Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku Pomorza zrzekli艣my si臋. Nie mydl mi oczu. Biskup Jan wie o
dzier偶awie ziemi dobrzy艅skiej? Je艣li tak, to ju偶 ciska gromy.
B贸g da艂 mu koron臋 i rozum, 偶eby u偶ywa艂 obu. Jak ja mam mu urodzi膰 syna, kiedy
nie zbli偶a si臋 do mnie?
Czy ty my艣lisz, 偶e mo偶esz tak tu sobie wej艣膰 i... Jest tu ksi臋偶nej, prawda? Tam
teraz nie wolno wchodzi膰. Co si臋 sta艂o?
Dziecko? Nie mam dobrych wie艣ci.
Piotr Grzega艅ski szykuje si臋 do odwetu.
Kr贸lu.
Mi艂o艣ciwy panie, miej lito艣膰.
Zwr贸膰 wolno艣膰 moim ludziom. 呕eby艣cie w schow臋 odbili? Nie ma mowy.
Zawsze chcieli艣my nale偶e膰 do kr贸lestwa.
Tobie s艂u偶y膰, panie. Ka偶dy tak m贸wi, nim stanie przed katem.
Oddali艣cie wschow臋 niemal bez walki. Kiedy艣my si臋 po艂apali, 偶e to wojska
stoj膮 u bram, z艂o偶yli艣my bro艅. A mo偶e to strach was oblecia艂?
M贸j dziad pos艂apa艂 do 艣wi臋tej pami臋ci kr贸la W艂adys艂awa, 偶eby nie oddawa艂
ksi臋ciu G艂ogowskiemu.
Dziadowi ksi臋cia Henryka.
Ale sta艂o si臋.
Na wiele lat pozosta艂a nam jena modlitwa.
I wreszcie doczekali艣my, 偶e zosta艂a wys艂uchana.
B贸g nam ci臋 zes艂a艂, panie.
Wyprowad藕cie je艅ca.
Kr贸lu b艂agam, nie oddawaj w schowy.
Zwiady potwierdzi艂y.
Stryjowie Henryka ruszyli przeciwko nam.
Chc膮 pom艣ci膰 krzywdy swojego bratanka.
Wybacz, Eliaszu, 偶e przychodz臋 tak p贸藕n膮 por膮.
Zobaczy艂em 艣wiat艂o. Kto艣 na zamku potrzebuje mojej pomocy?
Tak.
Ja.
Wiem, 偶e kr贸lowa mnie oddali. Tak postanowi艂a?
Dziewczynie, ale zrobi to, je艣li jej nie pomog臋.
Pad艂y mocne s艂owa.
Je艣li j膮 urazi艂e艣, to nie obawiaj si臋 przeprosin. Przepro艣 j膮.
Skrucha nie jest oznak膮 s艂abo艣ci. Wszak wszyscy b艂膮dzimy.
Pom贸wi臋 z ni膮, jak radzisz, ojcze.
Ale co dalej?
Ju偶 czwarta wiosna. Mijaj mi. Mi!
Nie widz臋 偶adnych przeszk贸d, by kr贸lowa powi艂a dzieci臋.
Jest m艂oda, zdrowa.
Du偶o odpoczywa. Syto jada.
Mo偶e psu膰 cukier gdzie indziej.
Cia艂o jest zdrowe, lecz dusz臋 cierpi.
Jestem medykiem.
Duszy szukam w ciele.
Ka偶dy mo偶e nadziej臋 powierzy膰 Bogu, zawierzy膰 Jego mi艂osierdziu.
Eliaszu.
Pan namawia膰 kr贸low膮 do modlitw?
Obaj dobrze wiemy, co jest potrzebne, by powiedzie膰.
Mi艂owanie, mi艂owanie, mi艂owanie w ka偶dym znaczeniu tego s艂owa.
A ja nie znam sposobu, jak nam贸wi膰...
Kr贸la do mi艂owania kr贸lowej, je艣li tego jej brakuje.
