All language subtitles for Korona krolow odc 189

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Kto kocha Boga i ojczyzn臋, ten b臋dzie 偶y膰 wiecznie.

C贸rko, dochodz膮 mnie s艂uchy, 偶e na Wawelu nie czujesz si臋 dobrze.

Wytrwaj tam, gdzie twoje miejsce.

Gdy b臋d膮 przeciwko tobie, walcz.

Cho膰 nie da艂a艣 kr贸lowi potomka, przys艂uguje ci oprawa, dw贸r w艂asny i

nale偶ny majestatowi kr贸lowej.

Ty艣 sprawowit膮 kr贸low膮 Polski.

Tu do Hestii nie masz po co wraca膰.

Nie chc臋.

Przeprowad藕 Ja艣ka.

A potem Jura.

Tak, panie, ale musisz si臋 oszcz臋dza膰.

P贸藕niej si臋 wyspowiadam i przyjm臋 sakrament.

Bo偶e mi艂osierny, zechci ocali膰 to 偶ycie.

Zamierze艅 jest w sercu cz艂owieka, lecz wola Pana si臋 zi艣ci.

呕y艂uj, Kazimierz.

W艂a艣nie spotka艂em ojca Eliasza.

Kr贸l 偶egna si臋 z najbli偶szymi urz臋dnikami. Chce te偶 przyj膮膰 ostatnie

namaszczenie.

Ju偶 wydawa艂o si臋, 偶e wraca do 偶ywych. M贸j ojciec zanim skona艂 te偶 poczu艂 si臋

lepiej. My艣leli艣my, 偶e najgorsze min臋艂o, a tymczasem 艣mier膰 by艂a o krok. Musz臋

zawiadomi膰 matk臋, 偶e 艣mier膰 blisko.

Panie, 艣mier膰 kr膮偶y stale, ale nie wolno jej zbyt g艂o艣no wo艂a膰. Nawet kiedy

jeste艣my daleko od niej. Prowadz臋 dwie armie, Marcinie. Musz臋 wyprzeda膰

wszystkich z w艂asnej 艣mierci. Ot贸偶 to.

Zapewne chcesz jecha膰 na pogrzeb m臋偶a swojej siostry, kastelanie.

Panie... Pe艂ka pozostanie w naszych sercach. Jest, nie musisz wybiera膰

s艂u偶b膮 a rodzin膮. Zwalniam ci臋 na czas 偶a艂oby.

Pe艂ka musia艂 by膰 ci bardzo bliski.

Serce rwie si臋, by by膰 z rodzin膮, ale tu jestem bardziej potrzebny.

Przysi臋ga艂em kr贸lowi Kazimierzowi, a teraz tobie, panie.

Takich ludzi nam potrzeba.

Te potrzeby stawiam wy偶ej ni偶 偶a艂o艣膰 mojej siostry.

Podoba mi si臋 twoja postawa.

Niewielu potrafi przed艂o偶y膰 dobro wsp贸lne nad dobro rodziny.

Zw艂aszcza, 偶e dobro wsp贸lne wi膮偶e si臋 z osobist膮 korzy艣ci膮.

Pr贸bowa艂em znale藕膰 pi臋kn膮 fraz臋, by wyrazi膰 podziw dla pana Andrzeja, kt贸ry

ofiaruje tak wiele ojczy藕nie.

Nie tak wyobra偶a艂em sobie wsp贸lne picie na tej wyprawie.

Jak wyzdrowiejesz, Kazimierzu, to napijemy si臋 najlepszego miodu.

Wiesz, 偶e nigdy nie brakowa艂o mi braci.

Ty zawsze by艂e艣 blisko.

Nadal tak b臋dzie.

Przez te wszystkie lata by艂e艣 mi.

Najwierniejszym druhem.

M贸wisz, jakby艣 si臋 偶egna艂.

Kazimierzu, jeszcze do偶yjemy p贸藕nej staro艣ci.

A do tego czasu b臋dziemy rami臋 w rami臋 walczy膰 w czasie wojny, a polowa膰 w

czasie pokoju, rozumiesz?

Jeszcze to b臋dziesz, Ru艣, b臋dziesz najpot臋偶niejszym w艂adc膮 Europy.

Kazimierzu, a ja b臋d臋 ci臋 chroni艂, dop贸ki starczy mi si艂.

Jeste艣 silny.

Ale 艣mierci nie pokonasz.

To nie jest czas na 艣mier膰, Kazimierzu.

