All language subtitles for Korona królów odc. 198

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

Ojcze, rozważ to jeszcze trochę.

Rozważyłem. Jadę sam.

Dlaczego jesteś taki uparty?

Jasiek, ja posłowałem już do Tatarów, kiedy ty uczyłeś się jeszcze chodzić. I

muszę ci powiedzieć, że na początku marnie ci to szło. Ja nie mogę pozwolić,

żebyś pojechał sam.

Do prawdy?

Jestem już w takim wieku, że nie muszę pytać dzieci o pozwolenie. Zrozum, to

jest niebezpieczne.

Do prawdy? No cieszę się, że to zrozumiałeś.

Masz dla kogo żyć.

Masz syna, który potrzebuje ojca.

Ale ja też potrzebuję ojca.

A Kazimierz potrzebuje ciebie. Jeżeli któryś z nas dwóch nie powinien jechać

Tatarów, to jesteś to ty, Jaśku.

Jestem o niego spokojny.

Spytaki z piekła wydostałby się bez szwanku. Odkąd ta pewność, panie?

Odkąd pamiętam, służy królestwu. Ale to nie znaczy, że jest nieśmiertelny.

Chorował.

Często brakuje mu sił. A poza tym nie włada mieczem tak jak dawniej. Ale głową

językiem włada nie gorzej niż kiedyś.

Żal patrzeć, jak chodzi bez sił.

Pamiętasz mojego ojca, króla Władysława?

Oni są z innej gliny.

Widziałeś, jak Spytkowi oko błyszczało.

To jest wydbanie, on tego potrzebuje.

A jeśli Tatarzy nie będą chcieli go słuchać, to są wojownicy, nie dyplomaci.

Spytek też jest wojownikiem.

Dlatego wysyłam kogoś, kogo będą musieli wysłuchać. Posła rangi Spytka nie mogą

tak zaważyć. Poślij mnie razem z nim, proszę cię. Wystarczy twój jeden rozkaz.

Ojciec na pewno się zgodzi.

Potrzebuję cię tu.

Zbyt wiele się dzieje. Ja nie mam komu zaufać.

Już raz wysłałem dwóch z jednej rodziny.

Czyli przyznajesz, że czyhają tam niebezpieczeństwa.

Taka jest służba królestwu.

Mogę go wysłać z kimś, kto dobrze włada mieczem.

Do Biesław Skórozek, gdzie ratował.

Zgoda?

Obsypcję prógi w komnatach króla i królowej Solą. Bili dokładnie. Ty

wszędzie woreczki z wilem piolunu.

Na całym Wawelu? Na całym. Wy posylicie po dzielazia. Niech to tyle pełno, ile

ma.

Pani, lepiej żeby została gdzieś u siebie.

Szukam medyka królowej.

Gdy się czujesz?

Sama nie wiem.

Inaczej niż poprzednio.

Może to dobry znak.

Może teraz syn będzie.

Nie zaznałam Karla w jego komnacie. Wiesz może, gdzie go znajdę? Nie, ale

widziała, jak Eliasz się do swojej cieli.

Eliasz zna mnie od dziecka.

Wolałabym sprawy kobiece powierzyć komuś świeckiemu.

Karl to wprawdzie medyk królowej, ale podobno bardzo uczony. Pójdę po niego.

A ty, pani, wróć tutaj.

Ale dla mnie, co by ludzie nie mówili, to jest nie tutaj.

To by mieli ludzie mówić?

Tyle by cierpiałaś.

A na końcu Bóg pobłogosławił ci dziecięciem. To tak, jakby pan nie

nami wiół.

Panie, uważaj, pchły są na Wawelu. Skąd się tutaj wzięły? Nowa pomyweczka

przyniosła spod grodzia.

Pchły na Wawel?

Pani, idę po medyka.

Gabija ma rację.

Jak ci się urodzi syn, będzie pewnie podobny do niemierzy.

Zadzmy ten pójmiot, Macieju. Oj, zadzmy. U mnie innego nie uświadczysz. No, ale

dom skromny.

Pij, pij na zdrowie, Mikołaju. Miód dobry być musi.

A dom... Jakbyś u jakiego Krakusa gościł, to by ci Cienkusza wcisnął się

o pochwały na pracę.

Większych dusi groszy nad Krakusów nie znajdzie. Nie znajdzie.

Król Władysław. To był król.

O tak.

Królestwo Polskie zjednoczył. A skąd pochodził? A blisko.

Skóra. I chwistliwki robaczywki, jak źle mówię. A serce Chrystusa i Kościoła

Polskiego gdzie bije? Nie żyje do przorta. Więc jak to się stało, że cała

Małopolska się przy królopasie i z pogardą na nas patrzy? Cóż ty prawisz?

Tylko na tyle cię stać, Mikołaju?

Przytakiwać i miód mój złopać?

Trzeba działać, Mikołaju.

No.

Więc jak?

