Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W poprzednim odcinku. Mo偶na rusza膰 na wojn臋.
Jak przygotowania do ceremonii? Wszystko gotowe. Sprawdzi艂em, jak kaza艂e艣.
Widzia艂e艣, jest biskupem m艂odzi膮. Jest gotowy i chce to um贸wi膰.
Le偶bietka jest tu?
Tak.
Szykuje si臋 z Katarzyn膮.
Przygotowa艂em ci komnat臋. T臋 sam膮, w kt贸rej go艣ci艂e艣, jak da艂e艣 艣lub z
Jak Le偶bietka znios艂a podr贸偶? Widzia艂e艣 si臋 z ni膮?
Przywitanuj膮 ze wszystkimi honorami.
Obieca艂em Annie, gdy umiera艂a, 偶e nie dam skrzywdzi膰 naszych c贸rek. 呕e zadbam,
by by艂y szcz臋艣liwe.
Prowad藕.
Katarzyno, czy ojciec przyby艂?
Tak.
Zjecha艂. Nie musisz ju偶 obawia膰, 偶e nie zd膮偶y. Nie obawiam si臋.
Us艂ysza艂am konie na dziedzi艅cu i chcia艂am si臋 upewni膰, czy to on.
Wygl膮dasz przepi臋knie.
By艂a艣 przy jej 艣lubie?
Przy 艣lubie mojej matki z ojcem? Nie dane mi by艂o.
Przyby艂am na Wawel, jak ju偶 by艂y艣cie na 艣wiecie. Zapomnia艂a艣?
Po 艣mierci kr贸la W艂adys艂awa, by pocieszy膰 moj膮 babk臋, kr贸low膮 Jadwiga.
Szkoda.
Na pewno zadbano o to, by przysz艂a kr贸lowa wygl膮da艂a r贸wnie pi臋knie jak ty
dzisiaj.
Dopiero dzi艣 zrozumia艂am, jak matka czu艂a si臋 tego dnia.
By艂a taka m艂oda.
Jecha艂a do obcego kraju, do obcego m臋偶a.
Ale jedno nas z艂o偶y艂o.
Mnie we wszystkim prowadzi B贸g Wszechmog膮cy.
Wszystko Mu zawdzi臋czam.
Matka nie zna艂a wtedy Jego mi艂o艣ci.
Musia艂a czu膰 si臋 bardzo samotna.
El偶bieto?
Chyba nie powzi臋艂a艣 znowu zamiaru 偶ycia w czysto艣ci?
W ma艂偶e艅stwie. Katarzyno.
Chc臋 si臋 dalej modli膰.
Maciek? Co ty tu robisz?
Kr贸lowa Adelaida kaza艂abym chroni艂 Wiana w drodze.
Kr贸lowa.
Mo偶esz wraca膰.
Panie, b臋d臋 strza艂 gorszaku.
Wybacz mi 艣mia艂o艣膰, panie, ale pozw贸l sobie dzi臋kowa膰.
Ja tobie wszystko zawdzi臋czam, panie.
Dzieckiem by艂em, gdy艣 mi pozwoli艂 na zamek przyj艣膰.
M贸j pierwszy miecz by艂 drewniany.
Pami臋tam.
Ty艣 go kaza艂by struga膰.
Rycerz musi dorosn膮膰.
To, 偶e mog臋 s艂u偶y膰 kr贸lowi, jest dla mnie najwi臋kszym szcz臋艣ciem.
Panie, ja za ciebie i za kr贸lewn臋 El偶biet臋 偶ycie bym odda艂.
Nigdy jej tego nie powiesz.
Tylko wam s艂u偶臋.
El偶bieta wychodzi za m膮偶, a ty wracasz na Wawel jeszcze dzi艣.
B臋dzie jak powiedzia艂am, Katarzyno. Prosz臋, nie przekonuj mnie.
El偶bieto, zaufaj mi. B臋dziesz 偶on膮 ksi臋cia. Nie powinna艣. Nie ugn臋 si臋.
czego艣 skromniejszego. Niech m贸j przysz艂y m膮偶 wie, kogo bierze za 偶on臋.
Kosztowno艣ci zbytkie przeszkadzaj膮 zbawieniu. Je艣li podj臋艂a艣 zamiar 偶ycia w
czysto艣ci, musisz o tym powiedzie膰 ksi臋ciu przed 艣lubem. Inaczej ma艂偶e艅stwo
b臋dzie uniewa偶nione.
Ale b艂agam ci臋, El偶bieto, przemy艣l to.
Kto艣 nalega, by z tob膮 m贸wi膰. Kto?
Rycerz Maciej kaza艂 powiedzie膰.
Odprawka.
