All language subtitles for Korona krolow odc 145

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Gdzie kr贸lowa?

Wysz艂a.

Nie uciekaj. S艂yszysz dzwony?

S艂ysz臋 tylko bicie twojego serca. By艣my sp贸藕nieni. S膮 艣wi臋ta, nie uchodzimy, nie

zjawili艣my si臋 na msz臋.

Nie obawiasz, jeste艣my rozgrzeszeni.

B贸g wie, 偶e robimy to dla dobra kr贸lewtwa.

A poddani czekaj膮 na nast臋pc臋. Nie mo偶emy ich zabi膰.

Nie mam nie dla nikogo.

Mi艂o艣ciwy panie, ksi臋偶e, Bolko ju偶 czeka w tajniach.

Sam jestem sobie winien.

Powinienem by艂 przewidzie膰, 偶e jak zaprosz臋 Bolka na konn膮 przeja偶d偶k臋

on si臋 zjawi, skoro 艣wita.

Szmile, przeka偶 ksi臋ciu, 偶eby poczeka艂.

Ty ju偶 na nogach?

Wszak 艣wi臋ta.

Sama si臋 dziwi臋.

Czemu wszyscy 艣pi膮? Tylko na taki pi臋kny dzie艅.

Ale po tych wszystkich przygotowaniach.

To trzeba 艣wi臋towa膰.

Mo偶e i racja.

Kiedy nie ma z kim.

Gdzie Miko艂aj?

To dla niego.

Um贸wi艂a艣 si臋 tu z nim.

Panna 艢wi臋ta, zabierz mnie ze sob膮 i pozw贸l, 偶ebym si臋 ogie艅 piekielny

poch艂on膮艂. Pomieszano si臋 w albie biedakowi.

Pewnie przez to czachcie przepganie.

A nie przez mi贸d, co mu lali艣cie ca艂y wiecz贸r?

Te偶 mo偶e by膰.

Mr贸z okrutny, a 艣niegu ci膮gle nie wida膰.

Chcia艂abym, 偶eby zasypa艂o ca艂e Wa艂臋.

A偶 po samej wie偶e. Co ty sprawisz, pani?

Przecie偶 zamek stoi na wyg贸rzu.

A wracaj膮c do wczorajszej gry.

Jakie to by艂o pi臋kne, pani. Jakie przejmuj膮ce.

Zruszy艂am si臋 do 艂ez. Co innego s艂ysze膰 ta historia.

A co innego zobaczy膰 na w艂asne oczy, jak Jezus przyszed艂 na 艣wiat.

Tu mi臋dzy nami. Co ty opowiadasz?

Spoczy艂a艣 nie Boga, tylko widowisko.

Biskup m贸wi艂, 偶e dla cz艂owieka wiary to jakby samego Chrystusa ogl膮da膰.

Takie zawodzenie. U nas w Hesji by艂y pi臋kniejsze.

Nie pami臋tasz ju偶?

Mi艂o艣ciwa pani, medyk czeka przed komnat膮. P贸jd藕 go.

Zostaw nas same. Nie uchodzi pani.

Dla tych mnie.

B臋d臋 pod drzwiami.

Nie mog臋 uwierzy膰 pani. Po tak d艂ugim oczekiwaniu i poczytywania fragment贸w

wreszcie ca艂o艣膰.

Ksi臋ga medyczna Avitiene.

呕a艂uj臋, 偶e przez opiesza艂o艣膰 kopic贸w musia艂a艣 tak d艂ugo czeka膰 kr贸lowo. Ale

dobry znak. Akurat teraz mamy to dzie艂o pe艂ne. A czy by艂o wachto?

Oczywi艣cie.

Tu, w ksi臋dze trzeciej mamy ca艂膮 wiedz臋, jak膮 dot膮d posiad艂 cz艂owiek.

O pocz臋ciu na rodzinach.

Jeszcze dzi艣 przyrz膮dz臋 ci nowy zi贸艂, pani. Zi贸艂?

Potwierdza te偶 moje przypuszczenie, 偶e niedomaganie cia艂a mo偶e rodzi膰 si臋 tu, w

g艂owie. A co to znaczy?

My艣li, pani.

Twoje my艣li wp艂ywaj膮 na twoje cia艂o.