Przyłączysz się do nas?

Kuncel. Przez ciebie.

To twoja rina.

Czego chcesz? Helena nie żyje.

Do ciebie jechała.

Na Wawelu?

Mnóstwo pchał miłościwa pani. A Gabija wie o tym? Wie i robi co może, żeby ich

się pozbyć. Wawelu, nie chciałam mówić, bo cóż biedaczka temu winna.

Trzyma to pewnie w tajemnicy.

Jeśli dopuściła do plagi, odpowiada za to.

Ja tego nie powiedziałam. A czy pchły są niebezpieczne dla zdrowia?

Bardzo. Pani, król słaby, po chorobie.

No i czy pani musisz dbać o siebie?

Tak. Idźcie do Karla. Zapytajcie go, co należy z tym zrobić.

Karl ma dużo do roboty.

Co ty mówisz? Ktoś jest chory?

Ależ nie, pani.

Skądże? Nie trwóż się.

Chodzi tylko o cudkę.

Boże, biedna. Tyle nieszczęściom spotyka.

Dlatego należało jej się błogosławienie.

Ale co ty mówisz?

Cudka jest brzemienna?

Myślałam, że ci to wiadomo, pani.

Ach, te moje dwórki są zupełnie nieprzydatne. Ja w ogóle nie wiem, co

na zamku. Gdyby nie ty, Katarzyno... Zawsze do usług, pani.

Ale tak się zastanawiam. Nie mierzę, zginął w lecie, a cudzki brzuch

znowu nie taki duży.

Tylko na choroby powinno uważać, prawda?

Pani?

A patrz, że ci się pchłanie ukąsiła, ale spokojnie.

To tylko zbytnia fantazja ci doskwiera albo chęć uprzykszania życia innym.

Taka dworska przypadłość.

Możesz odejść, Katarzyna.

Czemu ciągle nie je?

Ja nie.

Chciałbym, żeby ta rozmowa została między nami.

Oczywiście.

Zwłaszcza, żeby Jasiek się o niej nie dowiedział.

A o co chodzi? Z Pycymirza.

Jeśli Jasiek będzie chciał za mną jechać do Ordy...

Powstrzymasz go. Gdyby to było takie łatwe. Najdziesz sposób.

Proszę, zrób to dla mnie.

Ja nie chcę, żeby się narażał.

A ty się nie boisz?

To ryzykowna wyprawa.

No przecież będę miał obstawy.

Dobiesław Kuroznek ze mną jedzie.

Dobiesław.

Ta miernota. Ja wiem, o czym mówisz, ale Jasiek wyprosił u króla, żebym nie

jechał sam.

Ja wiem, czym to się skończy.

On się pewnie zaraz pochoruje i mnóstwo czasu z mitrę, że w jakiejś gospodzie,

albo jeszcze gorzej, będę szukał pochówku dla niego.

Ale muszę to zrobić.

Muszę sobie przypomnieć, że jestem rycerzem.

Nawet gdybym miał nie wrócić.

A jeśli nie wrócę, dasz Jaśkowi.

Ale wrócisz.

Wrócę.

Nie zamierzam umierać na barbarzyńskiej ziemi.

Żebyście nie gadali, to by się ojciec nie frasował.

Ty jej nie pilnowałeś.

Do ciebie jechała, żeby cię ostrzec. To twoja żona.

Twoja siostra.

Mogłeś ją zatrzymać.

Nie wiedziałem, że rusza.

Nie wiedziałem.

A skąd ja mogłem wiedzieć, że tu jedzie?

Kto ją puścił samą?

Moja Helen.

Moja ukochana.

Ja mówię, nie śmierdził.

Poszedł teściwy.

Za moje grzechy mnie uzabrałeś.

To ja wyrządziłem tyle zła.

Przyszła pora, by zapłacić dług.

Bóg zabrał to, co miałem najcenniejszego.

Trzeba powiedzieć Przybytłowowi.

Ja tego nie zrobię.

Nie chcę przeszkadzać w modlitwie.

Pomódlmy się razem.

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości Twojej.

Ogromnie swej litości zgładź w nieprawość moją.

Odmyj mnie zupełnie z mojej winy.

I oczyść mnie. Przepraszam.

Przepraszam, ale ja nie mogę.

Każesz mi się kajać za moje grzechy, kiedy to inni się powinni modlić o

odpuszczenie win.

I wiem, co powiesz.

Że grzeszę pychom, ale to jest nic w porównaniu z cudzołóstwo, kłamstwo i

podłości innych.

Wybacz, panie, ale nie pojmuję.

Ja też tego nie pojmowałam.

Ale jednak dotarło do mnie.

Kaj zmierz, co dołożę z cudką.

Pani, to niemożliwe.

Dlaczego tak szybko wróciła po pogrzebie do Krakowa?

Dlaczego tak często bywa w jego komnacie?

