All language subtitles for Korona krolow odc 190

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku.

Olgierd prosi艂 o wybaczenie za brata.

Kiejs odkaza艂 z zimn膮 krwi膮 zamordowa膰 kr贸lewskich pos艂贸w.

Potwiartowali ich na kawa艂ki.

W艂o偶yli do work贸w.

G艂owy odr膮bali.

Bo偶e. I to szalenie barbarzy艅sze.

Niech B贸g ma w opiece jego poga艅sk膮 dusz臋.

Jego ofiar pe艂ki nie mierzy. Umarli we ostatnich sakrament贸w.

I bez sensu.

Kazimierz i Ludwik i tak wygraj膮 t臋 wojn臋.

Ja te偶 bym zgin膮艂, gdyby ksi膮偶臋 Olgierd mnie nie wzi膮艂 w niewoli.

Obrabowali mnie, poga艅skie zb贸je.

Trzymali jak psa bez jadla i napoju.

Id藕 ju偶.

Ksi膮偶臋 Olgierd m贸wi艂...

偶e za poserstwo do ciebie kr贸lowo dostan臋 nagrod臋.

Po drodze mog艂em zgin膮膰 wiele razy.

Zostaniesz ch艂ajnie wynagrodzony. A teraz odpocznij. Wska偶 wielebnemu

Olgierd nie panuje nad swoim dzikim bratem? Jak to mo偶liwe?

Z jednych rodzic贸w rodz膮 si臋 wilk.

I Baranek.

Przekl臋ta gadzina, kto jest tu? Kto tam tak naprawd臋 rz膮dzi?

Jak Ludwik ma sobie da膰 rad臋 z Litwinami?

Jak 艣mier膰 si臋 wywija, niech i dziecko wywinie si臋 z przygody i nieszcz臋艣cia.

Jak 艣mier膰 si臋 kr臋ci, niech mu si臋 tak w艂oski kr臋c膮.

Kto jest ojcem?

czyni to nieokrzeszane dzikucy.

Zawsze by艂o to wiadomo.

Nie wszyscy.

Olgierdowi marzy si臋 zmieni膰 Litw臋.

Tw贸j to wp艂yw na niego, pani.

Ale jeden Olgierd to za ma艂o, 偶eby z pogan uczyni膰 chrze艣cijan.

Diab艂a nale偶y przep臋dzi膰 mieczem i ogniem.

To samo m贸wili Niemcy o Polakach i co?

Zawsze wam wojna w g艂owie.

Kiejstut potrad膮 w mycu, je艣li morduje kr贸lewskich pos艂贸w.

Martwi臋 si臋 o Ludwika.

Gdzie on jest?

Ty, co to znaczy walczy膰 z kale艅cem?

Kiejstut mo偶e wys艂a膰 skrotob贸jc贸w.

Albo...

Uk艂ada膰 pok贸j z Ludwikiem, a potem otru膰 go w trakcie biesiady. Nieraz tak

bywa艂o.

Kazimierz chory.

A jak nie wyzdrowieje?

A co jak wyzdrowieje?

Kr贸l Ludwik potrafi przeprowadzi膰 wypraw臋 bez kr贸la Kazimierza. M贸j brat

wspiera膰! Kr贸l Ludwik jest m膮drym w艂adc膮.

Nie da si臋 podej艣膰.

Oszcz臋d藕my swoich m膮dro艣ci. M贸w co wiesz. Gdzie s膮 nasze wojska? Gdzie

S艂ysza艂em, 偶e w imi臋 dzie艂a temu...

Kr贸l Ludwik min膮艂 Lublin. Dwie niedziele temu?

Cesarz Otton potrzebowa艂 jednej, 偶eby zdoby膰 Zem. Nic nie wiesz!

Bo偶e, ta niepewno艣膰 zawsze to tam.

Wola艂abym by膰 rycerzem u jego boku.

Ni偶 matk膮.

Perku, tu jak i w 艁o偶u i na wojnie.

Ty, kt贸ry w艂adasz Jorunem, w臋ch mocny, w臋ch mocny, w臋ch mocny, w臋ch

mocny, w臋ch mocny, w臋ch mocny, w臋ch mocny, w臋ch

mocny.

Po to mnie wzywali艣cie. Dziecko zdrowe, Juliannie, nic si臋 grozi.

Dlaczego pos艂aniec straszy艂?

Nikt pani nie wysy艂a艂 po ciebie pos艂a艅ca. A jak to nie?

Przywi贸d艂 mnie. A jak wygl膮da艂?

Zwyczajnie. Jakie nosi艂 imi臋?

