All language subtitles for Saskatchewan 1954-Bluray-Poland

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish Download
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish Download
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean Download
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian Download
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

SASKATCHEWAN

Film ten został nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń,

i w miejscu gdzie one się rozegrały. Wydarzenia, te poważnie zagroziły

pokojowemu rozwojowi Zachodniej Kanady.

Cajou!

- Może jeszcze jedna próba? - Myślisz, że zawsze możesz być lepszy?

Trzy szare lisy, za jedno pudło. - Dobrze..

Gotów?

Czy widziałeś?

Nie mów mi, że celowałeś w końcówkę.

Nadal nie trafiam dokładnie.

Widziałeś? - W środek.

Musisz się szkolić przez całą zimę.

Jak dojdziemy do fortu to wygram z tobą.

Powtórzymy zawody.

Każdego dnia jesteś coraz lepszy.

Powinno tak być po wszystkim, czego się nauczyłem.

Kiedy wziąłem się za łuk i strzały, nigdy mnie tak nie uczyłeś.

Zawsze dawałeś mi krzywy łuk.

Cajou.

Dam ci szansę na uratowanie twarzy.

- Jak? - Wyścig do wodospadu.

I wezmę konie z ładunkiem. - Zgoda!

Ruszaj. Dam ci przewagę.

Dlaczego tak długo?

Być może powinieneś brać lekcje, także z jazdy konnej.

Co pani tu robi?

Jadę do Batleford. Kim jesteś?

Twoim celem.

Może się przedstawisz, zamiast do nas strzelać?

Przepraszam.

Kiedy usłyszałam konie, myślałam, że wrócili.

- Kto taki? - Indianie, oczywiście.

To mój przyjaciel.

- Indianie ją napadli. - To nie byli Cree. Oni nie walczą.

O jakie plemię chodzi?

Nie wiem. Nie mogę ich rozróżnić. Wiem tylko, że to są Indianie.

Rozejrzyj się po okolicy, proszę.

Jak to się stało?

Schowałam się pod plandeką, żeby mnie nie zobaczyli.

Miałaś dużo szczęścia. - Wiem.

Skąd jesteś?

Z południa, z Fort McLeod.

Nie jedziemy do Batleford, ale możemy cię podwieźć na policję w Saskatchewan.

Nie. Nie chcę tam jechać. Potrzebuję dojechać do Batleford...

Mam tam rodzinę i przyjaciół.

Po tym co sie stało nie możesz jechać sama.

Posłuchaj mnie.

Chcę jechać do Batleford.

W porządku, jak sobie życzysz.

Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.

Jedziesz z nami, choćby na jucznym koniu.

Po dwóch godzinach, albo byś się zgubiła, albo by cię zabili.

Idziemy.

- Znalazłeś coś? - Jest dużo śladów, ale nic nie jest jasne.

Broń i amunicja zniknęły.

Piękna tęcza. - Ktoś będzie szczęśliwy.

To na pewno nie będę ja.

Jak daleko jeszcze?

- Myślę, że do świtu. - Przepraszam, ale muszę odpocząć.

Nie mogę dalej.

W porządku.

Tu rozbijemy obóz, Cajou.

Przykro mi, myślę że po odpoczynku będę w stanie jechać dalej.

Proszę odpoczywać do woli.

Czy musicie przybyć do fortu przed świtem?

Nie musimy, ale chcemy.

Cajou i ja całą zimę byliśmy w górach w śniegu.

Pojadę ją złapać.

Pozwól jej odejść.

Dlaczego męczy tak konia?

Masz konia, to dlaczego nie uciekasz dalej?

Amerykańscy Siouxowie.

Co oni tu szukają?

Odkąd mój dziadek tu żył, amerykańscy Siouxowie nie przyjeżdżali tutaj.

Ich tereny są na południu, a Cree na północy.

Czy oni wyglądają, na tych którzy cię napadli?

Myślę, że tak.

- Ale było ich więcej. - Krążą gdzieś w pobliżu.

Cajou. Jedziemy.

Witaj, CrowchiId.

- Minęło sporo czasu. - Bardzo dużo.

Dorobiłeś się żony?

Złapał mnie i to wszystko.

- Gdzie jest Batouche? - We forcie.

Czy moje rzeczy są w środku? - Tak.

- Kim ona jest? - To żona jednego mężczyzny z fortu.

Jak długo jesteście małżeństwem? - Sześć lat.

Czy nie widzisz?

Widzę.

Twój przyjaciel.. Długo się znacie?

Jesteśmy więcej niż przyjaciółmi, jesteśmy braćmi.

I dlatego nosicie te same ozdoby?

Dał je nam nasz ojciec, gdy byliśmy bardzo mali.

Jakim on jest człowiekiem?

Mam na myśli .. Czy on też jest przewodnikiem?

- Jesteś bardzo rozmowny, co nie? - Tak jak ty.

Za dużo pytasz.

Och, policjant! Mogłam się domyśleć.

Słyszałem że Czerwone Kurtki, zawsze schwytają ludzi, których szukają.

Powiedz mi, czy jestem pierwszą kobietą tutaj?

Tak i miejmy nadzieję, że ostatnią.

Patrzcie, patrzcie, mój dobry stary przyjaciel inspektor.

Miło Cię widzieć z powrotem. Prawie nas zamroziło tej zimy..

- Jak ci poszło? - Podobnie, tylko zimniej.

Gdzie złapałeś tego... bobra?

Na przejściu Kenedy'ego, była w tarapatach.

- Batouche. Amerykańscy Siouxowie. - Jeden z chłopców z Szalonego Konia.

- Szalony Koń? - Tak, wiele z nich w tych dniach przekroczyło granicę kanadyjską.

Przygotowali zasadzkę na Kawalerię Stanów Zjednoczonych.

Pokonali ich.

Pokonali Kawalerię generała Custera.

Cóż, nigdy bym nie pomyślał, że nastanie taki dzień, kiedy odwiedzi na ktoś taki, jak pani.

Ale skoro jest pani tutaj, niech się przedstawię, Patrick J. Scanion

i życzę pani przyjemnego pobyt tutaj.

- Zobaczcie, którz to? - Skąd tu się wzięła?

Inspektorze!

Czy nie uważa pan, że należy zrobić coś w sprawie tego ataku?