Mam do ciebie pro艣b臋.

Co zechcesz, panie?

Pom艣ci膰 艣mier膰 pe艂ki nie mierz.

Oto. To jest nowa suknia?

Nie, pani. Mam j膮 od dawna.

Bo bardzo 艂adnie w niej wygl膮dasz.

Dzi臋kuj臋, pani.

List z chacja? W s艂owie艣ci?

Nie.

Wr臋cz przeciwnie.

Ojciec pisze, 偶e cieszy si臋 dobrze zdrowie.

Rodze艅stwo mnie pozdrawia.

Wybacz Pani, ale ja musz臋 to wraca膰.

Bo to przedstawienie to by艂o... To a偶 s艂贸w brak. Ja nigdy w 偶yciu nie

czego艣 r贸wnie wzruszaj膮cego. Co prawda Pani.

Ca艂y wawel m贸wi tylko o tym.

I tak jako艣 od razu ludziom l偶ej na sercu. Bo oni poj膮膰 nie mogli, 偶e jak to

tacy dzielni rycerze nie zgin臋li. A przecie nie na darmo.

S艂u偶yli kr贸lowi, kr贸lewu ca艂emu. Nam wszystkim.

Taka pi臋kna 艣mier膰.

Rycerska.

S艂odka i Ma艂gorzata s膮 Ci bardzo wdzi臋czne, Pani. Z pewno艣ci膮 same

Ci o tym powiedzie膰.

W sensie, 偶e m贸j zamys艂 da艂 im ulg臋.

Na Wawelu powinno by膰 wi臋cej sztuki.

Je偶eli mog臋.

Prosz臋.

Po to tylko 偶al, 偶e ludzie na rynku krakowskim nie widzieli tego widowiska.

Wszak rycerze i za nich oddali 偶ycie.

I d艂ugo by o nich pami臋tali.

Bo ludzie dobrzy. To i d艂ugo w sercu karmi膮 wdzi臋czno艣膰 dla rycerzy.

Dzi臋kuj臋, 偶e m贸wisz o tym. Ja powinnam urz膮dzi膰 pokaz dla gawiedzi.

Zyskacz pani wtedy umieszczam.

Ale nie o to mi chodzi. Ja nie robi臋 tego dla siebie.

Tylko dla kr贸l.

Kazimierz jest dobry dla Krak贸w.

Pom贸wi臋 z Szafraniec. Niech on om贸wi wszystko z rajcami. Za kar臋.

偶e nie by艂 przychylny moje pomys艂y. A tobie wyp艂ac臋 trzy grosze ze skarbca.

Dobre pomys艂y trzeba nagradza膰.

Chod藕 ze mn膮.

Zosta艅cie jeszcze.

Cho膰 kilka dni.

Wiem, 偶e prosz臋 o wiele.

Ale teraz, gdy ojciec jest chory i nie wiadomo, czy prze偶yje, potrzebuj臋 was.

Nie chc臋 zosta膰 sama.

Nie wiem, co si臋 stanie.

Musimy wierzy膰, 偶e kr贸l wr贸ci.

P艂akam. Tylko kilka dni.

Ksi臋偶na, nasze rodziny czekaj膮 na pogrzeb.

Krak贸w te偶 musi po偶egna膰 najdzielniejszych rycerzy w kr贸lestwie.

Chyba nie chcecie, by o nich rych艂o zapomniano.

Zape艂k臋 jej nie mierz臋.

Rozni贸s艂bym Litwin贸w wraz z trz臋by.

A tymczasem musisz zaufa膰 kr贸lowi Ludwikowi, panie.

Ma pom艣ci膰 moich druh贸w.

Ludwik jest jak m艂ody wilk, co wyrwa艂 si臋 spod pieczy matki. Nie zawiedzie

Poradzi sobie, je艣li umr臋.

B膮d藕 spokojny, panie.

A jak panowie mo偶e...

Skoczyli sobie do gardu?

Czy Ludwikowi do sakiewki?

Tylko b膮d藕 ze mn膮 szczery.

Jestem. Jeszcze 偶yj臋.

Mam prawo wiedzie膰, co si臋 dzieje za 艣cian膮 tej umieralni.

Panowie z艂o偶yli Ludwikowi przysi臋g臋 wierno艣ci.

Szybko si臋 uczy.

Widz臋, 偶e spodziewa艂e艣 si臋 tego, panie.

Sam bym tak zrobi艂.

Chocia偶 m贸g艂 poczeka膰, a偶 odejd臋.

