All language subtitles for Korona królów odc. 200

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

Zatraniesz moją żonę?

Tak, zgadzam się. Czy to jest możliwe?

Że to dziecko jest Kazimierza?

Ależ pani.

Kiedy w końcu rozwiązanie?

Medyk potwierdził, że w kwietniu. Ktoś wspomniał, że chłopczyk został porwany.

Nie sądzisz chyba, że twój syn zabił Helenę? Koniec rozboju, panowie.

Czas się zbuntować!

To jest twoja odpowiedź dla Kazimierza?

Mam mu powiedzieć, że syn Hanna nie dotrzymuje danego przez siebie słowa i

panuje nad swoim ludem? To mam mu powiedzieć?

Jak myślisz, ile jesteś wart dla swojego króla?

Co z nim?

Co z nim?

Muszę mówić z królem.

Gdzie Spytek?

U Tatarów. Zostawiłeś go?

No, co się stało?

Co się stało?

Daj tą wodę, szybciej!

Gdzie jesteście?

Zobaczcie!

Na własne oczy widziałem, jak mu obcięli język. A potem mu ranę przypalali

rozpalonym żelazem.

Widziałeś i nic nie zrobiłeś. Miałeś go chronić.

Tak wielu ich było i stu ludzi nie dałoby im. Pozwoliłeś go okaleczyć.

Zostawiłeś go na pewną śmierć.

Dostaw, dostaw! Nie pora.

A dlaczego ciebie wypuścili?

Ledwo samemu mi się udało ich przekonać, żeby mnie wyprawili po oku. Do króla

nie widziałem innego ratunku dla sprytka.

Trzeba było go stamtąd zabrać.

Wierzaj mi, że uczyniłem wszystko, żeby go uratować.

Opowiedz to wszystko królowi.

Może on ci uwierzy.

Zabierz go.

Panie, przyjechał jakiś rycerz. Nie wiemy, co z nim zrobić. Pojmać go, czy

wypójść?

Mówił jak w gotową?

Powiedział jeno, że był z Chirakowa.

Z Chirakowa?

I że cię zna.

Prowadź.

To prawda, znam go. Zostaw nas.

Co przywiodło ciebie w tę stronę?

Ty.

Czego ode mnie chcesz?

Prawdy.

Mów jaśniej, rycerzu.

Chcę wiedzieć, kto zamordował moją żonę.

Pamiętasz ją?

Jakubie z Biskupicy?

Pani Helena.

Boże.

Jak?

Kiedy?

O,

pamiętaj się. Pójdź w dziewiętę. W dziewiętę?

I czego chcę? Myślisz, że to ja ją zabiłem?

A kto?

To niedorzeczne. Po co zjawiliście się w Sierakowie?

Przypadkiem. Drugi raz to nie uwierzę.

Zabłądziliśmy.

Nieprawda. Znasz tę ziemię. Już na nich zabijałeś.

Panie Lumsalu.

Spokojnie.

Szukasz winnych, zamiast pogodzić się z prawdą.

Okrutną prawdą.

Odjechaliśmy w pokoju.

Niedzielę temu wróciłem z Awinionu inną drogą.

Gdzie jest twój Giemek?

Jestem go pewny jak siebie samego. Wychowałem go. Gdzie jest?

Nie on za tym stoi.

Puspałem go z listem do Malborka.

Wróć, Ladochila.

Przenocuj pod moim dachem. Konturia skromna, ale bezpiecznie.

Choć tak mogę odpłacić za gościnę w Sierakowie.

A odejścia pani Heleny w spółku wie.

winni okaleczyć miast Spycymira. Uwierz mi, panie, gdybym tylko mógł go ocalić,

miałem go chronić i nie udało mi się.

Uczyń ze mną, co chcesz, panie.

Przyjmę z pokorą każdy twój wyrok. Nie czas teraz na to.

Ratujmy ojca, panie.

Spokojnie, Jarku, zdążymy. Chcą okupu?

W porządku.

Pojadę do Mersztyna, wezmę wszystkie klejnoty. Wszystko, czym można przekupić

Tatarów. Nie.

Posłował dla króla i królestwo zapłaci.

Wyklemy z okupem kogoś zaufanego.

To jest mój ojciec.

Muszę pojechać sam.

Powiedziałby ci to samo.

