All language subtitles for Korona krolow odc 136

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W poprzednim odcinku. Wiem, 偶e nie艂atwo pu艣ci膰 fawel, ale tak trzeba. To nie o

to chodzi.

Sztuka wymaga nagi臋cia paru zasad i nie istnieje bez mi艂o艣ci.

Do艣膰, zamilcz.

Kr贸lowo, mi baczenie na kunada czyni krzywdzie kr贸lowej.

Pami臋taj, co przez Helen臋 spotka艂o nasz膮 matk臋. W procesie o niewierno艣膰

wyst膮pi艂a przeciwko Annie.

A je偶eli Helena m贸wi艂a prawd臋? Demony, kt贸re milkn膮, potrafi膮 si臋 obudzi膰.

Oni wol膮 walk臋 od 艣wi臋tego spokoju. Spr贸buj podnie艣膰 r臋k臋 na kt贸rego艣 z

krzy偶ak贸w w trakcie rozm贸w.

Poka偶臋 ci臋 艣ci膮膰.

Ruszamy. Chc臋 by膰 jak najszybciej w Kaliszu. Przyjecha艂 m臋偶ny ksi膮偶e

Wci膮偶 mu pami臋tasz tamto polowanie, kiedy chwali艂 si臋 cudz膮 zdobycz膮.

Oszukuj膮c nie wzbudzi艂 mojego zaufania.

Teraz b臋dzie m贸g艂 si臋 pokaza膰 lepszej strony. Nied艂ugo b臋dziemy rodzin膮. By艂

w Kaliszu, ale wyjecha艂 ci臋 na spotkanie.

M贸wi, 偶e to piln.

Wo艂aj go.

Rad jestem, 偶e mog臋 ci臋 powita膰, panie.

I podzi臋kowa膰, 偶e zaprosi艂e艣 mnie na obrady.

Ciebie te偶 dotycz膮.

Wielomornych ju偶 zjecha艂o? Jest wojewoda Sandomierski, Pozna艅ski.

Starosta Wielkopolski i Kastelan Wichlicki. A arcybiskup Bogoria?

Namawia biskupa Grota, aby ten r贸wnie偶 uczestniczy艂 w obradach.

Niezawodny Grot, 偶e te偶 chcia艂 mu si臋 jecha膰 taki kawa艂.

Pewnie po to, 偶eby przekona膰 Bogori臋 do swoich racji. No, szcz臋艣cie arcybiskup

ma sw贸j rozum.

Biskup Jan nie pogodzi si臋 z ust臋pstwami. Je偶eli chodzi o krzy偶ak贸w,

mi艂osierdziu i zobaczeniu.

Panie, pami臋taj, 偶e ja zawsze po twojej stronie.

Wiem. Ale biskup Grot na procesie w Warszawie przed艂o偶y艂 dobro korony ponad

swoj膮 natur臋.

A co, je偶eli tym razem natura wyci臋偶y?

Inny problem.

Nie tylko biskup Grot przeciwstawia si臋 uk艂adowi.

Nie wjad臋 do Kalisza bez zgody wszystkich.

Bogus艂awie, sprowad藕 mo偶nych i arcybiskupa Bogoria.

Nie masz do艣膰 zatarg贸w?

A ty nie masz do艣膰 uleg艂o艣ci?

Wszyscy mamy do艣膰 wojny. B贸jda.

Czy ju偶 tylko mnie zale偶y na tym, 偶eby kr贸l nie odda艂 polskich ziem krzy偶akom?

Oni prowadz膮 wojn臋. Stale. Te偶 powinni艣my to by nie robi膰.

Zw艂aszcza z nimi.

Pomorze od dawna nie jest polskie. Kr贸l nie ma wyj艣cia. Kr贸l?

Jaki kr贸l?

Urz臋dnik w koronie. Kr贸lem by艂 W艂adys艂aw.

Nigdy by si臋 nie zgodzi艂 na takie ust臋pstwa.

Cho膰by nawet zap艂aci艂 krwi膮, walczy艂by do ko艅ca. Janie, po co ten up贸r?

W Warszawie ust膮pi艂em.

A do tej haniebnej ugody r臋ki nie przy艂o偶臋. 艢lubowa艂e艣 pos艂usze艅stwo.

powierzy艂 ci misj臋 pojednania kr贸la z krzy偶akami. Musisz pe艂ni膰 jego wol臋.

