All language subtitles for Korona krolow odc 148

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Jego ekscelencja, cesarz Ludwik, jest przychylny w

zawarciu sojuszu. Czego wi臋cej mog膮 chcie膰 Witelsbachowie? Cesarz chce

jakie s膮 twoje zamiary, panie. Moj膮 r臋kojmi膮 jest los mojej c贸rki. Znam

Top贸r. Wasze dzieci pobr膮! Jezu, czekaj, ja was zagin臋!

Ty nic nie powiesz?

To jest twoja ziona.

Kr贸lu Ciemno艣ci.

Spraw, by przyszed艂 tu Kalimierz.

Wybra膰 si臋 do Omizena.

Ju偶 trzeci miesi膮c na niebie, a ksi臋cia Bawarskiego ani widu, ani s艂ychu.

Czy b臋dzie? Uk艂ad zawarty.

My艣lisz, panie, 偶e ta dotrzyma s艂owa?

Nie b贸j si臋, jeszcze zabawisz na 艣lubie Kunegundy.

Przybys艂aw Sierakowa dotar艂 na wezwanie kr贸la.

Kr贸lu.

Przywi膮z艂em co艣 wi臋cej.

Wa偶ne, u艂贸wne wie艣ci.

Wojewoda Kaliski uczyni艂, jak kaza艂e艣.

Uwi臋zi艂 Karola Luksemburskiego.

Teraz si臋 dowie, 偶e trzeba sp艂aca膰 d艂ugi.

Tylko co syn czeskiego kr贸la robi艂 w Kaliszu? Wraca艂 z biedewskiej krucjacy.

Zabra艂 po mu ostro偶no艣ci.

Buta go zgubi艂a. My艣la艂, 偶e nikt nie powa偶y si臋 go zatrzyma膰.

Tylko czy b臋dzie mia艂 z tego sp艂aci膰 d艂ug? To si臋 jeszcze oka偶e. Na razie

偶e musi.

Za dobre wie艣ci z Kalisza.

drog臋 do katedry i z powrotem nie rzek艂e艣 ani jednego s艂owa. Jeste艣 niemy

ten czart z dzisiejszej Ewangelii. Co takiego?

Wyrzuci艂 czarta i przem贸wi艂 niemy i zdziwi艂y si臋 Rzesze.

No i co艣 bosk膮. Katarzyna, co ty m贸wisz? Nie odzywasz si臋 do mnie od tygodni.

Chyba, 偶e pytam, co chcesz zje艣膰. Albo czy nadmarowa膰 ci plecy ma艣ci膮. No wi臋c

jak wida膰, si臋 odzywam.

Odzywasz, ale nie rozmawiasz. Bo widocznie nie mam nic ciekawego do

Masz 偶al do mnie, prawda?

O to, 偶e nalega艂am, 偶eby艣 Agn臋 wys艂a艂 do Szczecina.

No i na co to si臋 zda艂o?

Uczucie do medyka nie min臋艂o, a wr臋cz przeciwnie.

T臋sknota je tylko powi臋kszy艂a.

S膮dzi艂am, 偶e wyjazd to dobre wyj艣cie.

Nie moja wina, 偶e Jagna jest uparta, jak wszyscy m臋偶czy藕ni.

Musisz co艣 zrobi膰.

A zrobi臋, 偶eby艣 wiedzia艂a, 偶e zrobi臋.

Zwi膮z臋 jak ja艂贸wk臋 i si艂膮 zaci膮gn臋 do o艂tarza.

呕aden szanuj膮cy si臋 rycerz nie po艣lubi ja艂贸wki.

Chyba, 偶e dasz dobry posad.

A tam?

Tak, 偶eby艣 wiedzia艂a, 偶e tam. Nie b臋d臋 偶a艂owa艂.

Byleby tylko mia艂 pozycj臋 i umia艂 doceni膰 jej przymioty.

Spytku, tu poczu艂am niepok贸j.

Doceni膰 Jagn臋 to chyba tylko umie ten Karl.

Przecie偶 ona czyta, pisze, rozmi艂owana w naukach bardziej ni偶 w gospodarowaniu.

Porz膮dny m膮偶 mo偶e to co najwy偶ej wybaczy膰, nie doceni膰.

Karla nie cierpi臋, ale te偶 nie pozwol臋, 偶eby by艂a nieszcz臋艣liw膮. No to niech

zm膮drzeje. Bro艅 Bo偶e.

