All language subtitles for Korona krolow odc 149

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Wojewoda Kalicki uwi臋zi艂 Karola Luksemburskiego.

Masz 偶al do mnie o to, 偶e nalega艂am, 偶eby艣 Jagn臋 wys艂a艂 do Szczecina. No i na

to si臋 zda艂o?

Uczucie do medyka nie min臋艂o, a od rz臋s przeciwnie. Przy tym nie jeszcze

mi艂ujesz Karla? Moje uczucie do ciebie si臋 nie zmieni艂o. I si臋 nie zmieni.

Chcia艂abym zaprosi膰 Jagn臋 do 艢widnicy.

A chodzi o Karl臋, prawda?

A nie l臋kasz si臋, panie, reakcji kr贸la Jana? Nie l臋kam. Ja na ni膮 czekam.

na wrz臋cz膮c膮 monet臋. A jak to b臋dzie szcz臋k or臋偶a?

Tego nie l臋kamy si臋 tym bardziej.

Panie. Nie doradz, Peterze. Jad臋 na spotkanie Agnieszki. Jej orszak ju偶

艢widnicy. Ale, Peterze, cokolwiek to jest, musi zaszeka膰.

Mam nadziej臋, 偶e j膮 zaskoczy. To ci臋 zaskoczy bardziej, panie.

M贸w. Karol Luksemburski z biegu z Kalisza.

Niemo偶liwe. Gdzie jest teraz?

We Wroc艂awiu.

Do艂膮cz do ojca.

Czy wiadomo, co planuje kr贸l Jan? Podobno na naszej granicy zbieraj膮 si臋

wojska.

Ile chor膮gwi? Nie wiem jeszcze.

Pos艂a艂em naszych, 偶eby sprawdzili.

Dobrze. Je偶eli podejdziemy pod granic臋, powinni si臋 wycofa膰.

Co艣 jeszcze?

Pono膰.

Moc ich panie.

Kunczko, zwo艂aj wszystkich na narad臋.

B臋dzie wojna?

Wo艂aj!

Jak to mo偶liwe? Nie pilnowali go?

Nie uciek艂 sam.

Kr贸l Jan to zorganizowa艂 z Wroc艂awia. Z Wroc艂awia? A sk膮d wiedzieli, gdzie Karol

jest? My艣lisz, panie, 偶e kto艣 im doni贸s艂?

Inaczej nie uwolniliby go tak szybko. Maj膮 spiega w Kaliszu.

Pr臋dzej na znamku Bolka albo na Wawelu. U nas to niemo偶liwe.

A mo偶e po prostu uciek艂, bo nie chcia艂 p艂aci膰?

To jasne. Pytanie to zamierza kr贸l Jan. Czy wycofuj膮 si臋 do Pragi, czy zostaj膮

we Wroc艂awiu? Wiecie co艣?

Sprawdzi艂em to.

Szykuje si臋, aby najecha膰 艣winic臋. A dlaczego? Chc膮 zaatakowa膰 Bolka, a nie

Sp贸r Jana z Bolkiem trwa od wielu lat. Atakuj膮 ksi臋cia, bo wiedz膮, 偶e jest

naszym sojusznikiem.

Chc膮 nas wci膮gn膮膰 w zatarg, 偶eby nie p艂aci膰 d艂ugu.

Odskar偶aj膮 Bolka, 偶e zag艂odzi艂 w jakiego艣 czekiego rycerza. To tylko

Luksemburczycy nie mog膮 znie艣膰, 偶e Bolko jest niezale偶ny.

Atakuj膮c go, chc膮 upiec dwie pieczenie na jednym ogie艅. Atakuj膮 Bolka, bo chc膮

go wykluczy膰 z gry.

Dobrze. A ta druga piecze艅?

Sprawdza mnie.

Sprawdza. Albo wywodzi w pole.

Jedno niemi艂e, drugie zab贸jcze.

Odpowied藕 mo偶e by膰 tylko jedna.

Panie, mo偶e to tylko demonstracja si艂y.

Jak wiadomo, w skarbcu w pracy ostatni mili czas tych ulawiach, bo tylko

szaleniec porwa艂by si臋 stawa膰 do walki bez grosza przy duszy. Got贸w jestem

uwierzy膰, 偶e stary Jan ze wzrokiem postrada艂 te偶 rozum.

Przeciwnie, ma stronnik贸w na 艢l膮sku, kt贸rzy ch臋tnie wespr膮 go nie tylko

zbrojnie, ale i pieni臋dzmi.