A to?
Dosta艂am to od twojej babki.
B贸g odp艂aci ci za dobro, Katarzyna.
Mam co艣 dla ciebie.
Przylubny podarunek.
Bracie, nie trzeba by艂o.
Tam p艂aci艂o si臋 s艂uszka, co kupi膰.
A jeszcze w cenie da艂a ca艂usa.
Czego ja si臋 dowiedzia艂em o twojej przysz艂ej 偶onie.
A tobie co do niej?
Dbam o brata. Czy to 藕le? O siebie tylko dbasz.
Dobra, m贸w.
Byle pr臋dko.
S艂uszka widzia艂a, jak do kr贸lewny wchodzi艂 rycerz z Babelu.
Z dw贸rk膮 by艂a w kapicie, nie sama.
Ale ta si臋 widzia艂a jak w trusie.
Pewno w zmowie.
Mo偶e 艣lepa i g艂ucha, bo leciwa mocno.
Jakby艣 nie wiedzia艂, jak mi si臋 odwdzi臋czy膰, to od razu m贸wi臋, 偶e
nowego konia.
Byle szybki by艂.
Wercis艂awie.
Jak 艣miesz.
O mojej przysz艂ej 偶onie?
M贸wi臋, jak by艂o, przysi臋gam. Mo偶esz pos艂a膰 z 艂贸偶ka na m臋ki. Nikomu ani
Opuszczaj mnie.
Moja wina, 偶e trafi艂a ci si臋 wybrakowana?
Ale z ciebie jest 艂ajdak.
Dalej? Chcesz j膮 po艣lubi膰?
Tak my艣la艂em.
Nie chcesz za 偶on臋, ale kr贸la za te艣cia.
Oby艣 nie 偶a艂owa艂, bracie.
Kr贸lu... M贸j brat Warcis艂aw chcia艂by z艂o偶y膰 ci
uszanowanie. I wybacz, ale musi pr臋dko wraca膰 do swoich obowi膮zk贸w.
Winien ci jestem podzi臋kowanie, Bogus艂awie.
W Kalichu nie by艂o czasu, p贸藕niej byli艣my w drodze.
Pok贸j wieczysty jest i twoj膮 zas艂ug膮.
A teraz powiem jak ojciec.
Oddaj臋 ci c贸rk臋, pierworodn膮.
Dbaj o ni膮 i szanuj.
To nie jest pro艣ba.
Niczego jej nie braknie.
Dalej b臋dziesz by艂a otoczona dostatkiem i podziwem dworzem.
Pewnie wielu z nich z艂ama艂a serce w swoim gwiazdy. Zobacz co m贸wisz,
El偶bieta jest skromna i pobo偶na, jak jej babka i prababka. Kobiety 艣wi臋te, a nie
s艂awolne. Wybacz.
Wybacz, panie, niefortunne s艂owa.
Niczego z艂ego nie mia艂em na my艣li.
Zadbam o twoj膮 c贸rk臋.
B膮d藕 spokojny, kr贸lu.
Helena! Sp贸jrz, co narobi艂a艣. Ja? Co ja mam z t膮 dziewk膮 wsp贸lnego?
Prawie zabi艂e艣 jej rycerza. Ten Wajda Grebnic jest jej rycerzem. Mi艂o艣膰
wyci臋偶y艂a rozs膮dek, tak bywa.
To on mnie napad艂.
Musieli ci臋 odci膮ga膰, 偶eby艣 go nie zabi艂.
Zlitowa艂am si臋 nad nim. Dla Bolka.
Podobno m贸g艂 ci臋 zabi膰, ale si臋 zawaha艂. Waha艅 rycerza to pewna 艣mier膰, wi臋c
zas艂u偶y艂 na ni膮. Henryku.
Ch艂opy jednego drania mniej.
Sam go nie znosisz.
Ale lubi臋 Helen臋. Dosy膰 ju偶 przesz艂a.
Pocierpi i przestanie.
Takie 艂zy od dawna mnie nie poruszaj膮. A co porusza? Jest co艣 takiego?
Nie m贸w.
Nie chc臋 biega膰.
Oby to by艂o wa偶ne, Peterze, bo nie mam dzi艣 g艂owy do b艂ahostek. Chodzi o
Gunthela? Tak.
Wygl膮da na to, 偶e z tego si臋 ju偶 nie wyli偶a.
I kto go pocieka艂?
M贸j brat.
Nie pojmuj臋. Co im strzeli艂o do 艂b贸w, 偶eby si臋 bra膰 zesz艂oby?
Jeden bardzo d艂ugiego, a rybny, 偶e szkoda.
Ujrz臋 pr臋dko.