Ona i tak ju偶 uwa偶a, 偶e jest najm膮drzejsza.

Spytku, przecie偶 widzisz, ona 艂udzi si臋, 偶e jest m膮dra, bo nie wie, co jest

wa偶ne w 偶yciu.

Trzeba jej pom贸c.

Wychodzi na to, 偶e o poczciwym 偶yciu w tych ksi臋gach nie ma ani jednego

s艂owa.

Moja biedna Jagna.

Nie biedna, tylko m艂oda.

Chyba jej powr贸t.

Zobaczymy, jak wysoko kr贸l Jan ceni sobie wolno艣膰 swojego syna.

Pytanie, jak go pilnuj膮.

Karol nie jest ani stary, ani 艣lepy jak jego ojciec.

Trzymaj膮 go pod stra偶膮, ale w najlepszych komnatach zamku.

Kucharza specjalnie dla niego sprowadzono.

Wygody s膮 zbyteczne.

Ale w艂os m贸zg艂owy spa艣膰 nie wolno. To prawda. Trzeba to przekaza膰 wojewodzie.

Tak b臋dzie.

A nie l臋kasz si臋, panie, reakcji truda Jana?

Nie l臋kam. Ja na ni膮 czekam.

Czekam na brz臋cz膮c膮 monet臋. A jak to b臋dzie szcz臋ko r臋偶e? Tego nie l臋kamy si臋

tym bardziej.

W膮tpi臋, by Jan chcia艂 wojny z nami.

Nie wkroczy艂, gdy byli艣my pod 艢winaw膮. Gdy atakowali艣my ksi臋stwo 偶aga艅skie, te偶

nie reagowa艂.

Wymusi艂 ksi臋cia do z艂o偶enia ho艂du.

I obieca艂 pomoc w odzyskaniu ziem, kt贸re przej臋li艣my. Niech tylko spr贸buje nas

zaatakowa膰. A wtedy mo偶e i ca艂a 艢l膮ska odbiera Luksemburg膮.

Co wi臋c mamy czyni膰?

Wydba艂e艣 mnie, panie, w jakim celu?

Zostaw nas samych, druhu. To sprawa mi臋dzy nami.

O co chodzi, panie?

Ksi臋偶no Agnieszko!

Jak dobrze ci臋 widzie膰 w dobrym zdrowiu. Poka偶 si臋.

Kilka niedziel raptem min臋艂o i taka zmiana. Jakby s艂o艅ce sto razy chodzi艂o

niebie. D艂ugo ju偶 na Wawelu nie pob臋d臋. T臋skni臋 za 艢widnic膮 i za ma艂膮 Ann膮. Ale

opuszczasz nas?

Roz艂膮ka trwa byd艂ugo.

Powr贸t do 艢widnicy w mrozach, zawiejach m贸g艂 si臋 sko艅czy膰 nieszcz臋艣ciem dla

ciebie, a dla Krakowa to sama rado艣膰, 偶e mo偶emy ci臋 go艣ci膰. Mia艂am nadziej臋, 偶e

zostanie z nami a偶 do 艣wi膮t w martwych stanie.

Podobno ma艂a Anna staje si臋 krn膮brna i niezno艣na. S艂uszki nie mog膮 sobie z ni膮

poradzi膰. Potrzebuje mnie. Ma艂a c贸rka, ma艂a troska, ros艂e panny troska, ci臋

przerasta.

C贸rka Petymiera sp臋dza mu sen z powiek. I mnie.

Bo tak si臋 kr臋ci po ca艂ych nocach, 偶e zasto膰 nie spos贸b.

S艂ysza艂am o jak niesame dobre rzeczy.

Jak nie wydaje si臋, 偶e skoro czyta ksi臋gi, to podjada艂a wszystkie rozumy.

m膮drzejsza ode mnie i od ojca.

Mia艂am nadziej臋, 偶e pobyt na dworze ksi臋偶nej pomorskiej odmieni j膮. I 偶e

jak si臋 czyta?

Zapomnij o nieodpowiednim dla siebie m臋偶czy藕nie.

Nie zapomnia艂a.

Bo偶ej sta艂a si臋 jeszcze bardziej zajad艂a w tym, 偶eby go po艣lubi膰.

Boj臋 si臋, 偶e jeszcze troch臋, a m膮偶 b臋dzie got贸w wyrazi膰 zgod臋 na jej 艣lub

z tym medykiem.

