All language subtitles for Korona królów odc. 196

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

Jeżeli ktoś obcy spyta cię, czyjś z Litwy, zaprzecz. Byś nie podzielił losu.

Nie mierzyj, Pełki.

Król Kiejstut.

Dostaniesz koronę. To wszystko jemu za chrzest?

Będziesz mi jak brat.

Zgoda!

Za Pełkę!

Za nie mnie! Nie możecie tego zrobić!

Idź precz, bo porąbiemy cię. Jak ty naszych druhów.

Panie!

Odejdź!

Odejdź!

Proszę! Piła!

Mieliśmy Cię szukać.

Uciekłem od tych dzikich ludzi.

Czułem, że coś jest nie tak. Żaden z Twoich ludzi do mnie nie dotarł.

Zwierzęta z tych Polaków. Dziki naród.

Nie to co Węgrzy.

Rozmawiałem z Ludwikiem.

Mądry z niego władca.

Ale potem pilnowali i trzymali. Myślałem, że już po mnie.

A słabego nie trafił.

Ja ich musiałem zabić, bracie, żeby się wyrwać.

Straszna była rzeź.

Siła ich była.

Ale jak w oczy śmierć zagląda.

Taka podła śmierć.

Nikt się nie ścigał.

Musisz budzić króla.

A co ty pilnę?

Król jest w tym.

Wracaj jak najprędzej.

Wojska wjeżdżają, będą dziś w Krakowie. Królowa zagadała.

Powiedz mi, a przekażę królowi, jak się zbudzi.

Zwyciężyliśmy? Chodźmy do kuchni.

Dam wam ciepłej trawy, a króla zbudimy.

Najutryśnie. Dobrymi wieściami.

Idź, idź.

Trzeba natychmiast budzić króla.

Bili dyskretnie.

Jest sam?

I przygotować do spotkania z Ludwikiem. Moja w tym głowa.

Kiedy uciekłeś?

Dwa dni temu.

Wszedłem przez las, żeby mnie ci barbarzyńcy nie dopadli.

Od kiedy tak boisz się polskich rycerzy?

To są bestie.

Jeden chciał mi oczy wypalić gorącym żeliwem, drugi wyciąć język z gardła.

księciu.

A przecież Ludwik zaproponował układ.

W takim razie jak się wydostałeś?

Kiedy zbliżał się ten z rozrażonym mieczem.

Powaliłem go na ziemię.

Reszta nawet nie zdążyła stać zła.

Chwyciłem za nóż.

Przeciałem w sznury.

Nie taki szybki, jak mówisz.

Czego chcesz?

Prawdy.

Co do ucieczki, Keith, to tak. Gdyby nie ja,

Kazimierzu, Kiejstut leżałby teraz w dworze, pociartowany przez twoje

Jadwig gotów był mu podrażnąć gardło.

Bogu dzięki, że do tego nie doszło.

Śmierć Kiejstuta pokrzyżowałaby mi moje plany co do pokoju z Olgierdem. Nie, nie

mógłbym do tego dopuścić.

A jak to się stało, że Kiejstut wybiegł z twojej niewoli? Mojej?

Zminowali go ludzie z Madobsza.

I pozwolili mu uciec.

Książę Bolesław.

Chyba nie żyje.

Księcia będziemy opłakiwać, jak się wszystko wyjaśni.

Ucieczka Kiejstuta nie była dla ciebie wygodna?

To była nasza sprawa.

Głupia zemsta.

Ja pojechałem z wojskiem by walczyć z Litwą.

Zdobyć Ruś.

I zdobyłem.

Zdobyli się.

Przypominam ci, że król Polski jeszcze żyje. Mówisz do mnie, jak gdybyś miał

mnie za poddanego.

Pamiętaj, że jestem następcą twojego tronu.

Dziś Rus jest twoja.

Jutro będzie moja.

Jeszcze nie jutro, bo ja cię nigdzie nie wybieram, Ludwiku. Nie życzę ci tego.

Ja przeciwnie.

Jeszcze dziś wyruszam za wojskiem do Budy.

