All language subtitles for Korona krolow odc 140

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku...

Za pok贸j i za kr贸lestwo.

Najwa偶niejsze, to teraz jak najszybciej wybra膰 dobrego gospodarza w ziemi

dobrzy艅skiej. Nie zgadn臋.

Masz ju偶 swojego kandydata na starost臋.

I to z twojego rodu?

Mylisz si臋 co do mnie? I nie, nie wiem kto powinien gospodarzy膰 w imieniu kr贸la

na Dobrzyniu. Wiem tylko, 偶e od tego powinni艣my zacz膮膰. Kogo mianujesz

panie? Kr贸lu jaka艣 niewiasta z ch艂opcem prosi o rozmow臋 z tob膮. B膮d藕 to wdowa po

rycerzu. Jakim rycerzu?

Florianie Szarym, herbu jelita. Co prowadzi艂?

To ten rycerz, kt贸ry sta艂 wiernie przy kr贸lu W艂adys艂awie pod P艂owcami.

Znany a偶 w Wielkopolsce?

Kr贸l W艂adys艂aw znalaz艂 go ju偶 po bitwie.

Florian by艂 konaj膮cym. Le偶a艂 z rozprutym brzuchem.

Herbu jelita?

Bo mu kr贸l flaki zobaczy艂? Cicho.

Niech ci臋 B贸g b艂ogos艂awi, kr贸lu.

Przyjmij ten miecz jako wyraz naszej wdzi臋czno艣ci za pok贸j.

Miecz nale偶a艂 do mojego m臋偶a.

Odszed艂 bohatersk膮 艣mierci膮, jak jego synowie.

Okryli si臋 chwa艂膮, walcz膮c za kr贸la.

呕adna to pociecha dla matki.

Tylko on mi si臋 osta艂.

Oby nigdy wi臋cej nasze dzieci nie musia艂y umiera膰 walcz膮c z krzy偶akami.

Teraz ty bajki opowiadasz.

Jeszcze mi powiedz, 偶e艣 sam si臋 z ni膮 偶eni艂.

Wie艣 da ci臋 w spokoju?

Samuelu, piwa. Ju偶, w贸jcie.

Maciek? Ty nie w Poznaniu?

Mia艂e艣 by膰 na 艣lubie kr贸lew Nelwiecki.

M贸g艂by艣 kr贸lewski rozkaz lekcewa偶y艂?

Przeciwnie.

No, to jak ceremonia. Opowiedz co艣.

Nie mog臋 m贸wi膰.

To kr贸lewskie sprawy, a nie karczemne.

Uch, z艂y jak osa.

No c贸偶, Samuelu, chyba kto艣 potrzebuje odpoczynku. Nie potrzeba mi.

Dajcie robot臋 jak膮艣, panie wujcie.

Najpilniejsz膮. A taki zdro偶ony by艂e艣.

Widocznie ta sprawa karczmarzu dzia艂a艂a cuda.

Jestem got贸w.

Wujcie, ja b臋d臋 robi艂 za trzech, tylko daj mi zadanie.

Jest sprawa.

Ale trudne.

Nie ma trudnych spraw.

S膮 tylko s艂abiejscy twierjusze.

Ale ja si臋 do nich nie zaliczam.

Jak on trzyma ten miecz!

Walcz, ch艂opie, zamiast m艂y艅cze wywija膰!

Wida膰, panie, 偶e naruki nie walcz膮. To tatarskie ci臋cie.

U nas w Wielkopolsce ch艂opi tak cepy trzymaj膮.

To mo偶e poka偶esz, panie, jak w Biechowie miecz si臋 trzyma, co?

Tylko oszcz臋d藕 wojewod臋, Janie, bo dzisiaj jeszcze przyda.

Chcesz go, panie, mianowa膰 starost膮 ziemi dobrzy艅skiej?

呕adnemu z was to nie grazi.

Czemu?

Bo ziemi臋 dobrzy艅sk膮 oddam w dzier偶aw臋 krzy偶akom.

Dobra walka.

Pewni jeste艣cie?

Chodzi o mele? Nie inaczej.

呕on臋 J臋drzeja.