Kto go wesprze?

Cho膰by mieszczanie wroc艂awskie. A, tym to si臋 powodzi.

Chyba im nie zazdro艣cisz, Nikalu, tych kilku srebrnik贸w w trakcie, za kt贸re

przekandlowali honor.

A sk膮d? Czy mamy jaki艣 dow贸d na to, 偶e wroc艂awianie zechc膮 u艂o偶y膰 na wojn臋?

Op艂aci im si臋 to?

A jak inaczej? Skoro donosz膮 nam, 偶e Jan w艂a艣nie u nich go艣ci. I to tam powita艂

uwolnionego Karola.

Jan chce wojn臋?

To b臋dzie j膮 mia艂.

Ja si臋 go nie boj臋.

Peterze, 艣lij listy do Krakowa, Wyszehradu i Wittelsbach贸w. Nasi

musz膮 wiedzie膰, co si臋 艣wi臋ci.

Potrzebuj臋 ich pomocy, bo sami nie damy rady. Tak, panie, puszcz臋 go艅c贸w.

Przykujcie te偶 zamek.

Spodziewasz si臋 obl臋偶enia, ksi膮偶臋? Nie wiem.

Ale nie dajmy si臋 zaskoczy膰.

Trzeba zebra膰 zapasy 偶ywno艣ci, przedzi膰 ludzi i przygotowa膰 miasto.

Ale w tym momencie najwa偶niejsze jest dowiedzie膰 si臋, jakie s膮 si艂y

Ile ma chor膮gwi, gdzie s膮 rozmieszczone, jak szybko si臋 przemieszczaj膮 i gdzie

si臋 przemieszczaj膮.

Do wieczora macie co艣 wiedzie膰.

Panie, ja chcia艂bym jecha膰.

Dla siebie i Gunstallu mam inne zadanie. A wy wiecie to.

Nie oddamy 艣widnicy, panie.

Co by nie powiedzie膰?

Jan, cho膰 stary i 艣lepy, nadal jest gro藕ny. Ale czy tak samoczujny jak

Jego syn wl贸g艂 si臋 przez nasze ziemie, jakby si臋 prosi艂 o zaskack臋 i

Na razie napi膮艂 tylko 艂uk. Ale chybi, bo celuje w 艣widnic臋.

W nas celuje.

A jak chcesz odpowiedzie膰, panie? 艁ukiem czy tarcz膮? Atakiem to chyba oczywiste.

Wojna z Czechami to nie to samo, co zaj膮膰 schow臋.

Mo偶e si臋 ci膮gn膮膰 latami.

A co zrobi膮 Widersbachowie?

Powinni wstan膮膰 do walki.

Cesarz nie pozwoli, 偶eby czeski kr贸l mu grozi艂.

Z drugiego rz臋du 艂atwiej pogrozi膰 przeciwnikowi. I na pewno skorzystaj膮 z

okazji. Bo艂ko od lat ma z nimi przymierze. Na pewno mu pomog膮.

M贸wi艂em, 偶eby nie przeszkadza膰 w radzie.

Trunki s膮 zbyteczne.

Ale biskupa krakowskiego chyba dopu艣ci艂 do rady kr贸lu. Jak biskup to robi, 偶e

tak rych艂o si臋 o wszystkim dowiaduje? Na pewno podpisa艂 cyrograf z diab艂em. Nie

musz臋, bo w przeciwie艅stwie do ciebie, drogi spytku, B贸g obdarzy艂 mnie umys艂em

subtelnym i przenikliwym.

Ani s艂owa sprzeciwu.

Ruszasz natychmiast.

Ksi臋偶na jest ju偶 blisko i masz j膮 z powrotem odwie藕膰 na Wawel.

Nie pozwol臋, by cokolwiek jej grozi艂o.

Tak, panie.

Wiem, 偶e wola艂by艣 inne zadanie, Gumselu, ale... Nie mam powod贸w si臋 skar偶y膰.

Wybaczy艂e艣 mi moje przewiny, wstawi艂e艣 si臋 za mn膮 przed ojcem Haleny, a nawet

sam kr贸l dzi臋ki tobie m贸wi艂 w mojej sprawie z Przybys艂awem. To...

Nie czas na wspominki. Chcia艂em jedno, 偶e... 偶e przyjm臋 ka偶d膮 Tw膮 wol臋, panie.