Książę miecz wyjmuje, Boga w sercu nie miłuje.

Najpierw wiąże, potem sieka, Ich posoką chata

cieka.

Niczym dziki zwierz potworny, Książę liczby jest

ogromny.

dwóch rycerzy poszatkował. Nikt nie wierzy.

Słuchaj, każda duso miła, jak płynie żałosna nowina.

Uwaga, dwaj nasi rycerze.

Liczwina niech diabeł zabierze.

A ty co, nie Litwinka?

Sześć.

Ja cedzę na Wawilu. Kto mnie będzie podejrzewał? Do tego ziana Mikołaja.

Polaka.

By na Litwę jechała.

Nie będę się ukrywała. Zrobiłam, co musiałam.

Patrzcie, mamy tu jakąś Litwinkę.

Zastaw, zastaw, dość masz piwa we łbie. Idź do domu.

Idź, idź. Nie pójdę, idź.

Idź. Patrzcie za mną.

Już.

Ludwik nie dba o nasze sprawy.

Jego serce jest w budzie, a nie w Krakowie.

Mówisz tak, panie, bo bywa porywczy.

Ale spójrz na to z innej strony.

Król musi być stanowczy i pewien swoich rad. Inaczej powiedzą, że nie umie

rządzić. Nie musisz mi o tym przypominać.

Im jestem starszy, tym bardziej wspominam pisma mojej matki.

Minęło już dwanaście lat, od kiedy zmarła.

A ja dopiero teraz widzę, z jaką mądrością dbała o Koronę.

Umiała nawet się wycofać, żebyś mógł z inną ręką rządzić w państwie.

Gdyby Elżbieta tak potrafiła... Mylisz się.

Elżbieta miłuje Koronę tak samo jak ja. I tylko ona może pokierować Ludwikiem.

Jeżeli umrę bez syna, Ludwik zniszczy całe moje dzieło.

Dlatego muszę działać. Teraz.

Zjednoczyć Poznań i Kraków.

Zażegnać odwieczny spór między Wielkopolską i Małopolską.

Obawiam się, że ten spór nie jest do zażegnania.

Wątpisz w moją politykę?

Znam ludzi.

I oni, i my jesteśmy zbyt dumni. Oni od Popiela, a my od Kraka. Ale jedna nad

nami korona.

Egle nie może mieszkać za karczmą.

Zrobiła się niebezpiecznie.

Na Wawelu też nie.

Ani u Witełta, co na Podgrodziu. Nie rozumiem, po co mi o tym mówisz?

mnie poprosić, żeby zamieszkała u ciebie.

Na jakiś czas.

Pomoże ci przy córkach.

Jak się masz mnie o to prosić? Po tym, jak Olgierd zabył mojego męża... To nie

Olgierd kazał! Nie obchodzi mnie, kto kazał!

Ważne, że litewskie ręce podryżały im gardła! Ręce waszych braci!

Wynoście się stąd.

Dobrze się czujesz, pani?

Marczalne. Co one sobie wyobrażały?

Zawołać dziewczęta?

Nie, nie. Nie, broń Boże.

Ledwo ojca pochowała.

Nie chcę, żeby miały jeszcze problemy ze mną.

Musisz odpocząć, pani.

A nie myślę wypoczywać.

Jeszcze dziś siadę do Żochowa na grób ojca.

Nie pozwoliłem tym małopolskim drzcom zabić kijstuta.

A stali już nad nim z nożami.

Jesteś z tego dumny?

Ten łodr tak służył na śmierć gorszą niż ta, którą zadał naszym rycerzom. Pomyśl

tylko, co by było, gdyby zginął z polskich rąk.

Olgierd nie wybaczyłby tego Kazimierzowi.

Zapewniłem koronie pokój, a król mnie za to doceni.

Tylko, że ty najwyraźniej tego nie pojmujesz.

Posplemiłeś honor naszego rodu.

Honor? To ja wymyśliłem, jak porwać kijstuta.

Ale nie po to, by mordować go z zimną krwią. Właśnie po to! Tego chcą rycerze!