Jeden z twoich rycerzy by艂 tego samego zdania.

Odm贸wi艂 sk艂adania przysi臋gi. Jeden.

Jasiek.

Powtarzam jeszcze raz. Jak tylko kr贸l lepiej si臋... Ale ksi臋偶na Kunegunda

powiedzia艂a, 偶e mam przekaza膰 niezw艂ocznie. Ale niezw艂ocznie nie

natychmiast. Kr贸l przyjmie pos艂a艅ca.

No m贸w, jak 偶e艣 si臋 upar艂.

Ksi臋偶na Kunegunda poleci艂a mi przynie艣膰 wie艣ci, mi艂o艣ciwy panie.

W S艂upsku przyszed艂 na 艣wiat wnuk waszej wysoko艣ci. Ksi膮偶臋 Kazimierz.

Wnuk? Ksi臋偶na El偶bieta powi艂a zdrowe i silne dzieci臋. Sama te偶 czuje si臋

Bardzo dobre wie艣ci.

Zw膮 go Ka艣ko.

To 艂adnie ze strony ksi臋偶nej, 偶e da艂a swemu dziecku imi臋 po ojcu.

Moja krew.

M臋ski potomek w rodzinie.

Dajcie mi p艂aszcz i buty. Panie, gdzie si臋 wybierasz?

Nigdzie.

Mo偶e nie.

C贸偶 to, bracie, odczyniasz z艂e uroki?

Nie zaszkodzi.

Gn臋bi膮 ci臋 dusze zamordowanych Polak贸w?

Czego chcesz? 呕eby艣 si臋 opami臋ta艂. Kolejny oddzia艂 wr贸ci艂.

Wymordowali ca艂膮 wie艣. Kobiety, starc贸w, dzieci.

Polacy musz膮 odczu膰, z kim maj膮 do czynienia.

I bez tego maj膮 nas za okrutnik贸w.

I dobrze.

W ko艅cu zaczn膮 si臋 z nami liczy膰.

Bracie, mo偶na to osi膮gn膮膰 uk艂adami. Po co przelewa膰 krew?

Komu ty s艂u偶ysz?

W Litwie.

To dowied藕 tego.

Nasz ojciec Giedymin poleci艂 nam uczyni膰 z Litwy pot臋g臋, a nie s艂ug臋 polskiego

pana.

Zapominasz, 偶e nasz ojciec te偶 poszed艂 na uk艂ady. Wyda艂 Aldon臋 za Kazimierza.

Aldona nie 偶yje. Koniec uk艂adu.

Kazimierz ma nas dla nic.

Chce wzi膮膰 Ru艣 jakby by艂a jego.

Wojska polskie i w臋gierskie s膮 liczniejsze.

Dlatego musimy prowadzi膰 wojn臋 podjazdow膮.

Ruszymy oddzielnie na Ru艣.

Sprowokujemy wroga do ataku.

A potem go otoczymy te z jednej, a z drugiej strony.

I zepchniemy w kierunku bagien.

Potopi膮 si臋 w nich jak muchy w miodzie.

Nie mo偶emy zosta膰, cudko.

Brat Wojciech powiedzia艂, 偶e jak tylko kr贸l poczuje si臋 lepiej, to od razu

przywioz膮 go na Wawel.

Tedy Kunigunda b臋dzie spokojniejsza. A je偶eli nie, wyzdrowiej?

Musimy wierzy膰.

Tylko tyle nam powrotaj.

Nie wiem, co zrobi臋, jak go ujrz臋.

M贸w jasniej.

Boj臋 si臋, 偶e wyjd膮 na ja wszystkie moje k艂amstwa i oszustwa.

呕e jestem okropna.

Nie jeste艣.

呕e to ja zabi艂am twojego ojca.

呕e by艂am najgorsz膮 偶on膮 najlepszego z m臋偶贸w.

Mnie te偶 dr臋cz膮 wyrzuty sumienia.

I to od tylu lat.

Ale nie popadam w ob艂臋d.

Zostaniemy na Wawelu jeszcze kilka dni dla Kunegundy.

Jedyne, co mo偶emy zrobi膰 dobrego, to nie my艣le膰 tylko o sobie.

Ju偶 ko艅cz臋, panie. Ju偶 ko艅cz臋.

O niebiosa.

Spodziewa艂em si臋 marsza艂ka, ale pomyli膰 pani ciebie z nim, to doprawdy...