Panowie!

Proszę wrócić do swoich obowiązków! Wszyscy!

- Kto to jest? - To nowy dowódca. Nazywa się Benton.

- Inspektor O'Rurk, sir. - Tak, oczekiwałem pana.

To jest pani Grace Markey.

- Witam panią. - Dzień dobry.

Spotkaliśmy ją w drodze do Batleford.

Banda Siouxów ją napadła.

Trzy wozy, pięciu zabitych. Ona jedna ocalała.

- Miała pani szczęście. - Wydaje się, że tak.

Przygotujemy dla pani zakwaterowanie.

Naprawdę dziękuję, ale nie mogę się zatrzymać. Muszę dostać się do Batleford.

Znowu chce pani ryzykować?

- Tak. Muszę się tam dostać. - Myślę, że nie mogę zabronić pani wyjazdu.

Należy zabronić.

Dwa wozy przyjadą tu dzisiaj, a na drugi dzień, pojadą w tym kierunku.

To wszystko co mogę zrobić dla pani, gdy już tu dojadą.

To bardzo miło z pańskiej strony.

- Proszę o pisemny raport ze zdarzenia, jak najszybciej. - Tak, sir.

Poruczniku! Proszę pokazać pani Markey nasze pokoje gościnne.

Obawiam się, że nie są zbyt wygodne, ale to najlepsze na jakie nas stać.

Dziękuję.

Dziękuję za pomoc.

Dziękuję, że źle celowałaś.

Hej tam! Czy nie słyszałeś rozkazu?

Dlaczego nie oddałeś karabinu?

Odpowiedz mi!

Nie wie, o czym mówisz, tak jak ja.

Nakazałem konfiskować im broń i amunicję.

Zabierz mu broń, O'Rurk.

- Zatrzymaj go! - Nie mogę, sir.

Nie chcesz wykonać polecenia?

Wystarczająco dużo o tobie słyszałem.

Twoje związki z Indianami są naruszeniem dyscypliny i obowiązujących zasadz.

Oczywiście twoje myślenie nie zmieniło się.

W związku z twoją postawą, będę musiał się tym zająć.

A teraz dogoń go i zabierz mu broń.

On jest jak moim bratem, sir. Sam dałem mu broń.

Masz wykonać mój rozkaz.

I co sądzisz o nowym dowódcy?

Czy zauważyłeś ile tu nowości wprowadził?

Ledwo przyjechał, zaraz rozkazał umyć wszystko na błysk.

Ale, między nami, on próbuje zmyć z siebie coś co jest głęboko w nim.

Wiesz wszystko o nim, prawda? - Cóż, lubię trochę poszperać.

Jest "zielony". Prosto z Anglii.

Usłyszał, że Siouxowie pobili amerykanów i się wystraszył.

A co dokładnie zrobili? - Och, to jest najgorsze, Thom.

Wszystkie wojska Custera zostały wybite. Jest to najwieksza porażka z wszystkich wojen z Indianami.

I wydaje się, że tutaj może być podobnie, jak spojrzysz na historię

sojuszu plemion Cree i Sioux.

Cree są nastawieni pokojowo, nie przyłączą się.

Ale nie będą przyjacielsko nastawieni, kiedy im to robią. Spójrz.

Zabrali im broń, amunicję i proch.

Wszystko, co potrzebne, aby mogli zapewnić sobie pożywienie.

W Ottawie nie chcą słyszeć o walkach w przypadku sojuszu z Cree.

Tak cicho i spokojnie było w górach.

- Zawsze możesz poprosić Bentona o przeniesienie. - Wiem dobrze, gdzie by mnie posłał.

Batouche!

Wiesz, że jest zakaz picia whiskey w forcie. - To lekarstwo.

Reumatyzm w klatce piersiowej. Bardzo ciężki.

- Witaj, mój synu. - Witaj, Czarna Chmuro.

Miło jest wrócić.

Jest w porządku? Przychodzisz jako przyjaciel czy policjant?

Jako policjant. Przykro mi.

Gdzie jest Cajou?

Cajou!

- Oddaj mu swoją broń. - Czy widzisz, co się stało?

Wróciłem i widzę co się dzieje z ludźmi mojego ojca, jak stają się dziećmi.

Wojownicy stają się jak dzieci, które zapominają jakie są nasze obyczaje.

Czerwone Kurtki chcą dla nas dobrze.

Prawo Czerwonych Kurtek nas chroni.

Najpierw nauczyli nas korzystać z karabinów dla zdobywania pożywienia,

a potem przynieśli głód, więc, teraz je wykorzystamy.

I ty to nazywasz ochroną?

Traktują nas jak wrogów, więc czas przyłączyć się do Siouxów.

Czy Czarna Chmura myśli o przyłączeniu?

- Musi zdecydować o tym rada wszystkich wodzów. - Siouxowie dadzą nam broń i amunicję,

którą zdobyli od amerykańskich żołnierzy.

Są wojownikami. Twój sojusz oznaczałoby wojnę.

To bogowie zadecydują.

Mam nadzieję, że będzie to mądra decyzja. Cajou, oddaj mi swój karabin.

Zabierz go sobie.

Między nami nie ma już przyjaźni.

Znowu się pani wybiera w podróż, pani Markey?

Pójdę na chwilę się wykąpać.

Kiedy jest łazienka to nie ma problemu dla kobiet.

Nie było to łatwe do zrobienia, co nie, O'Rurk?

- Nie, sir. - W tych okolicznościach, gratuluję.

Czy mogę ją zatrzymać? Oddajcie swoją.

Nie widzę w tym nic złego.

Dziękuję, sir.

- Tam jest komendant. - Dziękuję.

Jest pan tutaj szefem, prawda?

- Tak. - Jestem Carl Smith, szeryf Stanów Zjednoczonych.

Zawsze miło powitać przedstawiciela prawa z USA.

Dziekuję. Powiedzieli mi w forcie McLeod, że jest tu pewna dziewczyna,

którą szukam. Podobno wybierała sie do Batleford.

Nazywa się Grace Markey.

Tak, jest tutaj.

Cóż, muszę doprowadzić ja do Montany,

jest oskarżona o morderstwo jednego człowieka.

No proszę, co za niespodzianka.

Proszę, tu są wszystkie dokumenty.

Tak.

O'Rurk!