Zmienisz zdanie, gdy król w podzięce przywróci mi stanowisko generalnego

starosty wielkopolskiego.

Tak.

Cokolwiek bym zrobił i tak nigdy się nie wystarczy.

Jeszcze się przekonasz, że mój rozsądek daleko mnie zaprowadzi.

Jeszcze będziesz ze mnie dumny.

Nie mierzaj pełka, nie pomszczeni, jak jej stóp biega na wolności.

Niepotrzebnie posłuchałem suchy wilka i oszczędziłem jej stóp.

Ojcze!

Myślisz, że to czyni mnie słabym?

Czyni cię dobrym.

Spójrz na to z innej strony.

Po pierwsze zrobiłeś to, co kazał król. Po drugie jako jedyny nie przysiągłeś

Ludwikowi. A ja się postaram, żeby ci zdrajcy nie zostali nagrodzeni. Ale

zasługuje na nagrodę. To on zorganizował porwanie.

Maciek? Wolne żarty. Ojcze!

Póki ja doradzam królowi, nikt z Wielkopolski nie zostanie nagrodzony. Po

trupie.

Wybatr królu.

Chciałem ich pomścić, ale nie dali.

Dobrze się stało, że go nie zabiliście. Dobrze, ale nie dla mnie.

Winien byłem naszym druhom zemsty.

Panie, co on tutaj robi?

Jak najmierniej pokazywać na Wawelu niepomściwszy mojego męża i ojca.

Winien jest mu zabić Olgierda!

To nie Olgierd kazał ich zabić. To wina Kejstuta.

Olgierd żałuje, że jego brat to zrobił.

Nie możesz winić wszystkich Litwinów za zbrodnię jednego.

A Egle uratowała wielu naszych rycerzy.

Panie, wezwać medyków?

Ja się tym zajmę.

Coś ty za jeden.

Do księcia Kiejscu tutaj idę.

Uwodny.

Od żony dostałem.

Ma chronić przed zbójami, a więcej w tym kłopotu. W gospodzie uwagę zwraca.

W noc można dostać.

Ale nie.

Moja też taka mądra.

Ale kto wie, może gdyby nie one, to byśmy już martwi ziemię gryzli.

Bywa, bracie.

Bywa.

Król jest bardzo wdzięczny, żeś nie dopuścił do zabicia jakiejś tuta.

Siadaj.

Przyznaj, że to za twoją sprawą.

Rycerze puścili go wolno.

Król pewnie będzie czynił jakieś nadania.

Tylko co to komu? Na pewno mądrze mu poradzisz.

A ja tym razem chcę, żebyś to ty z nim porozmawiał.

Patrz. Uważnie słuchaj, ucz się.

Król potrzebuje młodych, zdolnych doradców. Ja już mu długo nie posłużę.

Jeszcze żyjesz, drogi spytku, i liczysz na tamten świat, czy nie wybierasz?

Nie, no nie wybieram się, ale... Siły już nie te.

Nie mierzę, starość minęła.

Choć śmierć straszna.

Przynajmniej zginął jak rycerz.

Bez tego bólu w krzyżu, bez tego potykania się o własne nogi, bez tego

zwierciarle, którego widzisz co rano.

Nie udała się starać Panu Bogu.

Nie dam ci się smucić za długo.

Musimy we dwóch pomyśleć nad nagrodą na Borkowica.

Więc jeżeli ty o tym myślałeś, może jak i urząd na zamku, tyle się zwolniło

ostatnio.

Nic mi nie jest.

To tylko chwila słabości.

Opieka króla sprawiła, że poczułam się lepiej.

Albo ci, że tylko tak wydaje.

Czegoś się trzeba.

Powiedz.

Zrobiłam coś strasznego.

Ale najpierw muszę pomówić z Egle i Gabieją. Poślij, bo nie proszę.

Zawołaj Egle i Gabieję.

Źle wyglądasz, biedactwo.

Napiłabym się czegoś. Ale nie piwa.

Czegoś krasnego, może soku z ogórków kiszonych?

Gdzie ta Gabija?

Chciałaś mnie widzieć, pani.

Chciałam...

