All language subtitles for The.Tiger.2025.1080p.WEBRip.x264.5.1.AAC-[YTS.LT]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

„TYLKO MARTWI DOCZEKALI KOŃCA WOJNY”. GEORGE SANTAYANA

CZOŁG

ZSRR, LINIA FRONTU NAD DNIEPREM, JESIEŃ 1943 ROKU

OSIEM MIESIĘCY PO BITWIE POD STALINGRADEM WEHRMACHT WYCOFUJE ODDZIAŁY.

Odwrót!

No już, szybciej!

Zająć pozycję za mostem!

- Za mną! - Szybciej!

Szybciej!

Wycofać się!

- Wycofać się! - Odwrót!

Wycofujemy się!

Chodźcie!

Zająć pozycję!

Druga fala na prawo, zająć pozycje. Na pozycje! Naprzód!

Dowódco, nasze oddziały się wycofały.

Poruczniku, wycofujemy się?

Poruczniku!

Keilig, nadciągają?

To oni.

T-34, widzę ich!

Sześćset metrów, cel.

Uzbrojony!

Poruczniku, wydaj rozkaz!

Philipie!

- Ognia! - Uwaga!

Trafiony. Zniszczony.

Gotowe!

- Kryć się! - Ognia!

Kolejny czołg po prawej!

- Cel. - Ognia!

Uwaga!

- Trafiony! - I zniszczony.

- Gotowe! - Ognia! Nie przestawaj!

Zniszczyliśmy dwa i zablokowaliśmy przejazd.

- Cofać się! - Ognia!

Uwaga!

- Philip, słyszałeś mnie? - Gotowe!

Cofamy się.

- Ognia! - Uwaga!

- Gotowe! - Jest ich więcej.

O północy wysadzą most.

To za pięć minut.

- Mamy czas. Ognia! - Uwaga!

- Jedźmy. - Mamy cztery i pół minuty!

- Cztery i pół! - Most ma 600 metrów.

Działko na dwunastej!

- Przeładuję. - Ognia!

Przejmuję dowodzenie.

Uwaga!

Gotowe!

Jesteśmy sami i nie mamy czasu.

Wydaj rozkaz!

Wydaj rozkaz, Philipie!

Uwaga, odwrót. Hummel, cofaj się przez most.

Tak jest.

No szybciej, Helmut!

Śmiało.

Zostały cztery minuty!

Hummel, gaz do dechy.

Nie zdążymy!

Już nas nie ścigają. I przestali strzelać.

- Wiedzą, że zaraz wybuchniemy. - Damy radę.

Iły.

Nic nam nie zrobią.

- Dowódco! - Ogień.

- Bomby! - Wdziera się przez właz.

Ogień się tu dostaje!

- Palę się! - Jedź, Helmut!

Ogień jest wszędzie!

Nie zatrzymuj się, Helmut!

Jedź, gaz do dechy!

Damy radę, Philipie!

Jesteśmy sami i nie mamy czasu.

Wydaj rozkaz!

Iły.

Palę się!

Nie zatrzymuj się, Helmut! Gaz do dechy!

Kiedy dojedziemy?

POUFNE

„Operacja Labirynt”.

ZABIERA PŁK. VON HARDENBURGA Z TAJNYMI DOKUMENTAMI

„Rozkaz... Na własną rękę...”

„Von Hardenburg...”

Paul?

Gdzie okulary?

Chłopcy, chodźcie. Włączcie gaz.

W górę. Cholera.

Poruczniku, witamy.

Dzięki, Christian.

- Załoga! - Poruczniku.

Poruczniku.

Komendancie.

Jak nasz Tygrys?

Poobijany.

Ale do użytku.

Dobrze.

A wy jak?

Podobnie. Kilka zadrapań, poparzeń. Nic poważnego.

Nowe rozkazy?

Niestety tak.

Pułkownik Richter każe dziś ruszać.

- A urlop? - Odwołany.

- Dziś? - Dziś.

Dokąd?

Na wschód, za rzekę Psioł.

- Do Ruskich? - Pomiędzy.

Na ziemię niczyją.

