekających.
Jeszcze tego nie mogę wybaczyć.
Mamy tego więcej.
Wszystko jest dla was, tylko pozwólcie nam odjechać.
I tak będziemy was napadać.
Palić i łupić wasy wsie.
Zapłacisz głową za krzywdę mojego ojca.
Spróbuj.
Jasiek! Jasiek!
Wychodzimy! Zabieraj ojca!
Wychodzimy!
Pokazywałaś mnie przed całym dworem.
Pogratulowałam ci zwycięstwa. Ty je zakwestionowałeś. Nie, rzekłem tylko to,
widać było w twoich oczach.
Że to wszystko po nic.
Tygodnie w siodle, spanie, w lesie.
Puste jedzenie i kiepskie wino.
Marne towarzystwo twojego ledwie żyjącego brata i jego prostacy kompani.
Ataki litwińskich dzikusów.
To wszystko na nic?
Zatem uważasz, Że ta wyprawa była osiągnięciem. To byłem Włodzimierz.
Ciejstuta i namówiłem go na chrzest. Złamałem opór polskich możnych, by
przysięgli mi dzielność.
Włodzimierz zdająłeś, nie zdobyłeś.
A książę Ciejstut chyba niezbyt poważnie potraktował swoją obietnicę przyjęcia
chrztu, skoro uciekł. Polacy go wypuścili.
Zatem ich przysięgi również nie powinieneś traktować poważnie.
Zresztą Kazimierz żyje i nadal jest ich królem.
Ludwiku, doceniam twój trud.
Ty mnie doceniałaś.
Zatem mam cię głaskać po głowie i okazać komplementami? Od tego masz cały dwór.
Doceń, że ja... Chcę, żebyś wyjechała do klarysek, do obudy.
Pani, czy naprawdę nie mogę mieć chwili spokoju, żeby porozmawiać z synem?
Matko, wymagasz od tego kamunia wyczucia i taktu?
Idealny kandydat na szpieg.
Wróciłeś.
Myślałam, że Kazimierz cię zatrzyma.
W końcu nie przydałeś mu się jako szpieg.
Wróciłem, by dalej kształcić księżniczkę Annę, panie. Co tam masz? Dyktando
Anny? Naprawdę uważasz, że to sprawa niecierpiąca zwłoki?
List.
Króla Kazimierza.
Kiedyś tu znalazł to przy pełce i nie mierzy i wziął ich za szpiegów.
Dopiero gdy zginęli dotarł zakonnik, który to przeczytał. Kłupie. To są
nadania. Gdyby wiedział, że przybywają w pokoju, nie ubiłby ich.
A może wygodniej mu było założyć, że to szpiec dla nich wysłuchał.
Zgoda nie będę go poradził.
Kiedyś to zobaczył, co chciał zobaczyć. Wginęli za kawałek pergaminu.
Mogłem od razu wysłać wojsko. I tak byś nie przekonał braci, by odstąpili od
wojny.
Teraz już nie odpuszczą.
Nie unikniemy walki.
Najgorsze jest to, że znowu wysłałem druhów na śmierć.
Będę nadal wspierać i odwiedzać klareski.
Ale nie zostanę jedną z nich.
Nie otworzysz?
Domyślam się, co tu jest.
Dopóki będę miała siłę rządzić, nie usunę się.
Będę czuwać nad tobą, tak jak moja matka Jadwiga czuwała nad Kazimierzem.
Babka Jadwiga przywdziała habit.
Moja matka usunęła się w cień.
Kiedy poczuła, że zaczyna przeszkadzać miast pomagać.
Tak mnie postrzegasz?
Podróżując do Neapolu zatrzymałam się we Florencji. Chciałam zobaczyć freski
Giotta di Bondone.
Chłonąć atmosferę miasta, w którym narodził się Dante Petrarca.
Doskonale, matko, ale czy musimy teraz o tym rozmawiać? Wróciłem z wojny.
Stwierdzisz, że niczego nie osiągnąła, nie chcesz opuścić mojego dworu i teraz
nagle zaczynasz mi opowiadać o malowidłach?
Nadchodzą zmiany, czuję to.
Zawsze najpierw widać je w ludzkich umysłach.
Dopiero potem reszta świata wkracza w nowy porządek.
Matko, ale jaki to ma związek?
Musisz jak najprędzej zapewnić sobie pokój z Czechami.
I syna.
Wiedziałem.
Myślisz, że wiesz wszystko.
Może też wiesz, co jest w liście od wuja.
Kazimierz pisze, że jest już zdrow.
Żebyśmy nie mieli wątpliwości, że nadal włada Polską.
Potem napomyka...
o buncie wielkopolskiej szlachty i o tym, że Kunegunda nadal czeka na męża.
To pobieżnie, bo to mu nie wyszło.
Na koniec, między wierszami daje nam do zrozumienia, że na Pomorzu rośnie jego
następca.
Kaśko, syn Elżbiety.
Coś więcej?