Albo chocia偶 do odwiedzania jej komnaty. Rzecz w tym, Karlu.
Umacniasz kr贸low膮 w przekonaniu, 偶e nie znajdzie spos贸b.
Kr贸lowa s膮dzi, 偶e bez jej udzia艂u i stara艅 powije dzieci臋, bo czuwasz nad
zdrowiem.
Mam powiedzie膰 kr贸lowej.
Mojej kr贸lowej, 偶e jako medyk nie potrafi臋 jej pom贸c.
No nie mog臋, bo... Ode艣l臋 ci臋.
Tego si臋 obawiasz.
A mo偶e dlatego, 偶e jest kto艣, na kim ci zale偶y?
Miko艂aju, ty zostaniesz tutaj i dopilnujesz ostatecznego przej臋cia w
Zreszt膮 po ostatnich walkach nale偶y ci si臋 odpoczyna膰.
Jak rozka偶esz, panie.
Ja nie.
Ty wyruszysz na wojska Konrada pod Ole艣nic.
Chod藕 by zaraz, kr贸lu.
Spokojnie. Najpierw odpoczniemy. Droga daleka, wszyscy s膮 zm臋czeni.
Ja艣ku i Pe艂ko, wyruszycie ze mn膮 pod 艢cinaw臋.
Pokrzy偶ujemy plany Janowi. I poprowadzimy w艂asnych oddzia艂贸w, panie?
pojedziemy razem.
Zatem otwarte starcie.
Ja艣ku, nie po to ugasi艂em po偶ar na p贸艂nocy, 偶eby go wznieca膰 teraz na
Mamy ich tylko na strasie.
Ot贸偶 to.
Chc臋 uprzedzi膰 krok ksi膮偶膮t i zmusi膰 ich do odwrotu, zanim rozpoczn膮 atak. A w
Chowa? Przecie偶 to nowy po偶ar.
W Chow臋.
Trzeba by艂o odzyska膰 dla kr贸lewskich i dla ojca.
Id膮c na ni膮, musia艂e艣, panie, liczy膰 si臋 z reakcj膮 ksi膮偶膮t.
Z tym, 偶e b臋d膮 w艣ciekli i 偶e to oka偶膮.
Chocia偶by po to, 偶eby艣 nie zagarn膮艂 ziemi na 艢l膮sku. W tym rzecz.
Zaskoczymy ich liczebno艣ci膮 i unikniemy wi臋kszych star膰.
Rozpu艣膰my wie艣ci po traktach i klaczmach, 偶e nadsi膮gaj膮 silne wojska
Dobra my艣l.
Panowie, teraz czas na odpoczynek.
Wyruszamy wszyscy o 艣wicie.
I pami臋tajcie, 偶adnego grabienia, 艂upienia i palenia miast i wsi. Nie
tam po to, 偶eby dobywa膰 nowe tereny, tylko 偶eby pokaza膰 dw贸m 艣mia艂kom, 偶eby
wracali sk膮d przyszli.
Tym sposobem po burzliwych rozmowach doszli艣my z kr贸lem do porozumienia.
Brawo! Zatem pozostaje mi wam tylko powinsowa膰.
Szczerze wiesz, 偶e jest w kwiatze? Wiem, Szybys艂awie, 偶e pok贸j z zakonem jest
kr贸lowi potrzebny.
Co innego ci臋 zaprz膮ta?
Czy atak na Wchow臋 by艂 konieczny?
Poszli艣my odebra膰, co nam si臋 nale偶a艂o.
Miko艂aj zbiechowa艂, poprowadzi艂 wojska. To nie by艂a grabie偶cza napar膰. Ale na
tym si臋 nie sko艅czy.
Stryjowie Henryka ju偶 ruszyli przeciwko kr贸lowi. Dlatego wnet jad臋 wesprze膰
kr贸la. Przeciwko tym g艂upcom.
G艂upcom?