Zostań z owką i synem.

Zawsze się z tobą zgadzałem, Kazimierzu. Wybacz mnie, ale tym razem nie mogę.

Juro.

Zatrzymaj go.

Teraz to nawet sam diabeł go nie zatrzyma.

Ale mam pewien pomysł.

Katarzyno, proszę, kochany, Katarzyno.

Powiedzcie, że to nieprawda. Że to zły sam.

Powiedzcie. O Boże.

Mogłam go zatrzymać. Nie, nie obwiniaj się.

Spokojnie.

Najważniejsze jest, że twój mąż żyje.

Jak długo wytrzymam w niewoli? Boże.

Katarzyno, spytek to doświadczony w bojach rycerz. Już dawno minął czas,

walczył w boku króla Władysława.

Teraz byle przysiępienie, ledwo wstaje zło. Ale wiesz sama, jak to jest w

mężczyzny. Jak mają kaczar, umierają, a jak walczą na miecze, to jest igraszka.

Ale jak ci barbarzyńcy pójdą dalej?

Nie, zadręczając się nie pomożesz twój mąż.

To jest Rubin.

Weź go, proszę.

Zbierzemy opór i wykupimy Spydźmir z niewola.

Król nie pozwoli mu zginąć.

Mnie zacząłeś podejrzewać o zabicie Heleny?

Czemu?

Zostałeś znieważony w naszym domu.

Gdybym chciał się mścić za napaść sługi, zabiłbym go od razu. Ale tego nie

zrobiłeś.

Więc twój Knecht mógł się demścić na chalenie.

Panie Gunzelu, od lat żyję zgodnie z przykazaniami.

A to?

To niedorzeczne.

Uspokój serce.

Bóg nie zabrania wymierzania w sprawiedliwości.

Ciężko pokutowałem.

Więcej nie zabijam.

Twój miecz nie rdzewieje.

Helena była dobra.

Jak anioł.

Pełna współczucia.

To ją skrzydlił w płonie w piekle.

Jej szczątki tylko znalazłem, Jakubie.

Tylko szczątki.

Może dzikie zwierzęta.

Może.

Ale ludzie gorsi niż wilcy.

Sam taki byłem.

Zemsta nie przyniesie ci ukojenia.

Wiem, co mówię.

Nic mi go nie przyniesie.

Nic mi jej nie wróci.

Zaczekaj. Złość i gniew to najgorsi doradcy.

Robić krzywdę nie tylko sobie. Nie będę siedział bezczynnie, kiedy go tam męczą

i poniewierają.

Daj coś powiedzieć!

Król zgodził się, żebyś jechał.

Ale nie sam.

Ja pojadę z tobą.

Ruszamy o świt.

Zawiozłem listy, jak prosiłeś, panie. Pamiętasz pana Guncela?

Zaszczyt to był i przywilej gościć u państwa w Sierakowie.

Jak zdrowie pani Heleny?

Moja żona nie żyje.

Nie może to być pani z Sierakowa?

Znałeś ją wcześniej?

Przyznaj się.

Czemu to pytasz, pani Guncelu?

Mówiła w ostatnich swoich dniach, że może być synem Przybytłowa.

Niemożliwe. Ze wsi jest.

Nieślubnym synem.

Ale dla Heleny bratem.

Słodka to by była myśl, że krąży we mnie ta sama krew, co w pani na Sierakowie.

No błagaj.

Nie zrozumię. Źle, panie.

To nie była moja buta.

Jedna tęsknota za rodziną, której nigdy nie miałem.

Skąd pochodzisz?

Tego pewny nie będę nigdy, bo nie pamiętam.

Ani matki, ani ojca.

I nie pozwolę zrobić krzywdy temu, kto jest mi jako ojciec. Czego szukałeś w

naszych tronach? Przyznaj się.

Jesteś synem dobromiłym. Mów!

Mówcie spokojnie.

Rzeczywiście szukałem rodziny.

Dlatego błagałem u pana Jakuba, abyśmy nadłożyli drogi. Czyli jednak jesteś

synem Przybytłowa.

Nie jestem.

Skąd wiesz?

Bo znalazłem krewnych.

Ale dalej, za Szomotułami.

Wioskę złupili moi bracia z zakonu. W 31. wtedy zginęli jego rodzice.