Sk膮d mam wiedzie膰? Gdzie on jest? Przyprowad藕cie go tu. Nie widzieli艣my z

pos艂a艅ca. Sam przyby艂e艣.

Zarzucesz mi k艂amstwo.

Gdzie偶 bym 艣mia艂, ksi膮偶臋?

Kto by widzia艂 pos艂a艅ca?

By艂 wys艂annik Perkuna do wielkiego w艂adcy.

B贸g chcia艂, 偶eby艣 zobaczy艂 swoj膮 c贸rk臋. Mo偶e ma dla niej wielkie zadania.

Ciesz si臋, Olgierdzie!

Zdrowie i chwa艂a ksi臋cia Olgierda! Na jego p艂odnych l臋d藕wi i potomstwa!

Zdrowie!

Panie. M贸wi艂em, 偶eby nie przeszkadza膰. Przybyli zwiadowcy z nadgranicy.

No dawaj ich, na co czekasz.

Gadajcie. Wielki i wspania艂y ksi膮偶臋. Wojska polsko -w臋gierskie wkraczaj膮 na

Gdzie s膮?

Do kt贸r臋dy wkraczaj膮?

Wygl膮da na to, 偶e od Lublina.

Gdzie?

Za rzek膮. Za jak膮 rzek膮, psi synu?

Ile dni drogi?

Podchodz膮 pod B贸g. S膮 za Brze艣cie osiem chor膮gwi polskich, sze艣膰 w臋gierskich, a

dni misi 艂apieszych.

Stra偶!

Nakarmi膰 napoji ci po 20 bat贸w.

Ruszamy. Sami?

Nie poczekasz na Olgierda?

Nie damy rady takiej sile.

呕e do nich por臋, pa艅?

Wejd藕. Ksi臋偶niczka poznaje w艂a艣nie 艣wi臋tego Tomasza Akwinaty, pani.

Nie za wcze艣nie?

Posypia艂am si臋 jego summa teologia.

To nie na niewiesci膮 g艂ow臋.

Twoja g艂owa, pani, przewy偶sza wi臋kszo艣膰 m臋skich.

Natura Boga jest nam niedost臋pna.

Wiemy, 偶e jest, ale nie kim jest.

A ksi臋偶niczka Anna zna ju偶 pi臋膰 dowod贸w Tomasza na istnienie tw贸rcy.

艢wietnie.

Z czym przychodzisz? Mam inne sprawy na g艂owie.

Anna bardzo t臋skni za domem.

Za 艢widnic膮.

Taki jest los kobiet.

Ci膮gle si臋 o kogo艣 martwi膰 albo o za kim艣 t臋skni膰.

Czekaj.

Pojedziesz do Lublina.

I dalej, je艣li b臋dzie trzeba.

Ale pani, tam jest wojna.

W艂a艣nie.

Musz臋 wiedzie膰, co z Ludwikiem i Kazimierzem. Ja nie jestem

W obojennym, pani.

A ja nie ka偶臋 ci walczy膰.

Dowiesz si臋 co i jak od Marcina Zrajska.

Tylko jemu ufam.

Przyk艂uj si臋 do drogi.

Skoro tak bardzo si臋 l臋kasz, mo偶esz jecha膰 w niewiejskim przebraniu.

Wracaj szybko z wyj艣ciami.

Nie czekamy na Olgierda.

Zdemaskowa艂em braciszka.

Olgierd nie chce wojny z Polsk膮 i W臋grami. S艂aby jest.

Zawsze mia艂 s艂abo艣膰 do Karimierza.

Marz膮 mu si臋 polskie zamki.

Straci艂 litewskiego ducha i rozum.

Bogowie go opu艣cili.

Kto艣 uwa偶a inaczej?

M膮drze m贸wisz, ksi臋偶e.

Strach prowadzi g艂upc贸w.

M膮dry rycerz bije wroga, uk艂ada si臋 z pokonanym. Mo偶e ksi臋偶e Olgierd wymy艣li艂

sobie jak膮 spraw臋 w Wilnie, 偶eby do nas nie do艂膮czy膰. Po cichu sprzyja Polakom.

Nie tobie s膮dzi膰 mojego brata.

Jeszcze s艂owo oka偶e, ko艅 mi rozw艂贸czy si臋.

Wybacz, panie.

G艂upio gadasz, bo gard艂em ryzykujesz.

Ale i m膮drze m贸wisz.

Olgierd straci艂 bojowego ducha.

Dziecior贸b z niego i kr贸lewski kocha艣.

Twoja m膮dro艣膰 i 艂askawo艣膰 o pani jest dla nas ostoj膮 w ci臋偶ki czas wojny.

