All language subtitles for Korona królów odc. 193

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Ja takie istotowi.

Tyle krzywd wyrządziliście w Wielkopolsce, tyle zabitych, tyle

Pan Bóg was oszczędza, przeklętnicy, to z mojej ręki poniesiesz karę. Jestem

posłem zakonu! Filipie!

Nie!

Piję za to, żeś się z nami zgodził.

Kiedy wojna, trzymamy się razem.

Wróg króla jest naszym wrogiem. A Litwini muszą zapłacić za haniebne

Pełka i Niemierza czekają, żeby ich pomścić.

Świadowcy donoszą, że synowie Giedymina rozdzielili się.

Olgierd idzie na południe. Obóz Kistuta niedaleko od nas.

A Lubart? Łatwiej będzie pojmać Juka, trupić jednego. Może lepiej Lubarta.

Ten psi syn mianował się księciem Halicko -Włodzimierskim. Jego dzieje

odbić. Zabycie Lubarta nic nam nie da.

To nie wytracy Litwinu. Porwijmy kiejstuta. To on kazał zabić Iłka,

posłów.

Popatrzcie na ptaki na niebie.

Nie sieją, nie żną, nie gromadzą w spiksach, a wasz pan

niebieski je żywi.

Czy wy nie znaczycie więcej niż one? Co masz na myśli, panie?

Człowiek nie jest lepszy od ptaków, jeśli nie słyszy woli Boga.

Trzeba zabić księcia Olgierda. Olgierda? Jak Olgierda?

Na tym zyskamy najwięcej.

Pamiętam. Białe płaszcze z krzyżami. Płonące chaty. Ludzi uciekających.

Rozcinanych mieczami. Przebijanych strzałami. Cośmy wam zrobili?

Ach, rycerze.

Zakonu Najświętszej Marii Panny nie.

Rozbumnicy.

Chrzeźmie do żyć. Zamilknij, człowiek. Czas zmienia człowieka, ale ja cię,

panie, pamiętam.

Chórze z was podłe. Nie rycerze. Ilicie, idź do siebie, proszę.

Kuca?

Oszalałeś?

Co się tu dzieje?

Olgiert nazywał się przyjacielem nie tylko Kazimierza, ale też Pełki i

Niemierzy. Mimo to zgodził się na ich śmierć. Olgiert nie wydałby takiego

rozkazu. Bywał na Wawelu, w budzie.

Moja matka uwierzyła, że ten barbarzyńca się ucywilizował.

Chciała nawet zostać jego matką chrzestną.

Ale on pozostał dzikusem.

Teraz chcę głowę tego dzikusa przynieść mojej matce. Panie... Ruszajcie

natychmiast ze swoimi chorągwiami.

Dołączę do was po przeglądzie wojska.

Macie uderzyć na Olgierda.

Jak dobrze, że wróciłeś.

Też się cieszę.

Jeszcze chwilę i by się pozabijali.

Stary zwariował.

Nastawiać na gościa Potław w domu swego pana.

Za atak na Potława Filipowi grozi sąd.

Musimy go uchronić.

Może Jakub mu wybaczy.

Dorot, coś proszę.

Filip jest jak rodzina. To jest dobry człowiek.

Porozmawiam z tym posłem.

W końcu wiedział, gdzie zawitał.

Przy tobie nic złego nie może się wydarzyć.

Taki odważny.

Zdecydowany. Jak wtedy, kiedy cię poznałam.

Ten wyjazd dobrze ci zrobił.

Ludwig ma 10 ciężkich chorągwi, tyle samo lekkich. Do tego wsparcie 500

z kuszami i łukami.

Nasza jazda nie wytrzyma starcia wprost.

Co zamysłasz? W nocy w lesie na wzgórzu ustawi się jazda Witowita.

W tym obozie ukryje się jazda Minigaiła. Po świcie połową swoich ludzi

przeprowadzisz atak na obóz Ludwika. Potem rozpieszkniesz się i ucieknie. Ale

jak wiem, że nie uciekamy z pola walki nigdy. Głupiś.

Chorągwie Ludwika rozwiną się w pościgu za tobą.

Wtedy ty, Gajleminie, uderzysz na nich z boku.

Minigaju, wpadniesz do obozu.

Ludwika, wgnieciesz kuszników, pojmiesz, a jak się nie da, zabijesz ludnika.

Wsmiały plan.

Najlepszy. Jak w pieśni o królu Wilhelmie.

Pamiętacie? O zdobywcy śpiewał ją ten krzyżek, tośmy go pojmali nad trawą. Nie

przypominaj tej klęski, ksiądz.

Tego psa Wimrzycha też dopadniemy.

Ludwik ma od nas trzy razy więcej zbrojnych.

Nie lepiej zapaść w lasy i kąsać go, jak wilki.

Nie boję się królów, Witowicie.

Jestem wielkim księciem.

Może się uszmy?

Kazimierz nam nie daruje.

Z królem Ludwikiem.

Co masz na myśli, Gailiminie?

Mocny jest.

Ciężkie chorągwie wrócą z pościgu, zmiażdżą nas.