Chciałam cię

błagać o przebaczenie.

A gdzie Egle?

Cudka zachowała się podle, ale może miała radę.

Nie mów tak.

Stanęłaś po stronie króla. Nie miała prawa tyle cię traktować.

Zresztą, a teraz koniec z Witwą.

Dziś staniesz się prawdziwą krakowską mieszką.

Przesuń się, no nie widzisz, że cuknie niosę.

Dogi mi tu, no.

Tylko nie mów, że to przebranie.

Uuu, to nie dziwię się, żeście poraginę wysłały.

To co, od czego zaczynamy? Od czepeczka?

Nie wiesz, panie?

To dzięki mnie Kate тут żyje.

Słyszałem, że to był pomysł suchy wilka.

Owszem, ale to ja powstrzymałem tych brutali, Jaśka i Jurę.

Gdyby nie ja, poćwiartowaliby go i rzucili wilkom na pożarcie.

W takim razie jestem ci bardzo wdzięczny.

Jako wynagrodzenie...

Chciałbym na powrót urząd starosty wielkopolskiego.

Tylko tyle?

Winno być jak dawniej.

Starosta poznański i kaliski. Chcesz, żebym odwołał Wierbiętę z Palowic? O to

mnie pragnę, tak?

Wiem, że to wiele, ale zasłużyłem.

Cieszę się, że przyszedłeś.

Przedstawiłeś twoje stanowisko.

O nagrodzie zdecyduje rada.

I ja jestem rad, panie.

Z Kazimierzem już się żegnałem. Nie obawiaj się.

Nie obawiam. Wierzę w twoją mądrość, panie. Więc wiem, że jesteście w dobrych

relacjach.

Nie tak dobrych jak ty.

Widziałam, jak w Lubinie brałeś tronę Kazimierza.

Prawie, że nie zauważa.

Trona Kazimierza to również twoja trona, panie.

Wspólny cel uświęca środki. Zapomniałeś o tym?

Ważne jest, żeby nie stracić z oczu tego celu. To mi nie grozi.

A teraz wybacz.

Miej oczy szeroko otwarte i uszy nastawione na słuchanie. Możesz na mnie

Jestem do twoich usług.

Dobrze. Teraz idź już.

Nie wiem o tym całym, panie. Gdyby mnie to ja najgłośniej słuchałem. Nie

słuchałem. Kto głośniej?

Dlatego pozwalam sobie przypomnieć. Błażej.

Błażej z Rajska.

Uszalałeś, Mikołaju. Co ty tu robisz?

Możesz zginąć.

Kazimierz prosi cię o tajne spotkanie.

Gdzie? Kiedy?

Właśnie ruszam na Litwę. W Miechowie.

Król po chorobie, ale będzie czekał w zakonie braci Bożogrobców.

Muszę wracać.

To ważne.

Król chce się ułożyć.

Wybądź do Miechowa.

Pomyśl o swoich synach, o wnukach, o przyszłych pokoleniach.

Zamyk we Włodzimierzu nie mniej jest ważny niż rozmowy w koronę.

Stawiasz na szali wielki sojusz.

Czyżby?

Ludwik Węgierski nie będzie chciał się układać.

A Kazimierz pragnie pokoju.

Miłował twoją siostrę.

Litwa jest bliska jego sercu.

W nagrodę za oddanie, waleczność i wierność koronie na mocy woli

Tobie, Jacku z Melsztyna, wręczam nadanie dębowej wsi wraz z

włościami.

Jan Jura dostaje na mocy prawa i woli królewskiej Piotrkową Wieś wraz z

przylegającymi włościami.

Otco Pilecki, w uznaniu za wierność koronie, mianuje Cię...

Starostą generalnym, Rusi.

Januszu, słuchaj, wilku.

Na twoje ręce składam akt nadania nowego kościoła.

Na chwilę ja wreszcie będziesz ze mnie dumny.

Odbić miał rację. Zobaczysz, ojcze, będę starostą. W imieniu mojego stanu

dziękuję za ten dar, który będzie służył mojemu kościołowi, jak i jego poddanym.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.