Z medykiem? Z Karlem.

To by by艂o najgorsze dla wszystkich.

Dlaczego?

Przecie偶 oni s膮 z innej gliny, z innych 艣wiat贸w.

Czasem r贸偶nica si臋 pog艂臋bi, a co艣, co dzisiaj wydaje si臋 rys膮 na skal臋, jutro

oka偶e si臋 przepa艣ci膮.

Tak mi zale偶y na dobru, Jagny. Pokocha艂am j膮 jak c贸rk臋. Nie mog臋

leci niby 膰ma, z艂omie艅 艣wiecy.

Co chcesz zrobi膰, Katarzyno?

Ju偶 sama nie wiem.

Byle odsun膮膰 od tego medyka.

Mo偶e zabior臋 Jagn臋 do 艣widnicy.

Pani, jeste艣 naszym wybawieniem.

Je偶eli si臋 zgadzasz, mog臋 zaraz porozmawia膰 z kr贸low膮. Chod藕my, chod藕my,

jak najpr臋dzej.

Dlaczego nie chcesz si臋 zgodzi膰 na ten 艣lub przy Bes艂awie?

Gunzel to doskona艂y rycerz. Mam powody.

Jakie? Wszyscy go ceni膮.

R贸偶nie o nim m贸wi膮, 偶e porywczy, 偶e nie zabacha si臋 skrzywdzi膰. Jak ma ku temu

sposobno艣膰? On si臋 zmieni艂.

Ludzie zmieniaj膮 szaty, nie serce.

Nie s膮d藕 go po szacie.

Twoja c贸rka nie pokocha艂aby kogo艣, kto m贸g艂by j膮 skrzywdzi膰.

Mi艂owanie przys艂oni艂o jej oczy. Nie widzi, co to za cz艂owiek. Na szcz臋艣cie

jeszcze ojca.

Wiesz w trudu, 偶e wszystko bym dla ciebie zrobi艂.

Ale tam ma c贸rki.

Odda艂by艣 w艂asne, umi艂owane dziecko komu艣 z艂emu?

Cz艂owieka poznaje si臋 po czynach, a nie po tym, co o nim m贸wi膮. A w niego cel

si臋 pos艂u偶y艂. Ale czy on zapewni mojej c贸rce dobre 偶ycie?

Stanowisko. O w艂a艣nie, mi艂o艣ciwy kr贸lu. Gdyby艣 zastawa艂 jakie艣 zaszczytne

stanowisko, w贸wczas ludzie przestaliby o nim m贸wi膰 藕le. Zacz臋liby szanowa膰.

Dobrze pom贸wi臋 o tym z Bolkiem. On go bardzo ceni, wi臋c na pewno znajdzie si臋

dla niego jaki艣 urz膮d.

A jest jeszcze co艣.

Moja c贸rka przyzwyczajona jest do wyg贸d. Chc臋, 偶eby j膮 szanowano, ale te偶, 偶eby

niczego jej nie zabrak艂o.

Dzi臋kuj臋 ci, Ja艣ku, 偶e zgodzi艂e艣 si臋 zabra膰 mnie na zamek.

Ojciec i Katarzyna najch臋tniej zamkn臋liby mnie na klucz. Nie chc臋,

widywa艂a si臋 z Karlem. Dlaczego si臋 za mn膮 kryjesz, bo chcesz si臋 z nim

Nie podoba mi si臋 to.

Gdzie jeste艣, ja mu przedstawiam.

Rozmawiali艣my o tym wiele razy. Nie znasz go. Nie ufam mu. To tak, 偶e ja mu

ufam.

Nie jestem ju偶 pachol臋cym, Ja艣ku.

D艂ugo 偶a艂owa艂am, 偶e kto艣 jest dziwa, nim zabrak艂o mi odwagi, ale obieca艂am

sobie, 偶e wi臋cej nie odpuszcz臋. Nie zrezygnuj臋 z ilo艣ci. Lepiej nie rezygnuj

rozumu.

Przyjed藕 do nas.

Owka si臋 ucieszy.

Poka偶e ci, jak by膰 pani膮 domu.

Pobawisz si臋 z dzieckiem.

Nauczysz, jak si臋 zarz膮dza s艂u偶b膮. Nie chc臋 si臋 uczy膰, rozwija膰, czyta膰.

chc臋 by膰 z Karlem.

On jeden mnie rozumie i mi艂uje tak膮, jaka jestem, Ja艣ku.

