Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Jak tam?
Zaszokowałaś ich wczoraj. Nawet ja osłupiałam!
Prawie zapomniałam,
jak dobrze bawię się, rapując, mimo stresu.
Spotkałam wczoraj fajnego gościa.
Taki z wąsikiem. Mówił, że jest wspólnikiem Williama.
Pewnie ściemniał.
Uroczy wąsacz z brzuszkiem to mój typ.
Wysiadka! Niektórym to się powodzi!
Podwożę cię pod same drzwi!
Jak się ma nasz nowy właściciel wytwórni?
Jak na początek, zupełnie dobrze.
Założenie wydawnictwa imienia Apacza było bardzo szlachetne.
Właśnie o tym chciałem porozmawiać.
Dostałem e-mail z urzędu patentowego.
Podobno nie zgadzasz się na nazwę naszej wytwórni.
Mam do niej prawa. Wizerunek Apacza należy do mnie.
To część każdej zawartej przeze mnie umowy.
W tej sytuacji mógłbyś zrzec się tych praw.
Na pewno się dogadamy. Mała rekompensata załatwi sprawę.
To po części moja zasługa, że marka stała się popularna.
Przecież chodzi o Apacza.
Oczywiście. Nie puszczę was z torbami.
Wiem, przez co przeszliście.
Niedługo przyjdę do ciebie z ofertą.
Wszystko jasne.
Mamy tylko 42.
Szkoda, podobały mi się.
- Przykro mi. - Dziękuję.
Co z nimi?
Nieważne! Soolking wrzucił nagranie z twojego występu.
Wszyscy giganci francuskiego rapu gadają tylko o tobie.
Fred de Sky.
Mastar.
Zobacz, ile wyświetleń.
Wybuchłaś!
Szaleństwo.
Zbliża się do miliona wyświetleń. Trenduje na Twitterze!
Jeśli zaraz nie podpisze kontraktu, to już nic nie rozumiem.
Zobacz, kto to.
- Jak się masz? - Źle. Zdejmijcie to nagranie.
Czegoś tu nie kumam. Przecież wszyscy o tobie mówią.
Dlatego musicie je usunąć.
- To dowód, że musisz rapować. - Mówiłam, że nie chcę.
- Ale czemu!? - Świat rapu nie jest dla mnie.
Usuńcie filmik.
Liam, wracaj!
Przepraszam.
Zrobię, o co prosisz.
Wybacz, wyrwał mi się.
Mama zaraz przyjdzie.
Mam powody, dla których zrezygnowałam z rapu.
Mówiłam ci, żebyś poczekał.
W porządku?
Dawno cię nie widziałem. Jak życie?
Spoko, dzięki. Kiedy wychodzi twój film?
Lada chwila. Zrobiłem muzę, będzie mocno.
Pogadajmy w studiu.
Graj za mnie.
Siadaj, stary.
Opowiadaj.
Masz kontakt z Karnage'em?
- Nie, czemu? - Napadł mnie ze spluwą w moim domu.
Przez zerwany kontrakt na 400 tysięcy.
Myślałem, że jest od ciebie.
Robiliście interesy beze mnie.
A on to gangsterka nie rap. To twoja sprawa.
Jesteś rosły chłop, poradzisz sobie.
Wrzuciłeś jej nagranie bez pytania?
Chciałem dobrze. Żeby zobaczyła, że jest w rap grze.
- I co ci powiedziała? - Wkurzyła się.
- Mówi, że skończyła z rapem. - To czego ode mnie oczekujesz?
- Wiedziałaś, że ma syna? - Nie.
Czuję, że ciągnie ją do rapu, ale coś ją powstrzymuje.
Pogadaj z nią.
Ja też skończyłam z rapem. Więc i z raperkami.
To tylko rozmowa. Może tobie zaufa.
Menedżera znajdziemy innego.
Proszę, zrób to dla nas.
- Wygląda jak ty. Ile ma lat? - Siedem.
- A ojciec? - Umarł niedługo po jego urodzeniu.
- Chłopaki usunęli filmik. - Widziałam.
Nie chcieli źle, tylko dowodu, że odniosłabyś sukces.
- Nie mam im nic za złe. - Mają rację.
To nie takie proste.
Mów.
Nie próbuję cię zwerbować, chcę tylko zrozumieć.
Masz talent i zainteresowanie wytwórni, a wszystko odrzucasz.
Pamiętasz naszą rozmowę sprzed ośmiu lat?
Byłam częścią grupki w Marsylii.
Był tam koleś, który wszystkim zarządzał i za wszystko płacił.
Zaczął mieć grube problemy z prawem.
Dlatego postanowiłam iść solo.
- I co się stało? - Wściekł się.
Próbował zrujnować mi życie.
Gdzie jest teraz?
- Siedzi. Oby jak najdłużej. - Tym bardziej daj sobie szansę!
Zacznij od nowa.
Wiesz dobrze, jaki jest rap.
A tu nagle baba! W dodatku z dzieciakiem. Nie mam szans.