- Tak, sir? - Lepiej przyprowadźcie panią Markey.

O, przepraszam.

Co dziewczyna musi zrobić, żeby mieć trochę prywatności?

Przyjdzie ci zmienić miejsce. . Przyjechał szeryf z Montany.

Przypuszczam, że kiedyś to musiało nastąpic.

- I prawie się stało? - To prawie historia mojego życia.

Witaj, Grace.

Mam nakaz aresztowania i dokumenty o ekstradycję.

Gratuluję.

Udamy się do Montany jak najszybciej będziemy mogli.

W porządku, szeryfie. Daj mi czas na ubranie się.

Wydaje się, że mnie nie za bardzo lubi, prawda?

Nikt nie lubi, kiedy go aresztują. Kto został zabity?

Mężczyzna znad wielkiego wodospadu, był w niej zakochany.

Śmiertelna choroba.

Teoretycznie można się wyleczyć, nawet z takich ciężkich przypadków.

- Może nie mógł. - Kto to był?

Czy to naprawdę ważne. Mój brat.

- Był głupi. Wierzę, że jako policjanci macie wiele wspólnego.

Chodź, Grace. - Bez kajdanek?

Panie Thom!

- Nie mów mi, że Ty też będziesz się kąpać. - Kto, ja i woda?

Ja nawet pić jej nie potrafię.

Przyszła wiadomość z fortu Walsh. Inspektor chce cię natychmiast widzieć.

Z tego, co wiemy z fortu Walsh, proszę pana,

wojsko USA próbowało zatrzymać Siouxów na granicy, ale im się nie udało.

Nie wiadomo, jak daleko Siouxowie wkroczyli na nasz teren.

Tu jest fort Walsh. My jesteśmy w Saskathewan.

Myślę, że to najkrótsza droga. Na równiny.

Trasa na 2-3 dni, w zależności od zapasów.

Wejść!

Dołączcie, panowie.

Mam rozkaz zamknięcia obozu i udania się do fortu Walsh

i to jak jak najszybciej ze względów bezpieczeństwa.

Amerykańscy Siouxowie przekraczają granicę w coraz większych grupach.

Ryzyko sojuszu Cree i Siouxów jest bardzo prawdopodobne.

Podziękujmy za to Ottawie.

Co powiedziałeś?

Cree byli przyjaźnie nastawieni od lat, a są teraz traktowani jak wrogowie.

Dlaczego by nie mieli przyłączyć się do Siouxów?

Czyżbyś był po stronie Indian O'Rurk?

Być może.

- Czy policzona została cała broń, sierżancie? - Tak, sir.

20 skrzyń amunicji, osiem karabinów, 2 rewolwery,

200 skonfiskowanych karabinów w dwóch etapach, sir.

Dobrze. Uporządkować wszystko, jak tylko załadujecie amunicję.

- I skonfiskowane karabiny. - Tak jest, sir

O'Rurk, przygotować ludzi do wyjazdu o świcie.

Tak jest, sir.

Ostrożnie.

Pośpiesz się.

Hej, musicie to robić w środku nocy?

Do rana zamykamy fort, a potem wymarsz.

Nasza znajomość była krótka, ale było miło, prawda?

Było krótkie, ale mogło być przyjemniejsze, gdyby osiągnąć cel.

Byłoby lepiej.

Było... aktywne.

Szkoda, że wszystko tak poszło.

To ciekawa myśl.

Jeśli nie zobaczymy się rano, zanim wyjedziemy, życzę ci...

Nie mów tak.

Powodzenia już sobie życzyliśmy kilka miesięcy temu.

Inspektorze!

Oddział, do wymarszu!

Sierżancie.

- Powiedz inspektorowi, że jesteśmy gotowi. - Tak jest, sir.

Nie pojedziecie z nami. - Przestań sobie żartować.

Benton powiedział, że w obecnej sytuacji nie zabierze was do fortu Walsh.

Pomimo tych wszystkich indian, wcale nie podoba mi się pomysł, że jedziesz.

To nie miejsce dla kobiety.

Słuchaj, nie prosiłam się o to.

Ona jest w pierwszej kolejności więźniem, a dopiero potem kobietą.

Dlaczego zaraz nie zoorganizowano plutonu egzekucyjnego, żeby mnie rozstrzelać?

Naprzód, marsz!

ZegnajCcórko Wron. Pilnuj dzieci!

Panie Batouche, masz bardzo dużą rodzinę!

Cóż, moja żona, zawsze chciała poślubić wodza.

Pomyślałem więc, że jedynym sposobem na zostanie wodzem, to mieć swoje własne plemię!

- To ambitny projekt. - Byłoby szybciej, przyjąć wszystkich.

Ale nie byłoby przyjemnie.

Spójrz na te ponure twarze.

Tam skąd pochodzę, nie zobaczysz takich jak tutaj.

Myślę, że nie spoglądają na siebie, uciekając przed kawalerią.

Dokładnie.

- Wojna to wojna, prawda? - Ale pokój jest lepszy.

W Kanadzie pozostało nie mniej niż 300 ludzi.

A Indian traktowali dotąd, jak istoty ludzkie.

Wielki Wódz Siouxów przyjechał do Kanady.

Siedzący Byk i Szalony Koń czekają na przybycie Wodzów plemienia Cree.

Wkrótce nie będzie Czerwonych Kurtek.

Siouxowie pokonają ich tak jak pokonali Custera.

Spotkamy się z Siedzącym Bykiem i Szalonym Koniem.

Jak tu pięknie! Woda jest czysta, jak tafla lustra.

Mgła pojawia się jak w bajce

Obraz gór tak jasny, że nic tylko po prostu tylko się na nie wspiąć.

Jest to niezapomniany widok.

Ale oczywiście nie taki, jak nad jeziorami Killarney.

To stało się tutaj.

Nie chciałam zobaczyć tego miejsca ponownie.

To była zasadzka. - Nie trwało to długo.

W tym nie ma lepszych od Siouxów.

Zdjąć skalp to dla nich moment.

Zginęli szybciej, niż zorientowali się, co się stało.

Trzeba ich pochować?

Nie, nie mamy czasu. Musimy iść.

Naprzód, marsz!

Czy widziałeś kiedyś człowieka, który się bardziej boi?

Jest tak przestraszony, że nie chce ich pochować.