Mamy rozkaz ustalić, gdzie jest pułkownik von Hardenburg

i go sprowadzić.

Von Hardenburga? Ponoć nie żyje.

Też tak myślałem.

Wielu myśli tak o nas.

- Kto do nas dołączy? - Nikt.

To ściśle tajna misja.

Pewnie jest w naszym bunkrze, na wschód

- od Jażowa Nowego. - Szlag.

- Dlaczego my? - Rozkaz to rozkaz.

Mówią tyle, ile mamy wiedzieć.

Tym jednym Tygrysem...

Są przekonani, że tylko my temu podołamy.

Szykujcie się.

No to jazda, panowie.

To w drogę.

Wilk do Schronu, za 48 godzin będziemy w Labiryncie.

Bez odbioru.

Helmut? Daj zapalniczkę!

Najlepszy czołg w historii,

a czołgista nie może się wychylać i nic nie widzi.

A wy, dupki, opalacie sobie gęby.

Inżynierowie wiedzieli, jakie szpetne macie ryje!

Von Hardenburg?

Po naszej ewakuacji został w Stalingradzie z Szóstką.

To cud, że przetrwał ostatnie bitwy.

Ponoć odciął sobie dłoń.

Też to słyszałem.

Zasypało go pod gruzami fabryki ciągników.

Ręka mu utknęła.

Po pięciu dniach

odciął ją nożem,

by się ratować.

Mówiłem ci.

Helmut, mam twoją zapalniczkę.

Teraz jest moja.

Skoro przeżył, to jest ruskim szpiegiem.

Pewnie dlatego chcą go odbić.

Gdy wyczołgał się z gruzów,

jakaś młoda kobieta ukryła go u siebie.

Potem przebrał się za rolnika i wrócił na naszą stronę.

A na koniec odesłali go na front?

Z jedną ręką?

Już mi go żal.

A teraz posyłają nas, by go odbić.

To chyba faktycznie ruski szpieg.

Cały sztab to jednoręcy artyści.

Czemu jest taki ważny? Bo ma „von” przed nazwiskiem?

Według rozkazu opracował tajny plan.

Są w nim nasze pozycje, częstotliwości radiowe i składy broni.

Jak to wpadnie w łapska Rosjan,

wrota do Rzeszy będą otwarte.

Nasza misja nosi kryptonim „Operacja Labirynt”.

Nie skontaktowali się z nim przez radio?

Nie odpowiada, odkąd wysadziliśmy most.

W Stalingradzie...

to był jego rozkaz?

Tak, był dowódcą.

Młody, co robisz?

Żadnych robótek ręcznych w moim czołgu!

Nic nie robiłem.

Wiem, co widziałem.

Za pięć kilometrów linia frontu. Miejcie oczy otwarte.

Weller, co oni robią?

Chyba chcą zmylić Ruskich.

To znaczy, że planujemy ewakuację.

Adolf Austriak chyba tego nie lubi.

Twój człowiek, Weller.

- Ja tam go nie znam. - Ty i twoja tyrolska farma świń.

To nie jest farma świń, a winiarnia.

I jest w Wachau. Najpiękniejsza okolica na świecie.

- Wachau... - Keilig, radio nadaje?

Tylko szum.

Tak lepiej. Ruscy nas nie usłyszą.

Hummel, za 50 metrów w lewo i w las.

Z dala od pola. Schowamy się.

Tak jest!

Jak wypijemy, to zgasimy ogień.

Michel, będziemy pełnić pierwszą wartę.

Są tu partyzanci?

Nie wiadomo.

Lepiej mieć oczy i uszy otwarte.

Bodhana mówiła...

że w lesie jest pełno duchów.

Jaka Bodhana?

Wieśniaczka, którą poznał w Tolokonnem.

- Sprzedała nam mleko i jaja. - I rzeżączkę, co, młody?

Helmut...

Nie spałem z nią.

Ale chciałbyś.

Posłuchaj wujka Helmuta.

Zabawa jest krótka, a żal długi.

Powiedziała, że w tym lesie są duchy?

Tak, dusze zmarłych tu przychodzą.

Ukraińcy w to wierzą.