Trzeba j膮 czym pr臋dzej odnale藕膰 i przyk艂adnie ukara膰.

Chcia艂e艣 roboty?

To j膮 masz.

Szukacie mojej meli.

Samuelu, poczekaj si臋.

Ocieknie Arczer.

Si臋 oka偶e, jak j膮 przes艂uchamy.

偶e jej nie znajdziesz.

Jak to?

Jak si臋 przyzna na torturach.

Kto jej b臋dzie musia艂 obci膮膰 g艂ow臋?

Ja.

To nie mo偶e by膰 prawda.

Bogoria ju偶 wyjecha艂 mu jak dziecko.

Nie ma nikogo innego opr贸cz nas, kto mo偶e kr贸la odwie艣膰 od tego pomys艂u. Co

kr贸l W艂adys艂aw na to powiedzia艂?

Pojedziesz do wielkiego mistrza i przedstawisz mu moj膮 propozycj臋.

My艣lisz, panie, 偶e to dobre wyj艣cie? Jedyne w naszej sytuacji. Pok贸j ledwo

przypiecz臋towany. Dzi臋ki tej dzier偶awie krzy偶acy wyr贸wnaj膮 swoj膮 granic臋 na

Wi艣le. Jak b臋dziesz m贸wi艂 z wielkim mistrzem... Ledwie co oddali t臋 ziemi臋

Kr贸lestwu Polskiemu. Ty chcesz je teraz sprzeda膰?

Tw贸j ojciec wiele lat walczy艂 o to, 偶eby je odzyska膰.

Wojewoda, zostaw nas samych.

Nie ka偶 mi 艣cina膰 g艂owy niewie艣cia, kt贸r膮 mi艂uj臋.

Kt贸ry艣 z katowskich pomocnik贸w mo偶e ci臋 wyr臋czy膰?

Pada艂ach贸w? Jeszcze nie trafi膮 i dodatkowo cierpienie jej do艂o偶膮.

Jestem got贸w sobie r臋k臋 obci膮膰, 偶e ona niewinna.

A jak w贸jt ka偶e j膮 na kole k艂a艣膰?

Albo 偶elazem przypala膰?

No miej serce!

W贸jcie, sprawdz臋 drogi na 艢l膮sk. Mo偶e do艂膮czy艂a do kupc贸w.

Nic swoimi drogami, bro, szybko.

Ona nie jest tego warta.

Nie wiem, o czym do mnie m贸wi臋.

Krzywdzi艂a Gabi臋.

Och, mi trzy nierwawelu.

O, jeszcze par臋 innych nie wiem. O gard艂o, ona chcia艂a dobrze.

A proszku z drzab nie sporz膮dza艂a?

J臋drzeju, sk膮d u takiego m臋偶a jak ty s艂abo艣膰 do takiej?

Ona jednak z katem chcia艂a 偶y膰.

Najd臋 ci inn膮.

S艂贸w na wiatr nie rzucam.

Znasz mnie.

A o myli zapomnij, bo przez takie jak ona to sam jest grydokiem.

Achtung, uwa偶aj. Tak, pani.

Id藕 poprzez s艂awa, niech ci pomo偶e z tymi kuchami. Nie chc臋, 偶eby si臋

nim dojedziemy do Hesji. Tak, pani.

Mo偶e... Pom贸w jeszcze z kr贸lowej albo z kunat.

Niech powie, 偶e艣 niewinna.

Taki typ.

Oddalona z dw贸ch za niemuchalno艣膰.

Kto m贸g艂 mnie tak oczechni膰 w oczach kr贸lowej?

Pr臋dzej bym sobie da艂a j臋zyk wyrwa膰, ni偶 powiedzia艂a co艣 takiego naszej pani.

Przecie偶 nikogo opr贸cz ciebie i kr贸lowej tutaj nie ma.

Prosz臋 ci臋, nie zostawi臋 mnie tu samej.

Tutaj sami Polacy i Litwini.

Na pewno da si臋 co艣 jeszcze zrobi膰.

Chyba wiem co.

W niej jedyna nadzieja. W kim?