Bronienie swych ziel nazywasz g艂upoc膮, Przybyt艂awie?
O le艣nicy, a nic kinawy kr贸l nie zamierza艂 napada膰. Zapewniam ci臋,
si臋 tak stwierdzisz?
Kr贸l u艂o偶y艂 si臋 z zakonem, aby ruszy膰 na ksi臋cia. Na ksi臋cia, kt贸rego m贸g艂 mie膰
po swojej stronie przeciwko Czechom. Wierzysz w to? To ju偶 z Janem
nie b臋dzie trwa艂o wiecznie.
Jeszcze wam Henryka zabraknie. To czemu sam go nie wspar艂e艣? Skoro jego krzywda
tak ci臋 boli. Przy Wys艂awie mam i艣膰 na przegran膮 walk臋?
Gdyby艣 go popar艂, nie by艂by zdany na pora偶k臋.
Pr贸bowa艂em sprzymierzy膰 si臋 z Henrykiem.
Zerwa艂 rozmowy.
Z kr贸lem te偶 uk艂ada膰 si臋 nie chcia艂.
G艂upiec.
Sam wi臋c teraz widzisz, ksi膮偶臋.
Kto rozwa偶ny, a kto si臋 pomienia艂 z w艂asnym koniem na rozum.
Sta艅 po stronie kr贸la. To ci si臋 bardziej op艂aca.
Kr贸l chce, abym ruszy艂 razem z nim przeciwko swoim, tak?
Po to ci臋 przys艂a艂?
Nic nie wiadomo, by tego od ciebie oczekiwa艂.
Jestem tu jedynie przez wzgl膮d na c贸rk臋.
Tak jak m贸wi艂em.
Zatem... Co mo偶esz mi rzec o
Gonselu Reibnisu?
To ceni臋 twoje przeprosiny, Karl.
Te偶 przemy艣la艂am nasza rozmowa i...
Ufam ci.
Jak nikomu na Wawelu.
Jestem pewna, 偶e dzi臋ki twojej wiedzy w ko艅cu zostan臋 matk膮. Zrobi臋 c贸r mojej
mocy, pani.
Dlaczego daj臋 ci czas do Weihnachten, do 艣wi膮t?
To bardzo ma艂o. Ale ja go nie mam wi臋cej.
Pani, trafisz si臋 tym ponad miar臋. To mi jest.
Ju偶...
Min臋艂o ju偶 tyle czasu, a ja nadal nie mam sobie nowej 偶ycie. Kr贸l zaraz traci
cierpliwo艣膰.
Mo偶e i kr贸l ponosi tu cz臋艣膰 winy. Co masz na my艣li?
Ca艂y czas go nie ma, a gdy jest... Jest w艂adcza. Ma na g艂owie ca艂e kr贸lestwo.
A ja mam tylko jeden obowi膮zek. Urodzi膰 mu nast臋pc臋 tchon膮.
Ale... ty potrafisz mi pom贸c.
Prawda, Karl?
S艂ysza艂em o ksi臋dze pewnego perskiego lekarza, Abicjenny, kt贸ra to posiada
odpowiedzi na wszystkie pytania dotycz膮ce ludzkiego cia艂a.
A ten Abicjenna to innowiec?
Tak, by艂 wyznawc膮 islamu.
Zawara艂bym pakt z sam diabe艂, jakby to mia艂o pom贸c.
To nie b臋dzie konieczne.
Ksi臋ga mo偶e jednak sporo kosztowa膰. Koszty s膮 niewa偶ne. Ile to potrwa?
Trudno powiedzie膰.
Je艣li zaraz si膮d臋 do pisania listu, mo偶e min膮膰 kilka niedziel, tam... Ale fakt z
diabe艂 mo偶na zawrze膰 ju偶 teraz.
Nie jestem cz艂owiekiem szczeg贸lnie nabo偶nym.
To jednak z艂ego ducha obawia艂bym si臋 przywo艂ywa膰. A ja nie.