Stój!

Czy to Siouxowie? - Nie, to Cree.

Chcą rozmawiać.

W porządku, ale krótko.

Wyruszyli na polowanie.

Mówi, że mamy broń i amunicję.

Prosi, żeby mu ją dać. Jego lud głoduje.

Powiedz mu, że się myli. Nie mamy broni i amunicji.

Wie, że mamy broń. - Powiedz mu, że nam przykro, ale nie może jej dostać.

- O'Rurk, zatrzymaj go! - Enaši! Enaši!

O'Rurk, szeryfie, przestańcie!

Nie pozwalasz mi strzelać do indian pomimo, że ukradli nam broń.

My tu nie strzelamy w plecy!

Nie miałem wyboru! A ty?

- Nie ujdzie mu to płazem, sir? - Miał wystarczający powód.

Następnym razem zabij pozostałych czterech.

Co?

Cree mają teraz wystarczający powód do zemsty.

A Siouxowie chętnie im pomogą, jeśli tylko sobie tego zażyczą.

Wiadomości rozchodzą się szybko.

Kapralu Burkhart. - Tak jest, sir?

Weź trzech ludzi i sprowadź tych Cree.

Będziemy tu, czekać na wasz powrót. - Tak jest, sir.

Rozbijemy tu obóz.

Tutaj!

Nie widać ich jakoś, Batuche - Niestety.

Nie wygląda na kogoś, kto zabił człowieka, prawda?

Delikatość, a zabicie człowieka to dwie różne sprawy.

Chyba miała go dość.

Jest nadzieja, że wrócą, prawda?

Kanada to wielki kraj.

Mówisz tak, jakbyś wiedział, że nie wrócą.

- Nie myślę tak. - Zaczekaj chwilę.

Czy mogę cię o coś zapytać? Czy w twoich żyłach płynie indiańska krew?

Skąd taki pomysł? - Cajou, nazywał cię bratem.

Zostałem usynowiony przez ojca Cajou.

Jak to się stało? - Wyciągnął mnie z płonącego wozu.

Niemal w tym samym miejscu, gdzie ciebie znalazłem.

Poza tym byłem grzeczny. Nie bałem się.

Przepraszam. Wydawało mi się, O'Rourke. że masz to wypisane na dłoni.

Ale to dziwne, dalej nie wiesz kim jesteś?

Wiem, kim jestem. Wybrałem nazwisko O'Rurk.

A ty? - No, ja wiem, skąd jestem.

Ale, to inna sprawa. Wolałabym wybrać nowe nazwisko i zacząć wszystko od początku.

Czy masz rodzinę?

Nie, od 15-go roku życia.

Rodzice zmarli, gdy mieszkaliśmy w zachodnim Ohio.

Z pewnością trudno jest kobiecie, która żyje sama w tym kraju.

Wiem, że niektórym przychodzi to bardzo łatwo.

Może mi się kiedyś uda. Miałem już parę szans.

Grace!

Co ty tu robisz?

Wyszłam, zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, czy to zabronione?

- Kazałem ci pozostać w środku.

Nie masz czym się chwalić przed ludźmi.

Jesteś jedyną osobą, która to robi. Chwali się tylko ten, kto jest głupcem.

Grace!

Przepraszam.

Musisz czuć się winnym, co konkretnie o tym sądzisz?

To największy problem między nami.

Gdyby mój brat mnie słuchał, nic by mu się nie stało

i nie byłby martwy.

Mówiłem mu, że bedzie miał kłopoty, jeśli nadal będzie widywał się z tobą.

Cóż, myślę, że powinienem cię posłuchać.

Posłuchaj.

Chcę tylko, żebyś wiedziała, że może zmienię zdanie, jeśli wrócimy.

Grace, posłuchaj mnie? - Nie, nie interesuje mnie, co chciałbyś powiedzieć i co chciałabym usłyszeć.

Sir Thom!

Sir Thom! Proszę spojrzeć!

Koń Burkharta.

Oto odpowiedź Siouxów.

Zwijamy obóz!

Zaczynajcie od zaraz. Ty i Batouche pojedziecie przodem!

Rozeznacie sytuację na drodze?

Przed innymi?

Zabieramy wozy ze sobą, sir? - Oczywiście, że tak.

Ale jeśli pojedziemy z wozami, to nas dopadną i zginiemy!

Lepiej spakować rzeczy na konie, a wtedy możemy mieć pewne szanse przeżyć.

Dlaczego nie możemy iść lasem na skraju gór?

Mój rozkaz ma być absolutnie wykonany.

Wozy były częścią naszej kolumny i dalej będą w transporcie.

Co pan o tym myśli, sir Thom.

Musimy przeprawić się na przełęcz Saskathewan przez rzekę, bez osłony.

Niezbyt mi się to podoba.

Zabezpieczyć lewe skrzydło!

A wy zabezpieczyć prawe skrzydło

Drugi wóz ma uszkodzoną oś, sir. Czy mamy go zostawić?

Musimy wyprzęgnąć konie!

Ubezpieczajcie mnie. - Ubezpieczajcie!

Siouxowie! Zabiorą naszą amunicję!

Strzelać we wóz!

Co z nim?

Dostał od Siouxów coś, o czym będzie mógł pochwalić się wnukom.

Ten facet ma szczęście, wyszedł z tego z życiem, może tylko się cieszyć.

Obawiam się, że nie będę miał okazji porozmawiać z nimi o tym.

Thomas, Hendford!

Przenieście rannych do wozu! Musimy jechać w górę!

Sir.

Nie możemy zabrać tego wozu. - Co takiego?

Czy pan nie rozumie? To jest otwarte pole, Siouxowie powrócą z setkami ludzi.

Naszą jedyną szansą jest zostawić wóz, załadować amunicję na konie i ruszyć skrajem lasu.

Myślę, że Siouxowie nie wrócą.

Wrócą. Będą silniejsi i wrócą razem z Cree!

Musimy jak najszybciej dotrzeć do fortu.

Mamy nie więcej jak jeden dzień drogi.

Pod górę będziemy potrzebować jeszcze jeden dzień, sir. - Zrobimy zgodnie z moim rozkazem.

Przygotować wóz do przeprawy.

Nie jadę z wami.

Rozumiesz, co mówisz?

Tak jest.