Na szczęście odnalazł się ktoś, kto to potwierdził.

Zwali mnie Jakusz.

Jakusz z Obrzycka.

Chodź, Pani Gunzelu.

Pomódlmy się za duszę Heleny.

Otworzę naszą kaplicę.

Wszystko przygotuję.

Uderz w dzwony, Jakuszu.

Pamiętaj się na Boga.

Wiem, co robię.

Pójdziesz pod topór i Ciebie mam stracić? Walczę o nasze prawa, a życia

żal. Chcesz wystąpić przeciw królowi? Tak, formułujemy nasze żądania, że nikt

nie będzie mógł zarzucić nam strady. Kacielisz nie jest głupi. Doskonale

że chcesz uwolnić Wielkopolskę od zwierzchności Krakowa. Chcę. Nie będę

spokojnie patrzył, jak nami poniewierają i łupią nas.

A Ty, ojcze, powinieneś się do nas przyłączyć.

Mam się bić ze twoimi? Nie no, ze zdrajcami.

Ludzie starosty bezprawnie przejmują wielkopolskie majątki.

Ale ty, ojcze Spiżar, nie masz pełne.

Co ciebie to obchodzi?

Nie każ mi wyciągać miecza przeciwko tobie.

Jesteś moim synem.

Winnym jesteś posłuszeństwo.

Nikt mnie nie powstrzyma.

Przemyśl to, Macieju! Działać muszę, a nie myśleć po tym, co się stało.

Panie, chcesz to wszystko oddać na okuń z odpytek?

Jeszcze może to.

Juta, daj spokój. Jan Jura żyje.

Pani, jeśli go zapytają, to ja tego nie przeżyję. Ten na samą myśl serce

przestaje mi bić.

Przecież to piecho się oświadczył. Ja jeszcze nie zdążyłam posmakować

małżeństwa, a już mam go stracić.

A może ja mu wcale nie tak spiesznę do małżeństwa?

No przecież jakby nie chciał jechać, to by został.

Ale król dał mu rozkaz. Pani, tylko ty możesz przekonać króla, żeby zmienił

zdanie i zostawił Jana w Krakowie.

Ale ty chcesz stracować twój przyszły mąż jak dziecko?

Ja nie chcę go stracić. Ty nie stracisz go.

Ani kawałeczka.

Zresztą co to za radość.

Mąż, który nie może się całować, bo mój język ucieli.

Oda!

No to taka prawda.

Widzieliście?

Poborza podatków.

Co chcesz zrobić?

Tym, co tracimy, możni w Krakowie będą paśli swoje brzuchy.

Nie pozwólmy na to.

To rozbój.

Rozbój też jak nasze zabierają.

Daniny mają zostać u nas, w Wielkopolsce.

Tylko twoje odbierzemy.

Odwierzałem poborcom tego psa wierzbięty.

Zanim przeciwnie sprawiedliwości.

Wiecie, skąd ta królewska pijawka ma pieniądze?

Z tego, co zabrał. Z tego, co zabrał.

Danin należył się tobie.

A ten żyje jak książę.

Wierzbięta to królewski urzędnik.

Być przeciwko niemu, to jakby przeciwko samemu królowi. Myślisz, że król myśli o

tobie?

Albo o tobie?

Wielkopolanie go nie obchodzą.

Zabijać ktoś za to. Po co zabijać?

Tylko swoje odzyskać.

Grzejcie dalej zady.

Sam się tym zajmę.

Wech ten glej, panie Gunzelu, żeby cię nikt nie zatrzymał po drodze.

Jeszcze raz.

Współczuję ci, panie.

Dziękuję za wspólną modlitwę.

Niezwykłe wszystkiego, co się dręczy ponadto.

Nigdy nie uwierzę, że już jej nie ma z nami.

Mówiłem.

Pozwól duszy odejść do raju.

Chciałbym, ale nie mogę.

Idźcie, sprawdźcie tam co dzieje.

Dawaj takwy!

Idźcie!

Pozałuję!

Nie żyję.

Nie tak miało być!

Mówiłeś, że nikt nie zginie.

Nie moja wina.

Na miecz mi się nadział.

Przyniosłem ci jedzenie.

Nie bój się mnie.

Przecież jestem twoim bratem.

Czego ty chcesz?

Czego ty ode mnie chcesz?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.