W ko艅cu liczy si臋 cel.
A nasz jest s艂uszny.
Wszechmiar, pani.
Panie!
Panie! Zaatakowano kr贸la! To rycerz! 艢wi臋ta 艢winackiego!
Wielu! Na ko艅! Kr贸l w niebezpiecze艅stwie!
Na ko艅!
Piszesz gdzie艣, panie?
Pisa膰 list.
Do przyjaciela w Wiesbaden.
Tylko prosi膰 o sprowadzenie m膮drej ksi臋gi.
By pom贸c kr贸lowej.
Zgodzi艂a si臋.
Ksi臋gi medycznej? A o jak膮 chodzi?
Kanon medycyny.
Uczonego i pilotowa艂 w Persji. A w Kieny.
T艂umaczone na 艂acin臋?
Po艂o偶y艂 z arabskiego dzie艂o Arytotelesa o ziemi, wodzie, powietrzu, ogniu i
jeterze?
Czyta艂a艣? Troch臋.
Dawno w bibliotece krasztornej.
Dlaczego zepczemy?
Nie wiem.
No przecie偶 wiedza to nie zbrodnia, ani dzie艂o szatana.
Niekt贸rzy tak my艣l膮.
Mi艂owanie?
Dop贸ki tw贸j ojciec nie wr贸ci i nie wyrazi zgody na nasz 艣lub, to...
Co ka偶esz, panie?
Ca艂a chorobie w nadci膮gach.
Zawr贸膰cie Jud臋. Nie da rady, panie. Jak to?
Ruszy艂 na le艣nic臋. Przecie偶 mia艂 wyruszy膰 skoro 艣pi.
Nie odpocz臋li w nocy. Ruszy艂 zaraz po narazie. Nie us艂ucha艂 rozkaz贸w kr贸la?
Ruszamy bez niego. Na 艣ciniowy!
Wzi膮膰 odwet, spali膰 miasto. Za mn膮!
Wszyscy zdrowi w Sierakowie?
Tak, czekamy na ciebie.
Ju偶 dawno ci臋 tam nie by艂o.
Musisz jecha膰.
To m贸j obowi膮zek.
Sta膰 przy kr贸lu, gdy tego potrzebuj臋.
Ale masz ju偶 swoje lata.
Nie martw si臋.
Ale o siebie, c贸rko.
Nadal chcesz?
Wyjd藕 do tego rajdnica, o kt贸rym pisa艂a艣.
Tak, ojcze, chc臋.
Na to ma艂偶e艅stwo nie dam zgody, c贸rko.
Czas mnie nagli. B臋d臋 m贸wi艂 kr贸tko.
Nie wiem, co ci臋 do niego przekona艂o, Helena.
Mo偶e zmygli艂 ci oczy g艂adkim licem. Je艣li tak m贸wisz, ojcze, to mnie nie
Nie dostaniesz zonu rajdnica.
殴le o nim m贸wi膮, a ja 藕le o nim my艣l臋. Ale to nie jest z艂y cz艂owiek. On w g艂臋bi
serca... Niech sobie w g艂臋bi serca b臋dzie cho膰by i 艣wi臋ty.
Ale g艂臋bia serca to nie jest zaleta m臋偶a. Trzeba go najpierw mie膰.
B臋dziesz mia艂.
Tego, kt贸rego ja wska偶臋.
Ojciec z tob膮 nie przyjecha艂? Ach, jad臋 bez wytchnienia, bo wiem, 偶e kr贸lewna
Kunegunda jest pragniona nowin i jakie pierwsze pytanie s艂ysz臋. Gdzie jest ty,
synie?
Ojciec przyjedzie, jak tylko dopilnuj臋 wszystkich dokument贸w pokoju. A
rzeczywi艣cie nie mo偶e si臋 doczeka膰.
Mam dla niej podarunek od ksi臋偶nej.
A niech mnie.
Mia艂am czeka膰, a偶 Specymir wr贸ci, ale nie dam rady.