Rozmawia艂em w艂a艣nie z pos艂a艅cem z ziemi.
Miko艂aj odrzuci艂 nasz膮 propozycj臋.
Dobili艣my targu.
Wybornie. Pieni臋dzy wystarczy艂o. Nie tylko wystarczy艂o. Ksi膮偶臋 Zi臋bicki
si臋 sprzeda膰 sob贸tk臋 razem z g贸r膮 za siedemset grzybien groszy praskich.
Siedemset.
Jeste艣 ze mnie dumny, panie? To po艂owa tego, co zak艂adali艣my.
Jak ja teraz b臋d臋 wygl膮da艂?
Jak lichwiarz.
Jak sen, kt贸ry si臋 karmi, ujm膮艂 na w艂asnej rodzinie. Panie.
Nie pojmuj臋, przecie偶 podoba艂 ci si臋 ten pomys艂. Chcia艂e艣 dopiec Czechom. Dopiec
Czechom, Peterze, Czechom, a nie w艂asnej rodzinie.
Czy Pate艂 wyr贸s艂 ju偶 do Zi臋bid?
Tak, panie.
S膮dzi艂em, 偶e z rado艣ci膮 przysta艅esz na nasze ustalenia.
Panie?
Zaklinam ci臋, Guntheru.
Musisz 偶y膰.
Nie mo偶e tak sko艅czy膰.
Nie mo偶e.
Kazimierz wyrusza na 艣lub swojej c贸rki do Podnania. Potem jak uzgodni艂 warunki
pokoju z mo偶nymi w Kaliszu.
Jeszcze tylko wymieni dokumenty z wielkim mistrzem i ludzie b臋d膮 mogli
jaki艣 czas spa膰 spokojnie.
To wielki dzie艅, panie. Tak.
A ty co艣 taki, Marko, od depetyzy?
Nie, ja... Tylko przyj膮艂e艣 krzywd臋 ksi臋cia Miko艂aja.
Dotar艂o do mnie, 偶e moja postawa nie by艂a...
Ja艅ska.
Czopn膮艂 si臋 mi czego艣 do piwa dola膰.
Dzi臋kuj臋, panie, 偶e otwar艂e艣 mi oczy na grzech chciwo艣ci.
Peterze, zap艂acimy Miko艂ajowi tysi膮c grzywien groszy praskich. 呕eby nikt nie
m贸wi艂, 偶e ksi臋偶e 艢widnicki nie dba o tw贸j r贸d.
I po艣lemy ze dwa transporty piwa 艢widnickiego.
Niech Miko艂aj wie, 偶e nie ma w tym jego krzywdy i 偶e to budka idzie w moje r臋ce.
Najlepsze, jakie mog艂a trafi膰, ksi膮dz.
A jedziesz, panie, na uroczysto艣ci za艣lubin do Poznania?
Musz臋 to um贸wi膰 z ma艂偶onk膮.
Bez niej nie jad臋.
Helena.
Pani.
Tak bardzo ci臋 przepraszam, 偶e wybieg艂am dzi艣 rano z twojej komnaty.
Nie pogniewam si臋, je偶eli mi obiecasz, 偶e zaraz p贸jdziesz do twojej, 偶eby
odpocz膮膰. Jeste艣 przem臋czona.
Pani.
Ale Gunzel.
P艂akam, ja musz臋 przy nim by膰.
Polepszy艂am si臋?
Dzi臋kuj臋 Bogu za ka偶dy oddech.
Medyk m贸wi, 偶e nie wie, ile mu ich jeszcze zosta艂o.
Jest co艣, co mo偶e ci臋 troch臋 pocieszy膰.
Tw贸j ojciec przys艂a艂 list do ksi臋cia.
Pisze, 偶e zaraz po 艣lubie kr贸lewny El偶biety przyjedzie do 艢widnicy, 偶eby
odwiedzi膰.
Naprawd臋?
To cudownie.
Bardzo si臋 za nim zn臋skni艂am. Na pewno opowie nam o ceremonii.
No tak.
艢lub kr贸lewny El偶biety.
Ca艂kiem o tym zapomnia艂am.
Nie pozna艂am dobrze kr贸lewny, ale z twoich s艂贸w wnioskuj臋, 偶e to wyj膮tkowa
osoba.
Tak.
Jest silna jak jej babka.
Cho膰 nie wiem, czy sama o tym wie.
Dawno temu straci艂am j膮 z oczu.
Ale my艣l臋 o niej czasem.
Jaki los j膮 czeka na Pomorzu.
Jaki b臋dzie jej m膮偶.
Tylko pokocha.
Id藕 do niego.
Ojcze, my艣la艂am, 偶e zobacz臋 ci臋 dopiero w kaplicy.