U mnie też w to wierzą.

Śląsk to duża farma świń.

Czemu nie spłonęliśmy, poruczniku?

Tam na moście.

Nie poszliśmy z dymem, bo do końca wciskałem gaz do dechy.

I to, mimo że czołg płonął. Wisicie mi nową parę butów.

Porucznik dobrze zna von Hardenburga?

Byliśmy w akademii wojskowej.

Przyjaźniliście się?

Tak, ale dawno temu.

To ojciec chrzestny pańskiego syna?

Dość, prześpijcie się.

Błędne ogniki.

Nie daj się Hummelowi.

Uwziął się na mnie.

Stracił syna.

Miał tylko 15 lat.

Podczas nalotu na Humboldthain Park obsługiwał działo przeciwlotnicze.

Tak mocno walnęło,

że grzebał pustą trumnę.

Może tak pokazuje ci, że jesteś dla niego ważny.

Odpocznij.

Przejmę wartę.

Philipie.

Co tam słyszysz?

Mów, co gadają.

To po łacinie.

Posłuchaj.

„Baranku Boży...

który gładzisz grzechy świata,

zmiłuj się nad nami”.

To msza.

W domu też zawsze leci.

Ale tu są prawosławni.

Czemu słuchają po łacinie?

Bariery przeciwpancerne, w prawo.

Ruscy chcą nas tylko wkurzyć.

Wyłącz ten bełkot.

Kto je zbudował?

My.

Albo pojmane resztki armii Żukowa.

Ci, którzy nie przeżyli, leżą tam.

Hummel, przed nami luka.

Skręć w lewo.

Zatrzymaj czołg!

- Co jest? - Miny.

Pod nami.

Szlag.

Co robimy?

Michel i Keilig za mną. Trzeba przeczesać teren.

Ostrożnie, zeskoczcie w nasze koleiny.

Szukać dokładnie!

Szlag, Michel!

Chodź.

Za blisko gąsienicy. Trzeba ją wykopać.

Keilig, szukaj obok naszej koleiny, gdybyśmy musieli

- się cofać. - Tak jest!

Poruczniku!

Na dziewiątej, 3000 metrów. Kurz na horyzoncie.

- Może to zasadzka. - Uważaj, Christian.

Pomóż mi.

Trzymaj.

Ostrożnie wybierz ziemię spod miny,

spróbujemy ją podnieść, a ja odkręcę detonator.

Zaczynamy.

Ostrożnie.

Cholera. Nic nie widzę.

Musimy ją podnieść.

Powoli.

- Poruczniku! - Co?

Pod miną coś jest. Dotknąłem tego.

To chyba granat ręczny.

Racja.

Dranie wyciągnęli zawleczkę. To podwójna pułapka.

Jak wyciągniesz dłonie,

granat się przesunie i uruchomi detonator.

Mina wybuchnie nam w rękach.

Musisz się uspokoić.

Michel.

Spokojnie.

Oddychaj.

Dobrze.

Zrozumiałem.

- Weller, podaj status. - Pojazdy się oddalają.

Wycofać czołg!

Co się dzieje?

Zabiorę resztę, a potem zajmę się tobą.

Rozumiesz?

Tak.

Nieznane pojazdy sześć kilometrów od nas. Odjeżdżają.

- Hummel! - Gdzie Michel?

Jedź powoli po naszych koleinach.

Gdzie Michel?

Tygrys jest ważniejszy.

Naprzód!

Prosto.

Prosto.

- Kurwa, młody. - Prosto, mówię!

Stop!

Lina.

Dobrze ci idzie, Michel.

Jasny gwint.

Wrócisz do domu...

bezpiecznie.

Ostrożnie.

Posłuchaj mnie uważnie.

Spójrz na mnie.

Teraz powoli wyciągnij rękę,

aby ciężar miny zsunął się na zawleczkę granatu.

No już.

Powoli.

Wolniej.

Świetnie, Michel.

Nie przestawaj.

Powoli.

Tak trzymaj.

Ostrożnie.

Dobrze.

Ostrożnie.

Wstań.

Chodź.

Chodź.

Ustawcie się za czołgiem!