Ty zdecydujesz, ale wiedz, że jesteś do tego stworzona.
Pogadaj z nimi, mają wobec ciebie plany.
To nie pierwsi lepsi gangsterzy.
Apacza zastrzelono, jak to rozumieć?
To konsekwencje jego poprzedniego życia.
Liam, musimy już iść.
Jeśli się zgodzisz, chętnie zostanę twoją menedżerką.
Dobrze się bawiłeś?
Pożegnałeś się?
A dziś jemy hamburgery!
WIADOMOŚĆ AUDIO.
Nie odbierasz, kutafonie?!
Obyś liczył teraz moją kasę. Łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Udało jej się. Lalpha jutro tu będzie.
Dajmy z siebie wszystko.
Zrobimy jak Amerykanie: prezentacja w Powerpoincie,
drinki, przekąski, odstawimy się... Za nic nie odmówi.
Dobra.
Jesteście co do niej pewni?
Czemu pytasz?
Nie rozmawialiśmy, ale jeszcze nie nagrywała.
Nie wiemy, co potrafi.
Ma charyzmę, czar i mózg.
Słyszeliście ją. Narobi szumu w całej branży.
Rapuje dobrze,
ale nawet z najlepszymi beatami i promocją...
albumy raperki nie sprzedadzą się tak dobrze, jak rapera.
A Diam's?
To wyjątek.
Nie rób mi tego, Sno.
To pierwszy album Apash Music.
A ty co myślisz?
Zgadzam się, ale ona jest mocna.
No dobra.
A to drań!
Zobacz, co dostałem.
Nie wierzę.
- Co jest? - Cicheman wysłał swoją ofertę.
- Ile chce? - 200 tysięcy.
Co za gnój.
Współpracujesz z kimś od niego?
Tak, z kilkoma raperami.
- Możesz z nim pogadać? - To nie moja działka.
Trzymam się muzyki albo zostanę na lodzie.
Chodź, pogadamy z nim.
- Co planujesz? - Nie martw się, wysłucha mnie.
Nie przesadź. Znasz Cichemana.
Co tu robisz?
Dawno się nie widzieliśmy.
Chcecie mnie zastraszyć?
Nie. Chcemy tylko pogadać.
To nie zajmie długo.
Żartujesz sobie?
Chłopaki chcą uczcić pamięć Apacza, a ty śmiesz żądać 200 tysięcy?
Wiesz, że to wartościowa marka.
Po tym wszystkim, co przeszliśmy. To niemoralne.
Przez nich straciłem pracę i dużo pieniędzy.
To nie przez nas.
Jasne.
- Mogę już wysiąść? - Chcesz wysiąść?
Kolega chce wysiąść!
- Co to ma być? - Chciałeś wysiąść.
No co wy?
Przestań! Bez jaj! Wciągnijcie mnie!
Ile chcesz, gnoju?! Wciąż chcesz zarobić na Apaczu?!
Już nic nie chcę! Chcę do środka!
Mastar, wystarczy!
Nic już nie chcę!
Nie było tak źle, no nie?
A jak piśniesz słówko glinom, nie będziesz miał życia.
Spieprzaj.
Nie możemy tak załatwiać rzeczy. Nie chcę się w to mieszać.
A może byś podziękował?
Tak się rozmawia się z draniami.
Jedziemy.
Idziemy?
Bardzo cieszy mnie perspektywa współpracy z tobą.
- Spróbujemy cię do niej przekonać. - Co oferujecie?
Umowa jest prosta:
kontrakt na 3 płyty, zaliczka 50 000 euro.
Spoko.
Wiemy, że życie raperki nie jest proste.
Przygotowaliśmy strategię. Brahim?
No, dalej!
Lalpha. Silne imię wymaga silnego symbolu.
Poprosiliśmy Fifou o pomoc.
Lalpha z dużym A. Jak Illuminati.
Styl niezbyt wyzywający ani zbyt uliczny.
Poszerzy to docelową grupę.
Do pierwszego klipu myślimy minimalistycznie, jak u Drake´a.
Nie będziemy na tobie oszczędzać:
zatrudnimy znanych agentów i menedżera mediów społecznych.
Do ewentualnej trasy też już kogoś mamy.
Bardzo fajnie. Widzę, że się staracie.
Ale nie widzę tu miejsca na mnie.
To znaczy?
Mówicie, jak mam się ubierać, z kim pracować,
ale o sztuce ani słowa. Sam marketing.
Jakbyście tworzyli boysband, którego zdanie się nie liczy.
Mówicie o trasie, a co z moim synem?
Myślałam, że pogadamy o muzyce.
Marzę o nagraniu albumu, który stanie się klasyką.
Reszta nie jest tak ważna.
O muzyce też pogadamy. Sno nie mógł przyjść...
Przykro mi.
Miałam rację, wahając się. Nic z tego nie będzie.
Było aż tak źle?
Prezentacja była mocna, ale wolno się włączała.
Problem był w waszym podejściu. Ale nie tylko.
SHISHA BAR "FARAON"
Co słychać, Ousman?