Ksi膮偶臋ca m艂oda para ma dla ciebie te偶 niespodziank臋.
Jak膮?
Ojciec zgodzi艂 si臋, 偶e pojedziesz do Szczecina, 偶eby kr贸lewna El偶bieta, m艂oda
ksi臋偶na, nie czu艂a si臋 samotna.
R臋ce s艂abn膮 w chorobie.
Lecz nie obawiaj si臋, po膰wicz臋, wr贸c膮 mi si艂y. Nie przejmujesz si臋 tym.
Nie tym.
Teraz b臋d臋 u偶ywa艂 ich inaczej, m膮drzej.
Po偶egnaj dawnego Gunsela, bo ju偶 go nie zobaczysz, Helena.
Co masz na my艣li?
Mamo, B贸g mnie nie zabra艂 do siebie.
Wszystko zacz膮膰 od nowa, z tob膮, Helen膮.
Wiem, 偶e jestem ci mi艂y.
Jest, dzi臋kuj臋.
Jest, Helen.
Nie mog臋 zosta膰 twoj膮 偶on膮.
M贸j ojciec... Nigdy si臋 na to nie zgodzi.
Panie!
Wojska ksi臋cia Konrada nie spodziewaj膮 si臋 ataku.
Rozbijemy ich oddzia艂.
A potem rusz臋 na Ole艣nic臋.
Ludzie rw膮 si臋 do walki.
B臋dziecie mieli okazj臋 si臋 wykaza膰.
Panie, kr贸l kaza艂 ci wraca膰.
Ruszy艂 na 艢cinaw臋, potem jak ich wojska zatakowa艂 nasz oddzia艂.
Ruszajmy. Nie.
Nie ma mowy.
Zanim wr贸c臋, b臋dzie po ataku.
Tu bardziej przyd艂u偶臋 si臋 kr贸lowi.
Ksi膮偶臋 uj膮艂 j膮 dobrymi manierami i 艣wir膮 podstaw膮. To by艂o od razu wida膰.
Tak, ksi臋偶a Katarzyno.
Tak si臋 ba艂am, 偶e ksi膮偶臋 mo偶e okaza膰 si臋 kim艣 odra偶aj膮cym.
Kr贸lewna ksi臋偶na Pomorska.
Prosi艂abym ci to przekaza艂a.
M膮偶 podarowa艂 jej t臋 ozdob臋, a ona odnajmi艂a, 偶e nie lubi si臋 stroi.
Rozgniewa艂 si臋?
Ani troch臋.
Twoja siostra prosi艂a m臋偶a, by mog艂a ci j膮 przekaza膰. Wie, jak jest ci teraz
ci臋偶ko. Ksi膮偶臋 przysta艂 na to bez wahania.
Nie znios臋 tego Katarzyny.
Wydajcie im nie za m膮偶.
Byle pr臋dko.
Ale czy go nie zniesiesz, kr贸lewno?
Zamek jest pusty i zimny pewnie. Wpierw matka, potem babka, a teraz zabierz
bied臋. Twoja siostra nie umar艂a.
Jedno wysz艂a za m膮偶.
Ale nie ma jej przy mnie.
Tak samo jak jej ojca.
Taka kolej rzecz?
A gdzie jest Gunzel?
Weroniko, zada艂am ci pytanie.
Lecz nie chcesz zna膰 odpowiedzi, pani.
M贸w.
M贸w! Kaza艂 pchni膰 swoj膮 najlepsz膮 szat臋.
I zbroj臋.
No po co? Przecie偶 dopiero z 艂贸偶a wsta艂.
A no w艂a艣nie.
Mia艂 dochodzi膰 do zdrowia. Ruszy艂 za twoim ojcem, pani.
Na bitw臋.
Ale jak to?
Trzeba by艂o nic nie m贸wi膰, 偶e ojciec niech臋tny.
Jak si臋 艣miesz.
B臋dziesz mia艂a ukochanego.