Wysadzaj.

Masz nerwy ze stali.

Zbieramy się.

Podziwiam.

Ja cię nie przytulę, młody.

Ale możesz powiesić zdjęcie dziewczyny

w moim czołgu.

Hummel, ostro w lewo!

Stać!

Czołg na dwunastej. Do tyłu!

Ostro w lewo!

Odpalcie dym.

Prosto.

Hummel, zwiększ dystans. Wyjedź z lasu.

Gaz do dechy!

I zatrzymaj się!

To spory kaliber, chyba SU-100.

Niszczyciel czołgów. Jeden strzał i po nas!

Poruczniku?

Jest ich więcej. Co najmniej trzy.

Ominiemy je.

Możemy zostać i je pokonać.

Nie, za dużo ich i zagrażają naszej operacji.

Utknęliśmy między rzeką a wrogiem.

Możemy tylko atakować. Mają nas w garści.

Rzeka.

Mamy szansę.

Cofamy się, na wschód, na trzecią.

Stać.

Wyłącz silnik.

Philip, co robisz?

Wszyscy wysiadać.

Co, do cholery?

No już!

Szykujcie się do zanurzenia.

- Co? - Tygrys może zejść pod wodę.

Robiliśmy to na szkoleniu.

Jazda!

Nigdy w walce.

Chyba nadszedł czas się przekonać.

Oberwaliśmy. Pójdziemy na dno jak kamień.

Naprawiłeś uszkodzenia, a ja ci ufam. Do dzieła.

Biegiem!

Idealnie.

Wsiadać.

Hummel, włącz silnik.

NAPĘD WODNY

Do przodu.

ZAMYKANIE

Mamy kontakt z wodą.

Hummel, stop.

Głośny jest.

- Możemy go wyłączyć? - Nie.

Nie.

Jeśli silnik nie odpali, utoniemy tu.

Widzą nasze spaliny. Wyłącz go.

Jeśli się nie uruchomi, mamy przesrane.

Wyłącz.

I jak?

Na razie nie przecieka.

- Tutaj też. - Brak przecieków.

Jak długo możemy zostać pod wodą?

Odgłosy silników.

Zbliżają się.

Spłonąć w czołgu to jedno,

ale utonąć...

Weller miał rację. Powinniśmy z nimi walczyć.

- Jesteśmy w potrzasku. - Cisza!

Pozostajemy zanurzeni.

- Jak długo jeszcze? - Aż się upewnię,

że nie wpadniemy w pułapkę po wynurzeniu.

Keilig, co pokazuje zegarek?

Tuż przed 12, ale od mostu nie działa.

Bodhana powiedziała, że w jeziorach mieszka wodnik,

który wciąga cię w otchłań.

Twoja ukochana jest naprawdę urocza.

Uspokójcie się. Natychmiast.

Philipie.

- Poruczniku! - Cholera, czołg przecieka!

Trzeba się wynurzyć. Czy tam są, czy nie.

Przekroczymy rzekę i wypłyniemy na drugi brzeg.

- Rzekę? - Mogą być w pobliżu.

Nie szukając mostu, zaoszczędzimy paliwo.

Helmut, odpal silnik.

- Szlag. - Dawaj. Jeszcze raz!

Dajesz, Hummel!

Dajesz, Helmut, jeszcze raz!

Tak jest!

Naprzód!

Jeśli tu utkniemy, pod wodą nie otworzymy włazów.

Nie umiem pływać.

Ja też nie.

Nie będziemy pływać. Umrzemy w żelaznej trumnie.

Wyłącz silnik.

Nic nie widzę. Wysiadamy.

Przygotujmy go do jazdy po lądzie.

Paliwa wystarczy na 20 km.

- Tak. - Tak.

Szlag.

Co?

Ruscy wiszą mi paczkę szlugów.

- Było blisko. - Mamy misję do wykonania.

Weller.

Weźcie pervitin.

To będzie długa noc.

Macie być czujni.

Nie, wolę zachować trzeźwą głowę.

Stać.

Wyłącz silnik.

Co się dzieje?

To nasi.

Odpalać i jazda.