Tak mówisz.

Myślisz, że jesteśmy słabsi niż Polacy i Węgrzy? Nie dotrzymujemy im w otwartym

polu.

W kejstucie Giedyminowiczu. Ja tam nie wiem, kim był król Wilhelm i co zdobył

on, ale... Boisz się.

Odwagi, Gajleminie!

Odwagi! Słyszysz, tak biją nasze bębny bojowe!

Tu jest twoje pole bitwy! I tu masz zwyciężyć albo polec jak Litwin! Z

Pojąłeś?

Zdobyłem w Łodzimie, sprzegnałem Polaków. Nie układam się.

Nigdy nie przegrywam.

Będą o mnie śpiewać pieśni.

Bądźcie gotowi. A ty, panie?

Ja idę pomówić z Perkunem.

Wiodłać konie!

Nie trzeba nam ochrony.

Tylko do Miedzy was odprowadzę.

Dalej prosta droga na południe.

Zbóje wam nie zagrażają. Boją się królewskich strażników.

Ale nie zbaczajcie więcej z gościńcem.

Zbój napadł na mnie w twoim domu.

To tylko stary chługa.

W głowie mu się pomieszało.

Napadł na posła. Na gościa.

Żałuję, że tak się stało.

Pomieszało się staremu.

Od krzyżatkich rozbojów.

To była wojna.

No tak, wojna.

Palenie chłopskich domostw.

Gwałty. Mordy na kobietach i dzieciach.

Żałuję. Ale nie cofnę czasu.

Powinnością rycerza jest okazać łaskę słabszym.

A pod tym krzyżem...

Twarde chowa cię serca bez chrześcijańskiego współczucia.

Mam zanieść skargę do papieża?

Pamiętam, że jesteś posłem.

Ale?

Ale nie drwij we mnie, panie.

Kłaniaj się, pani Helenie.

A staremu.

Zapomnieć nie mogę, ale wybaczyć potrafię.

Z Bogiem, panie Goncalu.

Może spotkamy się kiedyś na polu bitwy.

Jakubiec bitku bit.

Czekam.

Pokażę wioskę, w której cię znaleziono.

Wybacz, panie.

Naraziłem cię na śmierć.

Nie lękam się śmierci ani starego.

Tylko potępienia i gniewu w moim sercu, a tego nie czuję.

Chodźmy.

Jesteś gotów?

Należał do Amadeja, aby sprzeciwił się woli mego ojca i za to jego ród został

rozgromiony.

Z rządzenia losu uginają ludzi. Kto wiatr zawraca, ten darmo się trudzi.

Ty i te twoje zagadki.

Ten, kto sprzeciwia się woli króla,

zawraca wiatr.

Rzekłeś, panie.

Ja jestem wiatrem, tak jak mój ojciec.

Stanę się huraganem i zmiotę każdego, kto stanie na mojej drodze.

A wyznaczyłeś sobie już jakiś cel?

Kazimierz nie dożyje końca wojny.

Sam muszę zająć się Litwą, ziemiami na wschodzie, przyłączyć je do królestwa.

Słyszałeś, Marcinie?

To już jest moje królestwo.

A czy nie roztropniej byłoby zaczekać ze ściąganiem skóry zalmnego niedźwiedzia?

Niejeden stracił na tym zdrowie.

Czekaniem nie buduje się imperiów.

Pewien kupiec tak śpieszył się do żonki, że przez pomyłkę wpadł do jej matki i

zrobił sobie wnuka.

Lepiej nie oglądać Benkarta swoich czynów. Co to za porównanie?

Drażnisz mnie.

Dobrze, że panujesz nad twoim wichrem, panie.

Stanie na Wawelu razem z mieczem ojca.

To prawdziwy cud, że się odnalazły.

Ludzie mówią, że sam nie mierzy i pełka je przy kuli w boskiej kuźni.

Kto wie?

Może to znak?

Teraz wszystko się ułoży.

Ludwik po mnie wróci i zabierze do Bawarii.

Wuj i ojciec nie będą musieli walczyć.

Adelaida da ojca syna.

Wierzysz w to?

Nasz ród musi trwać. Dla dobra wszystkich ludzi.

Kiedy się żarliwie modli, Bóg nas wspiera.

To dlaczego Adelaida nadal jest bezpłodna?

Nie dość się modli? Tego nie powiedziałam.

Trzeba za nią prosić.

Obiecaj, że wrócisz.

Tak to smutno.

Kunegundo.

Tutaj każdy kamień i każda komnata przypomina mi o mężu i ojcu.

Pamiętam jak...

Jak trzymał mnie za rękę, gdy przybyłam na Wawel po raz pierwszy.

I gdy wchodziłam do kaplicy, żeby podziękować Bogu za ocalenie. Ale tu my

jesteśmy.

A tam ze wspomnieniami będziesz sama.

W Gołczy zawsze byłam sama.

Jesteś pewna?

Jaką mam nadzieję?

Bo tutaj ból jest nie do zniesienia.

Marcinie!