Przekonaj ojca, 偶eby zgodzi艂 si臋 na nas. To nie ja powinienem go przekonywa膰,

ani ty. Tylko on.

Ale obawiam si臋, 偶e tobie bardziej zale偶y ni偶 ja.

Tak si臋 ciesz臋, Katarzyno, 偶e twoja pa艣cia chwita jest znowu w Krakowie.

I my te偶 za ni膮 t臋sknili艣my.

Wiesz, 偶e Jagna potrafi biegle czyta膰 po 艂acinach?

Nie mo偶na jej odci膮gn膮膰 od ksi膮g. W艂a艣nie dlatego, Adelaida, mam wielk膮

Chcia艂abym zaprosi膰 Jagn臋 do 艣widnicy.

A dopiero co wchodzi艂a?

Wiem, ale prosz臋, cho膰by na kr贸tko.

Tak d艂ugo by艂a w Stadzin.

Prakowa艂o jej na Wawel.

A chodzi o Karla, prawda?

Ale sk膮d? Katarzyno, to tw贸j pomys艂?

Gdzie偶 bym 艣mia艂a?

Pani, nie chcia艂am Ci臋 urazi膰 swoj膮 pro艣b膮.

Jagna jest dobrze wykszta艂cona, dlatego zale偶y mi na tym, 偶eby moja Anna mog艂a

j膮 pozna膰.

Chcia艂abym, 偶eby przebywa艂a w towarzystwie niewiast, kt贸re znaj膮

艂acin臋. Chodzi o to, 偶e Karl nie ma takiego maj膮tku jak m臋偶czy艅skie?

Czy o to, 偶e jest hecen jak ja?

Pani, nigdy nie 艣mia艂abym urazi膰 ani Ciebie, ani Twoich krajan.

Poza tym przecie偶 Jagna p贸jdzie za m膮偶 za tego, kogo wska偶e jej ojciec. Ale

Karla nie wskazuje.

Chodzi o to, 偶e ma obce pochodzenie?

Pani, sk膮d偶e?

Ale nie jest rycerem.

A to jest wa偶ne dla specyfika.

Jest wykszta艂cany jak nich tutaj, na czele z Eliaszem.

W艂a艣nie dlatego, pani, prosz臋, pozw贸l, 偶eby Jagna pojecha艂a ze mn膮. To nie ma z

Karlem nic wsp贸lnego.

Po prostu podoba mi si臋 jej zami艂owanie do ksi膮偶ki i up贸r. Uwa偶am, 偶e jest to

godne na艣ladowania.

Robi臋 to dla Anny.

Niech ch臋tko wraca.

Dzi臋kuj臋, kr贸lowo.

A ciebie, Katarzyno, poprosz臋, by艣 przez ten czas roztoczy艂a nad Karl,

matczyna opieka.

Zas艂u偶y艂 na to, prawda?

Kr贸lu, uda艂o si臋.

Podliczy艂em wszystko tak, jak prosi艂e艣.

Mamy posag dla twojej c贸rki.

Osiem tysi臋cy kop groszy praskich.

Mia艂o by膰 dziesi臋膰.

To i tak wi臋cej ni偶 si臋 spodziewa艂em.

Dziesi臋膰 tysi臋cy przyspieszy艂oby przyjazd ksi臋cia.

Wybacz, kr贸lu, ale...

Tyle pracy, nocy bez snu, 偶eby zebra膰.

Wynagrodz臋 twoje starania.

Skoro mamy ju偶 posak, pora om贸wi膰 dalsze szczeg贸艂y 艣lubu. Czy zdecydowa艂e艣 ju偶,

panie, gdzie si臋 odb臋dzie? Czy mamy poczeka膰 na przyjazd ksi臋cia? 艢lub

si臋 na Wawelu.

Tylko jeszcze nie m贸w nikomu. Sam powiem c贸rce i biskupowi Janowi.

Wybacz, panie, ale do tego b臋dzie potrzebny jeszcze jeden tysi膮c kop

praskich. Sk膮d wzi膮膰?

A mo偶e by si臋 tak spotka膰 w po艂owie drogi, tak jak ty, panie, na zamku w

Poznaniu?

Albo u Witelsbach贸w. W贸wczas najwi臋kszy wydatek p贸jdzie z ich skarbca.

艢lub odb臋dzie si臋 na Wawelu i ma by膰 wida膰, 偶e kr贸l wydaje c贸rk臋 za m膮偶.