Ostrzega艂em Kazimierza, 偶e nie b臋dzie mia艂 pokoju z krzy偶akami. Nigdy. Cho膰by

podpisa艂 sto dokument贸w, nie mo偶e spa膰 spokojnie. Ani on, ani jego potomstwo.

Gdyby cho膰 raz mnie pos艂ucha艂. Gdyby nie czeka艂 na proces, rozstrzygni臋cie, ca艂y

ten taniec s艂abo艣ci.

Gdyby zamiast tego ruszy艂 na nich zbrojnie.

To co?

To zdoby艂by pomorze jako kr贸l or臋偶e. To s膮 fantazje, Janie.

Masz pos艂uch u kr贸la.

Pom贸w z nim.

Mo偶e jeszcze odst膮pi od tej haniebnej ugody. Ja nie. Kr贸l potrzebuje twojej

piecz臋ci. Pod dokumentami gwarantuj膮cymi pok贸j wieczysty. Zr贸b, co to ciebie

nale偶y.

Pr臋dzej przy艂o偶臋 piecz臋膰 do paktu z diab艂em, nie z krzy偶akami. Nie

przychylno艣ci papie偶a? Znajdzi艂em, 偶e chcesz si臋gn膮膰 po arcybiskupstwo.

Chcesz zatka膰 mi艂osta metropoli膮?

A偶 boj臋 si臋 my艣le膰.

Czym przekonali ci臋 krzy偶acy?

Wasz s艂owa, biskupie.

Dlatego papie偶 mianowa艂 ci臋 arcybiskupem gnie藕nie艅skim, 偶eby艣 jak ciele

robi艂 to, co ka偶e.

Jak 艣miesz. Ze mn膮 nie b臋dzie tak 艂atwo.

Ksi臋偶e arcybiskupie, kr贸l wzywa.

Witajcie, Wojciech. Samuelu, b艂agam piwa.

Od 艣witu niczego nie mia艂em w ustach.

Czy ju偶 co艣 wiadomo?

Gabija co艣 powiedzia艂a.

Do mnie?

Przecie偶 wiesz, ile bym da艂, 偶eby si臋 w og贸le do mnie odezwa艂a.

Czyli nadal nie wiadomo, kto j膮 napad艂.

Taka dobra kobieta.

Nikomu nic z艂ego nie zrobi艂a.

Chyba, 偶e zas艂u偶y艂a.

O czym ty... Po co dochodzi艂a do tego lasu? Co ty m贸wisz?

Co si臋 jej sta艂o?

To ty nic nie wiesz, wujcie.

Zawarcie pokoju wieczystego wszystkim powinno le偶e膰 na sercu.

Panowie, do艣膰 wojen i rozlewu krwi.

To nie my odpowiadamy za rozlew krwi, tylko krzy偶acy.

Ale to my mo偶emy temu zapobiec.

Dokumenty por臋czaj膮ce, kt贸re wy, panowie, wystawicie, maj膮 by膰 gwarancj膮

wieczystego. mi臋dzy Kr贸lestwem Polskim a zakonem. Podobnie jak pismo wsp贸lne

biskup贸w. Kt贸rych?

P艂ockiego, Pozna艅skiego, W艂oc艂awskiego. A biskup Krakowski?

Ja r贸wnie偶 wystawi臋 pismo por臋czaj膮ce.

Ksi臋stwo Pomorskie ma liczne wojska.

Ksi膮偶臋ta Mazowieccy te偶 zgodzili si臋 wystawi膰 takie dokumenty. Nic dziwnego.

oni sprowadzili krzy偶ak贸w do Polski. A co m贸wi膮 dokumenty?

Krzy偶acy dostaj膮 w wieku i s膮 ja艂mu偶ne. Po morze, ziemi臋 che艂mi艅sk膮,

micha艂owsk膮, z grodami or艂owe, mieszane. Nie mo偶e tak by膰. Oddajemy krzy偶akom po

morze.

Wieczysty pok贸j za wieczyst膮 strac臋?

Ha艅ba! To nie pok贸j, to kl臋ska.

A co b臋dzie z naszymi kupcami?

Kr贸l W艂adys艂aw.

Nikt by na to nie pozwoli艂.

Wys艂uchajmy s艂贸w dokumentu.