Mog膮 zatruwa膰 twoje 艂ono. Co to za brednie? Ja nie chc臋 lek贸w, ja chc臋

Pozw贸l wyja艣ni膰, pani.

Czy ty wiesz, jak przywo艂a膰 z艂e moce?

Wiesz o tym w tej ksi臋dze?

Cho膰 niechrze艣cija艅ska.

Nie jest to dzie艂o szatana.

Na tym 艣wiecie nie ma dla mnie lekarstwo.

A jest zadanie do wykonania.

Po 艣niadaniu p贸jdziemy do katedry.

Pami臋tasz, jak rzucali艣my grochem?

Pami臋tam, jak matka m贸wi艂a mi, 偶e to na pami膮tk臋 m臋cze艅stwa.

Czego si臋 boczysz, Wolko?

艁atwo ci m贸wi膰, bo wygra艂e艣.

Jak b臋dziesz udzia艂 w wy艣cigu, to musisz si臋 liczy膰 z tym, 偶e przeciwnik mo偶e

wygra膰. Zw艂aszcza.

Je艣li masz szybszego konia. Dobry ko艅 to jest po艂owa zwyci臋stwa.

Kazimierz, je艣li umy艣li艂e艣 sobie zepsu膰 mi dzi艣 humor do cna, to idzie ci

doskonale. Przeciwnie.

Zale偶y mi na zgodzie mi臋dzy nami.

Oczywi艣cie, 偶e ci zale偶y. Bo to ja musia艂em pertraktowa膰 z Wittelsbachami.

Ty te偶 korzystasz na tym sojuszu.

P贸ki co.

Ani sojuszu nie ma, ani ja nie mam korzy艣ci.

Chodzi ci o polityk臋, czy o to, 偶e da艂e艣 si臋 przegoni膰?

Przegrywa膰 nikt nie lubi.

Zatem jutro zmiana koni i zobaczymy, kto zwyci臋偶y. Oby tak by艂o, bo tw贸j sojusz

z cesarzem w tych r臋kach.

Nic tu po mnie.

Zaczekaj jeszcze.

Przyjdzie.

Sama m贸wi艂a艣, 偶e trzeba 艣wi臋towa膰.

Nie ca艂y dzie艅.

Braczki z zamku si臋 chwali艂y, 偶e maj膮 wolne.

Lepsza dla innych jeste艣 ni偶 dla siebie.

Jestem taka, 偶e jak si臋 z kim艣 umawiam, to przychodz臋.

Po cz臋艣ci tu jakiego艣 biedaka.

艢wi臋ta s膮.

Bogu, dzi臋ki.

Jeste艣 jeszcze.

Zaczeka艂a艣. Nie.

W艂a艣nie wychodzi艂am.

Z艂apali艣my Mele.

呕on臋 Kata.

Wtr膮cono j膮 do lochu.

Obieca艂em, 偶e zap艂aci za twoj膮 krzywd臋. Ja nie rzucam spuch na wiatr.

Weso艂ych 艣wi臋t.

Gabio,

co ty, nie radujesz si臋?

Gabio!

By艂am pos艂u偶na m臋偶owi.

By艂am pokorna.

Wype艂ni艂am pokut臋.

Prosi艂am ci臋 o t臋 jedn膮, jedyn膮 rzecz.

Nie o bogactwo, nie o uroda, nie o uznanie.

Ota jedna, jedyna rzecz.

I nadal jestem ja艂owa.

Je偶eli nie chcesz, albo nie potrafisz mi pom贸c, to p贸jd臋 do tego, kt贸ry potrafi.

Uka偶esz mnie za blu藕nierstwa?

Zde艣lesz na mnie nieszcz臋艣cie ju偶 teraz, czy b臋d臋 wiecznie pot臋piona po 艣mierci?

Cokolwiek to b臋dzie.

Nie l臋kam si臋.

Moje 偶ycie ju偶 jest piek艂em.

Je偶eli taka jest cena, to by Kazimierz mnie mi艂owa艂.

My艣lisz, 偶e Witelsberg ci膮gle mi pami臋ta zerwanie rozm贸w?

Nie s膮dz臋. My艣l臋, 偶e zale偶y mu na sto艂u ju偶 tu tak samo jak nam.

Ale to Cesar.