Dasz na wesele tyle, ile trzeba.

Oddychamy z podatk贸w, niech si臋 g艂owa o to nie boli. Ty r贸b swoje.

G艂owa mnie nie boli, panie.

Tylko za ka偶dym razem dr偶y r臋ka, kiedy otwieram drzwi skarbca. Dojdzie.

Przygotuj posak.

I nie 偶a艂uj nikomu. Ani podczaszemu, ani kuchmistrzowi, ani niemierze.

Tak, panie.

M贸wi膮, 偶e jeste艣 najlepiej wykszta艂con膮 niewiast膮 w ca艂ym kr贸lestwie.

Raczej ciekawsk膮.

Od dziecka by艂am ciekawa, co kryje si臋 za tymi znakami.

Chcia艂abym mie膰 przy sobie kogo艣 takiego jak ty.

Nied艂ugo wyruszam do 艢widnicy. Mo偶e pojecha艂aby艣 ze mn膮.

Ja? Ja dopiero co wr贸ci艂am z Pomorza. Kr贸lowa pewnie si臋 nie zgodzi. Ju偶 z ni膮

m贸wi艂am.

Pani, chcia艂abym si臋 nacieszy膰 rodzin膮.

M贸j ojciec jest ju偶 w podesz艂ym wieku i... Pecimier jest okazem zdrowia. Nie

jeste艣 mu potrzebna, a mnie tak. Chc臋, 偶eby bratanica mojego m臋偶a zdoby艂a

solidne wykszta艂cenie. B贸lko nie zgadza si臋 na zatrudnienie nauczyciela, ale...

Na dw贸rk臋, kt贸ra nauczy Ann臋 czyta膰, na pewno si臋 zgodzi.

Jestem zaszczycona, pani. Za tym ustalone.

Ciesz臋 si臋, 偶e Anna pozna tak niezwyk艂膮 osob臋 jak ty.

Co robisz?

Pracuj臋.

Pewnie twoja praca wygl膮da艂a inaczej.

Kroi艂e艣, strzywa艂e艣 ludzi, bada艂e艣 cia艂a.

Nie musz臋.

Maj膮c to... Dzi臋ki temu dowiem si臋, jak znale藕膰 materi臋 pierwsz膮.

Panaceum ma ka偶d膮 dolegliwo艣膰 na nie艣miertelno艣膰.

Co innego badanie?

Tego, co stworzy艂 B贸g, a co innego bawienie si臋 tym, co stworzy艂.

Cz艂owiek nie mo偶e decydowa膰 o 艣mierci, tylko B贸g.

Po to B贸g da艂 mi rozum, 偶ebym z niego korzysta艂.

Dla dobra ludzi.

Chcesz sko艅czy膰 jak alchemicy pot臋pieni przez papie偶a Jana?

Ale Albertus Magnus by艂 dominikaninem.

Mentorem Tomasza Zakwinu.

Zatruwali ko艣ci贸艂 od 艣rodka.

Papie偶 pot臋pi艂 jedynie oszust贸w.

i niedouczonych adept贸w tej sztuki.

Nie wiedz臋!

Ta jest dla wszystkich.

Tak samo dla chrze艣cijan, jak i dla innowierc贸w.

Nauka nie dzieli. Jak mo偶esz by膰 tak nierozwa偶ny?

Czy ty nie rozumiesz, 偶e jak dojdzie do mojego ojca, 偶e masz co艣 wsp贸lnego z

alchemi膮, to ju偶 nigdy nie zgodzi si臋 na nasz 艣lub?

A jak wygnaj膮 ci臋 z tego powodu z Wawelu?

Co robisz?

Wywioz臋 to z zamku.

Kr贸lowa za nie zap艂aci艂a.

Musz臋 co艣 zrobi膰, 偶eby jej pom贸c, rozumiesz?

Kr贸lowa gotowa jest na wszystko, 偶eby tylko mie膰 dziecko.

Nawet na fakt z diab艂em.

Jak jej nie powstrzymam, dojdzie do czego艣 strasznego. Ja wiem o tym.

Dlaczego pozwalasz, 偶eby na Wawel traktowano nas, jakby艣my byli gorsze?

Kto? Kogo? Co si臋 sta艂o?

Mnie i moich tworzyn. Chetni.

Ca艂kiem spotykaj膮 nas jakie艣 przykro艣ci. Jakby艣my byli gorsi ni偶 ta dzika Litwa.