Wyłączyć silnik i wysiadać.

Stać. Ręce do góry!

Dalej. Przyprowadźcie tu zwierzęta.

Przyprowadźcie.

Heil Hitler, czołgiści.

Szybciej.

Pospieszcie się.

Szybko, panowie.

Konie też.

Porucznik Gerkens, dywizja pancerna 503.

- Prosimy o zaopatrzenie i paliwo. - Podpułkownik Krebs.

Zgubiliście się?

Misja specjalna.

Wy, czołgiści, zawsze macie jakieś misje.

Powiedziano mi, że nie ma tu więcej oddziałów.

To nasza misja specjalna.

Likwidujemy wioski pomagające partyzantom.

Naprzód!

Wysyłacie ich do obozu pracy?

Czasy obozów dawno minęły.

Zamkniemy drzwi i podpalimy,

a zwierzęta stratują ich na śmierć.

Oszczędzimy amunicję.

To nasz mały wkład w sprawę.

Rzesza nabrała apetytu na śmierć,

że aż brakuje amunicji.

Już prawie skończyliśmy.

Wszyscy wsiadać.

Pamiętacie płomienie, prawda?

Skończyłem tu.

Tak, twoja benzyna.

Ruszamy!

Wynośmy się stąd.

Będziemy spać w Tygrysie.

Ruchy!

Philip?

Do diabła z tym.

Michel, daj mi coś mocnego.

Jeszcze.

Nektar bogów.

Myślałem, że robisz wino.

Nawet ja, nauczyciel łaciny, wiem, że to sikacz.

Baron von Claussen, '37.

Grüner Veltliner Smaragd.

Najlepszy rocznik.

Delikatnie owocowy, ze starannie zbilansowaną kwasowością i...

nutą moreli.

„Nektar bogów”, tak to nazywaliśmy.

Marszałek Göring tak je lubił, że kupił połowę rocznika.

A teraz zostało tylko...

wspomnienie.

Nie mam wyboru, muszę pić te popłuczyny.

Nieważne, uderza tak samo.

Poruczniku?

Jak taki austriacki rolnik jak ty

wytłoczył wino, które zasmakowało marszałkowi?

W Wachau

winiarstwo mamy we krwi.

Nauczyłem się tego od ojca, a on od swojego.

Jeśli ty tłoczyłeś wino, to kim jest baron von Claussen?

Byłem jego winiarzem.

Więc to twoje wino.

Ale jego ziemia, jego winogrona.

Jego słońce, wiatr i deszcz?

Niby nauczyciel łaciny, a gada jak komuch.

Jeśli starożytni Rzymianie

coś po sobie zostawili, to jest to

sztuka wojny.

Ciągnęli ją bez końca.

Nie po to, by podporządkować sobie wrogów.

Zawsze toczyli jakąś wojnę. Nigdy nie przestawali.

Nauczyciel łaciny, winiarz,

maszynista, rolnik muszą dołączyć.

Nie ma wyjścia. „Tak jest”.

Masz wykonywać rozkazy.

Zapomnij, kim byłeś i co kiedyś kochałeś.

Wykonujemy rozkazy, by chronić bliskich.

Mamy tylko rozkazy.

Bez nich wszystko się rozpadnie. Wojsko, społeczeństwo, wszystko.

W moim czołgu nie ma miejsca na politykę.

A ty się mylisz.

Rzymianie nie mieli maszynistów.

Nawet ja to wiem.

A akurat wiesz niewiele.

Zamknij się.

Za maszynistów.

Zbawców ludzkości.

Weller. Zapalniczka.

Nie wiem, o co chodzi.

Chciałabym zapomnieć.

Zapomnieć, kim byliśmy.

Nic nie będzie takie samo.

Bo jak ma być...

Po tym wszystkim?

Kim byliśmy?

Nadal jesteśmy tacy sami.

Wykonywaliśmy rozkazy i robiliśmy to, co nam kazano.

To wszystko.

Gdy to się skończy...

odwiedzi mnie pan w Austrii i zobaczy winnicę.

Wypijemy razem butelkę.

Tak zrobimy.

Stać!