Zobaczymy, jak d艂ugo.

Cesar, a ty zerwa艂e艣 rokowania. I zacz膮艂e艣 wtedy jeszcze uk艂ada膰 si臋 z

Luksemburskim, z jego wrogiem i przy okazji moim wrogiem.

Ale taka by艂a konieczno艣膰 i dlatego prosi艂em ci臋 o wsparcie.

Chwali艂e艣 si臋, 偶e tylko ty potrafisz ich ob艂atkawi膰 i sam zaproponowa艂e艣 pom贸c.

I pomagam.

A wnet zn贸w zostan臋 sam, kiedy to ja b臋d臋 potrzebowa艂 pomocy.

Je艣li nie widzisz, 偶e to kr贸lew podaje ci ochron臋, to chyba jeste艣 艣lepy.

Kazimierzu, kto pokona艂 Czech贸w?

To by艂o dawno.

Spr贸buj teraz im si臋 przeciwstawi膰, sam. Ca艂y czas im si臋 przeciwstawiam, cho膰

mam ma艂e ksi臋stwo, a nie ca艂e kr贸lestwo. Nie zaczynaj. Ty masz koron臋, rozleg艂e

ziemi臋. Ale pami臋taj, 偶e wielko艣膰 twojego kr贸lestwa nie jest tylko twoj膮

zas艂ug膮. Tego nie twierdz臋. Jestem wnukiem kr贸la W艂adys艂awa. Ta sama krew

we mnie, jak i w tobie. Tak samo mogli koronowa膰 mnie, jak i ciebie. Obud藕 si臋

przesta艅 wierzy膰 w mrzonki, kt贸re matka s膮czy艂a ci do ucha. Nie tylko matka!

Nigdy nie by艂e艣 brany pod uwag臋 jako nast臋pca mojego ojca.

Pog贸d藕 si臋 z tym, albo nie mamy o czym m贸wi膰. I ka偶dy radzi sobie sam.

Z pocz膮tku nie pozna艂em jej.

By艂a jaka艣 brudna, okutana, w 艂achy.

Kr膮偶y艂a wok贸艂 chaty kata.

Przecie偶 to miejsce, kt贸re raczej ma艂o kto zagl膮da.

Gdyby mia艂a troch臋 wi臋cej oleju w g艂owie, to powinna trzyma膰 si臋 daleka.

Ka偶dy chce by膰 w 艣wi臋to z bliskimi.

Gabio, ty masz mi艂osierne serce.

Ale rajcy ju偶 nie s膮 tak wyrozumiali.

No niechybnie czekaj膮 ch艂osta.

Wujcie, zawi艣nie.

Pomy艣l, ile to z艂a ludziom uczyni艂a.

No przecie偶 t膮, piekarzow膮.

Tak oszpeci艂a, 偶e ta si臋 boi teraz wy艣ciubi膰 nosa z cha艂upy przed mrokiem.

Albo ten, pomocnik rze藕nika. No chcia艂 leczy膰 szpotaw膮 stop臋. I wy艂ysia艂.

Pr贸偶no艣膰 ich zgubi艂a, a nie zabiegi mieli.

Gabio. S膮 tacy, kt贸rym pomog艂a.

To babsko o Malcie nie zabi艂o.

Ale 偶yje. To czarownica jest.

Taka z niej czarownica, jak ze mnie kr贸lowa.

Znaczy, racja to racja. Nawet z tego nie umia艂a.

Ale grosz potrafi艂a bra膰. I to z cudego nieszcz臋艣cia.

Gdyby chocia偶 raz po jednej lichej pr贸bie. Gdyby zaprzesta艂a. Ale nie.

Pe艂ny trzos. To j膮 za艣lepi艂o. A was za艣lepi艂a, 偶e j膮 zazemstwi.

Serca nie macie?

Chcecie wiesza膰?

艢wi臋ta?

Mega wizjon.

Po ca艂ym Krakowie biegam.

A my tutaj.

Odek.

Najlepsze 艣widnickie piwo.

Zgoda?

Gdyby艣 nie by艂 synem mojej siostry... Wiem, wiem. M贸g艂bym sko艅czy膰 w lochu.

To by艂oby naj艂agodniejsze zwie艅czenie naszej rozmowy.

Wybacz, kr贸lu.