Sierżancie!

Aresztujcie tego oficeraa.

Sierżancie, słyszałeś rozkazy! Aresztować tego oficera!

Sir, ja się z nim zgadzam.

Myślę, że dobrze zna Siouxów, sir.

Teraz Siouxowie zbierają wojowników i wrócą żeby nas zaatakować.

Porucznik Thom ma rację. Ja idę z nim.

Będziecie wszyscy odpowiedzialni za to!

Zdąć broń i rzucić na ziemię.

To jest bunt.

I zabiję cię, jeśli to konieczne aby temu zapobiec.

Proszę oddać broń, sir.

Oddam cię za to pod sąd, zostaniesz rozstrzelany.

Was wszystkich też!

Rozładować wóz, załadować broń i amunicję na juczne konie.

Wszystko w porządku, sir. - Pospieszcie się, ruszamy.

Dopilnujcie sprzętu.

Dobrze chłopcy! Pospieszcie się!

Było ci obojętne, że w taki sposób można popełnić samobójstwo, prawda?

Podszedłeś do człowieka, który mierzył do ciebie z pistoletu.

Wiedziałem, że opróżnił go w walce z Siouxami. - Ale ryzykowałeś, mógł go naładować.

Ale nie załadował.

Nigdy bym nie pomyślał, że może pociągnąć za spust.

Idź, weź kilku ludzi do przeprawy przez rzekę. - Dobrze.

Podaj mi rękę, chłopcze.

Powoli.

Myślisz, że O'Rurk miał prawo? - Dobrze czy źle, sąd o tym zadecyduje.

Ale nie mogę sądzić nas wszystkich naraz.

Jeśli przegramy, możemy stracić skalpy, jeśli ci się uda, będziemy wisieć.

Nie było to śmieszne. - W ciągu trzech lat służby nie byłem karany.

A nawet nie straciłem skalpu.

Nie będzie lekko. - Nic mi nie będzie.

Moi ludzie pomogą ci.

Niepotrzebne. To ja jestem za nią odpowiedzialny, nie ty.

W każdym razie, dziękuję.

Nie chcesz naszej pomocy. - Nie chcę.

Słuchaj, wiem, co ty i inni myślą o tej dziewczynie,

Zostawcie ją w spokoju.

Powiem ci jak gliniarz gliniarzowi, wcale nie chcesz, żeby wisiała.

Powiedziałbym, że jesteś o nią zazdrosny.

Zdecydowałeś, którą drogę wybierzemy?

Przez lodowiec. - Przez lodowiec?

Ale nikt nigdy nie przeszedł przez lodowiec z tak wieloma końmi.

Być może nikt nie ma próbował. - Cóż, myślę, że może się nie udać.

A może lepiej przejść przez wąwóz Eagle? - Nie, szybszy sposób przez jezioro Arc.

Mieszkał tam stary traper i miał kilka canoei.

Canoei w dół rzeki, w prawo w górę i jesteśmy w fort Walsh. - Przełęcz z lodowca.

Gdybym wiedział, że ci się uda, może przekonałbym Bentona.

Jeśli zgadzasz się Batouche, pojedź do fortu i powiedz im, że nadjeżdżamy.

Nie chciałbym, aby coś przeoczyć.

Chcę zrobić kompletny raport na temat twojej heroicznej przeprawy dla sądu wojskowego.

Inspektorze!

Mogę pożyczyć lunetę, sir - Tak, w porządku.

Dziękuję.

Całe plemię Cree w drodze.

Co widzisz? - Cajou i Czarna Chmura.

Pozostali dwaj na czele to Siouxowie.

Tak jak wszyscy za nimi.

Zastanawiam się, dokąd prowadzą Cree?

Widać, że są przygotowani do marszu.

Wiesz, sir Siouxowie oferują im broń, amunicję i niezależność.

Mają opinię największych wojownikow, zwłaszcza po tym jak pokonali Custera,

w największej bitwie z armią USA.

Bril!

Bril, Bril!

Słyszeli? - Nie wiem.

Obserwuj ich.

Co z nim? - Majaczy w gorączce.

Zaczął krzyczeć na Brila, że go zabije.

Cree jadą dalej, ale jeden z Siouxów wrócił.

Lepiej stąd jedźmy, i to jak najszybciej.

Chodź, wsadź go na konia. Pilnuj, żeby był cicho jak to możliwe.

Nie możesz pozwolić mu trochę odpocząć? - Odpocznie, kiedy wrócimy.

Nie możesz się litować. - Nie, ale chyba tak nie potrafię.

Może się przydać, sir. Jest naładowany.

Dziękuję.

Przejedziemy wodą.

Dlaczego tak robimy? - W ten sposób możemy pozbyć się Siouxów.

Zgubią nasze ślady we wodzie.

Wszystko w porządku, Skanlon - Staram się wytrzymać.

Za mną. Szybko!

Zatrzymamy się.

Rozbijemy tu obóz, sierżancie.

Co z nimi? - Nie najlepiej.

Zabierzcie go, niech odpocznie.

O'Rurk.

Jak długo jeszcze, ten człowiek będzie nas spowalniał?

Co masz na myśli? - To co powiedziałem.

Wiesz, że za rzeką tropią nas Siouxowie.

To prawda.

Ryzykujesz życie całej grupy. Dlaczego nie mógłbyś zostawić go tutaj.

Jest umierający.

Masz konia. Możesz pójść, gdzie chcesz.

Ciężko, kiedy nie ma z kim porozmawiać.

Ponieważ jest pani tutaj z powodu problemów osobistych,

to wygląda, na to, że oboje jesteśmy w niewygodnej sytuacji,

i coś nas łączy.

Myślę, że to zupełnie różne sprawy.

Pan jest święty, a ja jestem grzesznica.

Niezupełnie, ale ja jestem w porządku.

Czy ta sytuacja nie jest ironiczna?

Młody inspektor, buntownik

prowadzi nas najbezpieczniejszą drogą,

a jednocześnie naraża się na karę śmierci.

W tym przypadku, myślę, że on i ja mamy coś wspólnego.

Jak się czujesz?

Jadłeś cos?

Nie mam ochoty na jedzenie.

Powinieneś jeść. Poczujesz się silniejszy.

Zostaw go w spokoju.