Cho膰 serce rwie si臋 do walki.

Bezpiecze艅stwo ksi臋偶ne jest najwa偶niejsze.

Dlatego powierzam to najlepszemu rycerzowi.

Osobi艣cie odpowiadasz za Agnieszka.

A jak ksi臋stwa?

Czy tylko ja widz臋 w tym drog臋 do zwyci臋stwa?

To ja mam wam znowu oczy otwiera膰?

Zacz臋艂o si臋.

Ch臋tnie wys艂uchamy tego, co masz do powiedzenia, Janie.

Nie poszli艣my zbrojnie przeciwko Krzy偶akom. To by艂y ku temu powody.

Trzeba zada膰 cios ich sojusznikom.

Wszystko byle dopiec Krzy偶akom. 呕eby ich os艂abi膰.

Je艣li pokonamy Czech贸w, ucierpi tak偶e i zakon. Je艣li. Sk膮d to zw膮tpienie?

Wszak mamy pot臋偶nych sojusznik贸w.

Ale nie mamy funduszy, biskupie. To trzeba je zdoby膰.

Zamiast biadoli膰.

Ten wysi艂ek mo偶e si臋 op艂aci膰.

Kto wie, mo偶e uda nam si臋 anulowa膰 warunki tego sata艅skiego pokoju

w Kalisu. Biskupie.

A ja zgadzam si臋 z biskupem.

Uk艂ad warto zmieni膰.

Dzi臋kuj臋. Ale z g艂ow膮, a nie jak ty pod Ole艣nic膮.

Uwa偶aj, Ja艣ku.

Uwa偶aj.

Mamy sojusznik贸w.

Niech potwierdz膮 w polu, co zapisane w dokumentach.

Warto pokaza膰, 偶e Kr贸lestwo ro艣nie w si艂臋.

A nie lepiej wkroczy膰 na 艢l膮ski, wz艂膮czy膰 kolejne ziemie do Kr贸lestwa? A

ci膮gle nie mo偶esz prze偶y膰 tego, 偶e nie walczy艂e艣 o wschod臋?

Spok贸j, panowie.

Czesi na razie gromadz膮 tylko wojsko.

Je艣li to poka偶e si艂y, Jan mo偶e jeszcze je wycofa膰.

W艂a艣nie. I zaczekajmy na rozw贸j wypadk贸w.

Kunegundo na rada trwa. Wiem, ojcze.

Je艣li mam zosta膰 偶on膮 przesz艂ego cesarza, musz臋 wiedzie膰.

To wa偶ne.

Co chcesz wiedzie膰?

Je艣li b臋dzie wojna, o kt贸rej wszyscy m贸wi膮, czy mo偶e nie doj艣膰 do mojego

Przeciwnie. Tym planom nic nie zagra偶a.

Dzi臋kuj臋, ojcze.

Zatem b臋dzie mnie si臋 bawi膰 na 艣lubie kr贸lewny, zamiast walczy膰 o kr贸lestwo.

Przeciwnie. 艢lub jest cz臋艣ci膮 tej walki, Janie. Powiedz wprost, co b臋dzie,

kr贸lu.

Jan Luksemburski zaatakuje.

Zobaczycie. A wtedy?

A wtedy zrobi臋 wszystko, 偶eby tego po偶a艂owa艂.

Tak jest, panie.

Liczymy miecze.

Ty wiesz, dlaczego kr贸l kaza艂 nam zosta膰 po radzie?

Mo偶e wiem, a mo偶e nie wiem.

Nie ma to jak teraz.

W czasach wojny rzecz bezcenna.

My艣l臋, 偶e kr贸l ma dla nas wa偶ne zadanie. Dla ciebie na pewno.

Kr贸l zna si臋 na ludziach.

Dlatego jedni 艣lepo wykonuj膮 rozkazy.

Innym pozwala dzia艂a膰 samodzielnie. To staraj si臋. Na pewno ci臋 awansuje do

drugich.

Ligenza ma s艂uszno艣膰. Na Wawelu musi by膰 szpieg. To prawda.

Wie艣ci z zamku szybko si臋 roznosz膮. Piek Luksemburczyk贸w na Wawelu mo偶e

przes膮dzi膰 o losach wojny.

Podejrzewasz kogo艣? To zadanie dla was.

Je偶eli zdrajca jest na Wawelu, chc臋 jego g艂ow臋.

Ju偶.

Prosz臋.