Co się dzieje?

Mam dziwne przeczucie.

Utrzymujmy dystans.

Bunkier jest zaraz za nim, nie możemy go ominąć.

Gotowość do walki.

Jaka odległość?

Tysiąc metrów.

Helmut, jedź obok młyna po lewej, ale powoli.

- Cel. - Jedź!

Musieli na nim ćwiczyć.

Zbliżamy się do celu.

Keilig, do karabinu.

Strzelać bez rozkazu.

Cholerne słońce.

Miejcie oczy otwarte!

Stop! Strzał z armaty na pierwszej!

Hummel, do tyłu! Szybko!

- Weller, strzelaj! - Tak jest!

Czołg w oddali!

- Hummel, jedź! - Tak jest!

Keilig, ognia!

Zejdźcie z linii ognia. Na lewo!

Gaz do dechy!

Stać!

Weller, obok łopaty wiatraka.

W dziurze, 900 metrów.

Widzę!

- Cel! - Uzbrojony!

Ognia!

Nic nie widać, pudło.

Szlag.

Co?

- SU-100. - Ten sam?

- A niech to... - Szlag.

- To niemożliwe. - Musiał nas śledzić.

Niemożliwe.

Hummel, omiń ich. Keilig, nie przestawaj strzelać!

- Ognia! - Uwaga!

Rykoszet. Pancerz jest zbyt mocny.

Gotowe!

Utrzymuj dystans! Musimy ich trafić w bok.

Kurde! To była rura wydechowa.

- Kurna chata! - Dalej, Hummel! Cofaj.

Odpal dym!

Gdzie jesteś?

- Trafiony bezpośrednio. - Żyjecie?

- Cali? - Tak.

- Wracają! - Szlag!

Philipie, są za silni.

Prawda, ale to tylko armata.

Jesteśmy szybsi. Oni nie mają wieży obrotowej.

Hummel, powoli do przodu, skręć w lewo.

Ominę go bokiem.

- A co z naszą flanką? - Zaufaj mi. Jedź!

Działo na trzecią.

Jesteśmy tuż przed lufą.

Nie panikuj.

Poruczniku!

Nerwy na wodzy.

Rosjanie niedługo nas dorwą.

Weller, ognia, odwróć ich uwagę.

Stać!

- Dawaj, Philipie! - Jeszcze nie.

- Cel! - Chwila.

Mam go!

Czekaj.

Przerwij ostrzał.

- Ognia! - Uwaga!

Trafiony. Zniszczony.

Te czołgi mają mankament.

Nie widzą tego, co przed nimi.

Powinniśmy byli zaatakować ich w lesie!

Prawie nas starli na miazgę.

Keilig.

- Nic ci nie jest? - Keilig?

- Keilig? - Keilig, ty draniu!

- Poruczniku! - Gdzie oberwałeś, Keilig?

Odłamek.

W płuca.

Szlag!

Chcę widzieć słońce.

Połóżcie go na górze.

Złapcie go za nogi.

Ostrożnie.

W porządku, Keilig.

Pan i Hardenburg... To sprawa osobista, prawda?

Nie mów teraz.

Napisz...

Napisz do Luise i dziewczynek.

Napiszę, obiecuję.

Chciałem znowu uczyć.

W 1939 roku miałem zajęcia w ostatniej klasie.

To było najpiękniejsze lato.

A potem była już tylko wojna.

Ja...

Keilig...

Zajmijmy się Tygrysem.

Można go załatać, ale...

Poruczniku!

Co?

Szlag.

Ciała tak szybko się nie palą.

Wystarczy.

Wrócimy do obozu i powiemy, że nie znaleźliśmy Hardenburga.

Coś tu nie gra.

Zostało 20 kilometrów.

Pękła nam rura wydechowa.

Naprawimy ją. Częściami z SU.

Ale nie ujedziemy więcej niż 30 kilometrów.

- Za mało na powrót. - Będzie tam skład zapasów.

Oby von Hardenburg był coś wart.

Jeśli jest szpiegiem,

sam wpakuję mu kulkę.

Do roboty.

Ruchy.

Pamiętacie płomienie, prawda?