On potrzebuje pomocy. - Czym więcej pomocy, tym bardziej będziemy opóźnieni.

Gdyby nie on, bylibyśmy już na miejscu.

Już mam tego dosyć.

Dziękuję.

Jeśli będziesz stwarzał dalej problemy, każę cię przywiązać do siodła do końca podróży.

Ty nigdy nie śpisz? - A ty?

Już się wyspałam.

Zastanawiałam się nad czymś.

Często się nad czymś zastanawiasz. Czy to jest coś ważnego?

Myślę, że tak.

Jakie masz pierwsze imię? - Thomas, czy to ważne?

Thomas..

Thomas.

Coś jeszcze? - Tak.

Kiedy się obudziłam...

Pierwszą rzeczą, o której pomyślałem...

Nie chcę żebyś myślał, że kogoś zabiłem. Ja nie.

Szeryf mówił, że tak jest. - Wiem, moje słowo przeciwko jego.

Mówił, że jego brat był w tobie zakochany.

To prawda.

Ja też myślałem, że jestem w nim zakochana.

Piękny, prawda?

Wiem co to oznacza, słyszałam to już. Nie musisz starać się coś ukrywać.

Słyszałem to wcześniej, pamiętam? - Nie denerwuj się.

Co teraz zrobimy?

Tylko .. Chciałam, żebyś wiedział, prawda...

Nie jest to czas na wyznania.

Ale jesteśmy już blisko szczerości.

Sir, Thom, przyjechali. To zwiadowcy, ale nie główna grupa.

Widziałeś ich? - Dwóch, ale myślę, że jest ich więcej.

Obudź ludzi. Niech będą gotowi.

Powiedz im, że mają być cicho.

Więcej już nie powrócisz Kanady.

I była to dla ciebie najgorsza zbrojna wyprawa.

Zwiadowcy uciszeni, ale główna grupa nie jest daleko.

Więcej ich nie słychać. To może oznaczać, że wszystko jest dobrze.

Będziemy mieli szczęście jak nie wrócą.

Musimy wyjść z tych gór.

Będziesz na prowadzić, bohaterze?

Ruszamy, Grace.

Sierżancie.

Ludzie gotowi. - Tak jest, sir.

Siodłajcie konie. - Tak jest, kapitanie.

Chodź, Skanlon. Nadszedł czas do wymarszu.

Ja nie jadę. Postanowiłem.

Oczywiście, że jedziesz. - Nie.

Nie chcę was spowalniać.

Teraz nas nie spowalniasz, ale nas zatrzymujesz.

Nie jedziemy bez ciebie.

Pozwólcie mi zostać, proszę.

Sir Thom, główna grupa jest teraz o mniej więcej dwie godziny od nas.

Wszyscy są gotowi do drogi.

Słyszałeś, co powiedział.

Wiem, jesteś odważny, dosiadaj konia.

No dalej, chłopcze, wsiadaj.

Meril.

Zatrzymać się!

Widać już jezioro Arc, około 6-7 km? - W przybliżeniu tak.

Tak, teraz tylko spływ rzeką i już będzie fort Walsh.

I cóż, wszyscy wylądujemy w więzieniu. Mam nadzieję, że będzie wygodne.

Wydaje się, że jesteśmy na szczycie świata.

Ten widok, to najlepsze lekarstwo dla mnie.

Wszechmogący poświęcił tyle czasu na stworzenie tego wszystkiego,

to może zechce poświęcić trochę czasu, żeby mnie uzdrowić.

Być może, że oszczędzi nas przed powieszeniem.

Benton będzie jedynym szczęsliwym, jeśli nam się uda.

On i szeryf.

Dla innych, to nieszczęście, co ich czeka.

Dla mnie to też nie jest żadna szansa.

Niech się pani nie martwi.

Wydaje się, że Siouxowie postanowili spróbować przejść przez lodowiec.

Ile mamy czasu. - Godzinę, może dwie.

To wystarczy.

Dojdziemy do chaty myśliwskiej i bierzemy canoe.

Cóż, byli tu Siouxowie.

Twój przyjaciel traper. - Oni nigdy nie robią nic do połowy.

Spójrzcie, to wasze canoe.

Wydaje mi się, że obiecał pan, że po przejściu przez przełęcz wszystko będzie dobrze.

O Rurk, ty nas w to wpakowałeś. Co teraz?

Nie powinniśmy go słuchać. Mówiłem to od dłuższego czasu!

Batouche!

Widzisz. Jeden z rogami.

Siedzący Byk.

Ten drugi to Szalony Koń. Pokonał Custera.

Po drugiej stronie jeziora. To obóz Cree.

Widać efekty pracy Siouxów. - Przygotowania są w pełnym toku.

Cóż, jeśli nie jest to jeszcze sojusz, to jest bardzo blisko do tego.

Tutaj obozuje więcej Siouxów, niż kiedykolwiek widziałem w jednym miejscu.

Czy ci, którzy płyną, to nie są twoi przyjaciele?

Sioux z przodu i z tyłu...

...Sir Thom wygląda to, że na dobre się zjednoczyli z Cree.

I co? Jak to wygląda?

Jest wystarczająco dużo Indian, jak na całą Zachodnią Kanadę.

Nie możemy przejść wokól nich.

A co z tymi, którzy byli za nami, sir? - Nie możemy tu zostać.

Meril. Keler. Dankan. Kuk.

Wkrótce się ściemni. Przygotujcie amunicję i proch strzelniczy.

Rozpuść konie. Nie będą nam już potrzebne.

Chcesz spróbować? - Muszę.

Wszystko rozładowane? - Tak, wszystko.

Jest mi bardzo przykro, że muszę się rozstać z moim starym szarym kucykiem.

Ukradłem go pewnemu generałowi, kiedy był pijany.

Jak ja.

Spójrz!

Dobra chłopcy, ładujemy wszystko na canoe i opływamy.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, we forcie będziemy dopiero jutro rano.

Potem będziemy podróżować sami. Tylko ty i ja.

I..

Zostawiam Tobie decyzję Grace, gdzie pojedziemy.

Wielkie wodospady, lub w inne miejsce.

Czy mnie słyszysz? - Bardzo dobrze.

Wybór należy do Ciebie.

Grace, ofiaruję Ci wybór pomiędzy życiem a śmiercią.

Mężczyzna nie może zaoferować kobietom więcej.