Ponios艂o mnie.

Po co ci tak k艂贸tnie ze mn膮?

K艂贸tnie by艂o dzisiaj. Zw艂aszcza, 偶e wcze艣niej ci pomog艂em.

Dlatego nie rozumiem, co ci臋 ponios艂o.

Zacz膮艂e艣 偶a艂owa膰?

Wiesz, ja po prostu... sprawdza艂em si艂y swoich argument贸w.

Strzel ma z ciebie bolko.

Brakuje mi Henryka.

Ka偶da rozmowa z bratem by艂a walk膮.

Ale wychodzi艂em z niej z g艂ow膮 pe艂n膮 pomys艂贸w.

Jak si臋 spiszesz?

I wydam Kunegund臋 za cesarskiego syna, zabezpieczona sob膮 przed Czechami.

Ale wojna i tak b臋dzie.

Wojna wci膮偶 trwa, ale walka nie zawsze.

Dlatego tak mi zale偶y na sojuszach i uk艂adach, 偶eby da膰 sobie czas.

No.

Jak no?

W aulic膮 muzykanci. Nie chcesz pop艂ucha膰? Egle.

Mo偶e innym razem.

Chcia艂abym wiedzie膰, jak radzi sobie El偶bieta w Szczecinie.

Prosz臋, pom贸wmy troch臋.

Wybacz, Egle.

Nigdy nie mia艂am w r臋ku takiej ksi臋gi. Ja mog臋 j膮 obejrze膰 tylko dzisiaj.

Wiem, to jest...

Ksi臋ga wa偶niejsza ni偶 ludzie dooko艂a?

W pi膮tym rozdziale s膮 przepisy na mikstury leflicze.

I tobie taka wiedza mog艂aby si臋 przyda膰?

Chod藕! B臋d膮 ta艅ce, go艣cie ucztuj膮.

Chod藕! A tyle nie pojmujesz?

Wol臋 ksi臋gi ni偶 ucztowanie.

Wiedza we mnie zostaje, a kasza?

Wiedza jest w tobie, a nie w tych bazgro艂ach.

Bibliotek臋 nazwiesz bazgro艂em?

To nie jest 艣wi臋ta ksi臋ga.

Mam racj臋.

Kokaryn nie rozumie.

Mela, idziemy si臋 prowadz膮.

Chod藕, pani, za mn膮.

Po艣cie mnie, ja niewinna.

Zawo艂ajcie J臋drzej, on wam powie.

Zawo艂ajcie Miko艂aja Lig臋, to najbli偶szy druh Kurula.

On za mnie por臋czy.

Cicho, babo.

Oby艣cie na w臋gach zdechni.

Nikomu niczego z艂ego nie uczyni艂am.

Mnie uczyni艂a艣.

Rozum mi si臋 pomierza艂.

Od tej twojej mikstury.

A jednak zdrowa jeste艣.

Ale nic nie pami臋ta艂a.

Gdy wie zimy dochodzi艂a do siebie.

Ale jak si臋 z w贸jtem obraca艂a艣 na sianie, musisz pami臋ta膰.

J臋drzej o wszystkim mi powiedzia艂. Masz czego chcia艂a艣.

To nie ja jestem winna, tylko twoja w艂asna ch贸d藕.

Fabio, nie opuszczaj mnie, nie zostawiaj mnie, tu b艂agam.

Dobra z ciebie niebiazda, w Krakowie cnotliwszej nie ma.

No to ja, to ja g艂upia, 偶eby ci

zaszkodzi艂a.

To przez to nieszcz臋艣cie takie bzdury plot臋.

Melu.

Nikt si臋 ciebie nie b臋dzie pyta艂.

Miasto p艂aci, to zabijesz.

A nie chcesz tej roboty? Nie chcesz wi臋cej?

Myli艣 艣lubowa艂em.

No to stracisz za niczy.

Z czego b臋d臋 偶y艂?

A widzisz?

Nie masz wyj艣cia.

Wtedy przeklina艂e艣 j膮.

Oszuka艂a ci臋, okrad艂a.

Dlaczego mnie nie us艂ucha艂a, kiedy zabroni艂em jej para膰 si臋 tym ca艂ym

No to ostrzega艂e艣 j膮. W sumie nie masz czyste.