Ostro偶nie! Polewka musi by膰 gor膮ca.

Podczas zamku w moich progach. Chyba nie zabrak艂o trunku na Wawelu?

Nie twoje zmartwienie. Ale kaczma moja.

Napijecie si臋, panie.

Piwo mo偶e by膰?

To dobrze.

Bo mi贸d mi wszystkich wczoraj wydudlili.

Tylu kupc贸w si臋 kr臋ci.

Ci z samej Pragi przyjechali.

Tylko nie wiem, czym handluj膮.

Edie, masz co艣 dla nas?

A wy dla mnie?

Ano.

M贸w co wiesz.

Prosz臋.

Zjecie co艣, panie?

Nie.

A co na zamku?

A ty dok膮d si臋 wybierasz?

T艂umaczy膰 to ja si臋 mog臋 kr贸lowinie tobie. Grzecznie pytam.

呕o艂膮dkujesz si臋, bo tam masz co艣 na sumieniu?

To jak pytasz, to pytaj otwarcie.

Nie chcesz m贸wi膰? To mo偶e pojad臋 za tob膮 i sam sprawdz臋.

A co ty chcesz sprawdzi膰?

Czy donosz臋 Czechom?

A donosisz?

Odwo艂aj tu!

Co mam odwo艂a膰?

Czemu Czecha m贸wisz?

Ej, panowie!

Rozum potracili艣cie?

Dzieci trzeba z艂a膰.

Nie wracam.

Mi艂o艣ciwa pani.

W Pignicy mo偶e by膰 walki, niebezpiecznie. Wiem, ale chc臋 by膰 tam,

miejsce przy m臋偶u.

Niezale偶nie od okoliczno艣ci.

Ksi膮偶臋 da艂 mi wyra藕ny rozkaz, bym ci臋 odwioz艂 na Wawel. Pani, odpowiadam za to

g艂ow膮. I co, zwi膮偶esz mnie i schowasz ze skrzyni, 偶eby wykona膰 rozkaz?

Przeka偶臋 ksi臋ciu, 偶e do艂o偶y艂e艣 wszelkich stara艅 i zachowasz swoj膮 g艂ow臋 tam,

gdzie jest.

Zreszt膮 nie takie przewiny, ksi膮偶e, ci przebacz臋.

Ale wola ksi臋cia jest 艣wi臋ta.

I wola m臋偶a.

Bia艂og艂owa nie mo偶e decydowa膰 sama o pewnych sprawach.

Pani... Ksi膮偶臋, chc臋 tylko twojego dobra.

Je艣li chc臋, 偶eby艣my wr贸cili, to... Wracajcie, je偶eli boicie si臋 o swoje

Ja jad臋 dalej.

Habsburzanka nie b臋dzie ucieka艂a przed Luksemburczykami z w艂asnego domu.

Ufam, 偶e Bolko obroni zamek i chce by膰 wtedy przy jego boku.

Sko艅czymy posi艂ek i ruszamy.

Panie? Zwiadowcy wr贸cili?

Jeszcze nie, panie.

Po艣lili kolejnych.

Chc臋 wiedzie膰, ilu Jan ma ludzi i gdzie chce atakowa膰.

Pozostaje nam czeka膰.

Nie ma nic gorszego.

Zamek przygotowany?

Tak, panie. Stra偶e podwojone, mury sprawdzone, sza艂y, 艂uki, kusze, beczki

smo艂u zgromadzone. Mamy te偶 zapasy 偶ywno艣ci i piwa.

Mo偶emy nie otwiera膰 bram przez wiele niedziel.

Dobrze. Zamknijcie je i nie wpuszczajcie nikogo obcego.

Kupcy spoza miasta maj膮 zawr贸ci膰 albo czeka膰 na podgroziu. Tak, panie, wydam

rozkazy za艂odze.

Panie, gromadzimy wojska, ale s膮 trudno艣ci.

To znaczy?

Nie wszyscy chc膮 si臋 bi膰.

Ksi膮偶臋 Jaworski nie zerwie uk艂adu.

艁o偶nic przejaj膮 Czechom.

No i u nas.

Ludzie czasami...

Gadaj膮, 偶e lepiej u艂o偶y膰 si臋 z Luksemburgami ni偶 nadstawia膰 karku.

Tch贸rzliwe, ujadaj膮ce kundle.

Ka偶dego, kto tak b臋dzie m贸wi艂, ka偶e 艣mierci膮 za zdrad臋.