Nie podwa偶aj moich decyzji. Skoro ja ich nie rozumiem, to inni te偶 nie b臋d膮 w

stanie ich poj膮膰.

Naprawd臋 chcesz odda膰 krzy偶akom ziemi臋 dobrzy艅sk膮? Nie odda膰, a wydzier偶awi膰. I

to za got贸wk臋.

Potrzebuj臋 jej, by odzyska膰 w schowach.

Jest tyle warta?

Obieca艂em to ojcu.

A co z imi膮 Dobrzy艅sk膮?

B臋dziesz w stanie tym ludziom spojrze膰 w twarz?

Dopiero co uwolnili si臋 z podkrzy偶ackiego bata.

Krzy偶acy to dobrzy gospodarze. W istocie.

Ziemia lepiej obrodzi, jak krew j膮 wcze艣niej u偶y藕ni.

Dlaczego nie chcesz tego om贸wi膰 z ksi臋ciem 艢widnickim? Po co?

呕eby unikn膮膰 niepotrzebnego rozlewu krwi.

Nie chc臋 traci膰 czasu na rozmow臋 z Bolkiem. Skoro do tej pory nic nie

Tylko miecz przekona Henryka 呕aga艅skiego, 偶e w chowa nale偶y si臋

polskiem. A tym z Dobrzynia co si臋 nale偶y?

Po艣l臋 do wielkiego mistrza kogo艣, kto ufa moim decyzjom.

P艂agam, je艣li ty chyba o mnie ptasz, przyjd藕 i mi wgadaj do ojca. Tylko ty

mo偶esz mi pom贸c. Ja nie mog臋 wr贸ci膰 do Hesja.

Trzeba by艂o o tym pomy艣le膰, zanim zacz臋艂a艣 sukni rozchyle膰 przed

Nie pomy艣la艂am. Py艂 lecia艂 mi w oczy, szyja kr臋twia艂a. Ku nadgodzinami kaza艂

si臋 patrze膰 z bole艣ci膮. Z bole艣ci膮?

By艂am tak wyczychpana, 偶e nie wiedzia艂am, co czyni臋.

Ten, kto na mnie doni贸s艂, serca nie ma.

Je艣li do mojego ojca dojdzie, 偶e przykr臋cono mnie z dwohu, to ja pocz臋.

Przesta艅 mu to. A to mi pozosta艂o.

To takie niesprawiedliwe. Czy nie s膮dzisz, 偶e wyrzucenie z dwohu,

nagrobka, to nadbyt wielka kara?

Jak mog艂a艣 dopu艣ci膰 do tego, 偶eby zosta膰 z nim sam na sam?

Czy co艣 was 艂膮czy?

Ja i Kamienias?

Bo偶e, bo cho艅!

Ja wiem, 偶e nie powinnam mu pozowa膰. Wiem, 偶e nie powinnam si臋 na to godzi膰.

Ale on powiedzia艂, 偶e inaczej nie b臋dzie umia艂 wyrze藕bi膰 zbola艂ej niewiasty.

B艂agam ci臋, staw si臋 za mn膮 u kr贸lowej.

Nie wys艂uchaj mnie. Ale ona liczy si臋 twoim zdaniem. Jeste艣 cuch膮 kr贸la.

B艂agam! P贸jdziesz do niej?

Ch艂op, to dla mnie, ja zrobi臋 wszystko, co chcesz, tylko b艂agam, pom贸偶 mi.

Marsza艂ku, mo偶ecie ju偶 wyda膰 rozkazy.

Wracamy do Malborka.

Przyby艂 pose艂 od kr贸la Kazimierza.

Kazimierz zerwie pok贸j. Mo偶e to za tatka. U艣pili nasz膮 tr贸jno艣膰, a teraz

zaatakuj膮 i wymorduj膮.

Wojska kr贸la Kazimierza s膮 daleko. Nie szykuj膮 偶adnego ataku.

To czego chce?

Nie wiem. Pose艂 kaza艂 prowadzi膰 si臋 prosto do ciebie, Mitch.

Zatem ka偶 go wprowadzi膰.

No, J臋drzeja te偶.

Jak troch臋 wypij臋, to b臋d臋 mia艂 wi臋cej odwagi.