Kr贸lewno, poddani nie powinni widzie膰 Twoich 艂ez.
Nikogo tutaj nie ma opr贸cz siebie, Katarzyno.
Je艣li ra偶膮 Ci臋 moje 艂zy, to wyjd藕.
Nie powinna艣 si臋 tak unosi膰.
Pr贸buj臋 by膰 pomocn膮. Ale nie jeste艣.
Kr贸lewno, smutkowi nie mo偶na si臋 tak poddawa膰.
Nic nie innego dania.
Kr贸lewna w艂a艣nie po偶egnala swoj膮 kochanej siostry.
Smutku nie mo偶na t艂umi膰. Trzeba go prze偶y膰.
Tylko wtedy dziel偶eje.
P艂acz.
P艂acz, ile potrzebujesz.
A jak sobie p艂acisz, to upiekaj Cikolacia.
Ze s艂odkim seriem.
Jak by艂a艣 ma艂a, to zawsze udawa艂o mi si臋 Ciebie nim pocieszy膰.
Gabio, pami臋tasz?
Pami臋tam.
Zawsze ostatni. Jakby艣 tylko jada艂 resztki z m臋skiego sto艂u.
Wol臋 je艣膰 sam.
A ty przychodzisz tylko, jak masz jaki艣 k艂opot.
Sprawa z Janem i Konradem.
Sercem jestem po ich stronie.
Bo si臋 wspieraj膮, bo broni膮 swoich ziem.
To i walcz.
Henryku, wiesz dobrze, 偶e nie mog臋 przy艂膮czy膰 si臋 do ich wojsk przeciwko
kr贸lowi. Potrzebuj臋 w Kazimierzu sojusznika.
Ksi膮偶臋, nam si臋 to nie spodoba.
Jestem w臋ze艂 gordyjski.
Nie mog臋 wesprze膰 偶adnej ze stron, a je艣li nic nie zrobi臋, to wtedy obie si臋
obra偶膮. A ja jeszcze w dodatku wyjd臋 na tch贸rza.
To ostatnio chyba boli ci臋 najwi臋cej, co?
Jak czuj臋, 偶e nie upoluj臋 ani nied藕wiedzia, ani dzika.
Nie ruszam w knieje.
Brawo, bracie.
M膮dro艣膰 twoich s艂贸w b臋d膮 wspomina膰 prawnoki. To samo czyni kr贸l.
Masz racj臋.
Kazimierze, je艣li nie mo偶e si臋 bi膰... Czyli prawie zawsze?
To pr贸buje rozmawia膰.
Zapu艣膰 t臋 drog膮.
Bulko, o czym ty m贸wisz? Trzeba natychmiast ruszy膰 z misj膮.
Pom贸c zwa艣nionym pretraktowa膰 porozumienie. I przy okazji wykaza膰
naszych 艣l膮skich wsp贸艂braci.
Nie martw si臋, wsp贸艂bracia.
Ksi膮偶臋 艢widnicki bierze z pomoc膮. Nie mitr臋 z czasu, bracie.
Szykowa膰 konia na Henryka!
Ja mam jecha膰?
Gdybym nie widzia艂 na w艂asne oczy, nie da艂bym wiary, 偶e tak pr臋dko mo偶na zdoby膰
miasto. Ju偶 nikt nigdy nie wa偶y si臋 uderzy膰 na wojska kr贸la Polski.
No chyba, 偶e Jan Luksemburski rozk艣cieczony atakiem na swoich
My艣lisz, 偶e b臋dzie z tego wojna?
Zaspalenie 艣cinawy? Nie b臋dzie.
Jan jest 艣lepy, ale nie g艂upi. Pojmie, 偶e to by艂o odwetanie atak.
Mimo艣ciny, panie!
Mam wie艣ci!
M贸w, ale tylko je艣li dobre.
Chor膮gierz podkomornego rozbita pod ole艣nic膮.
A co tu ja namieram?
Ranny i pojmany.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.