偶e nie posz艂a艣 ze mn膮 na spacer. W 艁膮ki s膮 takie pi臋kne wiatno.

Jagna, musisz wraca膰 do Krakowa.

Do Krakowa?

Guncelu, powierzam twojej opiece niezwyk艂膮 niewiast臋.

Ksi膮偶臋 poleci艂 mi nie odst臋powa膰 ci臋 na krok, pani.

Je艣li ruszysz do 艢widnicy, jad臋 z tob膮.

Nie pojmuj臋.

Nie mam sumienia zabiera膰 ci臋 na zamek, je偶eli zaraz mog膮 by膰 pod nim czeskie

wojska. Wojska?

Zabierz pann臋 m臋偶czy艅sk膮 do Krakowa. Ja musz臋 by膰 przy Bolku.

Mog臋 pos艂a膰 z pann膮 do Krakowa kilku zbrojnych, jednak, wybacz pani, sam nie

pojad臋. Nie zamierzam wraca膰.

W moich 偶y艂ach p艂ynie krew melszty艅skich, najzocniejszych polskich

Od dziecka s艂ysza艂am historie o wielkich bitwach i bohaterskich czynach. Ja nie

zawr贸c臋 z powodu wojny. Ale do ciebie nikt nie b臋dzie mia艂 pretensji. Jagna,

zastan贸w si臋 dobrze.

Nie mog臋 ci obieca膰, 偶e b臋dziesz bezpieczna. Wiem, pani.

Niech ci臋 nie zmyli moje zami艂owanie do ksi膮g. Umiem si臋 broni膰.

I strzela膰 z w艂贸ku brat mnie nauczy艂.

Oby艣 nie musia艂a korzysta膰 z 偶adnej z tych umiej臋tno艣ci.

Pani, je艣li twoja wola jest niezmienna, ruszajmy, bo zamkn膮 bramy miasta.

Zadowolony jeste艣?

Zobacz, co si臋 narobi. Teraz ci臋 strach oblecia艂.

Trzeba by艂o ruszy膰 g艂ow膮, zanim donios艂e艣 Czechom, gdzie uwi臋ziono

s膮dzi艂em, 偶e od razu b臋dzie z tego wojna. A jak ju偶, to z kr贸lem nie z

Czy Skimierz za moment spadnie na ksi臋stwo? Z twojej si艂y!

Nikt o tym nie m贸wi. Wszyscy m贸wi膮 tylko o tym zag艂odzonym Czechu. Wszyscy

wiedz膮, 偶e to brednie.

To od ciebie Jan wie, 偶e ksi膮偶臋 zna艂 plan kr贸la Kazimierza.

Przeka艂em ci臋, nie posy艂aj tej wie艣ci do Wroc艂awia. Ale zrobi艂em to r贸wnie偶 dla

ciebie. Chcia艂em, 偶eby kr贸l czeski wiedzia艂, 偶e ma w nas, w bolcach

S膮dzi艂em, 偶e nam wynagrodzi.

Czekaj, a偶 si臋 ksi膮偶臋 dowie. On ci wynagrodzi.

Bo wie艣ci na g艂贸wnej ulicy nie pozwoli zdj膮膰 truch艂a, nim ptaki wydziobi膮

wszystkie t臋trzno艣ci.

Zapami臋taj sobie.

Ja o niczym nie wiedzia艂em.

Mamy dla ciebie nowe zadanie i teraz musisz bardziej si臋 postara膰, panie Idy.

Dosypiesz to kr贸lewni, a wtedy ona p贸jdzie spa膰.

Tego nie zrobi臋. We藕cie pieni膮dze, zostawcie mnie w spokoju.

Pomogesz nam.

Albo jeste艣 trup.

Zginiesz w Nieslawie.

Nie mo偶ecie, dotrzyma艂em s艂owa. Mo偶emy.

To jak b臋dzie?

To偶 to c贸rka kr贸la.

Dlatego b臋d臋 mia艂a wszelkie wygody.

Id臋 tylko o to, by j膮 na jaki艣 czas ukry膰.

Po co? Nie b臋d臋 kr贸lewny, do jej 艣lubu nie b臋d臋.

U艣miechnij si臋 pan, panie Edith.

To si臋 uda.

Wszystko b臋dzie dobrze.

Zale偶y im na sojuszu.

A ja nie dam si臋 pokona膰 Czechom.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.