Wiem, że możemy być szczęśliwi.

Grace, ofiaruję Ci... - Posłuchaj! Nie chcę nic od Ciebie!

Po tym wszystkim, jak zmusiłaś mnie do wyznań.

Zostaw ją w spokoju!

Zostaw ją w spokoju!

- O Rurk, mam cię już dość! - On cię zabije jak zabił swojego brata!

Ona ma rację. Tak, mam dużo więcej powodów, aby cię zabić.

Dziękuję, sir.

Canoe gotowe.

Spójrz, tam!

Szkoda, że nie zabraliśmy wszystkich canoe.

Kierujcie się do brzegu.

Wyciągnijcie canoe z rzeki.

Opuścić canoe!

Wysypać proch!

Pięciu z was tu zostaje.

Pozostali idą z inspektorem Bentonem.

Matko Kochana, Sir Thom! Udało się! Udało się.

Teraz spływ canoe, a tam już fort Walsh.

Batuche, ludzie pójdą z tobą. - Masz zamiar uniknąć sądu wojskowego?

Być może. Będę rozmawiać z Czarną Chmurą.

Będzie to bardzo trudne. Wiem, ci Indianie...

Mają zwiadowców we wszystkich zakątkach.

Będziesz miał szczęście jeśli podejdziesz 100m od ich obozu.

Nie mam nic do stracenia. Myślisz, nie masz nic do stracenia?

Czy to, co szeryf powiedział, nic nie znaczy?

Thom, kiedy...

Kiedy w końcu usłyszałeś prawdę o mnie, byłam bardzo szczęśliwa.

Myślałem, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będzie...

Że możemy zacząć myśleć o nas,

...o tobie i mnie.

Myślałem.

Dlaczego mamy rezygnować?

Pomyślmy teraz o nas.

Możemy jakoś dostać się do Montany, nie jest to czego chcesz?

Batouche.

Proszę...

- Dlaczego przychodzisz? - Chcę porozmawiać z tobą.

Przychodzisz jako policjant? - Nie, Czarna Chmuro, jako przyjaciel.

Chcę się dowiedzieć, co się dzieje, między tobą a Siouxami.

Siouxowie dali nam dwa dni na podjęcie decyzji.

Jeśli nie przyłączymy się do nich, ogłoszą nas wrogami i zaczną wojnę.

Dlaczego z nim rozmawiasz? - Bo on jest moim synem i twoim bratem.

Będziesz słuchał jego kłamstw.

Pomyśl o wszystkich jego kłamstwach.

Położę kres tym knowaniom. - Dosyć już krwi w obozie Cree!

Idź z powrotem do wodzów, jeśli uważasz, że to są kłamstwa.

Odejdź!

Jak możesz ich uważać za przyjaciół? - Bo nie mamy innych przyjaciół!

Wielu z nich okazało się wrogami.

Gdybyście mieli broń i amunicję, dołączylibyście do nich. - Nie.

Przywykliśmy do życia w pokoju. Nie widzimy niczego dobrego w wojnie.

Kiedyś powiedziałem ci, że, dostaniecie broń i amunicję.

Chciałbym ci wierzyć, że tak będzie.

To mogę obiecać. - Daj mu konia!

Wierzysz, w jego słowa? Łatwo się obiecuje.

Wie dobrze, że pozwolisz mu odejść. - To do mnie należy decyzja.

Daj mu konia. Jedź szybko, mój synu.

Witaj Hazet, jak się masz?

Nie sądzę, że to miejsce i czas mi służą.

Mam rozkazy w przypadku twojego przyjazdu, sir.

Mam cię rozbroić i doprowadzić do szefa sztabu Banksa.

Przyjechałem się z nim zobaczyć.

Czy możesz mi oddać karabin i pistolet, sir?

Hej, chodźcie tu, chodźcie! Sir Thom wrócił!

Jesteś mi winien 10 George'ów i 5 Persivali.

Boże, wiedziałem, że wróci!

Thom! Thomas!

Dlaczego tu wróciłeś, dlaczego nie wyjechałeś, kiedy miałeś okazję?

Co za piękne powitanie? - Oni oddadzą cię pod sąd wojskowy.

Możesz dostać maksymalny wymiar kary. To szaleństwo, że wróciłeś.

Mogę.

Kiedy wracasz do Montany?

Niedługo. Ja...

Miałem nadzieję, że się zobaczymy, zanim tam pojadę.

Przepraszam, że przerywam, sir...

...ale mam swoje rozkazy.

Inspektor O'Rurk, sir.

Więc pan wrócił.

Przypuszczałem, że postanowił pan zostać u swoich indiańskich przyjacół.

Rozmawiałem z nimi.

Obiecałem im, że otrzymają broń i amunicję.

Ty im obiecałeś? - Tak jest, sir.

Nie masz prawa do tego.

Miałem prawo, z uwagi na sytuację. - O'Rurk!

Zdałem sobie sprawę, że nie zdołamy się obronić, nawet 2 dni, gdy Siouxowie połączą się z Cree.

Dosyć tego!

Ignorujesz fakty, że odnieśliśmy znaczący sukces w rozwiązywaniu problemów

z Indianami, bez twojej pomocy.

Prawdą jest, że biedni Siouxowie są źle traktowani po drugiej stronie granicy,

ale u nas w Kanadzie będą dobrze traktowani.

Oni tego nie zaakceptują, jest za późno.- Nieprawda.

Mam rozkazy, aby spotkać się z ich wodzami.

Są gotowi do wojny. Nie spotkają się z wami!

Odprowadź Inspektora O'Rourke'a do aresztu wraz z innymi.

Został aresztowany.

Jeśli mam być szczery w tej sytuacji, sir.

Wydaje mi się, że miał rację.

Jest trochę spokrewniony z Cree.

Pamiętaj, że się u nich wychował. - Tak, ale wrócił od nich,

być może w związku z sytuacją z Siouxami.

Prawdopodobnie tak.

Niestety, ani ty ani ja nie jesteśmy w stanie tego ocenić, tylko on sam.

O!

Przykro mi, chłopcy. - W porządku.

Nawet nie ruszyli twojego skalpu, a ja dzięki tobie wygrałem trochę pieniędzy.

Ale wiesz .. martwiłem się o Ciebie.