Poruczniku?

Keil...

Michel, nasłuchuj.

Poruczniku?

Wyłącz to!

Ile jeszcze?

Jak długo mamy jechać?

Aż go znajdziemy i sprowadzimy go do domu.

Do domu?

To nie dom.

To tylko nasze wojskowe bazy.

Chyba że cofniemy się do następnej.

I kolejnej.

Czemu on jest taki ważny?

Boją się, że zbiegnie?

Może Keilig miał rację.

Już zbiegł, a my...

wdepniemy w pułapkę.

A może jest ważny dla pana?

Keilig miał rację.

Mówił, że to sprawa osobista, między wami.

Czemu nas pan w to wciąga?

- Czemu? - To są rozkazy.

Jeśli Rosjanie go znajdą,

poznają nasze pozycje, częstotliwości, taktykę...

„Wtedy wszystkie wrota do Rzeszy będą otwarte”.

Do nas także.

Wróg wie, że tu jesteśmy!

Philipie!

Nie rozumiesz tego?

Proszę, obudź się!

Podejmujesz niepotrzebne ryzyko.

Opętało cię.

Głosuję za odsunięciem cię od dowodzenia.

W porządku.

No to decydujcie. Teraz.

Michel?

Jestem za porucznikiem.

Helmut?

Ty jesteś kierowcą.

To twój czołg.

Jesteś z nami od Barbarossy.

Tak, w porządku.

Keilig nie żyje.

Właśnie.

Na moście i podczas zanurzenia...

podejmował pan ryzyko.

Przykro mi.

Weller...

Jestem za dowódcą.

Nie będziemy o tym mówić.

Mapa pokazuje tu starą ścieżkę.

Prowadzi do lasu, w którym jest bunkier.

Trochę w lewo, Hummel.

Philipie.

Zatrzymaj czołg.

Co?

Ślady stóp. Wysiadać.

Michel.

Broń w gotowości.

Odciski butów.

Niemieckich.

Przygotować broń.

Michel, stój!

Pułapka.

Też niemiecka robota.

Bunkier musi być bardzo blisko.

Odbezpieczcie broń.

- A to co, do cholery? - Spadochroniarze.

Ci nie przeżyli, to przysłali nas.

Idziemy.

Wejdźcie.

Poruczniku.

Szukamy pułkownika von Hardenburga.

Oczywiście.

Jest w bunkrze i już na was czeka.

Zaprowadzę pana.

Ale jeśli chce pan zostać ciut dłużej...

to zapewnimy panu rozrywkę.

Maria, przynieś panom wino i coś do jedzenia.

Żwawo.

Widać, że przebyliście szmat drogi.

Za życie.

A teraz zaprowadź mnie do pułkownika.

Z przyjemnością.

W takim razie

proszę za mną.

Tylko pan.

Chodźmy.

Bez obaw.

Poruczniku?

Nowy rozkaz przez radio.

Ewakuacja wojsk z mostu nad Dnieprem

przed wysadzeniem o północy.

Niezły labirynt.

Odwagi.

Paul.

Czyli to prawda.

Niemcy wiele straciły pod Stalingradem.

Cóż znaczy jedna dłoń?

Podejdź do ognia.

Twój kapral mówił, że na kogoś czekasz.

Nie na kogoś.

Na ciebie.

Więc wiesz, że mam cię stąd zabrać.

No pewnie.

Musiałeś odbyć tę podróż.

Byłem twoim kumplem.

Pamiętasz lato w akademii wojskowej?

Ten ciepły sierpniowy wieczór, gdy przedstawiłem ci Marion?

Następnego dnia płynęliśmy

na małą, zalesioną wyspę na środku jeziora.

To było magiczne lato.

Najpiękniejsze lato.

Potem była już tylko wojna.

Musimy ruszać.

Zakładam, że byłeś w trzewiach Tygrysa.

Tak.

Ciasno tam jest.

Dziwne, że wysłali cię po nas wszystkich.

Z pewnością wiedzieli, co robią.

A jeśli odmówię?

Nie chcę, by do tego doszło.