Kr贸l Polski Kazimier zobowi膮zuje si臋, 偶e nie b臋dzie wspiera艂 pogan

przeciwzakonowi. Uwolnij je艅c贸w.

Nie b臋dzie kara艂 tych, kt贸rzy podczas wojny stan臋li lub zbiegli na ziemi臋

zakonne.

Nikt go nie poznaje?

Zupe艂nie nikogo? Nikogo, Zienko.

Jedna gabija.

Ale jak?

Jak to mo偶liwe?

Pono膰 od rany na g艂owie.

Lecz臋 takie po weselach i b贸jkach na jarmarku.

Ale nie pami臋tam, 偶eby komu艣 razem z krwi膮 pami臋膰 usz艂a.

Dlaczego mnie nie uprzedzili艣cie?

Dlaczego ja o niczym nie wiem? A 偶eby tego, co j膮 napad艂, zaraz臋 wzi臋艂a. A

mu wszystkie z臋by powywatamy i lisa jego oblazmy. A 偶eby... Powoli.

Kto艣 mia艂by napa艣膰 na ochmistrzyni臋 z Wawelu. Jaki 艂ajdak na tak膮 niewiast臋? A

ty nam powiedz, jeste艣 w贸jtem. Tak czy nie?

No ja poka偶臋.

Ja poka偶臋, to to jest nasze.

Najwa偶niejsze, 偶e teraz, 偶eby wytrwia艂a.

呕aden po偶ytek na Wawelu z ochmistrzni, co nawet nie wie, jak si臋 nazywa.

Nie dachuj臋 sobie, 偶e oddal臋 j膮 w r臋ce tej hezkiej wied藕my.

Przecie偶 ona j膮 tam teraz wyko艅czy.

M贸wisz zbyt 艣mia艂o.

A je艣li to ona kazala si臋 jej pozby膰 i zat艂uc w lesie? Uwa偶aj, m贸wisz o

kr贸lowej. Ale racj臋 mo偶e mie膰.

Gabija z Litwy, od kr贸lowej Anny.

Jej widok na pewno przypomina Adelaidzie, 偶e jeszcze niedawno 艂o偶e

zajmowa艂a Anna.

Gadaj膮, 偶e nadal zajmuje terce kr贸la.

Ale przecie偶 to nie wina Gabii, 偶e kr贸l mia艂 wcze艣niej 偶on臋.

Ale i nie zaleta.

Je艣li nie kr贸lowa za tym stoi, to kto?

Ponadto kr贸l?

Obowi膮zuje si臋 do usuni臋cia ziem pomorskich ze trzech tytu艂贸w. Tak z

jak i na piecz臋ci. Co na tej ugodzie zyskuje kr贸lestwo polskie? Spok贸j.

Kr贸lu, za nic zrzekasz si臋 praw do ziemi pomorskiej? Za nic? Za puste

s艂owo krzy偶aka?

Jak my mamy przy艂o偶y膰 do tego r臋k臋? Krzy偶acy oddaj膮 w zamian ziemi臋

Bezprewnie j膮 zagarn臋li.

Krzy偶acy obiecali wyp艂aci膰 kr贸lestwu odszkodowanie.

10 tysi臋cy floren贸w.

W z艂ote zmienia艂o by膰 wi臋cej. Dosy膰!

Szy偶acy 艂upili nasze ziemie.

Mordowali naszych ojc贸w, panie!

Macie doj艣膰 do zgody.

Chod藕, Przemys艂awie.

Naradzimy si臋 z panami.

Panie, powiedz, jak mam ich przekona膰?

Pojedziesz za nimi.

I wyszukasz.

Wyszukasz. A to p贸藕niej?

Ojcze, chc臋 si臋 widzie膰 z ochmistrzyni膮.

To nie jest dobre.

Jako w贸jt mam obowi膮zek.

Musz臋 wiedzie膰, co zasz艂o.

Nie wolno jej teraz m臋czy膰 pytaniami.

Nic nie pami臋ta? Nic.

A wyleczy j膮 ojciec?

Zio艂a ju偶 dosta艂a.

Teraz potrzebuje spokoju i 艂aski. Jedno jej zapewni膮, a o drugie si臋 modl臋. Tak,

a tymczasem ten, kt贸ry j膮 skrzywdzi艂, zd膮偶y uciec.

Mo偶e mi ojciec powiedzie膰 cokolwiek, czy...

Gabio? Zaczekaj.