Widowisko, kt贸rym nas uraczy艂a艣, podnios艂o... Ducha na Wawelu. B贸g nam

daj膮c tak wielk膮 kr贸low膮. Dzi臋kuj臋.

Ca艂e serce wam dzi臋kuj臋.

Rado艣膰 poddanych to jest rado艣膰 kr贸l贸w.

Wybacz, kr贸lowo.

Co mam ci wybaczy膰, marsza艂ek?

Ma艂膮 wiar臋 ma艂ego cz艂owieka.

Pomyli艂em si臋.

艢wi臋to i pokaz by艂y wielk膮 ide膮.

Twoj膮 ide膮, pani.

Nie jest ma艂ym, kto przyznaje si臋 do b艂膮du.

Powinni艣my teraz zezwoli膰 na wystawienie tej sztuki dla mieszczan. Lud l臋ka si臋

o wynik wojny.

Potrzebuje rozrywki.

Widzieli艣cie go.

Juta, pani, przecie偶 to nasz pomys艂. To znaczy tw贸j. A mnie si臋 zdaje, 偶e to by艂

pomys艂 marsza艂ka.

I mnie si臋 bardzo podoba.

Zatem zgadzasz si臋, pani?

Przedstawienie na rynku?

Oczywi艣cie. Ka偶 przygotowa膰 miejsce dla mnie i dla Orszak.

Niech podkarbi nie oszcz臋dza na jad艂o i picie dla poddanych.

I na muzyk臋.

Stanie si臋, jak rozkaza艂a艣.

Twoja pami臋膰 o poddanych przetrwa wieki.

Szkoda, 偶e twoje pochlectwa zostan膮 zapomniane.

M贸wi艂am ci, 偶eby艣 si臋 za niego wzi臋艂a. Jutra.

Jad臋 do 呕uchowa.

Nie mam si艂y czeka膰 na wie艣ci o nim.

Jakbym si臋 dowiedzia艂a, 偶e Kazimierz te偶 umar艂, to chyba bym oszala艂a.

B臋dzie 偶y艂.

Je艣li B贸g pozwoli.

Ten B贸g, przeciw kt贸remu grzeszyli艣my.

Z rado艣ci膮 w sercu.

Jad臋.

Matka na mnie czeka. Pewnie, Andrzej.

Jed藕.

Je艣li to pomo偶e twojej duszy znale藕膰 spok贸j.

Moja dusza przegni艂a.

Nic jej nie pomo偶e.

Nie m贸w tak.

Boj臋 si臋 mi艂o艣ci do niego.

Ona przewa偶a nad 偶o艂ob膮.

Straszne, co m贸wi臋.

Straszne, co czuj臋.

Pomodl臋 si臋 do ciebie.

Do kogo?

Powiedz, do kogo?

Ma艂gorzato!

Ja uciekam.

A ty?

A ja?

Ja... Ja op艂akiwa膰 ich b臋d臋, jak si臋 nale偶y.

A potem przywdziej臋 str贸j wdowy i b臋d臋 go nosi膰 do ko艅ca moich dni.

Bo nie ma ju偶 na mnie rado艣ci tego 艣wiata.

Pa艂ki.

Zachowaj go, prosz臋.

Pochorz臋 na marach.

B臋d膮 obaj w niemierz膮 obecni jak rycerze.

Kiedy kr贸l powr贸ci.

Mo偶esz teraz wyjecha膰. Nie zgadzam si臋.

Nie wypada tak si臋 zachowywa膰. Jeste艣 ksi臋偶niczk膮. Ksi臋偶niczce wszystko wolno.

Anno.

Przepraszam, kochany Paszku, ale nie mo偶esz mnie tutaj teraz zostawi膰 samej.

Mamy tyle nauki.

Kr贸lowa kaza艂a. To p贸jd臋 do kr贸lowej i poprosz臋, 偶eby wys艂a艂a kogo艣 innego.

Nie wypada.

Tak, to nie wypada. To nie wypada.

Dobrze, 偶e na tym dworze wypada jeszcze oddycha膰.

Id藕 po zakonnika z Litwy.

Nie wytrzymam tej bezczynno艣ci.

Mo偶e Ludwik i Kazimierz potrzebuj膮 wsparcia.

To dwaj bielcy w艂adcy naprzeciw dzikus贸w.

Co ty wyprawiasz?

Przepraszam pani, przepraszam.

Ksi臋偶niczka nie biega po domku jak jaka艣 s艂u偶ka. Nie uchodzi.

Wybacz pani.