Trzeba oczu nie mie膰. O wybaczenie b艂agam. Nie gniewam si臋 na ciebie,

Bart艂omieju.

Od dzi艣, pani, b臋d臋 s艂awi艂 tw膮 艂atkawo艣膰.

A zrobisz dla mnie co艣 jeszcze?

Co zechcesz, pani?

Zapitaj mi.

To do kr贸lowej.

Ja jestem pisarzem, obowi膮zuje mnie tajemnica. Rozumiem.

Ale mo偶e... Robisz wyj膮tek?

Dla mnie?

Przygotowa膰 oddzia艂y, nie marsz o 艣wicie.

Ruszymy na po艂udnie. Za kilka dni powinni艣my stan膮膰 wobec wojsk polskich i

w臋gierskich. Czego?

Przyby艂 pos艂aniec z Wilna, panie. Ma pilne wielki.

Rozejrz.

Kto艣 ty?

Przyjaciel. Mam wiadomo艣膰 o twojej 偶ony, panie. Ksi臋偶ny Julianny. Powi艂a

dzieci臋? Kiedy wyrusza艂em, zacz臋艂y si臋 b贸le. Na c贸偶 ja tam potrzebny?

Jak 艣wiat 艣wiatem, kobiety radz膮 z tym sobie same.

Ksi臋偶na prosi, by艣 jak najszybciej przyby艂 na zamek, panie.

No wiem, 偶e to jej pierwsze dzieci臋, ale czas wojny, moje miejsce tutaj.

Ksi臋偶na obawia si臋 spisku.

Czuj臋, 偶e to z jej grozi. Jej i jej dziecku! M贸w, co wiesz.

Juto, mam wie艣ci.

Dowiedzia艂am si臋, co by艂o w li艣cie.

Tym, kt贸ry tak zasmuci艂 kr贸low膮 od jej ojca.

Kr贸lowa ci臋 wyzna艂a?

Nie, poprosi艂am kogo艣, 偶eby mi przeczyta艂.

Ale czy to wa偶ne?

Wa偶ne, je艣li kr贸lowa nie chcia艂aby艣 czyta艂a.

A niby jak mam jej pom贸c?

Zreszt膮, jak nie chcesz, to mog臋 nie m贸wi膰.

M贸w.

Landgraf gani kr贸low膮, 偶e nie da艂a kr贸lowi potomka.

Wtedy syn odziedziczy艂by korona, tak sama jest w sobie winna.

Biedna nasza pani.

Nie dosy膰, 偶e sama si臋 tym dr臋czy, 偶e Adelaida nie ma powrotu do Hesji.

I o to w艂a艣nie chodzi w艂adcom.

呕eby ich c贸rki chodzi艂y dziedzic贸w i pomna偶a艂y maj膮tek.

Landgraf Henryk nie tylko swoich poddanych trzyma tward膮 r臋k膮, ale tak偶e

dzieci. W ko艅cu z b膮ku 偶elazny.

Nawet 偶ona od niego uciek艂a. Stary cz艂owiek.

W li艣cie gani te偶 ksi臋偶n膮 Kunegund臋.

呕e jej w艂asny m膮偶 nie chce jej zna膰, 偶e trzyma j膮 w dale od siebie.

Nie tylko w艂asnej c贸rki nie powarza, ale te偶 kr贸lestwa polskiego. Kto mu da艂

prawo drbi膰 z Polski?

Same drbi艂y艣my jad膮c tutaj, bo jej nie zna艂y艣my. A teraz ciesz臋 si臋, 偶e nie

jeste艣my ju偶 na dworze w Hesli.

Tak, wiem, Juton.

呕e jeste艣 rada z powodu pewnego rycerza.

Teraz to jest niewa偶ne.

Trzeba pom贸c kr贸lowej.

Kto m贸g艂by powa偶y膰 si臋 na co艣 takiego?

Kto艣, kto ci臋 nienawidzi.

Nie mam wrog贸w.

Ka偶dy ich ma.

Krzy偶acy mieliby wys艂a膰 skrytob贸jc贸w.

Raczej kto艣, kto chce si臋 zem艣ci膰.

O czym ty m贸wisz?

Tw贸j dawny druh, Kazimierz, dosta艂 niedawno przesy艂k臋.

Nie, ja j膮 wys艂a艂em. Ale Kazimierz mo偶e o tym nie wiedzie膰.

Nie zabi艂bym mojej 偶ony i dziecka. Sk膮d wiesz?

Wiem. Ma honor, ceni zasady.