Czemu nie zwróciłeś się z tym do mnie? Wykupiłbym Spitymirę albo odbiłbym go.
Ordy się nie boję.
Naprawdę? W takiej przyjaźni żyjemy, że pomordowaliście moich posłów. Już widzę,
jak Kiejstut wysyła delegację do Hanna.
Zapominasz, że mam więcej do powiedzenia niż Kiejstut czy Lubart. Nie wolno nam
zniszczyć tego, cośmy budowali przez lata.
Mam swoich ludzi wśród Tatarów. Ufam im.
Mogliby uwolnić Petymira nawet bez okupu.
Nie o pieniądze chodzi. Wiem. Zaraz kogoś pośle.
Ale za późno.
Musiałbym Jaśka w lochu zamknąć i zorganizować wszystko inaczej.
Już pewnie do nich dotarł.
Wiesz coś? Mów.
Johnny Begiel, syn Hanna, jest nieprzewidywalny.
Potrafi zabić za jednokrzywe spojrzenie nawet swojego.
Wszystko zależy od jego kapryszu.
Na razie nikt za nami nie jedzie.
Niedaleko jest wieś. Możemy się tam posilić.
Za co?
Miałem cię zatrzymać w Krakowie.
No ale nie udało się.
Tak jakbym miał huragan zatrzymać.
Nigdy cię nie odprawię.
Pamiętasz?
Sam mnie tego utrzymałeś.
Dopóki jest nadzieja.
Wróciłeś? Czekałam na Ciebie bardziej niż na króla Ludwika.
To miło.
Też za mną tęskniłeś?
Tak, jesteś taka radosna.
Jak mam nie być, kiedy wróciłeś?
Możliwe, że królowa odeśle mnie z powrotem do Krakowa.
Marny dla mnie szpieg.
Kto mnie będzie uczył?
Znaczy, a ty kogoś tak nie wolno.
Tak niebieskich oczu nie widziałem u żadnego z moich dzieci.
O, pewnie Kenna wyrośnie na piękność.
Będzie piękna jak jej matka. Charakter ma po ojcu.
To już gorzej.
Jak się Kaśko chowa na Pomorzu?
Jeszcze się z nim nie widziałem, ale rośnie z drów, w ciąży bogutła, w
na milicy. Jest dumny z Kaśka.
Ciekawe, czy odziedziczy po tobie ten nieznoszący sprzeciwu to.
Oby. Może mu się przydać.
Wtedy zdecyduję, że obejmie tron.
A Ludwik?
Przecież macie ze sobą układ.
Mam wnuka. To wiele zmienia.
Byłbym rad, nie ufam Ludwikowi.
Zdrowie naszych dzieci i wnuków.
Panie. Czas wracać.
Jeśli chcesz stąd odjechać niezauważonym królu, byłoby to wskazane.
Wypijmy za twojego syna. Może w końcu przyjdzie na świat.
Raczej nigdy.
Nie zrozum mnie źle. Nie mam nic przeciwko Adelaidzie, ale chyba sam
że chleba z tej mąki nie będzie.
Niczym mi nie uchybiłam.
Co mam zrobić?
Jesteś królem. Zrobisz to uważając na sposobne.
Może Kaśko i Kenna połączą kiedyś Polskę i Litwę przymierzem, jak niegdyś ty i
Aldona.
Aby tak się stało, musimy złagodzić złe nastroje.
Jak?
Udzielmy się, Rusio.
Walki nie ustaną.
Ruszamy na Rzymy Polskie.
Dostrzemy nawet do mężczyzn.
Spalimy i złupiemy każdą wyjść starego i jego zuchwałego syna.
Zemścimy się na całej rożynie mężczyzn.
Zbyt wiele spraw nierozwiązanych ziemia Włodzimiercka tego nie załatwi.
Z kistutem się policzę, ale zdrady na rzece nie przepuszczę.
Utonął mój najbliższy druh, Jurgis.
Współczuję, nie wiedziałem.
Potrzebuję czegoś więcej. Czego?
Pomóż mi odnaleźć zdrajcę.
Nawet gdybym wiedział, miałbym zdradzić kogoś, kto uchronił moje ziemie przed
najazdem? Nie żądałbym tego, gdyby to był Polak. Wiem, że zdradził ktoś w
naszych. Zatem co ja mam z tym wspólnego?
Ufam, że tyle, ile jadę śmiercią pełki i nie mierzę.
Wydaj zdrajca, ja będę naciskał braci, byśmy szli ku ugodzie z tobą.
Bo wiesz, że Litwa na tym zyska. Wiem, że to była niewiasta.
Pewnie ukryła się w Krakowie. Musiała dostać twoją ochronę.
Inaczej moi ludzie by ją znaleźli.
Zmieniła oznaczenie brodu.
Zmieniła.
Czyli ktoś oznaczył go tak, by twoi rycerze przeszli bez kranku.
Pomódl mi, a ja pomogę tobie.
Wydaj tych, którzy zdradzili królestwo.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.