Pami臋tasz?

W贸jt.

To ja.

Miko艂aj.

Museum do pralni.

Praczki wida膰 o 艣lindze i o nalugu.

Bo... plamy niedoprane.

I jeszcze maj膮 czelno艣膰 przywo艂ywa膰 imi臋 mojego ojca. Jakby zapomnieli, 偶e to on

utraci艂 Pomorze. M贸wi艂em kr贸lu.

Wielu nie pojmie tego uk艂ady. Bez gwarancji mo偶nych pokoju nie b臋dzie.

Nie pozwol臋 na to.

S膮 z Wielkopolski.

Mo偶esz kupi膰 ich zgod臋.

Za ulgi.

Mam kupczy膰 przywilejami?

Moje psy s膮 wiewniejsze. Bo je karmisz, panie.

A dobro wsp贸lne? Na tym im nie zale偶y?

Mo偶e i zale偶y.

Ale teraz wiedz膮, 偶e s膮 nam potrzebni.

Mo偶li. U nich zawsze korzy艣膰 wa偶niejsza ni偶 ofiara. Ale rosn膮 w si艂臋. Nie

powinni艣my mie膰 w nich wrog贸w. Nie zamierzam.

Zrobi膮 to, co b臋dzie im si臋 op艂aca艂o.

Z艂amie ich.

Przyjm膮 uk艂ad.

Zrozumiej膮, 偶e sp贸r z kr贸lem Polski...

Nie b臋dzie dla nich korzystnie.

Wybacz teraz kr贸lu, ale obowi膮zki wzywaj膮.

Pom贸dlmy si臋, panie, za misj臋 ksi臋cia Bogus艂awa i o pami臋tanie biskupa

krakowskiego Jana.

Pami臋taj, panie, o swoich s艂ugach i s艂u偶ebnicach bestialsko pomordowanych

rzadkich morderc贸w.

Niech odpoczywaj膮 w swojej 艣wiat艂o艣ci.

Pami臋taj, Panie, o Kazimierzu, kr贸lu Polski.

Daj mu darm臋ctwa, rozwagi i boja藕艅 Bo偶ej.

I 偶eby 偶aden up贸r ani pycha nikomu nie przes艂ania艂y dobra

kr贸lestwa.

Amen.

Nie, nie, nie, nie!

Cho膰bym mia艂 szuka膰 do 艣mierci, to wiem, czy kto艣... krzywdzi艂 moj膮 Gabij臋.

Spokojnie, wujce, nie przytoj tobie. Zostaw! Nie godz臋 si臋 na taki los, nie

godz臋 si臋, s艂yszysz? B臋dziesz zaraz p艂aci艂 za st贸艂, nie tylko za napitek.

Tak, prosz臋.

Bierz!

Gabija jest jak promie艅 z Kr贸lestwa Niebieskiego.

Chod藕, wujcie.

Czad namach.

Ale wiecie, jak go znajd臋. Wiem.

Powiesz臋 za jaja na bramie krakowskiej. Od topu go we藕miemy.

Co si臋 sta艂o?

Nie s艂yszysz pani?

Psy wyj膮, jakby je ze sk贸ry obdzierali.

Mo偶e z polowania wr贸cili? To z艂y znak.

Tylko trzy razy w 偶yciu s艂ysza艂am takie wycie.

Psy wy艂y, jak w Chojnowie m贸j brat topi艂 si臋 w rzece.

Jak matka zachorza艂a.

To grzech wierzy膰 w zabobony. Matka m贸wi艂a, 偶e kiedy trzeci najechali

艣widnickie, to wszystkie psy wy艂y.

呕eby ostrzec, 偶e zbli偶a si臋 nieszcz臋艣cie.

Ksi膮偶臋 Henryk? Na jelenia ci臋 to tada.

Na smakowanie znaczy.

Pytam, gdzie jest?

Na Babrzycko czy gdzie艣 tu na zamku?

To偶 m贸wi臋, b臋dzie objada艂.

Spocznij, poczekaj.

Ksi膮偶臋 sko艅cz膮 ustawa膰.

Nie b臋dziesz mi m贸wi艂, co mam robi膰.

Znam dobrze ksi臋cia.

I wiem, 偶e mo偶esz d艂u偶ej poczeka膰.

A i twoja obecno艣膰 mo偶e mu nie by膰 mi艂膮.