Nie m贸g艂bym odda膰 si臋 m臋偶owi, zanim nie us艂yszysz tych kilku s艂贸w. Przyjmij
wyrazy podziwu za wynik obrad.
Wszyscy tu m贸wi膮, 偶e zawar艂e艣 pok贸j.
C贸rko.
Cieszy mnie, 偶e ksi膮偶e Bogus艂aw by艂 tam obecny.
Ufam, 偶e b臋dzie dobrym m臋偶em.
Gdyby jednak zawi贸d艂, nie zawahaj si臋 o tym m贸wi膰.
Po偶a艂uj臋 ka偶dej 艂zy, jak膮 uronisz przez niego, obiecuj臋.
Cokolwiek by si臋 nie dzia艂o, masz mi o tym m贸wi膰.
Doceniam, 偶e si臋 o mnie troszczysz, lecz umiem o siebie dba膰.
Nauczy艂e艣 nas tego kr贸lu.
M膮偶 b臋dzie ci臋 szanowa艂, gdy m膮drze go wesprzesz.
Urodzisz mu dzieci, przed艂u偶ysz dynasti臋. Po to bierze si臋 za 偶on臋.
Twoja babka Jadwiga te偶 ju偶 pod膮偶a艂a drog膮 wyznaczon膮 przez Boga i nie
przeszkodzi艂o jej to by膰 matk膮.
Urodzi艂a kr贸la, a ty jeste艣 jego c贸rk膮.
Pozosta艅 wierna Bogu.
Ale pami臋taj, 偶e jeste艣 winna rodzinie i poddanym.
A teraz poznaj twojego fut艂ego m臋偶a.
Jeszcze nie pojecha艂e艣, Ma膰ku?
Kr贸l nakaza艂.
Zaraz, prosz臋.
Uroczysto艣ci trwaj膮, to jed藕 ju偶.
Czemu ciebie pani tam nie ma?
Zd膮偶臋.
Napatrzy艂em si臋 na uczty weselne.
Ja wiem, 偶e to marna pociecha, ale nie ty pierwszy, nie ostatni cierpisz z
powodnych strat.
Tobie i tak b臋dzie 艂atwiej.
Kr贸lewna wyjedzie daleko. Nie b臋dziesz musia艂 na ni膮 patrze膰.
Ogl膮dam si臋 w oboku m臋偶a.
A to jest gorsza tortura, ani偶eli m臋gi, kt贸re zadajesz swoim skaza艅com.
A poza tym dusze po艂膮czone ze sob膮 odnajd膮 si臋
w ko艅cu.
Pr臋dzej czy p贸藕niej.
Bywaj.
Jeszcze mnie spotkasz.
O twoj膮 pani膮 zadbam jak nikt.
Kuncelu, s艂yszysz mnie?
Mam dobre wiadomo艣ci.
Kr贸tko do 艣widniku przyjedzie m贸j ojciec.
To do... Z
pewno艣ci膮 zdob臋dziesz jego serce.
To by艂 o艣miu.
Do kapisa mnie prowadzi?
Nie mia艂em racji, to do komnaty.
Podzi臋kujmy wsp贸lnie Bogu za mi艂osierdzie, kt贸rym nas obdarza.
Zw艂aszcza dzisiaj.
Sk膮d ci臋 ujrza艂em, dzi臋kuj臋 mu w my艣lach.
Nie ma ju偶 do艣膰.
Zatem pro艣my go, by wni贸s艂 pomy艣lno艣膰 w nasze wsp贸lne 偶ycie.
Niech si臋 ono stanie s艂u偶b膮 poddanym. Chcesz by to, ale on ju偶 to zrobi艂.
Przy broni biskupa B贸g pob艂ogos艂awi艂 nasze ma艂偶e艅stwo.
Obecno艣膰 kr贸la i 艣wiadk贸w tu, w tej kaplicy.
Unikasz mnie?
Nie. To sk膮d ten ch艂贸d?
Nie ch艂贸d, m臋偶u.
Pobo偶na wstrzymie藕liwo艣膰.
Moje ramiona nie s膮 miejscem grzechu, ale s艂u偶by.
Zaniechanie rozkoszy, za艣 drog膮 do zbawienia.
Doniesiono mi, 偶e nosisz w sercu imi臋 innego m臋偶a.
Dotychczas nie dawa艂em temu wiary, ale teraz ju偶 sam nie wiem, co mam o tym
my艣le膰.
A mo偶e to jemu ofiarowa艂a艣 sw贸j wianek? Jak 艣miesz, tylko Boga w sercu nosz臋.
呕ona, ale偶 ty pi臋kna, jak si臋 gniewasz.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.