Wiara mu na to nie pozwala.

Sk膮d w tobie taka naiwno艣膰, bracie?

A mo偶e to Perkun uwierza w nasz膮 rodzin臋 za to, co艣 ty zrobi艂?

Jed藕 do Wilna.

Na wypraw臋. Mo偶e zd膮偶ysz wr贸ci膰 nim.

Wyrusz臋.

Ten pos艂aniec, nie znam go.

Mo偶e k艂ama艂.

Nie, nie, nie. Wszystko si臋 zgadza.

Szeptucha m贸wi艂a, 偶e Perkun si臋 gniewa i 偶e trzeba dba膰 o nowe 偶ycie, 偶eby

odwr贸ci膰 urok.

Jed藕. Lepiej to sprawdzi膰.

Trzeba tylko odzyska膰 przychylno艣膰 Perkuna.

Najbardziej kr贸lowej szkodzi marsza艂ek Szafchaniec.

Podwa偶a jej decyzje, kpi i uwa偶a, 偶e sam pozjada艂 wszystkie rozumy.

Musimy utrze膰 mu nosa.

Zakontromitujmy go. Jak?

Nawet gdyby艣my wiedzia艂y, jak mu zaszkodzi膰, w razie zdemaskowania my za

odpowiemy. A ja nie mam zamiaru st膮d wyje偶d偶a膰 z powodu marsza艂ek

Tak, wiem, Juto, 偶e nie chcesz st膮d wyje偶d偶a膰.

Tylko co zrobimy?

Moja matka mawia艂a, 偶e jak nie mo偶na czego艣 zmieni膰, to trzeba to pokocha膰.

Pokocha膰 szafra艅ca?

Niedos艂ownie. Wystarczy, 偶e u偶yjesz swojej urody, 偶eby go omota膰. Ja? Ja nie

mog臋. I niby co to da? Jak marsza艂ek b臋dzie jad艂 ci z r臋ki, a jestem pewna,

nie b臋dziesz si臋 musia艂a za bardzo wysila膰, wtedy podpowiesz mu, 偶eby

kr贸low膮 i pom贸g艂 jej rz膮dzi膰.

W 偶yciu nie b臋d臋 si臋 wdzi臋czy膰 do tego rudzielca.

Poza tym on jest jak nie przeznaczony.

Mam zrobi膰 z siebie po艣miewisko?

Jagna mi艂uje Karla. Jak my艣lisz, czemu ju偶 tyle czasu sp臋dza z chorym ojcem?

Bo chc臋 by膰 blisko niego.

Bo chc臋 odwlec 艣lub.

Wy艣wiadczysz jej przys艂ug臋.

A przede wszystkim naszej kr贸lowej.

Rzek艂, 偶e chce mnie widzie膰.

Karlowi. Medykowi, a on przekaza艂 mnie. Wszystkich ju偶 dzisiaj 偶egn膮. Wida膰

psychowe pora na mnie.

Medyk co艣 m贸wi艂 o stanie kr贸la?

Nie, ale mia艂 smutne spojrzenie. Przyznam ci si臋, Andrzeju, 偶e im

艣mierci przygn臋bia.

Pami臋tam, jak ojciec umiera艂.

呕al patrze膰. Tylko zrozumia艂e, 偶e ojciec to ojciec. Nie tylko dlatego.

Co innego zgin膮膰 na polu walki, ale w 艂o偶u.

Tu偶 wola艂bym zgin膮膰 od... Miecza nieprzyjaciela. Byle nie pr臋dko si臋 to

panie. Kr贸lestwo ci臋 teraz potrzebuje. Wiem.

Mam tu du偶o do zrobienia.

Rodwiku. Rad jestem ci臋 widzie膰.

Podaj wino.

Pozw贸l, 偶e udziel臋 ci kilku porad taktycznych, zanim wyruszysz z wojskami

Ru艣. Poznam dobrze Litwin贸w.

Ale najpierw napijmy si臋 wina.

Z Italii. Daj臋 si艂臋.

Wkr贸tce wstan臋 i wyrusz臋 za tob膮.

Lepiej si臋 czujesz, wuju.

Ty za to wygl膮dasz, jakby艣 ducha zobaczy艂. Nie wybieram si臋 jeszcze na

艣wiat.

Wznie艣my toast.

Za wypraw臋.

Najpierw za mojego wnuka.

Ksi臋cia Kazimierza. W艂a艣nie przyszed艂 na 艣wiat.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.