Nie przyszed艂em tu, 偶eby go radowa膰.

To 偶a艂uj臋, 偶e wszed艂 mi w p贸艂k臋.

Niech ci臋 zaraza, Gunzel.

Nie艣膰 mi si臋 ode chc臋.

Co ty tu robisz?

Trzeba nam pom贸wi膰.

Pono膰 chcesz wzi膮膰 Helen臋 za rz膮d.

Chcesz mi uczy膰, tak?

呕eby gada膰 o niewiastach?

I tak nie ty艣 go trafi艂.

Chyba, 偶e sam si臋 nadstawi艂 i czeka艂 bez ruchu na strza艂臋. Za lochem ci t臋skno?

Jaki艣 艣mieszny gniew mi do ksi臋cia.

My艣lisz, 偶e wszystko ci wolno?

呕e mo偶esz mie膰 ka偶d膮, kt贸rej zapragniesz? Tylko dlatego, 偶e urodzi艂e艣

ksi臋ciem?

Nie twoja w tym zas艂uga.

Nie jeste艣 lepszy ode mnie.

G艂up si臋 na kolana, jak do mnie m贸wisz. Nie dziw, 偶e twoja 偶ona odebra艂a sobie

偶ycie.

Ka偶da rzuci艂aby si臋 ze ska艂y maj膮c za m臋偶a kogo艣 takiego.

Odejd藕, ksi膮偶臋, nie jeste艣 tu na tej stronie.

Ja ci krzy偶akom palec wezm臋 ca艂膮 r臋k臋.

Dajcie powiedzie膰.

Zanim si臋 obejrzymy, zaczn膮 zagarnia膰 ziemi臋 wielkopolskie.

Jak onek daj pomo偶e.

Albo 艂upi膰 nas podatkami.

Nie mo偶e tak by膰.

Kr贸l, winien liczy膰 si臋 z naszym zdaniem. Bez nas ugody nie b臋dzie.

Namawiasz mo偶nych, 偶eby wyst膮pili przeciwko kr贸lowi?

Radz臋 im tylko, 偶eby post臋powali rozumnie i nie zapomnieli o krzywdach.

I chcesz, 偶eby kr贸l skr贸ci艂 ci臋 za to og艂o?

Nie odwa偶aj si臋.

Zale偶y mu.

Uwa偶aj, Przybys艂awie. A to czemu?

Jestem u siebie.

I kr贸lu siebie.

Pewnikiem b臋dzie chcia艂, 偶eby jecha膰 z nim na wojn臋.

I kto tu jest panem?

Ufam kr贸lowi.

I ty powiniene艣.

Niech przy to ten, komu si臋 zdaje, 偶e stoi, baczy, aby nie upad艂.

Wielki to wstyd, 偶e w tak wa偶nej sprawie jak pok贸j nie mo偶emy doj艣膰 do

porozumienia. Tam, kiedy wiosprzegali, 偶eby krzy偶akami si臋 nie uk艂ada膰. Ale nie

o mnie teraz p贸jdzie, a o dobro kr贸lestwa. I tylko tym kieruje si臋 kr贸l.

pragnieniem uciek?

Wi臋kszej ilo艣ci z艂ota w skarbcu.

艁o偶a, w kt贸rym czeka m艂oda 偶ona.

Nie dziw, 偶e 偶o艂nierski trud jest mu wstr臋tny.

Wasz s艂owa, Przewys艂awie.

Goryz przez ciebie przemawia?

G艂臋bi serca, przyznajesz mi racj臋. Prawda?

Ale usta jej nie wypowiedz膮, bo chcesz si臋 偶eni膰 z kr贸lewn膮.

Milcz.

Kazimierz unika wojny tak bardzo, 偶e zapomina walczy膰 o pok贸j.

Wiano wielkie. Nie o mnie teraz m贸wimy i tylko dlatego ci daruj臋.

I zadam jedno pytanie.

Czy chcesz, 偶eby ziemia pschowska wr贸ci艂a do Wielkopolski?

Oprzyj Kazimierza, a wjedziesz do wschowy.

Syn inny ni偶 ojciec.

Pr臋dzej zobacz臋 konie w paski, o kt贸rych patrz膮 kupcy w艂oscy, ni偶 Kazimierza na

czele wojska. Ot贸偶 czekasz to.

Nawet nie wiesz, co kr贸l wie o was.

A co wie?

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.