Teraz b臋dziesz m贸g艂 sobie wzi膮膰 now膮 偶on臋.

A, ta s艂u偶ka.

Co do ciebie przychodzi pomaga膰 w og贸le? Je艣li to co, z艂a jest?

Bo ju偶 ci臋 nie dam rady. R臋ka mi si臋 oburzgnie. A przecie偶 ta twoja nie pod

top贸r idzie.

Jedno na sznur.

艁atwiej ci b臋dzie.

艁atwiej?

A gdyby艣 mi膮 Gabij臋 mia艂 wiesza膰?

To ju偶 bym pr臋dzej... Gabija to jest tani膮!

A ta twoja to s膮 same zgryzoty!

Sp贸jrz.

Jaki ogromny ksi臋偶yc w pe艂ni.

Muzyka w auli. Wszyscy czekaj膮 na ciebie, pani.

M贸wi膮, 偶e zanim przyj臋艂a艣 chrzest, pacha艂a艣 si臋 czarami.

Dawne dzieje, pani. Nie warte wspomnienia.

To prawda, 偶e przesz艂a艣 pr贸b臋 ognia?

Pan B贸g mi pom贸g艂 j膮 przetrwa膰. A mo偶e kto inny?

B贸g m贸j, kt贸ry Pan?

Wybacz kr贸lowo, czekaj膮 na mnie.

Co ty sobie my艣la艂a?

Prawda to?

By艂a艣 tam u Mary?

Takie smutne 艣wi臋ta.

Z dobrym sercem posz艂a.

Z wyci艣ni臋tym wracam.

I po co to by艂o?

C贸偶 ty chcia艂a艣 uczyni膰?

Chcia艂a艣 odmieni膰 jej los? Czy mo偶e jej zatwardzia艂e serce?

Nawet ty nie jeste艣 w stanie.

Nie mo偶esz jej pom贸c.

Ja nie.

Ale ty mo偶esz.

Ja? Przekonaj rajc贸w.

Powiedz, 偶e ja ju偶 jej wybaci艂a, 偶e swoje wycierpia艂a.

Co komu przyjdzie do 艣mierci?

Zawini艂a. Ale nie mia艂a z艂ej woli.

Nie widzisz tego, Miko艂aj?

Czekam.

Je艣li cz艂owiek chce dobrze, ale 藕le mu wyjdzie.

Nie powinienem p艂aci膰 za to najwy偶szej ceny.

Ja tobie wybaczy艂a.

Czyli jak si臋 nie wstawi臋 za Mel膮, to mi ju偶 wi臋cej nie wybaczysz, tak?

Dobrze.

B臋d臋 broni艂 tej czarownicy.

Tylko nie wiem, czy co wkuram.

Ale ciebie to b臋dzie drogo kosztowa艂o.

Prosz臋.

Kolejny dzie艅, a pos艂owie nie wr贸cili. Nie ma 偶adnych wiekcji.

Spokojnie, Kazimierzu.

S膮 艣wi臋ta.

Ligenza jest obyty.

Szko艂y ko艅cz膮. Talent ma.

Musia艂 dobrze wypa艣膰 przed cesarzem.

Nie zapominaj, 偶e Gunzel te偶 pos艂uje.

Mo偶e m膮dro艣ciu Miko艂ajowi nie dor贸wnuje.

Ale, ale zna lepiej dw贸r Ludwika i bywa艂 ju偶 w Berlinie.

Jak uwa偶asz, Polka?

Spok贸j z krzy偶akami zawarty.

Chowa wr贸ci艂a do nas.

Dzi臋ki tobie, kunekun Dawid Zamosz.

Wszystko si臋 uk艂ada.

Jak tylko...

Uporz膮dkuje sprawy na zachodzie.

Zajm臋 si臋 tym, co istotne.

To jest dla ciebie istotne.

Ru艣?

Bardziej Alkowa.

Co si臋 sta艂o?

Jeszcze wczoraj m贸wi艂e艣, 偶e musisz si臋 przymusza膰.

Sam nie wiem co, ale Adelaida wydaje si臋 jaka艣 taka bardziej... Podobna do Anny.

Nie jest ju偶 taka bezwolna.

Urodzi艂 si臋 B贸g, teraz czas na kr贸la.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.