Śpieszę się do króla. O co chodzi? No nie udawaj, że mnie nie pamiętasz.

Dobrze, Błażeju.

Nie tak głośno.

Pamięć sama wybiera, co pamiętać.

Żeby człowiek nie zwariował od szkodliwych spraw i ludzi.

Cudko.

Niech Cię Pan prowadzi, cudko.

I niech obdarzy mnie spokojem duszy.

Dusza leczy jedno lekarstwo. Czar.

A jeśli dręczą wyrzuty tłumienia?

Nie masz sobie nic do wyrzucenia.

Gdybym poprosiła króla, żeby go nie wysyłał.

Cudko. Twój mąż był rycerzem. Miał honor i rozkaz króla.

Zginął jak rycerz, bez lęku.

Ciebie też kochał jak prawy rycerz.

Nie ma w tym twojej winy. To Bóg da i odbiera życie.

A czy Bóg chce nam zabrać Kazimierza?

Pan powołał mnie do ratowania ciał i ludzkich dusz. Nic więcej.

Każdy ma swoje miejsce i powołanie.

To jakie jest moje?

Sama to odkryjesz.

Tylko módl się i słuchaj wewnętrznego głosu.

Usłyszysz go w pokorze i milczeniu.

I to będzie głos Boga.

Niech Cię Bóg ma w obietnę, Członko.

Przywiozłem pozdrowienia od krewnych.

To daj mi je w worku, tylko nie dziurawym. Dobre słowa lubią się

Zwłaszcza, kiedy się wraz z nimi niczego nie dostaje.

Wolisz szermować słowami, a mężowi przystoi mieczem. Piękna odpowiedź,

Zaczynam wierzyć, że jesteśmy tej samej krwi.

Tylko umysły mamy odmienne.

Jak tam sobie chcesz.

Po twoim wyjeździe na Węgry taki się zrobił szum, że ledwo rodzina mogła się

utrzymać.

Poszedłem z wyprawą na Ruś, by nas wspomóc w biedzie.

Płacą ci odciętych głów? Nie, słabo płacą.

Ale ty jesteś blisko królów Kazimierza i Ludwika. Widać, bawisz ich jak na

dworny wesołek. Chcesz moją posadę?

Twoim konceptem bardziej na kata pasujesz.

Próbuj jednak, ale uważaj. Za jedno słowo można dać gardło.

Nie, dziękuję, to nie dla mnie.

Wystarczy, że będziesz o mnie pamiętał, krewniaku.

Przepniesz za mną, gdzie trzeba i komu trzeba.

A jak nie, sam pójdę i powiem, że jesteśmy z jednej rodziny.

Mów, że powiła cię najpiękniejsza siostra mojej matki.

Niewiasty lubiły mnie za gładkość lica.

Owszem.

Opatrzność równo rozdaje talenta.

Jednemu urodę, drugiemu rozum.

Bywaj, Błażeju.

Gdzie cię szukać? W cennych zjawach.

Wybacz, pani. Nie stara jestem.

Tak, tak.

Nie przeszkadzam, pani?

Wejdź, marszałku.

Mów.

Mówią, że król ma się lepiej.

Trzeba prawo mówić.

Na Wawelu Beto Chmistrza da mieszanie.

Podczaszego nie ma.

Kuchni, czy go zastępuje. Ale król nie jest jeszcze w pełni sił.

To co mam czynić?

Chronić go.

Wiem, że bez nim nie jest łatwo, ale musimy jakoś sobie pochodzić. To rad

spraw. Powiem ci, kiedy król będzie gotów.

Twoja bola jest dla mnie rozkazem.

Co to za mężczyzna?

Trzeba by całą suknię upuścić, żeby zauważył?

Nie słuchasz lekarzy?

Posłuchaństwo nie jest moją mocną stroną.

Ale choć tądek musi nią być.

Lubię, jak ty ze mną droczysz.

Kazimierz. Odpocznij.

Bóg ocalił mi życie, po to bym dokończył swoją misję.

Nie może być tak, że Ludwik z następcy tronu stanie się naszym drogiem. A

wygra cię wojnę?

Tak myślę.

Może napisz mu, by oszczędził jeńców. Na twój wyraźny rozkaz.

Mądrze mówisz.

Tęskniłaś? Bardzo.

A ty?

Kiedy jesteś przy bliskim śmierci, przed oczami stają różne obrazy, zazwyczaj te

niepiękne. Co masz na myśli?

Chciałbym ci wynagrodzić mój chłód. W dwójnastu, tylko nie wiem, czy potrafię.

Potrafisz.

Ja też.

Jestem wdzięczny, że urządziłaś to święto na Wawelu i w mieście.

Ludzie dzięki temu mogli na chwilę zapomnieć o wojnie, o swoich zmarłych

bliskich. Poczuli, że się o nich myśli. Cieszę się, że mówisz o tym.

Może jesteś królową, kiedy ja cię nie przytłaczam.

Ale co ty mówisz?

Twój majestat daje mi siłę.

Kazimierz, ja pragnę być przy tobie i kochać cię.

Tego nikt nikomu nie może zagronić.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.