Ale jeśli do tego dojdzie...

to wysłali odpowiednią osobę, prawda?

W końcu rozkaz to rozkaz.

Chodź, Philipie. Zjedz ze mną.

Ostatnia wieczerza, że tak powiem.

Nie ma na to czasu. Musimy jechać.

Nie masz czasu dla przyjaciela?

Ojca chrzestnego twego syna.

Masz u mnie dług.

Usiądź.

Gdy leżysz pod gruzami przez pięć dni

i powoli umierasz z pragnienia,

masz dużo czasu na myślenie.

Dostrzegasz wiele rzeczy

w mroku.

Słyszałem, że się uratowałeś.

Niezwykłe.

Co zrobiliśmy pod Stalingradem?

Nie mam czasu na gierki.

Co zrobiliśmy pod Stalingradem?

Paul, to są rozkazy.

Przyszły prosto ze sztabu.

Majorze, inni dowódcy się denerwują.

Podobno wróg ich widzi. Chcą wiedzieć, co robić.

Kobiety i dzieci szukają tam schronienia.

Wiemy też, że pełno tam rosyjskich sił.

Kontrolują fabrykę ciągników, a z nią tę część miasta.

Jeśli nie zadziałamy, nie zdobędziemy przewagi.

- Słyszycie coś? - Nie.

Paul.

To są rozkazy, nie nasza decyzja.

Czyżby?

Pozostali dowódcy czekają.

Paul!

Szykować się do walki.

Przekaż reszcie.

Niech czołgi atakują bez rozkazu.

Wszystkie czołgi, ognia.

Ognia!

Nie nasza decyzja.

Nie mieliśmy wyboru. Takie były rozkazy.

Może i tak.

Ale byliśmy odpowiedzialni.

Mamy północ.

Musisz wrócić przez Dniepr.

Jestem tu przez ciebie.

Wszyscy jesteśmy tu przez ciebie.

Nie rozumiesz?

To operacja Labirynt.

Operacja Labirynt?

Operacja to ty.

Philipie!

Mam cię wyprowadzić.

Przysłał mnie...

pułkownik Richter.

A kto to jest?

Pułkownik Richter w ogóle istnieje?

Owszem.

Cały czas znałeś odpowiedź.

Keilig, co pokazuje zegarek?

Tuż przed 12, ale od mostu nie działa.

Ciała tak szybko się nie palą.

Coś tu nie gra.

Pamiętacie płomienie, prawda?

Czemu nie spłonęliśmy, poruczniku?

Proszę, obudź się!

Ale Krebs...

Może był częścią ciebie.

Jak my wszyscy.

Philipie!

Mamy północ.

Musisz wrócić przez Dniepr.

Wydaj rozkaz!

Dlaczego opóźniłeś rozkaz odwrotu?

To nie w twoim stylu.

Naraziłeś siebie i swoich ludzi.

Właśnie.

Poruczniku?

Cały czas tam był.

ŻONA I SYN ZGINĘLI W ATAKU TERRORYSTYCZNYM NA HAMBURG

Telegram informował, że Marion i twój syn Fritz zginęli w Hamburgu.

Podczas nalotu powietrznego 24 lipca

szukali schronienia w kościele św. Mikołaja.

Gdy spadły bomby, spłonęli żywcem.

Ognia!

Ognia!

Walczyłem na wojnie, by ich chronić.

Zbieramy to, co zasiejemy.

Przyprowadziłeś mnie tu.

Czyli dokąd?

Co tu się dzieje?

Paul, co się dzieje?

Co tu się dzieje?

Dotarliśmy do końca twojej drogi.

Moja zakończyła się wcześniej.

Nigdy nie opuściłem fabryki ciągników.

Chodź, stary przyjacielu.

Nadszedł czas.

Muszę wracać do swoich.

Beze mnie nie przeżyją.

Jedź, no jedź!

Gaz do dechy!

- Helmut, jedź! - Ja się palę!

Nie poddawaj się, Helmucie!

- Jedź! - Helmut, gaz do dechy!

Gdzie ja jestem, Paul?

Gdzie ja jestem?

Napisy: Sławomir Apel

Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Maciej Kowalski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.