Dziękuję. Gdzie Skanlon? - On ma się lepiej niż każdy z nas.

Jest w szpitalu. Każdego dnia dostaje rum. W niedzielę i dwa razy.

Wydaje się nie uratowałeś Zachodnią Kanadę.

Nie bardzo.

Nie przekonałem Banksa, że Siouxowie mogą nas zaatakować.

Spodziewałem się czegoś więcej od niego.

Wiesz co? - Co?

Jestem zbyt zmęczony, nie zależy mi.

Myślałam, że są otwarte.

Ci faceci skarżą się na warunki w więzieniu.

Co to musi być za Obiekt, gdzie jesteśmy.

Widzisz, dziecko... brak zębów.

Pierwszy oddział, baczność!

Naprzód marsz!

Galopem!

Będzie to sukces dla Banksa jeśli dogada się z Siouxami.

Życzę mu powodzenia.

Gorzej to będzie wyglądać dla ciebie, jeśli się mu powiedzie, sir Thom

Wyruszamy wkrótce. Czy jesteś gotowa? - Chyba jestem.

Nie wyglądasz na zbyt szczęśliwą, że jedziesz do domu.

Oczywiście, że jestem.

Uwielbiam podróżować. Jestem jedną z tych kobiet, które nie potrafią usiedzieć w jednym miejscu.

Cajou? - Gdzie O'Rurk, przyszedłem porozmawiać z nim.

Jest w więzieniu, ale możemy go wyciągnąć, fort jest pusty.

Przed drzwiami stoi strażnik, ja się nim zajmę.

Witam, żołnierzu. - Jak się pani czuje?

Czy możesz mi powiedzieć jak daleko jest stąd do Montany?

Oczywiście, proszę pani, wygląda, że około 30 km na południe.

Cajou, co ty tu robisz? - Są problemy od kiedy opuściłeś Cree?

Mój ojciec czeka na to co obiecałeś, a Siouxowie naciskają na niego.

Ale dali wam 2 dni do namysłu. - Podtrzymujesz słowo, że oddacie nam karabiny i amunicję.

Cajou, próbowałem, ale nie chcą mnie słuchać.

Teraz uznali, że staną po stronie Siouxów.

Spotkają się z Siouxami, wcześniej niż myślisz.

Ludzie z Ottawy zobaczą, jak rozumieją ich rozkazy.

Siouxowie są gotowi do ataku na fort. Chcą zabrać całą broń i amunicję.

Wtedy dojdzie do wojny z Cree. - Banks do nich pojechał.

Może się powtórzyć wojna z Custerem.

Ty obiecałeś nam karabiny i amunicję.

Jesli weźmiemy ją teraz, nasi ludzie mogą przepędzić Siouxów z naszego kraju.

Drzwi. Strażnik.

Czy byłeś kiedyś w Montanie? - Nie, proszę pani, nigdy.

Wiesz, to jest cudowne miejsce.

Wyjeżdżam za kilka minut, więc chcę się pożegnać...

Przepraszam, ale nie mogę pozwolić pani wejść do środka...

Dlaczego wy żołnierze jesteście tacy? Nie chcę zrobić nic złego, po prostu chcę się pożegnać.

Proszę nie robić problemów, proszę pani. Nie można tam wchodzić.

Dlaczego?

Wnieś go do środka. Przywiąż go. Szybko!

Trzeba się zająć strażnikami przy bramie.

Nie uważasz, że potrzebujecie pomocy, ty, Cajou i Batouche?

Już i tak miacie z mojego powodu kłopoty.

Jesteśmy gotowi wam pomóc, bo widzimy co dzieje się z powodu Siouxów.

Co wy na to chłopaki? - Tak, oczywiście.

W porządku, przyjmujemy waszą pomoc.

Strażnik.

Zabierzcie go!

Otwórz ten arsenał.

Rozwalcie zamek.

To nie wygląda dobrze. Zaraz ruszamy. Wsiadasz?

Nie zamierzam. - Za chwilę może tu być pełno indian.

Będą kłopoty. - Nie chcę tego przegapić za skarby świata.

Czekajcie, czekajcie! Stop!

Jeśli macie zamiar walczyć, nie może mnie zabraknąć!

Jedziemy!

Stoj!

Chcą się spotkać, sir. - Zobaczymy.

Proszę spojrzeć!

Odwrót!

Zaatakują nas pełnymi siłami.

To O'Rurk i Cree!

Widzicie, wracają do Montany, uciekają jak squaw!

Mówiłem wam.

Wielki lud Cree przychodzi jak dzieci, do dwóch Czerwonych Kurtek,

których mądrość uratowała nasze kobiety i dzieci

i przyniósła zwycięstwo naszych wojowników.

A teraz wysyłam posłów do wszystkich wiosek Indian w Kanadzie,

aby śpiewać chwałę tym dwóm ojcom, którzy przywrócił pokój w Kanadzie

i miłość do mojego ludu.

O'Rurk!

Czy mogę coś powiedzieć, sir? - Tak, oczywiście, Benton.

Mogę tylko powiedzieć...

niektórzy ludzie potrzebują więcej czasu, aby stać się dobrymi żołnierzami.

Jestem jednym z nich.

Jako szef sztabu, wycofuję wszystkie oskarżenia przeciwko tobie i innym.

Dziękuję, sir.

Możesz natychmiast udać się do Montany

...razem z panią Markey.

A kiedy tamtejsze władze,

potwierdzą jej niewinność, wrócisz kiedy zechcesz.

Twój stan cywilny zależy tylko od ciebie.

Dziękuję, sir.

Oddział!

Myślę, że nadszedł czas, że możecie ponownie rywalizować w strzelaniu.

Gotowi?

Tak jak się poznaliśmy, tak będe cię pilnować.

Wsiadaj i zabieraj mnie do domu.

Córka Wron!

Jak się masz? - Zobacz.

Och, nie, nie, jeszcze jeden.

Cóż, mów mu Napoleon. - To nie on.

To będzie Joséphine!

KONIEC

Bardzo dziękujemy załodze i ludowi Cree

z Saskathewan w Kanadzie, za przyjacielską współpracę i pomoc.

Bardzo cenimy sobie udział przyjaciół z Kanady w realizacji filmu.

Tłumaczenie - Zapis - Synchronizacja > 2012

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.