Dobrze wyglądasz.
Ty też.
Cześć, panowie.
Zadbaj o gości, Manon.
Nieźle jak na skazańca.
To dzięki tobie. Naprawdę.
Pieniądze od ciebie bardzo mi pomogły.
Obiecałem, że pomogę i dotrzymałem słowa.
Potrzebujesz czegoś?
- Mam sprawę. - Wszystko, czego chcesz.
Ten twój Karnage sprawia mi problemy.
Co robi?
- Musi przestać i tyle. - Załatwię to.
- To mój gość, posłucha mnie. - Dzięki, stary.
- Masz chwilkę? - Odbieram Liama.
Pójdę z tobą.
Źle do tego podeszliśmy.
Mam nową ofertę...
- Mówiłam - to nie dla mnie. - Tylko mnie wysłuchaj.
Umowa jest pod ciebie, nie musisz spieszyć się z albumem,
masz pełną kontrolę nad wizerunkiem, promocją i marketingiem.
My możemy doradzać.
Co do trasy − liczy się twój plan dnia i Liam.
I masz 80% od sprzedaży.
A co wy z tego macie?
Zaliczka to tylko 25 tysięcy, a Apash Music ma prawa wydawnicze.
Zarabiam na odtworzeniach i sprzedaży,
a wy na teledyskach i reklamie.
Tworzysz muzykę, a my ją sprzedajemy.
To brzmi ciekawie.
Więcej nie mogłem zrobić. Przemyśl to.
Muszę iść.
Wiesz, gdzie nas znaleźć.
Czas spać, szkrabie. Doczytasz jutro.
Przykryj się dobrze.
Dobranoc, słoneczko.
A kołysanka?
Dobrze, ale potem do spania.
- Wystarczy? - Tak.
Lubię, jak śpiewasz.
Chciałbyś, żebym śpiewała codziennie?
Tak.
Kocham cię.
Idź spać.
Do jutra, szkrabie.
- Co jest? - Gdzie Ousman?
Pójdę po niego.
Przyszedł Karnage.
Niech wejdzie.
Czego chciałeś?
- Kopę lat, brachu! - Co jest?
Wyszedłem z kicia, więc wracam do roboty.
Pamiętam o swoich zawodnikach.
- Dobrze sobie radzisz. - Robię, co muszę.
Mam dla ciebie propozycję. Mam dostawę z Malagi.
Duży towar. Możesz sprzedać połowę.
- Nie wierzę w prezenty. - To nie prezent.
Jeśli się uda, będziemy dalej współpracować.
Co masz z tego?
Zostaw Mastara w spokoju.
To on cię przysłał?
Wiele razem przeszliśmy. Pracuje na siebie.
- Odwal się od niego. - Ty się odwal.
Nie zapominaj, że masz u mnie dług.
Nie chcesz mieć ze mną na pieńku.
W porządku. Wezmę tę robotę.
Prawidłowa odpowiedź.
Super miejscówa!
Oprowadzę cię.
To konsola, ale nie taka do gier.
To profesjonalny sprzęt do produkcji przejrzystego dźwięku.
Pokażę ci kabiny.
Podoba ci się? Spędzisz tu dużo czasu.
Świetnie się bawię.
A to nasz magik - DJ Sno.
Jeśli się zgodzisz, wyprodukuje ci album.
To byłby zaszczyt.
Witaj w Apash Music. Chłopaki w ciebie wierzą.
Dam z siebie wszystko.
To co, podpisujemy?
- Wszystko w porządku? - Według mnie tak.
Dzięki za długopis. Zatrzymam go na pamiątkę.
Jeszcze w kilku miejscach.
Trzeba zrobić zdjęcie!
To prawda.
Stańcie bliżej. Patrzcie w obiektyw.
Słuchałem podesłanych przez was kawałków
i widziałem filmik ze skradzioną platynową płytą Apacza.
Posłuchaj.
Nie mówi się źle o zmarłych, ale Apacz sam sobie na to zasłużył.
Co myślisz o kawałkach Yamara?
Wspaniałe. Prawdziwy obraz ulicy.
Tego właśnie szukamy. Od razu zacznijmy pracę nad albumem.
- Zgoda. - Co z kontraktem?
Wszystko ustalimy. Ale w zamian proszę o przysługę.
Jaką?
Chcę zniszczyć Apash Music, a wy mi w tym pomożecie.
Bez wahania.
Chwila. Co będziemy z tego mieli?
Proste. Zapłacę wam 100 tys. euro, niezależnie od sprzedaży albumu.
Ale...
jeśli Apash Music wypuszczą choć jeden album,
nici z umowy.
Zrobimy, co tylko powiesz.
Właśnie podpisali umowę z jedną babką.
Wiem, że działała w niewielkim gangu z Marsylii.
Dowiedzcie się, co się tam działo.
Utrudnijcie jej życie. Postraszcie ją.
Niech nikt po niej...
nie podpisze z nimi żadnej umowy.
Jasne?
Tekst: Weronika Staroń
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.