A jeste艣my chrze艣cija艅ski kraj.

Znowu por贸wnania do Anny?

Lub co艣.

Nie mo偶emy by膰 gorsi od tych Litwin贸w.

Jak widzisz, jestem zaj臋ty.

W mojej sprawie nigdy nie jestem dla ciebie wa偶na.

Zrozum. Opracaj膮c moje ludzie, oni mnie okazuj膮, Pachacz Czumku.

Ty jeste艣 kr贸l.

Mo偶esz wszystko.

Jak nie 偶enuj膮 moje ludzie, to im rozka偶.

Mam ch艂opca膰 ludzi za krzywe spadrzenia?

Nie b膮d藕 dziewk膮, Adelaida.

Co si臋 sta艂o?

Katarzyna i Spodzimir nie chc膮 si臋 zgodzi膰 na 艣lub Karli Jagna.

A on prosi艂 o to?

Nie.

Ale... Oni ci膮gle m贸wi膮, 偶e jest obcy, dlatego nie s膮 mu przychylne.

Ojciec ma prawo decydowa膰 o tym, co jest dobre dla c贸rki. Tak, ale gdyby艣

nagrodzi艂 go, da艂 mu jaki艣 tytu艂, to ludzie poczuliby, 偶e jest wa偶ny dla

A za co ja mam go nagradza膰?

Sprowadzi艂a艣 go po to, by by膰 brzemienn膮, i co?

A jak kto艣 obra偶a twojego medyka albo dw贸rki, to jest sprawa dla ochmistrza,

dla kr贸la.

Ale Kazimierz...

P贸藕niej...

Wyje偶d偶am do 艢widnicy z ksi臋偶n膮 Agnieszk膮.

Odwraca jak najszybciej.

Musz臋 pom贸wi膰 z ojcem.

Czeka na mnie.

Nikt na 艢l膮sku za nami nie stanie.

Wol膮 Czechom s艂u偶y膰, ni偶 by膰 niezale偶ni.

G艂upcy.

Ci膮gle wierz膮, 偶e Czesi s膮 silniejsi i 偶e to przy nich b臋d膮 bezpiecznie.

A sk膮d pewno艣膰, 偶e Czesi chc膮 nas atakowa膰? Bo Karol Luxemburgi zosta艂

w Kaliszu.

Jak to uwi臋ziony?

Z rozkazu Kazimierza. Pycha doprowadzi Kazimierza do zguby, a nas razem z nim.

Kazimierz wie, co robi.

Czesi mu tego nie daruj膮.

Jest silniejszy ni偶 si臋 Janowi wydaje.

Witelsbachowie obiecali pomoc i s艂owa dotrzymaj膮, bo jego c贸rka ma wyj艣膰 za

cesarskiego syna.

Czas szykowa膰 wojska i 艢widnic臋 do obrony.

Jan zaatakuje 艢widnic臋? Nie wiem.

Ale nie dajmy si臋 zaskoczy膰.

Kazimierz uwi臋zi艂 Karola Luksemburskiego. Zaprzemierza si臋 z

Musimy jak najszybciej zawiadomi膰 o tym Jana. St贸j!

Chcesz straci膰 ksi臋cia Bolka?

Bolko sprowadzi na nas nieszcz臋艣cie.

Jak? Dlaczego?

A po co ci膮gle trzyma z Kazimierzem?

Co ju偶 w rodzinie jest wygodne.

Wszystkim nam 偶y艂oby si臋 lepiej, gdyby Bolko u艂o偶y艂 si臋 z Luksemburgami.

Po艣le zaufanego cz艂owieka do starosty czystkiego do Wroc艂awia.

Poszala艂e艣. Musi by膰 inne wyj艣cie.

Spr贸bujmy pom贸wi膰 z ksi臋ciem. Nam贸wi膰 go do sojuszu z Czechami.

Polko, to pacho艂ek kr贸la Kazimierza. Nie widzisz tego?

Pcha 艣widnice w przepa艣膰, a ja na to nie pozwol臋.

Musimy zdoby膰 zaufanie Luksemburg贸w.

Jak Polko si臋 dowie, lgnujesz z Czechami.

Stracisz g艂ow臋.

Dowie si臋 i z nim opowiesz.

On nie m贸wi nic spokojnego, ale...

To rozwaga pcha mnie do Czechu.

Zdrowy rozs膮dek, ludwisze.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.