Dlaczego on nie ma dla mnie dobre słowo? Już nie mówi on o czułych gestach.

Pani, ale to przecież jeszcze nie są dowody. Nie są.

Ale ile je łatwo znajdę?

Pani, niepotrzebnie ranić swoje serce. To nie ja je ranię.

Wszyscy próbują mi mówić, że to ze mną jest coś nie tak.

Niech lepiej spojrzą na siebie.

Masz boleści, pani?

Nie. Mdłości?

Już nie.

Byłam tylko zmęczona.

To normalne.

Ale nie zaszkodzi pić napar z pokrzywy.

Musisz teraz dużo odpoczywać.

Genał, a to już niedługo.

Niedługo?

Baba mówiła, że na świętej Zofii.

Niemożliwe. Brzuch jest zbyt duży.

Czyli urodzę wcześniej.

Tak myślę.

Przyjdź do mnie za trzy niedziele. Jeśli nie wydarzy się nic złego.

A ten niepokój, który czuje?

To musi być sprawa ducha, nie ciała.

Ciało jest zdrowe.

Zatrafimy się przyjść.

Na zdrowie.

Ale jesteś pewny?

Loki, nareszcie ten dom szczebiot.

A to nowina.

A czemu zwłóczą z nią?

Panienka, pani, ciągle zapominam, że ta mążatka pewnie chciała ci dzisiaj

powiedzieć, pewnie brata uprzedzić.

Przyznam ci się, Filipie, że były chwile, kiedy straciłem nadzieję,

że... Lena zazna szczęścia w macierzyńskiej miłości.

Ale poukładało się jej życie.

Zaraz. Ty pozwoliłeś jej dosiąść konia?

Jestem tylko sługą. Miałem pani rozkazać?

Lena nie z tych, co się słuchają.

Niech to ją tylko Gunzel do domu przyjedzie.

Mam żal do Boga.

Dlaczego doświadczył właśnie mnie?

Dlaczego zabrał do siebie tak wspaniałych ludzi, a inni cieszą się

wcale nie zasługują, by żyć?

To naturalne cudko, że buntujemy się, kiedy dotyka nas cierpienie.

Nawet Chrystus prosił swojego ojca, aby odsunął od niego kielich cierpienia.

On, który został wysłany, aby odkupić nasze grzechy na krzyżu.

Wiesz co?

Straciłam cierpliwość do ludzi.

Dlaczego zajmują się sprawy tak miałkie, tak nieistotne?

Dzisiaj nakrzyczałam na słuszkę za to, że śpiewała bezprostko.

Suszka ci wybaczy, cudko.

Wie przez co przechodzisz.

Staraj się jedynie nie czynić tego więcej.

I?

Nie znajduję już oparcia w modlitwę.

Tak naprawdę do mnie przyrwłeś, cudko.

Przecież mówię ojca.

Cudko.

Czy jest coś, co męczy twoją duszę?

Dziecie, które noszę pod sercem, nie jest niemierze.

Jest króla.

To wszystko moja wina. Moja.

Boże, jedyny i wszyscy święci mięci zmiłowanie.

Skąd mogłem wiedzieć, że ta dziewka plagę na zamek przyniesie?

Podobała mi się.

Więcej rzekłem, że ochmicz czy nie pomywaczki szuka.

Może i nie była czysta, ale czy to jest ważne, gdy do całowania chętna?

Z moje grzechy ta pchla zaraza. A więc to tak.

Odpowiesz za to, żeś płyna zamek przy bloku.

Czyli to jest kat.

Jest cały zapuchlony. Nie mój.

Mój też, nie wiem. Ale ja widziałem nieraz, jak kuchmistrz go dokarmiał.

Ktoś chciał mi narobić kłopotu? To biedno, bzdura.

Jeśli to celowo, nie będę mieć liczności.

Pchły na moim zamku!

To ja biegnę podgrzać polewkę, będą głodni jak wilcy.

A gdzie Hyvena?

Lepiej, żebyś siadł, ojcze. Ja nie chcę siadać. Mów, że gdzie moja córeczka?

Ona...

Ona nie żyje.

Synu... Helena zaraz tu będzie.

Virgi.

Wybacz, Eliaszu, że nachodzę ci o tej porze. Po to tu jestem, żeby wysłuchać

potrzebującego o każde poze dnia, a nawet nocy.

Co cię sprowadza?

Usłyszałem dzisiaj podczas spowiedzi świętej coś, co nie daje mi spokoju.

Powiesz swój niepokój Bogu.

Modliłem się cały wieczór, ale mimo wszystko wciąż o tym myślę.

Wobec ludzi obowiązuje cię tajemnica spowiedzi. Wiesz przecież, że nie wolno

jej naruszyć.

A co jeśli ta sprawa może zmienić wszystko?

Wszystko, Eliaku.

Nawet posykuletwa.

Ta tajemnica spowiedzi jest ważniejsza niż służba królowi.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.