A czego tu si臋 wa艂a膰?

Gabiago ko艂em nie po艂amie.

J臋zyka nie wytnie.

Wystarczy, 偶e na mnie spojrzy.

Zapominam. J臋zyka w g臋bie.

Znerwuj. Nic nie rzekn臋.

Chcesz beczk臋 wypi膰, im do niej p贸jdziesz?

A dok膮d to si臋 wybieracie, panie w贸jcie?

Id臋 do Gabiny.

Wszystko jej powiem.

Mo偶e mi przebaczy, co?

A zawsze mia艂em ci臋 dla rozumnego cz艂owieka.

O co ci chodzi?

Jak Gabina ma ci przebaczy膰, skoro nawet swojego w艂asnego imienia nie pami臋ta?

Mo偶e lepiej innym?

Mo偶esz zacz膮膰 wszystko od nowa.

Chc臋 odzyska膰 Gabi臋 i dwa razy tego samego b艂臋du nie pope艂ni臋.

Wszystko jej powiem.

Ujd臋 do domu.

Tylko jeszcze w moczuchta.

I co?

Znowu b臋dziesz 偶y艂 z niewiast膮, kt贸rej rozum odj臋艂o.

Ledwo艣 chor膮 偶on臋 straci艂.

Za ma艂o, 偶e si臋 z jej powodu wycierpia艂.

Tak ci tego brak.

Powiedz twojemu kr贸lowi, 偶e wielce mnie uradowa艂a jego propozycja.

Przeka偶臋 twoje s艂owa.

Ciesz臋 si臋, 偶e kr贸l Kazimierz docenia nasz zakon.

I widzi, 偶e byli艣my dobrym gospodarzem na ziemi dobrzy艅skiej.

Mieli艣my pos艂ug w艣r贸d ludzi.

呕eby by艂y plony, trzeba wcze艣niej zaora膰 ziemi臋.

Jak膮 sum臋 proponuje kr贸l Kazimierz dla dzier偶awy?

Osiem tysi臋cy groszy praskich.

To dobra ziemia.

Wyr贸wnuje granice na Wi艣le.

Kr贸l proponuje osiem.

To za du偶o.

Siedem to moje ostatnie s艂owo.

Ostatnie s艂owo nale偶y do kr贸la.

Jestem pewien, 偶e b臋dzie ono brzmia艂o... Nie.

Nie wchodzisz, pani? Ju偶 padano do sto艂u.

Nie jestem g艂odna.

Gabio!

Nie pami臋tasz mnie, prawda?

Nie.

Z moj膮 pami臋ci膮 nie najlepiej.

Diba膰.

Zrobi艂am co艣 z艂ego.

Powinnam powiedzie膰 o tym kr贸lowej, ale nogi mam tak ci臋偶kie, 偶e trudno mi

chodzi jeden krok zrobi膰.

Jak jej powiesz, b臋dzie ci l偶ej.

Nie ten

bogaty, kto ma du偶o pieni臋dzy, leci ten, kt贸rego

sumie nie czesta.

Gabio, pami臋tasz tw贸j j臋zyk.

To znaczy, 偶e pami臋膰 ci wraca.

Pani!

Pani, wybacz.

Gabio, kto艣 ciebie szuka.

Kto to mo偶e by膰?

Chc膮 zap艂aci膰 7 tysi臋cy groszy pradkich.

Tak, panie.

Zgodzi艂e艣 si臋?

Nie, panie.

Musz膮 nas szanowa膰.

Nie mo偶emy ta艅czy膰, jak nam ka偶膮.

Je艣li nie chc膮 ci zap艂aci膰, panie, tyle, ile chcesz, to mo偶e lepiej nie oddawa膰

im na powr贸t ziemi dobrzy艅skiej. Jak dotrz臋 do nich, ile mog膮 straci膰, sami

przyjd膮. A wtedy, panie, wyci膮gniemy od nich nawet 7 ,5 tysi膮ca.

Albo i nie.

Pani, zatrzymaj jut臋.

Okazj臋 swoj膮 艂ask膮.

Niby dlaczego mia艂abym to robi膰?