Co si臋 sta艂o? M贸w pr臋dko.

Prosz臋 pani, niech Paszek nie wyje偶d偶a.

Dlaczego偶 to?

To m贸j jedyny, co wa偶ysz.

Nie mamy tyle nauki. Do艣膰.

Jest wojna.

Paszek jedzie z wa偶n膮 spraw膮, a ty histeryzujesz?

Wstyd藕 si臋, m艂oda panno. Nie wszystko si臋 kr臋ci wok贸艂 ciebie.

Mojej siostronicy si臋 Senek urodzi艂.

Ale rudy ca艂e i piegowate.

Jakby si臋 na lisa zapatrzy艂a.

Albo kto czar rzuci艂.

Co ty gadasz?

Z艂e s艂owo jest gorsze ni偶 czyny.

Wypluj to, ale ju偶.

Dzieciak to dzieciak. Bo偶y dar.

A rudy m臋偶czyzna mo偶e by膰 pi臋kny.

Przedstawi膰 czy zdj膮膰?

A to zale偶y dla kogo i po co.

Powiem ci, ale ani mrum, mrum. A ja to milcz臋 jak gr贸b.

Zamierzamy z Jut膮, 偶eby Szafraniec straci艂 troch臋 g艂ow臋. A kiedy on rudy?

Ale wiele mo偶e.

A my chcemy pom贸c kr贸lowej.

A niewiasta, kt贸rej 艣wija marsza艂ek, du偶o znaczy na dworze.

Sprzyja. A jak bardzo?

W jednej czy w nocy?

To zale偶y, czy si臋 nale偶ycie postara膰. A rudy, nie rudy? A m臋偶czy藕nie si臋 nale偶y

troch臋 wzgl臋d贸w. A reszta? To ju偶 jest milczenie.

Odo, nie musisz si臋 ju偶 tak schoi膰.

Jak to?

Marsza艂ek ju偶 ca艂kiem pomaga kr贸lowej.

Podpowiedzia艂 jej pom贸c dla ludu, bo wojna przyniesie g艂贸d.

Maj膮 na to przeznaczy膰 dochody 偶up solnych.

Podskarbie go szlak trafi, ale co tam.

Kr贸lowa szcz臋艣liwa.

Dzi臋czna marsza艂kowi.

Tak偶e nie musisz ju偶 uwodzi膰 szafha艅ca.

Ca艂e szcz臋艣cie, bo martwi艂am si臋, 偶e pram ci臋 w jego 艂apy.

O, jest.

Kr贸lowa chce, 偶eby艣my ubiera艂y si臋 skromniej, dop贸ki trwa wojna.

Id臋 do sztaczek. Ty te偶 co艣 wybierz.

Dobrze.

Cze艣膰, id臋 pogl膮da膰 tego Rudzielca, czemu tam mi si臋 uszy nie uros艂y.

Wr贸cisz do ksi臋cia Olgierda.

Pani, tam jest piek艂o.

Wy偶ynaj膮 si臋 gorzej ni偶 zwierz臋ta. A Litwini szczeg贸lnie nienawidz膮

Nie podno艣 g艂osu w mojej obecno艣ci.

Wybacz, pani.

Przecie偶 ksi膮偶ek Jedymin zezwoli艂 chrze艣cijanom 偶y膰 na Litwie.

Ale Kiejstotner nienawidzi i morduje.

A Olgierd obieca艂 nagrod臋, nie 艣mier膰.

Zrobisz, co ci ka偶e, albo p贸jdziesz do lochu.

Co si臋 z wami dzieje?

Wszyscy nagle potracili ducha?

No co ona?

Siostra boi si臋 o ciebie.

Zawsze kaza艂a mi pyta膰 bog贸w o twoje bezpiecze艅stwo. Radz臋 sobie bez jej

Co? St膮偶ek jej stud nie czeka艂 na nas.

Wyr贸s艂 do Polski.

殴le si臋 sta艂o.

Moje miejsce jest u jego boku.

Aldona! Czego znowu?

Ona ci臋 odci膮ga.

Jej czary.

Nie chc臋, 偶eby艣 bi艂 si臋 z Kazimierzem.

We藕 to.

Ty, kt贸ry dajesz m膮dro艣膰 i 艣mier膰, kt贸ry zapewniasz powr贸t do 偶ycia i p艂odno艣膰.

Chro艅 ksi臋cia Olgierda.

Przepadnij duchu nieczysty, litewskie pluga we nasienie.

Przeklinam Ci臋 moc膮 Archaniowa i wszystkich 艣wi臋tych.

I w imi臋 Pana naszego.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.