Pami臋tasz Helen臋?

Moja matka wybaczy艂a jej du偶o wi臋ksze przewinienia.

Nie ka偶dego sta膰 na takie mi艂osierdzie.

Ale kr贸lowa powinna by膰 przyk艂adem.

Kr贸lowa powinna te偶 by膰 prawidliwa. I umie膰 ukaza膰 serce.

Dla Juty oddalenie z dworu i powr贸t do Hesji to ha艅ba, kt贸ra przykre艣li ca艂膮

przysz艂o艣膰.

Przecie偶 jest ci bliska.

B臋dziesz mog艂a wybaczy膰 sobie, gdy j膮 odezwiesz?

Wybacz jej.

Poszli po Juce.

Nie wiesz, kim jestem.

Je艣li ci臋 to podcieszy, panie, to sama nie wiem, kim jestem.

Jeste艣 niezwyk艂膮, pi臋kn膮 niebiast膮.

Musz臋 ci wyzna膰 prawd臋 o mnie.

Chc臋 ci臋 przeprosi膰, Gabiu.

Za co?

Ale najpierw prosz臋 to dla ciebie.

Co to jest?

Najlepsze bakalie prosto z Litwy.

Spr贸buj.

Kiedy si臋 lubi艂a艣?

Dobra.

Dobrze si臋 znali艣my?

Chod藕my st膮d.

Wszystko ci opowiem.

Wszystko.

Przyby艂 pote艂 krzy偶acki.

Jan Jakub, plebant Arnoldsdorf.

Wybywam w imieniu wielkiego mistrza zakonu, Pitala Naj艣wi臋tszej Marii Panny,

domu niemieckiego w Jerozolimie.

Z czym ci臋 mistrz przesy艂a?

Wielki mistrz swojej 艂askawo艣ci jest got贸w przychyli膰 si臋 do pro艣by kr贸la

polskiego Kazimierza i obj膮膰 w dzier偶aw臋 ziemi臋 dobrzy艅sk膮.

Ale siedem i p贸艂 tysi膮ca groszy czewkich to jego ostatnie s艂owo.

Przemy艣l to jeszcze, panie.

Przeka偶 wielkiemu mistrzowi, 偶e przyjmuj臋 jego propozycj臋.

Wybacz, 偶e od razu nie powiedzia艂em ci prawdy.

Nie powiedzia艂em ci wszystkiego.

Dlatego ci臋...

Rozstali膰 mnie?

Ty sama zawsze m贸wisz, co my艣lisz.

Niczego nie ukrywasz i tego samego oczekujesz od innych.

M贸wisz o mnie, jakby by艂a jaka艣 艣wi臋ta.

Ale jak si臋 z艂o艣cisz, to krzyczysz i klniesz, jak diablica z piek艂a rodem.

Ale to w tobie lubi臋.

I spos贸b, w jaki m贸wisz.

Jak si臋 u艣miechasz.

Nie chcia艂em ci臋 skrzywdzi膰.

Ba艂em si臋, Jak ci powiem prawd臋, to ci臋 strac臋. Pami臋tam.

Pami臋tam to miejsce, Miko艂aj.

Miko艂aj!

Miko艂aj! A pami臋tasz nasze miejsce?

Nadweku, jak nas pogryz艂y mr贸wki.

Mr贸wki! Pami臋tasz?

Nie.

Nie pami臋tam.

Polejcie wina dla mojego druha.

Wiedzia艂em. Wiedzia艂em, 偶e si臋 przestrasz膮 panie i przyjd膮 do nas na

Sporo ryzykowa艂e艣. Ale si臋 op艂aci艂o kr贸lu.

Wr贸camy na wschow臋.

Janie, a co艣 ty taki smutny.

呕yjesz co艣 na mnie, 偶e to Jan臋 gociowa艂em z krzy偶akami.

Martwi mnie, czy krzy偶acy dotrzymaj膮 s艂owa.

Jak zachowa si臋 biskup Grotek si臋 dowie, 偶e oddali艣my krzy偶akom ziemi臋

dobrzy艅sk膮.

Zdobycie ptchowy kr贸l.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.